Dodaj do ulubionych

Inżynier wzięty

05.01.11, 07:44
Ale bzdury!
Az mi sie tego komentowac nie chce
Obserwuj wątek
    • s.dole.melipone prezesi dużych firm 05.01.11, 07:49
      " (...) prezesi dużych firm w większości są po studiach technicznych."

      Ciekawa uwaga. Nawet swobodne przeglądnięcie korporacyjnych stron internetowych wg listy największych polskich firm pokazuje, że prezesi są w większości po studiach ekonomicznych, czyli, jakby nie spojrzeć, z dziedziny nauk społecznych.
      • jednorazowy3 Re: prezesi dużych firm 05.01.11, 08:10
        No ciekawe ale jeśli mówimy o polskich firmach to jednak większość prezesów jest po studiach technicznych.
        • nie_czytaj_tego Bzdura poganiana bzdurą 05.01.11, 10:38
          Pani Aleksandra Prezda nie ma NAJMNIEJSZEGO pojęcia o czym pisze.

          Co z tego, że informatyk 5,2 tys. zł (BRUTTO CZY NETTO ?)? Nie każdy może być informatykiem (i dlatego tyle zarabiają). Niech pani lepiej napisze jakie są perspektywy pracy dla ludzi np. po inżynierii środowiska, biotechnologii, energetyki, mechaniki i budowy maszyn, chemii, inżynierii materiałowej itd. itp. To tutaj jest dno i dwa metry mułu. Z pracą ciężko, a nawet jak już się ją znajdzie to zarobki zbliżone zdecydowanie bardziej (albo niższe) do przytoczonego w artykule psychologa, a wymagany poziom wiedzy, umiejętności i odpowiedzialności znacznie wyższy.

          Niemal wszyscy znajomi którzy skończyli na "inż" w zeszłym roku, w tym roku wrócili na uczelnie, żeby zrobić magistra. Myślicie, ze po co? Że takie perspektywy mieli tylko zrezygnowali? Figa! Większość wróciła z braku perspektyw, żeby przezimować jeszcze parę semestrów.

          Inżynierów to może i brakuje, ale z doświadczeniem, uprawnieniami. Absolwent nie ma ani doświadczenia, ani uprawnień, ani wiedzy praktycznej i żadne praktyki tego nie zmienią.

          Z resztą gdzie tu pracować, jak w Polsce przeważają tylko montownie. R&D leży i kwiczy...

          Nadal nie wierzycie?

          Ostatnio usłyszałem wypowiedź Lesława Kuzaja - dyrektora GE w Polsce
          (drugi filmik, druga minuta). Kuzaj mówi wyraźnie, że jakiegoś szczególnego zapotrzebowania na inżynierów NIE MA.
          • jarek_na_smietniku Dziennikarzy też brakuje 05.01.11, 10:58
            Dziennikarzy też brakuje, dlatego "artykuły" pisane są przez licealistów zatrudnionych na umowę zlecenie.
          • humanista123 Re: Bzdura poganiana bzdurą 05.01.11, 17:43
            "Z pracą ciężko, (...) zarobki zbliżone zdecydowanie bardziej (albo niższe) do przytoczonego w artykule psychologa, a wymagany poziom wiedzy, umiejętności i odpowiedzialności znacznie wyższy."

            Jesteś typowym produktem uczelni technicznej w Polsce: mało obrotny ("z pracą ciężko"), roszczeniowy ("zarobki małe"), pogardliwy wobec innych (jakichś pożal się boże głupich psychologów i inne tałatajstwo), przekonany o własnym geniuszu i kwalifikacjach, choć po studiach wiedzy i umiejętności ma tyle, co kot napłakał.
            No tak, ale przecież, ci humaniści to tylko książki czytają, a to każdy jeden potrafi.
          • wszystkie_loginy_zajete_2 Re: Bzdura poganiana bzdurą 05.01.11, 22:32
            > Niemal wszyscy znajomi którzy skończyli na "inż" w zeszłym roku, w tym roku wró
            > cili na uczelnie, żeby zrobić magistra. Myślicie, ze po co? Że takie perspektyw
            > y mieli tylko zrezygnowali? Figa! Większość wróciła z braku perspektyw, żeby pr
            > zezimować jeszcze parę semestrów.
            >
            > Inżynierów to może i brakuje, ale z doświadczeniem, uprawnieniami. Absolwent ni
            > e ma ani doświadczenia, ani uprawnień, ani wiedzy praktycznej i żadne praktyki
            > tego nie zmienią.


            Może "zrób" jednak tego magistra. To o nich właśnie piszą w artykule, magister inżynier to tytuł po SKOŃCZENIU STUDIÓW
    • dystansownik Inżynier wzięty 05.01.11, 08:37
      W artykule wszystko wygląda wspaniale, a jak jest w rzeczywistości? Przykładowo po budownictwie absolwenci zabijają się o pracę w zawodzie, bo jak wspomniano, inżynierów brakuje, ale tych uprawnionych, co wymaga kilku lat pracy w zawodzie.
      Pensje w tej branży są rzędu 2-3k na start na budowach, pod warunkiem, że lubi się pracę w ciągłych delegacjach po 12h dziennie. W projektach często startuje się od pensji minimalnej i dopóki nie zrobi się uprawnień na zawrotne podwyżki nie można liczyć.

      O pracę po studiach technicznych jest tak samo "łatwo" jak po uniwerkach, bo choć inżynierów przydałoby się więcej, to największym problemem jest dobry "start" w zawodzie. Wiele ze stanowisk w firmach wykazujących "zapotrzebowanie" na inżynierów, w rzeczywistości w ogóle nie wymaga mgr inż., a bywa tak, że osoba po kilkutygodniowym kursie poradziłaby sobie bez najmniejszego problemu.
      • q-ku to co? Pozamykać te politechniki i z powrotem 05.01.11, 08:40
        posłać ludzi na psychologię i zarządzanie tudzież dziennikarstwo?
        • fair_rules Re: to co? Pozamykać te politechniki i z powrotem 05.01.11, 08:49
          q-ku napisał:

          > posłać ludzi na psychologię i zarządzanie tudzież dziennikarstwo?

          Na chwilę obecną w ogóle najlepiej byłoby zredukować ilość miejsc na studiach dziennych do minimum i przywrócić model szkolnictwa ściśle zawodowego
          • ajent.007 Re: to co? Pozamykać te politechniki i z powrotem! 05.01.11, 10:24
            Dzis mamy wiecej doktorantow niz przed wojna wszystkich studentow, przy przemysle i ogolnie gospodarce nawet bardziej (relatywnie) zacofanej w stosunku do Zachodu. Stad tez POpieram POmysl fair_rules, aby drastycznie zredukować ilość miejsc na studiach wyzszych do minimum i przywrócić model szkolnictwa ściśle zawodowego, a przy okazji POzbyc sie wiekszosci Polskiej profesury, ktora ma wciaz PRLowska mentalnosc i PRLowskie, a wiec nic dzis nie warte kwalifikacje...
            lech.keller@gmail.com
            • g_m11 Re: to co? Pozamykać te politechniki i z powrotem 05.01.11, 10:50
              Może nie potrzeba likwidować miejsc tylko pogodzić sie z tym ,że nie wszyscy absolwenci muszą pracować w zawodzie.Po co administracyjnie ograniczać konkurencje.
              • nie_czytaj_tego Re: to co? Pozamykać te politechniki i z powrotem 05.01.11, 10:53
                g_m11 napisał:

                > Może nie potrzeba likwidować miejsc tylko pogodzić sie z tym ,że nie wszyscy ab
                > solwenci muszą pracować w zawodzie

                Tak tylko, że wykształcenie takiego inżyniera co to będzie w Tesco pracował, kosztuje mimo wszystko więcej niż wykształcenie absolwenta Turystki
                • g_m11 Re: to co? Pozamykać te politechniki i z powrotem 05.01.11, 11:33
                  Nie byłoby problemu gdyby uczelnie były płatne a państwo udzielałoby kredytu na studiowanie tak jak np. w GB.
                  • nie_czytaj_tego Re: to co? Pozamykać te politechniki i z powrotem 05.01.11, 12:17
                    g_m11 napisał:

                    > Może nie potrzeba likwidować miejsc tylko pogodzić sie z tym ,że nie wszyscy ab
                    > solwenci muszą pracować w zawodzie

                    Zgadzam się. Dodatkowo nikt by za 2 k brutto nie poszedł do pracy bo by go nie było stać na spłatę kredytu.
            • pzgr Re: to co? Pozamykać te politechniki i z powrotem 05.01.11, 13:31
              Szanowny Pan, to chyba jakieś zadawnione krzywdy próbuje sobie zrekompensować.
              Powoływanie się na "przed wojną" to naprawdę argument na poziomie trzylatka. Zapewniam, że nie było tak cacy. Było getto ławkowe, tak dla przykładu.
              A naukowy feudalizm, profesury dla tetryków, to nie PRL ,a cechowa tradycja nauki.
      • hollowcat w Polsce nie potrzeba inżynierów 05.01.11, 08:49
        1. co to za statystyka ile osób jest chętnych na jedno miejsce? pokażcie może ile osób się dostało na studia techniczne, a ile na uniwerki.
        2. oprócz informatyki, elektroniki, budownictwa i sporadycznie mechaniki - to pracy NIE MA. No chyba że ktoś lubi pracować za orzeszki, w razie wpadki odpowiadając głową i tyrać jak osioł.

        Informatyka też nie jest taka rózowa bo cały czas trzeba gonić za postępem, a na koniec i tak was zwolnią i wezmą świeżych po politechnice, bo mają mniejsze wymagania finansowe, a wiedzę podobną.

        Jeśli ktoś myśli że po zrobionym mgr inż. wyjedzie za granicę i bedzie żył jak król to też jest w błędzie, bo w Europie inżynier (z Polski) wcale nie ma tak super - chociaż napewno lepiej niż w Polsce :)

        Wg mnie największa krzywda się dzieje ludziom po chemii - oni nie mają ŻADNEJ szansy na dobrą pracę w zawodzie. Znam kilka osób i zarabiają średnio mniej jak 1300zł (!!!) wykonując pracę którą mógłby ktoś z maturą z chemii.

        W Polsce nie ma wielkiego przemysłu ani wielu placówek R&D więc nie ma co mydlić ludziom oczu o wielkiej karierze inżyniera. Generalnie ludzie pracują poniżej kwalifikacji, wiedzę mają teoretyczną bo politechniki źle uczą, godzą się na niksie stawki bo nie mają innego wyboru.
        • lmblmb Re: w Polsce nie potrzeba inżynierów 05.01.11, 09:05
          hollowcat napisał:

          > Jeśli ktoś myśli że po zrobionym mgr inż. wyjedzie za granicę i bedzie żył jak
          > król to też jest w błędzie, bo w Europie inżynier (z Polski) wcale nie ma tak s
          > uper - chociaż napewno lepiej niż w Polsce :)

          Bo polskie wykształcenie nadal jest zbyt "klasyczne", i to nie jest kwestia pieniędzy.

          > Wg mnie największa krzywda się dzieje ludziom po chemii - oni nie mają ŻADNEJ s
          > zansy na dobrą pracę w zawodzie.

          W Niemczech, pańswie które praktycznie stworzyło chemię, również nie ma pracy. Trzeba mieć "dr" żeby dostać pracę.

          > W Polsce nie ma wielkiego przemysłu ani wielu placówek R&D więc nie ma co mydlić
          > ludziom oczu o wielkiej karierze inżyniera.

          Small business trochę inżynierów bierze.

          > Generalnie ludzie pracują poniżej kwalifikacji,
          > wiedzę mają teoretyczną bo politechniki źle uczą,

          Nie pracują poniżej kwalifikacji, bo jak piszesz, kwalifikacje mają marne. Sam jestem po politechnice i pracuję na zachodnim uniwersytecie. W Polsce byłem "wybitny", tutaj widzę jakie braki z wiedzy o nowoczesnych technikach pracy mam po polskiej szkole.
        • kr3cik Re: w Polsce nie potrzeba inżynierów 05.01.11, 10:10
          > Informatyka też nie jest taka rózowa bo cały czas trzeba gonić za postępem, a n
          > a koniec i tak was zwolnią i wezmą świeżych po politechnice, bo mają mniejsze w
          > ymagania finansowe, a wiedzę podobną.

          tu się nie zgadzam;] Duża wiedza poparta wiedzą praktyczną i doświadczeniem w projektach jak i duża wiedza o produktach/projektach jest bezcenna !!! W szczególności w przypadku dużych projektów. Rację jedynie możesz mieć odnośnie najniższych stanowisk: zwykły klepacz kodu ma perspektywę 10 lat pracy... ale później wskakuje na wyższe stanowiska i jest nie do wygryzienia.

          > W Polsce nie ma wielkiego przemysłu ani wielu placówek R&D więc nie ma co mydlić
          > ludziom oczu o wielkiej karierze inżyniera.

          Także bujda... w Polsce jest wiele firm/oddziałów zajmujących się R&D - w samym Szczecinie zatrudnionych jest ponad 1000 programistów i inżynierów w tych działach, zaś liczba ta ma wzrosnąć do końca 2011 roku. W innych miastach jest podobnie:) Jako programista odrzucam średnio 4 oferty pracy miesięcznie (każda po minimum 4 tys. na start) z całej Polski i nie tylko - tak ma mniej więcej każda osoba z tego kierunku i specjalizacji.
          • obinobi Re: w Polsce nie potrzeba inżynierów 05.01.11, 10:27
            kr3cik napisał:


            > Także bujda... w Polsce jest wiele firm/oddziałów zajmujących się R&D - w samym
            > Szczecinie zatrudnionych jest ponad 1000 programistów i inżynierów w tych dzia
            > łach, zaś liczba ta ma wzrosnąć do końca 2011 roku. W innych miastach jest podo
            > bnie:) Jako programista odrzucam średnio 4 oferty pracy miesięcznie (każda po m
            > inimum 4 tys. na start) z całej Polski i nie tylko - tak ma mniej więcej każda
            > osoba z tego kierunku i specjalizacji.

            Oj ale Ty bzdury piszesz. To że "coś" się nazywa działem R&D wcale nie znaczy że robi się tam jakieś bardzo ambitne rzeczy. Wiele z tych działów to działy testów bądź utrzymania produktu. I robota tam nie jest jakaś super ambitna i wymagająca niesamowitej wiedzy.
            W Polsce generalnie nie ma działów zajmujących się badaniami nad nowymi technologiami (mam na myśli różne branże). Jest za to kilka działów projektowych gdzie mniej więcej robi się coś w miarę ambitnego.
            A co do wspomnianych ofert pracy to 4k brutto czy netto?

            Pozdrawiam
            • cmoscmos Re: w Polsce nie potrzeba inżynierów 05.01.11, 12:40
              "Oj ale Ty bzdury piszesz. To że "coś" się nazywa działem R&D wcale nie znaczy że robi się tam jakieś bardzo ambitne rzeczy. Wiele z tych działów to działy testów bądź utrzymania produktu. I robota tam nie jest jakaś super ambitna i wymagająca niesamowitej wiedzy."

              W odróżnieniu od firm na Zachodzie, które wszystkie robią same ambitne i wymagające niesamowitej wiedzy rzeczy i nikt nie utrzymuje i nie testuje produktów? Oj ale Ty bzdury piszesz. Przecież to normalne na całym świecie. A dobre testowanie to też jest dziedzina sama w sobie.
              • obinobi Re: w Polsce nie potrzeba inżynierów 05.01.11, 14:46
                Czytaj ze zrozumieniem. Nie piszę że firmy nie testują swoich produktów. Tak samo nie piszę, że wszystkie firmy robią bardzo ambitne rzeczy. Są też działy projektowe ale jest ich znacznie więcej niż u nas. Wystarczy porównać ilość ofert pracy.
                Działy zajmujące się testowaniem właśnie dlatego są przenoszone m.in do Polski bo nie jest to robota wymagająca jakichś super umiejętności a płace znacznie niższe niż na Zachodzie więc to się po prostu opłaca. Równie dobrze można powiedzieć o produkcji czyli np. montowniach. Masowa produkcja to też jakiś dział techniki wpływający na jakość finalnego produktu. Ale nie powiesz mi że monter na linii samochodowej to spec od R&D.
                Oczywiście testowanie to też jest dziedzina techniki, ale nie róbmy z tego jakiejś najwyższej lotów dziedziny wiedzy.

                Pozdrawiam
        • hela6 Re: w Polsce nie potrzeba inżynierów 05.01.11, 11:00
          hollowcat napisał:

          > 1. co to za statystyka ile osób jest chętnych na jedno miejsce? pokażcie może i
          > le osób się dostało na studia techniczne,

          Dostało?
          Może lepiej napisać ile osób kończy studia techniczne.

          Słowo "kasa" przyciąga śmiałków którym się wydaje że "jakoś pójdzie". Politechniki przyjmują na pierwszy semestr wszystkich bo to też dla nich "kasa".

          Dalej już nie jest tak słodko.
        • rock73 Re: w Polsce nie potrzeba inżynierów 05.01.11, 11:02
          hollowcat napisał:

          > Informatyka też nie jest taka rózowa bo cały czas trzeba gonić za postępem, a n
          > a koniec i tak was zwolnią i wezmą świeżych po politechnice, bo mają mniejsze w
          > ymagania finansowe, a wiedzę podobną.

          Lepiej zostać kulturoznawcą albo politologiem? Tam nie trzeba gonić za postępem, a świeżych po studiach na Twoje miejsce nie zatrudnią, bo Ty też nie będziesz mieć wymagań finansowych.
        • zochazb Re: w Polsce nie potrzeba inżynierów 05.01.11, 13:12
          hollowcat napisał:
          > Informatyka też nie jest taka rózowa bo cały czas trzeba gonić za postępem,
          > a na koniec i tak was zwolnią i wezmą świeżych po politechnice, bo mają
          > mniejsze wymagania finansowe, a wiedzę podobną.

          A dziwne ?
          W KAŻDYM zawodzie jak chcesz się utrzymywać na top'ie musisz gonić za postępem - czy jesteś informatykiem, czy inżynierem budowlanym, czy lekarzem czy nawet zwykłym kafelkarzem.
          A co - chciałbyś, żeby w przychodni Cię leczył "ktoś" z zasobem wiedzy na koniec lat 80-tych ? Albo chciałbyś mieć dom ocieplany przez fachowca, który będzie przekonany że "najlepsza-panie-jest-słoma" ?
          "Świeżynki" po politechnice NIE SĄ I NIE BĘDĄ zagrożeniem dla SPECJALISTÓW.
          Zresztą firmy o tym doskonale wiedzą - dlatego "młody" dostaje na rękę kilka razy mniej.
          Jak nie będziesz w siebie inwestować i po 10 latach pracy wciąż będziesz zwykłą "biurwą" z wiedza na poziomie ostatniego roku studiów to NIE DZIW SIĘ, że raz-dwa wylądujesz na kuroniówce. Czasy "czy-się-stoi-czy-się-leży" minęły razem z upadkiem komuny.
          Dziś - jak na całym świecie - płaci się za WIEDZĘ I DOŚWIADCZENIE.

          > Wg mnie największa krzywda się dzieje ludziom po chemii - oni nie mają ŻADNEJ
          > szansy na dobrą pracę w zawodzie. Znam kilka osób i zarabiają średnio mniej jak
          > 1300zł (!!!) wykonując pracę którą mógłby ktoś z maturą z chemii.
          Właśnie DLATEGO zarabiają grosze.
          Bo dlaczego ktoś ma płacić kokosy za pracę, którą może wykonać maturzysta ?

          Mam czworo szwagrów.
          Troje z nich zasuwa w każdej wolnej chwili (oczywiście omijali łukiem macdonaldy i podobne wylęgarnie intelektu) a dodatkowo szwagierka łączy pracę ze studiami i wychowaniem dziecka. I pomalutku wychodzą na swoje.
          Marudzi tylko ten czwarty - nomen omen pracownik IPN'u.
          Ale on zawsze był z innej bajki...

          Miłego nowego roczku i wyrośnięcia z bajek o księciu na białym koniu.
      • g_m11 Re: Inżynier wzięty 05.01.11, 09:27
        Trudno wymagać ,żeby zaraz po szkole średniej czy wyższej był zdolny do podjecia pracy na samodzielnym stanowisku.Szkoły przede wszystkim powinny dawać wiedzę w miarę ogólną i zdolność uczenia się i przystosowania do konkretnych warunków. Nawet informatyka jest dziedzina tak szeroką, że wyższa uczelnia nie jest w stanie nauczyć rzeczy potrzebnych w konkretnej firmie.Widzę też ,że studenci wyjeżdżający na studia zagraniczne (konkretnie z PŁ do GB) w konfrontacji ze innymi studentami nie powinni mieć kompleksów.
        • mikelondon Re: Inżynier wzięty 05.01.11, 09:47
          Widzę też ,że studenci wyj
          > eżdżający na studia zagraniczne (konkretnie z PŁ do GB) w konfrontacji ze innym
          > i studentami nie powinni mieć kompleksów.

          Moze masz rację mówiąc o absolwentach kierunków humanistycznych. Niestety techniczne sa tak zapóźnione, ze to poezja. Zapóźnione przede wszystkim dzięki obowiązkowemu programowi studiów, który kładzie przesadny nacisk na kucie teorii, a zerowy na umiejętność rozwiązywania problemów. Widziałem już zbyt wielu panów inż, kórzy mieli problem z posługiwaniem sie normami.

          Dzięki "obleganym uczelniom" w rodzaju Politechniki Łódzkiej studia techniczne kończą ludzie, którzy nie czytają książek (mówię o podręcznikach i ksiązkach związanych z zawodem), bo ich to męczy. Lepiej jest zerżnąć odpowiedzi na egzaminie, zapłacić za przygotowanie projektu na zaliczenie itp. Zabawnie będzie za kilka lat kiedy ci "specjalisci" zaczną samodzielnie projektować :)
          • g_m11 Re: Inżynier wzięty 05.01.11, 10:47
            Byłbym jak najdalszy od stwierdzenia , że osoba o której piszę jest wyjątkowa orlicą i dlatego uogólniam.Jest własnie studentką Politechniki Łódzkiej wypada bardzo dobrze na tle Francuzów i Polaków z innych uczelni technicznych.Znam też innego absolwenta PŁ , który pracuje w dużej korporacji i wpędza w kompleksy absolwentów zachodnich uczelni. Więc albo mam szczęście znać wyjątkowych ludzi albo Politechnika Łódzka jest dobra uczelnią.Kończyłem ta uczelnie wiele lat temu i tez nie miałem problemów w odnalezieniu sie w nowej rzeczywistości , z uzupełnieniem wiadomosci i zmiana branży(co wiazało sie z koniecznoscią zdobycia nowych umiejetności).
            • mikelondon Re: Inżynier wzięty 05.01.11, 11:40
              I tu jest wampir pogrzebany - opisujesz DAWNYCH absolwentów PŁ a ja piszę o AKTUALNYCH studentach. Piszę o AKTUALNYM stanie jeśli chodzi o jakość zajęć itp. To co daje studentom to kpina. Pracownie, o których prowadzący zajęcia mówią "muzeum", wykładowcy kierunków związanych z budownictwem, którzy sa mistrzami w rysowaniu wykresów wskazowych, a nigdy nie byli na budowie i u których właściwie każde pytanie praktyczne powoduje popłoch i wyznanie "to niestety nie jest moją specjalnością"... I takie osoby prowadzą wykłady...

              Może BYŁO tak jak piszesz kiedyś. Jak jest teraz... Szkoda pisać. Wydaje mi się, że pisałeś o tym, ze pracujesz na zachodniej uczelni (jesli się mylę to przepraszam). Czy nie widzisz różnicy choćby w podejściu i traktowaniu studenta? Naprawdę nie mitologizuj tych polskich uczelni - czasy kiedy polski absolwent nie musiał mieć kompleksów minęły. Ich zaszczytne miejsca w rankingach światowych (najlepsza w 4 setce) skądś się bierze. Siedlisko układów i układzików, nepotyzm, przekręty i niewiele ponad to. Btw - nie wiem czy słyszałeś, ale jakiś czas temu ta "óczelnia" o której piszesz z taką estymą utraciła prawo legalizowania automatów hazardowych, a pracownikom postawiono zarzuty.
              Żeby nie być gołosłownym:
              wiadomosci.wp.pl/kat,9922,title,Naukowcy-zamieszani-w-afere-hazardowa,wid,11610349,wiadomosc_prasa.html?ticaid=1b8bc
              uwaga.onet.pl/31800,news,,afera_hazardowa-czesc_druga_zarejestrowali_tysiace_fikcyjnych_automatow,reportaz.html
              www.rp.pl/artykul/402927.html
              Podobnie wyglądało to na PW. Obie te uczelnie zostały jednakowo ukarane. Czy słyszałeś o podobnym wypadku na Zachodzie, gdzie uczelnia się tak podłożyła? Nie? Hmmm....

              Weź też pod uwage jeszcze jedno - ilu wybitnych naukowców z osiągnięciami liczącymi się na całym świecie pracuje na polskich uczelniach, a ilu z tych wybitnych Polaków wyjechało i podjęło pracę za granicą?
              • g_m11 Re: Inżynier wzięty 05.01.11, 12:16
                O sobie pisałem historycznie . Pozostali to aktualna studentka PŁ na Erasmusie w GB i absolwent sprzed kilku lat.Może absolwenci nie mają umiejętności praktycznych.I moze nie muszą ich mieć.Przecież każdy zakład czy pracownia ma swoje potrzeby i ważne żeby w krótkim czasie nowy pracownik przystosował się do tych potrzeb i wymagań. Nauka szybko idzie do przodu i jeżeli absolwent nie będzie posiadał zdolności doskonalenia to na nic wiedza zdobyta nawet na ostatnim roku.Może opinia o studiach bierze się z kontaktów z absolwentami. Może mam wiecej szczęścia ale zdaje sobie sprawę ,że wszędzie sa intelektualni inaczej.
      • valana Re: Inżynier wzięty 05.01.11, 12:45
        dystansownik napisał:

        > W artykule wszystko wygląda wspaniale, a jak jest w rzeczywistości? Przykładowo
        > po budownictwie absolwenci zabijają się o pracę w zawodzie, bo jak wspomniano,
        > inżynierów brakuje, ale tych uprawnionych, co wymaga kilku lat pracy w zawodzi
        > e.
        > Pensje w tej branży są rzędu 2-3k na start na budowach, pod warunkiem, że lubi
        > się pracę w ciągłych delegacjach po 12h dziennie. W projektach często startuje
        > się od pensji minimalnej i dopóki nie zrobi się uprawnień na zawrotne podwyżki
        > nie można liczyć.

        Ale to raczej normalne, że świeżo po studiach zarabia się znacząco mniej, niż ci, którzy w tym zawodzie mają już jakieś doświadczenie. Oczekiwanie, że właśnie promowany inżynier czy magister inżynier dostanie od razu krocie, jest zdecydowanie nierealistyczne.
        Ale co do tego się chyba zgadzamy?
        Popieram też zdanie jednego z przedmówców, że polski rynek oczekuje raczej, jak to się elegancko ujmuje, 'inżynierów sprzedaży', czyli- mówiąc po ludzku - mniej lub bardziej zaawansowanych akwizytorów. Co lepsi i ambitniejsi mogą swej szansy szukać za granicą, tam, gdzie prowadzi się rzeczywiście badania rozwojowe, ale nie w naszych montowniach. Tutaj wystarczy właściwie wykształcenie średnie, niekoniecznie nawet techniczne.
        • dystansownik Re: Inżynier wzięty 05.01.11, 16:51
          > Ale to raczej normalne, że świeżo po studiach zarabia się znacząco mniej, niż c
          > i, którzy w tym zawodzie mają już jakieś doświadczenie. Oczekiwanie, że właśnie
          > promowany inżynier czy magister inżynier dostanie od razu krocie, jest zdecydo
          > wanie nierealistyczne.
          > Ale co do tego się chyba zgadzamy?

          Ja się zgadzam i nie widzę w takiej sytuacji nic złego. Tylko jakie Ty odnosisz wrażenie po przeczytaniu artykułu? Bo według mnie częścią przekazu jest próba przedstawiania, że na inżynierów praca tylko czeka, a pieniądze są o niebo lepsze niż po innych uczelniach?
          Tylko po co tak kłamać? Podobną kasę, jeśli nie lepszą można wyciągać po kierunkach ekonomicznych. O pracę tak samo "łatwo", więc po co się męczyć na technicznych jeśli naprawdę się nie chce tam studiować?

          > Popieram też zdanie jednego z przedmówców, że polski rynek oczekuje raczej, jak
          > to się elegancko ujmuje, 'inżynierów sprzedaży', czyli- mówiąc po ludzku - mni
          > ej lub bardziej zaawansowanych akwizytorów.

          Poza ISami rynek oczekuje też na "pracownika idealnego" podsuniętego pod sam nos. Jest to inżynier z wieloletnim doświadczeniem, odpowiednimi kwalifikacjami, jednocześnie z wymaganiami finansowymi absolwenta. Na takich jest zapotrzebowanie i taki robotę od ręki dostanie.
          Natomiast wielu pracodawcom w ogóle nie chce się szkolić świeżych inżynierów, żeby za jakiś czas mieć tych, których oczekują.
          • aaneta Re: Inżynier wzięty 05.01.11, 17:19
            dystansownik napisał:
            > Natomiast wielu pracodawcom w ogóle nie chce się szkolić świeżych inżynierów

            Takie szkolenie powinno się odbywać jeszcze w trakcie studiów. Studenci powinni pracować - oczywiście w niepełnym wymiarze godzin - w produkcji. Zresztą wielu tak robi. A ci, którzy na studiach balowali i chcą zdobywać doświadczenie dopiero po dyplomie, są do tyłu.
    • apas13 Inżynier wzięty 05.01.11, 08:46
      Nie wiem, bo nie mam danych, jakie wykształcenie ma większość prezesów firm w Polsce. Mogą to być inżynierowie, ekonomiści albo i humaniści - jeśli mają wizję i rozumieją rynek, na którym działają, poradzą sobie.
      Zastanawia mnie natomiast coś innego. Dawno temu, gdy ja studiowałem, niemal identycznie pisało się o studiach humanistycznych - świetlane wzje pewnej pracy roztaczano przed magistrami ekonomii, nauk społecznych, filologami i prawnikami... Potem okazało się, że 5 albo nawet 3 lata studiów (magisterka albo licencjat) to na tyle długi okres, że rynek pracy może się zmienić. Pozostaje jeszcze jakość kształcenia - studia humanistyczne w Polsce są zbyt "historyczne", wiele w tym przyczynkarstwa i różnorakich "wstępów do".
      A dyplom inżyniera niczego nie gwarantuje - w Irlandii i UK tysiące inżynierów siedzą obecnie na zasiłkach i nie mają perspektyw. Tu jest teraz czas dla ludzi myślących nieszablonowo, niezależnie od wykształcenia.
    • fair_rules A argument o prezesach jest bzdurny 05.01.11, 09:02
      bo z drugiej strony w chwili obecnej mamy np premiera i prezydenta po historii- stąd można by wysnuć wniosek że historia to kierunek gwarantujący megakarierę, podczas gdy 80 % absolwentów uwaza się za farciarzy dostając pracę jako referent za 2k brutto.

      Niestety gdy 50 % młodziezy kończy jakieś studia to dyplom choćby i najwybitniejszy przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Liczy się znalezienie posady w ogóle, a większosc pracuje w czymś zupełnie innym niz zawód niby wyuczony

      Sensowne gadanie o perspektywach będzie można zacząc jak bezrobocie w Polsce w lepszych czasach ustabilizowąłoby się na poziomie 6-8 % a nie cały czas oscylowało koło 15 %. Bo przy takim bezrobociu to czcze gadanie
      • rock73 Re: A argument o prezesach jest bzdurny 05.01.11, 11:06
        Po prostu historycy nie mają żadnej ciekawszej pracy, więc zostają politykami. Inżynierom się nie opłaca.
    • geronimo22 tylko medycyna ! reszta to strata czasu 05.01.11, 09:18
      dobrze że młodzi idą raczej na techniczne niż na uniwerki bo uniwerki to zaraza ! nabija się ludzi w butelkę, chodzą 5 lat na jakieś socjologie, pedagogiki czy inne stosunki międzynarodowe, kończą a potem płacz że żadnej pracy nie ma i trzeba iść na przedstawiciela handlowego albo na kierowcę. Uniwerki to wielki bubel który powinno się na jakieś 4-5 lat w ogóle zamknąć by nie robić krzywdy ludziom i nie marnować gromady kasy. Państwo nic z takiego "kształcenia" nie ma.

      Z inżynierami dużo lepiej ale też niezbyt różówo - studia ciężkie, praca jest ale wielkich cudów też nie ma - przeciętne pieniądze i tyle.

      Jedyną opcją dla ludzi mających dobrą głowę jest medycyna - po niej nikt pracy nie szuka, wszyscy pracują w zawodzie a zarabiają po kilku latach tak, że inżynier czy informatyk może pomarzyć.
      • wrong_answer Re: tylko medycyna ! reszta to strata czasu 05.01.11, 11:04
        Ale to nikomu krzywdy nie robi... Cale gromady "studentek" marza o zrobieniu mgr, zeby zaspokoic oczekiwania mamusi i tatusia...
    • nawiiwan Inżynier wzięty 05.01.11, 09:20
      Prawda o inżynierach, zresztą sam nim jestem i potwierdzam to co widać w poniższym filmiku ;)
      www.youtube.com/watch?v=lXGDRrkaRgU
    • agent.orange Bank danych o inżynierach? śmieszni są :) 05.01.11, 09:27
      Bank danych o inżynierach? śmieszni są :) w swojej bazie mają 800-900 ofert pracy na całą Polskę dla inżynierów :D
      • dystansownik Re: Bank danych o inżynierach? śmieszni są :) 05.01.11, 09:34
        > Bank danych o inżynierach? śmieszni są :) w swojej bazie mają 800-900 ofert pr
        > acy na całą Polskę dla inżynierów :D

        Chyba 80-90... :P
    • kr3cik Inżynier wzięty 05.01.11, 09:54
      W tym artykule jest bardzo dużo prawdy, choć uważam, że trochę przejaskrawionej.
      Jako student informatyki pracuję i naprawdę dobrze zarabiam w zawodzie (jak na studenta) - ok 3 tys. na rękę. Dla porównania znajomi z innych uczelni wyciągają co najwyżej 1,5 tysiąca brutto pracując po 40 h tygodniowo w McDonaldsie (a jest to niezła harówka). Problem polega na tym, ze na dobre zarobki mogą liczyć dobrzy inżynierowie w topowych, bardzo rozwijających się specjalizacjach - głównie sieciowych i programistycznych.
      • geronimo22 Re: Inżynier wzięty 05.01.11, 10:24
        o, to masz naprawdę w porządku. Z ciekawości - Warszawa czy inne duże miasto ? i napisz przede wszystkim czy trudno było taką pracę zdobyć czy wystarczyło się zgłosić i było ok ? bo to pokazuje realne problemy i szanse - czy jest 40 kandydatów na jedno miejsce czy to pracodawca musi się nastarać żeby kogoś sensownego złapać ?
        • rock73 Re: Inżynier wzięty 05.01.11, 11:11
          1. Jakie to ma znaczenie, czy Warszawa, czy nie? Pracodawcy płacą za mieszkanie w Warszawie?
          2. A gdyby tak było, że w Warszawie albo jakimś innym dużym mieście znajdziesz pracę - to masz z tym jakiś problem?
    • ajent.007 Inżynier wzięty? 05.01.11, 10:18
      A po co w POlsce inzynierowie, skoro od ponad 20 lat nie ma juz POlskiego przemyslu a wiec nie ma tez i POlskiej mysli technicznej? Aby POkierowac produkcja w zachodnich montowniach, ktore ostatnio wybudowano w POlsce, wystarczy przeciez garstka inzynierow z importu i POlscy technicy! POlski nie stac przeciez na produkcje inzynierow dla bogatego Zachodu! A zreszta i tak wiekszosc POlskich inzynierow to na emigracji operatorzy (co prawda czesto POPiSowi) mopow i zmywakow...
      lech.keller@gmail.com
      • grzeniu22 Re: Inżynier wzięty? 05.01.11, 10:55
        @ajent:
        Masz rozdwojenie jaźni? Kilka postów wyżej coś pisałeś o nic niewartym, bo komuszym wykształceniu profesury. A teraz że co, że od 20 lat nie ma przemysłu, czyli za komuny był? Jakim cudem? Trochę konsekwencji, chłopie.
        A POza tym- czy caps lock Ci się zacina :))) ?
      • rock73 Re: Inżynier wzięty? 05.01.11, 11:09
        A kto powiedział, że przemysł, w którym pracuję, musi być polski, i takaż ma być myśl techniczna w mojej głowie? Jeśli dla Ciebie wszystko musi być polskie, to się nie dziw, że w zglobalizowanym świecie nie znajdziesz pracy.
    • az.anonim co jest z tą domeną? 05.01.11, 10:41
      Wszystkie artykuły z wyborcza.biz trzeba odswierzać po kilka razy zanim się prawidlowo załadują (problemy z połączeniem i layoutem strony). Na kilku komputerach jest podobnie. I tak od zeszłego roku, wtf?
      • mikelondon Re: co jest z tą domeną? 05.01.11, 11:47
        az.anonim napisał:

        > Wszystkie artykuły z wyborcza.biz trzeba odswierzać po kilka razy zanim się pra
        > widlowo załadują (problemy z połączeniem i layoutem strony). Na kilku komputera
        > ch jest podobnie. I tak od zeszłego roku, wtf?

        Może ją robił informatyk po PŁ :P
    • mart_uch_a Inżynier wzięty 05.01.11, 11:01
      Koleżankom z architektury gratuluję optymizmu...i mam nadzieję, że do czasu kiedy skończą studia coś się w kwestii zarobków zmieni. Bo teraz po studiach można liczyć na głodowe stawki i umowy o dzieło co najwyżej. Ale fakt, informatycy czy teletechnicy są w cenie. Tylko należy pamiętać, że ZANIM się zrobi uprawnienia(informatyków to nie dotyczy) to też lekko nie jest.
    • smoczy_plomien Inżynier wzięty 05.01.11, 11:02
      Chwalenie się przez Ministerstwo projektem kierunków zamawianych to czysty PR. Może w pierwszym roku działało to jeszcze dobrze, ale potem prywatne uczelnie zwęszyły kasę i zaczęły masowo tworzyć kierunki o programie ułożonym idealnie pod wymagania projektu. I potem mamy takie kwiatki, że dotacji nie dostaje Politechnika Warszawska, a dostaje jakaś prywatna nikomu nieznana szkółka w Olsztynie, po której ukończeniu nie można robić nawet uprawnień zawodowych.

      Inny przykład, znowu jakiś konkurs na dotacje, gdzie przykładowo niezła uczelnia jak Politechnika Śląska nie dostaje dotacji, a dostaje niejaka Polsko-Japońska WSTK. Dlaczego? Ano okazuje się, że w ostatnim kroku punkty za osiągnięcia uczelni dzieli się przez liczbę etatów. A na PJWSTK wykładowcy zatrudniani są na umowy cywilno-prawne i chociaż osiągnięcia (publikacje, patenty, odczyty) są słabe, to jak się je podzieli przez 20, a nie przez 500, to można przegonić porządną państwową uczelnię.
      • el_quatro Re: Inżynier wzięty 05.01.11, 13:08
        > na PJWSTK wykładowcy zatrudniani są na
        > umowy cywilno-prawne i chociaż osiągnięcia (publikacje, patenty, odczyty) są sł
        > abe, to jak się je podzieli przez 20, a nie przez 500, to można przegonić porzą
        > dną państwową uczelnię.

        Na PJWSTK wiekszosc wykladowcow to dorabiajacy profesorowie z PW. Jak na prywatna szkole, to jest naprawde wysoki poziom.
        Jesli sa gorsi od PW, to tylko dlatego ze nie ma takiej selekcji studentow na starcie.
        To szkola gdzie ksztalci sie rzemieslnikow i zawsze mieli program dopasowany do potrzeb rynku, wiec w tym wypadku nie dziwi mnie ze dostali tego typu dotacje

        Inna sprawa ze takich centalnie rozdzielanych dotacji chyba w ogole nie powinno byc. To raczej student powinien miec bon edukacyjny i decydowac. Bo np. istotny jest dojazd i koszty utrzymania w miescie akademickim - urzednik wszystkich potrzeb dobrze nie oceni
        Ministerstwo powinno co najwyzej zbierac, weryfikowac i publikowac informacje o kadrze naukowej i programie studiow.
        Trzeba tez zbierac i publikowac dane o losach zawodowych absolwentow: ile zarabiaja po roku, pieciu latach, czy pracuja w wyuczonym zawodzie. To sa twarde dane, ktore pomoglyby mlodziezy podejmowac racjonalne decyzje
        • el_quatro Re: Inżynier wzięty 05.01.11, 13:13
          ostatnio opublikowane byly wyniki badania zadowolenia ze studiow

          Studia humanistyczne zwykle rozczarowuja. Nawet jesli mlody czlowiek lubil historie czy socjologie, to potem okazuje sie w konskich dawkach bedzie to dla niego strasznie nudne. To tez sie powinno mowic maturzystom
    • rock73 Inżynier wzięty 05.01.11, 11:16
      Z jednej strony słusznie, bo kierunki humanistyczne to wylęgarnia bezrobotnych. Z drugiej strony przestrzegam wszystkich, którzy myślą, że po studiach technicznych automatycznie będą mieć dobrze płatną pracę. Nikt nikomu nie płaci za posiadanie dyplomu (może po studiach humanistycznych tak jest - nie wiem), pracodawcy płacą za konkretne umiejętności i wykonaną pracę. Jak ktoś ma dyplom z trudem wyciśnięty, ale do pracy się nie nadaje, to nadal będzie bezrobotnym i nawet nie będzie wiedział dlaczego.
    • wedry Inżynier wzięty 05.01.11, 11:35
      Wreszcie uczelnie beda produkowac naprawde przydatnych pracownikow na rynku.
    • freakwave Inżynier wzięty 05.01.11, 12:11
      "Wielu studentów, skoro już musiało ją zdać, zaryzykowało rekrutację na uczelnie techniczne"

      Ratuj sie kto moze....
      juz na dzien dzisiejszy rektorzy politechnik czestuja pierwszoroczniakow repetytorium z matmy i fizy ktorego zaliczenie jest obowiazkowe, dzieje sie to teraz kiedy na uczelnie techniczna idzie elita po matfizach, jaki bedzie poziom matmy i fizy u ludzi po licealnych profilach humanistycznych ktorzy "jak juz musieli zdac to se pojda na politechnike"
      zycie szybciutko zweryfikuje takie podejscie do sprawy 1 gora 2 semestry i wypad ze wzgledu na dlug punktowy...
      • nie_czytaj_tego Re: Inżynier wzięty 05.01.11, 12:27
        freakwave napisała:

        > "Wielu studentów, skoro już musiało ją zdać, zaryzykowało rekrutację na uczelni
        > e techniczne"

        Już jakiś czas temu pisałem o tym, że -owszem- obowiązkowa matura z matematyki zwiększy liczbę studentów na uczelniach technicznych tyle, że będą to kandydaci bardziej "z braku laku" niż z powołania. Czy takich inżynierów potrzebujemy?
        • freakwave Re: Inżynier wzięty 05.01.11, 12:38
          wlasnie nie potrzebujemy takich inzynierow, co wiecej jest to generowanie kosztow dla politechnik, zda taki jeden z drugim mature z matmy na poziomie prostackim (co tu duzo mowic, inaczej poziomu ogolnego matury z matmy sie okreslic nie da) i juz mysli ze jest geniuszem nauk scislych, zycie to szybko zweryfikuje, pierwszy drugi rok to killerskie przedmioty oparte na matmie wiec taki delikwent wylatuje z hukiem po kilku semestrach, tyle ze dla uczelni generuje koszta i obniza drastycznie poziom, no ale do tego to wszystko dazy, aby poziom polskiego szkolnictwa byl zatrwazajacy...
      • kotek.filemon Re: Inżynier wzięty 05.01.11, 12:36
        "na politechnikach było więcej chętnych do studiowania niż na uniwersytetach"

        To jeszcze nic nie mówi o tym, ilu z tych ludzi skończy te studia. Reforma edukacji w wykonaniu solidaruchów z AWS obecnie PO przyspieszyła tylko rozkład edukacji szkolnej i wiedza ludzi idących na studia wyższe z zakresu mat/fiz/chem jest mniej więcej taka jak absolwenta prl-owkiej zawodówki, a może i mniejsza. Litości, jak ktoś kto na oczy nie widział całki ma operować transformatami Fouriera, jak ktoś, kto na oczy nie widział macierzy ma rozwiązać zagadnienie własne? A całki i macierze to jeszcze za moich czasów ( a stary jeszcze nie jestem) był element programu licealnego mat-fiz. Obecnie wykładowca może się posikać ze szczęścia jeśli student jest po mat-fiz i już widział kiedyś w życiu pochodną (przypominam, że pochodne wypadły z programu podstawowego i z wymagań maturalnych, ja zaliczyłem opad szczęki jak się o tym dowiedziałem). No i się potem tych misiaczków specjalnej troski przeczołguje przez 1-szy rok, bo dotacja ministerialna liczy się dopiero od roku 2-go. Żenada.
        • freakwave Re: Inżynier wzięty 05.01.11, 12:43
          kotku w ogolnym programie matmy dla liceum nie ma pierwiastkow kwadratowych z liczby ujemnej :D
          to co sie dzieje to jest masakra, zatrwazajace jest spostrzezenie ze od dwudziestu lat banda debili pracuje sukcesywnie nad tym aby rozwalic to co bylo doskonale w polskim szkolnictwie, zabito praktycznie technika i zawodowki a na dzien dzisiejszy system bolonski skutecznie dezorganizuje prace na uczelniach wyzszych, praca inzynierska to dzis projekt wagi, wczesniejszych prac przejsciowych, jest to smiech na sali, komus zalezy aby polacy nie byli zbyt dobrze wyksztalceni, aby byli krajem konsumenckim nie producentem...
          wiadomo ze angolom i niemiaszkom zaszlismy za skore zajmujac miejsca pracy bo jestesmy doskonali w tym co robimy (nie pisze o zmywakach tylko wlasnie o inzynierach) wiec trzeba bylo popracowac aby to wszystko rozwalic, udalo sie doskonale, widac to po wiedzy pierwszych bolonskich inzynierow opuszczajacych mury uczelni...
          • aaneta Re: Inżynier wzięty 05.01.11, 13:06
            freakwave napisała:
            > kotku w ogolnym programie matmy dla liceum nie ma pierwiastkow kwadratowych z l
            > iczby ujemnej :D

            A kiedykolwiek były? Za moich czasów (matura 1982) tylko w mat.-fiz. Najbardziej ambitny program matmy był w latach 80-tych, ale chyba i wtedy nie było liczb zespolonych w ogólnym programie dla liceum, a potem było już tylko gorzej.
            • freakwave Re: Inżynier wzięty 05.01.11, 13:56
              byly, za moich czasow - matura lata 90' profil biol chem. pochodne rowniez byly
              wiem ze matfizy mialy pochodne i calki w wariancie rozszerzonym.
            • kotek.filemon Re: Inżynier wzięty 05.01.11, 13:58
              > A kiedykolwiek były? Za moich czasów (matura 1982) tylko w mat.-fiz. Najbardzie
              > j ambitny program matmy był w latach 80-tych, ale chyba i wtedy nie było liczb
              > zespolonych w ogólnym programie dla liceum, a potem było już tylko gorzej.

              Niestety w 1982 to ja jeszcze w przedszkolu siedziałem :) Ja akurat miałem liczby zespolone w liceum, ale jechałem wg autorskiego programu matmy. Co do poziomu matmy, zgadzam się. Zbiór zadań dla kandydatów na wyższe uczelnie z 1990, który mam pod ręką, dziś mógłby służyć do ulewania z kretesem studenciaków pierwszego roku.
              • aaneta poziom matmy w szkole a politechnika 05.01.11, 14:32
                kotek.filemon napisał:
                > Zbiór zadań dla kandydatów na wyższe uczelnie z 1990, któ
                > ry mam pod ręką, dziś mógłby służyć do ulewania z kretesem studenciaków pierwsz
                > ego roku.

                freakwave napisała:
                > byly, za moich czasow - matura lata 90' profil biol chem. pochodne rowniez byly
                > wiem ze matfizy mialy pochodne i calki w wariancie rozszerzonym.

                Tak podejrzewałam, bo wprawdzie nie pamiętam ze studiów takich szczegółów, ale pamiętam, że poziom matmy w szkołach - i ambicje niektórych dydaktyków - były wówczas wyższe, niż w moich szkolnych czasach. Ale jednocześnie powszechny był płacz, że matma jest za trudna, że dzieci sobie nie radzą, i zaczęła się jazda w dół. Zresztą nie tylko rodzice protestowali przeciwko zbyt trudnym programom, większość dydaktyków też była przeciwna, bo nie chciało im się przemęczać. No i tak doszliśmy do obecnego poziomu, kiedy nawet w klasach mat-fiz. nie ma rachunku różniczkowego, za to potem jest jeden wielki płacz na studiach technicznych, kiedy trzeba zdawać matmę.
    • xylan Nie potrzeba więcej inżynierów! 05.01.11, 13:32
      Na ten temat ciekawie napisano w Teologii Politycznej: teologiapolityczna.pl/images/stories/NOWOSCI_II_KOLUMNA/andrzej_jajszczyk_kul_pol.pdf
      • aaneta Re: Nie potrzeba więcej inżynierów? 05.01.11, 14:08
        Tekst ciekawy, owszem, zawiera sporo celnych spostrzeżeń, ale akurat teza, którą zawarłeś w tytule, nie została dobrze uzasadniona. Moim zdaniem problem nie w ilości, a w jakości, poza tym teza została sformułowana w odniesieniu do aktualnej sytuacji, w dalszej perspektywie niekoniecznie musi się sprawdzić. Gdybyśmy zaczęli produkować więcej dobrych inżynierów (twórczych, umiejących rozwiązywać problemy i z aktualną wiedzą), za jakiś czas może zaczęlibyśmy tworzyć własne rozwiązania, a nie tylko wdrażać zachodnie. Poza tym przeciwwagą dla humanistów, których mamy w nadmiarze, nie są tylko inżynierowie, ale w ogóle tzw. ścisłowcy, których można wykształcić niekoniecznie na politechnikach.
    • pzgr Inżynier wzięty 05.01.11, 13:34
      Słuszeliści może o cyklach koniunkturalnych?
      Dziś szukają inżynierów, więc dzieciaki pójdą na polibudę, a jak już skończą, to wtedy najbardziej poszukiwani będą humaniści.
      W rolnictwie to się nazywa świńska górka - i obowiązuje zawsze tam, gdzie nie ma strategii zaplanowanej na 20 lat.
      Może by się tak jednak ktoś zainteresował tym, że rozwijamy się bez planu, co?
      • kotek.filemon Re: Inżynier wzięty 05.01.11, 14:04
        pzgr napisał:

        > Dziś szukają inżynierów, więc dzieciaki pójdą na polibudę, a jak już skończą, t
        > o wtedy najbardziej poszukiwani będą humaniści.
        > W rolnictwie to się nazywa świńska górka - i obowiązuje zawsze tam, gdzie nie m
        > a strategii zaplanowanej na 20 lat.
        > Może by się tak jednak ktoś zainteresował tym, że rozwijamy się bez planu, co?

        Nie, no przecież jest wspaniały plan kierunków zamawianych, hehe... Jednym z nich jest biotechnologia, co od zawsze wywołuje u mnie paroksyzmy śmiechu. Ostatnio trafił do mnie syn znajomych z pytaniem o wybór specjalizacji (już się biedak w tą biotechnologię władował i ciągnie), czy ma to być biotechnologia leków czy biotechnologia żywności. Poradziłem, mu szczerze, że nawet w Bolandzie żreć ludzie zawsze będą i jakąś robotę tu znajdzie, natomiast jako specjalista od biosyntezy to niech sobie od razu szuka praktyki na Zachodzie i spieprza zaraz po dyplomie.
        • pzgr Re: Inżynier wzięty 05.01.11, 14:41
          dobry żart, tynfa wart :-)
        • freitag23 Re: Inżynier wzięty 05.01.11, 17:02
          Wszyscy dyskutanci zapomnieli o jednym, że inżynier to znaczy twórca, i jego miejsce pracy to
          laboratorium, zakład badawczy lub biuro projektów. A ile tych ostatnich mamy w Polsce. Ja, obecnie emeryt, nie mogę wymienić ani jednego,gdyż wszystkie mi znane już dawno nie istnieją. A jak jest z polskimi patentami; podobno w ubiegłym roku zgłoszono nieco ponad 20,
          na Węgrzech ponad 60a w Belgi ponad 300 ! I jescze jedno, wiecie co było największym nie-
          szczęciem naszych biur projektów ? Kiedy kończono projektowanie to całe rozwiązanie było
          już niemodne i stare. A aktualnie dołują mnie tematy rozwiązań inżynierskich pokazywane w
          programach Discovery.
          • aaneta Re: inżynier znaczy twórca 05.01.11, 17:09
            freitag23 napisał:
            > inżynier to znaczy twórca, i jego mi
            > ejsce pracy to
            > laboratorium, zakład badawczy lub biuro projektów.

            Znaczy, na budowie i w fabryce inżynier niepotrzebny?

            > Kiedy kończono projektowanie to całe rozwiąz
            > anie było
            > już niemodne i stare.

            To może lepiej, że tych biur projektowych już nie ma?
    • williamadama Dowcip 05.01.11, 15:40
      Na korytarzu Politechniki Wrocławskiej stoją dwie studentki. Nagle szybkim krokiem podchodzi do nich trzecia. Też brzydka...
    • ural84 Inżynier wzięty 05.01.11, 19:14
      Witam

      co do zarobków to są dane uśrednione
      mgr inż po studiach to z kilkalat musi popracować by mógł myśleć o zarobkach dopiero
      w artukule ani słowem nikt nie wspomina o studentach inych kierunków ??
      tylko jest mowa o kierunkach zamawianych a pozostałe to już niemedialne są.
      mam okazję pracować z świerzymi absolwentami elektrotechniki i mam dwa zdania
      mało potrafią absolwenci studiów dziennych którzy tylko przez 5 lat mieli podstawę teoretyczną a praktycznie wykorzystać to już problem.
      natomiast ci co równolegle ciągneli pracę i studia mają wyobrażenie o danych zagadnieniach technicznych.
      wg mnie studia zaoczne nie powinny być płatne jak to jest teraz
      wmyśl ustawy o bezpłatnym dostępie do nauki na uczelniach państwowych
      wszak program studiów zaocznych jest taki sam jak na dziennych tylko 5dni nauki jest skomasowane w 2 dni po 12 godzin wciągu dnia łacznie 24 co daje 3dni pracy 8 godzin

      A rynek pracy i tak dokona następnej selekcji :)
    • limo79 Inżynier wzięty 05.01.11, 20:53
      Gratuluję poczucia humoru. Inżynieria ma się może i nieźle, ale wszystko zależy jakiego kierunku. Mechanika, jakość, budowlana (mosty, drogi), geodezja - tutaj chyba nie ma dużych problemów. Natomiast ofert pracy dla np. inżyniera elektronika to można w całej Polsce znaleźć tyle co kot napłakał. Już nie wspominając, że dostać dobrze płatną i ambitną pracę to nielada sztuka.

      Przyszłym studentom radzę - wejdźcie na jakąkolwiek stronę politechniki i policzcie prosze ile jest ofert pracy stałej ? Bo na wydziale mojego kierunku (a jest to jeden z lepszych wydziałów w Polsce) zaledwie dwie. Trzecia oferta to staz. Wisza i wisza tak. To chyba daje jakies pojęcie jak jest zle.

      Centra R&D w PL ??? Napewno zagraniczne pokroju Samsunga, LG itd ;-) Wolne zarty.
    • anty65 Inżynier wzięty 05.01.11, 22:21
      No i czym się cieszyć? Połowa młodych ludzi po szkołach z 2 godzinami religii tygodniowo i jedną matematyki i tak stamtąd wyleci po pierwszym roku. A następna połowa się wykruszy w praniu, bo studia inżynierskie to orka, do której młodzi ludzie nie są przygotowani.
    • ludolf_koenig Inżynier wzięty 06.01.11, 07:29
      Dzieciaki, mam dla was radę:
      Skończcie budownictwo na politechnice i poznajcie dobrze 2 języki obce.
      Nigdy nie zaznacie biedy.
      Tylko jedna prośba: Musicie cenić swoją pracę i zawód - nie zaniżajcie do jasnej cholery cen w przetargach, co się teraz z tym wyprawia to jakaś paranoja;)
      • dystansownik Re: Inżynier wzięty 06.01.11, 09:58
        > Skończcie budownictwo na politechnice i poznajcie dobrze 2 języki obce.
        > Nigdy nie zaznacie biedy.

        Jak ktoś lubi pracę za granicą. W Polsce bardziej opłacalne będzie choćby skończenie Finansów i Rachunkowości oraz poznanie 2 języków obcych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka