dejot7
18.11.10, 23:40
Co do rachunków, panie Jankowiak, to coś się nie zgadza w pańskich danych o przychodach z prywatyzacji.
„I teraz zerknijmy na liczby. Między styczniem 1999 a październikiem 2010 skumulowane przychody z tytułu prywatyzacji wyniosły 122 673 mld zł.”
Tymczasem wg oficjalnych danych (msp.gov.pl) skumulowane przychody z prywatyzacji w latach 1999-2009 wyniosły 80,4 mld zł, a w bieżącym roku do końca października 16,6 mld, co razem daje 97 mld. Skąd pan wziął 122? (już pominę, że w zapisie wyszły panu 122 biliony, w co nie uwierzą nawet najwięksi sympatycy pańskich analiz). Więc rachunki do poprawki.
Może niech pan też uwzględni, że rozróżniamy przychody z prywatyzacji neto i brutto i raczej tylko te pierwsze można uznać za przeznaczone na pokrycie transferów do OFE (bo chyba np. przychodów z prywatyzacji, które są przeznaczone na reprywatyzację, nie uważa pana za przeznaczone na pokrycie skutków reformy emerytalnej).
Jak już mamy być tacy dokładni, to trzeba się zastanowić, czy nie należałoby odjąć przychodów z takich prywatyzacji, w których polska firma państwowa kupowała polską firmę państwową. W końcu tyle było wołania, że to żadna prywatyzacja, to bądźmy już konsekwentni.
Jednak nawet gdyby nie uwzględnić tych zastrzeżeń, to licząc wszystkie, skumulowane przychody z prywatyzacji od 1999 do października 2010, wyjdzie, że przychody te pokryły ok. 62% transferów do OFE, a nie jak pan liczy 78%. Ale i w tym jest błąd, bo przecież kategoria skumulowanych przychodów z prywatyzacji przeznaczonych na finansowanie reformy emerytalnej był czysto teoretyczna nawet dla jej najzagorzalszych obecnie obrońców. W dwóch pierwszych latach reformy, 1999 i 2000, kiedy przychody z prywatyzacji znacznie przewyższały transfery do OFE, ówczesny minister finansów Leszek Balcerowicz, nie odłożył przecież tej nadwyżki na jakiejś specjalnej rezerwie, ale wydał ją na bieżące wydatki oraz łatanie dziury budżetowej, którą na szczęście nazwano imieniem jego następcy Bauca.
Wreszcie dla porządku trzeba pamiętać, że po biegunce prywatyzacyjnej obecnego i przyszłego roku, gwałtownie skurczy się majątek do prywatyzacji, podczas gdy transfery do OFE będą jeszcze przez długie lata wzrastać co rok. A to oznacza, że wskaźnik pokrycia transferów do OFE przychodami z prywatyzacji będzie systematycznie malał. Ile ten wskaźnik ostatecznie wyniesie będzie wiadomo za kilkadziesiąt lat, ale już dziś można w łatwy sposób wyszacować, że będzie to znacznie poniżej 50%. Oznacza to, że twórcy reformy co najmniej dwukrotnie przeszacowali możliwość finansowania reformy przychodami z prywatyzacji, ewentualnie, że od początku zakładali, że zasadnicze finansowanie będzie pochodzić z innych źródeł, w tym z zaciągania długu publicznego. Długu, który i tak obciąży przyszłe pokolenia, dla których reforma emerytalna miała być odciążeniem.
Ale oczywiście kto to tak uważa jest ekonomicznym analfabetą i bałamutnikiem.