Dodaj do ulubionych

Czekam na przelew

06.01.11, 19:42
To nie czekanie na przelew i przypominanie o płatności jest poniżające.
Poniżające jest być takim cieniasem i oszustem, który nie potrafi zapłacić za dobrze wykonaną robotę w terminie, często negocjowanym i ustalanym wspólnie bądź co bądź przez obie strony.
Dla czekających na przelew mam jedną radę - nie współpracować dłużej z chachmętami, szukać do bólu solidnych kontrahentów...

Nie mam poczucia zażenowania, kiedy przypominam o zarobionych przez mnie pieniądzach. Niech zażenowany będzie złodziej, który zaciąga sobie pożyczkę w mojej kieszeni.
Grzeczność nie działa. Warto szukać straszaka, np. obrobić d... na portalach branżowych. W przeciwieństwie do uprzejmości, publiczne rozpowszechnianie informacji, że dany delikwent nie płaci za usługi - jest skuteczne bardzo często...

Gazeto, choć raz dzięki za artykuł.
Obserwuj wątek
    • tomek854 Czekam na przelew 06.01.11, 19:43
      Ja myślę, że problem leży w kulturze biznesu. Bo nie wierzę w to, że ci którzy są winni pieniądze naprawdę ich nie mają. To znaczy mogą nie mieć, ale na początku łańcuszka zawsze jest ktoś, kto sobie po prostu woli potrzymać pieniądze dłużej albo zwyczajnie nie zapłacić.

      Pracuję w UK od pięciu lat - trochę w wolnym zawodzie (dziennikarz, tłumacz), trochę pracowałem dla różnych agencji pracy. Owszem, zdarzyło się parę razy, że przelewu nie było, zwykle jeden telefon wyjaśniał sprawę, przelew przychodził najpóźniej za tydzień, jeśli taki był schemat płatności w firmie, chyba że wolałem osobiście się pofatygować po czek. Zawsze przepraszali i zawsze widać było, że im jest naprawdę głupio.

      Kiedy u nas tak będzie?
      • kosmosiki Jak się na gębę robi to tak jest... 06.01.11, 19:55
        Jak się na gębę robi to tak jest... ale to właśnie są takie branże ("artyści", marketingi, dziennikarze itd.) w których na maksa kutwią, nie zatrudnią nikogo broń boże na etat bo to przecież nie ma sensu, nie płacą terminowo itd.

        Z drugiej strony ich wykonawcy sobie na to wszystko pozwalają za te marne grosze (w miarę dobre pieniądze biorą tylko najlepsi).

        Sam miałem kiedyś okazję się zatrudnić na podobnych zasadach - podstawa na etat i reszta drugie tyle *rzekomo* na zlecenia. Od razu wiedziałem czym to pachnie i podziękowałem (praca była niby IT ale w firmie tzw. "nowe media" czyli najgorszy sort - ten sam syf co opisany w artykule).

        Śmieszy mnie ten fotograf, który obecnie wyciąga jakieś kiepskie pieniądze stając na uszach jest przekonany, że te same fotografie, z których nie ma kokosów obecnie zapewnią mu w przyszłości emeryturę. A drugi chce się tak szarpać do 90-tki...

        Ech doceniam swój etat coraz bardziej. :-)
        • arspen To można legalnie nie płacić ZUS-u mając firmę? 06.01.11, 20:33
          Z artykuły wynika, że można prowadzić działalność i nie płacić ZUS-u.
          • arpk Re: To można legalnie nie płacić ZUS-u mając firm 06.01.11, 20:54
            wykonujesz prace na umowę o dzieło i nie płacisz zus
            • jarek_na_smietniku Re: To można legalnie nie płacić ZUS-u mając firm 06.01.11, 21:31
              Znaczy się co? Agora przestała płacić?
              • fifion BOMBA!!! 06.01.11, 23:51
                bajlepsza porada spośród wymienionych w artykule to ta:
                "Zwiąż się z kimś, kto jest na etacie, najlepiej w budżetówce"

                zaraz wytłumaczę mojej partnerce, że przeczytałem artykuł z któego wynkina, że niezwłocznie musimy się rozstać. od przyszłego tygodnia zaczynam polowanie na urzędniczki, policjatki oraz nauczycielki. podążając tym tokiem rozumowania: skoro freelancerom radzi się związek z kimś na etacie w budżetówce, to bezrobotnym należy radzić, aby związali się z milionerem. zaś krajom trzeciego świata poradźmy wstąpienie do UE. i już! w ten genialny spoisób można wszelkie problemy świata rozwiązać.
                • masochista Re: BOMBA!!! Eeeeee, nieeeee! 07.01.11, 08:32
                  fifion napisał:

                  > bajlepsza porada spośród wymienionych w artykule to ta:
                  > "Zwiąż się z kimś, kto jest na etacie, najlepiej w budżetówce"

                  Z tego zdania wynika tylko, zeby nie być freelancerem-idiotą.
                • divak2 Re: BOMBA!!! 10.01.11, 10:07

                  > bajlepsza porada spośród wymienionych w artykule to ta:
                  > "Zwiąż się z kimś, kto jest na etacie, najlepiej w budżetówce"

                  Budżetówka? wolne żarty. Byłem na etacie jako informatyk w budżetówce, obecnie jestem w dużej firmie. Moja żona pracuje w szkole. Jako administrator sieci, serwerów i po trosze webmaster na uniwersytecie dostawałem niecałe 1200 netto. Żona zaczyna dostawać względnie przyzwoite pieniądze (>2000) dopiero jak ma 25 i więcej lekcji tygodniowo (+ drugie tyle w domu na przygotowanie się).
                  Po prostu nie płaci się małym żuczkom, duże firmy mają wyniki, a Polska ma wzrost gospodarczy, hehe!
                  • a_weasley Mr Freelancer & Lady Budget 10.01.11, 10:55
                    divak2 napisał:

                    >> bajlepsza porada spośród wymienionych w artykule to ta:
                    >> "Zwiąż się z kimś, kto jest na etacie, najlepiej w budżetówce"

                    > Budżetówka? wolne żarty.
                    <ciach tekst o tym, jak zarabia nauczycielka>

                    Już nie mówię o tym, że nie wszyscy w budżetówce są nauczycielami (a i nauczyciele różnie zarabiają, mianowany jakoś tam sensownie), ale idea jest taka: wolny strzelec przynosi, co upoluje, raz mamuta a raz zająca, natomiast to drugie generuje dochód skromny, ale pewny. Raz się żyje lepiej, raz gorzej, ale jest z czego na bieżąco opłacić koszty stałe (które, nawiasem mówiąc, są również kosztami działania firmy).
            • mikado111 Re: To można legalnie nie płacić ZUS-u mając firm 07.01.11, 15:08
              arpk napisał:
              > wykonujesz prace na umowę o dzieło i nie płacisz zus

              A urząd skarbowy się nie przyczepi? Kiedyś czytałam, że jeżeli ktoś żyje wyłącznie z umów o dzieło i nie płaci ZUS, to mogą go zmusić do założenia działalności, ale nie wiem, czy to prawda. Czy można tak pracować przez lata bez żadnych problemów? Właśnie się zastanawiam, czy nie zlikwidować działalności i nie przejść na umowy o dzieło, bo sqsyny własnie podniosły zusowski haracz do 900 PLN, a to już lekka przesada. Zwłaszcza że dostanę za to 500 złotych emerytury, czy coś koło tego.
              • monkeysoundsystem Re: To można legalnie nie płacić ZUS-u mając firm 07.01.11, 23:41
                spoko, mozesz zrezygnowac i pracowac na umowe o dzielo. ja pracuje juz w ten spoosob 2 lata. jestem podwykonawaca dla kilku firm projektowych. generalnie robie tak, bo nie chce mi sie pieprzyc z papierami itp. generalnie staram sie nie miec zadnych zobowiazan. nie biore kredytow, nie kupuje na raty, nawet telefon mam prepaida (choc bez problemu moglbym sobie wziac na abonament). cieszy mnie to, ze moge zwinac sie kiedy tylko mi sie podoba i zamieszkac sobie nawet w mongolii i o ile bedzie tam net, bez problemu moge dalej pracowac w taki sposob (:
              • artweb-design Re: To można legalnie nie płacić ZUS-u mając firm 18.12.12, 12:16
                moge polecic firme z uk - Euro Lex and Partners, optymalizacja-zus.org , sam korzystam z ich uslug i chyba jako jedyna firma na rynku (a sprawdzilem chyba ze 20) oferuja faktyczne (a nie pozorne) zatrudnienie.

                z jednej strony ja jako ich pracownik wykonuje dla nich konkretne zlecenie, z drugiej zas jako przedsiebiorca korzystam z programu optymalizacji zus, otrzymuje za swoja prace wynagrodzenie (jako pracownik, do tego 4 tygodnie urlopu w roku) a ja im place za wykonane uslugi.

                podatek dochodowy za prace jest odprowadzany, skladki na ubezp. spol. rowniez, na kwote abonamentu 400 zl m-nie otrzymuje fakture i calosc ksieguje jako koszt uzyskania przychodu.

                nie ma tutaj nic niezgodnego z prawem, zus lub jakiekolwiek organy kontrolne nie moga zakwestionowac umowy o prace poniewaz praca JEST WYKONYWANA :)

                wiecej informacji na Jak legalnie nie płacić ZUS?

                pozdrawiam wszystkich
        • azsxdcf ciekawe czy za wierszówkę - paszkwil na opozycję 06.01.11, 20:34
          czy konkurencję też trzeba czekać
          pewnie krócej
        • ale_o_cso_chodzi Re: Jak się na gębę robi to tak jest... 06.01.11, 21:44
          ale przecież nigdzie nie jest napisane, że robisz na gębę... niestety...
          ja na wszystko, co robię mam umowy lub zlecenia od klientów i co??? i NIC! niestety na palcach można policzyć klientów, którzy rozliczają się w terminie (czytaj: z opóźnieniem do 7 dni), większość niestety nie... :(
          Co innego, jak się zatrudniasz w firmie - na prawach jakby pracownika na etacie, ale rozliczasz się jak firma, wtedy płacą terminowo - jak pensje.
          Ale w innych przypadkach wygląda zgoła inaczej. Ja ostatnio zaczęłam straszyć zrobieniem odpowiedniego rozgłosu w necie, na róznych portalach społecznościowych i branzżowych, w zanadrzu trzymam jeszcze przesłanie informacji do odpowiedniego urzędu skarbowego - bo zleceniodawca najczęściej odliczył sobie VAT, mimo że ja nie dostałam grosza.
          W kilku przypadkach pomogło.
          • martin.slenderlink Re: Jak się na gębę robi to tak jest... 10.01.11, 02:48
            W tekście pojawia się ta przyzwoita bądź co bądź jak na polski splin wynikający ze stopy bezrobolskiej kwota 4 tys. czyli jakieś 1000EUR. Np. u Marcelego, który jak widać sporo ma stresu z egzekwowaniem płatności. No więc mój sposób jest taki, że potrafię żyć za trochę mniej, tj. średnio jakieś 2.5-3 netto, ale nie współpracuję w ogóle z ludźmi, którzy nie płacą lub miewają dłuższe opóźnienia. Wolę nie planować środków w budżecie, które nie wiadomo, kiedy mi skapną. Szkoda zdrowia. Wyjątkiem z dłuższym okresem płatności są może Kanadyjczycy, u których 6-8 tygodni to norma zawarta zresztą w umowie. Nie jest to więc opóźnienie, a i tak są to jakieś grosze na paypala, za które robię skromne zakupy muzyczne. Miałem może ze dwa razy tylko sytuację z 6 i 3 miesiącami oczekiwania - w ciągu ostatnich pięciu lat. No, ale to zapewne specyfika wydawnictw u Marcelego decyduje, a na razie mnie nie ciągnie do współpracy z żadnym.
      • niespodziewany22 Re: Czekam na przelew 06.01.11, 20:38
        To nie kultura biznesu ,to PANSTWO MA KOMPLETNIE NIEUREGULOWANA KAZDA STREFE ZYCIA ,oprocz podatkowej,nie ma zadnych scislych przepisow,nie ma uregulowanych zadnych norm spoleczno -pracowniczych.Prosze mi pokazac jakikolwiek inny kraj w ktorym jest podobna sytuacja ?.................Nawet Wlochy ,choc sa tak samo jak polsza bandycko partyjnym skorumpowanym panstewkiem maja bardziej przejrzyste przepisy .Cala ta otoczka ,zus,kasy fiskalne ,podatki co miesiac ( a praktycznie jak masz firme to codziennie) ,niech nie wspomne o takich bzdetach jak caloroczna jazda z oswietleniem w samochodach ,durne rondka ,jakies kompletnie po..pier ..olenie z garbami na ulicach.........moze ktos policzy ile to kosztuje .TO SA KWOTY WPROST NIEWYOBRAZALNE !!!.....i jeszcze ta sztucznie podgrzewana swiadomosc POTEGI (HAHAHAH) gospodarczej polszy...................a wystarczy isc do szpitala zeby zobaczyc ze nic sie praktycznie nie zmienilo od czasow komunizmu.............przyklad ?.prosze bardzo .......W konstancinie pod warszawa jest szpital ( podobno nowoczesny,HAHAHAHAHH) UROLOGICZNY ,w ktorym na 5 ( slownie PIEC SAL ) jest jedna ubikacja na korytarzu !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!.................NIEZLE ...........a najlepsze jest to ze ten oddzial niedawno byl odnawiany.................NIE MAM WIECEJ PYTAN....!!!!!.......
        • ytst Re: Czekam na przelew 06.01.11, 21:22
          To państwo ma jednak jedną rzecz dobrze uregulowaną - język oraz zasady interpunkcji. I Ty, te reguły łamiesz. Doucz się.
          • sramy.w.gacie Re: Czekam na przelew 08.01.11, 18:11
            ytst napisał:

            > To państwo ma jednak jedną rzecz dobrze uregulowaną - język oraz zasady interpunkcji. I Ty --> , <
      • sweetago super 06.01.11, 22:20
        doskonałe, z życia wzięte. dziękuję.
        to był dobry kawał dobrego tekstu.
        pozdrawiam
      • netewka Re:trololololol (off topic) 10.01.11, 23:50
        Nie, no hit z tym trolololololo. Cóż za wokaliza :))
      • winniepooh Re: Czekam na przelew 25.12.12, 10:43
        Pracuję w UK od pięciu lat - trochę w wolnym zawodzie (dziennikarz, tłumacz), t
        > rochę pracowałem dla różnych agencji pracy. Owszem, zdarzyło się parę razy, że
        > przelewu nie było, zwykle jeden telefon wyjaśniał sprawę, przelew przychodził n
        > ajpóźniej za tydzień, jeśli taki był schemat płatności w firmie, chyba że wolał
        > em osobiście się pofatygować po czek. Zawsze przepraszali i zawsze widać było,
        > że im jest naprawdę głupio.

        pracowałes chyba w jakiejś innej UK
        agencje pośrednictwa z reguły płacą dopiero po wielokrotnych upomnieniach, z dużym opóźnieniem, często tylko część wynagrodzenia. podobnie jest z pracą na czarno jak opieka, czy sprzątanie.
        regularne kasę dostają tylko zatrudnieni na etacie pracownicy z brytyjskim obywatelstwem, bo parcodawca BOI SIĘ, że na niego doniosą, a konsekwencje będą dotkliwe i nieuchronne.

        regulowanie płatności to nie jest kwestia kultury tylko STRACHU przed konsekwencjami unikania płatności, jeśli tylko płatność można bezkarnie odwlec, bądź w ogóle jej uniknąć to każdy zleceniodawca tak będzie postępował.

        należności z umów cywilnych i faktur w praktyce w ogóle można nie regulować. egzekucja jest na tyle długotrwała i kosztowna, że większość rezygnuje. żeby kontrahent zapłacił muszą być spełnione 2 warunki: 1. ma zamiar składać kolejne zamówienia, 2. ma świadomość, że dopóki nie ureguluje należności kolejne zamówienia nie będą realizowane. ostatnia faktura/umowa z reguły nie jest opłacona.
    • klaun.szyderca Czekam na przelew 06.01.11, 19:43
      Dlatego trzeba pracować dla zachodnich klientów - nigdy nie zdarzył mi się opóźniony przelew. Przeciwnie, kiedy ja w wirze pracy zapomnę/odłożę o kilka dni wystawienie faktury, sami dzwonią i pytają czy coś się stało.
      • gregory433 Re: Czekam na przelew 06.01.11, 20:05
        klaun.szyderca napisał:

        > Dlatego trzeba pracować dla zachodnich klientów - nigdy nie zdarzył mi się opóź
        > niony przelew. Przeciwnie, kiedy ja w wirze pracy zapomnę/odłożę o kilka dni wy
        > stawienie faktury, sami dzwonią i pytają czy coś się stało.

        Masz rację,mój były szef Niemiec nigdy się nie spóźnił z wypłatą,czasami była nawet przed czasem.Szef Polak nie dość że notorycznie spóźnia się z wypłatą to już zdążył mnie oszukać z nadgodzinami i to na dosyć dużą kasę.Polak jest najgorszym wrogiem dla Polaka,nie ma takich chamów i przekrętów Europie jak Polacy.Przepraszam za to że płynie we Polska krew,na szczęście nie w 100%.
        • plosiak Re: Czekam na przelew 06.01.11, 20:13
          To uważajcie na Polaków na zachodzie. Mi dwukrotnie nie chcieli zapłacić mieszkający w Norwegii. Jestem prawnikiem, więc wiem jak odzyskać kasę, ale czasem po prostu suma jest zbyt mała, by się w to bawić (mowa o zagranicznych klientach).

          Nigdy nie planuję wydatków, póki kasy nie ma na koncie. Rekordzista wysyłał mi kasę przez miesiąc, "pochował" w tym czasie połowę rodziny, miał włamanie do biura itd. :)
        • klaun.szyderca Re: Czekam na przelew 06.01.11, 20:18
          Podzielam Twoją opinię o Niemcach. To wspaniali ludzie, zasługujący na wielki szacunek za swoją rzetelność i uczciwość. Mój zleceniodawca SAM PIERWSZY ZAPROPONOWAŁ, abyśmy rozliczali się wg stawki godzinowej, nie za konkretne zadania. Na początku jeszcze podsyłałem jakieś oszacowania, ale szybko i o tym zapomnieliśmy. Ja uczciwie raportowałem ile czasu przepracowałem, on bez słowa komentarza opłacał faktury.

          Typowy polski zleceniodawca by na to nie poszedł oraz kwestionował wysokość rachunków, zaś przeciętny polski freelancer w takiej sytuacji próbowałby orżnąć zleceniodawcę. I dlatego jesteśmy tu gdzie jesteśmy, a od niemieckiej kultury biznesu dzielą nas lata świetlne.
          • lahdaan Re: Czekam na przelew 06.01.11, 20:43
            Mam tę samą opinię o Niemcach (Niemcach, nie polonusach czy zniemczonych turkach). Klasa średnia i wyżej (bo z takimi miałem kontakt) to przeważnie bardzo uczciwi ludzie, z którymi przyjemnie jest współpracować. Dla uwaga! Jeśli się zawiedzie raz ich zaufanie - bardzo trudno go odzyskać.

            Ja także staram się pracować tak jak oni, bo do c h o l e r y w tym kraju ktoś musi to rozpocząć!
            • dragontatoo Re: Czekam na przelew 06.01.11, 20:53
              Niestety, to właśnie niemiecki inwestor nie zapłacił mojej byłej szefowej 400 tys. euro za zrealizowany obiekt budowlany... I położył polską firmę, rozchwytywaną przez niemieckich inwestorów, z extra fachowcami... Mam wrażenie, że celowo:(
              Jak widać, bywa różnie. Mam też niejeden raz okazję tłumaczyć pisma od Polaków pracujących za granicą, którzy zostali oszukani przy naliczaniu wynagrodzenia itp. Nie wiem, może niektóre zachodnie firmy mają inną miarę dla swoich, a inną dla podludzi ze wschodu... :(
              • mynia_pynia Re: Czekam na przelew 06.01.11, 21:44
                Nie wiem o jakich wspaniałych firmach niemieckich piszą poprzednicy, ale ja spotkałam się tylko z wyzyskiem i złodziejstwem.
                1. Przy budowie wrocławskiego parku wodnego niemiecka firma przekręciła kilkanaście firm polskich.
                2. Przy projektowaniu kanalizacji w gminie X nie wywiązali się w żadnym terminie, nie płacili za zlecone prace, chcieli pełną dokumentacje za nic - nie dostali.

                Może w innej branży niemcy są uczciwi, ale w budownictwie i projektowaniu to dno, szukają frajerów, zaniżają ceny.
                • shal2010 Re: Czekam na przelew 06.01.11, 21:58
                  Mój drogi tak jest zawsze. Oni wygrali pewnie przetarg za 50% inwestorskiego to teraz powiedz mi jak ty chciałeś coś wykonać za te pieniądze? Albo nie użyłeś nowych materiałów albo użyłeś jakiegoś gów albo został przekupiony inspektor nadzoru. Zresztą zawsze tak jest jak się wygrywa za taką gó...aną kasę. Papier przyjmie wszystko. Daję głowę że musieli dokładać do tej roboty :]
                • apas13 Re: Czekam na przelew 06.01.11, 22:05
                  Niemcy są czasem dziwni. Mam następujący przykład: luksusowy hotel na południu Irlandii, należący do niemeickiej firmy. Jeszcze przed kryzysem został zamkniety w celu remontu i rozbudowy - miało to trwać 9 miesięcy i kosztować 6 milionów euro. Wszyscy wykonawcy z Niemiec, od architekta po pomocnika cieśli - zapewniono im wspaniałe warunki włącznie z czarterowymi lotami do kraju na weekendy, wyżywieniem na budowie (gotowali kucharze z hotelu) i suto płatnymi nadgodzinami. Na budowie alles in Ordnung, langsam, aber gründlich. Ale termin przekroczony, budżet też. Gdy minęły dwa lata i rachunek zacżął być kosmiczny, zaś lokalna prasa zaczęła pisać, ile traci miejscowy biznes na turystach, którzy nie przyjechali - Niemcy jednego dnia znikneli, zaś na budowie językiem urzędowym stał się polski. Ludzie żywili się rollami ze stacji benzynowej, pracowali ile trzeba a nawet więcej za połowę stawek NIemców, do Polski nikt nie latał. Ostateczny i nieprzekraczalny termin udało się uratować... Z tym, że Polacy, jak się dowiedziałem, to byli pracownicy irlandzkich firm zatrudnionych przez wykonawcę dla uratowania tego bałaganu...
                  A co do tematu tekstu. Parałem się freelancerką w Polsce przez lata. To był jeden cholerny koszmar, bo ja akurat nie miałem mamusi czy siostrzyczki, od której można pożyczyć. Wyjechałem z Polski - jak ręką odjął ;-)
                • gregory433 Re: Czekam na przelew 06.01.11, 22:08
                  Właśnie chodzi o Wrocław,teraz ta firma jest Kanadyjska a ja już pracuję w Polskiej firmie(to był mój największy błąd w życiu),ale dopóki była to Niemiecka firma to zarobki były godziwe,zawsze na czas,premie też były dobre,traktowali pracownika naprawie godziwie.Teraz u Polaka jest przesrane i dlatego już więcej u Polaka nie chcę pracować.Pracowałem też w międzyczasie u innego Niemca i też go dobrze wspominam,ale niestety wrócił do Niemiec bo Polacy zalegali mu z opłatami,za dużo musiał walczyć żeby Polacy zapłacili mu za wykonane zlecenia.Mam same dobre wspomnienia z pracy jak moim szefem był Niemiec,dlaczego Polacy tacy nie mogą być,dlaczego nie szanują swoich pracowników?
    • mariusz69 Czekam na przelew 06.01.11, 19:45
      Dajcie spokój z terminowymi płatnościami. Jeszcze nigdy nie było tak źle jak teraz. Ograniczam sprzedawanie towarów czy usług na przedłużony termin płatności. Ten rok może być gorszy bo niesolidni pociągną normalnych.
    • majselbaum jak mi ściemniają to oddzwania kolega, że ... 06.01.11, 19:46
      jest z firmy windykacyjnej i jeśli występuje przeterminowanie 2 tygodnie to automatycznie przechodzi to do windykacji i chciał uprzejmie się umówić na spotkanie, że przyjedzie z windykatorem terenowym i chcieli porozmawiać o rozwiązaniu takiej sprawy jak opóźnienie płatności, że RAZEM NA PEWNO ZNAJDZIEMY ROZWIĄZANIE. najpóźniej 2 dni po takim telefonie kasa jest na koncie. przykre jest to, że o swoje pieniądze tak trzeba się szmacić.
    • dragontatoo Czekam na przelew 06.01.11, 19:47
      Tylko z łąski swej, nie pieprz gazeto, że czekać trzeba cierpliwie i ćwiczyć się w zen czy innych bredniach. Ja dotrzymuję terminu, do którego się zobowiązałam - więc niech i ktoś w terminie zapłaci.
      A monitowanie i windykacja po 30 mailach... Właśnie dlatego niektórzy czekają i będą czekać bez końca. Bo nie cenią i nie szanują samych siebie i swojej pracy, za którą umówili się na takie czy inne wynagrodzenie.
      To nie jałmużna, to zapłata za pracę.
      • drzewachmuryziemia Re: Czekam na przelew 06.01.11, 21:18
        Zgadzam się z Tobą. Mozna sie przypomnieć kilka razy, choc to i tak za dużo, a potem wezwanie do zapłaty i tyle. Trzeba się szanować.
    • filut69 Czekam na przelew 06.01.11, 19:48
      To jest tylko część większego problemu jakim są zaległości płatnicze w naszej gospodarce. A wydaje się że tak łatwo sobie z tym poradzić. Wystaczyłoby uznać, że niezapłacone faktury są doliczane do dochodu i powinny być opodatkowane podatkiem. Gwarantuję, że regularne terminowe płacenie stałoby się normą. Ale widać naszym politykom nie zależy na tym żeby ten problem załatwić.
    • synegigwy Wujek Dobra Rada 06.01.11, 19:48
      Pisałem kiedyś poradnik dla ludzi niedołężnych umysłowo, radząc im, jak przeżyć za pensję i nie wpaść w zadłużenie. Widzę, że i całkiem sprawni umysłowo też mają z tym problem. Moja pierwsza rada brzmi więc: nie wydawaj nigdy więcej niż zarabiasz, ani też do ostatniego grosza. Podziękowania przyjmuję na swoim blogu.
      • wj_2000 Re: Wujek Dobra Rada 06.01.11, 20:03
        synegigwy napisał:

        > Pisałem kiedyś poradnik dla ludzi niedołężnych umysłowo, radząc im, jak przeżyć
        > za pensję i nie wpaść w zadłużenie. Widzę, że i całkiem sprawni umysłowo też m
        > ają z tym problem. Moja pierwsza rada brzmi więc: nie wydawaj nigdy więcej niż
        > zarabiasz, ani też do ostatniego grosza.

        Gdy zdecydowałem się skomentować artykuł miałem zamiar napisać mniej więcej to samo.
        Mam 70 lat. Z (dość biednego) domu na studia do odległej stolicy wyjechałem przed 17-tymi urodzinami. Żyłem głównie ze stypendium i korepetycji (od czasu do czasu coś nieregularnie skapnęło od ojca). Potem byłem asystentem, adiunktem itd z zarobkami dość skromnymi, jak to w PRL.
        ZAWSZE MIAŁEM na koncie (na początku na książeczce oszczędnościowej) jakieś pieniądze. Zawsze, gdy trzeba było coś kupić, miałem pieniądze.
        W późniejszym etapie z korepetycji jako źródła uzupełniającego uniwersytecką pensję przeszedłem na TŁUMACZENIA (podręczników).
        Z taką mentalnością, rytm w jakim spływają należności NIE MA żadnego znaczenia. Po prostu średnio na koncie jest trochę mniej pieniędzy (o dochód z okresu równego średniej zwłoce). Co się przekłada na groszowe straty na ewentualnym oprocentowaniu. Ale skoro ta zwłoka jest realnością, to ową groszową obniżkę trzeba odjąć w myśli od zarobku i się nie denerwować. Szkoda zdrowia.

        Co innego, gdy ktoś jest nienasycony, już kombinuje co kupi jutro za pieniądze które zarobi za rok . Przestępuje nerwowo z nogi na nogę, jakby mu się sikać chciało. Mam takie osoby w rodzinie. Zawsze na kredycie. Zawsze rozmarzone, na co to ich będzie stać jak tylko dostaną TE pieniądze.

        Trochę więcej powściągliwości!
        • uczula Re: Wujek Dobra Rada 06.01.11, 20:11
          czlowieku nie wiesz o czym piszesz.
          Wolny zawod - oznacza , ze kazda praca i kazde zlecenie opiera sie na umowie i czekaniu na zaplate.
          Wystawiajac fakture, mam jasno okreslony termin zaplaty.
          tak?
          no i wychodzi na to, ze od wystawionej faktury MUSZE zaplacic podatek, bez wzgledu na to czy pieniadze wplyna czy nie.
          A wierz mi, ze w obecnej chwili nie ma ani jednego zleceniodawcy, ktory sie nie spoznia.
          Wszyscy sie spozniaja.
          Kwestia jest tylko ile?
          tydzien, dwa, miesiac, pol roku!!....potem jest haslo, ze on chce wycofac fakture(??!!!)
          w takim kraju zyjemy.
          ...
          gdyby czlowiek byl mlodszy...
          nie byloby mnie tutaj nawet dluzej niz 15 min.
          • franek_13 Re: Wujek Dobra Rada 06.01.11, 20:39
            Prowadzę małą firemkę transportową i moi zleceniodawcy ZAWSZE opóźniali przelewy, co brałem pod uwagę przy planowaniu przyszłości firmy. Przyszedł czas na wymianę taboru i oczywiście te opóźnienia wkalkulowałem. Na 10 stałych klientów 2 płaci terminowo, ale gdyby tylko 1 z nich się opóźnił, to musiałbym skorzystać z kredytu w koncie żeby zapłacić raty leasingu, wypłaty kierowcom, ZUS i podatki. Cały czas jestem sponsorem wielkich firm, które to (nie czarujmy się) moje pieniążki lokują na nocnych lokatach. Nie widzę dziś możliwości na zmianę tej "gorszej ósemki" na normalych zleceniodawców.
            p.s.
            Cena ON i terminy płatności osiągają już chore kwoty i liczby dni! Czasami marzę o etacie, długim weekendzie i pensji 10-go na koncie.
          • sokolasty Re: Wujek Dobra Rada 06.01.11, 20:57
            Słowo klucz: metoda kasowa. Nie rozwiązuje wszystkich problemów, ale ułatwia życie.
        • offon Re: Wujek Dobra Rada 06.01.11, 20:13
          I to wystarczy za cały komentarz. Nic dodac, nic ująć.
        • mgla_jedwabna Re: Wujek Dobra Rada 06.01.11, 21:23
          Wujek Dobra Rada, przjmij do wiadomości, że twoje rady, oparte o realia PRL, obecnie można zapisać co najwyżej w podręczniku historii.

          W komentowanym artykule wielokrotnie pojawiało się twierdzenie, że najgorszy jest brak możliwości zaplanowania czegokolwiek, ponieważ nie wiadomo, kiedy pojawią się pieniądze.

          W czasach, gdy dostawałeś stypendium, zapewne wypłacane było ono regularnie co miesiąc. Podobnie z korepetycjami - w tamtych czasach nikomu nie śniłoby się zapłacić za majowe lekcje we wrześniu. Mogłeś więc rozplanować wydatki, nie miałeś zaległości w płaceniu np. za prąd i byleś w stanie wydawać mniej.

          Życie z dnia na dzień, z wiecznym ryzykiem, jest badzo kosztowne. np. płaci się karne odsetki od zaległych płatności (telefon, prąd itd.). Nie da się niczego kupić taniej, okazyjnie. Jeśli wiesz, kiedy dostaniesz pieniądze - możesz choćby pożyczyć " do pierwszego".

          Poza tym w artykule nie ma mowy o extra wydatkach, za to jest coś o firmie, która ma problemy z płaceniem czynszu i innych rachunków. Jak wystawisz fakturę, musisz też zapłacić podatek, bo US nie obchodzi, kiedy tobie zapłacono, tylko jaka jest data na fakturze. To też wytłumaczysz rozrzutnością?

          Do tego dochodzą rozmaite koszty, których w PRLnie było, i dlatego można było stabilnie żyć za skromną pensję adiunkta, ale to inny temat.
          • wj_2000 Re: Wujek Dobra Rada 08.01.11, 18:31
            mgla_jedwabna napisała:

            > Wujek Dobra Rada, przjmij do wiadomości, że twoje rady, oparte o realia PRL, ob
            > ecnie można zapisać co najwyżej w podręczniku historii.

            Zupełnie nie zrozumiałeś o co chodzi ludziom powściągliwym!

            Ja miałem na koncie sumę równą co najmniej 3 stypendiom.
            Gdyby mi zatrzymano stypendium na 2 miesiące a potem jednorazowo zapłacili za 3 miesiące NAWET BYM TEGO NIE ZAUWAŻYŁ.
            Bufor trzeba sobie wyprodukować samemu z powściągliwości, biorąc pod uwagę realia spływania dochodów.
            A raz wyprodukowawszy "bufor" wydawać możesz średnio tyle, ile średnio zarabiasz. Czy się ktoś spóźni trochę więcej niż zwykle, czy nie, NIC CIĘ nie obchodzi. Raz bufor schudnie, ale jeśli wydajesz tyle ile średnio zarabiasz, innym razem się odbuduje, a nawet spuchnie.

            Jeśli nie możesz się powstrzymać przed skonsumowaniem oszczędności OD RAZU, wpadasz w nerwówkę.
        • ale_o_cso_chodzi Re: Wujek Dobra Rada 06.01.11, 21:57
          synegigwy napisał:
          >
          Pisałem kiedyś poradnik dla ludzi niedołężnych umysłowo, radząc im, jak przeżyć
          za pensję i nie wpaść w zadłużenie. Widzę, że i całkiem sprawni umysłowo też mają z tym problem. Moja pierwsza rada brzmi więc: nie wydawaj nigdy więcej niż zarabiasz, ani też do ostatniego grosza.

          (...)
          ZAWSZE MIAŁEM na koncie (na początku na książeczce oszczędnościowej) jakieś pieniądze. Zawsze, gdy trzeba było coś kupić, miałem pieniądze. (...)
          Co innego, gdy ktoś jest nienasycony, już kombinuje co kupi jutro za pieniądze które zarobi za rok . Przestępuje nerwowo z nogi na nogę, jakby mu się sikać chciało. Mam takie osoby w rodzinie. Zawsze na kredycie. Zawsze rozmarzone, na co to ich będzie stać jak tylko dostaną TE pieniądze.
          Trochę więcej powściągliwości!


          Ludzie, co wy mówicie?? to nie jest kwestia wydawania więcej niż się ma. Jeśli w miesiącu mam x zleceń za okresloną kwotę każde, to z prostem matematyki wynika, że po zakończeniu tegoż miesiąca będę mieć, zgodnie z ustalonymi terminami płatności, określoną ilość pieniędzy. Czyli konkretny, zapracowany już, zarobek. Potem przychodzi następny miesiąc i okazuje się, że 80% moich kontrahentów postanowiło mi nie zapłacić, albo zapłacić 90 dni po terminie.
          To tak jakbyście pensji nie dostali!
          A wydatki stałe masz, i tego nie zmienisz! Nie pójdziesz do banku, albo do spożywczaka i nie powiesz, ze tę ratę kredytu, albo za ten chleb zapłacisz za miesiąc czy dwa, kiedy dostaniesz pieniądze.
          Panie 70-latku - ciesz sie, że pracowałeś w takich czasach, że kultura biznesu była większa i że zawsze dostawałeś pieniądze za wykonaną pracę.
          • senseiek Dlatego ja ZAWSZE biore zaplate z gory.. 06.01.11, 22:56
            Dlatego ja ZAWSZE biore zaplate z gory..
            I sprawa z niezaplaceniem, albo zaplaceniem miesiace lub lata po oddaniu projektu, rozwiazane.
            Branza IT.
            Nie wyobrazam sobie wydzierania pieniedzy z firmy z japoni, usa lub chocby francji, angli.
            • eeela Re: Dlatego ja ZAWSZE biore zaplate z gory.. 31.03.11, 20:57

              > Dlatego ja ZAWSZE biore zaplate z gory

              Nie zawsze się da. Są takie branze, w których zapłata po wykonanej pracy jest normą, i nikt ci z góry nie zapłaci nic poza małą zaliczką - tłumaczenia na przykład.
      • ahk4iepaiv8u Re: Wujek Dobra Rada 06.01.11, 20:36
        barbarus :) pozdro :P
    • aekielski Czekam na przelew 06.01.11, 19:50
      Biedaki, już lepiej by mieli w kopalni. Dobre zarobki i emerytura pewna jak Pan Bóg da.
    • edgar92 Czekam na przelew 06.01.11, 19:54
      Po blisko 5 latach użerania się z nierzetelnymi kontrahentami dałem sobie spokój i zerwałem z nimi współpracę - miałem dość mailowania i przypominania i zaległych płatnościach (rekord: 8 miesięcy czekania na 1400 zł). Obecnie jestem na etacie, związałem się też z dwiema firmami na umowę-zlecenie. Co prawda zarabiam 70-80 proc. tego, co przed kilku laty, za to mam święty spokój, a firmy, dla których pracuję, płacą terminowo.
      • kosmosiki No ale tamci wolą się szarpać... 06.01.11, 19:59
        No ale tamci wolą się szarpać za te 20% więcej - właśnie na tym polega problem. Dopóki są ludzie, którzy pozwalają się tak traktować to psują oni rynek i zleceniodawcy dobrze wiedzą, że mogą sobie na takie traktowanie pozwalać. Z resztą nie mój problem - nie moja branża ja z pracą problemów nie mam.

        Druga sprawa to umowy - ja jak robię coś na chałturę (a zdarza mi się) to nie ruszę palcem bez umowy, która dokładnie (w sensie bezsprzecznie) określa terminy płatności, kary umowne (po obydwu stronach) za niewywiązanie się itd. - z taką umową to ja jestem szczęśliwy jak ktoś się spóźni bo więcej zarobię. Ale nie spóźniają się bo pracuję u poważnych ludzi (jak mi coś nie odpowiada w chałturze to nie biorę).
        • franek_13 Ale bzdury... 06.01.11, 20:19
          Widocznie nie podpisywałeś umów z dużymi firmami, gdzie u mowa nie podlega negocjacjom z Twojej (słabszej) strony. Oczywiście opóźniony przelew do 30 dni jest normą. I oczywiście możesz się obrazić i nie podpisywać żadnych umów, to za rogiem czeka 100 innych, którzy ją podpiszą, a Ty możesz jeść szczaw. Ale wytłumaczyć to urzędnikowi będzie ciężko.
          • kosmosiki Jasne bzdury... :) 06.01.11, 20:25
            Skoro to bzdury to pracuj dalej bezumownie, ewentualnie podpisuj niekorzystne dla Ciebie umowy, a potem narzekaj w Internecie, że Cię w dupę rżną na każdym rogu. :)

            Ja jak napisałem mogę sobie wybierać chałtury (nie mam na nie ciśnienia - mam etat, ale co jakiś czas sobie coś dorobię jak jest ) i nie poluję na nie - to do mnie przychodzą. No ale ja mam zawód, nie jestem marketoidem, dziennikarzem od wierszówek, grafikiem od ulotek, fotografem od weselisk itp.

            Może właśnie w tym różnica, że na moje usługi (infrastrukturalne projekty IT) jest ogromny popyt, a mało ogólnie specjalistów.
            • franek_13 Re: Jasne bzdury... :) 06.01.11, 20:49
              Ale etacik masz (ja nie) więc możesz dorabiać albo nie, na chleb i masło 10-go dostaniesz. Wszystko co mam zarabiam wyłącznie umownie i fakturuję. Problem polega na tym, że przelew dostaniesz czy nie. Oczywiście zaplecze finansowe jakieś mam na wypadek opóźnionych przelewów, ale... te opóźnienia są już dramatycznie duże. Wszelkie swoje zobowiązania zawsze płaciłem i płacę terminowo, ale... do cholery to kiedyś pęknie! Mam czasami ochotę zlikwidować to wszystko i zostać konserwatorem w szkole. Byłoby lepiej dla zdrowia i dzieci miałyby ojca w domu o 15.30
              • kosmosiki Re: Jasne bzdury... :) 06.01.11, 21:00
                > Ale etacik masz (ja nie) więc możesz dorabiać albo nie,
                > na chleb i masło 10-go dostaniesz.

                No dokładnie (modulo, że nie 10-go) - to chyba nie zbrodnia pracować na etacie?

                (ciach)

                Być może po prostu nienajlepiej wybrałeś karierę skoro na koniec dnia stwierdzasz, że:

                > Mam czasami ochotę zlikwidować to wszystko i zostać konserwatorem
                > w szkole. Byłoby lepiej dla zdrowia i dzieci miałyby ojca w domu
                > o 15.30

                No to zrób to. Pieniądze to nie wszystko.
                • franek_13 Re: Jasne bzdury... :) 06.01.11, 22:33
                  > to chyba nie zbrodnia pracować na etacie?
                  Nie! Trochę zazdroszczę stabilizacji....
                  > Być może po prostu nienajlepiej wybrałeś karierę skoro na koniec dnia stwierdza
                  > sz, że:............
                  Lubię to co robię, zawsze o takiej właśnie pracy myślałem/marzyłem, wykonuję ją starannie i sumiennie, najlepiej jak potrafię na nowym i nowoczesnym sprzęcie. Konkurencji pod tym względem się nie boję. Nigdy, ale to NIGDY NIKOMU nie zalegałem z zapłatą choćby złotówki! W zamian chciałbym tylko zapłaty, w takiej wysokości i w takim terminie na jaki się umówiłem za zleceniodawcą. Czy to aż tak wiele?
                  > No to zrób to. Pieniądze to nie wszystko
                  Chciałem mieć trochę lepiej niż statystyczny Kowalski, a teraz wieczorami częściej o tym myślę "Pieniądze to nie wszystko"
            • dragontatoo Re: Jasne bzdury... :) 06.01.11, 20:57
              No dobra, dobra, ale jak wszyscy się przekwalifikują na Twoją branżę, kosmosiki, to też będzie nadmiar chętnych na zlecenia i bryndza.
              Fotografowie od weselisk też są potrzebni:).
              A zapłata za wykonaną pracę, na którą nie było reklamacji, to psi obowiązek zas... zleceniodawcy. Ludzie, zamiast czekać, powinni domagać się swojego, choćby to była kwota rzędu 20 zł. Za złodziejstwo powinna być awantura i tyle.
              • kosmosiki Re: Jasne bzdury... :) 06.01.11, 21:11
                > No dobra, dobra, ale jak wszyscy się przekwalifikują na
                > Twoją branżę, kosmosiki, to też będzie nadmiar chętnych
                > na zlecenia i bryndza.

                Raczej nie ma takiego problemu - w IT brakuje ludzi. Poza tym branża IT jest na tyle kluczowa dla wszystkich dziedzin gospodarki, że tutaj raczej stawia się na sprawdzone rozwiązania, a nie robi dziadowskie oszczędności - tzn. jak krytyczny system działa i trzepie pieniądze to się nie oszczędza na personelu (z resztą to jest bardziej złożone np. system szkoleń i odpowiedni stopień wsparcia w zależności od ilości zatrudnionych specjalistów etc. - dosyć skomplikowane) tak, że wynagrodzenia są na tyle atrakcyjne, że ludzie mniej myślą o chałturach bo po co im to...

                Chociaż oczywiście są specyficzne dziedziny, gdzie jest sporo zleceń dla wykonawców np. wdrożenia, prowadzenie projektów, audyty etc. Ale akurat nie/rzadko utrzymanie systemów.

                W każdym razie generalnie chodziło mi o to, że ten "problem" dotyczy, moim zdaniem, specyficznych branży czyli PR/marketing (np. copywriting), media/dziennikarstwo (pisanie wierszówek, tłumaczenia), graficy komputerowi/operatorzy DTP, forografowie, (ale ci rzemieślnicy, nie artyści) itd. Tutaj w zasadzie przyjęte jest, że się pracuje na umowę o dzieło.

                I tak mam dwie znajome w tej branży - obie pracują stale dla tego samego pracodawcy i w zasadzie nie różni się to niczym od etatu (muszą być dyspozycyjne, pracują codziennie - no praktycznie są na etapie) przy czym pracują na UoD co dla nich jest ewidentnie ze szkodą. Ale _muszą_ tak pracować bo taka to albo taka to branża albo po prostu są za słabe.

                Jak się dowiedziałem o tym to też byłem zdziwiony bo wydawało mi się, że redaktorki znanych dosyć pism zarabiają dużo więcej, a tutaj dosłownie dziadostwo jak się okazało.

                Inne wybory życiowe tych ludzi z artykułu - tłumacz (po jakich studiach się zostaje tłumaczem?), fotograf z zacięciem kilka lat w zawodzie zarabiający 4k (czyli w zasadzie weselny), pani grafik (operatorka).

                Moim zdaniem to problem przewartościowanej branży. Może się mylę ale to proszę wykazać.
                • tisztelet Re: Jasne bzdury... :) 06.01.11, 22:24
                  to jak taki jesteś supercwaniak i masz odpowiedź na wszystko to wytłumacz mi proszę jak chciałbyś rozwiązać kwestię praw autorskich przy innej umowie niż o dzieło? to po pierwsze

                  a po drugie już z trochę innej beczki - ciekawe jest to że banki na klienta z umową o dzieło zawsze patrzy na klienta krzywo - nie ważne jaki masz wpływy na konto, najcześciej nie pasujesz do formularza
                  • franek_13 Re: Jasne bzdury... :) 06.01.11, 22:39
                    To też już przeżyłem kilka lat temu... w sklepie RTV, chciałem na raty dobrej klasy aparat i .....ZONK! Kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie nie zrobiło dobrego wrażenia na sprzedawcy, ale teściowej legitymacja rencisty owszem mimo, że kwota miesięcznego świadczenia była niższa niż rata!
                    • senseiek Kilkadziesiat tysiecy wplywu miesiecznie... 06.01.11, 23:26
                      > To też już przeżyłem kilka lat temu... w sklepie RTV, chciałem na raty dobrej k
                      > lasy aparat i .....ZONK! Kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie nie zrobiło dobrego
                      > wrażenia na sprzedawcy, ale teściowej legitymacja rencisty owszem mimo, że kwot
                      > a miesięcznego świadczenia była niższa niż rata!

                      Kilkadziesiat tysiecy wplywu miesiecznie i brales kredyt?? Jaaasne.. ;)

                      Bajerant z kosmosu..

                      Ja zawsze kupuje za gotowke. Bo po jaka cholere placic 150% ceny z katalogu biorac kredyt na 12-24m??
                • braineater Re: Jasne bzdury... :) 07.01.11, 01:02
                  kosmosiki napisał:

                  >(po jakich studiach się zos
                  > taje tłumaczem?),

                  po różnych. nagle jak zielonoświątkowcy odkrywasz, że władasz językami, ale zamiast dostać epilepsji postanawiasz zarobić na tym kasę. rynek po jakimś czasie cię zweryfikuje, a raczej mógłby, gdyby wszystko działało według zasad. jak widać z tekstu - nie działa.

                  >
                  > Moim zdaniem to problem przewartościowanej branży. Może się mylę ale to proszę
                  > wykazać.

                  Właściwie dzięki tłumaczom istnieje spora gałąź rynku wydawniczego, drukarskiego, księgarskiego, prasowego, miliony małych firm, które potrzebują INSTRUKCJI DO TAJEMNICZEGO WIHAJSTRA (dostępnej aktualnie w mandaryńskim), bo inaczej produkcja im stanie, nie wspominając już o takich nieistotnych gałęziach przemysłu, jak telewizja, umowy międzynarodowe, publikacje prawa unijnego i setki tysięcy dokumentów, które trzeba przesłać w zrozumiałych narzeczach z A, do B, gdzie mówią zupełnie inaczej. Nie wszystko są w stanie zrobić automaty (jeszcze).To nie jest problem przewartościowania branży, raczej jej niedowartościowania, traktowania coraz bardziej w kategoriach po ch... mi tłumacz, wystarczy kliknąć, które z kilku różnych przyczyn jest samobójcze, przynajmniej na razie. Zleceniodawcy mają najczęściej problem ze zrozumieniem, że nie płacą za słownik, bo to mogą sobie kupić w księgarni, albo znaleźć na necie, tylko za zaoszczędzenie sobie parunastu godzin czasu, spędzonych nad zastanawianiem się, które ze znaczeń danego słowa najdokładniej oddaje, to co naprawdę zostało powiedziane, napisane. To tłumacz za nich poświęca ten czas, a mógłby przecież na luzie zapie...ć z wózkiem i sprzedawać butelki, przynajmniej by zażył świeżego powietrza. Nagły strajk tłumaczy (gdyby tylko chciało im się wyjść z domu), mógłby trafić na czołowe nagłówki.
                • a_weasley Re: Jasne bzdury... :) 08.01.11, 10:26
                  kosmosiki napisał:

                  > Inne wybory życiowe tych ludzi z artykułu - tłumacz (po jakich studiach się zos
                  > taje tłumaczem?),

                  Ja skończyłem prawo, mój kum medycynę, Andrzej Polkowski archeologię, tłumaczą pisarze, nie mogący wyżyć z samej twórczości własnej... Po jakich studiach się zostaje pisarzem?

                  > Moim zdaniem to problem przewartościowanej branży. Może się mylę ale to proszę
                  > wykazać.

                  Obawiam się, że to Tobie wypada udowodnić swoje twierdzenie, które podajesz ex cathedra.
            • volflarsen Kosmosiki 06.01.11, 22:07

              Nie udław sie od nadmiaru samozachwytu.

              Etatysta.
        • mgla_jedwabna Re: No ale tamci wolą się szarpać... 06.01.11, 21:12
          "No ale tamci wolą się szarpać za te 20% więcej - właśnie na tym polega problem."

          Nie, problem polega na tym, że pracodawcy wolą przerzucać m.in. ryzyko związane z nieregularnymi płatnościami na pracownika. Więc zamiast zatrudniać na etat, zatrudniają na umowy zlecenia itp. I bynajmniej nie płacą 20% więcej, tylko płacą 100% sumy wykonawcy, a nie ok. 20% na ZUSy itp., a 80% pracownikowi. Wykonawca może być ew. do przodu o ten ZUS, ale wtedy ponosi koszty w postaci ryzyka braku ubezpieczenia.

          Więc finansowo pracodawcom wychodzi podobnie, za to w praktyce mogą sobie pozwolić na opóźnienia w wypłacie. Potępienie społeczeństwa za takie praktyki też ich raczej nie spotka, skoro takie Kosmosiki i tak będą twierdzić, że to wina zachłanności freelancerów.
          • kosmosiki Żartujesz chyba... 06.01.11, 21:21
            mgla_jedwabna napisała:

            > Więc finansowo pracodawcom wychodzi podobnie,

            Chłe... chłe...

            > Potępienie społeczeństwa za takie praktyki też ich raczej nie
            > spotka, skoro takie Kosmosiki i tak będą twierdzić, że to wina
            > zachłanności freelancerów.

            Wina leży po dwóch stronach - pracownika, który się zgadza (bo jest zachłanny, bo nie ma innego wyboru - motyw jest bez znaczenia) i pracodawcy, który takie praktyki uprawia. Ja osobiście uważam, że to nie jest dobry pracodawca i nie chciałbym pracować u takiego - czy to jest w Twoim rozumieniu potępienie czy jeszcze nie?
            • mgla_jedwabna Re: Żartujesz chyba... 06.01.11, 21:38
              Trudno mówić o winie, kiedy pracownik nie ma innego wyboru, tylko musi się zgodzić albo być bezrobotny. Wbrew temu, co piszesz, motyw nie jest bez znaczenia - czasem po prostu trzeba za coś żyć.

              Poza tym są branże, w których trudno pracować inaczej niż na umowę o dzieło/zlecenie, ponieważ taka jest specyfika wykonywanej pracy.

              Ja np. wykonuję m.in. tłumaczenia pisemne. Dostaję coś do przetłumaczenia, odbiorcę interesuje tylko to, żeby było zrobione prawidłowo i w terminie. Nie widzę powodu, dla którego miałabym wykonywać te pracę pod nadzorem pracodawcy, w określonym przez niego miejscu i czasie (są to wyznaczniki pracy etatowej). I co, twoim zdanie jestem jeleniem czy jestem zachłanna?

              Teoretycznie mam wybór - rzucić obecną pracę i szukać etatu. Tylko, że to byłoby trudne - po pierwsze, nikt nie zatrudni młodej mężatki, bo pewnie zaraz w ciążę zajdzie (nie planuję tak zaraz, ale i tak by nie uwierzyli). Po drugie, mam rzadką specjalizację i brak jest miejsc pracy stosownych do moich kwalifikacji. Jasne, mogę się zatrudnić poniżej kwalifikacji np. jako asystentka do robienia kawy i kserowania, ale wtedy - patrz 1. akapit mojej wypowiedzi (pensje asystentek od kawy nie są wysokie). Poza tym nawet asystentki coraz częściej dostają umowy- zlecenie.

              Pozostaje mi tylko cieszyć się z faktu, że mój zleceniodawca płaci terminowo. Mogłabym się wymądrzać "powinniście być jak ja i mieć terminowych zleceniodawców, wy jelenie", ale wiem, że po prostu miałam szczęście. Trudno kogoś uważać za jelenia, bo nie miał tego szczęścia, i wskazywać mu siebie jako przykład.

              Pozdrawiam.

              • kosmosiki Błagam o trochę logicznego myślenia... 06.01.11, 21:44
                > Wbrew temu, co piszesz, motyw nie jest bez znaczenia

                Motywy pracownika jest bez znaczenia w ocenie (ewentualnym potępieniu) pracodawcy . Tylko to miałem na myśli. Oraz naprawdę zwisa mi i przysłowiowo powiewa czy ktoś postępuje jak postępuje bo jest chciwy czy bo nie ma wyboru - dopóki to jest legalne i w ramach prawa to naprawdę mam to gdzieś.

                Zarzuciłaś mi cytuję: Potępienie społeczeństwa za takie praktyki też ich raczej nie spotka, skoro takie Kosmosiki i tak będą twierdzić, że to wina zachłanności freelancerów.

                Otóż ja potępiam takich pracodawców ale nie w sensie, że nie wiem narzekam na Internecie czy piszę apele czy nie wiem jak inaczej można potępiać ale w sensie, że nie chcę u nich pracować.
            • szefunio1 Re: Żartujesz chyba... 06.01.11, 21:58
              > Wina leży po dwóch stronach - pracownika, który się zgadza (bo jest zachłanny,
              > bo nie ma innego wyboru - motyw jest bez znaczenia) i pracodawcy, który takie p
              > raktyki uprawia...
              ...a także po stronie trzeciej: polskich sądów, w których średni czas procesu w sprawie o zapłatę wynosi - o ile dobrze pamiętam - 1000 dni (prawie 3 lata), więc nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie się procesował o niewielkie kwoty.
        • powiewamito Re: No ale tamci wolą się szarpać... 06.01.11, 21:41
          jak czytam takie teksty, jestem pewny, że pisze to osoba, która sobie bajdurzy... dobrych snów kolego
    • kurier.z.londynu Re: Czekam na przelew 06.01.11, 19:57
      Niestety, ale w Polsce freelancer traktowany jest, jak smiec. Na Zachodzie ludzie potrafia zyc w ten sposob na godnym poziomie. W Polsce wiekszosc korzystajacych z uslug freelancerow kombinuje, jak oszukac swojego wspolpracownika! Wstyd!
      • bravia40 Re: Czekam na przelew 06.01.11, 20:18
        W Polsce nie tylko freelancerzy są traktowani jak śmieci.
        Niepłacenie w terminie (lub jeżeli się da w ogóle) jest standartem.
        Nie palcimy zatrudnionym na zlecenie. Nie płacą firmy firmom. Nie płaci się w terminie czynszu, rachunków za prąd, telefon, etc.
        Jesteśmy takim k.rewskim, zlodziejskim narodem, a ci płacący wszystko i w terminie to niestety zdecydowana mniejszość.
        • a_weasley Wesołe jest życie księgowej 06.01.11, 21:52
          bravia40 napisała:

          > Nie palcimy zatrudnionym na zlecenie. Nie płacą firmy firmom.
          > Nie płaci się w terminie czynszu, rachunków za prąd, telefon,

          ...bo niby z czego, jak od dwóch tygodni zamiast przelewu masz opowieści lasku wiedeńskiego że księgowa jest na urlopie?
          Słyszę to tak często, że chyba wykieruję swoją córkę na księgową. Najwyraźniej w Polsce księgowe mają bardzo długie urlopy.
          Aż wreszcie słyszysz pewnego, dajmy na to, czwartku "wysłaliśmy przelew. Wchodzisz na konto - nie ma. Wchodzisz w piątek rano - nie ma, dzwonisz, okazuje się, że właściwie to nie wysłali, bo coś tam, ale dzisiaj owszem. Dzwonisz w piątek po południu, okazuje się, że właśnie wysłali.
          Wreszcie we wtorek kasa na koncie jest. Data wysłania - poniedziałkowa...
    • michalfront w tym kraju tylko etat - działalność to kanał... 06.01.11, 19:57
      dobrze płatny etat i normalny szef to podstawa...

      robisz swoje to kasa na czas i żadnego szarpania się z krętaczami
      • haraap Re: w tym kraju tylko etat - działalność to kanał 07.01.11, 02:56
        michalfront napisał:

        > dobrze płatny etat i normalny szef to podstawa...
        >
        > robisz swoje to kasa na czas i żadnego szarpania się z krętaczami

        Czyli proponujesz ETATYZM ?
    • sselrats Jestesmy z tylu za Murzynami 06.01.11, 20:00
      W takiej Kenii mozna piniadze przelewac z komorki na komorke za niewielka oplata w specjalnym serwisie M-PESA a oplaty za rachunki domowe uiszczac za pomoca komorki bezplatnie. Te uslugi sieci komorkowej Safaricom bardzo zenergizowaly drobna gospodarke w Kenii bo pieniadze dostaje sie natychmiast. System jest tak popularny, ze zostal rozszerzony na

      en.wikipedia.org/wiki/M-PESA
      • sselrats System jest tak popularny, ze zostal rozszerzony 06.01.11, 20:02
        na RPA, Tanzanie i Fidzi. Czy i kiedy dotrze do Polski? Nie wiadomo. U nas takie murzynstwo...
      • altonia ale przecież chodzi o to, że z pustego 07.01.11, 19:43
        - nawet Salomon nie naleje, choćby miał komórkę
    • badziewiak66 Wybierajcie wolne zawody i realizujcie swoje marze 06.01.11, 20:02
      nia. Polecam jeszcze pooglądać trochę amerykańskiej klasyki. Choćby niedawny film z Russellem Crowe "State of Play" ( Stan gry ). Dziennikarz pracuje nad ciekawym tematem i nie przejmuje się kasą, której ma pewnie sporo. I was to czeka, chwyćcie za pióro, włóżcie togę, uczcie się języków. Świat stoi przed Wami otworem. W Polsce macie szansę stać się szybko kimś.
      • dragontatoo Re: Wybierajcie wolne zawody i realizujcie swoje 06.01.11, 20:14
        Łatwo dobrze radzić i się mądrzyć, jak się tę stałą pracę, choćby z najskromniejszymi dochodami MA. A wiele zawodów niejako ma w swoją strukturę wpisaną działalność na własny rachunek, czasem też nie ma innych możliwości rynkowych.
        Problem chyba leży bardziej w kulturze naszego biznesu z jednej strony - ja np. niedawno upomniałam się dość zdecydowanie o drobną zapłatę, dostałam w odpowiedzi niemal bluzgi i komentarz, że inni cierpliwie czekają po kilka m-cy. I że powinnam cieszyć się, bo siedzę w domu, a nie chodzę do pracy. No luuudzie. Dodam, że nie jestem żółtodziobem, prace wykonuję dobrze, a problemy z płynnością finans. mam zawsze.
        Polscy zleceniodawcy to w dużym stopniu drobne cwaniaczki, złodziejaszki i krętacze.
        A z drugiej... dziwią mnie ludzie, którzy nie awanturują się o swoje słusznie zarobione pieniądze. Każda kwota porządnie zarobiona powinna zostać wypłacona, nie ma różnicy, czy jest to 30 czy 3000 zł. A z tymi, którzy nie płacą, nie warto dalej współpracować - w końcu zostaną z gó...anymi współpracownikami, bo wszyscy lepsi będą mieć ich w nosie. Spadnie jakość usług, spadnie liczba zleceń, to przestaną kombinować, jak kogoś wydymać.
        • winniepooh Re: Wybierajcie wolne zawody i realizujcie swoje 25.12.12, 11:28
          dragontatoo napisała:


          > A z drugiej... dziwią mnie ludzie, którzy nie awanturują się o swoje słusznie z
          > arobione pieniądze. Każda kwota porządnie zarobiona powinna zostać wypłacona, n
          > ie ma różnicy, czy jest to 30 czy 3000 zł.


          jak będą się awanturowali nie dostaną więcej zleceń


          A z tymi, którzy nie płacą, nie wart
          > o dalej współpracować - w końcu zostaną z gó...anymi współpracownikami, bo wszy
          > scy lepsi będą mieć ich w nosie. Spadnie jakość usług, spadnie liczba zleceń, t
          > o przestaną kombinować, jak kogoś wydymać.

          to akurat nie jest żaden problem dla zleceniodawcy. dla niego liczy się tylko niski koszt pracy, a nie jej jakość. ogólnie gó...any poziom wszystkiego w tym kraju i przyzwolenie na gó...aność sprawia, że konkurować możesz tylko niską stawką i nieupominaniem się o swoje.
    • bazinga Czekam na przelew czyli głupie rady Agory 06.01.11, 20:07
      ale rady na końcu artykułu polecam omijać szerokim łukiem. Stanowią najlepszy sposób na pozbawienie się szans na zlecenia. A jak wyegzekwować należne pieniądze? Odwrotnością zadrażniania sytuacji - działa.
    • synhron Czekam na przelew 06.01.11, 20:07

      "Kropla kruszy skałę" - pukać, dzwonić,
      e-mailować cyklicznie i na "miło", to się
      uda odzyskać pieniążki.. Druga rzecz -
      prewencja: zaliczki brać, bo
      to "przeciera kanał" i zniechęca tych,
      którzy od początku chcą Cię zrobić
      w bambuko..

      Pozdrawiam freelancerów..
      i.pinger.pl/pgr406/3fbfb3390003fbcf4cf7b331
    • bs_1976 Re: Czekam na przelew 06.01.11, 20:09
      Wiele razy mialem wrazenie, ze te artykuly sa wymyslane dla wyrobienia wierszowek, ale pracujac jako freelancer potwierdzam, ze jest DOKLADNIE tak jak to opisano.. I jak najwiecej osob powinno to przeczytac...
      • syn_jana Re: Czekam na przelew 07.01.11, 01:24
        Jestem świeżo po studiach, wydawało mi się, że wolny zawód to coś wspaniałego. Pierwsze zlecenie za, prawdę mówiąc, śmieszne pieniądze... I czekam na przelew od miesiąca, czytając w Wyborczej artykuł o sobie samym ;)
    • ludolf_koenig Czekam na przelew 06.01.11, 20:11
      No to spróbuj nie płacić ZUS-u, hehehehe
    • u2_pati Czekam na przelew 06.01.11, 20:12
      W tym kraju nic sie nie zmieni... I to nie jest tylko kwestia wolnych zawodów (to co się dzieje i jak traktuje osoby pracujące w ten sposób przechodzi wszelkie granice przyzwoitości), ale w ogóle szarej strefy oraz "zmuszania" ludzi do zgadzania się na pracę na umowę zlecenie i o dzieło.... Brak perspektyw...
      • dragontatoo Re: Czekam na przelew 06.01.11, 20:24
        I jeszcze jedno, do mądrali na etacie. Nawet jeśli zarabiacie minimum brutto, i tak zawsze coś macie na koncie na przeżycie. To raz.
        A poza tym, do k... nędzy, czy to jakiś zulusland, że człowiek prowadzący przedsiębiorstwo nie może wynegocjować zapłaty za prawidłowo wykonaną robotę? Freelancer to automatycznie człowiek z gorszej półki? Małe firmy też generują obrót gospodarczy, przynajmniej w normalnych krajach. Jeden ma taki zawód, inny robi coś innego, czym się różnimy? Zresztą te problemy z wyegzekwowaniem płatności mają też i duże firmy - przedsiębiorstwo, w którym kiedyś pracowałam, rozłożył ostatecznie gość, który nie zapłacił ostatniej transzy za usługę budowlaną... To była 1/4 wartości całego zlecenia. Żeby założyć sprawę w sądzie za granicą musieliby wyłożyć od razu 20% z tego... do odzyskania pewnie po paru latach. Nie mieli. Złodziej z dojczlandu śmieje się z polaczków do dzisiaj.
        • winniepooh Re: Czekam na przelew 25.12.12, 11:42
          dragontatoo napisała:

          > I jeszcze jedno, do mądrali na etacie. Nawet jeśli zarabiacie minimum brutto, i
          > tak zawsze coś macie na koncie na przeżycie. To raz.

          niestety mylisz się całkowicie

          niepłacenie wynagrodzenia tez jest normą. pracodawcy-złodzieje potrafią zwlekać po pół roku, w międzyczasie jeszcze zmuszając pracowników do kupowania materiałów dla firmy za swoje pieniądze. o niepłatnych nadgodzinach i pracy w czasie urlopu nawet nie wspomnę. ludzie się na to zgadzają, bo chcą za wszelką cenę utrzymać etat. liczą też że kiedyś dostaną pod stołem swoją drugą część wypłaty. w praktyce to wszystko przepada, "parcodawca" likwiduje działalność i dostają najwyżej swoje 3 płace minimalne z funduszu świadczeń gwarantowanych. zwolnić się wcześniej też nie jest łatwo, bo taki bandyta potrafi wpisać w świadectwo pracy dyscyplinarkę, a odkręcanie tego to już jest problem pracownika i stracony czas, którego nikt mu nie zwróci.

          etat niczego nie gwarantuje, a wręcz przeciwnie - zabiera cały czas i przywiązuje do jednego bandyty, który w praktyce i tak płaci jak chce.
    • wicehrabia.julian Re: Czekam na przelew 06.01.11, 20:14
      dragontatoo napisała:

      > To nie czekanie na przelew i przypominanie o płatności jest poniżające.

      ale o co chodzi? podpisujesz umowę o dzieło to dopisz tam termin płatności i odsetki za zwłokę w stosownym wymiarze, 30 mail? to jakiś żart
      • dragontatoo Re: Czekam na przelew 06.01.11, 20:26
        Wystawiam faktury za usługi, nie podpisuję UoD.
        A zapewniam Cię, że niejedna firma mimo podpisanych umów i naliczanych odsetek w końcu idzie do sądu ze złodziejem.
        Te 30 maili też uważam za żart.
        • senseiek napisalem programy do atakow DDoS i mail bombingu 07.01.11, 00:30
          > Wystawiam faktury za usługi, nie podpisuję UoD.
          > A zapewniam Cię, że niejedna firma mimo podpisanych umów i naliczanych odsetek
          > w końcu idzie do sądu ze złodziejem.
          > Te 30 maili też uważam za żart.

          Ja tam sobie napisalem programy do atakow DDoS i mail bombingu.. Jak ktos nie postepuje wg moich instrukcji, to po prostu odlaczam mu cala siec i nikt nie moze korzystac z ich WWW, albo wysylam 10 tysiecy e-maili "przypominajacych" o jakiejs sprawie (rekord to chyba 1 milion e-maili). Ew. informuje ich wspolpracownikow np. firmy zajmujace sie obsluga platnosciami kartami kredytowymi. W zeszlym miesiacu napisalem do PayPala, zeby wypowiedzieli umowe jednej firmie z USA, bo dzialala na nasza szkode. Na nastepny dzien wszystkie sprawy byly zalatwione, jak im PayPal kazal wyjasniac czemu moja firma ich oskarza o kradziez.. Przestraszyli sie, ze straca finansowanie od klientow ktorzy im wplacali pieniadze poprzez PayPala w razie blokady ich kont..
          Ew. informuje firmy hostujace ich WWW o ich przewinieniach np. hostowaniu nielegalnego ukradzionego zcrackowanego software'u mojej firmy.
    • ciotka_idiotka Polactwo. Taka juz jego natura. 06.01.11, 20:16
      Gdy mnie nekaja pytaniami dlaczego nie wracam do Polski, bo przeciez w Polsce juz "mamy Ameryke" albo "jestesmy w Europie" to im mowie ze w Polsce dostaje bronchitu. A prawda jest inna. Prawda lezy w tym artykule, w polskich zacietych , smutnych mordach, polskiej wstretnej kalmliwej naturze gdzia lgarstwo jest nrma a mowienie prawdy frajerstwem , lapowkarstwo i kumoterstwo zreszta identycznie. Mieszanie spraw prywatnych ze sluzbowymi ( co mnie obchodzi ze choruje corka mego dluznika albo ze zdechl mu kot ???. Corka choruje przeze mnie ???)
      • pl2512 Jeżeli piszesz ze Stanów, to tam się to gó...... 06.01.11, 21:20
        zaczęło. Wystarczy popatrzeć jak płacą zafajdane firmy polonijne w USA i tzw. polocki z polonijnej hołoty. Przykład: niewypłacalny N.Dziennik
        • ciotka_idiotka Masz racje. 07.01.11, 14:13
          Dlatego trzeba sie uczyc jezyka, legalizwoac pobyt. Wtedy nie bedzie sie mialo koniecznosci zadawania z POLACTWEM. W koncu po to sie wyjezdza z Polski, zeby z nim ( POLACTWEM) nie miec juz nigdy wiecej do czynienia.

      • inqbus zawsze jak piszą tacy plujący emigranci... 06.01.11, 21:32
        to się zastanawiam, po co wchodzicie na polskie portale? żeby pokazać swoją wyższość nad frajerami co zostali w Polsce? zapomnij polskiego języka i nie przychodź tu.

        mówisz o zaciętych, zakompleksionych i nieuprzejmych ludziach a sam/sama jesteś doskonałym przykładem.
        • babaqba Re: zawsze jak piszą tacy plujący emigranci... 06.01.11, 21:56
          Zauważenie smutnej prawdy nie jest "pluciem". Stosujesz kościelną taktykę, gdzie wspomnienie o księdzu-pedofilu to atak na kościół, boga i wszystkich wierzących. Nikt nie pluje na Polskę i Polaków, tylko niektórym nie podoba się kultura kłamstwa i oszukaństwa. Zaprzeczysz, że taka istnieje? Taktyka nie mówienia o problemie w niczym nie pomaga. Jest oszustwem. No i na koniec: ktoś taki jak ty nikogo nie będzie wyganiał z forów lub z kraju. Nie tobie o tym decydować kto i co może pisać.
          • senseiek We lbach sie poprzewracalo.. 07.01.11, 00:47
            We lbach sie poprzewracalo.
            Madoff to tez pewnie polak jest??
            Na zachodzie jak i na wschodzie, wszedzie jest kultura klamstwa, oszustwa, kradziezy i wyzysku.. Tylko polakom co wyjechali na emigracje w glowach sie po przewracalo i tego nie dostrzegaja.. Zalozyliscie rozowe klapki, ktore dzialaja tylko w jedna strone - to ze w angli jest minimum 5,75 funta/h to jest wyzysk tamtejszych ludzi. Wiekszosc ludzi z PL ktorzy sa w UK tyle dostaje. A pozniej i tak musza placic np. 800 funtow za pokoj/miech i ledwo co wiaza koniec z koncem, gdy nie mieszkaja po pare osob na pokoj..
            • ciotka_idiotka Re: We lbach sie poprzewracalo.. 07.01.11, 14:29
              Udziel Ci oczywistej rady- jezyka sie ucz, do pracy idz by Ci zaplacono za college, ucz sie to czeka cie los lepszy niz zmywak. A Madoff , zwroc uwage, siedzi w wiezieniu.
              • senseiek Re: We lbach sie poprzewracalo.. 07.01.11, 21:14
                > Udziel Ci oczywistej rady- jezyka sie ucz, do pracy idz by Ci zaplacono za coll
                > ege, ucz sie to czeka cie los lepszy niz zmywak. A Madoff , zwroc uwage, siedzi
                > w wiezieniu.

                Nigdy nie bylem i nie zamierzam byc emigrantem zarobkowym. Jak jestem w Londynie lub Rzymie, to ludzie sie mnie pytaja gdzie pracuje itp. to ze zdziwienia szczeka im opada jak im mowie, ze ja przyjechalem tylko zrobic zakupy i jestem turysta..
                • ciotka_idiotka Re: We lbach sie poprzewracalo.. 07.01.11, 21:42
                  senseiek napisał:

                  >
                  > Nigdy nie bylem i nie zamierzam byc emigrantem zarobkowym.

                  Dokladnie jak ja. Nie chce po prostu na codzien ogladac polskich smutnych, ponurych zlych mord.
                  • senseiek Re: We lbach sie poprzewracalo.. 07.01.11, 22:18
                    > Dokladnie jak ja.

                    Nie.
                    Zupelnie z innych motywow..

                    > Nie chce po prostu na codzien ogladac polskich smutnych, ponu
                    > rych zlych mord.

                    W takim razie nie obracaj sie w kregach patologicznych, na granicy ubostwa, menelstwa lub narkomanstwa. Jak ktos jest glodny, z nalogami, bez pracy lub z dorywczymi chalturkami, ma setki niezaplaconych rachunkow, to trudno mu jest sie usmiechac i byc pogodnym.. Niezaleznie czy jest polakiem czy kimkolwiek innym..
          • ciotka_idiotka Re: zawsze jak piszą tacy plujący emigranci... 07.01.11, 15:24
            Tak wlasnie .
        • ciotka_idiotka Tak. 07.01.11, 14:22

          >
          > mówisz o zaciętych, zakompleksionych i nieuprzejmych ludziach a sam/sama jesteś
          > doskonałym przykładem.

          Zeby po raz 100000 uslyszec od POACTWA ze jestem zakompleksiony i zebym zapomniel polskiego jezyka. A ja po raz 100000 odpowiem ,ze natychmiast jak pozwolicie mi sie zrzeco posliego obywatelstwa, ktore mam do siebie przyklejone jak mierzwe do koziej dupy, to sie nigdy wiecej po polsku nie odezwe .
    • ahk4iepaiv8u Czekam na przelew 06.01.11, 20:23
      Eh, a tak dobrze się zapowiadało.. a tu lipa jak wszystko.
      Artykuł przyjmuje ton filozofii Murzynka Kalego - ja nie zapłacę - dobrze, mnie nie zapłacą - źle.

      * Nigdy nie licz na to, że dostaniesz kasę w terminie.
      Jak to? ZAWSZE należy liczyć że się dostanie w terminie, ponieważ
      ociągający się z płatnościami NA TO właśnie liczą, że ktoś się "przyzwyczai"
      że dostanie później. Wszystkie te triki to ja znam - trik z dyrektorem którego nigdy nie ma, trik z "księgowa poszła na urlop, kasa będzie jak wroci", trik z "już wysłaliśmy przelew, pewnie dojdzie jutro". Aby obejść "pewnie dojdzie jutro" - polecam założyć ( najlepiej bezpłatne ) konto w tym samym banku co kontrahent. Na nieosiągalnych dyrektora i księgową nie ma sposobu innego niż krzyki i op..nie. Można próbować kontaktować się z dyrektorem, ponieważ "to nie Pani tylko dyrektor/prezes jest podpisany na umowie, czy mogę z nim rozmawiać" ? Lepiej przychodzić niż dzwonić, chociaż to rzeczywiście upokarzające. Dobre efekty daje użeranie się od PIERWSZEJ i przy KAŻDEJ fakturze - klienta cwaniaka trzeba PRZYZWYCZAJAĆ, że jak nie będzie w terminie, to będzie AWANTURA. Czemu nic w artykule nie ma podstawowej metodzie - ŻĄDAĆ ZAPŁATY Z GÓRY! Jesteś fotografem, informatykiem, scenografem teatralnym itp - powiedzmy sobie szczerze, z punktu widzenia firmy-klienta-odbiorcy zamówienia, szansa na to, że UCIEKNIESZ z kasą zapłaconą z góry i nie wykonasz zlecenia jest bardzo mała, w porównaniu z szansą z TWOJEGO punktu widzenia, że się SPÓŹNIĄ z zapłatą. Regułą jest, że spośród wszystkich zaległości jakie ma dana firma, ci którzy się awanturują - dostają PIERWSZI, a ci którzy liczą na uczciwość - dostają OSTATNI. Wniosek jest prosty.

      Kiedy ktoś was próbuje nabrać przerzucając własną winę i odpowiedzialność na was lub na na nieznaną osobę trzecią, zwróćccie uwagę na następujące kwestie:

      Na dany dzień hipotetyczna średniej wielkości firma ma kilkaset zaległości, każdą po 50-100 zł, na łączną sumę, powiedzmy 75 000 zł. 5% od 75 000 to 3750 zł.
      W tej sytuacji, jeżeli minimalna pensja wynosi tam te 1200 zł netto, w każdym razie za pewnym progiem do wyliczenia, OPŁACA SIĘ dyrektorowi ZATRUDNIĆ sekretarkę która będzie ODBIJAĆ o miesiąc żądania zapłaty !!!! To samo z etatami - jeżeli firma-klient, np. jakaś sieć, zatrudnia 1000+ osób na etacie, OPŁACA JEJ SIĘ opóźnić dziesiątki czy setki tysięcy złotych WYPŁAT nawet o JEDEN DZIEŃ, ponieważ odsetki kumulacyjne w banku wyniosą więcej niż ZERO ( koszt "poczekania" pracowników o jeden dzień ). To WASZE pieniądze które w ten sposób wam się zabiera.

      Trik polega na wykorzystaniu przez nieuczciwca efektu dźwigni, oraz na ustawieniu kogoś kto ROBI w sytuacji NAIWNIAKA. Stawianie sprawy w ten sposób, że ten kto ROBI jest "naiwny" ponieważ rzekomo z samego faktu że on ROBI z góry, rzekomo "wynika" że można go naciągnąć, jest NIEDOPUSZCZALNE, to jest sposób myślenia złodzieja i cwaniaka. Cwaniak korzysta z tego, że uczciwy człowiek nim nie jest i MANIPULACJA po prostu nie przychodzi mi mu do głowy!!!

      * Zwiąż się z kimś, kto jest na etacie, najlepiej w budżetówce.
      JAJA sobie autor robi? Ja, ktoś kto ROBI, odwala robotę, mam się w praktyce UZALEŻNIAĆ od kogoś kto zarabia w budżetówce tj z pieniędzy które zabiera mi państwo, i w dodatku PROMOWAĆ takie zachowania? Pewnie, najlepiej zapisać żonę albo męża do budżetówki, w związku z tym na jego wypłatę okradany będzie kto inny? Że niby uczciwy pracujący człowiek utrzymujący budżetówkę - bez budżetówki by nie dał rady? Oto efekt takiego myślenia.

      * Ale jeśli chcesz się naprawdę czegoś dowiedzieć - dzwoń do księgowości. Tylko oni wiedzą, kiedy twoja kasa idzie.
      GUZIK. Księgowi w naprawdę patologicznych sytuacjach otrzymują od właścicieli - swoich żywicieli - wyraźne polecenie - WSZYSTKIE przelewy proszę opóźnić o tydzień, a dzwoniącym ŚCIEMNIAĆ. Szef/prezes nie będzie tego robił, więc jemu łatwo wydać takie polecenie, a księgowa oczywiście posłucha, bo przecież się boi stracić pracę, nie sprzeciwi się. Nie ma żadnego spisku przeciwko tobie, żeby ci nie zapłacić - w przypadku JEDNEJ osoby, która o tym decyduje ŻADEN spisek nie jest potrzebny. Do licha, ci ludzie dobrowolnie zatrudnili sto czy tysiąc osób do swojej firmy, i złożyli zamówienia u stu lub więcej kontrahentów, fotografów, informatyków, scenografów itp - i teraz będą PŁAKAĆ ustami pracowników, że "gdyby każdy" się zgłosił ze swoją prośbą, to by nie wyrobili, i dlatego TY masz poczekać? Gdyby zapłacili w terminie NIKT by się z roszczeniami nie zgłosił!!!
      Dzwoń WSZĘDZIE. WYSYŁAJ POLECONE, FAKSY, SMSy, rób chryję na całe biuro. Nie przejmuj się niczym, ponieważ POWODEM twojego roszczenia jest ICH nieuczciwość. Gdyby zapłacili w terminie - nie byłoby awantury. Zamiast trzech sms'ów wyślij ich dwadzieścia, co godzinę. Zamiast jednego przypomnienia wyślij ich faksem dwadzieścia. Zamiast jednego maila do jednej osoby, wyślij po pięć do każdego, z jakimś złośliwym dowcipnym obrazkiem do KAŻDEGO do kogo masz maila. A po godzinie akcję powtórz. Można ustawić automat który będzie ich wysyłał odpowiednio dużo - oczywiście nie tysiące, tzn nie po to, żeby zablokować czyjś faks czy serwer, tylko żeby wzbudzić OBAWĘ przed takim zachowaniem. W treści ostrzegaj, że dziś wysyłasz dwadzieścia maili, a od jutra będzie czterdzieści.
      Wysyłaj najlepiej do wszystkich pracowników firmy jakich znasz, nie ma znaczenia
      czy twój mail dotrze do osób które nie mają związku z zagadnieniem - pracodawca tej osoby boi się takiej sytuacji. Żeby zapłacić ci w terminie, oporni muszą widzieć KIJ, żeby się postarali ścigać swoich wierzycieli, jeżeli nikt ich nie pogania, nie mają MOTYWACJI, no bo czemu mieliby ścigać kogoś żeby im zapłacił, skoro prawie natychmiast muszą się tej kasy pozbyć - przelać ją tobie i dziesięciu innym kontrahentom?

      Kolejny trik polega na zaniżaniu wypłaty. UBIJAĆ od pierwszego dnia!!! Ponieważ ci sami, którzy ZOBOWIĄZALI się do płatności przecież, LICZĄ na to, że PRZYZWYCZAJĄ wierzycieli do otrzymywania MNIEJSZEJ KWOTY!!!!
      NIE MA usprawiedliwienia dla cwaniactwa. Ktoś, kto sugeruje ci telefonicznie, że JEGO klient mu nie zapłacił i dlatego ON tobie nie może zapłacić, MOŻE mówić zwykłą NIEPRAWDĘ, ponieważ SĄDZI że to mu się opłaci, i takie zachowanie trzeba bezwzględnie TĘPIĆ. Ty podatki płacisz z GÓRY !!!! Z jaką intencją ktoś kto mówi że JEMU nie zapłacono i dlatego on NIE MA z czego zapłacić, zamawia u ciebie towar lub usługę? Żeby cię po prostu NACIĄGNĄĆ, wiedząc, że nie będzie miał czym zapłacić. W dodatku NAMAWIA CIEBIE, na taką samą nieuczciwość. Wyobraź sobie, że prowadzisz sklep spożywczy - jak byś zaregował na złodzieja, który mówi ci że nie może zapłacić za bułkę, i proponuje ci żebyś nie zwlekając też kogoś okradł?

      * Skarż. Nic nie działa lepiej niż poskarżenie u szefa na księgową lub na twojego zleceniodawcę jego zleceniodawcy.
      GUZIK. Ci ludzie zatrudniają część księgowych jako buforów. Jako bufor również czasami chętnie wysłuchają twoich skarg, chociaż LEJĄ na nie z góry na dół. Księgowej NIC nie będzie ponieważ jej FUNKCJA częściowo polega na tym, żeby szef mógł zbierać narzekania na NIĄ, ale NIC jej nie zrobi!!!! Pomyśl - składasz skargę, lub osobiście korzystając z okazji głośno narzekasz na księgową co jest niezorganizowana, a prezes/dyrektor/słuchacz potakuje ci a w głowie ma jedną śpiewkę "niech sobie gada, byle kolejny dzień jeszcze poczekał" !!!!!!

      * Gdzie możesz, tam głoś nowinę o sumienności danej firmy. Zła fama szybko się rozchodzi.
      GUZIK. Za op..nie firmy W TEJ FIRMIE, robienie dużego szumu o 5 zł, raczej cię do sądu nie pozwą. Ale jak roześlesz do setki znajomych albo ustawisz na FB "X to świnie, nie płacą" - NIKT nie będzie chciał z tobą współpracować !!!!! Strzelasz sobie w ten sposób w stopę. Największe szanse na otrzymanie płatności masz robiąc dziką awanturę u wierzyciela, a nie nalepiając sobie na czole kartkę "dałem się oszukać Kowalskiemu"!!! Najbardziej szkodzisz w ten sposób SOBIE.
    • ahk4iepaiv8u Re: Czekam na przelew 06.01.11, 20:24
      Eh, a tak dobrze się zapowiadało.. a tu lipa jak wszystko.
      Artykuł przyjmuje ton filozofii Murzynka Kalego - ja nie zapłacę - dobrze, mnie nie zapłacą - źle.

      * Nigdy nie licz na to, że dostaniesz kasę w terminie.
      Jak to? ZAWSZE należy liczyć że się dostanie w terminie, ponieważ
      ociągający się z płatnościami NA TO właśnie liczą, że ktoś się "przyzwyczai"
      że dostanie później. Wszystkie te triki to ja znam - trik z dyrektorem którego nigdy nie ma, trik z "księgowa poszła na urlop, kasa będzie jak wroci", trik z "już wysłaliśmy przelew, pewnie dojdzie jutro". Aby obejść "pewnie dojdzie jutro" - polecam założyć ( najlepiej bezpłatne ) konto w tym samym banku co kontrahent. Na nieosiągalnych dyrektora i księgową nie ma sposobu innego niż krzyki i op..nie. Można próbować kontaktować się z dyrektorem, ponieważ "to nie Pani tylko dyrektor/prezes jest podpisany na umowie, czy mogę z nim rozmawiać" ? Lepiej przychodzić niż dzwonić, chociaż to rzeczywiście upokarzające. Dobre efekty daje użeranie się od PIERWSZEJ i przy KAŻDEJ fakturze - klienta cwaniaka trzeba PRZYZWYCZAJAĆ, że jak nie będzie w terminie, to będzie AWANTURA. Czemu nic w artykule nie ma podstawowej metodzie - ŻĄDAĆ ZAPŁATY Z GÓRY! Jesteś fotografem, informatykiem, scenografem teatralnym itp - powiedzmy sobie szczerze, z punktu widzenia firmy-klienta-odbiorcy zamówienia, szansa na to, że UCIEKNIESZ z kasą zapłaconą z góry i nie wykonasz zlecenia jest bardzo mała, w porównaniu z szansą z TWOJEGO punktu widzenia, że się SPÓŹNIĄ z zapłatą. Regułą jest, że spośród wszystkich zaległości jakie ma dana firma, ci którzy się awanturują - dostają PIERWSZI, a ci którzy liczą na uczciwość - dostają OSTATNI. Wniosek jest prosty.

      Kiedy ktoś was próbuje nabrać przerzucając własną winę i odpowiedzialność na was lub na na nieznaną osobę trzecią, zwróćccie uwagę na następujące kwestie:

      Na dany dzień hipotetyczna średniej wielkości firma ma kilkaset zaległości, każdą po 50-100 zł, na łączną sumę, powiedzmy 75 000 zł. 5% od 75 000 to 3750 zł.
      W tej sytuacji, jeżeli minimalna pensja wynosi tam te 1200 zł netto, w każdym razie za pewnym progiem do wyliczenia, OPŁACA SIĘ dyrektorowi ZATRUDNIĆ sekretarkę która będzie ODBIJAĆ o miesiąc żądania zapłaty !!!! To samo z etatami - jeżeli firma-klient, np. jakaś sieć, zatrudnia 1000+ osób na etacie, OPŁACA JEJ SIĘ opóźnić dziesiątki czy setki tysięcy złotych WYPŁAT nawet o JEDEN DZIEŃ, ponieważ odsetki kumulacyjne w banku wyniosą więcej niż ZERO ( koszt "poczekania" pracowników o jeden dzień ). To WASZE pieniądze które w ten sposób wam się zabiera.

      Trik polega na wykorzystaniu przez nieuczciwca efektu dźwigni, oraz na ustawieniu kogoś kto ROBI w sytuacji NAIWNIAKA. Stawianie sprawy w ten sposób, że ten kto ROBI jest "naiwny" ponieważ rzekomo z samego faktu że on ROBI z góry, rzekomo "wynika" że można go naciągnąć, jest NIEDOPUSZCZALNE, to jest sposób myślenia złodzieja i cwaniaka. Cwaniak korzysta z tego, że uczciwy człowiek nim nie jest i MANIPULACJA po prostu nie przychodzi mi mu do głowy!!!

      * Zwiąż się z kimś, kto jest na etacie, najlepiej w budżetówce.
      JAJA sobie autor robi? Ja, ktoś kto ROBI, odwala robotę, mam się w praktyce UZALEŻNIAĆ od kogoś kto zarabia w budżetówce tj z pieniędzy które zabiera mi państwo, i w dodatku PROMOWAĆ takie zachowania? Pewnie, najlepiej zapisać żonę albo męża do budżetówki, w związku z tym na jego wypłatę okradany będzie kto inny? Że niby uczciwy pracujący człowiek utrzymujący budżetówkę - bez budżetówki by nie dał rady? Oto efekt takiego myślenia.

      * Ale jeśli chcesz się naprawdę czegoś dowiedzieć - dzwoń do księgowości. Tylko oni wiedzą, kiedy twoja kasa idzie.
      GUZIK. Księgowi w naprawdę patologicznych sytuacjach otrzymują od właścicieli - swoich żywicieli - wyraźne polecenie - WSZYSTKIE przelewy proszę opóźnić o tydzień, a dzwoniącym ŚCIEMNIAĆ. Szef/prezes nie będzie tego robił, więc jemu łatwo wydać takie polecenie, a księgowa oczywiście posłucha, bo przecież się boi stracić pracę, nie sprzeciwi się. Nie ma żadnego spisku przeciwko tobie, żeby ci nie zapłacić - w przypadku JEDNEJ osoby, która o tym decyduje ŻADEN spisek nie jest potrzebny. Do licha, ci ludzie dobrowolnie zatrudnili sto czy tysiąc osób do swojej firmy, i złożyli zamówienia u stu lub więcej kontrahentów, fotografów, informatyków, scenografów itp - i teraz będą PŁAKAĆ ustami pracowników, że "gdyby każdy" się zgłosił ze swoją prośbą, to by nie wyrobili, i dlatego TY masz poczekać? Gdyby zapłacili w terminie NIKT by się z roszczeniami nie zgłosił!!!
      Dzwoń WSZĘDZIE. WYSYŁAJ POLECONE, FAKSY, SMSy, rób chryję na całe biuro. Nie przejmuj się niczym, ponieważ POWODEM twojego roszczenia jest ICH nieuczciwość. Gdyby zapłacili w terminie - nie byłoby awantury. Zamiast trzech sms'ów wyślij ich dwadzieścia, co godzinę. Zamiast jednego przypomnienia wyślij ich faksem dwadzieścia. Zamiast jednego maila do jednej osoby, wyślij po pięć do każdego, z jakimś złośliwym dowcipnym obrazkiem do KAŻDEGO do kogo masz maila. A po godzinie akcję powtórz. Można ustawić automat który będzie ich wysyłał odpowiednio dużo - oczywiście nie tysiące, tzn nie po to, żeby zablokować czyjś faks czy serwer, tylko żeby wzbudzić OBAWĘ przed takim zachowaniem. W treści ostrzegaj, że dziś wysyłasz dwadzieścia maili, a od jutra będzie czterdzieści.
      Wysyłaj najlepiej do wszystkich pracowników firmy jakich znasz, nie ma znaczenia
      czy twój mail dotrze do osób które nie mają związku z zagadnieniem - pracodawca tej osoby boi się takiej sytuacji. Żeby zapłacić ci w terminie, oporni muszą widzieć KIJ, żeby się postarali ścigać swoich wierzycieli, jeżeli nikt ich nie pogania, nie mają MOTYWACJI, no bo czemu mieliby ścigać kogoś żeby im zapłacił, skoro prawie natychmiast muszą się tej kasy pozbyć - przelać ją tobie i dziesięciu innym kontrahentom?

      Kolejny trik polega na zaniżaniu wypłaty. UBIJAĆ od pierwszego dnia!!! Ponieważ ci sami, którzy ZOBOWIĄZALI się do płatności przecież, LICZĄ na to, że PRZYZWYCZAJĄ wierzycieli do otrzymywania MNIEJSZEJ KWOTY!!!!
      NIE MA usprawiedliwienia dla cwaniactwa. Ktoś, kto sugeruje ci telefonicznie, że JEGO klient mu nie zapłacił i dlatego ON tobie nie może zapłacić, MOŻE mówić zwykłą NIEPRAWDĘ, ponieważ SĄDZI że to mu się opłaci, i takie zachowanie trzeba bezwzględnie TĘPIĆ. Ty podatki płacisz z GÓRY !!!! Z jaką intencją ktoś kto mówi że JEMU nie zapłacono i dlatego on NIE MA z czego zapłacić, zamawia u ciebie towar lub usługę? Żeby cię po prostu NACIĄGNĄĆ, wiedząc, że nie będzie miał czym zapłacić. W dodatku NAMAWIA CIEBIE, na taką samą nieuczciwość. Wyobraź sobie, że prowadzisz sklep spożywczy - jak byś zaregował na złodzieja, który mówi ci że nie może zapłacić za bułkę, i proponuje ci żebyś nie zwlekając też kogoś okradł?

      * Skarż. Nic nie działa lepiej niż poskarżenie u szefa na księgową lub na twojego zleceniodawcę jego zleceniodawcy.
      GUZIK. Ci ludzie zatrudniają część księgowych jako buforów. Jako bufor również czasami chętnie wysłuchają twoich skarg, chociaż LEJĄ na nie z góry na dół. Księgowej NIC nie będzie ponieważ jej FUNKCJA częściowo polega na tym, żeby szef mógł zbierać narzekania na NIĄ, ale NIC jej nie zrobi!!!! Pomyśl - składasz skargę, lub osobiście korzystając z okazji głośno narzekasz na księgową co jest niezorganizowana, a prezes/dyrektor/słuchacz potakuje ci a w głowie ma jedną śpiewkę "niech sobie gada, byle kolejny dzień jeszcze poczekał" !!!!!!

      * Gdzie możesz, tam głoś nowinę o sumienności danej firmy. Zła fama szybko się rozchodzi.
      GUZIK. Za op..nie firmy W TEJ FIRMIE, robienie dużego szumu o 5 zł, raczej cię do sądu nie pozwą. Ale jak roześlesz do setki znajomych albo ustawisz na FB "X to świnie, nie płacą" - NIKT nie będzie chciał z tobą współpracować !!!!! Strzelasz sobie w ten sposób w stopę. Największe szanse na otrzymanie płatności masz robiąc dziką awanturę u wierzyciela, a nie nalepiając sobie na czole kartkę "dałem się oszukać Kowalskiemu"!!! Najbardziej szkodzisz w ten sposób SOBIE.
      • ahk4iepaiv8u Re: Czekam na przelew 06.01.11, 20:27
        * Jeśli żadna z powyższych rad nie zadziała, ćwicz zen - czekaj.

        Tak. Zdechnij z głodu, tylko nie piętnuj sukinsyna bo jeszcze będzie na ciebie zły.
        Niech wierzyciel poćwiczy zen w odbieraniu setki twoich sms'ów, maili, faksów, i kartek na drzwiach.
        Kontrahentom wierzyciela ZWISA że ci nie zapłacili, ponieważ prawdopodobnie SAMI również tak robią !!!! Jedyne czego boi się wierzyciel, zwykle większa firma niż twoja, to to, że JEGO jelenie, jego pracownicy, jego mróweczki - zostaną ZBIOROWO poruszeni twoimi awanturami i jak IM z kolei będzie winien wypłaty, całej załodze, przypomną sobie tego upierdliwca, i KAŻDY z nich zrobi tak samo!!!
        • ahk4iepaiv8u Re: Czekam na przelew 06.01.11, 20:35
          W kontakcie z wierzycielem - pamiętaj, ty jesteś tu uczciwy, nie masz sobie nic do zarzucenia - ON ma.
          Moi klienci płacą w terminie. Wszyscy czterej. Chociaż to w średnie i w miarę duże firmy. Ponieważ DOSKONALE wiedzą, że mogą nie zapłacić za prąd, gaz, telefon albo nie mieć na paliwo, ale MNIE ZAPŁACIĆ MUSZĄ, ponieważ JAK TYLKO JEDEN DZIEŃ SPÓŹNIENIA BĘDZIE, NATYCHMIAST ZROBIĘ REJWACH NA CAŁE BIURO, przyjdę i nakleję im kartki z duplikatem faktury na drzwiach, zapluje firmowe telefony sms'ami z przypomnieniem, co godzinę, obejdę każdy pokój w firmie z pytaniem czy może tutaj są moje pieniądze, a w końcu siądę po turecku na wycieraczce prezesa i będę na niej spał przynajmniej do zamknięcia firmy w ten dzień, strasząc że nie dam się wyrzucić jak będą zamykać.
          Uwierzcie mi że nie mam ŻADNYCH problemów z płatnościami. Uczciwi, płacący terminie - nie boją się, bo WIEDZĄ, że jak zapłacą w terminie, jaj nie będzie, i że praca również będzie wykonana w terminie.
          HOWGH.

          • ahk4iepaiv8u Re: Czekam na przelew 06.01.11, 20:41
            W filmie "Psy" lub "Kroll" czy cos takiego, jest taki tekst:"
            "A co jeśli będzie kłamał?
            Odpowiedz: "Z akumulatorem na jajach jeszcze nikt nie kłamał"

            Polecam następujący scenariusz:
            "Pewnie się spóźnią z zapłatą"
            Odpowiedz: "Po trzystu faksach jeszcze się nikt nie spóźnił".

            Najbardziej mnie denerwuje akceptacja złego myślenia pod hasłem "tak tak, wszyscy wszystkim opóźniają". GUZIK mnie to obchodzi, JA nie jestem wszyscy.
            JA się nie spóźniam, i wierzytelności dla MNIE NIE BĘDĄ OPÓŹNIONE.

            !!!!
            • ahk4iepaiv8u Re: Czekam na przelew 06.01.11, 20:52
              Naprawdę. Jak wyślesz pięćset maili, zdziwisz się, że nagle wszystkie problemy - z bankiem, z księgową, z dyrektorem - nagle zniknęły. Co to jest za problem wysłać kogoś do najbliższego oddziału banku żeby NATYCHMIAST wpłacił zaległość bezpośrednio na twoje konto? to 10 minut w centrum miasta, to ŻADEN problem. Uwierz, gdyby ktoś CHCIAŁ zapłacić ci w terminie - zdążyłby.
              Jeden model mi raz był winny parę stówek, z 8 stów powiedzmy. Jak zaczął ściemniać, że nie od zaraz, że czegoś tam nie wie, że coś tam, powiedziałem że jeżeli w tej chwili nie pożyczy od matki albo od żony, albo od swojego dyrektora 8 stówek i nie położy na stole, po prostu tego czy tamtego nie zrobię. Oni mają umowy podpisywane na zaś, licząc że każdego naciągną, i w związku z tym pojedynczy wierzyciel odpowiednio upierdliwy może wywołać łańcuch upierdliwości.
              Na zgubioną fakturę, która w ogólnym chaosie "uległa zaginięciu" polecam nieśmiertelne "Co, pies ci zjadł"? i NATYCHMIAST wysyłać duplikat. Albo przychodzić z duplikatem. Wysyłaj duplikat ZANIM zadzwonisz żeby się upomnieć. Na odwrocie wystawianych faktur załączaj wydrukowany medal "Dziękuję za zapłacenie w terminie", lub wizerunek żebraka na ulicy lub bandziora za kratami, z podpisem "ON też chciał być cwany i nie płacił w terminie".

              !
              • ahk4iepaiv8u Re: Czekam na przelew 06.01.11, 21:02
                Jakieś grupy na facebooku to jest fikcja. Pamiętaj, że jak okazało
                się, że bank X robił megaprzekręty i zasądzono mu karę, JEGO AKCJE WZROSŁY!!!!
                Takie grupy " Firma X nie płaci w terminie" to WYRAŹNY SYGNAŁ do
                napędzania tej firmie ludzi/klientów myślących "skoro nie zapłacił, znaczy że mają kasę", "ten, skoro nie płaci, i ma odwagę kręcić i ściemniać, i daje radę, lepiej z nim trzymać, kupić jego akcje na giełdzie". OBRZYDLIWE.
    • nkowalski88 Czekam na przelew 06.01.11, 20:27
      Oj bez przesady. Obraz jest tu przerysowany. Wszystko zależy od osoby, a właściwie dwóch.

      Wiadomo, są tacy zleceniodawcy co lubią sobie polecieć w kulki, ale są też spoko uczciwi i ludzcy. A zresztą nawet z tymi pierwszymi można sobie radzić.

      Dla mnie największym zmartwieniem gdy pracowałem na umowe dzieło był brak ubezpieczenia zdrowotnego. Teraz coś chyba ma drgnąć w tym temacie, znajomi mi mówi zdrowotnezagrosze.pl/ . Ale na razie same ogólniki można przeczytać
    • hania.mala Czekam na przelew 06.01.11, 20:28
      Odnoszę wrażenie, że jest to typowo polskie - wykonać robotę a potem upominać się o kasę. Dodam - upominanie się o kasę jest bardzo źle widziane. Gustownym wręcz byłoby wykonywanie pracy za darmo i nadskakiwanie wszystkim tym dyrektorom, co ciągle ich nie ma, sekretarkom gubiącym rozliczenia, prezesom, co nie zatwierdzili przelewów i innym pracownikom działów, które pośredniczą w przekazywaniu/gubieniu dokumentów.
      Z umową o pracę wcale nie jest lepiej, to nie są odosobnione przypadki gdy na pensję czeka się i 50 dni. No bo co zrobisz? Pójdziesz do sądu czy PIP? A oni co zrobią? Nałożą karę po 2 latach a Twoich 1200 zł jak nie było tak nie ma.
      Niestety zgadzam się z opinią jednego z komentujących - kultura biznesowa sprowadza się do tego, aby jak najwięcej nakraść i cwaniakować, jakim to się jest sprytnym. Do takiej formy interesów skłaniają nas przepisy prawa, pełne dziur i wykluczających się interpretacji, a które generalnie sprowadzają się do jednego - jeśli kogoś przekupisz to wyjdzie na Twoje. Skoro łupi nas ZUS, US, rząd i "reszta świata" to dlaczego my nie mielibyśmy łupić tych, co praw mają mniej od nas.
      Stąd też nie bez kozery Polacy okazują się być tymi, którzy potrafią przetrwać i najgorsze czasy bo nie brakuje takich co przy przychodach na poziomie 500 zł wydają 10 razy tyle. Cud nad Wisłą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka