Dodaj do ulubionych

Niemieckie nastolatki piją na wyścigi

29.12.10, 13:13
Grupa alkoholików w naszym społeczeństwie jest znacznie większa niż narkomanów i dlatego społecznie alkohol wyrządza znacznie większe szkody niż narkotyki, które są i tak już nielegalne.
Mimo to, alkoholowa większość zdaje się potępiać wszystkich innych, którzy nie widzą przyjemności w odurzaniu się etanolem, natomiast swój alkoholizm uważa za coś nieszkodliwego i normalnego.
Ludzie pijani stają się często agresywni, popełniają przestępstwa, zaniedbują siebie i innych a ich leczenie jest bardzo kosztowne.
W naszym społeczeństwie panuje ogromna hipokryzja, bo za zapalenie jointa na ulicy będzie się miało sprawę karną w sądzie, natomiast można się upić do nieprzytomności bez żadnych konsekwencji.
Powodem tego jest fikcyjna walka z kulturą picia przy każdej okazji i społeczne przyzwolenie na nadużywanie alkoholu. Mimo iż mamy zakaz reklamy alkoholu, to pojawia się mnóswo reklam tzw. piwa bezalkoholowego z okazji wszelakich wydarzeń sporotowych czy muzycznych.

Poza tym, sprzedaż alkoholu jako środka silnie odurzającego nie jest szczególnie oddzielona od innych produktów jak to jest w przypadku np. silnych leków. W marketach piwo czy wino można nabyć przy okazji kupowania bułek czy chipsów.

Zakaz sprzedaży alkoholu nieletnim również będzie fikcją dopóki nie będzie zakazu spożywania takich wyrobów przez nieletnich.
Niestety, taki zakaz nigdy nie zostanie wprowadzony ze względu na poprawność polityczną oraz ze względu na lobby producentów alkoholu, dla których grupa ludzi do 20 lat jest bardzo dochodową grupą.

Także pozostaje nam prawdopodobnie budować kolejne izby wytrzeźwień, a to wcale nie jest powód do dumy.
Obserwuj wątek
    • elkate-2 Niemieckie nastolatki piją na wyścigi 29.12.10, 13:16
      ... a nasza Wyborcza popiera akcję uczniaka z Białego Dunajca na rzecz konopi...
      • kosmosiki One nie są EMO 29.12.10, 15:32
        www.youtube.com/watch?v=4M3AHQqT53U
        ;-)
    • trajkotek dobry niemiec 29.12.10, 13:21
      dobry niemiec to pijany niemiec!
      - a dajmy i naszym dzieciakom tej radości zaznać więcej ...
      zamiast do kościoła niechaj do knajpki pójdą, pobawią się, popiją - żeby nie były nasze gorsze ...

      __________________________
      takiego pijanego N. to i łatwiej skubnąć można, czyli na polowanie wiosenne wkrótce czas pojechać!
    • lubat Niemieckie nastolatki piją na wyścigi 29.12.10, 13:26
      Ta "moda" trwa już kilka lat, nie jest to jakąś nowością, a przyszła z Anglii, gdzie alkoholizm wśród młodzieży przybrał już katastrofalne rozmiary.

      Moim zdaniem nic tu nie pomogą nakazy, zakazy, bo dla gó...arzerii będzie to tylko dodatkowy dreszczyk emocji. Jedynym jako-tako skutecznym środkiem zapobiegawczym mogło by być pociąganie ich do rzeczywistej odpowiedzialności. Nie poprawczaki, ale np. opłata za leczenie. Chyba nie było by tak trudno znowelizować ustawy o bezpłatnym leczeniu, dodając akapit: "kto sam się wprowadza w stan choroby lub kalectwa, nie może korzystać z bezpłatnego leczenia".

      Miało by to tę wadę, że kasę i tak wyłożą starzy. Dlatego warto by pomyśleć, by amatorzy drinkowania odrabiali koszty hospitalizacji i leczenia.
      Nie da się, było by to naruszenie wolności? Czasami aby uratować kogoś od utonięcia, trzeba go ogłuszyć, bo gotów utopić ratującego.
      • najlepszygeorge Re: Niemieckie nastolatki piją na wyścigi 29.12.10, 13:38
        Za doprowadzenie się do stanu nieprzytomności w miejscach publicznych powinny być wysokie kary i skierowania na leczenie. Najlepiej na koszt delikwenta.
      • cehaem Re: Niemieckie nastolatki piją na wyścigi 29.12.10, 18:59
        > czaki, ale np. opłata za leczenie. Chyba nie było by tak trudno znowelizować us
        > tawy o bezpłatnym leczeniu, dodając akapit: "kto sam się wprowadza w stan choro
        > by lub kalectwa, nie może korzystać z bezpłatnego leczenia".

        Wtedy musialbys do odpowiedzialnosci pociagniac niemal kazdego. Od kierowcow i sportowcow po zwyklego pieszego (przeciez wszedzie mozna poslizgnac sie i zlamac noge, np. wskakujac do tramwaju sekunde przed odjazdem).
    • marianna102 Niemieckie nastolatki piją na wyścigi 29.12.10, 14:06
      A może po prostu dawniej nie do każdego spitego do nieprzytomności wzywano pogotowie?
    • lehoo Niemieckie nastolatki piją na wyścigi 29.12.10, 14:21
      Z ś.p. Lukasem było trochę inaczej niż napisaliście - założył się z barmanem (n.b. Turkiem) kto więcej wypije. Pili równo, ale Turek kantował, bo pił wodę.
    • mundi8 Niemieckie nastolatki piją na wyścigi 29.12.10, 14:26
      Może w sercu jest pusto,nie ma żadnych wartości...
    • eva15 Jak tu nie pić? 29.12.10, 14:49
      Picie dzieci i młodzieży jest pochodną rozkładu społeczeństwa, nie dziwota więc, że zaczęło się w GB (tam rozkład następuje od większej ilości lat) a następnie przywędrowało na kontynent. W obecnym systemie, który zawładnął też coraz bardziej Niemcami, dzieci i młodzież są już tylko podmiotem konsumpcji, nikt nie przejmuje się wychowywaniem, przekazywaniem jakichkolwiek wartości, młodzi mają tylko kupować i konsumować. Rodziny, często niepełne, rozbite, walczą o przeżycie na kilku etatach od rana do nocy, albo są bezrobotne i sfrustrowane niestanowiąc żadnego wzrorca dla swoich dzieci. Wychowanie przejęły ochoczo szeroko pojęte media i przemysł konsumpcyjny a te mają w ofercie Big Brothers, mnóstwo gażetów które należy posiadać i wzorce jednej wielkiej zabawy i wiecznego imprezowania.
      • mapokl Re: Jak tu nie pić? 29.12.10, 17:22
        Widzę, że dołączasz do krucjaty przeciwko ZŁU. Kraje takie jak Polska wcale nie są lepsze w statystykach. Więc znajdź coś na poparcie swoich tez,

        > Picie dzieci i młodzieży jest pochodną rozkładu społeczeństwa,
        Tak, to jest pierwsze prawo rozkładu społeczeństwa. Mnie osobiście ekscytuje słowo "pochodna" Ech, i co powstanie gdy to "społeczeństwo się rozłoży"? Lubię takie powody jak "pochodna rozkładu społeczeństwa" czyli nowsze" spowodowane demoralizacją społeczną" zdania ponieważ, można nimi obciążyć wszystkich poza nami

        > W obecnym systemie, który zawładnął też coraz bardziej
        > Niemcami, dzieci i młodzież są już tylko podmiotem konsumpcji, (...)


        No od dawna wiadomo, że poprzednie systemy takie jak komunizm, feudalizm, monarchia absolutna cechowały się zindywidualizowanym podejściem do osoby. Rodzice poświęcali dzieciom o wiele więcej czasu, i nie traktowali ich jako taniej siły roboczej. Z radością też pomagali dzieciom w ich rozwoju osobistym, a dla państwa najważniejszy był obywatel.
    • vox.1 Puste łby to piją! co mają robic? 29.12.10, 15:23
      zadnych wartosci nie chca tylko brac i miec!
    • mapokl @najlepszygeorge 29.12.10, 17:06
      @najlepszygeorge
      Mam dość kolejnego "oświeconego" który w prawie wszystkich wątkach uzasadnia konieczność zniesienia zakazu "trawki". Nie przekonuje mnie logika, że jak "jedna szkodliwa substancja" jest dostępna to trzeba legalizować wszystkie inne. Sam zresztą napisałeś:

      > Grupa alkoholików w naszym społeczeństwie jest znacznie większa niż narkomanów
      > i dlatego społecznie alkohol wyrządza znacznie większe szkody niż narkotyki, kt
      > óre są i tak już nielegalne.

      Pal licho legalność szkód społecznych, ale wiedz ,że zwiększając liczbę narkomanów zwiększysz społeczne skutki spożywania. Wyjdzie na to samo.

      > W marketach piwo czy wino można nabyć przy okazji kupowania bułek czy chipsów.
      >

      Tu nie widzę nic złego, choć z tego co wiem w większość marketów(w tych co byłem) stoisko z alkoholem jest oddzielone od innych stoisk, w mniejszych sklepach jest za sprzedawcą.

      > Zakaz sprzedaży alkoholu nieletnim również będzie fikcją dopóki nie będzie zaka
      > zu spożywania takich wyrobów przez nieletnich.

      Tzn, chcesz karać nieletnich za spożywanie alkoholu czy za samo bycie pijanym? Dla mnie taki zakaz to będzie dopiero kompletna fikcja, bo wykrywawalność prawie żadna, a za spożywanie alko w miejscu publicznym i tak grozi mandat. I co mamy każdego wsadzać do więzienia? Lepiej już postarać się o przestrzeganie zakazu sprzedaży.

      Krótko: " TRZEBA WALCZYĆ Z ALKOHOLIZMEM, A NIE LEGALIZOWAĆ KOLEJNE SUBSTACJE"
      • najlepszygeorge Re: @najlepszygeorge 29.12.10, 18:19
        Bo tu chodzi o proporcje, a nie o zwiększanie liczby narkomanów.
        Alkoholicy to też de facto narkomani, chociaż potocznie etanolu się do narkotyków nie zalicza. I teraz zuważ, że za posiadanie minimalnej ilości narkotyków najłagodniejszej grupy, np. marihuany, masz od razu postępowanie karne, natomiast w każdym sklepie stoją przed Tobą hektolitry alkoholu i co więcej jednorazowo nie ma praktycznie żadnych ograniczeń przy nabywaniu. A jak przed sklepem zaczniesz to spożywać to i tak grozi Tobie najwyżej mandat karny.

        I odpowiedz mi teraz, jak być alkoholizm ograniczany gdy z jednej strony są kampanie i pogadanki w szkołach, a z drugiej strony masz kilka sklepów z wódą pod nosem.

        W celu ograniczenia spożycia, należy przede wszystkim zmniejszać liczbę punktów sprzedaży alkoholu, aby jego dostępność była utrudniona. Do tego alkohol powinien być sprzedawany tylko w specjalistycznych sklepach, a w nie w zwykłym spożywczaku, zupełnie tak jak sprzedaje się lekarstwa w aptece. No i żadnych nocnych i sklepów otwartych w niedzielę!
        Podobny sytem funkcjonuje w Szwecji.

        Równocześnie powinno istnieć ograniczenie w ilości jednorazowego nabycia alkoholu.
        • mapokl Re: @najlepszygeorge 29.12.10, 21:43
          najlepszygeorge napisał:

          > Alkoholicy to też de facto narkomani, chociaż potocznie etanolu się do narkotyk
          > ów nie zalicza. I teraz zuważ, że za posiadanie minimalnej ilości narkotyków na
          > jłagodniejszej grupy, np. marihuany, masz od razu postępowanie karne, natomiast
          > w każdym sklepie stoją przed Tobą hektolitry alkoholu i co więcej jednorazowo
          > nie ma praktycznie żadnych ograniczeń przy nabywaniu.

          Jeżeli przyjmiemy bardziej naukową definicję, że narkotyk to substancja która uzależnia to np.
          kofeina to też narkotyk. A kawa i herbata jest łatwo dostępna. Nikotyna też jest narkotykiem, ale jest tendencja do utrudniania palenia. Na swój sposób, związki takie jak sacharoza też uzależniają, a przecież do życia ludziom potrzebne nie są.

          Problem z alkoholem jest taki, ze nie ma możliwości praktycznego zakazu spożycia. Jeżeli już raz coś się zalegalizuje to trudno to zakazać. Pomijam fakt, że uzależnić się od alkoholu jest o wiele trudniej niż od narkotyków.

          No i z tego co wiem to za posiadanie niewielkich ilości naprawdę rzadko wytaczane są sprawy karne.

          > A jak przed sklepem zaczn
          > iesz to spożywać to i tak grozi Tobie najwyżej mandat karny.

          Zależy, jeżeli będziesz pił np. przed szkołą to teoretycznie możesz pójść siedzieć.

          >
          > I odpowiedz mi teraz, jak być alkoholizm ograniczany gdy z jednej strony są kam
          > panie i pogadanki w szkołach, a z drugiej strony masz kilka sklepów z wódą pod
          > nosem.

          Zakaz czy ograniczenie sprzedaży nie spowoduje spadku spożycia. Jedynymi rozwiązaniami jest propagowanie innego stylu życia i np. podwyższanie akcyzy czy pilnowanie zakazów spożywania w miejscach publicznych.

          >
          > W celu ograniczenia spożycia, należy przede wszystkim zmniejszać liczbę punktów
          > sprzedaży alkoholu, aby jego dostępność była utrudniona. Do tego alkohol powin
          > ien być sprzedawany tylko w specjalistycznych sklepach, a w nie w zwykłym spoży
          > wczaku,

          Kwestia doboru wymogów do koncesji. Natomiast uważasz, że rzeczywiście to coś zmieni w Polsce? Dla wielu sklepów osiedlowych przychody z alkoholu i papierosów to 50-60% przychodów. Bardziej opłaci się zamknąć spożywczak, albo podzielić lokal na pół i otworzyć obok sklep specjalistyczny. Pozatym co np. z winem? albo z cukierkami z alkoholem? Też sklepy specjalistyczne, a w restauracji nie będę mógł zamówić nawet lampki szampana? W tej chwili w barach teoretycznie nie mogę już palić, a jak wyłączą piwa, to cały ich sens istnienia zniknie.

          > No i żadnych nocnych i sklepów otwartych w niedzielę!
          Nie możesz ludziom zakazać pracować, naruszało by to prawa człowieka. Jest zakaz pracy w święta dla pracowników, natomiast właścicielowi nie możesz zakazać otwarcia sklepu. Nie ma w Polsce aż tak wielu sklepów całodobowych(tam gdzie mieszkam), ale urzędowy zakaz handlu np. pomiędzy 22 a 6 raczej nie spotkałby się z uznaniem. Np. kluby, dyskoteki mają swój główny obrót w godzinach nocnych, a wyobrażasz sobie klub który zamykają o 22? To społeczeństwo musiałbyś przestawić by nie chciało kupować po tych godzinie, a sprzedawcom/właścicielom nie chciało/nie opłaciło się sprzedawać.

          > Podobny sytem funkcjonuje w Szwecji.
          >
          I NIE funkcjonuje w ponad setce innych krajów.

          > Równocześnie powinno istnieć ograniczenie w ilości jednorazowego nabycia alkoho
          > lu.
          tzn do jakiej ilości? 5l dziennie na głowę w spokoju wystarczy dla większości, dla mnie może być i 2 l dziennie, ale jak będę organizował sylwestra to nie miałbym ochoty ilość w 20 osób tylko po to by kupić zgrzewkę piwa.
    • boykotka Niemieckie nastolatki piją na wyścigi 29.12.10, 17:34
      Trzy lata temu było głośno o 16-letnim Lukasie, który wypił w berlińskim klubie co najmniej 52 szklaneczki tequili. Gdy stracił przytomność i zaczął dławić się wymiocinami, wezwano pogotowie, ale mimo wysiłków lekarzy zmarł.

      52 szklanki czegokolwiek, np. wody to 13 litrów. Jeśli szklanki były pełne tylko w 1/4 to i tak na raz wypił 3-4 litry płynu. Nawet gdyby w szklankach była woda to i tak wypicie takiej ilości na raz byłoby niebezpieczne.
      • adasko63 Re: Niemieckie nastolatki piją na wyścigi 30.12.10, 01:45
        boykotka napisała:

        > Trzy lata temu było głośno o 16-letnim Lukasie, który wypił w berlińs
        > kim klubie co najmniej 52 szklaneczki tequili. Gdy stracił przytomność i
        > zaczął dławić się wymiocinami, wezwano pogotowie, ale mimo wysiłków lekarzy zm
        > arł.

        >
        > 52 szklanki czegokolwiek, np. wody to 13 litrów. Jeśli szklanki były pełne tylk
        > o w 1/4 to i tak na raz wypił 3-4 litry płynu. Nawet gdyby w szklankach była wo
        > da to i tak wypicie takiej ilości na raz byłoby niebezpieczne.
        Po niemiecku "52 Glaeser Tequilla getrunken" oznacza że wypił 52 kieliszki. A standardowe, w niemieckich barach, kieliszki do wysokoprocentowych trunków mają raptem 20ml ! - Czyli ów Lukas wypił niewiele ponad litr gorzały... Tak, gwoli ścisłości...
        • tanczacy.z.myslami Re: Niemieckie nastolatki piją na wyścigi 11.01.11, 11:28
          adasko63 napisał:

          > Po niemiecku "52 Glaeser Tequilla getrunken" oznacza że wypił 52 kieliszki. A
          > standardowe, w niemieckich barach, kieliszki do wysokoprocentowych trunków
          > mają raptem 20ml ! - Czyli ów Lukas wypił niewiele ponad litr gorzały...

          Wg Ciebie, "niewiele ponad litr gorzały" na 16-latka w ciągu kilku godzin to mało?!
    • lmblmb Niemcy miczczami psychologii społecznej 11.01.11, 07:42
      "Od pijaństwa do uzależnień od narkotyków droga jest krótka"

      A jeszcze krótsza do zofilii! OMG, co teraz? Pewnie podwyższą wiek spożycia alkoholu i wprowadzą zakaz dawania alkoholu dzieciom (poniżej lat szesnastu wolno pić w obecności rodziców).

      Z samym problemem nie dadzą sobie rady, bo to nie naród psychologów.

      "Ostatnio tabloid "Bild" proponował, by rodziców dzieci, które pijane trafiły do szpitali, obciążać kosztami leczenia - odtrucie kosztuje co najmniej 800 euro"

      Sam dojazd karetki w takich wypadkach kosztuje 450 euro, a lekarza (nie ma go w karetce) dodatkowe 200 euro. Sam rachunek działa jak otrzeźwienie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka