Dodaj do ulubionych

Minister Barbara Kudrycka odpowiada prof. Karol...

16.01.11, 18:02
Pointa (i lead) Kudryckiej, oparta na grze słów, czy też raczej na grze znaczeń słowa "rynek", pokazuje, jak Kudrycka traktuje Modzelewskiego i zresztą chyba całą naukę: pobłażliwie, ale niepoważnie. W dodatku porównanie jest chybione, gdyż Arystoteles raczej nauczał w Likejonie. Na Agorze z przechodniami rozmawiał Sokrates.
Obserwuj wątek
    • tocqueville Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada prof. Kar 16.01.11, 18:20
      niestety Agora była właśnie takim bazarem, gdzie tryumfował populizm i prym wiedli demagodzy (uwodziciele mas), gdzie sprzedawali swoje usługi sofiści uczący nie procedur dochodzenia do prawdy ale sztuczek służących wygrywaniu dysput -
      Platon po obserwacjach "wymiany myśli" na Agorze zraził się do demokracji
      • ukiyo ??? 16.01.11, 18:59
        jeden sokrates wiosny nie czyni. statystycznie rzecz biorąc to się nie sprawdziło pani technokratko.
        a tak swoją drogą, głosowaliście na platformę jajogłowi, to teraz macie neoliberalizm we własnym ogródku.
    • drakaina Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada prof. Kar 16.01.11, 18:24
      Dorzucę jeszcze, iż nie "w Agorze" (nie chodzi przecież o spółkę wydająca m. in. Gazetę Wyborczą), ale "na agorze" (raczej małą literą, bo to nie nazwa własna). Platon nauczał w Gaju Akademosa (miejscu kultu herosa o tym imieniu), Arystoteles w ogrodach świątyni Apollina Likajosa. Stąd wzięły się nazwy "akademia" i "liceum", które znacznie lepiej opisują miejsca, gdzie powinna odbywać się wymiana naukowa. (Sokrates na agorze nauczał i zagadywał przechodniów - podobno. Myślę jednak, że swoich arystokratycznych uczniów, wśród nich Platona, uczył w jakimś choćby nieco bardziej stałym i sformalizowanym miejscu.)

      Niestety, pozostaje jedynie zgodzić się z przedmówcą - pani minister (znowu) traktuje naukę niepoważnie, widząc jedynie swój czubek nosa, a konkretnie swoje dalsze losy po zakończeniu ministerialnego epizodu.

      --
      O sztuce u dawnych
      Scribere necesse est
      • thegreatmongo Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada prof. Kar 17.01.11, 03:49
        Zarowno Arystoteles jak i Platon brali oplaty za nauczanie i w niczym im to nie przeszkadzalo.


        Ja sie w pelni zgadzam z prof. Kudrycka. Mimo calego szacunku dla prof. Modzelewskiego nie podzielam jego punktu widzenia. Sorry, ale dzisiaj doktorat musi byc po ANGIELSKU, inaczej nikt tego nie bedzie czytal. Bedziemy jakims prowincjonalnym kraikiem.

        Bylem ostatnio na konferencji dotyczacej energii odnawialnej w Zurychu, byli tam tez "przedstawiciele polskiej nauki" jak zaczeli mowic po angielsku, to myslalem, ze padne ze wstydu.... uwierzcie, ze Polacy na zmywaku w UK mowia lepiej po miesiacu.

        To co sie liczy w nauce to nie nauki humanistyczne, to jest hobby, tylko techniczne i ekonomiczne tu musimy inwestowac i sie rozwijac bo jeden dobry wynalazek to jest wiecej pieniedzy i miejsc pracy niz stworzy tysiac socjologow.

        W Krakowie na historii sztuki jest 120 studentow, a na informatyce 250. Czy to naprawde sa dobre propocje? Czy naprawde ten kraj potrzebuje tyllko dwa razy wiecej informatykow? Bo ja mysle, ze to bedzie tak, ze ci informatycy znajda prace co do jednego, a historycy sztuki beda probowali sie dobrze ozenic i beda pracowac w Zusie...
        • pfg Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada prof. Kar 17.01.11, 08:50
          thegreatmongo napisał:


          > To co sie liczy w nauce to nie nauki humanistyczne, to jest hobby, tylko techni
          > czne i ekonomiczne

          Ekonomiczne - nie bardzo. Liczą się nauki biomedyczne, ścisłe, techniczne, pozostałe przyrodnicze i społeczne, ale tylko te na wysokim poziomie. Z humanistyką jest problem na całym świecie, a w Polsce szczególnie, bo polscy humaniści mają na ogół o sobie zbyt wysokie mniemanie w porównaniu do ich realnej pozycji (nb. Karol Modzelewski *ma* pozycję wybitną). Jeszcze gorzej w Polsce jest z bardzo słabymi naukami pedagogicznymi, społecznymi (z nielicznymi wyjątkami) i ekonomicznymi.

          > W Krakowie na historii sztuki jest 120 studentow, a na informatyce 250.

          E, kiepskie dane. Historia sztuki jest w Krakowie jedna, a na samym UJ są dwa wydziały, na których można studiować informatykę (MiI oraz FAIS), a więc łącznie ~ 400 osób na pierwszym roku, a do tego bodaj pięć lub sześć wydziałów na AGH, dwa na PK, jeden na AP. Uczelni prywatnych nie liczę.
          • ajent.007 Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada 17.01.11, 10:06
            Niestety, ale wybitnych ekonomistow to w Polsce mielismy, ale tylko w Ludowej - wystarczy wspomniec Kaleckiego i Langego. Dzis mamy zas Balcerowicza...
          • thegreatmongo Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada prof. Kar 17.01.11, 10:58
            "
            > E, kiepskie dane. Historia sztuki jest w Krakowie jedna, a na samym UJ są dwa w
            > ydziały, na których można studiować informatykę (MiI oraz FAIS), a więc łącznie
            > ~ 400 osób na pierwszym roku, a do tego bodaj pięć lub sześć wydziałów na AGH,
            > dwa na PK, jeden na AP. Uczelni prywatnych nie liczę."

            Porownywalem Historie Sztuki na UJ i Informatyke na AGH. Sa tez inne kierunki pokrewne, ale pisze tylko o informatyce. Widzisz, na kazda informatyke stosowana, masz 5 politologii, romanistyk, kultoroznastw czy innego badziewia.


            Co do nauk ekonomicznych to sie nie zgodze!

            Nie jestem naukowcem, ale dobre szkoly biznesowe to podstawa. Popatrz, ile biznesow zostalo zalozonych przez ludzi studiujacych MBA na Harvardzie. Wielkim problemem polskiej nauki, jest wlasnie to, ze nie potrafii dobrze uczyc finansow i ekonomii. Ci ludzie nie wymysla leku na raka, ale, dobrze wyksztalceni, zmienia gospodarke na bardziej wydajna, zfinansuja badania itp.
            • ajent.007 Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada 17.01.11, 11:13
              W zasadzie zgoda, ale MBA uzyskany na Harvardzie ma sie tak do MBA uzyskanego na SGH (o pomniejszych polskich 'uczelniach') juz nie wspominajac, jak Porsche Carrerra do "Malucha" (Fiata 126P) - w statystykach oba sie przeciez licza jako 1 samochod...
              Pozdr.
              lech.keller@gmail.com
              • dobry-dobry Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada 18.01.11, 00:24
                > W zasadzie zgoda, ale MBA uzyskany na Harvardzie ma sie tak do MBA uzyskaneg
                > o na SGH
                (o pomniejszych polskich 'uczelniach') juz nie wspominajac, jak
                > Porsche Carrerra do "Malucha"
                (Fiata 126P) - w statystykach oba sie przeci
                > ez licza jako 1 samochod...

                ale bzdura...
                Nie wiem czy się Pan orientuje, ale SGH całkiem nieźle stoi w rankingach szkół MBA na świecie...
                gorzej niestety z rankingami "naukowymi"
                • thegreatmongo Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada 18.01.11, 04:01
                  Dobrze stoi na polskie warunki to niestety druga setka szkol MBA.....


                  Warto dodac, ze kilka lat temu rektorzy kilku najwiekszych uniwerkow ekonomicznych napisali list do ministra, zeby zabronil SGH dawania studentom mozliwosci wyborow przedmiotow bo to nieuczciwa konkurencja.

                  Oczywiscie gdyby wprowadzono taka mozliwosc to czesc "profesorow" nie mialaby nikogo na wykladzie, wiec trzeba studenta zmusic...
                  • ajent.007 Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada 18.01.11, 05:03
                    Druga setka? Moze w jakichs regionalnych europejskich rankingach MBA - na 100% nie w swiatowych...
                • ajent.007 Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada 18.01.11, 05:01
                  Skad te rewelacje? SGH nie ma na rankings.ft.com/businessschoolrankings/global-mba-rankings. A w naukowych rankingach swiatowych to mozna znalezc czasem tylko UJ i UW, i to na samym koncu tychze rankingow, co nie przeszkadza takiemu UW odrzucac nostryfikacje doktoratow nadanych przez uczelnie z pierwszej setki tychze rankingow...
                  lech.keller@gmail.com
            • prawdziwam2011 Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada prof. Kar 17.01.11, 11:39
              Nie jesteś naukowcem? Masz jednak świetne rozeznanie, gdzie badziewie a gdzie nie. Nie wiem w jakim celu przeprowadzano parametryzację Uczelni. Pani Minister powinna była zwrócić się do Ciebie. Szybko rozgoniłbyś to towarzystwo hobbystów.
              • ajent.007 Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada 17.01.11, 11:48
                A to bylo do kogo?
              • thegreatmongo Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada prof. Kar 18.01.11, 04:02
                Bez sensu tekst prawdziwam...

                Mam rozeznanie co do uczelni biznesowych. Widze rankiningi, widze gdzie powstaja dobre firmy. Spotykam sie tez, NIESTETY, z przedstawicielami polskiej nauki na roznych konferencjach naukowo-biznesowych. Ich poziom i poziom ich angielskiego jest zenujacy. Zwykle interesuje ich wylacznie droga do najblizszego bufetu...
                • ajent.007 Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada 18.01.11, 05:08
                  Niestety, ale masz racje, thegreatmongo. Poziom naukowy i poziom angielskiego polskich "uczonych", ktorych dosc czesto spotykam na miedzynarodowych konferencjach na Zachodzie jest na ogol (jakies 80-90% przypadkow) wrecz zenujacy... Ale to wynik dlugoletniego chowu wsobnego, prorodzinnej polityki zatrudniania (czyli preferencji dla potomstwa profesury) i negatywnej selekcji szczegolnie na szczeblu habilitacji i belwederskiej profesury... :(
                  lech.keller@gmail.com
                • 71tosia Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada prof. Kar 19.01.11, 21:32
                  na bardzo dziwne konferencje Pan/i jezdzi!
                  Zwykle w centrach konferencyjnych nie ma bufetow, a przerwach miedzy wykladami seruje sie jedynie kawe. Angielski to byl problem polskich ( i nie tylko) naukowcow 2-3 pokolenia temu, dzis praktycznie kazdy przynajmniej w naukach technicznych posluguje sie angielskim calkiem sprawnie. Wypisywanie ze nieznajomosc angielskigo jest problemem swiadczy ze rzeczywiscie nie jest Pan/i nakowcem a problemy polskiej nauki znana tylko z wypowiedzi p. Kudryckiej.
                  • ajent.007 Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada prof. Kar 20.01.11, 00:49
                    O ile wiem, to na Zachodzie w centrach konferencyjanych sa bufety, i to na ogol liczne.
        • ajent.007 Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada... 17.01.11, 10:14
          thegreatmongo napisał: (...) dzisiaj doktorat musi byc po ANGIELSKU, inaczej nikt tego nie bedzie czytal. Bedziemy jakims prowincjonalnym kraikiem.
          - Juz nim jestesmy. Vide odmowa nostryfikacji na UW mego, napisanego po angielsku, doktoratu (PhD) z Monash University...
          I tez znam to uczucie, jak "przedstawiciele polskiej nauki" zacznaja mowic po angielsku, na miedzynarodowych konferencjach czy tez wyglaszajac goscinne wyklady na mej obecnej alma mater. Tlumacze sie pozniej za nich jak glupi, ze mieli oni ciezkie dziecinstwo w "komunistycznej" Polsce i stad te ich braki w wyksztalceniu i ogladzie... :(
          lech.keller@gmail.com
          • grawdhaga Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada... 20.01.11, 10:24
            nie rozumiem zatem, po co pchasz się na polską uczelnię, skoro tu tak słaby poziom? po co chcesz być jednym z tych, którymi tak gardzisz? czy liczyłeś na to, że od razu staniesz się gwiazdą, ktorej będą bić pokłony tylko dlatego, że doktorat poza Polską zrobiłeś? jak ci tam lepiej i sprawiedliwiej, to sobie tam zostań, po co ciągniesz do tego "prowincjonalnego kraiku"?
            • ajent.007 Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada... 20.01.11, 11:25
              Nie "pcham" sie, ale chcialbym sie przyczynic do podniesienia poziomu polskich wyzszych uczelni, np. przez wprowadzenie do nich zwyczajow i technik z najlepszych wyzszych uczelni swiata, np. tych, ktore ukonczylem na Zachodzie. Czemu uwazasz, ze nie powinienem tego robic?
              I nie oczekuje poklonow, ale tez jestem oburzonym chamstwem, z ktorym sie spotkalem w Polsce, np. na UW i w CK.
              lech.keller@gmail.com
    • marmotita Minister Barbara Kudrycka odpowiada prof. Karol... 16.01.11, 19:11
      Tak jak moi przedmówcy, zgodzę się, że puenta zaprezentowana przez Panią minister, która zapewne w jej odczuciu miała być genialnym prztyczkiem w nos Pana profesora, obnaża jej niski poziom nauczycielki z wiejskiego gimnazjum. Może pani minister zaimponuje tą idiotyczną grą słów czytelnikom Faktu czy Super Ekspresu, ale na pewno nie środowisku naukowemu. Po pierwsze na agorze i nie w Agorze, po drugie ta wymiana intelektualna była zdecydowanie ograniczona i niskiej jakości, jak zauważyli już moi przedmówcy, po trzecie agora jako rynek miasta ma się do wolnego rynku jak szpilki pani Minister do szpilek w laleczkach Woodo.
    • majs19 Minister Barbara Kudrycka odpowiada prof. Karol... 16.01.11, 19:15
      Tak, agora byla nie tylko rynkiem, lecz m.in. miejscem spotkan z owczesna opinia publiczna i towarzyskich dyskusji. Te jednak nie byly przedmiotem obrotu rynkowego. Za gloszenie oryginalych idei niekiedy placono kielichem cykuty...
      Humanistka
      • thegreatmongo Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada prof. Kar 17.01.11, 03:51
        Oczywiscie, ze byly przedmiotem obrotu rynkowego!!1 "Humanistko". Arystoteles i Platon pobierqali wynagrodzenie za nauczanie...
        • grzegorzlubomirski Akademicy w ZSRR tez pobierali wynagrodzenie 17.01.11, 13:20
          Pobieranie wynagrodzenia nie jest tozsame ze spoleczenstwem bazujacym na rynku. Pobiernie wynagrodzenia istnieje w takiej lub innej formie w kazdym spolecznestwie takze komunistycznym nawet takim jak w obecnej Korei Polnocnej, gdzie nauczyciele pobieraja wynagrodzenie.

          Jednak w swiecie starozytnym istniala olbrzymia grupa ludzi, stanowiaca trzon sily wytworczej, ktora takiego wynagrodzenia bezposrednio nie pobierala, czyli niewolnicy. Oczywiscie mozna mowic o wolnym (nieskrepowanym) rynku niewolnikow - jak to czyniono az po wiek 18, 19 w USA, gdy panstwo zaczelo ograniczac ten proceder.
          Co wiecej nikomu nie przyszlo na mysl ze rynek miejski czy wiejski moze stanowic wzor dla dzialajacego spolecznstwa a Plato i Arystotels motywacje materiala uwazali za najbardziej podla i niska, wlasciwie godna tylko niewolnika. Taki rynek, miejski czy wiejski byl tylko jedna z form wymiany, jednak cenny na nim oferowane nie byly indykatorem dla producenta. Na rynku sprezedawano niejako to co sie nie zuzylo w ekonomii podstawowej. Zasadniczo o gospodarce rynkowej mozna mowic dopiero gdy spelnione sa trzy podstawowe warunki. Formalne zdefiniwonie praw wlasnosci i ich centralna rejestracja oraz prawa transferu wlasnosci, wolny obrot ziemia i sila robocza (brak formalnego niewlonictwa tak starozytnego jak i feudalnego). Te warunki nie zaistnialy az po wiek 19.

          Mowienie o rynku w strozytnosci jest zuplenym nieporozumieniem. Jego formy istnialy ale byly wplecione i calkowicie zalezne od from gospodarowania bazujacych na tradycji, religii i prawie. Nawet w Atenach, handlarz niewolnikami nie przerzycal sie na uprawe zborze bo to stawalo sie bardziej oplacalne, taka logika byla obca starozytnosci.
          • ajent.007 Re: Akademicy w ZSRR tez pobierali wynagrodzenie 17.01.11, 23:56
            Zdecyduj sie wiec, czy w starozytniosci istnial rynek czy tez nie. I odpowiedz mi na pytanie: po co Starozytnym Rzymianom bylo potrzebne az tak bardzo rozwiniete prawo cywilne, ktore reguluje m. in. umowy handlowe? Czyzby nie dla tego, ze handel i rynek byly w owym Starozytnym Rzymie wysoko rozwiniete?
            lech.keller@gmail.com
          • thegreatmongo Re: Akademicy w ZSRR tez pobierali wynagrodzenie 18.01.11, 04:04
            Grzegorzu wiesz czemu byl rynek?

            Bo gdyby Platon czy Arystoteles uczyli kiepsko to by nie mieli studentow i zbankrutowali.

            Jesli profesor na polskiej uczelni uczy kiepsko i nie publikuje to NIC SIE NIE DZIEJE....i studenci musza takiego chlopka znosic.

            • ajent.007 Re: Akademicy w ZSRR tez pobierali wynagrodzenie 18.01.11, 05:13
              Tyle, ze w ZSRR akademikow weryfikowal takze rynek, choc posrednio. Mowa tu glownie o "scislakach", ktorzy konkurowali z nauka zachodnia, co sie przelozylo na dosc liczne Noble dla radzieckich fizykow. Cos w rodzaju rynku istnialo tez w ZSRR w przemysle zbrojeniowym, np. kilka bardzo dobrych, konkurujacych ze soba biur konstrukcyjnych w lotnictwie (Tupolew, Iljuszyn czy Mikojan).
    • alakyr A punkt czwarty to już pełny rynek. 16.01.11, 19:16
      A jakieś szczegóły, ile rząd przeznaczy na granty, jaki będzie plan finansowy grantów, ile i na co? A jak to robią we Francji, Niemczech, Anglii, Czechach?
    • baalsaack Dowcip się pani trzyma 16.01.11, 19:29
      Bo chyba tylko tak można interpretować ostatnie słowa.
    • pzgr Minister Barbara Kudrycka odpowiada prof. Karol... 16.01.11, 20:13
      Mam straszny problem z Minister Kudrycką, a szczególnie z jej naiwnym wyobrażeniem o kształcie rynku na badania naukowe. Ernest i Młody, zapewne opowiedział jej kilka historyjek (w consultingu: kejsów), które ona uznała za wzorcowe i pozwoliła oprzeć założenia reformy na owych przypadkowych opisach sukcesów.

      W odróżnieniu od Pani Minister, jestem badaczem naukowym i rynkowym jednocześnie (choć może lepiej powiedzieć naprzemiennie). I z przykrością muszę stwierdzić, że badania, których oczekuje ode mnie rynek (i zamienia w lucrum) są, hmm, jakby to ująć delikatnie, głupiutkie.

      I mam poczucie, że mi mózg gnije, gdy je robię. A za moje badania podstawowe, rynek nie chce dać lucrum, co więcej wprost mówi, że nie rozumie. Co więcej, w mojej branży, rynek woli naukowców-celebrytów, więc nie interesuje ich dorobek naukowy, ani upis filadelfijski.

      Zatem reforma Pani Minister się uda, gdy:
      a) polscy uczeni wybiorą lucrum i głupitkie badania - a wszystko zmierza w tym kierunku.
      b) rynek zmądrzeje i zechce finansować badania podstawowe, co stanie się, gdy będzie miał z tego korzyść wyrazistą i wprost - np. odpisy podatkowe.

    • trzy.14 Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada prof. Kar 16.01.11, 23:26
      Hmm, z jednej strony nie ma szans, aby nauki podstawowe na siebie zarobiły.
      Co więcej, komercjalizacja badań "politechnicznych" grozi zamienieniem politechnik na biura konstrukcyjne. Ale z drugiej strony mamy 100 tysięcy (słownie: sto tysięcy) etatów naukowo-badawczych, a całą technologię i tak kupujemy i będziemy kupować na Zachodzie i ostatnio także na Wschodzie. Pat, impas, Mrożek i Kafka. Czy naprawdę potrzebujemy 100 tys. etatów naukowych? Czy wszyscy naukowcy muszą być rozliczani jak naukowcy prowadzący badania podstawowe - za publikacje? Czy instytuty PAN powinny byc rozliczane za publikacje? Jak dĸługo akceptować będziemy trwanie w stanie "czuwania technologicznego?
      Publikacje maja sens, jeżeli publikujący prowadzą działalność dydaktyczną. Uczysz - publikuj. Nie uczysz - zarabiaj.
      • ajent.007 Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada 17.01.11, 00:28
        Przeciez te 100 tysięcy (słownie: sto tysięcy) etatów naukowo-badawczych, o ktorych pisze trzy.14, to dzis tylko calkowicie zbedne obciazenie budzetu, gdyz praktycznie to całą technologię i tak kupujemy i będziemy kupować na Zachodzie i ostatnio także i na Wschodzie (Chiny Ludowe).
        Tak wiec dziwie sie, ze nikt nie wpadl na pomysl likwidacji tych calkowicie zbednych etatow, lacznie z pozostalymi etatami na panstwowych wyzszych uczelniach. Przeciez polska gospodarka, nastawiona po roku 1990 na import technologii i know how, nie potrzebuje inzynierow, a tylko technikow, a jesli nie potrzebuje inzynierow, to tym bardziej nie potrzebuje magistrow. Garstke specjalistow niezbednych do funkcjonowania administracji mozemy przeciez wyksztalcic za granica, a prawnikow czy lekarzy oraz menedzerow wyksztalca nam prywatne badz tez sprywatyzowane wyzsze uczelnie.
        lech.keller@gmail.com
    • ajent.007 Moje pytania do Prof. Modzelewskiego 17.01.11, 00:14
      Profesor Karol Modzelewski, pomimo a wlasciwiwe dzieki byciu tzw. dysydentem w latach PRLu, to typowy reprezentant tzw. akademickiego betonu i mafii profesorskiej. Jest on wyraznie przeciwko umiedzynarodowieniu polskiej nauki i za jej zamknieciem na swiat, przez utrzymanie takich feudalno-PRLowskich instytucji jak habilitacja, dozywotnia panstwowa "belwederska" profesura a przede wszystkim obowiazku nostryfikacji w Polsce dyplomow doktorskich (glownie PhD) wydanych przez najlepsze wyzsze uczelnie na swiecie.

      To tacy Modzelewscy potraktowali mnie wrecz po chamsku na UW i w CK, odrzucajac nostryfikacje mego doktoratu z Monash University na tajnym posiedzeniu, na ktore nie mialem wstepu. Czemu Pan Profesor Modzelewski popiera takie sady kapturowe, w ktorych najbardziej zainteresowany nie ma nic do powiedzenia? W czyim interesie lezy nieuznawanie w Polsce doktoratow z Zachodu, w tym tez i z Australii? Czemu moge z australijskim PhD pracowac (i pracuje, jakby sie kto pytal) jako samodzielny naukowiec na zachodnioeuropejskim uniwersytecie, a nie moge pracowac na takim samym (badz podobnym) stanowisku w Polsce, jak by nie bylo mojej ojczyznie?

      Bez usuniecia wplywu na polska nauke i polskie szkolnictwo wyzsze mafii profesorskiej , skladajacej sie glownie z osobnikow typu K. Modzelewskiego, a wiec z PRLowskimi doktoratami i habilitacjami, albo tez majacymi owe doktoraty i habiliatcje uzyskane pod kierownictwem "naukowcow" uksztaltowanych w PRLu, nie ma szans na uratowanie polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyzszego przed kompletna zapascia. Tak wiec to pozbycie sie akademickiego betonu w rodzaju Profesorow Modzelewskich powinno byc zadaniem numer 1 Pani Minister Kudryckiej!
      lech.keller@gmail.com
      • ajent.007 Re: Moje pytania do Prof. Modzelewskiego - c.d. 17.01.11, 00:17
        Ponadto, to obecny system zarzadzania Polska nauka jest doszczetnie przegnily i cierpi na takie schorzenia jak:
        - wsobny chow naukowcow (od studenta do profesora a nawet i rektora na tym samym wydziale tej samej uczelni),
        - prorodzinna polityka zatrudniania (preferencja dla potomstwa profesury),
        - feudalne struktury chrakteryzujace sie habilitacja i dozywotnia, panstwowa profesura (tzw. belwederska) a takze
        - ostra ksenofobia, objawiajaca sie np. nieuznawaniem w Polsce doktoratow z najlepszych uniwersytetow swiata.

        Stad tez system ten nie moze byc w zaden sposob ulepszony: jedyna droga to jego calkowita likwidacja i zastapienie go calkowicie nowym systemem.

        Co nalezy wiec zrobic?
        1. Zlikwidować wreszcie te dożywotnie, belwederskie profesury.
        2. Zlikwidować habilitacje, a jednocześnie zweryfikować doktoraty i podwyższyć wymogi ich uzyskiwania.
        3. Nie uznawać dyplomów z podejrzanych uczelni (np. ze Słowacji), choćby były one unijne, a natomiast uznawać dyplomy czołowych uczelni świata, niezależnie od kraju, w którym zostały one uzyskane.
        4. Wprowadzić uczciwe, otwarte konkursy na stanowiska od asystenta do profesora, w których jury składało by się z cudzoziemców, wylosowanych przez komputer z puli ekspertów (na to musza się znaleźć fundusze).
        5. Wprowadzić w Polsce jako prawo Europejska Kartę Naukowca oraz Kodeks Postępowania przy Rekrutacji Pracowników Naukowych: 64.233.183.132/search?q=cache:lXz9qRRQ4OUJ:europa.eu/eracareers/pdf/kina21620b8c_pl.pdf+karta+naukowca&hl=pl&ct=clnk&cd=1&gl=pl
        6. Zlikwidować autonomie uczelni państwowych - są one finansowane przez podatników, i przed podatnikami muszą one odpowiadać.
        7. Wprowadzić ograniczenia w wieloetatowości.
        8. Zlikwidować PAN (dyrekcję, nie instytuty, które powinny być połączone z uczelniami wyższymi).
        9. Zamiast rozpraszać fundusze na finansowanie małych laboratoriów, przeznaczyć je na udział Polski w takich instytucjach międzynarodowych jak CERN czy ESA.
        10. Przestać gadać o reformie, a zacząć ją wreszcie wdrażać!

        lech.keller@gmail.com

    • ajent.007 Do pfg 17.01.11, 00:32
      Pani Minister traktuje nauke tak jak powinna. Przeciez mamy teraz w Polsce conajmniej 100 tysięcy (słownie: sto tysięcy) etatów naukowo-badawczych, bedacych dzis tylko calkowicie zbednym obciazeniem budzetu, gdyz praktycznie to całą technologię i tak kupujemy i będzie my kupować na Zachodzie i ostatnio także i na Wschodzie (Chiny Ludowe).
      Tak wiec dziwie sie, ze nikt nie wpadl na pomysl likwidacji tych calkowicie zbednych etatow, lacznie z pozostalymi etatami na panstwowych wyzszych uczelniach. Przeciez polska gospodarka, nastawiona po roku 1990 na import technologii i know how, nie potrzebuje inzynierow, a tylko technikow, a jesli nie potrzebuje inzynierow, to tym bardziej nie potrzebuje magistrow. Garstke specjalistow niezbednych do funkcjonowania administracji mozemy przeciez wyksztalcic za granica, a prawnikow czy lekarzy oraz menedzerow wyksztalca nam prywatne badz tez sprywatyzowane wyzsze uczelnie.
      lech.keller@gmail.com
      • pzgr Szanowny Panie, 17.01.11, 00:40
        Skopiował Pan ten sam tekst dwukrotnie, raz, za razem.
        Niektórzy używają opcji "pokaż wszystkie" i potem strasznie trudno czyta się tak liczne tożsame fragmenty.
        Nie polemizuję z treścią, a jedynie ze sposobem komunikacji.
        Sugeruję założenie bloga (Gazeta oferuje taką funkcjonalność) i wklejanie linku do opowieści o nostryfikacji (skądinąd współczuję, ja się po mojej obronie miałem ochotę porzygać).
        • ajent.007 Re: Szanowny Panie etc. 17.01.11, 01:55
          Mozna mi tez zarzucic nieuzywanie polskich liter...
          A na prowadzenie blogow nie mam specjaknie czasu ani ochoty.
          Nie oczekuje tez wspolczucia. PiSze to co Pisze, aby ulatwic zycie przyszlym POkoleniom POlskich naukowcow. Ja bowiem za kilka lat przejde na emeryture, wiec walcze o sprawiedliwosc nie tyle dla siebie, ale dla innych.
          Pozdr.
          Kagan (lech.keller@gmail.com)
          • pzgr Re: Szanowny Panie etc. 17.01.11, 09:52
            Traktowanie uprzejmej uwagi o technicznej stronie Pana komunikatów jak "zarzutów" daje do myślenia. I smuci, bo wielkich musiał Pan doznać krzywd. Ale, do k...y nędzy, nie ja i nie pfg i nikt z tego forum, nie jest Pana krzywdzicielem, zatem nie musimy znosić wklejania po raz setny tego samego tekstu.
            • ajent.007 Re: Szanowny Panie etc. 17.01.11, 10:04
              Krzywdy to doznala polska nauka i polscy studenci, a nie ja. Ja po prostu po odmowie nostryfikacji wyjechalem z Polski i teraz przyczyniam sie do rozwoju nauki na zachodzie Europy, niejako przy okazji przy okazji majac o wiele lepsze warunki pracy i placy.
              A swoja historie powtarzam, przyznaje ze czasami ad nauseam, jako przestroge dla tych, ktorzy w Polsce z roznych powodow pozostali. A poza tym, to pisalbym raczej na forum Doktorat-Nauka-Uczelnia, gdyby mnie tam nie zabanowano w ramach walki o wolnosc slowa i swobode naukowej dyskusji.
              Pozdr.
              Kagan czyli lech.keller@gmail.com
              • ar.co Re: Szanowny Panie etc. 17.01.11, 11:24
                Hmmm, jak nie doznałeś krzywdy, to skąd to ciągłe wylewanie żalów na forum (faktycznie ad nauseam)? Może jednak ta "polska nauka i polscy studenci" nie doznali aż tak straszliwej krzywdy przez nieobecność w Polsce kolejnego rozżalonego frustrata.
                • ajent.007 Re: Szanowny Panie etc. 17.01.11, 11:34
                  Krzywdy doznalem, ale moja osobista szkoda jest tu o wiele mniejsza niz szkoda wyrzadzona polskiej nauce. I widze, ze polska mafia profesorska wyzywa od "frustratow" kazdego, kto osmieli sie napisac o niej prawde... :(
              • tuluz-lotrek Re: Szanowny Panie etc. 17.01.11, 20:13
                > Krzywdy to doznala polska nauka i polscy studenci, a nie ja. Ja po prostu po odmowie nostryfikacji wyjechalem z Polski i teraz przyczyniam sie do rozwoju nauki na zachodzie Europy

                > Kagan czyli lech.keller@gmail.com

                Więcej takich krzywd, to może jakoś przetrwamy. A przyczyniaj się, przyczyniaj, może wreszcie popełnisz coś, co chociaż w Scholar Google wyskoczy, bo na razie nawet tam żadnych cytowań nie widzę (w wyniku zbiorczych knowań UW, CK, polskiego betonu naukowego, masonów, cyklistów i różokrzyżowców, zapewne).

                • ajent.007 Re: Szanowny Panie etc. 17.01.11, 23:51
                  To dziwne, chyba uzywasz innego Google Scholar niz ja. Zreszta na Google Scholar swiat sie nie konczy!
                  Nastepnym razem, zanim cos napiszesz, to sprawdz przed tem FAKTY! Moze tez i PoP?
                  Pozdrawiam z antypodow!
                  Kagan (lech.keller@gmail.com)
                  • thegreatmongo Re: Szanowny Panie etc. 18.01.11, 04:07
                    Ja Kagana z ciekawosci tez wrzucilem w google scholar i jednak cos wychodzi. Wrzuc kilku profesorow z polski i zobaczysz pusta plame
                    • ajent.007 Re: Szanowny Panie etc. 18.01.11, 05:19
                      Przypominam tez skromnie, ze ja doktorat zrobilem w wieku 50 lat (przedtem pracowalem glownie w biznesie) i ze nie jestem "scislakiem" a reprezentatem nauk spolecznych (ekonomia i politologia), a wiec mam z definicji trudniejszy dostep do pism z tzw. LF.
                      Pozdr.
                      Kagan czyli lech.keller@gmail.com
                    • tuluz-lotrek Re: Szanowny Panie etc. 19.01.11, 13:42
                      Znalazłem 1 autocytowanie (i to też nie z czasopisma naukowego, tylko ze strony uniwersyteckiej) - chyba mówiąc, że "coś wychodzi", nie masz na myśli tego, że są same *teksty* Kagana? Piszesz cokolwiek, wrzucasz do sieci i po pewnym czasie Scholar Ci to pokaże...

                      Istotnie coś jest, jeśli wrzuci się "L Keller" - tyle, że to są głównie teksty biologiczne, więc to raczej nie Kagan (choć kto wie, on bardzo wszechstronny jest, może w wolnej chwili a to coś o ewolucjonizmie skrobnie, to o owadach społecznych czy dynamice populacji poduma, a czasem i o nanomateriałach coś trzaśnie :). Serio, udało Ci się znaleźć cokolwiek naprawdę Kaganowego? Ja spędziłem kilka minut, próbując bezskutecznie przedrzeć się przez "długi ogon" rozmaitych L Kellerów, a więcej w tym celu tracić nie zamierzam. Gdyby Kagan gdziekolwiek pochwalił się chociaż listą swych publikacji w czasopismach naukowych (niedużo roboty, wystarczą te szeroko cytowane), to można by sprawdzać po tytułach; ale ta jego skromność...
                      • ajent.007 Re: Szanowny Panie etc. 20.01.11, 00:50
                        Autocytowanie? Konkrety prosze...
                        Sprobuj moze "Lech Keller"!
                    • 71tosia Re: Szanowny Panie etc. 19.01.11, 19:39
                      wpisy ''agenta'' sugeruja ze polska nauka odniosla niebotyczna strate po odmowie zatrudnienia Lecha Kellera na polskich uczelniach. Fakty sa jednak inne, w google scholar znajdyja sie tylko 3 artukuly w jezyku angielskim p Lecha Kellera (ich cytowalnosc artukulow=0 lub 1). Nawet jezeli baza jest niepelna lub moje wyszukiwanie niedokladne to i tak wydaje sie ze dokonania naukowe Pana Kellera sa skromne, a biorac pod uwage jeszcze wiek kandytata (dzis slusznie czy nie stawia sie w nauce na mlodziez) wcale mnie nie dziwi decyzja uczelni. Przy okazji wydaje ze rzeczywisie macki polskiej profesury siegaja daleko ;-) w intenecie bez problemu mozna natrafic na dokumnety swiadczace o kilkuletniej walce prawnej dr Kellera z w sprawie odmowy jego zatrudnienia, rowniez w autralijskim uniwersytecie, w ktorym sie doktoryzowal.

                      Jezeli chodzi o dokonania polskich naukowcow to wystarczy sprawdzic prace osob, ktorym przyznaje sie co roku tzw 'polskie noble' tak wiec ''thegreatmongo" w przyszlosci zadaj sobie troche wiecej trudu, zanim zaczniesz uogolniac. Bo co prawda polska nauka w swej masia nie wyglada dobrze (sczegolnie nauki humanistyczne) ale gdy wezmie sie pod uwage np ze wsrod 1% najbradziej cytowanych prac naukowych Polska ma 21 pozycje to juz nie jest zle, szczegolnie ze naklady sa ciagle duzo nizsze niz w innych krajach a balagan systemowy, do ktorego polityka p Kudryckiej bardzo sie przyczynila, ogromny.
                      W polskiej nauce nie brakuje osob wybitnych wbrew obiegowej opinii.
                      A habilitacje - jest to problem zupelnie wtorny, ani nie poprawia ale tez nie pogarsza stanu nauki. Habilitacja istnieje we Francji i Niemczech nie istnieje w Anglii i US i czego to dowodzi - niczego! Jak dla mnie moze ich wogole nie byc.

                      • ajent.007 Re: Szanowny Panie etc. 20.01.11, 00:59
                        Widze, ze dokonalas dosc selektywnego przegladu Sieci. Na samym PoP mozna przeciez latwo znalezc kilkanascie moich artykulow, a proste przeszukanie Sieci przy uzyciu Google pozwala odnalezc takze tytuly mych ksiazek.
                        I co w tym zlego, ze sie procesowalem z Monash? Pozbyli sie mnie z Monash dosc brzydko, korzystajac z mej nieobecnosci (bylem przez rok profesorem wizytujacym na UMCSie).
                        A co do mego wieku: z przyczyn glownie politycznych (emigracja z Polski) doktorat zrobilem po piecdziesiatce. Czy z tego powodu powinienem byc dyskryminowany?
                        I zauwaz tez, ze w Niemczech i Francji brak habilitacji nie jest przeszkoda w kontynuacji kariery naukowej, i ze w Niemczech mozna byc profesorem posiadajac 'tylko' anglosaki doktorat (PhD).
                        lech.keller@gmail.com
                        • 71tosia Re: Szanowny Panie etc. 20.01.11, 09:49
                          kilka artykulow, ktorych cytowalnosc jest na poziomie autocytowan...nadal twierdze ze to poziom slabego pracownika naukowego a przeciez walczy Pan o to by w Polskiej nauce byly jedynie osoby wybitne..
                          Rygor wieku jest pomyslem chwalonej przez Pana reformy Minister Kudryckiej.
                          A co do Pana sporu z Monash... 7 lat wymiany listow i pozwow? Gdybym byla dziekanem nie zaryzykowalabym zatrudnienia Pana na po otrzymaniu opini z Monash.

                          No i niech Pan sobie odpowiedz daruje chociaz przy Pana niebywalym internetowam ADHD, bedzie to pewnie dla Pana trudne. Sprowadzanie dyskusji o nauce do odpowiedzi na Pana posty jest idiotyczne (nie bede w tym brac udzialu) , "Zabija" to kazda sensowna dyskusje.
                          • ajent.007 Re: Szanowny Panie etc. 20.01.11, 11:31
                            1. To nie sa autocytowania.
                            2. Nie wszystkie cytowania sa w bazie PoP, podobnie jak nie ma w PoP wiekszosci mych opracowan.
                            3. Poziom pracownika naukowego NIE mierzy sie iloscia publikacji ani iloscia cytowan, ale JAKOSCIA przeprowadzonych badan.
                            4. Jakie 7 lat? Skad wziales te liczbe? I czemu uwazasz, ze mam zla naukowa opinie z Monash? Ten spor byl przeciez o pieniadze, a nie o jakosc mej pracy naukowej!
                            5. Widze, ze ci nie na reke, ze ja opisuje patologie polskiej nauki.
                            6. I czemu ukrywasz sie za anonimiowym nickiem? Anonimow nikt nie bierze na powaznie!
                            lech.keller@gmail.com
                        • cehaem Re: Szanowny Panie etc. 21.01.11, 19:57
                          > I co w tym zlego, ze sie procesowalem z Monash? Pozbyli sie mnie z Monash dosc
                          > brzydko, korzystajac z mej nieobecnosci (bylem przez rok profesorem wizytujacym
                          > na UMCSie).

                          "Profesor wizytujacy". Tylko, ze zaden z ciebie profesor a doslownie tlumaczenie tego pojecia na jezyk polski ma na celu tylko kadzenie sobie.
                          Co do pozbycia sie ciebie w Australii/. Coz: najwyrazniej masz wybitny talent do zrazania ludzi do siebie.
                          • ajent.007 Re: Szanowny Panie etc. 21.01.11, 23:46
                            A jaki z ciebie profesor? I czemu kryjesz sie pod anonimowym nickiem?
                            I jak niby mialem przetlumaczyc 'visiting professor'?
                            A poza tym, to nikt sie mnie z Australii nie pozbyl, bo niby jak?
                            I nie wiem czemu uwazasz, ze awansowac powinni tylko potakiwacze i lizusy.
                            • cehaem Re: Szanowny Panie etc. 22.01.11, 02:52
                              > I jak niby mialem przetlumaczyc 'visiting professor'?

                              W PL tytul profesorski jest zarezerwowany dla osob posiadajacych habilitacje.

                              > I nie wiem czemu uwazasz, ze awansowac powinni tylko potakiwacze i lizusy.

                              Ty na prawde masz urojenia.
                              • ajent.007 Re: Szanowny Panie etc. 22.01.11, 11:43
                                Mylisz stanowiska profesora zwyczajnego, profesora nadzwyczajnego i profesora wizytujacego z tytułem naukowym profesora (tzw. prof. belwederski).
                                A ze w Polsce de facto (ale nie de jure) wymaga sie od profesora habilitacji, ktora nie jest znana w krajach z przodujaca nauka, to mamy tez w Polsce negatywna selekcje profesury...
                                • cehaem Re: Szanowny Panie etc. 22.01.11, 13:27
                                  Pojecie visiting professor jest na jezyk polski po prostu nieprzetlumaczalne, poniewaz slowo profes(s)or w obywdu jezykach oznacza rozne rzeczy. Okreslene profesor w krajach znajacych habilitacje (generalnie) zarezerwowane jest tylko dla osob legitymujacych sie venia legendi. W przypadku naukowcow anglosaskich zwykle ogranicza sie je do tych, ktorzy sa "full professor", maja wlasna katedre, pracuja na stanowisku porownywalnym do srodkowoeuropejskiego profesora (dlatego tez niemieckiemu junior profesorowi z reguly przysluguje ten tytul).

                                  Logika tez u ciebie szwankuje. Poniewaz w Stanach nie ma habilitacji, a w Polsce jest, tam nauka jest dalej a w PL nie, wnioskujesz (ot tak sobie), ze winna jest habilitacja. Otrzymanie venia legendi na podstawie habilitacji jest wytworem konkretnych okolicznosci, a wiec niczym swietym. Jednak zniesienie jej w Polsce oznaczaloby tylko jeszcze wieksza bylejakosc.
                                  • ajent.007 Re: Szanowny Panie etc. 23.01.11, 01:18
                                    Profesorem okresla sie na Zachodzie takze osoby, ktore w Polsce sa tytulowane adiunktami - sa to w USA assistant professors, a w UK czy Australii lecturers i senior lecturers. U anglosasow sa tez tzw. readers. Czy wedlug ciebie reader jest profesorem, czy tez nie?
                                    A habilitacja jest jednym z istotnych czynnikow powodujacych zacofanie polskiej nauki, gdyz w Polsce zamiast robic badania, robi sie habilitacje. Stad tez kazda prawdziwa reforma nauki w Polsce musi zawierac takze zniesienie habilitacji przy jednoczesnej weryfikacji doktoratow juz otrzymanych i podwyzszeniu wymogow ich uzyskania.
                                    Poza tym, to w krajach anglosaskich i ogolnie na Zachodzie, mozna wykladac na uniwerytecie nie majac nawet doktoratu, i znane sa tam liczne przypadki, ze osoba bez doktoratu zostaje pelnym profesorem i szefem katedry (oczywiscie, na Zachodzie jest to z reguly tytul uniwersytecki, a nie, jak w Polsce, panstwowy).

                                    • cehaem Re: Szanowny Panie etc. 23.01.11, 14:33
                                      > Profesorem okresla sie na Zachodzie takze osoby, ktore w Polsce sa tytulowan
                                      > e adiunktami
                                      - sa to w USA assistant professors, a w UK czy Australi
                                      > i lecturers i senior lecturers. U anglosasow sa tez tzw. reade
                                      > rs
                                      . Czy wedlug ciebie reader jest profesorem, czy tez nie?

                                      Ja nie mowie o zachodzie, tylko o Europie (tej znajacej habilitacje). To funkcjonuja inne pojecia i nie ma sensu na sile przeszczepiac innych. Tu "profesorem wizytujacym" jest ktos, kto na macierzystej uczelni sprawuje funkcje podobna do "naszego" profesora.

                                      Kiedys sprawa tez byla inna. Na poczatku wieku XX w Niemczech profesorami byli wlasciciele katedr na uczelniach, ale obok tego funkcjonowal tylul, ktory glowa/y panstwa nadawaly uczonym za wybitne osiagniecia naukowe. Heliodor Swiecicki otrzymal taki tytul od Wilhelma II, chociaz nie byl nauczycielem akademickim.

                                      W tych krajach anglosaskich, ktore znam, pojecie professor odnosi sie tylko do naukowcow na tenure track.

                                      > A habilitacja jest jednym z istotnych czynnikow powodujacych zacofanie polsk
                                      > iej nauki
                                      , gdyz w Polsce zamiast robic badania, robi sie habilitacje
                                      > . Stad tez kazda prawdziwa reforma nauki w Polsce musi zawierac takze zniesieni
                                      > e habilitacji przy jednoczesnej weryfikacji doktoratow juz otrzymanych i podwyz
                                      > szeniu wymogow ich uzyskania.

                                      A habilitacja jest niby wynikiem czego? Wrozenia z fusow? W przedmiotach humanistycznych z reguly powinna byc dowodem tego, ze habilitant jest w stanie samodzielnie przeprowadzic badania, a co z tego wynika, ma taki oglad w dziedzinie, ktory udowadnia, ze bedzie tez w stanie kierowac zespolem badawczym.
                                      W dodatku powinien byc w stanie posiadana wiedze przekazac -> wyklad habilitacyjny.

                                      O ile z paroma sprawami, o ktorych piszesz, czlowiek nawet moglby sie zgodic, to potem wtrety typu "weryfikacja doktoratow" pokazuje, ze jednak urwales sie z ksiezyca.

                                      > Poza tym, to w krajach anglosaskich i ogolnie na Zachodzie, mozna wykladac na u
                                      > niwerytecie nie majac nawet doktoratu, i znane sa tam liczne przypadki, ze osob
                                      > a bez doktoratu zostaje pelnym profesorem i szefem katedry (oczywiscie, na Zach
                                      > odzie jest to z reguly tytul uniwersytecki, a nie, jak w Polsce, panstwowy).

                                      Nietzsche tez nie mial doktoratu, a Ludwig Erhardt doktorem zostal podczas wedrowki.
                                      Pisane doktoratu i habilitacji to tez w pewnym sensie "nauka zawodu". Sam tego obecnie doswiadczam, bo sam na wlasnym grzbiecie ucze sie tez ekonomii pracy, kladzenia nacisku na pewne tematy w szerszym kontekscie, itp., co pozniej z pewnoscia przyda mi sie. Tytuly sa oznacznikiem profesjonalizacji nauki, jesli z nich zrezygnujemy, to wszystko kompletnie sie rozpadnie. Wciaz sa jeszcze ludzie, ktorzy sumiennie pisza recenzje. Ja takich znam i pomiedzy takimi sie obracam.Wiem, ze jest masa bylejakosci, ale bynajmniej nie wbijam sobie do glowy, ze stekajac na forach cos zmienie. Tym bardziej, proponujac absurdalne rozwiazania.
                                      • ajent.007 Re: Szanowny Panie etc. 24.01.11, 03:29
                                        Na zachodzie Europy habilitacja nie jest juz nigdzie, w odroznieniu od Polski, warunkiem awansu akademickiego, nie wspominajac juz o tym ze w Wielkiej Brytanii, ktora ma najlepsze wyzsze uczelnie w Europie, habilitacja w ogole nie istnieje (i nigdy zreszta nie istniala)...
                                        A u Anglosasow sa profesorowie majacy tzw. tenure (co zreszta wcale ich nie chroni przed utrata pracy) i profesorowie bez owej tenure.
                                        Zas w krajach angioelskojezycznych doktorat (PhD) jest wlasnie taka licencja na samodzielne prowadzenie badan naukowych, stad tez znacznie trudniej jest uzyskac ow PhD niz polski doktorat.
                                        I czemu sie tak boisz weryfikacji doktoratow? Zas profesjonalizacja nauki nie ma nic wpolnego z nasza polska tytulomania. Ilu polskich profesorow "belwederskich" jest rozpoznawanych przez miedzynarodowe bazy danych typu PoP? Niestety, ale mniejszosc, stad tez ten moj postulat weryfikacji polskich doktoratow.
                                        I na koniec: media, a w tym wiec i Internet, to tzw. czwarta wladza, a wiec nie jest tak, ze "stukajac na forach nic sie nie zmieni". A rozwiazania, ktore sie dzis wydaja aburdalne, nie musza byc uwazane za absurdalne w przyszlosci. Przyklad: w podrecznikach astronomii wydawanych jeszcze w latach 1930tych wysmiewano sie z mozliwosci poznania kosmosu przy pomocy rakiet...
                                        Pozdr.
                                        kagan (lech.keller@gmail.com)
                                        • cehaem Re: Szanowny Panie etc. 24.01.11, 21:07
                                          > Na zachodzie Europy habilitacja nie jest juz nigdzie, w odroznieniu od P
                                          > olski, warunkiem awansu akademickiego, nie wspominajac juz o tym ze w W
                                          > ielkiej Brytanii, ktora ma najlepsze wyzsze uczelnie w Europie, habilitacja w o
                                          > gole nie istnieje (i nigdy zreszta nie istniala)...

                                          "Ranking" uczelniany mozna sobie wsadzic gdzies...pomiedzy papiery, to to na poczatku. Naukowcy z prawdziwego zdarzenia zwracaja na osiagniecia zespolow naukowych czy instytutow, a nie jakies ogolne tabelki. Takie podniecanie sie jest godne ksiegowych moze. Np. taki Niclas Luhmann czy duet Wehler/Kocka osiedli w uniwersytecie w Bielefeld, o ktorym malo kto slyszal.
                                          Zreszta nie masz racji co do habilitacji. Obowiazuje ona wciaz w krajach niemieckojezycznych, Finlandii i Europie Wschodniej oraz Francji. Junior-profesorowie sa, ale ich zatrudnienie jest ograniczone czasowo. Zreszta ten model w Niemczech okazal sie klapa - obowiazki profesora PLUS pisanie habiitacji za mniejsze pieniadze...

                                          > A u Anglosasow sa profesorowie majacy tzw. tenure (co zreszta wcale ich nie chr
                                          > oni przed utrata pracy) i profesorowie bez owej tenure.

                                          Nie ma full professor bez tenure. Wyjatkami sa jacys ludzie na "sponsorowanych" katedrach, ale oni sa zwykle krotko przed osadnieciem. Albo nieliczni, ktorym zalezy na gwiazdorskich zarobkach.

                                          > Zas w krajach angioelskojezycznych doktorat (PhD) jest wlasnie taka licencja
                                          > na samodzielne prowadzenie badan naukowych
                                          , stad tez znacznie trudniej jes
                                          > t uzyskac ow PhD niz polski doktorat.

                                          Jest trudno tam, gdzie sie wymaga. Ani na wyspach, ani w Polsce reguly nie ma.
                                          Jak juz stwierdzilem wczesniej. Do objecia profesury trzeba dojrzec i wykazac sie w dydaktyce. Anglosasi zadaja dokladnie tego samego. U nich pisze sie po prostu kolejna ksiazke - u "nas" habilitacje. Roznicy wielkiej nie ma. Bez habilitacji mialbys w Polsce profesorow z trzema artykulami na krzyz.

                                          > I czemu sie tak boisz weryfikacji doktoratow?

                                          Hurra, niech zyja speckomisje!

                                          > e ma nic wpolnego z nasza polska tytulomania[/b]. Ilu polskich profesorow "belw
                                          > ederskich" jest rozpoznawanych przez miedzynarodowe bazy danych typu PoP? Niest
                                          > ety, ale mniejszosc,

                                          Tak, zawsze chcialem, zeby maszyna mnie oceniala. Dziekuje, postoje. Wole tradycyjna dyskusja naukowa.
                                          • ajent.007 Re: Szanowny Panie etc. 26.01.11, 17:22
                                            Nie lubisz tych rankingow, gdyz obnazaja one bardzo nieciekawa prawde o polskiej nauce...
                                            Finlandia lezy zas, i to zdecydowanie, w Europie Wschodniej, a we Francji i Niemczech tez przyczynila sie ona do upadku nauki, choc oczywiscie nie za tak tragicznego jak w Polsce, gdyz sa to kraje znacznie od naszego bogatsze...
                                            I nie myl znow tenure z gwarancja zatrudnienia. Na dobrej uczelni zaden profesor nie ma, jak w Polsce, licencji na nic nie robienie, oraz sa stanowiska tzw. Research Professors, ktore nie wymagaja dydaktyki, a wiec i dydaktycznego doswiadczenia.
                                            I jaki proponujesz obiektywny system oceny naukowcow, jak nie poprzez bazy danych ze zweryfikowanymi publikacjami?
                                            A dyskusja naukowa czesto jest utrudniana przez akademicki beton, co doskonale widac np. na forum Doktorat-Nauka-Uczelnia...
      • pfg Re: Do pfg 17.01.11, 08:42
        Ja też cię lubię, Lesiu.
        • ajent.007 Re: Do pfg 17.01.11, 09:52
          Milo mi!
          pfg napisał: Ja też cię lubię, Lesiu.
          PS: Ja lubie nawet prof. Modzelewskiego, ale tylko jako czlowieka a nie jako profesora...
    • potulna1945 Minister Barbara Kudrycka odpowiada prof. Karol... 17.01.11, 03:51
      W całej dyskusji nad nową ustawą nie został zauważony jeden fakt. Tzw. procedura habilitacyjna żywcem przypomia procedurę uzyskiwania stopnia doktora w dawnym ZSRR zapoczątkowaną czystkami w latach trzydziestych ubiegłego wieku.Tam też powoływano tzw.czerezwyczajne komisje a uproszczenie znaczyć miało centralizacje władzy.Cofamy się zatem zatem prezed odwilż 1956 i czasy gomułkowskie.
      • ajent.007 Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada 17.01.11, 09:56
        Toz habilitacja jest przeciez typowym sowiecko-bolszewickim a nawet stalinowskim przezytkiem, majacym na celu dokonanie negatywnej selekcji posrod naukowcow, poprzez usuniecie z uczelni i instytutow osob samodzielnie myslacych, a wiec malo podatnych na niemerytoryczne naciski ze strony przelozonych.
        lech.keller@gmail.com
    • niki818 Minister Barbara Kudrycka odpowiada prof. Karol... 17.01.11, 12:33
      Moim zdaniem reformy min. Kudryckiej sa jak najbardziej potrzebne, szczegolnie dla mlodych naukowcow. W dzisiejszych czasach wiele zdolnych osob wyjezdza z kraju w celach naukowych, po czym juz nie chce wracac do naszego polskiego systemu, zdominowanego przez starych profesorow, ktorzy juz nic nie rozumieja i w obawie przed konkurencja blokuja mlodych, a szczegolnie negatywnie patrza na tych co, np. doktorat przywiezli z zagranicy i nie wazne, ze maja dorobek ogromny i doswiadczenie szerokie. Dlatego ciesze sie z reform Kudryckiej, poniewaz zacheci ona mlodych ludzi aby wracali do kraju i pracowali na rzecz polskiej nauki a nie amerykanskiej czy innej. A jednoczesnie podoba mi sie kontrola nad przyznawaniem statusu pracownika samodzielnego takim osobom, dzieki czemu mozemy liczyc na to, ze nie kazdy byle kto bedzie go dostawal.
      • pzgr Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada prof. Kar 17.01.11, 13:07
        Czuję się niezmiernie zachęcony.
        Najbardziej zarobkami, w drugiej kolejności cudownymi warunkami życia w PL.
        I jeszcze nakładami na naukę Pani Minister mnie zachęciła.
        A już najbardziej podoba mi się wstrzymanie wypłat grantów, bo się kasa skończyła (pfg gdzieś o tym pisał).

        To jest naiwność straszna, i Twoja, i Minister Kudryckiej.

        PS. Przestańce myśleć o tym w kategoriach młodzi-starzy. Myślcie raczej o wartości ich pracy.
      • ajent.007 Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada... 18.01.11, 00:00
        Czemu uwazasz niki818, ze na Zachodzie doktorat moze dostac byle kto, stad potrzebny jest system eliminujacy z Polski wiekszosc posiadaczy zachodnich doktoratow, ale dopuszczajacy do Polski bez zadnych barier posiadaczy doktoratow z takich poteg naukowych jak np. Slowacja czy Libia?
        lech.keller@gmail.com
    • kontakt-gw Zagrozeniem jest archaiczne ksztalcenie mlodziezy 17.01.11, 14:40
      Z gory zastrzegam, ze jestem zwolennikiem masowosci ksztalcenia, ale nie jego egalitaryzmu. W tym sensie reformy musza byc "rynkowe", tzn. polskie uczelnie winny wypelniac swoja podstawowa role czyli dostarczanie spoleczenstwu zarowno kompetentnych pracownikow jak i kulturotowrczych elit przy zachowaniu odpowiednich proporcji i uwzglednieniu poziomu gospodarczego i mozliwosci budzetowych naszego kraju.

      Tymczasem dyskusja srodowiskowa od lat toczy sie "obok" podstawowych problemow (znamienne wypowiedzi na srodowym spotkaniu u Prezydenta RP - "mam wrazenie, ze Panowie zajmujecie sie sami soba") a dziennikarze nie potrafia wlasciwie zdefiniowac problemow, a co dopiero przeprowadzic ogolnospoleczna dyskusje na ten temat.

      Kazda dyskusja na temat polskich uczelni sprowadza sie do dyskusji o "nauce". Tymczasem spojrzmy prawdzie w oczy. Wszelkie rankingi a takze syllabusy nauczania swiadcza o tym, ze z duzym prawdopodobienstwem wiekszosc pracownikow polskich uczelni nie zna aktualnego stanu wiedzy!!! Prozna jest rowniez nadzieja, ze selekcja wg "osiagniec naukowych" doprowadzi do poprawy poziomu dydaktycznego polskich uczelni. Wymog ustawicznego awansu naukowego, uzyskiwania kolejnych stopni i tytulow, lezy u podstaw pozoranctwa naukowego i coraz powszechniejszego plagiaryzmu na polskich uczelniach. Smutna prawda jest taka, ze od asystenta po czlonkow rzeczywistych PAN, pracownicy polskich uczelni najpierw sami musza sie wiele nauczyc by prowadzic nowoczesnie dydaktyke a dopiero w dalszej kolejnosci wlaczyc sie w tworzenie nauki swiatowej.

      Tymczasem mamy kilka zrodel zla na polskich uczelniach:
      1. opisywany przez raporty ekspertow miedzynarodowych (Bank Swiatowy 2004, UNDP 2007) system podporzadkowania programow i tresci nauczania kompetencjom i wiedzy JUZ zatrudnionych praciwnikow - dodajmy w wiekszosci z chowu wsobnego;
      2. chow wsobny, w ktorym kolejne pokolenia posiadaja tylko ulamek wiedzy swoich nauczycieli;
      3. siatke godzin dostosowana do sily glosu (tez ukladow personalnych) na radach wydzialow i potrzeb etatowych kierownikow jednostek, a nie aktualnego stanu wiedzy a tym bardziej potrzeb rynku;
      4. etc...

      To wszystko powoduje, ze "polskie uczelnie przekuwaja diamenty na wegiel" (wg The Economist), zamiast optymalnie wykorzystywac potencjal intelektualny 2 mln-ow studiujacej mlodziezy (inna oferta dla najzdolniejszych a inna dla przecietnych). Tymczasem nalezy postawic sprawe jasno. Stawianie na mlodych nic nam nie pomoze bez przebudowy polskich uczelni od podstaw. Polskie uczelnie (wyjatki tgylko potwierdzaja regule) nie ksztalca wlasciwie ani kadr dla polskiej gospodarki, ani potencjalnego narybku dla polskiej nauki na poziomie swiatowym.

      Tego wszystkiego nie da sie zmienic bez gruntownej reorganizacji polskich uczelni i systemu zarzadzania nimi. Moj najwiekszy zal do mediewisty, Pana Modzelewskiego polega na tym, ze broniac swojej (i kolegow) pozycji "autorytetow intelektualnych" nie dostrzega elementarnych potrzeb polskich uczelni, polskiego spoleczenstwa. Ze wzgledu na pozycje polityczna i wczesniejsze zaslugi dla opozycji demokratycznej jest to postawa szczegolnie szkodliwa dla przyszlosci Rzeczypospolitej.

      Nie ukrywam, ze Pan Modzelewski stracil w moich oczach resztki szacunku po otrzymaniu informacji, ze w czasie lutowej (2010) dyskusji zorganizowanej przez FNP, byl "zdolny" do tak emocjonalnych wypowiedzi jak stwierdzenie, ze "jeśli reformatorzy będą się upierali przy wprowadzeniu wyborów rektorow przez rady powiernicze to osobiście zorganizuje bunt środowiska".

      Dydaktyka na polskich uczelniach potrzebuje urynkowienia i zdrowej konkurencji - zarowno przy tworzeniu oferty dydaktycznej jak i doborze wykladowcow. Uczelnie rzadzone przez korporacje pracownicze nie sa do tego po prostu zdolne.

      Pan Modzelewski stwierdza:
      W Polsce jest kilka uczelni naprawdę świetnych - m.in. UW i UJ.

      W odpowiedzi przytocze wypowiedz profesora UW, zannego humanisty i autorytetu medialnego obrazujacego jego stosunek do studentow:
      Wychodzę tu z założenia, które często stosuję w praktyce (na przykład nie sprawdzając, czy student a nuż nie popełnił plagiatu), a które sprowadza się do tego, że to przecież studenci przychodzą się kształcić i mądrzy to robią, a głupimi oraz leniwymi nie warto się zajmować.

      Pytanie do Pana Modzelewskiego: Ilu profesorow UW uwaza, ze nie warto sie zajmowac czescia swoich studentow? Kto ma ich zdyscyplinowac jezeli sami tego nie potrafia?
      • ajent.007 Zagrozeniem jest tez MASOWE ksztalcenie mlodziezy! 18.01.11, 00:24
        Primo: gora 20%-25% maturzystow nadaja sie na studia wyzsze, a z tego tylko najwyzej polowa nadaje sie na studia magisterskie.
        Secundo: nawet wysoko rozwinieta gospodarka potrzebuje gora 20%-25% pracownikow z wyzszym wyksztalceniem.A gospodarka RP, oparta na importowanej mysli technicznej i zagranicznym know how, potzebuje gora 10% pracownikow z wyzszym wyksztalceniem. W sklepach nie musimy byc obslugiwani przez magistrow, a 90% prac, wykonywanych dzis w Polsce przez inzynierow, moga z powodzeniem wykonywac technicy.
        PO PROSTU: masowosc studiow wyzszych potrzebna jest tylko politykom, aby opoznic wejscie nowych rocznikow na chory rynek pracy oraz profesurze, aby mogla ona sobie dorabiac na roznych studiach wieczorowych i na tzw. prywatnych wyzszych uczelniach...
        lech.keller@gmail.com
        • thegreatmongo Re: Zagrozeniem jest tez MASOWE ksztalcenie mlodz 18.01.11, 04:11
          Tylko wiecie co wiedza to nie tylko uzytecznosc!!

          Jestesmy demokracja i warto miec dobrych obywateli. Na przyklad wiedza z zakresu historii, geografii czy sztuki w zadnym wypadku nie jest potrzebna w zyciu dla 99% spoleczenstwa. Co nie znaczy, ze ci ludzie nie sa szczesliwsi i lepsi przez to, ze chocby wiedza, gdzie lezy afryka czy to, ze USA byly angielska kolonia.
          • ajent.007 Zagrozeniem jest tez MASOWE ksztalcenie mlodziezy! 18.01.11, 05:24
            Ja jestem za masowym ksztalceniem mlodziezy, ale NIE na szczeblu wyzszym. A geografia i historia jest potrzebna chocby nawet i kierowcy tzw. TIRa, np. aby trafil z Polski do Wegier i wiedzial, czemu starsi Wegrzy nie chca rozmawiac po rosyjsku, choc sie tego jezyka uczyli w szkole...
            Pozdr.
            PS: USA nie byly kolonia brytyjska. USA tylko powstaly na bazie dawnych brytyjskich kolonii w Ameryce Polnocnej...
    • ubik_2008 Minister Barbara Kudrycka odpowiada prof. Karol... 17.01.11, 18:03
      Na temat rynku chciałbym powiedzieć coś jeszcze. Przy braku rynku w PRL-u mieliśmy znakomitą, uznaną na świecie historiografię z takimi sławami jak właśnie Karol Modzelewski, Gerard Labuda, Witold Kula, Marian Małowist, Benedykt Zientara, Janusz Tazbir, Jerzy Topolski i wielu innych. Wśród nich byli też marksiści, ale jacy marksiści, daj nam panie Boże dzisiaj takich liberałów. I coś jeszcze. Komuniści jacy byli tacy byli, ale do nauki mieli znacznie większy szacunek niż to kapitalistyczne barachło.
      • tuluz-lotrek Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada prof. Kar 17.01.11, 19:47
        Prawdziwy, prężny wolny rynek naukowy możemy podziwiać na przykładzie dzielnych chemików syntetyzujących narkotyki dla gangów, naukowców sprzedających nazwisko do artykułów zamówionych przez koncerny farmaceutyczne lub np. dowodzących latami, iż palenie tytoniu nie szkodzi ani nie uzależnia, a także speców od kreatywnej księgowości i ubezpieczeń, którzy "naukowo" doprowadzili do paru większych krachów i jeszcze wiele spowodują. Czy zapomniałem o naukach prawnych (w końcu humanistom też się coś należy)? Ależ skąd, tylko za dużo by pisać.

        Tu są prawdziwe pieniądze czekające na naukowców. Jest tylko jeden szkopuł - jak sprawić, by ich zyski zasilały polski budżet, za to ich "produkty" zalewały tylko inne kraje...
        • ajent.007 Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada 18.01.11, 00:29
          Nauke, jak samochod czy tez noz, mozna roznie wykorzystwac. Wiadomo np., ze w USA wiekszosc "scislakow" pracuje bezsposrednio badz posrednio dla Pentagonu. Ale dzieki temu USA byly (i w penym sensie wciaz sa) potega naukowa na skale swiatowa...
          • tuluz-lotrek Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada 19.01.11, 13:00
            Jedno urynkowienie już to ministerstwo (i poprzednie, pod różnorakimi nazwami) zdołało przeprowadzić - a mianowicie urynkowienie szkolnictwa wyższego, którego przerażające skutki (znane też jako "wzrost skolaryzacji, wielki sukces Polski") możemy wszyscy od pewnego czasu obserwować. Teraz fachowcy zabierają się za naukę...
            • ajent.007 Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada 20.01.11, 01:01
              To bylo tylko pseudourynkownienie, skoro ponad 90% kadry tych wyzszych prywatnych pseudouczelni to profesura z uczelni panstwoiwych, dorabiajaca tam po godzinach...
          • grawdhaga Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada 20.01.11, 10:16
            dzięki ściąganiu uczonych z innych krajów - między innymi z Polski
      • ajent.007 Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada 18.01.11, 00:26
        Przepraszam bardzo, ale kto na Zachodzie cytowal Modzelewskiego? Nikt. I stad sie bierze ta antyzachodnia fobia tegoz profesora...
    • wari Minister Barbara Kudrycka odpowiada prof. Karol... 17.01.11, 21:37
      O poziomie MNiSW:

      O poziomie panującym w MNiSW świadczy choćby to:
      wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,88047,8950225,Naukowcy_pytaja_ministerstwo__czy_biologia_to_nauka.html
      Takie "cudka" przygotowują reformatorzy - urzędnicy ci są przykładem kompletnej porażki systemu kształcenia.

      Inne "cudo" wyprodukowane przez MNiSW to ocena parametryczna jednostek naukowych, gdzie zestawiono ze sobą "niezastawialne". Np. porównano ze sobą wydziały i instytucje z działu "biologia" razem z takimi, które są "biologiczno-chemiczne". Co istotne, publikowanie w wysokopunktowane publikacje w chemii jest nieporównywalnie łatwiejsze niż w biologii- w efekcie powstała lista, która jest porażką metodyczną urzędników ministerstwa (niestety bardzo brzemienną w skutki finansowe bo od oceny parametrycznej zależy finansowanie wydziałów). Jednym z efektów tak układanych rankingów jest np. fakt, że wszelkie raczkujące "biologie" na przekształconych niedawno w uniwersytety, akademiach rolniczych, znalazły się wyżej niż wydziały biologiczne na uczelniach o ugruntowanej pozycji publikacyjnej. Przy całym szacunku dla biologii na macierzystym Uniwersytecie minister Kudryckiej, umieszczenie go w rankingu przed biologią na Uniwersytecie Wrocławskim zakrawa na kpinę. Tak więc nie trzeba publikować, wystarczy tylko zmienić strukturę, do wydziału biologii przyłączyć chemię, a najlepiej jeszcze matematykę i mamy wysoką pozycję na liście. Nie wiem czy w ministerstwie pani Kudryckiej pracują idioci czy może ktoś próbuje z naukowców zrobić idiotów ?!
      • pzgr Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada prof. Kar 17.01.11, 21:42
        to raczej głupota i naiwność.
        sabotażu nie podejrzewam.
        w innych naukach też roi się od podobnych paradoksów.
      • ajent.007 Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada... 18.01.11, 00:31
        Skoro w biologii panowal w Polsce tak niedawno jeszcze Lysenkizm, to trudno sie dziwic, ze ma ona problemy z dowiedzeniem swej naukowosci...
        • pzgr Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada... 18.01.11, 01:16
          do niedawna? bój się B. o ile google nie kłamie, magisterium robiliśmy mniej więcej w tym samym czasie.

          dla mnie od bardzo dawna, od prehistorycznych czasów - mam poczucie, że po Październiku była "dełysenkizacja" biologii.
          • ajent.007 Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada... 18.01.11, 05:26
            Moze ja mam niepelne informacje, ale tow. Lysenko mocno sie trzymal w radzieckiej (a wiec z definicji najlepszej na swiecie, przynajmniej oficjalnie w ZSRR i tzw. Ostbloku) biologii az do roku 1964.
        • pzgr Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada... 18.01.11, 02:09
          wybaczenia błagam,
          data magisterium mnie zwiodła.
          to było, rzeczywiście za Pana pamięci.
          PS. Zwykłe google Pana znają, a scholar nie bardzo. Dziwne w dobie publish or perish, czyżby spisek googli?
          • ajent.007 Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada... 18.01.11, 05:34
            Nie ma za co przepraszac! Errare humanum est!
            Magistra zrobilem zreszta w roku 1973, a doktorat dopiero w roku 2002 - w PRLu odrzucono mi na SGPiSie (prof. Peche, jak by sie kto pytal) ma rozprawe z dziedziny dzis zwanej informatyka gospodarcza za to, ze zbyt ostro skrytykowalem w niej owczesna polityke 'rzadu naszego i partii naszej' wprowadzania do Polski (i calego RWPG) komputerow typu RIAD, inaczej opartych na oprogramowaniu IBM serii 360/370.
            A Google Scholar tez mnie zna, tyle, ze wiecej mych publikacji (szczegolnie ksiazki) pojawiaja sie tylko w 'zwyklym' Googlu. Widac to spisek islamistow, syjonistow i innych cyklistow...
            Pozdr.
            Kagan (lech.keller@gmail.com)
    • potulna1945 Minister Barbara Kudrycka odpowiada prof. Karol... 18.01.11, 03:38
      Kilka uwag :
      1.uUtawę nalezy czytać według określonego klucza semantycznego tzn. uproszczenie oznacza centralizację , urynkowienie oznacza likwidację itd.
      2.W Polsce jest zbyt malo rodzimych przedsiebiorstw o odpowiedniej kapitalizacji dla finasowania badań na odpowiedni poziomie. Urynkowienie nauki w Polsce to iluzja .Nie ten etap rozwoju kraju.
      3.Proponowany ścieżka awnsu nie jest niczym nowym.W Polsce na wzór radziecki wprowadzano w czterdziestych latach dwa stopnie naukowe : kandydat nauk oraz doktor.Ponieważ rady naukowe opanowane były przez przedwojennych profesorów zostały one ubezwłasnowolnione. Natomiast wprowadzone zostały tzw. komisje nadzwyczajne ktore de facto decydowały o przyznaniu lub odmowie stopnia naukowego.Były to sądy kapturowe.Brak było mozliwosci odwołania od decyzji.Pod pozorem belkotu ideologicznego oraz troski o jakość nauki dokonywały się rozgrywki personalne.Był to koszmar.Jednych dyskwalifikowano od razu , innych wzywano na rozmowę . Trwało to do roku 1956 .Na fali odwilży przywrócono radom wydziałow uprawnienia do nadawania stopni naukowych.Zmieniono nazwę stopni naukowych z kandydata nauk na doktora a doktora na doktora hablilitowanego.Nie zmienił sie natomiast duch.Habilitacja jest produktem niemieckiego Oswiecenia. W Polsce powojennej nie pokrywala się z duchem humboltowskiego sensu habilitacji jako certyfikatu dojrzalości(doskonałości ) lecz stała się prymitywnym instrumentem rozgrywek personalnych , politycznych oraz przepustka do synekur praktycznie dozywotnich. Obecne propozycje ministerialne nawet w minimalnym stopniu nie spełniają kryteriów humboltowskiej habilitacji ze wzgledu na przyjęty rygor. To co proponuje ministerstwo nie bedzie uznane za habilitacje w żadnym z landow niemieckich ,ani w Austrii ,ani w Szwajcarii. O krajach anglosaskich szkoda gadac.Może na Bialorusi.
      4Wspólczesnie habilitacja humboltowskim sensie powinna obowiazywać tylko w obszarze nauk humanistycznych . Jak to zrobić ? Pani minister powinna pojechać do któregoś z renomowanych niemieckich uniwersytetów np FBU i zobaczyć na czym polega przewód habliltacyjny,jakie kryteria musi spełniać osoba dopuszczona do otwarcia przewodu habilitacyjnego,co to jest przewód habilitacyjny i jakie ma znaczenia w rozwoju naukowym,po co jest kolokwium, jaka rolę spełnia wykład habilitacyjny, jak się powołuje recenzentów, uslyszy odpowiedź na pytanie dlaczego habilitant nie może odbywać kolokwium w miejscu zatrudnienia itd.
      5.Ameryki w Polsce nie stworzymy ,ale uniwersytety na przyzwoitym równoważnym niemieckiemu poziomie mozemy osiagnąć.To i tak będzie olbrzymi sukces.
      • thegreatmongo Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada prof. Kar 18.01.11, 04:15
        Potulna Irlandia ma kilka fajnych uniwersytetow, a tez na poczatku lat 90 tych nie miala wielu rodzimych firm...

        Po pierwsze to brak mozliwosci w ogole otwarcia studiow doktoranckich bez perfekcyjnej znajomosci angielskiego.... INACZEJ SIE NIE DA!!!!
        • kontakt-gw Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada prof. Kar 18.01.11, 09:45
          Proponuje dodatkowy warunek - tyul naukowy lub stopien doktora habilitowanego jako warunek konieczny do bycia promotorem zastapic warunkiem posiadania publikacji rozpoznawalnych w swiecie.

          To najprostszy sposob na podniesienie poziomu polskich doktorow :-)
          • ajent.007 Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada 18.01.11, 10:19
            Ciekawy pomysl, tyle ze wymagajacy usuniecia od wladzy na polskich wyzszych uczelniach wiekszosci profesury...
            • grawdhaga Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada 20.01.11, 10:06
              bardzo słusznie - usunąć profesorów i zamienić Uniweersytety w szkoły pomaturalne ku zadowoleniu mądrzejszego świata, któremu będziemy dostarczać taniej siły roboczej - takich wspólczesnych niewolników
              • ajent.007 Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada 20.01.11, 11:32
                Lepiej jest miec dobra szkole pomaturalna niz zly uniwersytet!
          • grawdhaga Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada prof. Kar 20.01.11, 10:08
            fajnie, a jak "świat" zweryfikuje prace polskich historyków, językoznawców, literaturoznawców - skoro własnej historii nie zna, a o angielskim niechlujstwie językowym nie wspomnę...?
            • ajent.007 Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada 20.01.11, 11:36
              A na jakiej podstawie twierdzisz, ze tylko Polacy sa dobrymi historykami, a reszta swiata nie zna swej historii? I czemu znajamosc historii politycznej ma byc wazniejsza od znajmosci praw rzadzacych natura i spoleczenstwem?
              I o jakim niechlujstwie jezykowym piszesz? Bedac ostatnio w Oxfordzie wstydzilem sie, ze jestem Polakiem, bo najczesciej slyszane tamze polskie slowo to "k___a"... :(
        • grawdhaga Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada prof. Kar 20.01.11, 10:10
          biedny Rej (...iż Polacy nie gęsi...) przewraca się w grobie
          • ajent.007 Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada 20.01.11, 11:37
            Rej nie uwazal, ze traktaty naukowe trzeba PiSac PO POlsku!
      • ajent.007 Sądy kapturowe wciaz zywe w POlskiej nauce! 18.01.11, 05:45
        Jestem (wciaz) zywa ofiara takiego sądu. Na UW odrzucono bowiem (bez podania merytorycznego powodu) me podanie o nostryfikacje australijskiego doktoratu (PhD uzyskany na Monash University w Melbourne, Australia - pierwsza setka w swiatowych rankingach). Na posiedzenie rady wydzialu, gdzie rozpatrywano me podanie nie mialem oczywiscie wstepu - nie wiedzialem nawet, kiedy sie ona miala odbyc...
        Od tej decyzji zlozylem oczywiscie odwolanie do CK, ale to byl kolejny sąd kapturowy, najprawdopodobniej z tym samym skladem. Probowalem sie odwolac do Sądu Administracyjnego, ale zabraklo mi cierpliwosci, czasu a przede wszystkim pieniedzy, a prawo polskie do dzis obowiazujace nie pozwala na ponowne zlozenie podania o nostryfikacje...
        PS: Ksiazka oparta na mej rozprawie z Monash niedawno ukazala sie drukiem w Niemczech.
        lech.keller@gmail.com
        • grawdhaga Re: Sądy kapturowe wciaz zywe w POlskiej nauce! 20.01.11, 10:02
          a dlaczego nie została wydana w Polsce? i po polsku? przecież chce być pan profesorem w Polsce, nie w Australii czy w Niemczech
          • ajent.007 Re: Sądy kapturowe wciaz zywe w POlskiej nauce! 20.01.11, 11:43
            Gdyby byla wydana w Polsce po polsku, to nie miala by odzewu na swiecie. A przypominam, ze Lem jest bardziej szanowany poza Polska niz w swej ojczyznie.
            I czemu uwazasz, ze nie mozna byc profesorem w Polsce na podstawie ksiazki wydanej w Niemczech po angielsku?
            I ja zreszta nie chce juz byc profesorem w Polsce, po tym, co mnie w niej spotkalo. A kazdy, kto ma ku temu kwalifikacje, moze moja ksiazke przetlumaczyc na polski. Z checia przeprowadze szczegolowa korekte tego tlumaczenia! Tyle, ze nikt w Polsce nie chcial sfinasowac jej tlumaczenia, nie mowiac juz o jej wydaniu. A Niemcy ja wydali...
            • tuluz-lotrek Re: Sądy kapturowe wciaz zywe w POlskiej nauce! 20.01.11, 18:22
              Odzewu na świecie i tak nie miała (łatwo sprawdzić). Argumentów LK nie trzeba traktować serio - on "już nie chce być profesorem w Polsce", ale mimo całkiem niemłodzieńczego wieku jeszcze nie doczekał się żadnego cytowania naukowego, poza autocytatem na uniwersyteckiej stronie internetowej w Szczecinie (nie wiem, czy to można nazwać cytowaniem naukowym, ale nie wymagajmy zbyt wiele); zresztą twierdzi, że to nie jest autocytat, choć cytuje sam siebie - ale z nim tak zawsze.
              • 71tosia habilitacje 20.01.11, 20:51
                Jestem gleboko wdzieczna CK i UW - to w sprawie p Kellera.

                A w sprawie samej reformy - troche mnie dziwia przepisy dotyczace habilitacji w nowej ustawie.
                Wg nowej ustawy o tym czy habilitacja bedzie nadana czy nie decyduje praktycznie wylacznie CK (powoluje recenzentow, opiniuje etc), rola uczelni sprawadza sie do jej 'przeglosowanie'. Jezeli Rada Wydzialu majac pozytywna opinie CK tego nie zrobi, moze stracic nawet prawo do nadawania habilitacji. Procedura habilitacji zostala uproszczona, oceniany ma byc przede wszystkim dorobek, rezygnuje sie kolokwium habilitacyjnego etc. Ale gdyby jednak kandydat dorobku nie mial zostawia sie furtke w postaci 'wyjasniania' . Czyli takie typowe 'chialabym ale boje sie'.
                Pani Minister po prostu zabraklo odwagi - albo nalezalo z tych habilitacji calkiem zrezygnowac albo tak zaostrzyc kryteria (istotnego dorobku naukowego!) by posiadanie tytuly doktora habilitowanego naprawde cos znaczylo.
                A tak bedzie jak zwykle - wiele zamieszania tylko nie wiadomo po co.
                • ajent.007 Re: habilitacje 21.01.11, 03:45
                  Cieszysz sie, ze ubyl ci konkurent, bedacy zdecydowanie od ciebie lepszy? Nie wiem tylko, czy ciesza sie z tego polscy podatnicy, ktorych ciezko zarobione pieniadze marnujesz, gdyz dobrze wiesz, ze nie grozi ci zadna konkurencja, a wiec mozesz sie pograzyc az do emerytury w slodkim nierobstwie...
                  lech.keller@gmail.com
              • ajent.007 Re: Sądy kapturowe wciaz zywe w POlskiej nauce! 21.01.11, 03:41
                Skad wiesz, ze nie doczekałem się żadnego cytowania naukowego? I to, co myslisz ze znalazles, to nie jest autocytat, a wiec jestes po prostu NIEWIARYGODNY...
                I kto i gdzie CIEBIE cytuje, Tuluzie z Lotreki? I co z setkami polskich prof. dr hab. o ktorych PoP nie slyszal i nigdy nie uslyszy???
                lech.keller@gmail.com
              • ajent.007 Re: Sądy kapturowe wciaz zywe w POlskiej nauce! 21.01.11, 04:29
                Ales sie przyczepil do tego cytowania... :(
                A latwo sprawdzic, ze jest to artykul p.t. Competitiveness of Polish economy at the beginning of the 21st century: implications for economic policy z International Journal of Economic Policy in Emerging Economies Volume 1, Number 2-3/2008.
                A cytowany byl przez niejaka Zuzanne Nowak, ktorej to nazwisko i imie nie sa moim pseudonimem...
                www.szie.hu/file/tti/archivum/Novak_Zsuzsanna_phd.pdf
                A co do nostryfikacji - ile razy mam ci powtarzac, ze odmowiono mi jej na UW i w CK przez czysta zlosliwosc! I skad mialem wiedziec, ze mi odnowia nostryfikacji przed decyzja podjeta na UW i w CK?
                A z ma rozprawa doktorska mozesz sie latwo zapoznac, bo zostala ona wydana drukiem:
                Lech Keller, Visions of the Future in the Writings of Stanislaw Lem (Volume 1, "Visions of the Future") Saarbrücken, Germany: LAP Lambert Academic Publishing, 2010, 392 p., ISBN 978-3-8383-5900-7
                Lech Keller, Visions of the Future in the Writings of Stanislaw Lem (Volume 2, "Annotated and Cross-Referenced Primary and Secondary Bibliography of Stanislaw Lem") Saarbrücken, Germany: LAP Lambert Academic Publishing, 2010, 696 p., ISBN 978-3-8383-6942-6
                Takze:
                Acta Lemiana Monashiensis ed. Lech Keller, „Acta Polonica Monashiensis" 2002, vol. 2, nr 2 Monash University 2003, 207 p., ISSN 1326-8562
                Serdecznie Pozdrawiam z antypodow!
                lech.keller@gmail.com
                • ajent.007 Re: Sądy kapturowe wciaz zywe w POlskiej nauce! 21.01.11, 04:35
                  Cytowany jestem na str. 84 rozprawy doktorskiej Pani Zuzanny.
                  www.szie.hu/file/tti/archivum/Novak_Zsuzsanna_phd.pdf
                  • tuluz-lotrek Re: Sądy kapturowe wciaz zywe w POlskiej nauce! 22.01.11, 16:08
                    No, gratulacje! A pretensji nie miej, skoro miało być to cytowanie w Scholar Google - a ten pracy p. Novak na razie nie "widzi".
                    • ajent.007 Re: Sądy kapturowe wciaz zywe w POlskiej nauce! 23.01.11, 01:22
                      PoP, ktory jest oparty na Google Scholar, wyraznie pokazuje ten cytat. Poza tym, to jestem wielokrotnie cytowany w publikacjach, ktore dziwnym trafem nie sa 'widoczne' dla PoP, mimo iz sa w tych samych periodykach, ktore sa w innych miejscach 'widoczne' dla PoP.
                      Pozdr.
                      kagan
                • wari Re: Sądy kapturowe wciaz zywe w POlskiej nauce! 22.01.11, 04:02
                  Niemcy mając wielokrotnie więcej kasy na naukę, czasem też wydają chłam. To oczywiste w takiej masie publikacji i przy takiej kasie. To cud, że CK i UW wykazały się refleksem.
                  • ajent.007 Schadenfreude 22.01.11, 11:32
                    Uwazasz, ze moj doktorat jest nic nie warty. To czemu na jego podstawie zostalem zatrudniony na zachodnioeuropejskim uniwersytecie oraz otrzymalem spore dofinansowanie z UE (w ramach Marie Curie Actions)? I czemu uwazasz, ze UW, bedacy na szarym koncu swiatowych rankingow, ma prawo odrzucac, i to bez zadnego merytorycznego powodu, doktoraty z uczelni bedacych w pierwszej setce tych rankingow?
                    I czy zapoznales sie aby na pewno z ma rozprawa, czy tylko cieszysz sie z cudzego niepowodzenia (Niemcy nazywaja to Schadenfreude).
                    • ajent.007 Re: Schadenfreude 27.01.11, 14:45
                      A poza tym, to:
                      1. Polskie szkolnictwo wyższe jest w stanie głębokiego kryzysu - p. ekspertyzy OECD oraz Banku Światowego.
                      2. Sytuacja w polskiej nauce jest zła i samo podniesienie nakładów finansowych na szkolnictwo wyższe nie spowoduje jej uzdrowienia, a tylko spowoduje dalsze i większe marnotarwstwo srodkow.
                      3. Zaniechanie głębokiej reformy wyższych uczelni w Polsce musi doprowadzić do prawdziwej zapaści całego systemu edukacji w naszym kraju, co zresztą widać dzis juz "gołym okiem".
                      4. W nauce powinna działać „zasada merytorycznej selekcji”, czyli ze najlepsze wykształcenie powinni otrzymywać najzdolniejsi i najlepiej umotywowani, a nie najlepiej urodzeni.
                      5. Uważam, ze zasada równego dostępu do kształcenia jest utopią i automatycznie doprowadza do obniżenia poziomu nauczania, co widac dzis w Polsce "golym okiem".
                      6. Uniwersytety (i ich pracownicy) powinni konkurować także w zakresie proponowania innowacyjnej dydaktyki i być za to oceniani, (nagradzani, etc.), ale równocześnie ta działalność powinna być oddzielona (finansowo) od ich działalności badawczej.
                      7. Kluczem do słabości europejskich uniwersytetów jest brak powiązania przywilejów wynikających z ich autonomii z egzekwowaniem ich powinności wobec społeczeństwa i państwa. Innymi slowy: państwo zostawia profesurze bardzo duży stopień autonomii, ale nie wiąże z nią odpowiedzialności za wyniki, co prowadzi w naturalny sposob do korupcji, kumoterstwa i zapasci polskiej nauki, ktore to symptomy widac dzis w Polsce "golym okiem".
                      8. Konkursy na stanowiska nauczycieli akademickich, jak i ocena ich pracy, są w Polsce fikcją. Standardem sa ustawiane konkursy, ktore prowadza w naturalny sposob do upadku polskiej nauki i polskich wyższych uczelni, który to upadek widać dzis w Polsce "gołym okiem".
                      9. Uczelnia nie uczy dziś studenta myślenia i elastycznego zachowania na rynku pracy, a w najlepszym przypadku uczy tylko wąsko pojętego zawodu. Wynikająca z korporacyjnej solidarności profesorów "klanowa" struktura na wydziałach powoduje, że student nie uczy się tych zagadnień, które mogą mu się przydać w przyszłości, a program nauczania jest wypadkową pensum dydaktycznego zatrudnionych na uczelni nauczycieli akademickich oraz siły przebicia każdego z nich (co nie zawsze idzie w parze z czynnikami merytorycznymi). Znów prowadzi to w naturalny sposób do zapaści polskiej nauki, która to zapasc widać dzis w Polsce "gołym okiem".
                      10. Zarządzanie uczelnią w naszym kraju przypomina zarządzanie „socjalistyczną spółdzielnią pracy”. I znów prowadzi to w naturalny sposób do zapaści polskiej nauki, która to zapasc widać dzis w Polsce "gołym okiem".
                      11. Wybory rektora staly się w Polsce plebiscytem popularności i na ogol zdarza się, że wygrywają je osoby, które nie wahają się głosić najbardziej populistycznych haseł wyborczych, a przede wszystkim zapewniają zachowanie bezpiecznego dla wszystkich interesariuszy status quo. I znów, j.w., prowadzi to w naturalny sposób do zapaści Polskiej nauki, ktora to zapasc widać dzis w Polsce "gołym okiem".

                      Uważam wiec, ze jedyna droga do ratowania polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego (juz nie naprawy, bo na naprawę jest juz za pozo po zmarnowaniu lat 1980-1989 i 1990-2009) to w wielkim skrócie:

                      1. Odstąpienie od państwowego dyplomu licencjackiego i magisterskiego a wprowadzenie dyplomów uczelnianych i egzamimow państwowych, obowiazkowych tylko dla lekarzy, prawników, księgowych i inzynierow.
                      2. Zróżnicowanie szkół wyższych na akademickie i zawodowe.
                      3. Interdyscyplinarność kształcenia i badan - bez niej czeka nas dalszy zastój i upadek polskiej nauki.
                      4. Umiędzynarodowienie uczelni i nauki. Nauczyciele akademiccy (w tym obywatele innych krajów) powinni być zatrudniani na podstawie międzynarodowego konkursu.
                      Skład komisji konkursowych także powinien być międzynarodowy. Wprowadzenie tego systemu wymaga spójnych procedur nostryfikacji dyplomów. Tam, gdzie jest to uzasadnione, wykłady i seminaria powinny odbywać się w języku angielskim, aby umożliwić studiowanie w Polsce osobom nieznającym naszego języka (obecnie mamy tylko 0,6% studentów obcokrajowców).
                      5. Likwidacja siatki płac i pensum dydaktycznego oraz wprowadzenie rzetelnej oceny osiągnięć dydaktycznych (w tym oceny dokonywanej przez studentów) i naukowych tak, aby dobra praca była dobrze wynagradzana. Bezwzględnie obowiązywać powinna 6-8 letnia karencja na zatrudnianie na stanowiskach profesorskich osób, które w tej samej uczelni uzyskały stopień doktora.
                      6. Likwidacja obecnej procedury nadawania tytułu profesora przez Prezydenta RP, jako przeżytku feudalno-"komunistycznego".
                      7. Habilitacja powinna zostać zastąpiona międzynarodowym konkursem na stanowisko profesora nadzwyczajnego.
                      8. Zmiana systemu zarządzania uczelniami – powoływanie i odwoływanie rektora szkoły publicznej przez radę powierniczą, w skład której poza najwybitniejszymi profesorami (niebędącymi reprezentantami poszczególnych wydziałów!) danej uczelni – wchodziliby przedstawiciele ministerstwa właściwego dla szkolnictwa wyższego, a także środowiska naukowego i gospodarczego danego regionu.

                      Serdecznie pozdrawiam
      • wari Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada prof. Kar 21.01.11, 04:16
        potulna1945 napisał: ale uniwersytety na przyzwoitym równoważnym n
        > iemieckiemu poziomie mozemy osiagnąć.

        Delikatnie mówiąc, nie sądzę. Nakłady na naukę (% PKB) Polska 0,41%, Czechy 1,5%, Francja 2,02% Niemcy 2,52%, Hiszpania - 1,35%, Portugalia - 1,51%, Słowenia 1,6%, Finlandii - 3,5%, Szwecji - 4,5%.
        Tak więc idac tylko % PKB to Niemcy wydają na naukę ok. 5 razy więcej pieniędzy. Gdyby mieli podobny PKB to wystarczyłoby zwiększyć nakłady na naukę o 500% i mielibyśmy "niemiecki poziom". Niestety w liczbach wygląda to jeszcze straszniej, bo PKB Polski to 428 mld USD, Niemiec 3 273 mld USD czyli ok. 7 razy więcej.

        Jak się chce robić reformy, to trzeba mieć na nie kasę i ludzi, którzy umieją cokolwiek. To co wypuszcza z siebie ostatnio MNiSW to porażka systemu edukacji w wykonaniu urzędników p.Kudryckiej. Przy dziadowskich nakładach nic z tego nie będzie.
        • ajent.007 Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada 21.01.11, 04:39
          Polska nauka nie chce miec ludzi, którzy umieją cokolwiek. Np. nie chce miec Polakow z doktoratami z najlepszych wyzszych uczelni swiata...
    • ajent.007 Minister Barbara Kudrycka odpowiada 26.01.11, 17:24
      A Modzelewski chce aby mu placili za lata nic nie robienia, ktore spedzil on za kratkami...
      • ubik_2008 Re: Minister Barbara Kudrycka odpowiada 05.02.11, 11:00
        Modzelewski jest światowej sławy mediewistą i każdy historyk to wie, jego wypowiedź jest całkowicie uzasadniona.
        • kagan.blox Tow. Karol Modzelewski to b. partyjny aparatczyk 05.02.11, 11:23
          Tow. Karol Modzelewski jest b. PZPRowskim aparatczykiem, niewiadomego pochodzenia przybranym synem innego aparatczyka, b. Bierutowskiego Ministra Spraw Zzagranicznych. Swa kariere naukowa w Polsce (glownie w PRLu) zawdziecza on tylko swemu "koszernemu" i "patyjnemu" pochodzeniu, a naukowcem jest on bardzo przecietnym, najwyzej na skale ogolnopolska... Tow. Karol Modzelewski siedzial w PRLowskim wiezieniu podobnie jak np. tow. tow. Gomulka, Kliszko czy Spychalski: w wyniku frakcyjnych walk w PZPR, ktorej byl dlugoletnim czlonkiem.
          lech.keller@gmail.com
          • ubik_2008 Re: Tow. Karol Modzelewski to b. partyjny aparatc 06.02.11, 09:40
            Każdy, kto nie jest idiotą, wie, że Karol Modzelewski był w PRL-u przez całe dziesięciolecia jednym z wybitnych opozycjonistów, za co płacił więzieniem i sekowaniem. I teraz jakiś błazen siedzący w wygodnym fotelu będzie wyzywał go od komunistów. O dyskredytowaniu osiągnięć naukowych profesora już nie wspomnę, bo to jest żenujące.
    • ubik_2008 Tak zwana reforma nauki 06.02.11, 09:44
      Przegłosowano tak zwaną reformą nauki i szkolnictwa wyższego. Tymczasem nakłady na naukę wzrosły w tym roku o całe hi, hi, 4,4%. Tymczasem z danych PAN wynika, że w 2009 r. nakłady na badania i rozwój w Polsce wyniosły zaledwie 0,64 proc. PKB.
      W Hiszpanii było to 1,35 proc. PKB, w Czechach - 1,47 proc. PKB, w Portugalii - 1,51 proc. PKB, w Słowacji - 1,66 proc. PKB, zaś we Francji - 2,02 proc. PKB. Reforma nauki w Polsce to fikcja i słodzenie herbaty przy pomocy mieszania łyżeczką i bez dosypywania cukru. Co natomiast zrobiono, to dowalono naukowcom, aby nie mogli dorabiać do głodowych pensji. Co jest bez zarzutu, to propaganda pożal się Boże minister Kudryckiej

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka