madot
27.10.10, 14:42
Czytam już od dłuższego czasu artykuły Pani redaktor Wiśniewskiej i odnoszę wrażenie, że ma Pani jakąś fobię związaną z katolicyzmem i Kościołem w Polsce. Ma Pani pretensje dosłownie o wszystko, nawet o to, że Kościół wypowiada się w ważnych pod względem moralności chrześcijańskiej kwestiach, w tym życia nienarodzonego. Oczywiście Kościół mógł zabrać głos w sprawie brutalizacji życia politycznego w Polsce, ale dlaczego nie zrobiła tego również Gazeta Wyborcza? Rozwiązaniem sprawy nie jest według mnie doszukiwanie się mowy ninawiści w każdej wypowiedzi Kaczyńskiego, przy ograniczonej krytyce Pana Niesiołowskiego, czy Palikota. Gazeta wysyłała już kilkakrotnie Kaczyńskiego na emeryturę, choć wcześniej Pan Michnik podpisał się pod listą poparcia dla Jarosława Kaczyńskiego w wyborach na prezydenta RP, tłumacząc, że żle by się czuł, gdyby Kaczyński miała za mało głosów, by móc kandydować. W Gazecie nigdy nie wspomniano, że Pan Palikot oraz Niesiołowski ze swoimi wypowiedziami na poziomie pijaków spod budki z piwem powinni odejść z polityki. Nie rozumiem do czego Ci ludzie są potrzebni i co takiego robią dla Polski, że wpolityce powinni być obecni. Praca Pana Palikota w komisji przyjazne państwo przyniosła mizerne efekty, zupełnie nie poprawiono warunków prowadzenia działalności gospodarczej, bo zamiast solidnej pracy Pan Palikot wolał brylowac w mediach ze świńskimi ryjami i penisami. Zasług i osiągnięć Pana profesora Niesiołowskiego to już nawet nie potrafię wymienić. Podejrzewam, że gdyby jakaś poważna uczelnia miała u siebie tego typu naukowca, wypowiadającego się jak człowiek z marginesu to już dawno by się go pozbyła. Podsumowując za brutalizację polityki odpowiedzialne są wszystkie partie, bo mają u siebie ludzi niegodnych mandatu posła. Polityka jednak nie jest cyrkiem lub domem wariatów, Ci ludzie reprezntują społeczeństwo i powinni reprezentować najwyższy poziom. Jeśli tego poziomu nie są w stanie spełnić to powinno się sie ich piętnować bez względu na to z jakiej są partii, lub ostatecznie odsuwać od życia politycznego by nie obniżali powagi sejmu i państwa.