polinfor 20.11.10, 10:49 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
luuuk11 Kręgliccy opowiadają jak się otwiera własną knajpę 20.11.10, 11:06 ten wywiad dobrze odzwierciedla nierealne podejscie wlascicieli do biznesu. Nawet 10 mln nie pomoze kiedy nie wiemy w co sie gra. Ostatnio otwarli w Krakowie lokal ze wykrece troche nazwe 8 dzielnica [kto ma wiedziec to wie], wystroj jak na zachodzie, plazmy, drink bar, przepastne menu, ceny srednio wysokie - robi wrazenie. Ale to wszystko na nic skoro kelnerka na klientach uczy sie swojego fachu, a kucharz potrafi przypalic mi steka. Nie wiem czemu w Polsce tak oszczedza sie na kelnerach i zawsze sa to studenci bez pojecia o obsludze klienta? Nie interesuja mnie walory estetyczne studentek ale serwis przez nie swiadczony jako pracownikow lokalu a ten mocno kuleje Odpowiedz Link Zgłoś
brunet78 obsługa w knajpach to narodowa zmora. 20.11.10, 12:16 Jeszcze mi się nie zdarzyło być dobrze obsłużonym i nie wymagam wiele. Pomóc wybrać stolik podać kartę , zaproponować coś do picia, dać chwilę na zastanowienie, przynieść napoje, przyjąć zamówienie, podać wszystkim przy stoliku posiłek w tym samym czasie na początku posiłku jedna wizyta na sprawdzenie czy niczego nie brakuje, pozbierać naczynia, przyjąć zapłatę, a od zadowolonego z obsługi klienta napiwek. Niby proste ale się w naszym kraju nie zdarza:( Odpowiedz Link Zgłoś
lord_viadro to biznesu, trzeba doglądać?? 20.11.10, 13:37 a to niespodzianka!! dla wszystkich co myślą, że "byznesmeny" tylko zbierają kasę, wykorzystują presonel i leżą do góry brzuchem niczym nie ryzykując... dobry art. Odpowiedz Link Zgłoś
beata_sta Re: obsługa w knajpach to narodowa zmora. 21.11.10, 08:56 brunet78 napisał: > Jeszcze mi się nie zdarzyło być dobrze obsłużonym i nie wymagam wiele. > Pomóc wybrać stolik > podać kartę , > zaproponować coś do picia, > dać chwilę na zastanowienie, > przynieść napoje, > przyjąć zamówienie, > podać wszystkim przy stoliku posiłek w tym samym czasie > na początku posiłku jedna wizyta na sprawdzenie czy niczego nie brakuje, > pozbierać naczynia, > przyjąć zapłatę, a od zadowolonego z obsługi klienta napiwek. > > Niby proste ale się w naszym kraju nie zdarza:( To masz pecha,bo ja się nie uskarżam.Może sam prowokujesz nieciekawe sytuacje albo nerwową atmosferę. Odsługa w polskich restauracjach nie jest najgorsza.Wiem co mówię bo mam porównanie.Dużo gorzej jest we Francji,tak kelner jest panem:-)A i w dojczlandii też nie za mili są kelnerzy.No i są brzydcy:-) Odpowiedz Link Zgłoś
akenazy2 Re: obsługa w knajpach to narodowa zmora. 21.11.10, 17:30 beata_sta albo masz blade pojecie albo zadnych wymagan, kiedys kelner to byl kelner, a nad kelnerami stal ober, który takiego kelnera uczyl. I co mnie obchodzi francja czy dojczlandia? to zaden wzór...Dzis przychodzac do restauracji najczesciej to ja zamieniam sie w nauczyciela a chyba tak byc nie powinno. Przyklad: dzis kelnerka podala pieczywko i maselko razem z daniem głównym.... Odpowiedz Link Zgłoś
archivario Re: obsługa w knajpach to narodowa zmora. 21.11.10, 19:34 Przyklad: dzis kelnerka podala pieczywko i maselko razem z daniem głównym.... Cos strasznego !! a nie podala zupke na talerzyku,szklaneczke z kompocikiem? A nozyk do maselka z pieczywkiem podala? a serweteczka na stoliczku byla? a pocalowala na odchodnym w dupeczke? A ladniuteczka byla ta kelnereczka.Zamieniasz sie w nauczyciela ,ha ha ha .Masz wyobrazenie o restauracjach i kelnerach,jak ja o lotach kosmicznych.heheheh,Ober to niekoniecznie "nad kelnerami stal" i kelnera nie musial uczyc...kelner jest juz wyuczony.Ober to taka obiegowa nazwa kelnera z zamierzchlych czasow ,nazywano go tez parasol (od miejsca pod sciana lub kolo filara,gdzie stal.gdy nie biegal po sali) Ale kazdy ma prawo pisac co chce i poczuc sie znawca :)Strasznie prowincjonalne sa takie zdrobnienia,zbiera na mdlosci Odpowiedz Link Zgłoś
idiotofil Re: obsługa w knajpach to narodowa zmora. 22.11.10, 12:12 Mnie w pewnej restauracji w Opolu kelnerka przy płaceniu poprosiła, żebym dał jej napiwek. Zdębiałem. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: obsługa w knajpach to narodowa zmora. 21.11.10, 21:16 akenazy2 napisał: > Dzis przychodzac do restauracji najc > zesciej to ja zamieniam sie w nauczyciela a chyba tak byc nie powinno. Chyba nie powinno dziwic, ze kelnerzy za toba nie przepadają, Panie Wszystko Wiem Lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
kazek_kazinsky "Obsługa" i "kienci" 20.11.10, 13:28 W Polsce nie ma takiego zawodu jak kelner(ka). U nas kelnerowanie funkcjonuje wyłącznie jako podła praca dorywcza (po niektórych nadętych buziach można wnioskować, że jest to również jakaś rodzaj kary). Już łatwiej o dobrego szefa kuchni niż o dobrego kelnera. A nawiązując do artykułu: w Polsce prowadzenie restauracji to naprawdę ciężki kawałek chleba. Społeczeństwo nie dość, że biedne to jeszcze przez lata komunizmu zatraciło wiele społecznych zwyczajów. Nie ma u nas kultury jedzenia w ogóle więc nie ma też zwyczaju jedzenie w restauracjach. Po co, skoro dla przeciętnego polskiego podniebienia schabowy z ziemniakami i surówką to już szczyt wyrafinowania a to każda kobita potrafi zrobić w domu. Choć po chwili zastanowienia myślę, że amatorów dobrej kuchni można by znaleźć sporo gdyby nie bieda. Prosty rachunek: niezbyt wyszukany posiłek+kieliszek wina+kawa to przynajmniej 50zł x 30dni = proste, że niewielu stać na taki "luksus". Więc jest jak jest - walka o klienta czyli schodzenie z kosztów/jakości co z kolei odstrasza potencjalnych klientów jeśli już nawet wysupłają jakiś grosz raz na tydzień. Tak, restauracja to ciężki biznes ale to samo niestety można powiedzieć o prowadzeniu każdej innej firmy usługowej w Polsce. Biedni klienci, obsługa "z łapanki", słabe przygotowanie merytoryczne i życzeniowe myślenie "inwestorów". Ale nawet jak dasz z siebie wszystko to masz nikłe szanse, że po paru latach zarobisz na coś więcej niż ZUS. A właśnie....gdyby jeszcze Państwo Kręgliccy wspomnieli o koncesjach, kontrolach, ZUSie i Urzędzie Skarbowym obraz polskiego "restauratora" były pełny. Odpowiedz Link Zgłoś
plastelinna Re: "Obsługa" i "kienci" 21.11.10, 12:26 kazek_kazinsky napisał: > W Polsce nie ma takiego zawodu jak kelner(ka). U nas kelnerowanie funkcjonuje w > yłącznie jako podła praca dorywcza. (po niektórych nadętych buziach można wniosk > ować, że jest to również jakaś rodzaj kary). Praca bez umowy, za 5-6 złotych na godzinę, dla jakiegoś prymitywa po podstawówce, który dorobił się na przemycie fajek do RFN i teraz, pospołu z szefem kuchni, odreagowuje kompleksy na studencikach to *jest* podła praca dorywcza. Mimo to, a może właśnie dlatego, nadęte miny są rzadkie, bo większość kelnerów w tej robocie trzymają wyłącznie napiwki. Uprzedzając komentarze: nie, nie pracuję ani nigdy nie pracowałam jako kelnerka, ale o tym, jak to wygląda, nasłuchałam się trochę od znajomych będąc na studiach. A wygląda najczęściej tak: restaurator zatrudnia wyłącznie studentów studiów dziennych, którzy na tym etapie życia zbyt wielu opcji zarobkowania nie mają, więc zgadzają się na podpisanie umowy po bliżej niesprecyzowanym "okresie próbnym", czyli de facto pracę na czarno. W tej pracy pan biznesmen traktuje personel jak gówno, bo przecież płacąc 5 zeta za godzinę wyświadcza mu niesłychaną łaskę. Najczęściej też, dziwnym trafem, liczba godzin przepracowanych przez kelnera jest w kajeciku szefa niższa niż wynika z wyliczeń samego pracownika. Po 2-3 miesiącach takiej roboty kelner ma dość - oznajmia szefowi, że odchodzi i prosi o wypłatę zaległego wynagrodzenia w zawrotnej kwocie 300 złotych. Szef nie dysponuje takimi bajońskimi sumami i każe przyjść za tydzień. Za tydzień każe przyjść za tydzień. Za tydzień każe przyjść w przyszły piątek. W przyszły piątek oznajmia kelnerowi, że ten zepsuł mikrofalówkę, więc wypłaty nie będzie. W międzyczasie na "okresie próbnym" tyra już inny jeleń, a należne kelnerowi 300 zeta spożytkowano na podtrzymanie przyjacielskich stosunków z inspektorami PIP. Odpowiedz Link Zgłoś
rek888 Re: "Obsługa" i "kienci" 21.11.10, 13:23 Praca bez umowy, za 5-6 złotych na godzinę, dla jakiegoś prymitywa po podstawówce, który dorobił się na przemycie fajek do RFN i teraz, pospołu z szefem kuchni, odreagowuje kompleksy na studencikach to *jest* podła praca dorywcza. Ciekawe....jakos nie chce mi sie wierzyc,ze napisal to "studencik" Zbyt prymitywne !! Pozwole sobie zwrocic uwage ,ze to kim jest wlasciciel i na czym sie dorobil ,nie ma nic wspolnego z tematem.Jak widac tu zagrala zawisc :) Jakie to moze miec kompleksy wlasciciel po spolu z szefem kuchni i czemu ma je odreagowac na kelnerach itp ?Co to mu da? A moze to " studencik" nie majacy zielonego pojecia o pracy i nie nadajacy sie do wykonywania pracy ,wymysla sobie taka teorie? Kwestia placy i wywiazywania sie z umowy,to odwieczny temat i powod do konfliktu.O tym jak wyglada uczciwosc pracodawcy ,mozna przekonac sie po pierwszej lub kolejnej wyplacie....nikt nikogo nie zmusza do pracy za darmo lub za stawke nie odpowiadajaca oczekiwaniom ! I to nie ma nic wspolnego z tym kim jest wlasciciel itp.Pracownik ma wykonywac prace za ktora ma otrzymac odpowiednia zaplate .Pracodawca ma stworzyc odpowiednie warunki pracy i placic wg kwalifikacji i umowy.Pracownik ma zamknac ryja i pracowac.Reszta jest nie jego sprawa!Jak mu nie odpowiada moze spieprzac,laski nie robi ! To nie jest socjalizm i nie ma przymusu ani pracy ani przyjmowac do pracy pracownika ,ktory gowno umie a zada pieniadze jakie sie placi dla fachowca.I nie ma zmiluj sie,zycie jest takie jakie jest ! Nie przynosisz zysku firmie ,to spadaj. Odpowiedz Link Zgłoś
plastelinna Re: "Obsługa" i "kienci" 21.11.10, 22:43 rek888 napisał: > Ciekawe....jakos nie chce mi sie wierzyc,ze napisal to "studencik" Zbyt prymit > ywne !! Jakoś nie chce mi się wierzyć, że skończyłeś nawet podstawówkę. Od twojej ortografii i interpunkcji bolą zęby. > Pozwole sobie zwrocic uwage ,ze to kim jest wlasciciel i na czym sie > dorobil ,nie ma nic wspolnego z tematem. Bum, stół, nożyce. > Jakie to > moze miec kompleksy wlasciciel po spolu z szefem kuchni i czemu ma je odreago > wac na kelnerach itp ?Co to mu da? Skąd niby ja mam wiedzieć co ci daje wykrzykiwanie o "gó...e" i "zamykaniu ryja"? Idź, koleś, do psychoanalityka to ci powie. Odpowiedz Link Zgłoś
19tad19.1 Re: "Obsługa" i "kienci" 22.11.10, 16:18 człowieku opamiętaj się.Ten twój szydzony schabowy to jedyne danie w polskiej knajpie ktore nie da się podrobić.Ktore nie da się wrzucić klientowi po raz drugi na talerz. Tak długo jak jedynym celem dla knajpiarzy/nie restauratorów bo takich w polsce nie ma/bedzie maksymalizacja zysków ptzrz oszustwo klienta tak długo bedą to tylko knajpy Odpowiedz Link Zgłoś
jasio1231 Re: Kręgliccy opowiadają jak się otwiera własną k 20.11.10, 18:23 luuuk11 napisał: > Nie interesuja mnie walory estetyczne studentek ale .... Jestes w bledzie. jeszcze dzisiaj mile wspominam pub w Denver, gdzie obslugiwaly dziewczeta topless. Odpowiedz Link Zgłoś
fifion Straszne 21.11.10, 00:35 miałcy ludzie opowiadają o swoich miałkich pasjach. tzn. raczej o pasji, bo pasja w tego rodzaju przypadkach jest tylko jedna - - kasa... nie zrozumcie mnie źle. w kwestiach gospodarczych posiadam poglądy, które naczelny PISior z pewnością określiłby jako skrajnie liberalne. tylko, że każdy dzień w życiu zdarza się tylko jeden raz i w sumie jest tych dni bardzo mało. toteż zamiast marnować czas na zarabianie milionów wolę poświęcać go komuś kogo kocham, a także na studiowanie Goethego czy Platona. ale wy zarabiajcie jeśli chcecie, nie będę protestował, w końcu ktoś musi zmarnować swoje życie w pogoni za amerykańskim snem, żeby państwo mogło spononsorować takim jak ja stypendia twórcze i naukowe Odpowiedz Link Zgłoś
julcia_p Re: Straszne 22.11.10, 10:36 Ciekwae kto by zarabiał na płacenie stypendiów subtelnym intelektualistom, gdyby nie ci pazerni na kasę, miałcy ludzie. Może trochę więcej szacunku dla cudzej pracy? Odpowiedz Link Zgłoś
art_102 ??? 20.11.10, 11:32 Jakim cudem udaje się byc Kręglickim cały czas w knajpie, jak mają ich tyle? Więc nie da rady, zeby właściciel był tam cały czas. Jak bywa, to wystarczy. Ja nie przepadam, jak mi cięgle taki gość podtyka cos pod nos i pyta czy smakowało. Owszem, jak raz na jakiś czas, zagada, to ok, lubie sie czuc w knajpie swojsko, ale to mi daje klimat i ogólna atmosfera, no i wolę jak kelner mi zagada i wie co lubię, a tak poza tym to idę do knajpy, albo ze znajomymi - i chcę mieć spokój, albo pobyć samemu w tłumie - i też nie chcę zagadywania. Jakość knajpy czy sklepu, do których sie chce lub nie, wracać, określa sie nie po tym jak ci wchodzą w tyłek, zebys cos kupil, ale jak cie potraktują jak przyjdziesz cos zwrócić, czy zareklamowac. Podobnie w knajpie z jedzeniem. To jest dla mnie podstawą polubienia knajpy, bo nawet nie cena. Jak jest drogo , a sie tam super czuję, to nie pójde na obiad, a na sałatkę, zupę, ale wpadne. Odpowiedz Link Zgłoś
very.martini Re: ??? 20.11.10, 12:25 > Jakim cudem udaje się byc Kręglickim cały czas w knajpie, jak mają ich tyle? Wi > ęc nie da rady, zeby właściciel był tam cały czas. Biznesem zajmuje się cała spora rodzina, państwo Agnieszka i Marcin są oddelegowani do kontaktów z mediami. Poza tym, jest jeszcze ktoś taki jak zaufany kierownik - tylko nie każdą początkującą restaurację stać na porządną pensję dla niego. W restauracji z dobrą renomą nikt nie zgodzi się na mniej niż pięć cyferek. 16%VOL 22%VAT Odpowiedz Link Zgłoś
idiotofil Re: ??? 22.11.10, 12:30 Biznesem zajmuje się cała spora rodzina, państwo Agnieszka i Marcin są oddelegowani do kontaktów z mediami. Aneta a nie Agnieszka. Odpowiedz Link Zgłoś
delepaul Re: ??? 20.11.10, 19:06 może dziwny jestem ale też NIE ZNOSZĘ jak kelner mnie nachodzi i pyta czy coś donieść, przynieść, zaproponować itd. Lubię mieć w restauracji (i nie tylko) święty spokój i nie czuć na sobie wzroku kelnera ani nikogo innego. Zamówić, zjeść i wyjść - bez konwersacji z właścicielem i kelnerem nt. spożytego właśnie burito czy wypitego wina. Jak mi smakuje to wracam i to powinna być najlepsza odpowiedź dla właściciela czy mi smakuje czy nie. Odpowiedz Link Zgłoś
mirra.bela Kręgliccy opowiadają jak się otwiera własną knajpę 20.11.10, 11:42 Powinni ten wywiad wydać osobno jako poradnik dla początkującego restauratora. :) Odpowiedz Link Zgłoś
bratprezydenta Re: Kręgliccy opowiadają jak się otwiera własną k 20.11.10, 12:49 restauracja to ciężki biznes, dziwie sie ludziom którzy maja 40 tys i to jeszcze w kredycie ze próbują otworzyć własną knajpę, około 70% knajp nie wytrzymuje więcej niż 3 lata Odpowiedz Link Zgłoś
dorsai68 Panie Marcinie, ale z czynszem toś pan pojechał. 20.11.10, 12:02 "Czynsz za niewielką 150-metrową restaurację w Warszawie to ok. 15 tys. zł miesięcznie." Taki czynsz to w Śródmieściu, a nie uśredniony. W innych dzielnicach, w przyzwoitych miejscach, można znaleźć lokale 150-200 m2 za kwotę poniżej 10 tys złotych netto. Odpowiedz Link Zgłoś
benio.pl Re: Panie Marcinie, ale z czynszem toś pan pojech 20.11.10, 17:58 dorsai68 napisał: > "Czynsz za niewielką 150-metrową restaurację w Warszawie to ok. 15 tys. zł mies > ięcznie." > Taki czynsz to w Śródmieściu, a nie uśredniony. W innych dzielnicach, w przyzwo > itych miejscach, można znaleźć lokale 150-200 m2 za kwotę poniżej 10 tys złotyc > h netto. Prawie, jak w niebie, tylko Probując w Warszawie wynająć lokal, spotykałem się z zastrzeżeniem Wspólnot; Bez gastronomii, salonów gier i używanej odzieży. Odpowiedz Link Zgłoś
silic Pojechał nie pojechał. 21.11.10, 23:21 W dużo "bogatszym" od Warszawy Wrocławiu spokojnie można zapłacić 20tys. za lokal o wspomnianym metrażu. Albo też więcej za mniejszy metraż. Odpowiedz Link Zgłoś
eat.pussy Bardzo mądry artykuł 20.11.10, 12:03 Sam w młodości zaliczyłem londyńskie restauracje, od zmywaka do kucharza. Podziwiam Kręglickich, mają absolutnie rację - to ciężki biznes, za którym stoi dużo pracy i wyrzeczeń ale nagrodą może być duża satysfakcja. Odpowiedz Link Zgłoś
mukazy1988 Re: Bardzo mądry artykuł 20.11.10, 12:53 A mi najbardziej smakuje jajecznica na boczku z salatka wiosenna za 8.90 u Sfinksa. Smak jajecznicy to po prostu poezja. Polecam tez watrobki za 17.90 ale ilosc jest gigantyczna i nawet ja (190 cm 88 kilo) nie jestem w stanie zjesc wszystkiego. Ceny zblizone do tych madonaldowych a czasem nawet nizsze. Polecam tez greckie tawerny. Tam juz oczywiscie drozej ale warto. Odradzam McDonaldy i temu podobne. Lepiej dwa razy nie pojsc do McD ale za to raz pojsc do lepszej restauracji. Pozdrawiam, Student smakosz Odpowiedz Link Zgłoś
karoryfel Re: Bardzo mądry artykuł 20.11.10, 13:20 Twoje bizantyjskie podejście godzi w dobre imię studenta! Za karę masz jeść chleb z keczupem przez 3 pełne semestry! Odpowiedz Link Zgłoś
ramiton Re: Bardzo mądry artykuł 22.11.10, 08:57 Wyjaśnij mi czym się McDonalds rózni od Sfinksa. Taka sama franczyza i wszystko smakuje tak samo czyli nijak. Nie ma się czym zachwycać. Raz na jakiś czas można zajrzeć i do Sfinksa i do McDonaldsa jednak nie oczekujmy tam specjalnych wrażeń kulinarnych. Odpowiedz Link Zgłoś
rek888 Re: Bardzo mądry artykuł 20.11.10, 13:22 Kierowca TIR -prawo jazdy odpowiedniej kategorii. Operator koparki podobnie,Pilot ,Kapitan na statku,Dentysta itp.itd. A wlasciciel restauracji? Moze byc nawet dentysta,pod warunkiem ,ze ma kierownika tej restauracji Fachowca !!!!!A w Polsce to wesola amatorszczyzna !Wywalili mnie z biura i co mam robic? Jest troche grosza i " zakladamy restauracje"Bo to takie proste ,kazdy chce jesc,kazdy umie jesc i cos ugotawac to nie sztuka...ciocia umie ugotowac ,to pomoze.Albo juz szczyt profesjonalizmu popracowalo sie w Anglii kilka miesiecy na zmywaku i ho ho ho ! ja wam pokaze jak sie prowadzi knajpe !20% z tego co PP Kregliccy opowiadaja to prawda wzieta z "zycia" i praktyki,reszta to bzdety.Jak sie ma mase pieniedzy i chec na wydanie ich by nauczyc sie zawodu gastronoma,to lepiej faktycznie kawiarnia lub lodziarnia !!!! Kazdy zawod wymaga znajomosci podstaw,teoretycznych oraz ew.umiejetnosci nabytych przez praktyke. Gastronomia to taka sama wiedza jak kazda inna i nieznajomosc regul oraz brak profesjonalizmu potrafi zemscic sie okrutnie.Polska gastronomia to profesjonalne dno,to poletko uprawiane przez dyletantow,szpanerow i wesolych hobbystow.Koszmar dla znawcy tematu.Kiedys ktos kto skonczyl Zasadnicza Szkole Gastronomiczna wiedzial i umial wiecej od dzisiejszych szefow kuchni z renomowanych lokali itp A ten kto konczyl klase kelner ,wiedzial wiecej od dzisiejszych szefow sali o dumnych zagranicznie brzmiacych tytulach.Ten kto konczyl Technikum Gastronomiczne byl w wiekszosci przypadkow zdolny do profesjonalnego prowadzenia restauracji itp.Profesjonalizm w gastronomii to solidna wiedza fachowa i wiele lat praktyki !!!! I nie ma znaczenia nazwa lokalu i znane nazwisko wlasciciela,to tani szpan.Liczy sie ,Lokalizacja i Personel na sali i w kuchni !!! Lokal ma zapewniony byt majac dobry personel i umiera majac kiepski personel i kierownictwo dyletanckie. I kazdy fachowiec jest wart kazde pieniadze,bo to 0n zapewnia sukces restauracji,czyli frekwencje i naplyw pieniedzy ,gdyz to jest celem biznesu a nie pieprzenie romantycznych pie...w !Uplynie jeszcze wiele lat,nim w Polsce gastronomia osiagnie poziom upowazniajacy ten dzial biznesu do miana Gastronomia. Odpowiedz Link Zgłoś
drakaina Kręgliccy opowiadają jak się otwiera własną knajpę 20.11.10, 13:39 Grecka restauracja - grecki szef kuchni, włoska - to Włoch. I to on przyuczał resztę personelu kuchennego. Tak jest taniej. Nie zatrudnialiśmy grupy zawodowców, tylko jednego. Moim skromnym zdaniem to jest najważniejsze, co zostało powiedziane w tym wywiadzie i powinno sobie to wziąć do serca Ministerstwo Edukacji oraz pożal się boże firmy, które od uczelni żądają wypuszczania gotowych fachowców pod ich konkretny profil. -- O sztuce u dawnych Odpowiedz Link Zgłoś
extrafresh Re: Kręgliccy opowiadają jak się otwiera własną k 20.11.10, 14:41 80% sukcesu w knajpie to sprawna i miła obsługa. Tego w Polsce nie ma!!! Odpowiedz Link Zgłoś
campoverde Re: Kręgliccy opowiadają jak się otwiera własną k 20.11.10, 15:05 extrafresh napisał: > 80% sukcesu w knajpie to sprawna i miła obsługa. > > Tego w Polsce nie ma!!! Bez przesady.Co to znaczy w Polsce? Znasz wszystkie knajpy? I ktos kto uzywa slowa knajpa,raczej nie ma pojecia o gastronomii.W "knajpie " to sprawna i mila obsluga ,znaczy najczesciej to ,ze piwo dostaniesz w kuflu na stole a nie polowe wylane na ciebie -to sprawna obsluga,natomiast mila obsluga to jest kelnerka w mini,ktora przynoszac to piwo usmiecha sie do ciebie zamiast warknac:wez te lapy baranie.Zgadlem znawco knajp:) Odpowiedz Link Zgłoś
archivario Re: Kręgliccy opowiadają jak się otwiera własną k 20.11.10, 15:43 Mamy milion złotych. Chcemy otworzyć restaurację. Za ile splajtujemy? - Za rok. Majac taka sume nie otwiera sie restauracji ! No chyba zeby te pieniadze" wyprac" ! A i to sa lepsze sposoby. Odpowiedz Link Zgłoś
karoryfel Re: Kręgliccy opowiadają jak się otwiera własną k 20.11.10, 19:23 Widziałeś ty kiedyś na oczy milion złotych? Chyba przed denominacją. K..wa, będzie koleś mówił co się robi jak się ma milion złotych... Odpowiedz Link Zgłoś
mokos99 Pizza 20.11.10, 16:41 Nie kumam otwierania pizzeri pod franczyzą. Okej mamy pizza hut - to ma jakąś markę, telepizza może też, ale np. w moim mieście ktoś otworzył sieciowkę Gruby Benek - zapłacił za nazwę, marketing itp. Równie dobrze można samemu nazwać Pizzerie U Benka itp + samemu zaprojektowac itp. Pizzernika zatrudniamy który sie zna na ciescie itp. Poza tym co głupia nazwa dla lokalu "Gruby" heh... Faktem jest ze sporo ludzi wtapia duzo kasy w biznes na ktorym sie nie znaja Tak jest ze wszystkimi franczyzami. nikt nie zdaje sobie sprawy jak trzeba prawnie sie zabezpieczyc aby nie zostać oszukanym. Przeciez franczyza to idealny sposob na ekspancje: obcy ludzie otwieraja Twój biznes, placa za to, dokłądaja na poczatku do tego. Zla lokalizacja itp dokładają dalej... Dobra: dajesz im pare miesiecy, moze rok na zwrot kosztów i przejmujesz lokal... albo otwierasz drugi taki sam na tej samej ulicy - tak np. zrobił jeden Agent Ery - otworzył sklep na przeciwko swojego Dealera. A w innej lokalizacji dobry motyw jest taki: sklep ery nie przynosi zysku od samego poczatku a dziala juz z 8 lat. Co 2-3 lata zmienia sie wlascicel, kazdy ktory sprzedaje mowi typu ze biznes jest super, ale zmienia branze itp... Nowy kupuje, doklada, potem wychodzi na zero i sie cieszy, potem zarabia 2 tys na plus i sie jeszcze bardziej cieszy :)) Wchodzi Play na rynek i znów pod kreską... Odpowiedz Link Zgłoś
ropuch1pincet Kręgliccy opowiadają jak się otwiera własną knajpę 20.11.10, 16:42 Chyba to prawda z ta marza na marchewke-ceny,ceny i jeszcze raz ceny! Dlaczego w Europie za 10-15eu moge smacznie i duzo zjesc,a w naszym pieknym kraju dobry obiad za 20-30zl nie jest mozliwy? Odpowiedz Link Zgłoś
jasio1231 Re: Kręgliccy opowiadają jak się otwiera własną k 20.11.10, 18:42 ropuch1pincet napisał: > Chyba to prawda z ta marza na marchewke-ceny,ceny i jeszcze raz ceny! > Dlaczego w Europie za 10-15eu moge smacznie i duzo zjesc,a w naszym pieknym kra > ju dobry obiad za 20-30zl nie jest mozliwy? Prosze o przyklady popierajace takie stwierdzenie. Ja w tym roku za kiepski obiad w Kopenchadze wydalem jakies 60 Euro a w Stuttgarcie za dwie osoby zaplacilem okolo setki. I oba obiady byly bez wina. W Polsce za znosny obiad w lodzi placilismy ok 40 zl za osobe, a w Warszawie na Freta Pod Samsonem mozna zjesc za zupelnie rozsadne pieniadze, zwlaszcza kiedy jakosc i cene porowna sie z innymi restauracjami w okolicy. Odpowiedz Link Zgłoś
zzzname Re: Kręgliccy opowiadają jak się otwiera własną k 20.11.10, 20:53 Hiszpania, menu del dia czyli trzydaniowy obiad z napojem (w tym piwo lub wino) w kazdym miescie, prawie kazdej restauracji w godz. 13-16:30 za 8-15e. Najczęściej jednak koło 10e. Da się? Da się. Odpowiedz Link Zgłoś
muszka61 Re: Kręgliccy opowiadają jak się otwiera własną k 20.11.10, 21:10 relacja ceny menu del dia do zarobków w hiszpanii jest do na tyle korzystna, że może to być menu na każdy dzień, u nas raz na tydzień lub miesiąc. Inną sprawa jeszcze jest rozróżnienie restauracji od baru - w hiszpanii ludzie stołują się głównie w barach. a co do obsługi to w polsce zdarza się faktycznie obsługa niefachowa, a przy tym zmanierowana, Odpowiedz Link Zgłoś
darr.darek Re: Kręgliccy opowiadają jak się otwiera własną k 21.11.10, 22:31 muszka61 napisała: > relacja ceny menu del dia do zarobków w hiszpanii jest do na tyle korzystna, że > może to być menu na każdy dzień, u nas raz na tydzień lub miesiąc. Inną sprawa > jeszcze jest rozróżnienie restauracji od baru - w hiszpanii ludzie stołują się > głównie w barach. Słuszna uwaga o tym rozróżnianiu. Nieporozumieniem jest porównywanie polskiej ceny z droższej restauracji (no, trzeba się pokazać nawet na forum, że w Polsce tylko te droższe się odwiedza) z ceną baru w Hiszpanii i wnioskowanie, że z tego, że poziom cen jest podobny. Nie jest podobny. Ceny dań z knajp w Hiszpanii są ok. 2-krotnie wyższe niż w Polsce i zarobki tam też są ok. 2-krotnie wyższe niż w Polsce. Liczba ludzi w ogródkach barowych jest tam jednak dużo wyższa niż w polskich miastach, choć rzadko się zdarza, by w tych ogródkach barowych widać było jakieś treściwe dania na stołach - raczej tylko słabszy alkohol i coś do tego, by oddawać się namiętnie jazgotowi gadania. Odpowiedz Link Zgłoś
muszka61 Re: Kręgliccy opowiadają jak się otwiera własną k 20.11.10, 21:12 relacja ceny menu del dia do zarobków w hiszpanii jest do na tyle korzystna, że może to być menu na każdy dzień, u nas raz na tydzień lub miesiąc. Inną sprawa jeszcze jest rozróżnienie restauracji od baru - w hiszpanii ludzie stołują się głównie w barach. a co do obsługi to w polsce zdarza się faktycznie obsługa niefachowa, a przy tym zmanierowana, nienaturalnie miła i nachalna. Odpowiedz Link Zgłoś
ropuch1pincet Re: Kręgliccy opowiadają jak się otwiera własną k 20.11.10, 22:02 Napisalem 20-30zl z litosci dla polskich "restauratorow".Sila nabywcza w przyblizeniu 1eu=1zl,wiec powinienem napisac o obiadach za 10zl. Dlatego knajpki,restauracje i bary sa codziennie pelne w Europie,a w Polsce to ewenement. Przykro mi,ze w Sztutgarcie zjadles zly posilek,za 100eu w Niemczech mozna juz "powydziwiac" w topowych restauracjach,np.hotel Kempinski itd. Odpowiedz Link Zgłoś
jasio1231 Re: Kręgliccy opowiadają jak się otwiera własną k 21.11.10, 08:45 > Napisalem 20-30zl z litosci dla polskich "restauratorow".Sila nabywcza w przybl > izeniu 1eu=1zl,wiec powinienem napisac o obiadach za 10zl. > Dlatego knajpki,restauracje i bary sa codziennie pelne w Europie,a w Polsce to > ewenement. Jest Europa i europa. Berlin, Paryz czy Rzym oraz male miasteczko gdzies na prowincji w Portugalii czy Litwie. Zjedz taki objad za 10 Euro w jednej z knajpek na ulicy Paryza. Znasz chyba ten kawal o Polaku ktory odwiedzil restauracje w Londynie i zamowil tanie jak mu sie wydawalo danie "Hot Plate". > Przykro mi,ze w Sztutgarcie zjadles zly posilek,za 100eu w Niemczech mozna juz > "powydziwiac" w topowych restauracjach,np.hotel Kempinski itd. Nie wiem gdzie wyczytales to w moim poscie, ale sprostuje. Za te 100 Euro, to zjadlem objad ja i druga osoba mi towarzyszaca. Objad byl dobry (nie glodze pracownikow), ale bez wina. Zwykle zamawiam jakies wino do objadu, ale pracownik musial uwazac na alkohol. Mial on skosne oczy (chyba mnie zrozumiesz - taki dziwny jest ten swiat), a ja prowadzilem tego dnia samochod. Butelka sredniego wina, to jakies dodatkowe 40 do 60 Euro. Takie juz mamy czasy. Wszystko kosztuje. Dzisiaj to za 10 Euro nawet w wykwintnym Mac Donaldsie sie nie pozywisz. Odpowiedz Link Zgłoś
black_halo Re: Kręgliccy opowiadają jak się otwiera własną k 21.11.10, 19:59 Widac, ze w zadnej porzadnej restauracji nigdy nie byles i na maca tez cie chyba nie stac. W macu jest dostepne menu bodajze po 6-7 euro za zestaw hamburger, duze frytki i cola. Da sie zjesc za mniej niz 10 euro. W dobrej restauracji, w takiej jak ja pracowalam - lunch to 35 euro a dinner - 80 euro, za 15 euro do lunchu lub 20 do obiadu bylo kilka kieliszkow wina dopasowanego przez sommeliera do upodoban klienta. Lunch np. to 3 tzw. "canapes" czyli apetyzery. Dalej wjezdzala pierwsza przystawka, potem pierwsze danie, zupa, danie glownie i trio-deser czyli 3 rozne male deserki. To lunch, obiad mial dodatkowe danie miedzy pierwszym a zupa, produkaty absolutnie swieze i najwyzszej jakosci. Odpowiedz Link Zgłoś
darr.darek Re: Kręgliccy opowiadają jak się otwiera własną k 21.11.10, 22:50 black_halo napisała: > Widac, ze w zadnej porzadnej restauracji nigdy nie byles i na maca tez cie chyb > a nie stac. Gość nie był zadowolony z dania za 50 euro i z tego wynika, że nie stać go na fastfood ? Jeśli już stosujesz do przedmówcy dość marnego poziomu zagrywki personalne, to przynajmniej nie rób tego w głupi sposób. Jeśli chłop pisze, że nie był zadowolony z dania za 50euro to widocznie nie był. Tylko nie wpisz typowej riposty forumowych głupoli, że i w Polsce jest tak samo z takim porównaniem cenowymi. Odpowiedz Link Zgłoś
wielbicielnaruto kolego kiedy ty w tej Europie byłeś? Patrzę na 21.11.10, 23:47 kwity z moich delegacji i za 2 osoby: Niemcy 50 EUR, Francja 50-60 EUR, Czechy 760 KCS, Szwecja 300 SEK, Słowacja 35 EUR, Austria - 60 EUR. Tak więc Polska jest 2 x tańsza, pomijając kolegów z południa. Mam też ciekawsze kwitki z Pól Elizejskich - 3 os za 250 EUR, Moulin Rouge - 400 EUR, Sztokholm - 600 SEK, Arlanda - 600 SEK. To nie były wcale cudowne restauracje. No a poza tym w Polsce dominuje usługa hotelowa... Odpowiedz Link Zgłoś
tomesio Kręgliccy opowiadają jak się otwiera własną knajpę 20.11.10, 18:04 Nie chodzę do restauracji, bo nie widzę sensu na zostawianie w nich kasy ze względu na małe urozmaicenie. Ceny też nie zachęcają a i ja nie jestem aż takim fanatykiem smaków na podniebieniu. Odpowiedz Link Zgłoś
rossonero9 poslkie knajpy? syf gnoj i ubostwo.. 20.11.10, 19:55 slabi kucharze ,jedzenie ch.. za to ceny ot tak tylko to ma standardy europejskie. dlatego wszytskich zachecam do gotowania w domu ,smacznie zdrowo i 5 razy taniej Odpowiedz Link Zgłoś
johnny_english Kręgliccy opowiadają jak się otwiera własną knajpę 20.11.10, 21:27 Kręgliccy karmią doskonale, znam ich knajpy od dwudziestu jeden lat... szkoda, że nie ma już Mekongu, obecnie najlepsza to Santorini... Odpowiedz Link Zgłoś
bbuldogg Kręgliccy opowiadają jak się otwiera własną knajpę 20.11.10, 21:30 Ostatnio w jednej z restauracji u p. Kręglickich czekaliśmy na zamówienie przez prawie 2 godziny. Dostaliśmy dwa dania gratis (tak naprawdę źle zrealizowano nasze trzykrotnie powtarzane zamówienie, bo kelnerka zapominała - za pomyłkowo podane dania nam nie policzono), zniżkę, ale to nie zrekompensowało niesmaku, który pozostał i restauracja, ktorą odwiedzaliśmy systematycznie nie budzi już naszego zainteresowania. Sałatka, którą ja zamówiłam składała się z gąbczastych krewetek i niedojrzałych awokado plus mizernej ilości sosu. Po taki czasie czekania, nie miałam siły nawet tego reklamować, więc zjadłam. Trudno czuć się po takim jedzeniu dobrze. Dlaczego nie wysziśmy? Byli z nami zaproszeni przez nas goście, bo to były imieniny bliskiej osoby. Trudno wiec było wstać i sie zmyć, organizować na nowo, a skoro długo czekaliśmy, to mieliśmy nadzieję, ze w końcu doczekamy się na zamówienie. W tej samej restauracji zdarzało nam sie dostawać porcje tego samego dania raz dwukrotnie większe raz dwukrotnie mniejsze, za tę samą cenę. Na nasze pytanie, dlaczego porcje sałatek z opuncji zmalały od zeszłego tygodnia o połowę nieprzyjemna kelnerka odpowiedziała "Zawsze były takie same", tylko, ze my przychodzilismy tu od lat, długo zanim ta kelnerka zaczęła w tym miejscu pracę. nasze "zawsze było dużo dłuższym zawsze, niż pani kelnerki. Wspomnieliśmy, ze w zeszłym tygodniu i w zeszłym i jeszcze w zeszłym były 2 razy większe, to usłyszeliśmy pogardliwą odpowiedź, że zmienił sie kucharz. często sie zmieniał, bo porcje raz rosły raz malały. W końcu większosć porcji w restauracji zmniejszyła się o połowę i to na długo, odpowiedziano nam, że to z powodu kryzysu. Chodzenie do tej restauracji przestało wiec mieć sens, bo ceny stały nieadekwatnie wysokie. Co do obsługi - bardzo miły jeden kelner i jedna kelnerka, reszta towarzystwa letnia albo obsługująca, jakby robiła nam łaskę. szcególnie jedna z pań wykonywała swoją pracę z niezwykłą pogardą. Na kilkadziesiat wizyt w restauracjach p. kręglickich tylko raz spotkaliśmy p. Kręglickiego, tuz po świezym otwarciu hiszpańskiej restauracji. Trochę śmiesznie mi sie czytało porady p. Kręglickich. ;-) Mogliby się sami do nich zastosować. My, mimo miłych wspomnień z naszych, dawniejszych wyjśc do restaracji tych państwa, znaleźlismy sobie inne restauracje. Mimo sentymentu i mojej sympatii do pani Agnieszki Kręglickiej. Niestety sympatia to trochę za mało. Odpowiedz Link Zgłoś
69daro Musialbym byc niepoczytalny 20.11.10, 22:18 aby ladowac milion zlociszy w restauracje.Majac taka kwote mozemy negocjowac indywidualne oprocentowanie lokaty w banku.Zyjemy sobie pozniej z samych odsetek jak paczki w masle. Odpowiedz Link Zgłoś
przy.goda Re: Musialbym byc niepoczytalny 20.11.10, 23:37 ile % rocznie bys zobaczyl uzupełniając wklad finansowy o inflacje? max 3% - gratuluje... 1mln do przesada, aktualnie mamy 50tys na lokal i powinno sie udac - nie ukrywam ze lecimy na cm + mielismy farta z lokalem, gdybysmy stratowali od zera to na 150m potrzeba 500k z czego 200k to rezerwa Mamy w sumie 30 lat doswiadczenia w gastro co bardzo nam pomaga obcinac koszty i gatki pelne obaw czy sie uda (ale to dotyczy kazdego biznesu) startujemy 1 stycznia :) ps znam z zycia przypadek rozpieprzenia 3,5mln w rok na 200m2! podziwiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
69daro Re: Musialbym byc niepoczytalny 21.11.10, 00:29 3%rocznie?Kochany/a/,znacznie wiecej.No chyba,ze poprzestaniesz na PKO,he,he.Sa banki i banki. Odpowiedz Link Zgłoś
nosorozecwlochaty Kręgliccy opowiadają jak się otwiera własną knajpę 20.11.10, 23:53 Ludzie mają strasznie idealistyczne podejście do prowadzenia knajp. Co drugi mój znajomy lubi sobie pogadać, że tak najchętniej to by rzucił pracę i otworzył własną knajpę. I zaczynają się opowieści, jaki by zrobili wystrój wnętrza lub jak to by im pomogła wspomniana już ciocia, która robi świetne pierogi. A gdy już knajpa powstanie, to będzie sama zarabiać, pracownicy będą pracować, będzie super klimat. znajomi będą przychodzić i polecać innym znajomym, a właściciel przyglądał temu wszystkiemu i plotkował z goścmi. A prawda jest taka że trzeba zapieprzać od rana do nocy, pracownicy oszukują, goście jakoś nie przychodzą, knajpa upada i ludzi zostają z długami. Odpowiedz Link Zgłoś
icc217 Re: Kręgliccy opowiadają jak się otwiera własną k 21.11.10, 02:49 No wlasnie ... m-c temu bylem w Polsce, w 80-tys. miescie. W "najlepszej restauracji w miescie" miedzy godz. 18:00 - 19:00 bylem jedynym gosciem na kolacji w sali na ok 50 miejsc. Nie wspominajac dwoch dziewczyn, ktore przyszly na herbate ... W innych dniach tez bylo pusto, przychodzilem tam, bo mieli swietna grzybowa z lazankami. Odpowiedz Link Zgłoś
icc217 Snoby 21.11.10, 02:40 1. To rodzenstwo pachnie mi niezle snobizmem (chocby same nazwy lokali) 2. W Polsce nie ma tradycji, zwyczaju, kultury jedzenia publicznego/restauracyjnego 3. Kelnerzy z pod ciemnej gwiazdy bez pojecia o wyobrazeniu. Nie obserwuja sali, nie interesuje ich co sie na niej dzieje (nie daj Boze usiasc w pseudo-"ogrodku" Nie wiedza tez co podaja, co maja na stanie 4. W hotelu w ktorym mieszkam podczas pobytu w PL podaje sie generalnie wszystko za slone, przy kazdym zamowieniu prosze o niesolenie, z tego co znajde na stole dorabiam sobie sam 5. W Polsce nie ma zadnych tradycji: Ktos kto "cos" otwiera chce zostac w ciagu najdalej roku milionerem, cala reszte ma w d....ie 6. Dlatego jem cos u Turka, czy Wietnamczyka i olewam z daleka polskie restauracje! Odpowiedz Link Zgłoś
campoverde Re: Snoby 21.11.10, 10:48 icc217 "te rodzenstwo nie pachnie snobizmem,zupelnie normalni restauratorzy usilujacy prowadzic swoj biznes troche bardziej orginalnie .Nie wszystkie restauracje musza miec schabowy i zrazy z kasza itp.natomiast ty pachniesz wsiokiem "spod ciemnej gwiazdy".Reszta dyskusji z toba zbedna ,bo masz pojecie o gastronomii jak swinia o blyskawicy. Odpowiedz Link Zgłoś
thomsoro Re: Snoby 21.11.10, 17:39 A ty o czym masz pojecie ? W Niemczech (i nie tylko) wlasciciela restauracji latwo poznac. Jest to najbardziej pracowita osoba na sali. W Polsce to rzadkosc, wlasciciel chce sie dorobic maksymalnie szybko windujac ceny do niemozliwosci i wykorzystujac pracownikow. Odpowiedz Link Zgłoś
rek888 Re: Snoby 21.11.10, 19:11 A ty o czym masz pojecie ? W Niemczech (i nie tylko) wlasciciela restauracji latwo poznac. Jest to najbardziej pracowita osoba na sali. A ty o czym masz pojecie? Restauracja ma 65 stolikow,14 kelnerow i 6 praktykantow....I gdzie tu widzisz wlasciciela ,ktory jest najbardziej zapracowana osoba na sali? Sa restauracje i restauracje.....sa ludzie ktorzy wiedza o czym pisza i sa tacy ,ktorzy o tym nie maja pojecia.A to co ty nazywasz checia maksymalnego dorobienia sie ,to najczesciej jest rozpaczliwa walka o oddalenie widma bankructwa.Tylko nie kazdy potrafi to zauwazyc...Postaram sie to wyjasnic: Ktos kto inwestuje pieniadze itp,tylko po to by sobie stworzyc miejsce do pracy jest idiota!!!To juz lepiej pracowac u kogos i niech ten ktos sie o mnie martwi itp.Jak juz wsadzilem w to kapital i energie by zorganizowac restauracje,to wystarczy jak zajme sie organizacja itp,po sali niech lata personel ,ktoremu za to place.Restauracja w ktorej wlasciciel lata po sali idzie marnie i nie potrafi dac odopwiedniego zysku ! Natomiast knajpa na rogu w ktorej zona stoi w kuchni a maz za barem to juz zupelnie inna bajka Na tym koncze swoj udzial w dyskusji,nawet byly wlasciciel ,ktory w okresie 35 lat pracy mial kilka restauracji ma prawo byc zmeczony dyskusja z laikami i czytaniem totalnych bzdur,pisanych przez ludzi ,ktorzy porzadnej restauracji w zyciu nie widzieli. Odpowiedz Link Zgłoś
thomsoro Re: Snoby 21.11.10, 20:46 Dla Twojej informacji: pracuje na swoim. Naprawde dawno nie bylem w restauracji na 60 stolikow. No chyba ze w Hofbrauhaus w Monachium (jedynie to przychodzi mi do lba) ale to knajpa. Ogolnie nie lubie tlumu, wole kameralnosc. Odpowiedz Link Zgłoś
leo-art Kręgliccy opowiadają jak się otwiera własną knajpę 21.11.10, 05:11 Bardzo ładny artykuł .... Odpowiedz Link Zgłoś
leo-art Kręgliccy opowiadają jak się otwiera własną knajpę 21.11.10, 05:11 Bardzo ładny artykuł .... Odpowiedz Link Zgłoś
beata_sta Korektora!!!! 21.11.10, 08:50 Bardzo ciekawy wywiad,szkoda że tak niechlujnie napisany-aż roi się w nim od błędów językowych.Szkoda że nikt nie sprawdza treści artykułów po przepisującej je osobie przed umieszczeniem na stronie.Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
woland7 Największym problemem są kelnerzy.... 21.11.10, 09:54 Znalezienie dobrego kelnera/kelnerki to naprawdę spory problem. Od mniej więcej 5 lat średnio 3 razy w tygodniu jemy z moją partnerką obiady w restauracjach i przez ten czas nie zauważyłem, aby coś się na plus zmieniło. Spora część kelnerów tylko czeka żebyś sobie poszedł i zostawił napiwek. Obawaim się, że znaczna część nie wie, że akurat w Polsce przyjęło się, że napiwek zostawia się "za coś" a nie tylko za samo rzucenie talerza. Absolutne hity tego roku to dla mnie: 1/. Gdańsk - restauracja nad Motławą - na pytanie jaką lokalną, świeżą rybę Pani poleca - usłyszałem....panga. Do tego dania podane w 5minutowych odstępach a karafka z winem była niemożliwie opalcowana. Ale jak przyszło do płacenia to pierwsze pytanie kelnerki brzmiało "czy mogę doliczyć 10% napiwek" (czyli 30 zł). Na moją odpowiedź, w której wytknąłem jej błędy i zaproponowałem 5% otrzymałem pogardliwe spojrzenie i wzruszenie ramion". 2./ miasto S. nad Wartą. Restauracja wygląda z zewnątrz ładnie, kelnerzy na pierwszy rzut oka schludni. Byłem tam 2 razy. Za pierwszym razem byli aż nachalni, no ale ok, pomyslałem, starają się, uczą, trzeba ich zachęcić. Za drugim razem płynąłem łodzią (tzw. wielka pętla wielkopolska). Ta sama restauracja, dokładnie ten sam kelner. Usiedliśmy w ogródku i czekamy....czekamy...po 15 minutach idę do kelnera i pytam kiedy nas obsluzy - na co ten niemile odparł, że ogródka nie obsługują i odszedł. Za pierwszym razem wyszedłem z nowej X6 w dobrze skrojonym garniturze, za drugim w szortach i koszuli. Za każdym razem miałem tyle samo do wydania (za drugim nawet więcej, bo była nas w sumie czwórka). Po tym numerze więcej tam nie zawitam, choć często przejeżdzam koło tej restauracji na trasie Poznań - Gorzów. Odpowiedz Link Zgłoś
rek888 Re: Największym problemem są kelnerzy.... 21.11.10, 11:34 pytam kiedy nas obsluzy - na co ten niemile odparł, że ogródka nie obsługują i odszedł. Za pierwszym razem wyszedłem z nowej X6 w dobrze skrojonym garniturze, za drugim w szortach i koszuli. Za każdym razem miałem tyle samo do wydania (za drugim nawet więcej, bo była nas w sumie czwórka). Po tym numerze więcej tam nie zawitam, choć często przejeżdzam koło tej restauracji na trasie Poznań - Gorzów. Zapomniales napisac jakiego koloru miales koszule i czy auto bylo metalik.Oczywiscie rozumie ,ze w twojej wiosce masz duzo lepsza obsluge nawet jak zajezdzasz traktorem marki Zetor (prawie nowym) Odpowiedz Link Zgłoś
woland7 Re: Największym problemem są kelnerzy.... 21.11.10, 12:14 Zamierzona złośliwość Ci nie wyszła :), bowiem faktycznie zajmuję się m.in. szeroko pojętą branżą rolną, a spółka ma sporo maszyn rolniczych :) Prawie nowych, dodam. Zetora nie mamy, niestety. Precyzjnie to mieszkam nie w samym Poznaniu, lecz pod miastem w gminie wiejskiej. I dobrze mi zarówno z tym, że tu mieszkam, jak i z tym, że zajmuję się m.in. rolnictwem. Jakoś nie czuję się z tym gorszy :) Odpowiedz Link Zgłoś
idepozapalki Re: Największym problemem są kelnerzy.... 22.11.10, 13:53 Tyle, że to prawda. Kiedyś w Szczecinie wpadłem do jednej z "restauracji" na Wałach Chrobrego. Byłem z niemieckimi znajomymi, o stolik zapytałem po angielsku - wszystko cacy. Przemiła obsługa, wszystko książkowo. Tydzień później, wiedziony dobrym wrażeniem zawitałem tam sam. Ubrany w zwykły sweterek i dżinsy nie mogłem już liczyć na to samo traktowanie. A obsługiwał mnie ten sam kelner! Kiedy przyszło do płacenia i pojawiła się kwestia napiwku spokojnie wytknąłem kelnerowi wspomniany fakt - na co on stwierdził tylko, że "kierownictwo" tak nakazało. Więc niech "kierownictwo" zapłaci napiwek. Problem w Polsce polega w podejściu do obsługi. Siedząc w knajpach najbardziej lubię oglądać nuworyszy z wielkopańskimi aspiracjami. Najpierw zaczyna się zamawianie - tysiąc pytań do. Do tego fatalna wymowa obcych wyrazów. Po wyborze dania zaczyna się dyskusja na temat tego co pijemy. "40 zł za wino? Oszaleliście? Dla mnie piwo, kochanie, dla Ciebie woda". Do tego ludzie zdają się nie rozumieć, że na dobre jedzenie trzeba poczekać. Jak ktoś chce zjeść w 5 minut niech idzie do Turka albo McShita. Oczywiście wspomniani nuworysze po 10 minutach od podania przystawki wołają kelnerkę i chcą jedzenie. Przecież im się spieszy. W końcu dostają upragnione danie główne - i oto zaczyna się festiwal dobrych manier. Brzęczące widelce, fruwające jedzenie, kilka razy byłem świadkiem jak zadowolony nowobogacki Polak niedyskretnie sobie "beknął". Cóż, światowy człowiek, liznął widać innych kultur, ale Polsce to nie Azja. U nas takie obyczaje przy stole nie są mile widziane. W końcu, po jedzeniu przychodzi do kwestii opłaty. Rachunek: 86 zł. Dumny z siebie i wychowany Polak daje kelnerce 100 zł mówiąc: "proszę wydać z 90! Napiwek dla Pani!" Popatrzcie co się dzieje w restauracjach na wakacjach... przecież to katastrofa. Dzieciaki latające po sali, drące japy, przeszkadzające innym gościom... a wypacykowana mamusia z tipsami na 3 cm potrafi tylko powiedzieć: "Skarbeńku, nie biegaj tyle, bo się zgrzejesz!" I Wy pytacie się, dlaczego poziom polskich restauracji jest taki a nie inny? Odpowiada poziomowi klientów, proste. Odpowiedz Link Zgłoś
stefan261261 Kręgliccy opowiadają jak się otwiera własną knajpę 21.11.10, 11:29 nie przyznam autorowi racji jezeli chodzi o lokalizacje. Bary i restauracje szybkiej obslugi musza miec top lokalizacje, ale tag gdzie podaje sie mniejwiecej przyzwoite jedzenie moga byc nawet 10 km za centrum i tak tam pojade. Liczy sie kucharz. Polska ma jeden problem restauracje sa za drogie. Wlaciciele mysla ze wrzuca jakas wloska nazwe ugotuja troche makaronow porcja jak kot naplakal i sciagaja z klienta kase przyklad Warszawa Nowy Swiat. Ceny wyzsze niz w Niemczech za troche makaronow nie mowiac juz o butelce wina. Niezle osttnio zjadlem w Rybniku w Delicji polecam. Ps. a restauracje gdzie jeszcze na gramy odliczaja to juz calkowity przekret z czasow prl Odpowiedz Link Zgłoś
rek888 Re: Kręgliccy opowiadają jak się otwiera własną k 21.11.10, 11:58 do stefan 261261:pozwole sobie miec odmienne zdanie co do cen w restauracjach w Polsce.Profesjonalista nie uzywa takich zwrotow jak "w Polsce " to znaczy najczesciej brak konkretow ! Ceny w restauracjach sa ustalane przez wlascicieli na podstawie rachunku ekonomicznego ( mam nadzieje) na ktory sklada sie wiele komponentow,zaczynajac od kategorii lokalu,typu,lokalizacji itpInne ceny ma restauracja na osiedlu ,ktora wlasciwie jest jadlodajnia a inne ceny ma restauracja w Hotelu Golebiewski.Oczywiscie samo nazwanie lokalu Capri nie daje podstaw do specjalnych cen o ile nie calosc restauracji i jakos uslug i kuchnia nie odpowiada cenom.Itd itp.Ceny w przecietnej polskiej restauracji i tak sa za niskie w stosunku do kosztow prowadzenia biznesu.I posiadanie restauracji ,ktora daje wlascicielowi jako zysk "darmowe wyzywienie" jest totalnym idiotyzmem,ale naiwnych nie brak Odpowiedz Link Zgłoś
stefan261261 Re: Kręgliccy opowiadają jak się otwiera własną k 21.11.10, 13:42 do rek888, oczywiscie czesciowo przyznam ci racje, niektore knajpy maja niezle jedzenie i wlasciciele tez cos o rachunku ekonomicznym slyszeli. Ale przewaga to ludzie calkowicie przypadkowi ktoezy sie wtej branzy znalezli, bo kumpel szwagra slyszal ze w tym fachu mozna zarobic. Poza tym malo knajp gdzie menu jest przejzyste. Najczesciej jest to zlepek co z kuchnia nic wspolnego nie ma. Mieszkam w niemczech i jestem czesto w Polsce nrgatywny przyklad to Warszawa nowy swiat. Odpowiedz Link Zgłoś
karol9968 Z wloska brzmiaca restauracja serwujaca 21.11.10, 14:19 schabowe. Niezle, co? I nie tylko takie mialem okazje widziec. Wlasciciel Polak, ktory nie ma pojecia o miedzynarodowej kuchni, otwiera kilka knajp np. wloska, francuska czy hiszpanska - w zasadzie tylko ich nazwy maja cokolwiek wspolnego z rodzajem serwowanego jedzenia. Poza tym o jakosci i oryginalnosci serwowanego jedzenia decyduje szef kuchni, najczesciej "importowany". Jesli chodzi o jakosc serwisu, szczegolnie obsluge kelnerska, oceniam bardzo miernie. Wielokrotnie obserwowalem kelnerow, ktorzy za wszelka cene unikali kontaktu wzrokowego tak, jakby nie byli zainteresowani przyjeci3em zamowienia, a tym samym zarobienia dodatkowych pieniedzy z tytulu napiwkow. Dla porownania we Francji, w podrzednej knajpie, kelnerzy bacznym okiem, ale dyskretnie przygladaja sie klientom tak, jak pieski typu pasterskiego, na ktore wystarczy zerknac katem oka, a one juz sa przy panu. Daleko nam do prawdziwych wzorcow. Odpowiedz Link Zgłoś
archivario Re: Z wloska brzmiaca restauracja serwujaca 21.11.10, 15:01 karolu9968,opanuj sie przeciez ty nie tylko nie masz pojecia o temacie ale belkoczesz niemozebnie (zmyslasz) jakies bzdety wypisujesz !: Poza tym o jakosci i oryginalnosci serwowane > go jedzenia decyduje szef kuchni, najczesciej "importowany". Mysl co piszesz ! przeciez to wlasnie szef kuchni odpowiada za kuchnie itp a co ma tu do tego czy importowany? piszesz:Jesli chodzi o jakosc serwisu, szczegolnie obsluge kelnerska, oceniam bardzo mi > ernie Zgadzam sie z Toba ,oceniasz miernie ,bo nie masz pojecia o gastronomii ani tez o j.polskim! Itd belkoczesz jak potrzaskany.Moze zaczniesz od nauki j.polskiego a potem wypowiadaj sie o odleglosci od wzorca ! Odpowiedz Link Zgłoś
korpo_racja1 Kolejni TW ... 21.11.10, 19:06 Kolejni TW spnsorowani przez GW.. Taki kit jak oni dochodzili "cięzką pracą" to juz naprawdę można między bajki wsadzić ...I myslicie że sa ludzie ktorzy jeszcze w to wierzą ? Odpowiedz Link Zgłoś
ojca W Polsce restauracje są za drogie 22.11.10, 11:33 W porównaniu np. z Czechami to w Polsce jest za drogo. Odpowiedz Link Zgłoś
19tad19.1 Czemu wszyscy otwieraja knajpy?Bo gdzie jeszcze 22.11.10, 16:14 można uzyskać 700-1000% marży.Gdzie jeszcze wszystkie odpadki mozna wrzucić ponownie klientowi. macie odpowiedź Odpowiedz Link Zgłoś