Kto się dzieli, ma więcej

18.10.10, 01:52
Fascynujący wywiad. Jednak jeśli chodzi o pomoc humanitarną, to moim zdaniem kluczowy jest realizm. To znaczy - jeśli jesteś 20-parolatkiem, to zastanów się, czy nie możesz bardziej pomóc ludziom poprzez pracę w Polsce i przekazywanie części zarobionych pieniędzy na działania humanitarne, zamiast jechać na "przygodę" w Afryce.

Szczerze polecam "The life you can save" Singera (niewydane jeszcze po polsku), które przekonało mnie do tego, że naszym obowiązkiem moralnym jest pomaganie innym - i że także naszym obowiązkiem jest robienie tego tak wydajnie, jak to tylko możliwe.

W związku z tym ciekawi mnie, jaka jest wydajność PAH w ich działalności. Świetny amerykański NGO givewell.org zajmuje się właśnie takim ocenianiem - ile dolarów ratuje jedno życie. Z ich analiz wynika, że niektóre formy pomocy są o wiele lepsze niż inne. Na przykład szczepienia i polepszanie dystrybucji leków ratują jedno życie już za $ 1000, podczas gdy akcje takie jak budowa studni (co robi PAH) są oceniane znacznie gorzej - www.givewell.org/international/water .

Ciekawi mnie, jak PAH sprawdza swoją skuteczność i wydajność finansową (z ich strony www to nie wynika). Bo łatwo jest robić łzawe akcje typu "kupując (koszmarnie szkodliwą ekologicznie) wodę w butelkach pomagasz Sudanowi" czy "dary dla powodzian", ale czy to jest najlepsze wyjście?
    • aniol.milosci Kto się dzieli, ma więcej 18.10.10, 12:04
      Lepiej nie jechać.
      Małe wtedy szanse na pomnik:)
      interia360.pl/artykul/nagonka,39666
    • scibor3 Kto się dzieli, ma więcej 18.10.10, 23:18
      Dzienny koszt wyżywienia jednego dziecka w Afryce to złotówka. Widzi pan jak niewiele? Rozwiązanie problemu głodu naprawdę leży w zasięgu naszych możliwości."

      Rozwiązanie? Pani żartuje. To dziecko dorośnie i za chwile będzie 12 złotych na nowe dzieci później te dzieci dorosną i będzie 144 złotych dziennie. Lepiej niech pani zacznie rozdawać prezerwatywy. Wtedy przestanę omijać produkty oznaczone logo PAH.
    • scibor3 Re: Kto się dzieli, ma więcej 18.10.10, 23:44
      Studnie w Afryce spotykają trzy rozwiązania

      1. Ktoś popsuje studnię albo sprzeda na złom (przeciętnie 2 tygodnie- miesiąc)
      2. Studnią zaczyna opiekować się pan z chińską albo bliskowschodnią podróbką kałasznikowa i pobierać opłatę za korzystanie z wody.

      To są optymistyczne scenariusze. Teraz będzie apokaliptyczny:

      3. O dziwo nikt jej nie popsuł, nie sprzedał na złom, nie zawładnął nią, cały czas działa. Afrykanie zwiększają pogłowie bydła. Wokół studni zaczyna się robić pustkowie bez śladu roślinności, bo "produkcja" roślinna zasilana skąpymi opadami nie nadąża za rosnącą iloscią bydła. I tu w zależności od zasobów wodnych (są nieodnawialne, pozostały po wilgotniejszym okresie ok 5 tys lat temu). Jeżeli są małe, woda szybko się kończy i problem rozwiązuje się sam. Jeżeli są duże to okrąg zniszczenia może sięgać nawet kilkudziesięciu kilometrów wokół studni. Bydło musi pokonywać coraz dalsze odległości pomiędzy miejscami wypasu i wodopojem. W pewnym momencie jest już tak daleko, że pogłowie gwałtownie spada. Jeżeli ludzie nie mają możliwości przeniesienia się na niezniszczony obszar to tracą wszystko a sami zasilają fawele na przedmieściach miast, skazani na nędzę, wykorzenienie i pomoc humanitarną. Powrót na zniszczony obszar będzie możliwy dopiero za 20-30 lat i oczywiście nie nastąpi w praktyce.
      • khnc55 @scibor3 25.10.10, 10:56
        oczywiście masz rację - lepiej siedzieć przed telewizorem, popijać piwo, oglądać durne seriale i dłubać w nosie, a w niedzielę grzecznie do kościoła i dać księdzu na tacę 20zł, bo księdzu przecież przyda się bardziej. Radzę jeszcze wysłać czek Rydzykowi. Tym w czarnych kieckach kasa bardziej się przyda - przeglądy ich drogich samochodów sporo kosztują.
        • mitolotto Marudzić potrafę też ja. Wybitnie mi to wychodzi! 27.10.10, 19:31
          Zawsze najwięcej do powiedzenia mają ci, którzy nie robią nic - mawiała mojej świętej pamięci mama.
          I proszę - poczytajmy powyższe teksty - sprawdza się, jak zawsze.

          Bo w Polsce jest tak: jeśli nie pomagasz, jesteś szanowanym członkiem społeczeństwa - po prostu nie wściubiasz nosa w nieswoje sprawy i dobrze.

          Jak pomagasz, to jesteś śmieszny, bo świata nie zmienisz. Albo nieefektywny, do do d*py z taką pomocą. Albo, a to chyba najczęściej, jesteś złodziej i cwaniaczek.

          A my, porządni obywatele, siedzimy dalej przed telewizorem i oglądamy "M jak miłość". Jak Pan Bóg przykazał. W nosie mamy innych, bo po co pomagać, jeśli to nieefektywne, po co pomagać, jeśli to węzeł gordyjski, po co pomagać, jeśli nie zasługują i po co pomagać, jeśli zawsze znajdzie się ktoś w większej potrzebie.

          Zostańmy w domach, nic nie róbmy, powiadam.
Pełna wersja