Dodaj do ulubionych

Co się nie przebiło?

14.03.11, 16:28
Dużo bardziej jednak jest prawdopodobne, że w ciągu następnych 20 lat pensje może nie wyrównają się, ale znacznie podniosą i dogonią te w niektórych (niekoniecznie najbogatszych) krajach "starej unii" niż to że rząd (jakikolwiek) przeprowadzi wreszcie reformę finansów publicznych.
Wiek emerytalny (ten rzeczywisty nie nominalny) także będzie rósł. Wystarczy trochę odwagi i cofnięcie przywilejów niektórym grupom zawodowym, a nie wywrotka systemu emerytalnego.
Dzisiejszy system jest dobry, tylko wymaga korekty. Likwidacja de facto OFE cofa nas w rozwoju.
Obserwuj wątek
    • jacek_dp Re: Co się nie przebiło? 14.03.11, 17:02
      Doprawdy? Dlaczego nas cofa w rozwoju?
      • linka.5 Re: Co się nie przebiło? 15.03.11, 07:55
        Bo przyszłość to XIX wiek...
      • klara551 Re: Co się nie przebiło? 30.03.11, 23:22
        Dobre pytanie. A ja mam następne-czy właściciele funduszy zagwarantują mi godziwy zysk z moich składek? Skąd wiedzą,że za 10,20 lat będą istnieć? A może stwierdzą,że nie ma zysku i już? A państwo w lepszej lub gorszej kondycji będzie istnieć,a jak nie będzie to OFE będzie jak wykorzystany bilet. Obrońcy OFE zakładają regularny zysk z ich funduszy,a tego nikt na świecie nie zagwarantuje.
    • jamci44 myślałem, że to tekst niejakiego Szewczaka 14.03.11, 18:13
      też mu takie czarne obrazki wychodzą spod ręki i też zatrzymuje się zwykle przed kluczowymi pytaniami. Bo jeśli ten system jest taki katastrofalnie zły i wiadomo, że obedrze ludzi z emerytur, to niby jaki system rozmnoży te ich emerytury. Czyżby ten stary, sterany ZUS, taśmowy producent biedy na poziomie wegetacji? Toć od niego usiłowano uciec projektując nowy system. Może się ta ucieczka nie udała, ale czy to znaczy, że skazani jesteśmy na powrót do starego badziewia?
    • lumpenliberal Co się nie przebiło? 14.03.11, 18:16
      Przykro czytać tego typu teksty, nie dlatego, że zawierają jakieś szczególnie rażące przeinaczenia (choć i tego się Pan nie ustrzegł), ale przede wszystkim dlatego, że są intelektualnym pójściem na łatwiznę.

      O tym, że system aktualny system nie każdemu zapewni wakacje na Hawaiach wiadomo nie od dziś. Problem w tym, że dla systemu opartego na inwestowaniu własnych pieniędzy nie ma realnej alternatywy, i Pan - Panie Żakowski - dobrze o tym wie. Stąd w tekście brak choćby cienia alternatywy dla obecnego systemu, poza modnym podpieraniem się 'lewicową ważliwością', która niestety w praktycznym wykonaniu sprowadza się do zaciągania kredytu, który po rządach lewicy na ogół spłacają inni.
    • pis_busters Re: Co się nie przebiło? 14.03.11, 18:24
      Widzę, że do ciebie niewiele się przebiło. Nawet całkowita likwidacja OFE nie wpłynie na poziom wysokości emerytur. Może je nawet podwyższyć jeśli w międzyczasie byłyby zawirowania giełdowe. Dogonienie pensji starej Unii w ciągu 20 lat to absolutna mrzonka. Poza tym dla emerytury mają znaczenie średnie w poszczególnych latach a nie średnia z ostatniego roku przed przejściem na emeryturę. Cofnięcie przywilejów grupowych zmniejszy deficyt budżetu poprzez zmniejszenie dopłat do ZUS (zwiększy płynność ZUS) ale nie wpłynie na poziom emerytur poszczególnych osób. Na ten poziom zasadniczy wpływ mają obok wielkości wpłaconych składek tabele średniego dalszego trwania życia. Moim zdaniem są one mocno "przedobrzone" na niekorzyść emerytów. Wynika z nich bowiem, że średnio każdy obecny 60-latek dożyje do 80-tki.
      • thegreatmongo Re: Co się nie przebiło? 15.03.11, 06:38
        Moim zdaniem dogonienie Starej Unii w 20 lat jest jak najbardziej mozliwe.

        Pomysl, ze przez ostatnie 20 rozwinelismy sie niesamowicie i teraz mamy okolo 60% sredniej EU. Problemem Polski jest niewydajna wies (15% zatrudnionych - 3% PKB) jesli te 10% w perspektywie 20 lat przeniesie sie do miast (np. poprzez to, ze ich dzieci studiuja, a oni pojda na emeryture i sprzedadza gospodarstwo) to mamy od razu spory wzrost.

        Moim zdaniem najwiekszym problemem tego kraju sa wlasnie glodowe pensje dla czesci spoleczenstwa. Sorry, ale jak ktos zarabia 400 euro to nie mozna mowic o zadnym sensownym systemie... ten czlowiek nie jest w stanie oszczedzic na emeryture....


        Ale Pan Zakowski tez przesadadza... obecny system z trzecim filarem nie jest zly... jesli rzad bedzie stopniowo zachecal ludzi do oszczedzania to nie powinno byc zle.

        OFE, ktore kupowaly obligacje rzadowe to idiotyzm....
        • jacek_dp Re: Co się nie przebiło? 15.03.11, 08:17
          Wysokość pensji zależy od kompetencji i zapotrzebowania na dane umiejętności na rynku.
          osoby najniżej zarabiające nie zrobiły nic w czasach swojej młodości by zdobyć wykształcenie i dobry/poszukiwany zawód. Doświadczają dzisiaj konsekwencji swoich niegdysiejszych wyborów.
          Współczuję im ale same są sobie winne.
      • dejot7 Re: Co się nie przebiło? 30.03.11, 23:17
        "Na ten poziom zasadniczy wpływ mają obok wielkości wpłaconych składek tabele średniego dalszego trwania życia. Moim zdaniem są one mocno "przedobrzone" na niekorzyść emerytów. Wynika z nich bowiem, że średnio każdy obecny 60-latek dożyje do 80-tki."

        Niestety (albo stety) tak to paradoksalnie jest, że im dłużej się żyje, tym dłuższe jest przewidywane dalsze trwanie życia. Czysta statystyka demograficzna, żadne czary.
        Co więcej, nasze tablice są wręcz "przedobrzone" na korzyść emerytów, ponieważ nie uwzględniają przewidywań co do wydłużania się długości życia całej populacji (tzn. pokazują dalszą długość życia dla określonego wieku na podstawie informacji o tych, co już umarli).
    • rych33 Chciałem więcej 14.03.11, 18:58
      Chciałem mieć wyższą emeryturę,więc w latach 95-99 powierzyłem część dochodów dla Comercial U...i nie wyszło.Potem w latach 01-05 oczarowały mnie fundusze inwestycyjne...i straciłem ok .10 tys.bo nie wycofałem w porę,a giełda tąpneła!W międzyczasie bank ING/Śląski namówił mnie na rewelacyjną lokatę 3-letnią...i znów dałem "d...",bo przyrost był zerowy.Czy ja jestem takim nieudacznikiem?Chyba zawdzięczam te porażki tzw.doradcom finansowym,którym naiwnie wierzyłem.A kiedy prof.Balcerowicz broni OFE,to oświadczam,że chętnie podzielę się z nim tymi "zyskownymi"lokatami, do których namówili mnie jego koledzy!!!
      • jimgraham Re: Chciałem więcej 14.03.11, 19:30
        Zacznij po prostu inwestować sam. Poczytaj Chancellora, Grahama, Ritchie'go, Murphy'ego, Sperandeo, coś o psychologii inwestowania. Te lektury na pewno zaprowadzą Cię do kolejnych. Jak masz się denerwować na doradców, których interesuje tylko prowizja - bo przecież "house always wins" - to lepiej swoje najważniejsze zasoby, czas i kapitał, poświęć na zdobycie wiedzy teoretycznej i doświadczenia empirycznego. Nie wierzysz chyba, że ktoś inny zadba o Twoje pieniądze bardziej niż Ty sam. Umiesz liczyć? Licz na siebie!
        pzdr
        • rych33 Re: Chciałem więcej 14.03.11, 20:42
          Dziękuję "jimgraham" za poradę,ale trudno inwestować w siebie emerytowi.Inwestowałem przez 45lat pracy i jakoś wiążę koniec z końcem.Ale wkurzają mnie perspektywy emerytalne moich dzieci,nad którymi wisi grożba bardzo niskich emerytur.I nie widzę w tym winy obecnego rządu,tylko cały bagaż zaszłości...łacznie z reformą prof.Balcerowicza.Pozdr.
    • rraleighh Ten system zmierza ku ruinie :) 14.03.11, 20:23
      Przede wszystkim ze względów demograficznych. Otóż, według prognoz GUS na jednego emeryta w roku 2050 będzie mniej, niż 1.4 osoby pracującej. Tak więc średnia emerytura będzie wynosiła

      Składka na ZUS * średnia pensja * 1.4

      W dzisiejszych liczbach dostajemy

      0.19 * 4000 zł * 1.4 = 1064 zł

      Można liczyć, że siła nabywcza średniej płacy będzie istotnie wyższa, ale w każdym razie mówimy o fantastycznym spadku względem ostatniej pensji. Nie ma żadnych zaklęć, które by zmieniły ten stan rzeczy, bo zmiany "prorodzinne" to w dużym stopniu zmiany w głowach ludzi na stanowiskach menedżerskich, a tego się nie da zmieni ustawą sejmową, tylko potrzebna byłaby zmiana kulturowa.
      • rraleighh P.S. Myślę, że "szczury" opuszczą pokład pierwsze 14.03.11, 20:42
        O ile wyżej wspomniane prognozy demograficzne się potwierdzą, to oczywiście coraz więcej osób będzie kombinować, jak tu z ZUS-u się wyłgać. Powód jest dość oczywisty. Otóż, jeśli ktoś zarabia 100 tysięcy rocznie brutto, to jego składka roczna na ZUS i OFE to w przybliżeniu 20000 złotych. W zamian za owe składki ZUS w roku 2050 zaproponuje mu wypłatę równą w dzisiejszych pieniądzach z grubsza 25000 złotych rocznie. Jeśli ktoś umie dodać dwa do dwóch, szybko sobie skalkuluje, że raczej nie pożyje na emeryturze dostatecznie długo, żeby odzyskać wpłacone tam pieniądze, nie mówiac o ewentualnych zyskach i o ile system ubezpieczeń pozostanie tak dziurawy, jak jest dzisiaj, to owa hipoteteczna osoba powinna zdecydować się na zmianę formy zatrudnienia na taką, gdzie składka jest najniższa (strata związana z tą "inwestycją" w publiczne ubezpieczenia będzie najmniejsza). Polacy to wybitni kombinatorzy, tak więc ten proces erozji ZUS-u chyba jest dość prawdopodbny.
    • ksitkiew Co się nie przebiło? 14.03.11, 21:16
      "Z podniesieniem wieku emerytalnego też jest istotny kłopot. Bo wysokość świadczenia zależy od tego, ile lat ktoś pracował i ile zarabiał, a nie w jakim wieku przeszedł na emeryturę."

      Więcej... wyborcza.pl/1,88146,9246810,Co_sie_nie_przebilo_.html#ixzz1Gbe7pyAN

      Czytam i cenię Pana stabilne poglądy. Proszę jednak o głębsze, a nie powierzchowne, zapoznawanie się z tematami o których Pan pisze.
      To przytoczone powyżej zdanie jest błędne. Emerytura w nowym systemie zależy od wieku w jakim na nią przejdziemy. Dlaczego?
      W momencie przejścia na emeryturę mamy określony zebrany kapitał - X, ale wiek przejścia determinuję prze ile średnio miesięcy będzie on nam wypłacany. I tak przechodząc na emeryturę w 65 roku patrzymy w "tablice średniej dalszej długości życia" i wychodzi nam np. 250 miesięcy. Będziemy dostawali zatem X/250 miesięcznie (i to choćbyśmy żyli tylko 10 lub aż 400 miesięcy). Przy przejściu na emeryturę w wieku 66 lat (nawet zakładając, że nic nie odłożyliśmy przez dodatkowy rok) patrzymy w "tablice" i wychodzi nam np. 238 miesięcy (najprostszy przypadek). Wtedy emerytura wyniesie X/238 miesięcznie. Czyli jest wyższa bo później przeszliśmy na emeryturę.

      • dejot7 Re: Co się nie przebiło? 30.03.11, 23:03
        Wydaje mi się, że nie zrozumiałeś, o co chodzi Żakowskiemu. Mechanizm znaczącego podwyższenia świadczenia wraz z opóźnianiem przejścia na emeryturę działa tylko przy uzbieraniu solidnego kapitału - czyli w przypadku osób z przyzwoitym wynagrodzeniem i bez znaczących przerw w karierze zawodowej. Gdy ktoś mało zarabia i do tego ma dużo przerw, to przesunięcie przejścia na emeryturę o rok czy pięć w stosunku do wieku ustawowego nie spowoduje, że z emerytury da się wyżyć. Tu mechanizm podwyższenia emerytury zadziałałby efektywnie dopiero w przypadku opóźnienia przejścia na emeryturę o 10-15 lat, czyli przesuniecie tego przejścia bardzo blisko momentu przewidywanej statystycznie śmierci takiej osoby.
        Poza tym dochodzi jeszcze jedna kwestia - coroczna zmienność tablic trwania życia. Przy wydłużaniu się trwania życia w nowych tablicach dalsze trwanie życia osoby starszej o rok wcale nie musi być krótsze, a z pewnością nie dużo krótsze. Oznacza to, że zysk z opóźnienia przejścia nie jest pewny i nie jest wyliczalny. Możemy tylko powiedzieć, że istnieje pewne prawdopodobieństwo, że to się opłaci. Oczywiście, jeżeli ktoś pracuje, to rośnie kapitał, ale utrzymania jego wartości też nie możemy być pewni, szczególnie gdyby był inwestowany na rynkach kapitałowych, choć nie tylko wtedy (kapitał emerytalny jest zazwyczaj gorzej chroniony przed inflacją niż samo świadczenie).
    • jan_dreptak Co się nie przebiło? 14.03.11, 22:19
      niech każdy zadba o własną głowę a wszystkie głowy będą zadbane
    • vonl Co się nie przebiło? 14.03.11, 23:32
      Co do faktów raczej zgoda, ale u pana jak zawsze logika kuleje, więc konkluzja całkiem chybiona. Problem z naszymi emeryturami nie wynika bowiem z systemu, lecz z demografii (o czym pan zresztą poniekąd wspomina). Jakiego systemu się nie stworzy, za 30 lat mała liczba pracujących będzie musiała utrzymać dużą liczbę emerytów. I jedynym wyjściem jest przyjęcie sporej liczby robotnych i płodnych imigrantów z Ukrainy, Białorusi, Kazachstanu...
      • jacek_dp Re: Co się nie przebiło? 15.03.11, 08:24
        Przyznam że ten demograficzny straszak bardzo mnie bawi. Istnieje takie powiedzenie "natura nie znosi próżni". Znakomicie pasuje ono do opisywanej sytuacji. Jak tylko w Polsce zacznie brakować rąk do pracy przyjadą chętni z krajów ościennych i dalszych (jak Chiny). Będą płacili podatki i składki na ZUS. To jak mniemam rozwiąże problem emerytur?
    • easy.teraz Co się nie przebiło? 15.03.11, 07:55
      Autor w sprawie oszczędzania w celu zabezpieczenia się na starość pisze: ...Ale doświadczenie krajów, które wcześniej wprowadziły ten system, wskazują, że ludzie tego nie robią...

      Pytanie jakich krajów to dotyczy - pewnie tych gdzie poziom świadczeń emerytalnych jest względnie wysoki, a więc strategia działania przyszłych emerytów jest inna niż w krajach biednych, takich jak Polska.

      Z drugiej strony autor używa kraje bogate jako punkt odniesienia dla Polski. Przyznaję, że trudno się połapać w logice wywodu.

      Wiem, że to co dzieje się dziś w systemie emerytalnym i to jak rysuje się jego przyszłość było wiadomym 15 lat temu. Wtedy była pora na rozumne działanie. Taka perspektywa działania naszych "mężów stanu" oczywiście nie interesuje, bo mogliby przegrać wybory, a mało wyedukowane społeczeństwo było tego zupełnie nieświadome. I tak jest niemal w każdej istotnej sprawie: służba zdrowia, budowa infrastruktury komunikacyjnej, system edukacyjny, bałaganiarskie prawo. Za to bardzo łatwo naszym politykom przychodzi rozwiązywanie zagadek historycznych, bałamucenie społeczeństwa pseudoreligijnymi problemami, skupianiem się na Euro itp itd...

    • aekielski Co się nie przebiło? 15.03.11, 08:46
      Wszyscy są głęboko zmartwieni emeryturami za 30 lat. Ja poszedłem dalej i martwię się już emerytami za 100, 200 lat. Jak te biedaki sobie poradzą. My obecni emeryci jesteśmy bogaczami w porównaniu z przyszłymi biedakami. A miało być tak dobrze. Miała być praca dobrze płatna, a jest gorzej jak za komuny. Tylko cwaniaczki z miodem w uszach kombinują na czym tu jeszcze zarobić. Nie oszczędzą nawet kalek i ludzi starych, schorowanych. Nie chcieliśmy socjalizmu z ludzką twarzą, mamy kapitalizm z lichwiarską mordą.
      • rraleighh To fakt, a nie zmartwienie :) 15.03.11, 09:44
        Do systemu takiego jak ZUS potrzeba jest 2-3 pracujacych i placacych ZUS na jednego emeryta. Emerytura srednia to wlasnie te 2-3 skladki zusowskie. Jesli liczba placacych ZUS bedzie sie zmniejszac, to i system bedzie coraz mniej atrakcyjny dla placacych skladki. Zagadnienie nie jest polityczne - po prostu Polacy nie chca miec dzieci i nie ma takiego madrego, ktory by umial tanio ten problem rozwiazac. Sa kraje starej Europy, gdzie tego problemu nie ma, np. Francja i sa kraje szybko rozwijajace sie, np. Tajwan, gdzie tak jak i u nas, obywatele nie chca miec dzieci.
    • vinvent Co się nie przebiło? 15.03.11, 17:50
      Żakowski nazwał rzecz po imieniu. Definiowanie składek indywidualnie i tak jest fikcją bo Państwo nie pozwoli aby rzeszę obywateli (tych mniej odkładających) zostawiać na lodzie z katastrofalnie niską emeryturą. Czyli nie miejsca dla egoizmu - w gruncie rzeczy musimy być solidarni i Państwo nie może sobie pozwolić na tolerowanie chomikowania składek "tylko dla mnie" przez poszczególne osoby - nawet te , świadome, że emerytury będą niewysokie. Państwo jak mądrzejszy rodzic zabiera nam prywatną "świnkę" i mówiąc, że pamięta ile nam zabrał wrzuca wszystko do wspólnego wora tłumacząc się również długiem publicznym. I ja to potrafiłbym zrozumieć. Ale jeśli jest tak krytycznie i sytuacja wymaga naprawdę kroków nadzwyczajnych to żądam innego solidaryzmu. Wszyscy coś musimy poświęcić - miliony niezrzeszonych etatowców (tym najłatwiej zabrać), ale również: mundurowi, górnicy, wymiar sprawiedliwości, nauczyciele, twórcy (umowa o dzieło !), rolnicy, masa "nierolnych" cwaniaków podpiętych pod KRUS itd. Co tymczasem mamy ? Ano negocjacje ze związkami mundurowymi w sprawie delikatnych zmian w systemie z nadzieją, że związki łaskawie się zgodzą na korekty. Chciałbym i ja takiej wrażliwości w negocjacjach ze mną. Gdzie jest Żakowski ? Nie grzmi w sprawach przywilejów ? Nie piętnuje branżowych przywilejów i interesów ? Racjonalność polityki Tuska wygląda tak: zróbmy duży myk bo mimo awantury jest to anonimowa masa - nie ruszajmy trudnych tematów, nie teraz , nie przed wyborami. Czekamy Panie Żakowski na podjęcie następnych trudnych emerytalnych tematów.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka