totus.tytus trzeba w swoim banku zapytać 06.01.11, 20:32 o faktoring, oczywiście jeśli się prowadzi legalną firmę. Jeśli działa się na dziko, to cóż - pozostaje opcja religijna (modlenie się o cud), albo opcja przyjaźni polsko-ukraińskiej lub polsko-rosyjskiej (wiadomo co potrafią emerytowani żołnierze OMON-u, SpecNaz-u albo podobnej formacji - ponoć są drodzy, ale piekielnie skuteczni). Pieniądze u dłużników odnajdują się w nadprzyrodzony sposób. Odpowiedz Link Zgłoś
qbaz71 Czekam na przelew 06.01.11, 20:35 Proponuje włączyć sobie powiadomienia SMS dla konta. Odpowiedz Link Zgłoś
qulqa 'ćwiczy zen' 06.01.11, 20:35 'ćwiczy zen' 'ćwiczy się aerobik, siatkówkę, pływanie. Zen się praktykuje. Czy ćwiczysz katolicyzm ? Odpowiedz Link Zgłoś
naturelovers Re: 'ćwiczy zen' 08.01.11, 00:45 czepiasz sie, zen jest cwiczeniem umyslu, nie wyznaniem Odpowiedz Link Zgłoś
qulqa Re: 'ćwiczy zen' 12.01.11, 20:23 Zen jest odłamem buddyzmu. Ćwiczeniem umysłu może być w wersji dla Bridget Jones albo w książce 'Nauka zen w weekend'. Odpowiedz Link Zgłoś
saint_just Przelewy to problem przeciętniaków. 06.01.11, 20:36 Jeśli decydujesz się na wolny zawód - musisz być BARDZO dobry ,wciąż się rozwijać , uczyć i mieć jako taką markę. Wtedy cię stać na przebieranie w klientach, którzy płacą natychmiast, reszcie dziękujesz. Inaczej idź pracować do Biedronki , z całym szacunkiem do osób tam pracujących. Odpowiedz Link Zgłoś
szczoter Re: Przelewy to problem przeciętniaków. 06.01.11, 20:44 Zgadza się. Masz markę to wybierasz klientów. Ale zanim wyrobisz sobie markę, to musisz czasem wiele znieść i przetrwać. Dlatego polecam przyszłym frilanserom rozpocząć wyrabianie sobie marki jeszcze na studiach albo zaraz po nich, gdy jeszcze nie ma dużych i stałych obciążeń finansowych. Miewałem problemy z płatnościami, ale może ze dwa razy naprawdę poważne. Ale paru wtop uniknąłem, bo sprawdziłem biuro tłumaczeń w grupach dyskusyjnych o nierzetelnych płatnikach. No i jeszcze jedno. Należy naprawdę słuchać się intuicji Odpowiedz Link Zgłoś
saint_just Re: Przelewy to problem przeciętniaków. 06.01.11, 20:59 szczoter napisał: > Zgadza się. Masz markę to wybierasz klientów. Ale zanim wyrobisz sobie markę, t > o musisz czasem wiele znieść i przetrwać. Dlatego polecam przyszłym frilanserom > rozpocząć wyrabianie sobie marki jeszcze na studiach albo zaraz po nich, gdy j > eszcze nie ma dużych i stałych obciążeń finansowych. > > Miewałem problemy z płatnościami, ale może ze dwa razy naprawdę poważne. Ale pa > ru wtop uniknąłem, bo sprawdziłem biuro tłumaczeń w grupach dyskusyjnych o nier > zetelnych płatnikach. ___________________________________________________________ Prawda. Freelancer jest jak lekarz - bez permanantnego samokształcenia i rozwoju 24h/doba/ całe życie - nie istnieje. Jesli ktoś nim zostaje zwabiony iluzją "luziku" i "wolności" , to potem musi wycierać gabinety księgowych , upokarzać się i - przy okazji - psuć rynek i jakość. Odpowiedz Link Zgłoś
parmesan Re: Przelewy to problem przeciętniaków. 06.01.11, 20:47 O święta naiwności!!! Na jakim świecie wy żyjecie?? Bank, zanim przeleje, ciężko zarobione pieniądze na konto oczekującego, musi wpierw zadbać o swoją kieszeń. Te pieniądze pracują na KORZYść Banku. A dopiero później są one przelewewane na konto. Taka jest prawidłowość przebiegu Pieniądza w BANKU. Wpierw Bank, a później długo, długo nic....a na końcu urzytkownik konta. Odpowiedz Link Zgłoś
babaqba Re: Przelewy to problem przeciętniaków. 06.01.11, 22:07 saint_just napisał: > Jeśli decydujesz się na wolny zawód - musisz być BARDZO dobry (...) To widać słychać i czuć: Polska nie jest krajem dla przeciętniaków. Przeciętny nie ma czego tu szukać, nie poradzi sobie. I dlatego dobrze się powodzi paru procentom moich rodaków, a reszta szarpie się beznadziejnie. Ale czy to dobrze? Czy przeciętni nie mają prawa do spokojnego życia? Odpowiedz Link Zgłoś
szczoter Re: Przelewy to problem przeciętniaków. 06.01.11, 22:15 No ja to zrozumiałem tak, że przeciętniak ma etat. I na nim spokój, najczęściej. Odpowiedz Link Zgłoś
altonia Nawet Leonardo da Vinci bywał oszukiwany 07.01.11, 19:53 Przelew t o może być także Twój problem więc powściągnij swoją arogancję niekoniecznie proporcjonalną do geniuszu Odpowiedz Link Zgłoś
cierpliwie_czekam Aż głowa boli od tych fantasmagorii ;) 25.10.11, 13:57 dobre finansowo zlecenia sa obstawione przez pocioty i znajomków nie ma mowy o wyborze wykonawcy ze wzgledu na dorobek :) zlecenie dostanie partacz syn ksiegowej a nie dobry specjalista Odpowiedz Link Zgłoś
goodwater Czekam na przelew 06.01.11, 20:45 Kurde, jak to czytam, to z jednej strony żal mi tych ludzi, a z drugiej cieszę się, że skończyłem Politechnikę, mam dobrą pracę i pewny przelew na koncie, wolę "by zniewolonym" na etacie, niż stresowac się, że nie będzie kasy na chleb przez jakiegoś chcwiego s..syna. Odpowiedz Link Zgłoś
szczoter Re: Czekam na przelew 06.01.11, 20:53 Wiesz, to nie do końca tak. Większość tłumaczy, których znam naprawdę nie ma poważnych problemów z płynnością. Mamy rodziny, rachunki płacimy, na wakacje jeździmy, a jeszcze się dokształcamy. Problem pojawia się, gdy trafisz na klienta naprawdę zdeterminowanego, aby nie zapłacić. A niektórzy się kamuflują i potrafią uśpić czujność. Część z nas przyjmuje więc zaliczki przy dużych zleceniach. Ale, ale Odpowiedz Link Zgłoś
cierpliwie_czekam Re: Czekam na przelew 25.10.11, 13:54 Etat to świetne rozwiązanie dla większości z nas. Nie dla wszystkich jednak równie dobre :). Jesli celem jest rodzina, dzieci, mieszkanko i samochód etat to najlepesze wyjście pewne i bezpieczne. Ale zdarza się, że ktoś z nas ma nieco inne marzenia, nie lubi o 8 podbijac karty a nienormowany czas pracy jest warunkiem uprawiania jakiejśc konkretnej pasji, która sama w sobie nie przynosi dochodów a tylko generuje koszty... wtedy freelasing jest jedynym wyjsciem. Odpowiedz Link Zgłoś
shroeder1970 Nie pracować bez umowy! 06.01.11, 20:51 Po pierwsze nie pracować bez umowy. Jak pili zleceniodawcę termin, to umowę podpisze. Po drugie, w umowie termin do zapłaty konkretny (data) i albo wysokie odsetki za zwłokę (umowne, a nie ustawowe, wyższe niż jakiekolwiek oprocentowane karne w banku) albo wysoka kara umowna za niedotrzymanie terminu - np. 300% wartości przedmiotu umowy za niedotrzymanie. terminu, by nie opłacało się przeciągać zapłaty. Raz odżałować prawnikowi 500 zł za napisanie takiej umowy, a potem można na takim szablonie jechać. I umowa musi zawierać wszystkie dane podmiotu, tak, by nie trzeba było ich szukać w KRS lub EDG. Dobrze jest, jak załącznik do umowy stanowi odpis z KRS lub z EDG (praktykuje się przy większych kwotach umów. W razie braku zapłaty w terminie - od razu wezwanie przedsądowe wraz z żądaniem odsetek lub karą umowną, tydzień czasu - i pozew w postępowaniu uproszczonym. Wypisanie szablonu takiego pozwu to 10 minut (przy sztampowych zleceniach) a potem to idzie swoim torem. Rzadko kiedy zobowiązany wnosi sprzeciw/zarzuty, bo jak wie, ze ma zapłacić, to nie chce płacić należności wraz z dalszymi odsetkami za zwłokę. Odpowiedz Link Zgłoś
liquid_force Re: Nie pracować bez umowy! 06.01.11, 21:16 I tu jest pies pogrzebany... Ja po dwóch latach pracy jako wolny strzelec podjąłem decyzję o stopniowym, ale konsekwentnym oduczaniu kontrahentów poślizgów w płatnościach. Rok "uczyłem" moich chlebodawców i... teraz: - umowa MUSI być podpisana PRZED wykonaniem pracy (szkolę pracowników pewnej branży na kilkugodzinnych kursach), nie ma umowy - nie ma szkolenia (zwykle podpisuję 5 minut przed wykładem :) - termin płatności W DNIU SZKOLENIA, jeśli szkolenie trwa kilka dni, TO NA DZIEŃ PRZED KOŃCEM. tutaj dodam, że przelew ma być na moim koncie w dniu szkolenia, a jeśli ktoś mówi, że księgowa nie wyśle rano (żeby był o 17.30 tego dnia u mnie), to odpowiadam: "akceptuję gotówkę" - jak nie wykonam szkolenia to zwracam CAŁĄ KWOTĘ PLUS ROBIĘ SZKOLENIE ZA FREE W INNYM TERMINIE - poślizg w płatności = zerwanie współpracy. konsekwentnie nie szkolę 2 razy w firmie która zapłaciła dzień po... okazuje się, że można przelać na czas... Wszystkie zasady długo były nie do przełknięcia dla szefostwa firm mi placących, ale okazało się, że dobre broni się samo i po wielu kulturalnych rozmowach dopiąłem swego. Robota wykonana jest rzetelnie i wykonywana jest zawsze, ale płatność musi spełniać te same kryteria... Niestety zdaję sobie sprawę, że do takiej sytuacji dochodzi się długo... i oczywiście gdy jest się dla zleceniodawcy wartościowym wykonawcą (na tle konkurencji podobno pracuję nieźle, prócz moich fanaberii z forsą nikt nie narzeka na szkolenia :) Efekt jest taki, że obie strony wiedzą na czym stoją, reguły gry są jasne i wszystko działa. Kiedyś zadzwonił do mnie zleceniodawca i prosił o zgodę na poślizg w płatności (14 dni!) z powodu jakichś tam zawirowań w ich firmie. Krótka rozmowa, że jeśli to jest JEDNORAZOWA sprawa, to zgadzam się, ale proszę w umowie wpisać datę przelewu... Obie strony znów szczęśliwe... Można więc robić takie rzeczy po ludzku, ale powtarzam - róbcie to stopniowo, konsekwentnie i Z KULTURĄ. Tu nie ma co napinać się w sporach, tylko spokojnie i płynnie wprowadzać swoje propozycje. Odpowiedz Link Zgłoś
luuuk11 przyczyna jest prosta.. 06.01.11, 20:55 z czego to wynika? przez lata caly freelancing jechal bez faktury, tzn. przebolal to spoznienie bo byl tych 20 pare% w przod, rentownosc byla na tyle fajna ze nie trzeba bylo sie szarpac. Nagle bum, wchodzimy do Unii, spoleczenstwo zaczyna przyjmowac inne standarty i juz trzeba ta FV wystawic, wiec nie ma juz kokosow ale tylko sredni zysk dla branzy polaczony z opoznieniem w zaplacie rowna sie problem z plynnoscia finansowa. Teraz masz duzo zlecen, przyzwoita marze to nie p****sz sie w poblazliwe prosby o przelew ale sprzedajesz fakture. Ale... wiem bedac mala firma gdzie wszystko oparte jest na relacjach z panem Rysiem, a nie departamentem ksiegowosci duzej spolki, jedna taka akcja i Rysio wiecej do nas nie przyjdzie a po sprzedaniu tej FV bedziemy w plecy na kontrakcie. Na tym polega wlasna dzialalnosc, branie ryzyka na siebie. Bohaterowie artykulu sa pewnie dobrzy w tym co robia ale czy potrafia sie odnalezc w biznesie? Niespecjalnie moim zdaniem. Widze to po znajomych, bo jak to jest ze ktos rosnie, zaczynal w piwnicy a dzis zatrudnia 20 osob. Inny dalej cos tam sam dlubie, raz nad kreska raz pod. Czy ten co sie rozrosl mial ciagle farta, zawsze platnosc na czas, zero stresu, nerwow i zwykle szczescie? odpowiedzcie sobie sami btw. przeszedlem droge od etatow w korporacji do wlasnego kramiku, nie znosze tego generalizowania co jest lepsze i dlaczego. Obecnie zarabiam 60-70% co moi koledzy z branzy na stanowiskach w szklanych wiezowcach, jasne chcialbym wiecej ale cos za cos. Odpowiedz Link Zgłoś
io-oi Re: Czekam na przelew 06.01.11, 21:05 Mam trochę inne zdanie na ten temat. Wszystko wyjaśnia zdanie: "..., a równocześnie znajomy, któremu zrobiłem 200 krótkich filmów na stronę bez podpisywania umowy, stwierdził, że już ich nie chce i że zupełnie inaczej się umawialiśmy. ..." Jak się samemu roluje innych podatników, urząd skarbowy i państwo, to nie należy się skarżyć, że samemu zostało się wyrolowanym. Gratuluję tym co WAS rolują, pod warunkiem oczywiście, że sami płacą podatki :) Odpowiedz Link Zgłoś
mhadau1 Głupota!!! 06.01.11, 21:07 nie płacę ZUS-u bo zdjęcia, tłumaczenia będę mógł robić do 90-ki??? A jak zachorujesz na alzheimera, renty mieć nie będziesz miał i na leki też, to... przepraszam z czego się będziesz utrzymywał? opieka lekarska - bo składek zdrowotnych nie płacę - prywatnie. A wiesz ile kosztuje głupie wycięcie wyrostka? Nie mówiąc o poważniejszych wydatkach? To nie są żadne luksusy - ZUS i składki zdrowotne. Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley Re: Głupota!!! 07.01.11, 23:57 mhadau1 napisał: > nie płacę ZUS-u bo zdjęcia, tłumaczenia będę mógł robić do 90-ki??? > A jak zachorujesz na alzheimera, Akurat tłumacze rzadko zapadają na tę chorobę i długo zachowują sprawność umysłową. > opieka lekarska - bo składek zdrowotnych nie płacę - prywatnie. A wiesz ile kos > ztuje głupie wycięcie wyrostka? Nie mówiąc o poważniejszych wydatkach? > To nie są żadne luksusy - ZUS i składki zdrowotne. A nie, nie są. Luksusowa jest tylko wysokość składki zdrowotnej. Ubezpieczyciele prywatni oferują to samo za mniejsze pieniądze i w lepszym standardzie. Odpowiedz Link Zgłoś
smok_sielski Czekam na przelew 06.01.11, 21:17 Ależ czy to nie gazeta najeżdża na ograniczający pracodawców kodeks pracy? Na te okropne związki zawodowe broniące praw pracownika? Czyż gazeta nie chciałaby aby każdy pracownik w Polsce był tak traktowany? Przecież wspaniali pracodawcy są uczciwi, sami z siebie chętnie płacą za pracę, nie potrzeba żadnych uregulowań ani nakazów! No i niewidzialna ręka rynku wszystko wyreguluje wyśmienicie. smok Odpowiedz Link Zgłoś
allerune Re: Czekam na przelew 06.01.11, 21:22 faktura z terminem płatności, umowa, kontrakt ? kara umowna, odsetki ustawowe ? Myślałem że w prawie w Polsce tego typu hasła nie są tylko hasłami... PS. zgodzę się co do kontrahentów zagranicznych, moje faktury są zawsze zapłacone na czas albo przed czasem Odpowiedz Link Zgłoś
mecenasa To jest Ameryka 06.01.11, 21:24 taka jaka chcieliscie. Kapitalizm. Kraj oszustow i zlodzieji pod pieknym plaszczykiem Hollywood. Wiem cos na ten temat, bo staram sie sciagac dlugi od 20 lat. Sad wyda wyrok, ktorym mozna rozpalic ognisko, nieuzyteczny kawalek papieru, ktorego pozyskanie wymaga wiele czasu i pieniedzy. A sedziowie sa obojetni, wrecz wrogo nastawieni. Przyjaznia sie z dluznikami, zlodziejami. Odpowiedz Link Zgłoś
niemiec.de Oszusci podatkowi! 06.01.11, 21:24 Umowe to sie podpisuje przed wykonaniem pracy. A nie po fakcie pyta "czys cos wiadomo o rozliczeniu"... Praca w wolnym zawodzie ma plusy dodatnie i ujemne - jak mawial klasyk. Do ujemnych nalezy sciaganie naleznosci. A Pan by chcial zarabiac jak przedsiebiorca, a ryzyka inwestycyjnego nie ponosic jak pracownik na umowie.... Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley Re: Oszusci podatkowi! 06.01.11, 21:57 niemiec.de napisał: > Umowe to sie podpisuje przed wykonaniem pracy. Z jakiegoś Waść ciała niebieskiego spadł, Herr Deutscher? Klient dzwoni, przysyła mailem robotę, umowy pisemnej w ogóle nie ma, tylko się mu wysyła fakturę. Odpowiedz Link Zgłoś
tk_s Wierzchołek góry lodowej 06.01.11, 21:27 Opisana w artykule sytuacja to niestety tylko fragment rzeczywistości i skutek tego co dzieje się "wyżej". A "wyżej" są po prostu zatory płatnicze wynikające z różnych przyczyn. Opiszę kilka z nich: 1. Narzucane przez silniejszą stronę długie terminy płatności i ich przekraczanie. To klasyk. Każdy kto miał do czynienia z dużymi korporacjami i ich oddziałami wie, że wiele z nich ma "z metra" ustawione w systemach zakupowych 30to, 60cio albo nawet 90cio dniowe terminy płatności. "To nasz standard korporacyjny" słyszy się przy podpisywaniu umowy. Nawet jeśli terminy płatności są dotrzymywane to są tak rozciągnięte w czasie, że firmy wykonujące zlecenia mają problem z płynnością finansową i dlatego opóźniają wypłaty dla swoich wierzycieli w tym freelancerów. Priorytety są jasne - najpierw ZUS, US, biuro i płace a zlecenia później. De facto oznacza to, że freelancerzy i firmy z otoczenia korporacji udzielają im pięknego kredytu o korzystnym oprocentowaniu ;) 2. Płatności po wykonaniu kosztochłonnego zlecenia Często silniejsza strona nie uwzględnia faktu, że wykonanie danego zadania jest uwarunkowane poniesieniem sporych kosztów w trakcie. Zaliczki są rzadkością. Przy takim ustawieniu sprawy znów firma zlecająca musi liczyć się z każdym groszem licząc, że jak przyjdzie kasa to sobie odbiją i popłacą zaległości. 3. Konkurencja zabijająca zyskowność W zasadzie było tak od dawna, ale od czasu tzw. "kryzysu" jest już naprawdę nędza. Firmy zabijają się o zlecenia z korporacji zmniejszając swój margines zysku. Dlatego one same kombinują jak mogą, żeby starczyło chociaż na waciki - zatem tną koszty właśnie na freelancerach i testują próg bólu - tak jak opisane jest w artykule. Budżet budżetem, ale menedżerowi projektu szef siedzi nad głową i każe ciąć koszty do żywego. W wielu firmach premie powiązane są z "mardżinem" - więc nie dziwmy się, że często negocjacje są upokarzające. 4. Niewydolny system bankowy Chociaż może powinienem napisać, że realistyczny. W normalnych warunkach firmy powinny mieć kredyt obrotowy na bieżące sprawy (płace, najważniejsze koszta) i pokrywać go ze spływających faktur. Niestety w Polsce uzyskanie takiego kredytu jest dość trudne, bo jest on dość ryzykowny. Dlatego prezesi wielu spółek ryzykują własnym majątkiem, trzymając firmy w stanie permanentnej, okresowej niewypłacalności. Podsumowując - jesteśmy biednym krajem. Dopóki freelancerzy będą wykonywać pracę za niskie stawki jakie obowiązują w Polsce, nie będą w stanie wyżyć normalnie do pierwszego bez nerwów. W tym kraju płaci się solidnie tylko za unikalne umiejętności i za odpowiedzialność. Jeśli tego nie macie to niestety trzeba się zapisać na grupę na fejsie. Bo na zmiany prawne bym nie liczył. Nawet jeśli władza by je wprowadziła to zawsze znajdą się prawnicy, którzy doradzą korpo jak je obejść... -------------------------------------------------------- Wszyscy jesteśmy trochę odchyleni. Bać się należy tych normalnych... (Jack Carter) -------------------------------------------------------- Odpowiedz Link Zgłoś
pausebreak Re: Czekam na przelew 06.01.11, 21:28 Pracuję dla dużej korporacji, której klientami są między innymi przedsiębiorstwa z pierwszej 10 największych firm w Polsce. Moje doświadczenie jest takie: a) Klienci nawet z najbardziej cenionych na rynku firm nie widzą najmniejszego problemu w opóźnianiu płatności, ba, nawet w wyłudzaniu usługi na zasadzie "musimy to mieć na jutro, ale ze względu na biurokrację zamówienie będzie za tydzień" - potem czeka się na to zamówienie czasami miesiącami i na człowieka, który domaga się płatności patrzą jak na kogoś kto w towarzystwie puścił bąka. Albo obiecują, że już czeka do podpisu u prezesa, lub wisi w systemie czekając na akceptację i za chwilę wyjdzie... b) Notorycznie przesuwa się płatności na kolejny kwartał ze względu na raportowanie na giełdzie i budżety. c) W ekstremalnym przypadku zdarzyło się, że prezes firmy klienta w maju otwartym tekstem powiedział, że dostał nowy cel finansowy z centrali i za wykonaną robotę i dostarczony towar zapłaci dopiero w styczniu następnego roku. Na nasze proteksty odparł, że i tak mamy szczęście, bo nasza współpraca jest niewielka i dzięki temu wiszą nam tylko kilkaset tysięcy Euro, a są dostawcy, którym zalegają na parę milionów. Na zasadzie "duży może więcej" doskonale wiedział, że nie podamy go do sądu, bo takie działanie oznaczałoby dla nas skreślenie z listy dostawców u strategicznego klienta i generalny minus u wszystkich pozostałych, bo kto to widział, żeby dostawca pozywał szanowanego klienta do sądu. d) Niewiele lepiej jest w mojej firmie gdzie standardowy termin płatności wynosi 90 dni, a i tak często nie jest dotrzymywany - przychodzi polecenie z centrali jaki ma być stan gotówki na koniec kwartału (firma giełdowa, więc raportowanie wyników) i w ostatnim miesiącu kwartału podwykonawcom płaci się tylko wtedy kiedy firma nie ma innego wyjścia, bo np. nie dostanie kolejnej usługi od której zależą wysokie kary u klienta. Podsumowując, nawet w największych i najbardziej szanowanych firmach szerzy się dziadostwo i nikt już temu się nie dziwi, ani nie wstydzi się tego robić, bo przecież działa dla dobra swojej firmy i to nie on, tylko firma tak kazała, a na to nie ma przecież wpływu... Odpowiedz Link Zgłoś
poziomka001 Re: Czekam na przelew 06.01.11, 21:30 Ludzie są sami sobie winni. Ja po kilku takich akcjach zaczęłam za wszystko brać kasę z góry, nie ma kasy=nie robię. Nie podoba się, to trudno, życzę powodzenia w szukaniu innego frajera. Odsiałam dzięki temu wszystkich naciągaczy i takich co wiecznie mieli przeszkody żeby mi zapłacić za wykonaną pracę. I o dziwo nie narzekam na brak zleceń. Zawsze powtarzam, że trzeba się samemu szanować żeby nas inni szanowali. Gdyby wszyscy tak robili, problem by nie istniał, ale zawsze się znajdzie jakiś chętny, więc biznes się kręci. Odpowiedz Link Zgłoś
ajmax Robię dokładnie tak samo. 06.01.11, 23:10 Branża-transport towarów. Co najmniej zaliczka, zanim kierowca odpali silnik. Nie ma kasy, nie ma rozładunku. A przy towarach o niskiej wartości nie ma podstawienia bez całej kwoty. Model działa, jestem zadowolony. Zdarzyło mi się odstąpić od modelu. Zawsze potem żałowałem. Teraz już nie odstępuję, nawet dla stałych klientów. A dla klientów z branży budowlanej, metalowej i wydawnictw to nie ma zmiłuj się. Nawet duże, aroganckie firmy są oburzono-zdziwione, kiedy słyszą moje warunki. I jeszcze jedno. Niektóre firmy, głównie spedycyjne, podsyłają mi warunki wypisane na 2-3 stronach małym druczkiem, czego to ja nie muszę zrobić, a oni mają 45-dniowy termin płatności. Pierwszą rzeczą jest mail z jednym zdaniem "Nie akceptujemy Waszych warunków współpracy w całości." Nawet nie czytam tego goovna, które ktoś u nich tak pilnie przygotował. "I o dziwo nie narzekam na brak zleceń" ;-) chociaż często jest to powód, że do współpracy nie dochodzi. Z drugiej jednak strony być może unikam dużych problemów, kto to wie? U mnie kwoty liczą się w tysiącach, lepiej nie zarobić niż potem tłuc się. Mam za to zdrowy sen i nie muszę pożyczać. Odpowiedz Link Zgłoś
sselrats W Kenii robi sie przelewy komorka. A w Polsce?... 06.01.11, 21:33 W takiej Kenii mozna pieniadze przelewac z komorki na komorke za niewielka oplata w specjalnym serwisie M-PESA a oplaty za rachunki domowe uiszczac za pomoca komorki bezplatnie. Te uslugi sieci komorkowej Safaricom bardzo zenergizowaly drobna gospodarke w Kenii bo pieniadze dostaje sie natychmiast. System jest tak popularny, ze zostal rozszerzony na RPA, Tanzanie i Fidzi. Czy i kiedy dotrze do Polski? Nie wiadomo. U nas? Murzynstwo... en.wikipedia.org/wiki/M-PESA Odpowiedz Link Zgłoś
perepere8 a u nas Bantustan 06.01.11, 21:44 bo my boimy sie nowinek technicznych. niech caly swiat przetestuje to za 15 lat zaczniemy to u siebie wprowadzac. Odpowiedz Link Zgłoś
thehard A ja nie 06.01.11, 21:38 Nie ma to jak być freelancerem na etacie. Z tego drugiego kasa jest co miesiąc na koncie i dzięki temu można wybierać tylko solidnych zleceniodawców. A nawet jak się zdarzy jakieś przesunięcie płatności, to nie stanowi to większego problemu. Tylko, czy taki układ to jest freelancerstwo??? Odpowiedz Link Zgłoś
max77max Re: Czekam na przelew 06.01.11, 21:41 Może mi ktoś pomoże otóż sytuacja wygląda tak wykonałem drobny remont w kancelari prawnej na kwote ok 1000 zł niestety praca była na tzw gębe ( robiłem już tam kilka razy i to za wieksze kwoty) i teraz od marca tamtego roku nie moge sciągnąć kasy tak jak pisałem praca nie była wielka ale na sam materiał wydałem ok.600 zł może macie jakieś pomysły co z tym zrobic ? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
senseiek Re: Czekam na przelew 07.01.11, 03:41 > Może mi ktoś pomoże otóż sytuacja wygląda tak wykonałem drobny remont w kancela > ri prawnej na kwote ok 1000 zł niestety praca była na tzw gębe ( robiłem już t > am kilka razy i to za wieksze kwoty) i teraz od marca tamtego roku nie moge sci > ągnąć kasy tak jak pisałem praca nie była wielka ale na sam materiał wydałem o > k.600 zł może macie jakieś pomysły co z tym zrobic ? pozdrawiam Ja bym przyszedl z niebieska farba i zachlapal nia pomieszczenie - w koncu to Twoje pieniadze sa w Twojej farbie na ich scianie.. Nie niszczysz ich wlasnosci, tylko swoja.. ;) Nie beda mogli Cie zaskarzyc, bo wtedy sami by sie przyznali przed sadem, ze zlecili robote na czarno z pominieciem faktur itp. Zrob to ostentacyjnie, z 5 minutowym terminem do namyslu, dla zleceniodawcy, niebieska farba otworzona.. :) Odpowiedz Link Zgłoś
senseiek Re: Czekam na przelew 07.01.11, 03:45 Druga metoda, mniej drastyczna. Ustaw krzeselko rozkladanie przed ich drzwiami i opowiadaj swoja historie kazdemu kto do nich przychodzi.. :) Z naciskiem na "oszusci", "wyludzacze", "nierzetelni", "zlodzieje" itp. Odpowiedz Link Zgłoś
cierpliwie_czekam Jezu co z tymi kancelariami prawnymi 25.10.11, 13:39 ja tez się nie mogę doprosić o kasę od kancelarii prawnej. Tak to dają przykład poszanowania prawa polskiego Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley Żelazna reguła 06.01.11, 21:45 Im mniej która firma płaci (wśród firm, dla których pracuję, rozpiętość jest jak 1:2), tym dłuższe daje terminy płatności i bardziej się spóźnia. Ta, co ma najwyższe stawki, płaci w ciągu kilku dni, a jak ładnie poprosić, to i zaliczkę da. Ta, co ma najniższe, potrafi zapłacić po dwóch miesiącach, z których drugi gęsto upstrzony monitami. Reszta mieści się pomiędzy tymi biegunami. Odpowiedz Link Zgłoś
szczoter Re: Żelazna reguła 06.01.11, 21:49 Słuszna uwaga. Mam podobne obserwacje. Odpowiedz Link Zgłoś
drinkit Re: Czekam na przelew 06.01.11, 21:55 Mam co prawda etat, ale dorabiam sobie zleceniami. Jeżeli spóźniają mi się z kasą, nawet kilka dni, to najnormalniej w świecie pytam kiedy mi przeleją. Mam wrażenie, że niektórzy bohaterowie artykułu mają problemy z asertywnością - wstydzą się? głupio im? Przecież to ich uczciwie zarobiona forsa. Nie ma co się szczypać, trzeba się upominać. Odpowiedz Link Zgłoś
stefan_drobner to nie jest nowa sprawa! 06.01.11, 21:58 W tym samym dniu, kiedy (najemnik) wykonał swoją pracę, dasz mu jego zapłatę, przed zachodem słońca, gdyż jest on biedny i z tego się utrzymuje, aby nie wołał do Pana przeciwko tobie, bo miałbyś grzech. [V Mojż. 24,15]. Co znaczy, że już ładnych kilka tysięcy lat temu mieliśmy - wolni strzelcy - te same problemy. Jestem dyplomowanym plastykiem-projektantem od 40 lat, i dla mnie przemiany społeczno-polityczne 1989 roku objawiły się dwoma zjawiskami: 1. klienci przestali płacić; 2. rynek przejęli dyletanci, których jedyną kwalifikacją jest komputer i mniej czy bardziej legalne programy. Odpowiedz Link Zgłoś
xiv Re: to nie jest nowa sprawa! 06.01.11, 22:11 +1 szkoda, że komentarze do atykułów można oceniać, a posty na forum - nie Odpowiedz Link Zgłoś
carlfrost Czekam na przelew 06.01.11, 22:08 A nie prościej przyjąć mechanizm, tydzień opóźnienia- telefon, mail, faks, miesiąc- pisemne wezwanie do zapłaty, dwa miesiące- pozew o wydanie nakazu zapłaty, a dalej komornik Odpowiedz Link Zgłoś
mokos99 Re: Czekam na przelew 06.01.11, 22:33 Mi były szef zapłacił tydzień przed prawą w sądzie. A moje koszty adwokackie pokrył dopiero jak komornik z kancelarii przyszedł:)) Ogólnie trzeba być twardym i nie słuchać ludzi. np. jeśli nie jesteś freelancerem i możesz pozwolić sobie na sprawę w sądzie. To idz od razu do sądu, nie czekaj, nie łódz się ze ktos sam z siebie zapłaci. Będą teksty jak w arcie, do końca tygodnia, dzieci chore, samochód się zepssuł itp i to wszystko może być prawda ale co z tego?! Tylko będąc twardymi możemy sprawić ze ludzie będą profesionalnie do siebie podchdozić. Wtedy na samym etapie pisania biznesplanu - cżlowiek bedzie zakładał ze musi miec xxxxx zł na pokrycie wynagrodzeń przez pierwsze miesiace itp. Plus dziekujmy systemowi za instytucje komornika dzięki niemu rynek bylby strasznie zepsuty! Odpowiedz Link Zgłoś
haraap Ten system tak funkcjonuje. 06.01.11, 22:37 Chodzi o wyzysk i kasę, więc czym się dziwicie. Jak wam nie pasuje, to ruszajcie do działania, by go obalić. Samym narzekaniem nic nie zmienimy. A systemu w nim aktywnie bytując obalić się nie da. Więc? Odpowiedz Link Zgłoś
tk_s Re: Ten system tak funkcjonuje. 06.01.11, 22:42 Zaproponuj jakiś lepszy system, opisz go ze szczegółami a my po przeczytaniu Twojego dzieła zastanowimy się czy obalać stary :) -------------------------------------------------------- Wszyscy jesteśmy trochę odchyleni. Bać się należy tych normalnych... (Jack Carter) -------------------------------------------------------- Odpowiedz Link Zgłoś