pis-dryk Re: Gorzki smak piwa VIP 07.01.11, 16:15 co za tragiczny tekst... wynika z niego jedna konkluzja: niziny spoleczne (wiec i, wedlug autorow, intelektualne) kupuja w biedronce, troche bardziej "kumaci" w realu, a elita - w almie. gratuluje takiego podzialu, bo to oznacza, ze nasze spoleczenstwo upada coraz nizej tworzac tego rodzaju klasyfikacje. mam wyzsze wyksztalcenie, maz jest fachowcem w swojej pracy, ale nie przelewa nam sie, a przeciez jeszcze nie mamy dzieci - kupujemy w biedronce. mamy bardzo szczuply budzet miesieczny i do tego wlasne te "biede" mamy po drugiej stronie ulicy. czy to oznacza, ze jestesmy marginesem spolecznym zwijajacym papierosy z paskudnego tytoniu i ciulajacym na jogurt? naprawde? szkoda mi autorow - no, chyba ze caly ten artykul to ironia, a ja jej nie zalapalam. zycze tworcom artykulu, zeby kiedys byli zmuszeni do chodzenia do lidla czy biedronki - moze nabraliby wiecej szacunku do innych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
troll_bagienny Niestety, to rzeczywistość 07.01.11, 16:42 Bieda to podobno stan ducha, a nie portfela. Ja tam nie widzę obciachu w niczym, co mi sprawia wygodę, przyjemność albo oszczędność, a jeśli nawet coś w ogólnym mniemaniu takowym obciachem jest, to mało mnie interesuje, co sobie inni o mnie pomyślą. Nie mam niestety złudzeń co do tzw. przyjaciół i znajomych, których nie kupi się na stałe serwując im drogą szynkę i egzotyczne piwo, a że prawdziwych przyjaciół ze świecą szukać i czasu na te poszukiwania brak? Nie spinam się więc i kontakty ograniczam do sfery zawodowej, a więcej przyjemności sprawia mi przebywanie z psem i kotem niż pseudo przyjaciółmi, których i tak nic nie obchodzę, a przyszliby się tylko nażreć za moją kasę, na co mi to? Ludzie przywiązują strasznie dużą wagę do kontaktów z innymi i ich opinii, bo tak wypada, bo trzeba się z kimś spotykać, bo trzeba bywać, ale jak przyjdzie co do czego, czyli jak noga nam się powinie, to na placu boju życia często zostajemy zupełnie sami i jedyna nadzieja w rodzinie (jeśli w ogóle w kimś). Mało kogo już dziś stać na altruizm, jest to wręcz niemodne. Chciałbym poznać naprawdę fajnych ludzi, dla których nie ma znaczenia, jak mieszkam i co jadam na śniadanie, dokąd wychodzę w weekendy, jaki kredyt spłacam i gdzie mam zamiar spędzić najbliższe wakacje. Przez mój dom przewinęło się wielu znajomych, mieniących się nawet przyjaciółmi, którzy używali sobie na moich finansach i gościnności, kiedy była kasa, zaś w momencie załamania mojego budżetu odwrócili się na pięcie i "nie mają czasu". Są tyle warci, co ich opinie, więc tym bardziej nie obchodzi mnie zdanie sąsiada, czy przypadkowej pani widywanej w drodze do pracy, która chodzi do Almy, podczas gdy ja oszczędzam nawet kupując w Lidlu. Myślę, że nagły przyrost gotówki nie zmieniłby mojego podejścia, gdyż już zdarzało mi się w życiu posiadać tzw. nadwyżki finansowe i nie przewróciło mi się w głowie, tak, jak sądzę, większości tu obecnych na forum, którzy rozumują trzeźwo i na temat, ale kolesi pokroju "Tomka z banku" zdarzyło mi się poznać, a nawet z takimi pracować. Odpowiedz Link Zgłoś
lonely.stoner Re: Gorzki smak piwa VIP 07.01.11, 16:38 ja pierdziele, co za artykul glupi, najbardziej obciachowa osoba z tego calego artykulu - a przynajmniej tak przedstawiona (nie wiem czy celowo) jest ten koles ze skandynawskiego banku ktory kupuje szyneczke czy ser z pesto zeby zaszpanowac przed znajomymi. Nie wiedzialam ze tacy ludzie naprawde istnieja. Myslalam ze wiekszosc ludzi kupuje rozne rzeczy bo im smakuja albo maja na nie ochote??? ja mieszkajac w Poslce robilam zazwyczaj zakupy tam gdzie mialam akurat najblizej do sklepu- czyli najczesciej to byl Carrefour, Tesco albo Biedronka, i poza tym ze np. w Biedronce raczej nie bylo jakis takich fancy produktow typu wlasnie ser z pesto to ogolnie takie zwykle zakupy (typu mleko, chleb, jakas wedlina) spozwcze byly ok. Nie wiem czy cos sie zmienilo ale chyba nie jest az tak tragicznie??? Odpowiedz Link Zgłoś
dree Re: Gorzki smak piwa VIP 07.01.11, 17:34 Problemem nie jest to czy używamy takiej czy innej sraj - taśmy ale to, że nie używamy bidetów. ha ha ha ha ah ah Odpowiedz Link Zgłoś
tedek1 Czytam i się dziwuje... 07.01.11, 17:16 społeczenstwu, którego ogłupiaja spece od marketingu i tzw. PR-u. Swego czasu zrobilem sobie porównanie produktów z tzw. duuzych marketów i delikatesów typu Piotr i Paweł, ALma, Bomi, itp. Wnioski: 95% produktów w tych sklepach jest taka sama (identyczne), a róznią się tylko ceną. Czyli jogurty, serki, itp. nabiały, napoje, np. BAKOMA, DANIO. Niestety w Delikatesach: ZERO PRODUKTÓW REGIONALNYCH - tych własnie najsmaczniejszych, choc moze nie rozreklamowanych. Za to regionalne zdarza sie ze sa własnie w marketach chociazby w Kaufland. I tak np. nabiał kupuje tylko z OSM-ów - ostatnio odkryłem tak serki waniliowe z Garwolina, przepyszne serki waniliowe GSMlecz z Grudziądza (wg mnie najlepsze w smaku w Polsce i co wazne bez KONSERWANTÓW!!!). Co do produktów Kredens z artykułu - dla mnie sam napis "wyprodukowano dla KREDENS" i bez podania producenta oznacza wielkie g... Dobra marka albo sama jest producentem albo sie nim chwali. Dzieki temu wiem ze makaron wyprodukowała dobra firma,a nie jakies dziadostwo. Odpowiedz Link Zgłoś
leser.1 Gorzki smak piwa VIP 07.01.11, 17:16 DZIEL i RZĄDŹ! Artykuł na zamówienie. Daliście się podpuścić! Socjotechnika, inżynieria społeczna i takie tam... . Odpowiedz Link Zgłoś
fabiennne Gorzki smak piwa VIP 07.01.11, 17:22 Autor pominal m.in. spozywcze sklepy internetowe. np. fresh24.pl frisco.pl a.pl e-piotripawel.pl dodomku.pl alma24.pl hipernet24.pl itp. a jestem ciekawa jakie wnioski by wyciagnał po rozmowie z kupujacymi wlasnie tam;) ja od 3 lat zakupy robie poprzez siec. do duzego marketu mam daleko, male sklepy wokolo są bardzo drogie. supermarkety sporadycznie odwiedzam przy okazji pobytu w jakieś galerii handlowej. poza tym mieszkam na ostatnim pietrze w bloku bez windy i najzwyczajniej nie chce m sie targac zgrzewki wody czy mleka. a biegac po jedno mleko... nie mam czasu (pracuje i uczę się) a wolny czas stanowczo wole spedzac inaczej niz w kolejce supermarketu). korzystam z roznych sklepow i-netowych, w zależności od produktow które kupuje, czasami jakieś promocji, kodu rabatowego, wielkości zakupow, czasu dostawy. roslinki kupuje u pani w warzywniaku - ze wzgledu na wybor (pomidorki z prosto z pola,paprykowe, malinowe- prosze bardzo:) jabłka - do wyboru do koloru) w przeciwienstwie do tych marketowych warzyw te z warzywniaka maja rozne kształty i wielkosci a przede wszystkim pachna warzywami, owocami; tak jak na wsi;) chociaz zdarza mi sie warzywa kupować tez w necie - nie są one takiej jakości jak z warzywniaka, chociaż nie mogę narzekać na ich świeżość. swoja drogą, moze ktos mi wyjaśni czemu warzywa z supermarketu mają takie same kształty? pieczywo - najczęściej sama piekę (polecam: chleb.info.pl) mięso - kupuje w mięsnym "po drodze". ...i co z tego wynika? Odpowiedz Link Zgłoś
ulanzalasem Gorzki smak piwa VIP 07.01.11, 17:32 A w Biedronce- duże pudło owocowej frutity złoty siedemdziesiąt dziewięć. Chłopaki zawsze namawiają: "Mama, ty na tą cukrzycę chora, kup chociaż jeden sobie. Spróbuj, jak smakuje marakuja". - I jak? - Leci landrynką. Tylko, że ten jogurt to chemia, wszystko modyfikowane, sztuczne - prędzej mamusia od tego nabawi się nowej choroby ;) - ... a po co jeździć do Koszalina? Lidl jest ekstra. Dzieci tak się poprzyzwyczajały, że muszą mieć ulubiony soczek, pomarańczowy, odkręcany, bez farfocli. Ten z farfoclami miałby pewnie więcej "dobrych składników", ale i tak sok w dużych ilościach nie jest zdrowy. Kiedy teściowa kupiła w delikatesach droższy, w ładnym pudełeczku, to po cichu przesypałam do wymiętolonego opakowania, boby nie zjadł. Współczuje takiego wychowywania... 40-latek, mieszka z dziewczyną, tłumaczką angielskiego. Ich miesięczny budżet to ok. 20 tys. zł. Koszty utrzymania - paliwo i ubezpieczenie dwóch volvo plus rata za mieszkanie w apartamentowcu - 8 tys. Reszta zostaje na konsumpcję. Brutto? Kto to jest Gold? - Najlepszy klient z najlepszych. Trzeba zrobić zakupy za 10 tys. w pół roku. Dostajesz punkty, wymieniasz na bonusy. Wiele dobrych sklepów weszło w Golda: Vistula, Wólczanka, Kruk. Dają nawet 30 proc. rabatu i fajne prezenty. Ręcznie robiona biżuteria, torebki od Batyckiego... Tomek jest idiotą i nie wie, że te gratisy i zniżka biorą się z tego, że tacy jak on przepłacają bardzo dużo? - Ludzie, którzy bywają w świecie, od razu poznają. Detal jest w życiu ważny. Głupie 12 złotych, ale ktoś obyty, jak wejdzie do łazienki, wie, z kim ma do czynienia. Z idiotą-bufonem czy z człowiekiem który leczy kompleksy?! - Ponieważ dla nich liczy się cena - mówi dr Tomasz Marcysiak, socjolog z Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego w Bydgoszczy. - Nie widzą obdrapanej półki, nie liczą czasu, bo zwykle mają go dość. Liczą pieniądze. Ten zgiełk i brak klimatyzacji, które mogą przeszkadzać przedstawicielowi klasy średniej, dla bezrobotnego nie mają znaczenia. Natomiast różnica 50 groszy w cenie puszki piwa - ma. Widać po jakim jest "uniwersytecie" ten socjolog...albo klasa średnia...albo bezrobocie? Ktoś z 2000 netto nie jest klasą średnią, ale też zwraca na takie rzeczy uwagę. Bezrobotny nie ma kasy - chyba, że ktoś go utrzymuje bo nawet na zasiłek trzeba zapracować ;) Jeśli w mieście jest jedna Alma: ... a po co jeździć do Koszalina? Lidl jest ekstra. To kto traci więcej czasu? Koleś leczący kompleksy czy czy kobieta, która nie czeka w kolejce?! My sami, na śniadanie, lubimy mozarellę Guffanti. Jedna kulka kosztuje 20 złotych. Bardzo lubi podkreślać ...cenę;) - Jeszcze tylko dwa tysiące trzysta i jestem Goldem! Tzn. frajerem? A ile Tomek wydaje na psychologa? Przedstawiciel niemieckiej klasy wyższej nie pójdzie kupować na halę - mówi dr Joanna Szalacha. - A polski aktor, sędzia, dziennikarz, profesor - owszem. Między innymi dlatego, że nasza klasa średnia i wyższa jest zwykle nowa. A może myśli bardziej racjonalnie? - Dlaczego nie? Skoro dołączamy do bogatej Unii... Diagnoza Społeczna prof. Janusza Czapińskiego za 2009 już pokazuje, że młodzi pokochali zakupy. Chodzą się spotkać do galerii handlowych, tak jak starsze pokolenie chodziło do knajp, a średnie - do klubów. Może dlatego, że w Polsce wg danych Unii Europejskiej jest 26% niedożywionych dzieci? Może dlatego, że powiększa się rozwarstwienie oraz mamy jedne z niższych pensji w Europie ;) Stąd te wszystkie: "jesteś tego warta"... Takie sformułowania mogą trafić tylko do pustych ludzi... . Mamy dwie córeczki, osiem i dziesięć lat, siadały z nami i dyktowały. danonki, actimele, kubusie, czekoladki Kinder, klocki Lego, gry komputerowe. Koszyk ledwo mogłam uciągnąć. Ale firma Jacka splajtowała Rodzice naprawdę są tacy głupi? Nie przepadam za wędlinami, ale kiełbaska w domu musi być, choćby do wódki. Zamawia kilogram wędzonej palcówki polskiej po 35 zł i 15 plasterków celowo przypleśniałej szynki hiszpańskiej po 80 zł. - A w Hiszpanii robi je np. 'Polski Constar' - mówię o fakcie, że wcale jakościowo drogie produkty nie muszą być lepsze ;) Tomek nawet gdyby był głuchy kupił by sobie słuchawki za kilka tysięcy złotych i się onanizował...ceną :D Odpowiedz Link Zgłoś
katiko Gorzki smak piwa VIP 07.01.11, 18:10 Bardzo lubie te tendencyjne artykuly... Jest zastanawiajace, ze klienci biedronki pokazani sa jako biedne polglowki nie potrafiace wyrazac sie poprawna polszczyzna. Kupujacy najtansze i najbardziej badziewne i brudne rzeczy. Nie wiedza pewnie co kupuja bo czytac nie umieja ale obrazki rozpoznaja. Tymczasem np. sok pomaranczowy Don Simon to sok sprowadzany z Hiszpani (Valencia) wyciskany ze swiezych owocow a nie robiony z koncentratu. Kaszka smietankowa z biedronki to produkt nie tylko smaczny ale i bez dodatku calej chemii.... Wyciskarka do sytrusow za 15zl sluzy codziennie od 4miesiecy. Dziala a sok taki sam jak z tych za 100euro w sklepie obok. Innych produktow nie znam bo w mojej okolicy niestety nie ma biedronki. Do Lidla chodza juz ciut zamozniejsi i lepiej wyksztalceni ale i tak ciemna masa. Na pewno nie ubiera sie w Guccim bo przeciez ubrudzilaby tam swoj "public image". Kupuja wage lazienkowa za 20zl bo nie stac ich na te duzo lepsza za 450zl, co im inna i lepsza mase ciala pokazuje... Swiatowcy zas- jak pan Tomek - wydaja w sklepach 10.000zl/semestr. Czuja sie lepsi ale nie wiedza nawet jak sie ta ich hiszpanska szynka z plesnia nazywa. Pewnie nie wiedza tez ani jak, ani z czym sie to je, ani jak przechowuje. Za to czuja sie wyjatkowi, bo zaplacili za nia kilkaset zl za kilo i dzis wszystkich ogarnie zdziwienie jak ja na stole polozy (oczywiscie co niektorych ogranie zdziwienie, ze palant pieniedzy nie szanuje ani nie umie ich wydawac). Ci, u ktorych taka Cecina czy inne typowe produkty hiszpanskie goszcza na stole codziennie nie zdumi ani nie zachwyci bo wiedza ile ten produkt jest warty. Poza tym wydawanie 80zl za pare plastrow tej szynki (i pewnie jeszcze krojonej na maszynie tak jak i "pata negra" ktora od czasu do czasu sprzedaja polske "trendy supermarkety") to czysta glupota i marnotrawstwo. Mozna zamowic ja sobie przez internet za wiele taniej albo raz na pare miesiecy poleciec na weekend do Hiszpanii i przejsc sie do zwyklego sklepu/supermarketu. Oczywisce chec do szpanu czesto przewaza nad rozsadkiem i dobrym smakiem. I wstyd bierze czytajac, ze chlop zamiast biednym dzieciom z dzielnicy obok obiady zafundowac pieniadze marnotrawi. I nie dosc, ze kupuje za zawyzone ceny to nie docenia produktow lokalnych, nie wspiera producentow krajowych i nie jedzie na kurpie po prawdziwa palcowke, albo w gory po kozi ser. Panie Tomku, czas chyba sie leczyc i poszukac prawdziwych przyjaciol. Tym, ktorym mozna zaszpanowac serkiem, kielbaska czy papierem toaletowym bardzo latwo stracic... Odpowiedz Link Zgłoś
gotlama Gdyby nie lektura paradokumentu 07.01.11, 18:48 "Delicje ciotki Dee" to pewnie bym uznała pracownika skandynawskiego banku za postać całkowicie fikcyjną ;) Ale jest niestety bardzo prawdopodobne, że taka "nowa yntelygencja" potrafiąca konwersować wyłącznie o przerażająco pysznej szynce i jej cenie - niestety istnieje. Normalni ludzie kupują tam, gdzie są akceptowalne dla nich proporcje ceny do jakości i towary na które mogą sobie pozwolić, a które im smakują i nie obrażają poczucia zdrowego rozsądku zapisem składników na etykiecie. Jest parę rzeczy które kupuję w Almie gdy jestem w Krakowie, ale jest mnóstwo lokalnych smakowitości które kupuję w Centrum czy we Frac-u na Podkarpaciu i zabieram do Krakowa. Jest kilka produktów po które specjalnie odwiedzam Lidla czy lokalne sklepiki. Dziś kupowałam majonez. Jak zwykle - kielecki, choć jest dużo tańszych. A czemu? - bo w składzie nie ma "aromatu musztardy" ani "zagęstników skrobiowych" Moi drodzy konsumenci - to my swymi codziennymi zakupami decydujemy które produkty (czyli producenci) utrzymają się na rynku. Nie ważne, czy sprzedają to w sklepach dla snobów czy w biedadronkach. Życzę rozsądnych decyzji - więc wnikliwego czytania składu produktu i dopiero po zastanowieniu się - sugerowania się samą ceną lub " ekskluzywnością" miejsca zakupów. Odpowiedz Link Zgłoś
the_rapist Tesco jest szkockie, nie angielskie. 07.01.11, 19:23 a makro chyba holenderskie. Odpowiedz Link Zgłoś
jakubovski Re: Gorzki smak piwa VIP 07.01.11, 19:29 jo, tylko trochę za długi, i tylko tytuł przeczytałem, ale ciekawy srecenzje.blox.pl/html Odpowiedz Link Zgłoś
malpa-z-paryza tanie jedzenie 07.01.11, 21:46 a za kilka lat rak. przede wszytkim patrze na sklad, co jest napisane ile jest literek E i innych chemicznych swnictw. Jesli moge kupuje w sklapach ekologicznych albo od "baby". Serow w Polsce nie ruszam, oprocz bryndzy i osypkow z owczego mleka, reszta jest niejadalna! Trudno jest dostac dobra zywnosc w Polsce i stosunkowo tanio. Odpowiedz Link Zgłoś
cehaem Re: tanie jedzenie 07.01.11, 22:38 > przede wszytkim patrze na sklad, co jest napisane ile jest literek E i innych c > hemicznych swnictw. Nie wiem, czy wiesz, ale witamina C to tez E (300 chyba). To co - od dzis bez cytryny? Odpowiedz Link Zgłoś
polished Biedronka jest OK 07.01.11, 21:48 Biedronka znacznie sie poprawila w ostatnich latach i ma calkiem dobre produkty tylko w ograniczonym wyborze, np. 1 marka w kategorii. I mnie to pasuje a mieszkam w wielkim miescie i dochody > sredniej. Odpowiedz Link Zgłoś
astrum-on-line Re: Biedronka jest OK 08.01.11, 00:56 Mnie też pasuje, bo w końcu po co mi 20 rodzajów majonezu. W Biedronce są dwa lub trzy, szybkie zakupy i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: Biedronka jest OK 08.01.11, 11:55 astrum-on-line napisała: > Mnie też pasuje, bo w końcu po co mi 20 rodzajów majonezu. 20 rodzajów majonezu nie potrzebuję. Wystarczy, żeby był jeden - ten, który lubię :) Jura Odpowiedz Link Zgłoś
spider78 Sranie w banie 07.01.11, 23:11 Najlepsze polskie produkty spożywcze (wędliny, mięso, pieczywo, warzywa, owoce, nabiał) kupuje się na lokalnym targu, gdzie ma się sprawdzonych sprzedawców, którzy nie wcisną kitu, bo na drugi dzień klient przyjdzie z reklamacją. No i ceny są przystępne. Ale jak ktoś lubi hiszpańskie szynki i inne zielone sery to niech się nimi zajada. Ja na co dzień wolę polską smaczną żywność. A w biedronce kupiłem ostatnio puzzle dla dzieci 30 zł taniej niż w smyku (identyczne). Odpowiedz Link Zgłoś
weishaupt Gorzki smak piwa VIP 18.01.11, 00:53 To też nie do końca tak, aczkolwiek wzmianka o fraku dobrze leżącym dopiero w trzecim pokoleniu jest całkiem słuszna. Chociaż to raczej nie "frak", a złoty zegarek czy nowy koń, który chłop kupił sobie na targu. Problem leży gdzie indziej. Ludzie którzy muszą szpanować zakupami w sposób opisany w artykule to na ogół ludzie, którzy sami sobą niczego nie reprezentują (nie są szczególnie inteligentni, nie mają zainteresowań, mają znikome pojęcie o kulturze etc.) i dlatego jedynym sposobem na ekspresję jest właśnie pokazywanie swoich zarobków. Nie należy przy tym mylić pieniądzy jako takich (są zewnętrzne wobec osoby) od sposobu ich zarabiania, gdyż np.: w przypadku artysty lub rzemieślnika sposób zarabiania może silnie wiązać się osobowością, zdolnościami twórczymi etc. Stąd też interpretowanie takiego zachowania w kategoriach "głupoty" jest krzywdzące, gdyż mamy tu raczej do czynienia z slnym neurotyzmem objawiającym się poprzez konieczność uzyskiwania potwierdzenia swojej wartości z zewnątrz. Człowiek oceniający swoją wartość wyłącznie poprzez pryzmat ceny kupowanych przedmiotów i swojej adekwatności do otoczenia (które jest mu narzucane przez reklamodawców) nie ma ochoty kontaktować się z osobami nie wykazującymi podobnego snobizmu, gdyż brak zainteresowania np.: rodzajem pitego wina nie jes dla kogoś takiego wyrazem preferencji rozmówcy (ty pijesz takie, ja piję inne, każdemu jego porno, jak mawiają Bawarczycy) ale atakiem na jego osobę (skoro pijesz inne to albo ja piję niewłaściwe i muszę się zmienić [co jest bolesne] albo ty pijesz niewłaściwe, więc nie chcę się z tobą kontaktować, bo inni pomyślą, że jestem taki jak ty, czyli "niewłaściwy"). A stąd już już tylko krok do silnego załamania nerwowego, kiedy dana moda się skończy. Co ciekawe, takie zachowanie jest dość typowe dla ludzi w wieku średnioszkolnym, kiedy kształtuje się potrzeba afiliacji, czyli przynależności. Ciekawe, czy takim ludziom da się pomóc stosując metody terapii przeznaczone dla młodych ludzi. Pożyjemy, popracujemy, zobaczymy. Jak na razie nic nie wskazuje, aby zabrakło nam nowych snobów. Odpowiedz Link Zgłoś
bez.jaj.kalisz Re: Gorzki smak piwa VIP 23.03.11, 21:17 Czujecie ten dyskontfort? Odpowiedz Link Zgłoś
bez.jaj.kalisz Re: Gorzki smak piwa VIP 23.03.11, 21:20 Czujecie ten dyskontfort? torun.gazeta.pl/torun/1,48723,9132649,Z_czym_kojarzy_sie_Biedronka.html wyborcza.biz/biznes/1,101562,8873940,Co_piata_zlotowka_wydana_na_wino_wed wyborcza.pl/1,76842,8892224,Gorzki_smak_piwa_VIP.html Odpowiedz Link Zgłoś