Dodaj do ulubionych

Miałam aborcję. Czuję się dobrze

19.03.11, 15:12
Też kiedyś miałam aborcję. Dawno. 23 lata temu, gdy autorka listu była pewnie małą dziewczynkę. I piszę te słowa po to, aby powiedzieć dokładnie to samo. W czasach gdy zdecydowałam się na przerwanie ciąży, było ono jeszcze zupełnie legalne i dozwolone, ale nie można powiedzieć by było akceptowane. Nasłuchałam się o wyrzutach sumienia przez całe życie, różnych komplikacjach i powikłaniach, chorobach fizycznych i psychicznych... Nic takiego - i stwierdzam to z prawdziwą ulgą - nie miało miejsca. Pewnie, że nie było to przyjemne uczucie, było nawet ponieką bolesne psychicznie, cóż, był to mimo wszystko dramat, ale w znacznej mierze związany z tymi wszystkimi demonami sądów o samej aborcji. Nie mogłam sobie wówczas pozwolić na więcej niż jedno dziecko i dzisiaj, po latach mogę z całą stanowczością skonstatować, że była to dobra i przemyślana decyzja.
Obserwuj wątek
    • hermina5 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 19.03.11, 15:36
      I nie ty jedna tak sie czujesz :)

      Dobrze.

      Z ulga .

      Zadnych syndromów i innych bzdetów.

      • stachu1962 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 10:11
        To już w ogóle nie macie wyższych uczuć? Aborcja jest zamordowaniem najbardziej bezbronnej osoby, najbliższej Wam osoby i nie macie żadnych wyrzutów sumienia? NIE WIERZĘ! Mamy juz trzeci raz niemowlaczka w rodzinie zastepczej (z nieodpowiedzialnych związków młodych kobiet) to sa cudowne dzieciaczki, szczęśliwe i pełne życia. Nie chcecie wychować to dajcie im szansę - chętnych na adopcję nie brakuje.

        Poza tym i tak myślę, że to czysto manipulacyjny artykuł, autorka może być facetem, który tylko "urabia" polskie dziewczyny, żeby zarzynały nienarodzonych Polaków. Po co? Żeby zwyrodnialcy mieli więcej seksu na żądanie.

        Apel do dziewczyn - nie dajcie sobe robić wody z muzgu, każdy człowiek (i ten nienarodzony) stworzony jest na obraz i podobieństwo Boga, dlatego ma nieskończoną wartość.

        Pozdrawiam - Stachu (żeby nie było wątpliwości jestm protestantem i nie działam w interesie duchowieństwa KRK).
        • strikemaster Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 11:08
          > To już w ogóle nie macie wyższych uczuć? Aborcja jest zamordowaniem najbardziej
          > bezbronnej osoby,

          Tak to jest, jak sie nie ma elementarnej wiedzy medycznej. Aborcja nie jest morderstwem osoby, bo płód kwalifikowany do tego zabiegu nie jest osobą (w Europie, bo Amerykanie maja w tej dziedzinie nieco inne podejście).

          > Nie chcecie wychować to dajcie im szansę - chętnych na adopcję nie b
          > rakuje.

          Wcale, a wcale. To skąd się bierze tyle dzieci w domach dziecka? Poza tym, może sam sobie donosisz niechcianą ciążę (medycyna zaczyna obecnie stwarzać takie możliwości, zgłoś się w ramach eksperymentu - zarobisz kupę forsy i staniesz się sławny)?

          > Poza tym i tak myślę, że to czysto manipulacyjny artykuł, autorka może być face
          > tem, który tylko "urabia" polskie dziewczyny,

          Twój wpis też może być manipulacyjny. Możesz być np. księdzem, któremu zależy, by rodziły się niechciane dzieci, bo takowe są łatwiejszym celem dla seksualnej przestępczości kleru.

          > Apel do dziewczyn - nie dajcie sobe robić wody z muzgu,

          I zamias pogrąrzać się w buló ićcie na obiat. :)
          • jagna1978 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 03.04.11, 11:58
            strikemaster napisał:

            > Tak to jest, jak sie nie ma elementarnej wiedzy medycznej. Aborcja nie jest mor
            > derstwem osoby, bo płód kwalifikowany do tego zabiegu nie jest osobą (w Europie
            > , bo Amerykanie maja w tej dziedzinie nieco inne podejście).

            Czyli wszystko zależy od "podejścia" i odpowiedniego nazwania. To "płód", to "człowiek", to "zygota", to "osoba". Pytanie, kto ma rację - Europa, Stany, czy może pan Iksiński i jego pojęcie o kwalifikowaniu kogoś jako osoby?
            • strikemaster Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 03.04.11, 12:15
              > Pytanie, kto ma rację?

              Neurologia.
              • jagna1978 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 03.04.11, 22:14
                Fakt. W ogóle życie to sama chemia, więc o czym tu dyskutować...
                • strikemaster Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 03.04.11, 22:18
                  Nie tylko chemia, jeszcze trochę fizyki. No i podyskutować można, byle nie dyskutować z faktami.
                  • jagna1978 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 04.04.11, 07:44
                    W takim razie osoby starsze, którym wysiada neurologia, z demencją, które logicznie jasno nie myślą, nie pamiętają, a fizycznie mózg po prostu przestaje działać, przestają być ludźmi? Powinny być poddawane eutanazji?
        • benek231 Kaz sie wypchac :O) 21.03.11, 13:31
          Razem z tym Twoim zlodziejskim kosciolkiem. :)
        • takisobienik Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 17:11
          stachu1962 napisał:

          > Mamy juz trzeci raz niemowlaczka w rodzinie zastepczej (z nieodpowiedzialnych związków młodych kobiet)

          związków z mężczyznami, jak mniemam?


          > autorka może być facetem, który tylko "urabia" polskie dziewczyny, żeby zarzynały nienarodzonych Polaków. Po co? Żeby zwyrodnialcy mieli więcej seksu na żądanie.

          Jasne, facet chce se podupcyć na prawo i lewo i dlatego pisze listy do gazety :D
          I dlaczego ktoś, kto chce mieć dużo seksu, to wg ciebie od razu zwyrodnialec?


          > Apel do dziewczyn - nie dajcie sobe robić wody z muzgu w interesie duchowieństwa KRK).

          Apel do facetów - dbajcie o antykoncepcję :)
    • agnsss Miałam aborcję. Czuję się dobrze 19.03.11, 16:17
      Ja całe szczęście nie musiałam przechodzić przez to Polsce, tylko w normalnym kraju, legalnie pod opieką lekarza. Zabieg miałam 2 lata temu i czuję się dobrze. WIem, że to była dobra decyzja i nie żałuję jej, tak samo jak większość moich koleżanek, które miały aborcję.
      • 0_xyz Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 19.03.11, 16:41
        Widać że wykształcenia macie dokładnie zero. Gdybyście wszystkie uważały choć trochę na lekcjach biologi w liceum to zapewne wiedziałybyście, że w momencie zapłodnienia powstaje zarodek który ma już w pełni określone cechy: płeć, kolor oczu, włosów, kształt nosa czy ust, genetyczny poziom inteligencji, przyszły wzrost, itd... A jeśli to wszystko jest już określone to znaczy że jest to CZŁOWIEK! Co z tego, że jeszcze nie wygląda tak jak Wy w wieku kilkudziesięciu lat? Wy też byłyście na początku grudką komórek.. Na każdym etapie życia wygląda się nieco inaczej, ale jest się tą samą osobą! Wniosek chyba możecie wyciągnąć z tego same... Popełniłyście najgorsze z możliwych morderstw bo zabiłyście bezbronne dziecko, własne dziecko. Nie dałyście mu możliwości przeżycia swojego życia, chociaż każdy ma do tego prawo... Przez Was te dzieci nigdy nie zobaczą słońca, nie uśmiechną się, nie pobawią w piaskownicy, nigdy nie zaznają ludzkiej miłości... A to że nie macie wyrzutów z tego powodu jest dowodem tylko i wyłącznie na to że jesteście zimne, nieczułe, wyrachowane, egoistyczne.. Może kiedyś zrozumiecie swój potworny błąd i zaczniecie żałować, obyście tylko zdążyły i nie straciły też własnego życia.
        • schismatique Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 19.03.11, 17:18
          a Ty ile dzieci urodziłaś? I co Ci daje prawo do oceniania postępowania osób, których sytuacji życiowej nie znasz i nie rozumiesz?
        • oneup Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 19.03.11, 17:30
          No przecież zawsze musi sie znaleźć ktoś "wykształcony, notmalny, prawy, mądry i doświadczony", kto zgani decyzje innych.

          Kobiety, podejmujcie decyzje takie, jakie WY uwazacie za najwłaściwsze i nie słuchajcie nawiedzonych!

          Pozdrawiam.
        • dziewczyno Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 19.03.11, 18:10
          Widzę, iż niektórzy pobierali lekcje biologii w przyniedzielnych szkółkach, albo u specjalistów z Torunia. Pierwszy raz słyszę, aby komórka miała np. oczy (a tak wynika z twej wypowiedzi, jakby wszystko działo się w jednej chwili, jak za dotknięciem różdżki). Płeć dziecka wykształca się dopiero w oklicach 3 miesiąca ciąży, kolor oczu u dzieci też się zmienia. Nie bardzo też rozumiem, co to jest genetyczny poziom inteligencji, czyżby świadoma zdolnośc genów do kopiowania się? Nikt nie udowodnił również , jakoby inteligencja była genetyczna. Jest to raczej wypadkowa wpływu genów i wpływów środowiska. Jak z resztą wszystko. Gdyby było tak jak piszesz po ziemi chodziłyby ideały. A tak nie jest, życie jest procesem, a nie jednym aktem stworzenia. No i jeszcze ra zpodkreślam, że twoja jękliwa wypowiedź jest nie zrozumiała.
          PS. Sama pewnie nie poddałabym się aborcji, bo też nie mam żadnego powodu by to robić, ale nie mam zamiaru nikogo uczyć sztucznej moralności.
        • mymatka Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 19.03.11, 21:45
          obyście tylko zdążyły i nie straciły też własnego życia - mam rozumieć, ze dobry pan bóg mnie pokarze utratą życia i nie zdążę żałować? Ten sam dobry bóg, który pozabijał niewolników Hioba, bo mu tak z zakładu z szatanem wypadło? Kobieto/Mężczyzno - zamknij biblię i katechizm i włącz myślenie! 4-tygodniowy zarodek potrzebuje MACICY, żeby stać się człowiekiem. A macica jest MOJA. I ja najlepiej wiem, czy w danym momencie życia chcę/stać mnie/mam życzenie/możliwości itd, żeby wychować SZCZĘŚLIWEGO człowieka. Bo MYŚLĘ, przewiduję i obliczam, czy podołam. Na wszystkie opowieści o rączkach, oczkach, paznokietkach mogę Ci tylko powiedzieć o łapach, ślepiach i pazurach. Tak, matka jest odpowiedzialna za to, żeby wychować szczęśliwego człowieka a nie nieszczęśliwego potwora.
          • jagna1978 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 13:21
            Temat ten dla mnie jest nie zawsze jednoznaczny - nie chcę nikogo oceniać, patrzę na to w własnej perspektywy - matki, która czekała na dziecko bardzo długo. Rozumiem kobiety, które nie są gotowe na podjęcie trudów macierzyństwa, bo nie ten partner, nie te okoliczności, bo wpadka, bo jeszcze kariera, bo moje zdrowie mi nie pozwala, bo się boję... Prawda jest taka, że często powinno się pomyśleć o tym zanim powoła się na świat życie. Moment zapłodnienia jest dla mnie puszczeniem w ruch machiny, która prowadzi od początku do wzrostu człowieka, który rośnie i zmienia się przez całe swoje życie, aż do starości i śmierci. I to nie katechizm, tylko myśl, która mi przychodzi, gdy patrzę na swojego 8miesiecznego Synka. Rok temu był w mojej macicy, malutki, bez wykształconych wszystkich organów, jeszcze wcześniej miał mniej komórek, ale to już był On. Teraz rośnie, zmienia się, za kilka miesięcy będzie zbiorem komórek o większej liczbie, niż teraz. Czy to sprawia, że jest teraz "mniej" człowiekiem, niż będzie za kilka miesięcy?
            Jeśli "myślę, przewiduję i obliczam, czy podołam", to jeśli mam okazję, to myślę jeszcze przed tym, nim zajdę w ciążę.
            Zdaję sobie sprawę z jeszcze jednego ważnego faktu: nie zawsze mamy wybór, bo życie pisze tak różnorodne scenariusze, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć, w jakich okolicznościach będziemy postawieni. Zawsze jednak powinna brać górę w podejmowaniu decyzji odpowiedzialność za drugiego człowieka.
            • derwisz911 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 14:06
              Nie mam zamiaru obrazac Twoich uczuc. Ale nie sposob nie odniesc sie do Twojego zdania:

              > Czy to sprawia, że jest teraz "mniej" człowiekiem, niż będzie za kilka mi
              > esięcy?

              Odpowiedz zarowno z naukowego jak i filozoficznego punktu widzenia brzmi niestety 'tak'.
              Czlowiekiem ten zarodek/plod/noworodka uczynisz dopiero Ty noszac go, rodzac a pozniej wychowujac.

              Byc czlowiekiem, czy byc ludzkim to cos wiecej niz miec DNA po ludzkich przodkach.

              Pozdrawiam i zycze zdrowia Tobie i Malenstwu.
              • cappuchino Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 22.03.11, 19:53
                derwisz911 napisał:

                > > Czy to sprawia, że jest teraz "mniej" człowiekiem, niż będzie za kilka mi
                > > esięcy?
                >
                > Odpowiedz zarowno z naukowego jak i filozoficznego punktu widzenia brzmi nieste
                > ty 'tak'.
                > Czlowiekiem ten zarodek/plod/noworodka uczynisz dopiero Ty noszac go, rodzac a
                > pozniej wychowujac.

                To było retoryczne pytanie - czy jej paromiesięczny obecnie synek jest mniej teraz mniej człowiekiem niż będzie za kilka/kilkanaście lat. Piszą tak i zakładając, że nikt nie odmówi mu człowieczeństwa chciała wywołać w czytelniku myśli - czy jakiś synek (dziecko), będący w brzuchu, jest mniej człowiekiem niż taki paromiesięczny.
                A ty tu piszesz: tak, ten twój synek jest teraz mniej człowiekiem... i jeszcze z naukowego i filozoficznego punktu widzenia....
                Ludzie myślcie, to nie boli.
              • jagna1978 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 31.03.11, 14:46
                derwisz911 napisał:

                > Nie mam zamiaru obrażać Twoich uczuć. Ale nie sposób nie odnieść się do Twojego
                > zdania:

                Ok, masz prawo, nie czuję się obrażona:))

                > Odpowiedz zarówno z naukowego jak i filozoficznego punktu widzenia brzmi nieste
                > ty 'tak'.

                Jeśli jesteśmy przy punkcie widzenia naukowym, a zwłaszcza filozoficznym, bo według mnie te kwestie rozstrzyga, a raczej próbuje rozstrzygać filozofia, to o którym filozofie, czy też o jakiej filozofii mówimy konkretnie. Bo ponad dwa i pół tysiąca lat filozofii to tyleż samo czasu zmagania się z podstawowymi pytaniami o naturę człowieka, naturę życia, świata i rzeczywistości. I przez tyle czasu nie udało się uzyskać odpowiedzi.

                > Czlowiekiem ten zarodek/plod/noworodka uczynisz dopiero Ty noszac go, rodzac a
                > pozniej wychowujac.

                Więc właśnie nosiłam ten zarodek/płód/noworodka od początku, teraz też go noszę, więc w którym momencie stał się człowiekiem? Chyba, że jeszcze dopiero się stanie. Być może posługujemy się innymi definicjami pojęcia "człowiek" i stąd nieporozumienie?

                > Być człowiekiem, czy być ludzkim to coś więcej niż mieć DNA po ludzkich przodkach.

                Fakt to nie to samo, ale "bycie ludzkim" dotyczy zupełnie innej kategorii.

                > Pozdrawiam i życzę zdrowia Tobie i Maleństwu.

                Dziękuję. I pozdrawiam również.
            • jufalka Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 16:07
              o to to, jagna1978 !
          • tomjani Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 22.03.11, 14:54
            mymatka napisała:

            > A macica jest MOJA.

            Nie tylko macica jest twoja. Twoje jest także to co masz poniżej macicy - a jednak nieraz udostępnia się TO komuś nieodopowiedzialnemu, kto na to absolutnie nie zasługuje. Ale niektórzy wolą nie liczyć się z konsekwencjami, i "załatwić" problem skalpelem lub tabletką...
            I
        • jetuemamere Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 20:51
          nigdy nie mialam aborcji, wiele o niej myslalam. Urodzilam dwoje dzieci, moj syn ma 23 lata, moja corka urodzila sie z mukowiscydoza, przezyla 18 lat. Kiedy ja zdiagnozowano, powiedzialam sobie koniec. Nie chce ryzykowac zdrowia nastepnego dziecka, bo mukowiscydoza jest straszna. Gdyby mi sie przydazyla ciaza, usunelabym ja po badaniach genetycznych. Musimy miec wybor. Nie zyjemy w sredniwieczu. I wierzcie mi - aborcja jest mniej traumatyczna niz smierc dziecka, ktore skazales na zycie i ktoremu dales tak malo czasu.
          • hermina5 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 21:40
            Wielkie dzięki za ten głos i dużo siły!

        • benek231 Ale Ci wymieszali wode na tych katechezach :O) 21.03.11, 13:38
          0_xyz napisała:

          Popełniłyście najgorsze z możliwych morderstw
          >
          >
          *Najgorszych morderstw dopuszczaja sie uzytkownicy kondomow, jako ze zabijaja nienarodzone niewinne istoty jeszcze przed zaistnieniem. Nie daja im nawet szansy na zycie - co jest perfidne oraz okrutne. :)
        • derwisz911 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 14:24
          0_xyz napisała:

          > Widać że wykształcenia macie dokładnie zero. Gdybyście wszystkie uważały choć t
          > rochę na lekcjach biologi w liceum to zapewne wiedziałybyście, że (...)

          Faktycznie uwazalas/es na lekcjach biologii "tylko troche".
          Gdyby wszystko bylo juz zakodowane, to faktycznie mozna by bylo rodzic dzieci na potege, bez martwienia sie czy da sie je normalnie wychowac, bo przeciez urosna zdrowe, silne i inteligentne. Wiec po co inwestowac w zywienie, szkolnictwo itd.

          Juz gdzie na forum pisalem. CZLOWIEK to cos wiecej niz DNA. Dlatego nie zbierasz wlosow jak Ci wypadaja, nie kolekcjonujesz wlasnego moczu w sloikach czy nie oprozniasz zawartosci domowego odkurzacza do zlotej szkatulki. Kwas nukleinowy to tylko kwas, informacja. A na podstawiej tejze moze wyksztalcic sie czlowiek i istota ludzka. Ale na fizycznym rozwoju sie nie konczy. Ludzkosc i jej dorobek nie jest wynikiem tego, ze mamy takie a nie inne wlosy czy kolorowe oczy. To efekt pracy i MYSLI.
          Zachecam wiec do zaprzegniecia umyslu i rozumu. Dyskusja bedzie na znacznie wyzszym poziomie.

          Na dodatek:
          Czas troche sie zastanowic na wyglaszaniem bzdur o 'najgorszym z mozliwych morderstw' itd. Ludzie! Kto Wam takie bzdury wmawia?
          Faktycznie, przy bestialskosci np. farmakologicznej aborcji zastrzelenie ojca rodziny czy spalenie matki wraz potomstwem na stosie wydaje sie byc wysoce humanitarne.

          Na koniec musze zapytac o paradoks...

          >Przez Was te dzieci nigdy nie zobaczą słońca,
          Dobrze powiedziane. A kto jest winien, gdy np. w kazirodczym zwiazku urodzi sie obarczone wada genetyczna niewidome dziecko?
    • para-lela Miałam aborcję. Czuję się dobrze 19.03.11, 16:48
      Gdybyście żałowały to może na przyszłość lepiej byście się zabezpieczyły, a tak pewnie zaliczycie jeszcze kilkanaście skrobanek, jak mistrzynie sportu NRD za komuny
      • hermina5 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 19.03.11, 18:41
        Wyobraż sobie, że czasem antykoncepcja zawiedzie, bo nigdy nie jest skuteczna w 100%. I na, powiedzmy, 30 lat uprawiania seksu, jedna taka wopadka moze się zdarzyć nawet komputerowi, a co dopiero człowiekowi,
        • jufalka Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 16:11
          jesli zdarzy ci się wpadka na 30 lat z kimś z kim chesz być i on z tobą to jaki problem? chyba że nie możesz rodzić z przyczyn zdrowotnych....to można się zastanowić
          • hermina5 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 16:31
            jesli zdarzy ci się wpadka na 30 lat z kimś z kim chesz być i on z tobą to jaki
            > problem?

            Taki, ze ma sie juz dwójkę planowanych i chcianych dzieci i np. 45 lat.
            • derwisz911 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 19:27
              Loo zgrozo! 45 lat i jej seksy w glowie. A na rozancu siedziec nie ma kto! :)))
    • gagatka79 Miałam aborcję. Czuję się dobrze 19.03.11, 18:09
      Ja też miałam aborcję, jako dojrzała szczęśliwa mężatka, i też nie żałuję - wręcz przeciwnie - jestem szczęśliwa, że mimo bycia obywatelką tego despotycznego kraju mogłam sama dokonać wyboru. To prawo należy się każdej kobiecie, bez względu na to mówią (plują?) po forach fanatycy.

      A wszystkie pogardliwe, oskarżające kobiety namawiam do jednego - ZAJMIJCIE SIĘ SWOJĄ MACICĄ. Bo wasza wiara czy etyczne przekonania nie są jedynymi słusznymi i powinny służyć tylko Wam. Seks jest normalną ludzką przyjemnością, która nawet przy najlepszym zabezpieczeniu może skończyć się ciążą i namawianie do rezygnacji z niego, jeśli nie jest się gotowym na dziecko, zakrawa na średniowiecze.

      I jeszcze jeden fakt medyczny - 20-25% ciąż kończy się poronieniem. O ponad połowie z nich kobiety nawet nie wiedzą, bo biorą krwawienie za większy okres. Kilkutygodniowy zarodek jest potencjałem na życie, który kobieta może chcieć donosić i wychować. Ale to wyłącznie jej łono i jej decyzja.

      • cappuchino Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 15:10
        gagatka79 napisała:
        Ale to wyłącznie jej łono i jej decyzja.

        A ty czujesz się łonem/brzuchem/macicą swojej matki? Jej rzeczą, własnością? Czy odrębnym człowiekiem?
        Nie mam wspomnień z niemowlęctwa, ale z wczesnego dzieciństwa jakieś tak już tak. I pamiętam, że zawsze czułam się odrębnym bytem a nie częścią swojej matki. Zawsze. Choć kiedyś tak bardzo silnie z nią związanym.
        To nie twój brzuch, nie twoja własność, to inny człowiek - twoje dziecko, na jakiś czas powierzone tobie.

        • 0ffka Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 16:13
          cappuchino to, że ty uważasz siebie bezmyślnym naczyniem na spermę nie oznacza, że inne kobiety tak o sobie myślą.
          • cappuchino Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 16:14
            0ffka napisała:

            > cappuchino to, że ty uważasz siebie bezmyślnym naczyniem na spermę nie oznacza,
            > że inne kobiety tak o sobie myślą.

            :))) to się nazywa siła argumentu
          • tomjani Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 22.03.11, 14:59
            0ffka napisała:

            > cappuchino to, że ty uważasz siebie bezmyślnym naczyniem na spermę nie oznacza,
            > że inne kobiety tak o sobie myślą.

            A kiedy kobieta czyni z siebie bezmyślne naczyn ie na spermę? Czy przypadkiem nie już wtedy gdy oddaje się komuś nieodpowiedzialnemu, bez względu na to czy ma możliwość dokonania aborcji czy też nie?
        • derwisz911 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 16:35
          > To nie twój brzuch, nie twoja własność, to inny człowiek - twoje dziecko, na ja
          > kiś czas powierzone tobie.
          Tak kiedys uwazano, ze nasienie (stad zreszta nazwa) to gotoe zarodki, ktore mezczyzna 'powierza' kobiecie.
          Minelo juz pare tysiecy lat od tych czasow, i wiemy, ze nikt nie przychodzi i nie powierza czasowo dziecka. Dziecko powstaje troche pozniej. Zreszta nawet w Twojej analogii, gdyby powierzac komus gotowy produkt, to tym bardziej mam prawo odmowic. Czy oferujacym jest Bog, bocian, czy Bolek.

          Na marginesie: Nie zastanawial Cie nigdy fakt, ze wlasnie z okesu niemowlecego nic nie pamietasz? A jest ktos, kto pamieta moment swojego urodzenia? Ja jakies mgliste wspomnienia mam gdzies od drugiego roku zycia, a opozniony w rozwoju raczej nie bylem.
          • cappuchino Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 22.03.11, 19:41
            derwisz911 napisał:

            > > To nie twój brzuch, nie twoja własność, to inny człowiek - twoje dziecko,
            > na ja
            > > kiś czas powierzone tobie.
            > Tak kiedys uwazano, ze nasienie (stad zreszta nazwa) to gotoe zarodki, ktore me
            > zczyzna 'powierza' kobiecie.
            > Minelo juz pare tysiecy lat od tych czasow, i wiemy, ze nikt nie przychodzi i n
            > ie powierza czasowo dziecka.
            Nic nie zrozumiałeś.... litości... W tej wypowiedzi chodziło, że dziecko, miesięczne, dwuletnie, 10-letnie, wszystko jedno, starsze czy młodsze, nie jest własnością mamusi czy tatusia, jak niektórzy lubią uważać, a odrębnym człowiekiem. W tym kontekście słowa "powierza" nie czytamy dosłownie...
            Twe szlaki myślowe to gąszcze nieprzebyte...

            > Na marginesie: Nie zastanawial Cie nigdy fakt, ze wlasnie z okesu niemowlecego
            > nic nie pamietasz? A jest ktos, kto pamieta moment swojego urodzenia? Ja jakies
            > mgliste wspomnienia mam gdzies od drugiego roku zycia, a opozniony w rozwoju r
            > aczej nie bylem.
            I jakie wnioski? Do tych dwóch lat nie byłeś człowiekiem? Czy gdyby wówczas mamusia przestała karmić i wyjechała na tydzień to by było ok?
          • jagna1978 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 31.03.11, 14:34
            derwisz911 napisał:

            > Dziecko powstaje troche pozniej.

            To znaczy kiedy? W sumie jest to ciekawe pytanie, na które jak wiem nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Kiedy zaczyna się człowiek? W drugim tygodniu ciąży, czy też kiedy płód ma cztery tygodnie? Przyjmijmy, że człowiek "powstaje", gdy płód skończy cztery tygodnie i jeden dzień. Czy to nie bez sensu? I czy człowiek ma prawo o tym decydować?
            >
            > Na marginesie: Nie zastanawial Cie nigdy fakt, ze wlasnie z okesu niemowlecego
            > nic nie pamietasz?

            Wyjaśnienie tego zjawiska jest chyba prostsze, niż się zdaje. Jest naturalna obrona młodego mózgu przed nadmiarem informacji z zewnątrz. Mózg musi uczyć się stopniowo, a nadmiar bodźców nie jest wskazany, bo to powodowałoby bałagan w neuroprzekaźnikach...
            I znowu pytanie retoryczne: czy jeśli ludzie nie pamiętają nic w demencji, to znaczy, że przestają być ludźmi?
        • strikemaster Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 03.04.11, 12:41
          > A ty czujesz się łonem/brzuchem/macicą swojej matki? Jej rzeczą, własnością? Cz
          > y odrębnym człowiekiem?

          Sądząc po tym, że pisze na forum, płodem nie jest tylko człowiekiem.

          > Nie mam wspomnień z niemowlęctwa, ale z wczesnego dzieciństwa jakieś tak już ta
          > k. I pamiętam, że zawsze czułam się odrębnym bytem a nie częścią swojej matki.
          > Zawsze.

          No to masz problem natury moralnej - płód niczego nie czuje.

          > To nie twój brzuch, nie twoja własność, to inny człowiek - twoje dziecko, na ja
          > kiś czas powierzone tobie.

          Przez kogo powierzone?
      • jufalka Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 16:17

        "I jeszcze jeden fakt medyczny - 20-25% ciąż kończy się poronieniem." - tak, kończy się...naturalnie, widocznie zarodek/płód jest zbyt słaby żeby żyć... ale drugi fakt medyczny jest taki,że aborcja kończy życie zarodka/płodu, który ma możliwość i "chce" żyć, więc nie można tego porównywać
    • mar5m5m Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 19.03.11, 18:13
      miałam aborcję 5-6 lat temu (aborcję miałam poza Polską, w dobrych warunkach). Fizycznie nie miałam żadnych powikłań ani problemów zdrowotnych. Natomiast psychicznie męczyłam się z tym przez ok. rok i chyba właśnie z powodu ciąży i aborcji rozpadł się mój ówczesny związek. Nie umieliśmy sobie z tym poradzić.
      Teraz wiem, że dokonałam wówczas właściwej decyzji, lecz też jestem jeszcze bardziej ostrożna z antykoncepcją, bo nie chciałabym przechodzić przez to ponownie. Natomiast uważam, że kobiety powinny mieć prawo do podjęcia tej decycji.
    • joannnaaa Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 19.03.11, 18:55
      Straszny wpis, wpis wydaje się być próbą usprawiedliwienia i wmówienia sobie, że podjęła właściwą decyzję.
      Jestem za parytetami, za niezależnością kobiet w życiu społecznym i politycznym, za równością płci, lecz nie mogę nazwać się feministką, bo jestem przeciwna aborcji. Paranoja polega na tym, że obrońcy aborcji starają się wmówić wszystkim, że ich punkt widzenia wynika z tolerancji, niezależności i prawa do wolności jednostek. A w rzeczywistości robią coś odwrotnego- „uzwierzęcają” człowieka. Człowiek w przeciwieństwie do zwierząt charakteryzuje się myśleniem, świadomością. Ciąża nie pojawia się znikąd (nie mówię tu o 3 wyjątkach w konstytucji), ktoś kto to uprawia seks jest świadomy czym się to może skończyć. Człowiek powinien odpowiadać za swoje czyny- popełnia błędy, to naturalne, nie możemy za wszelką cenę (dosłownie) ich usuwać, nie taka jest być nasza rola. Dojrzały i odpowiedzialny człowiek powinien brać konsekwencje za swoje czyny i przygotować się do nowej sytuacji, która przed nim stoi. Ludzie, którzy przed tym uciekają są tchórzami. Jest wiele gorszych i straszniejszych rzeczy, jakimi Bóg/ los doświadcza człowieka. Autorka, mająca 25 lat, teoretycznie nie jest już dzieckiem i na pewno poradziłaby sobie z tym trudnym wyzwaniem, Szkoda że sama pozbawiła się dumy, wiary w siebie i radości macierzyństwa przy wszystkich jego trudnościach i wyrzeczeniach.
      • hermina5 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 19.03.11, 19:26
        Szkoda że sama po
        > zbawiła się dumy, wiary w siebie i radości macierzyństwa przy wszystkich jego t
        > rudnościach i wyrzeczeniach.

        Nie pozbawiła się, tylko zdecydowała, z e jeszcze nie teraz. Różnica jest gigantyczna, a tę decyzję podejmuje się swiadomie, dlatego martwia mnie to stwierdzenie , ze taki list jest próba wmówinia sobie czegoś. A gdyby autorka była matką rocznego dzieciaka, którego by po prostu momentami zwyczajnie nie lubiła i wyła w poduszkę, a potem napisałaby list - urodziąłm, ale nie ejst mi dobrze, to też byłaby próba wmówienia sobie czegos? No, to działa w dwie strony, nie tylko w jedną - sporo kobiet rodzi, a potem nagle bbudzi się z reką w nocniku i obwinia siebie, ze urodziło, choc do końca nie chciało, albo w ogóle nie chciało - ale o tym się już nie powie.
        • astrum-on-line Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 19.03.11, 19:39

          > A gdyby autorka była m
          > atką rocznego dzieciaka, którego by po prostu momentami zwyczajnie nie lubiła i
          > wyła w poduszkę, a potem napisałaby list - urodziąłm, ale nie ejst mi dobrze,
          > to też byłaby próba wmówienia sobie czegos?

          Nie, wtedy zostałaby odsądzona od czci i wiary jako wyrodna matka.
        • joannnaaa Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 19.03.11, 19:43
          "Nie pozbawiła się, tylko zdecydowała, ze jeszcze nie teraz. Różnica jest gigantyczna". Różnica jest taka, że jej narodzone dziecko zawsze będzie drugim dzieckiem, a nie pierwszym. Takie jest przynajmniej moje zdanie.
          "A gdyby autorka była matką rocznego dzieciaka, którego by po prostu momentami zwyczajnie nie lubiła i wyła w poduszkę, a potem napisałaby list - urodziąłm, ale nie ejst mi dobrze, to też byłaby próba wmówienia sobie czegos?" Momentami "nie lubi" się matki, ojca, rodziny, każdego człowieka, to chwilowy stan, który nie obliguje człowieka do jego "usunięcia". Brzmisz bardzo egoistycznie, skoro dla Ciebie większym problemem jest potencjalne "chwilowe nielubienie dziecka" niż dokonanie aborcji. Ten pierwszy stan nazywa się depresją poporodową, która wynika z bezsilności, strachu, braku wsparcia, ALE nie trwa wiecznie
          • hermina5 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 19.03.11, 19:50
            > Różnica jest taka, że jej narodzone dziecko zawsze będzie drugim dziec
            > kiem, a nie pierwszym.

            Bedxie pierwszym dzieckiem, z niezwykle prostego powodu: być w ciązy, a urodzić dziecko, to dwie zupełnie inne sprawy - znikąd się to nie bierze, ze do 14-16 tygodnia lekarze ginekolodzy traktują ciążę z dużą dozą dystansu - przeciętnei kazda z nas poroni dwa razy w zyciu nawet o tym nie wiedzac, skoro 50% ciąż jest ronionych do 3 m-ca.

            >Brzmisz bardzo egoistycznie, skoro
            > dla Ciebie większym problemem jest potencjalne "chwilowe nielubienie dziecka" n
            > iż dokonanie aborcji.

            Niezmiernie mi przykro, ze dozwolone jest tylko brzmienie altruistyczne i cud , miód , malina po urodzeniu neichcianego dziecka. Dziecka mona w ogóle nie lubić przez miesciac, dwa, rok, dwa lata, trzy, cztery i po prostu czuć się jako matka żle i uwazać, ze żle się zrobiło rodzac i zostając matką.

            ,>ALE nie trwa wiecznie

            U niektórych trwa. I nie ejst to depresja, a zła decyzja zakończona urodzeniem neichcianego dziecka, którego po urodzeniu nadal się nie chce. A potem włacza sie zagdakiwanie - jaka z ciebie egoistka!
            • cappuchino Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 14:14
              hermina5 napisała:

              > Niezmiernie mi przykro, ze dozwolone jest tylko brzmienie altruistyczne i cud
              > , miód , malina po urodzeniu neichcianego dziecka. Dziecka mona w ogóle nie lu
              > bić przez miesciac, dwa, rok, dwa lata, trzy, cztery i po prostu czuć się jako
              > matka żle i uwazać, ze żle się zrobiło rodzac i zostając matką.

              A nie przyszło do głowy, że jest jeszcze jedno rozwiązanie - oddać dziecko do adopcji? W tym kraju lepiej jest zabić własne dziecko a potem robić z siebie bohaterkę, niż dać dziecku od siebie te 9 miesięcy i podarować (choć to niedobre słowo) jego własne życie do przeżycia.
              Ale przecież dowiedziałaby się rodzina, sąsiedzi... i byłabym be. A tak dalej mogę udawać dobrego człowieka.
              • hermina5 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 15:13
                A nie przysżło do glowy, ze dziecko nie wyskakuje z głowy , jak Atena z Zeusa, ale to 9 ciezkich miesiecy ciąży, poród i równei trudny połóg, a ktoś zwyczajnie nie chce przez to przechodzić?

                W tym kraju lepiej jest zabić własne dziecko a potem robić z siebie boh
                > aterkę

                nie zauwazyłam, aby ktoś tu w ogóle pisał cokolwiek o dzieciobójstwie, piszemy o aborcji

                > Ale przecież dowiedziałaby się rodzina, sąsiedzi... i byłabym be

                Oczywiscie, z e byłabyś be - do końca zycia słyszałabys jaką jestes wyrodną matką i ku rwą, wiec o co ci chodzi?
                • cappuchino Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 15:26
                  hermina5 napisała:

                  > A nie przysżło do glowy, ze dziecko nie wyskakuje z głowy , jak Atena z Zeusa,
                  > ale to 9 ciezkich miesiecy ciąży, poród i równei trudny połóg, a ktoś zwyczajn
                  > ie nie chce przez to przechodzić?

                  A ja nie chcę chodzić do pracy bo mnie męczy. Kiedyś nie chciało mi się np. uczyć obcych języków lub studiować a teraz nie chce mi się ponosić tego konsekwencji.
                  Nie chce mi się też sprzątać w domu, gotować, prać.... Nie chce mi się sprzątać ale potem przecież też nie chce mi się siedzieć w bałaganie. Nie chce mi się stać w kolejce w sklepie, dlaczego ktoś przede mną staje??
                  Nie bardzo też chce mi się zajmować moimi rodzicami, bo to jednak wysiłek i jakaś tam praca.
                  Nie chce mi się też zwracać uwagi na swoich sąsiadów i np. nie słuchać głośnej muzyki po nocach bo im przeszkadza.
                  I jeszcze wielu innych rzeczy mi się nie chce... I co teraz? Jaka jest recepta? Mam tupać mogą jak pięciolatek "nie chcę, nie chcę"! Z takich zachowań i takich przekonań "ja nie chcę i tak ma być" powinno się wyrastać... Niektórym nawet się udaje.
                  • hermina5 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 15:56

                    >ja nie chcę chodzić do pracy bo mnie męczy.

                    Skoro porównujesz wymuszanie na kimś donoszenia ciąży i pracę, to jesteś bardzo dowcipną osoba. Zwłaszcza, ze ciąża to niejednokrotnie utrata pracy w bonusie, ale to juz dla ciebie zbyt powazne prawda, za mało dowcipne...

                    >I co teraz? Jaka jest recepta?

                    Na co? Zadna rzecz, którą tu wpisłaś nie ma kompeltnie zadnego porównania ani wspólnej płaszczyzny z ciążą, porodem, połogiem i oddaniem noworodka. skoro porównujesz to do nauki jezyków obcych, to chyba masz jakiś problem z glową...
                    • cappuchino Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 16:13
                      hermina5 napisała:
                      >
                      > >I co teraz? Jaka jest recepta?
                      >
                      > Na co? Zadna rzecz, którą tu wpisłaś nie ma kompeltnie zadnego porównania ani w
                      > spólnej płaszczyzny z ciążą, porodem, połogiem i oddaniem noworodka. skoro por
                      > ównujesz to do nauki jezyków obcych, to chyba masz jakiś problem z glową...

                      Nie chcem ale muszem. Kiedyś nie chciało mi się, to teraz muszem. Bo takie jest życie (np. trzeba pracować by mieć za co żyć). Bo świata nie zmienię. Bo nie żyję na bezludnej wyspie. Bo staram się nie krzywdzić. Bo myślę, że w dłuższej perspektywie tak jednak będzie dla mnie lepiej. Bo dla kogoś będzie lepiej i to mi da radość.
                      Ciążę, poród, połóg da się przeżyć, prawda? A ten noworodek będzie miał to swoje życie być może bardzo dobre, u ludzi którzy długo na dziecko czekają. Ale tu trzeba umieć sięgać myślą poza czubek własnego nosa... Nie myśleć wyłącznie o sobie i własnej wygodzie.
                      Teraz rozumiesz coś więcej?
                      • hermina5 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 16:19
                        >nie chcem ale muszem.

                        Nie, to ty chciałabyś zmusić. Bo ci inni wcale nie muszą. I nikt nie moze zmusić kobiety do donoszenia ciązy, której nie chce. Wymuszano to już w Rumunii - efektem były gigantyczne sierocińce pełne pozarazanych i chorych na Aids dzieci z opóznieniami rozwojowymi, robiących pod siebie, a potem ladujących w osrodkach opieki - bo tam kazda, która zaszła, MUSIAŁA urodzic. No i sie okzalo, ze ten swiat konsekwencji nei przynosi dobra.

                        >Ciążę, poród, połóg da się przeżyć, prawda?

                        Wiec przezywaj. Tylko nie wyumaszaj na innych. Bo w pewnym wieku cżłowiek juz powinien wiedzięc, ze ponoszenia konsekwencji powinien wymagać głównie od siebie samego. Reszta ludzi ma swoje konsekwencje i jesli kobieta nie chce miec dziecka w ogole, to dla niej konsekwencją jest nierodzenie. Proste?
                        • jagna1978 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 20:03
                          Ponoszenie konsekwencji i owszem. Czy ciąża też nie jest konsekwencją?
                          • hermina5 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 20:08
                            Nie wiem czy to tak trudno sobie wyobrazić istnienie kobiety, która nie chce mieć dzieci i nie chce być surogatką czyli nie chce altruistycznie rodzic dzieci dla innych, chcących adopcji. Dla niej konsekwencją nieplanowanego zajscia w niechcianą ciązę mimo stosowania antykoncepcji jest aborcja.
                            • jagna1978 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 20:35
                              Widocznie słabą mam wyobraźnię... Jednak na poważnie - jestem w stanie sobie wyobrazić istnienie kobiety, która nie chce mieć dzieci. Nie mogę sobie jednak wyobrazić sytuacji uciekania od odpowiedzialności, gdy już zajście w ciążę się stało, planowane, czy nie...
                              • hermina5 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 20:39
                                Ależ ona nie ucieka od odpowiedzialnosci, tylko odpowiedzialnie trzyma się swoich poglądów i je realizuje. Usuwa ciązę. To logiczna konsekwencja jej postawy - nie chce utrzymać ciązy, bo nie cchce rodzić, ani mieć dzieci - niezaleznei od tego czy antykoncepcja zadziała 4000 razy, a raz nie zadziała. Już trudno wyjaśnić logiczniej, z e dla takiej kobiety, aborcja jest naturalną konsekwencją stylu życia, który wybrała.
                                • jagna1978 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 03.04.11, 11:53
                                  W takim razie mówimy o dwojakiego rodzaju odpowiedzialności i ponoszeniu konsekwencji. Ty mówisz o ponoszeniu konsekwencji wybranego stylu życia, a raczej o konsekwentnym jego realizowaniu, ja mówię o odpowiedzialności moralnej za to, co się robi. Każdy che w sposób wolny podejmować decyzje, ale wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Dla mnie drugim człowiekiem jest właśnie życie poczęte - bo to już jest Jego - Człowieka początek, od którego On rozwija się i rośnie. Rozumiem i jestem w stanie sobie wyobrazić, że są kobiety, które nie chcą mieć dzieci, że antykoncepcja mogła nie zadziałać, że zebrało się nagle milion okoliczności, które spowodowały podjęcie decyzji o aborcji. Nie zmienia to faktu, że aborcja pozbawia życia. Dla mnie to logiczne.
                        • jufalka Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 24.03.11, 11:07
                          fakt, tak naprawdę zmisić się nie da kobiety do urodzenia, także tak naprawdę aborcja to kwestia między kobietą a nią samą, jej sumieniem...
                      • elinkan Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 12:12
                        hahahaha dawno się tak nie uśmiałam- uważasz, że każda kobieta powinna mieć dziecko- bo takie jest życie? Bo człowiek wstaje rano, wieczorem kładzie się spać? Bo twoim zdaniem "świat jest tak skonstruowany"? obudź się chłopie, życie to życie- a nie lekcja matematyki. Mnie dzieci brzydzą, nie chcę ich mieć i mam gdzieś co wy wszyscy na to. Aborcji się nie poddałam- bo nie byłam w takiej sytuacji. Ale nie potępiam kobiet za to, że żyją po swojemu. One to biorą na swoje barki, nie twoje.
                        Czyli zgwałcona dziewczyna powinna "się poświęcić", nie tupać nogą, tylko pokornie urodzić? Być 9 miesięcy żywym inkubatorem dla genotypu jakiegoś skur..syna co jej życie złamał?

                        P..erdol się człowieku
                  • tezas Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 16:19
                    > Nie chce mi się sprzątać
                    > ale potem przecież też nie chce mi się siedzieć w bałaganie. (itd)
                    Niezle ujete - tak jest tez z niechciana ciaza. Kobiety nie chca aborcji (nie slyszalam jeszcze, aby zaszly w ciaze specjlanie aby ja przerwac) ale nie chca tez 'zabalaganic' swojej przyszlosci. A tupanie nóżką i mówienie "ja nie chce, nie chce byc w ciazy!" nie pomaga...
                    Przerwanie ciazy to tez jest konsewkencją.
                    ---------------------------------
                    Józef Piłsudski: "Kościół bierze, nie kwituje, żąda więcej."

                    Pozbawieni majątku przez KM:
    • aga-blo Miałam aborcję. Czuję się dobrze 19.03.11, 20:06
      Obrzydliwy tekst. Co to w ogóle ma być? reklama aborcji? zrównanie tego zabiegu z wyrywaniem zepsutego zęba albo wrastającego paznokcia? To nie jest to samo. "Hej, widzicie zrobiłam sobie aborcję i nic mi jest - Wy też możecie!" Ciekawe, czy autorka opowiada o tym wszystkim znajomym? A może wspomni o swojej aborcji przy rodzinnej kolacji? Czy tylko na forum jest taka odważna? Rozumiem sytuację jeżeli ciąża jest wynikiem gwałtu albo jest zagrożeniem dla życia matki itp., wtedy można patrzeć na to zupełnie inaczej.
      W większości przypadków jeżeli ktoś decyduje się na seks dobrze wie jakie są konsekwencje - nie chcesz dziecka? zadbaj o porządne zabezpieczenie albo nie uprawiaj seksu. I zaznaczam, że nie jestem osobą nawiedzoną.
      • mlodavampir Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 19.03.11, 21:54
        Ja nie wiem czy zdecydowałabym się na aborcję- zapewne przez strach, który mi wkładano do głowy przez całe moje życie. Myślę, że mimo to rozumiem autorkę tekstu, bo gdybym nie chciała dziecka i je urodziła to bym je zostawiła w szpitalu, co według naszego prawa jest legalne i też byłabym wyrodną matką, albo jeszcze gorzej, bo jak tak można(?!). Mam nadzieję, że w końcu rząd w Polsce znormalnieje i szybko spojrzy na potrzeby zwykłych, szarych obywateli cudownego państwa.
      • mymatka Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 19.03.11, 22:09
        Po co ten tekst, pytasz. 1.Po to, żeby uświadomić młodym dziewczynom, że syndrom traumy poaborcyjnej to wymysł klechów? 2.Żeby wesprzeć te dziewczyny, które dokonały aborcji i myślą, że są wyrodne, grzeszne i samolubne, jak to wmówili im księża, którzy o rodzinie i odpowiedzialności pojęcia nie mają? 3. A może po to, żebyśmy zaczęły mówić głośno: tak miałam aborcję; to była trudna, ale odpowiedzialna decyzja; zadecydowałam o sobie i swojej rodzinie i postąpiłam słusznie.
        Jestem stara, rocznik 1956, mimo stosowania antykoncepcji miałam w życiu dwie aborcje. Wychowałam dwoje dzieci. Czwórki nie dałabym rady. A jeśli nawet - to jakim kosztem? Ten zdolny syn na pewno nie byłby teraz naukowcem w Zurychu, a ten autystyczny - nie umiałby mówić i żyć samodzielnie. No, ale jesteśmy z mężem nieodpowiedzialni, bo przecież zawsze mogliśmy zachować zalecaną przez kiecaków wstrzemięźliwość !
        • cappuchino Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 14:44
          mymatka napisała:

          > Po co ten tekst, pytasz. 1.Po to, żeby uświadomić młodym dziewczynom, że syndro
          > m traumy poaborcyjnej to wymysł klechów?

          To nie jest wymysł klechów. Ludzie są różnie mądry, wrażliwi, empatyczni itp. itd. Trauma postaborcyjna być może rzeczywiście nie przytrafi kobiecie pozbawionej wrażliwości, nieempatycznej, ale bardzo wrażliwej, myślącej już tak. I takie należy chronić przed takimi jak wy, które przekonują cały świat (by usprawiedliwić siebie), że to nic takiego, nic więcej niż wyrwanie zęba. I namawiają, "zrób to, pozbędziesz się problemu, to znak, że myślisz i jesteś odpowiedzialna". A być może gdyby miały wsparcie od otoczenia, urodziłyby swoje dzieci i jak w wielu takich przypadkach, pokochałyby te dzieci nad życie. Wiele kobiet, które kiedyś w młodości zaliczyły "wpadkę" co wydawało się tragedią, jednak układa sobie świetnie życie. I sumienie pozostaje czyste. A nic tak nie potrafi pozbawić radości życia jak wyrzut sumienia...

          2. zadecydowałam o sobie i swojej rodzinie i postąpiłam słusznie

          Nie postąpiłaś słusznie. Trzeba było oddać do adopcji. Tak to jest w dorosłym życiu, dorosły człowiek ponosi konsekwencje swoich czynów i radzi sobie z rzeczywistością, która niekoniecznie jest jego winą. Opieprzasz się w pracy - ponosisz konsekwencje, oszukujesz, kłamiesz - ponosisz konsekwencje, za dużo jesz - ponosisz konsekwencje, palisz - ponosisz konsekwencje, spali ci się dom w pożarze - radzisz sobie w nowej trudnej sytuacji, itp itd...

          > Jestem stara, rocznik 1956, mimo stosowania antykoncepcji miałam w życiu dwie a
          > borcje. Wychowałam dwoje dzieci. Czwórki nie dałabym rady. A jeśli nawet - to j
          > akim kosztem? Ten zdolny syn na pewno nie byłby teraz naukowcem w Zurychu, a te
          > n autystyczny - nie umiałby mówić i żyć samodzielnie.

          A skąd taka pewność?? Znam parę przypadków ludzi którzy osiągnęli sukces w nauce/pracy mimo biedy lub innych trudności w rodzinie, w której się urodzili. Nieprawdziwy argument, którym sama się oszukujesz. A może byłoby tak - twoje dzieci miałyby siostrę/brata, a to jedna z lepszych relacji jaką można mieć w życiu z innym człowiekiem (wiem z autopsji). To często przyjaciel na całe życie, żadna inna przyjaźń jej nie dorówna (często nawet małżeństwo, bo tu nie ma rozwodów). Moje rodzeństwo zawsze stoi za mną murem. Skąd wiesz czy ten syn w Zurychu jest szczęśliwy? Może brak mu właśnie bratniej duszy, przyjaciela, rodzeństwa.
          Zwłaszcza, że drugi syn jest autystyczny.
          I kto będzie z tobą na starość? Ten autystyczny pomoże, zaopiekuje się? Czy ten z Zurychu wróci by zająć się mamusią?
          Skąd wiesz czy ta dwójka, nie okazałby się najlepszymi z twoich dzieci (choć bez sukcesu w nauce)?

          No, ale jesteśmy z mężem
          > nieodpowiedzialni, bo przecież zawsze mogliśmy zachować zalecaną przez kiecaków
          > wstrzemięźliwość !

          Pleciesz trzy po trzy. Wystarczyło wykazać się mądrością.
          Oszukuj i usprawiedliwiaj się dalej, tak na pewno jest tobie łatwiej.
          • hermina5 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 15:17
            >Trauma postaborcyjna być może rzeczywiście nie przytrafi kobiecie pozbawionej wrażliwości, >nieempatycznej, ale bardzo wrażliwej, myślącej już tak.


            Owszem, tylko tyle, ze nie z powodów o których myslisz. W Polsce ta trauma dotyczy glownie k podziemia, strachu, szybkiego kombinowania pieniedzy, dzwonienia po jakichś szemranych ganinetach, obawy o własne zdrowie itp Rzeczywioscie, znam sporo kobiet, dla których podstawowa traumą aborcji było zredukowanie je do inkubatora, który w podziemiu musi zachowywać się jak zlodziej i szukać na lewo lekarza.
            • cappuchino Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 15:58
              hermina5 napisała:

              > >Trauma postaborcyjna być może rzeczywiście nie przytrafi kobiecie pozbawio
              > nej wrażliwości, >nieempatycznej, ale bardzo wrażliwej, myślącej już tak.
              >
              >
              > Owszem, tylko tyle, ze nie z powodów o których myslisz. W Polsce ta trauma doty
              > czy glownie k podziemia, strachu, szybkiego kombinowania pieniedzy, dzwonienia
              > po jakichś szemranych ganinetach, obawy o własne zdrowie itp Rzeczywioscie, zna
              > m sporo kobiet, dla których podstawowa traumą aborcji było zredukowanie je do i
              > nkubatora, który w podziemiu musi zachowywać się jak zlodziej i szukać na lewo
              > lekarza.

              Bzdura. Nie wiesz nic o temacie. Trauma postaborcyjna nie powstaje u kobiet, które miały "techniczne" problemy ze zorganizowaniem aborcji. Nie z robienie czegoś nielegalnego. Ani nie z obawy o własne zdrowie... Litości... Dotyczy kobiet, które poddały się aborcji, już wówczas wiedząc, że robią to wbrew sobie, ale mimo to dokonały tego ze strachu przed dalszy życiem - nie mam pracy, pieniędzy, za co będę żyć, albo - studiuję i muszę te studia skończyć, albo - nie mam męża a to wpadka, co powie rodzina, albo - nie kocham ojca dziecka i ni chcę z nim być, a nikt nie będzie chciał wiązać się z kobietą z dzieckiem. Dotyczy też kobiet, które w momencie dokonywania aborcji były mocno przekonane, że to najlepsze dla nich wyjście a po latach zrozumiały, że ta decyzja jednak nie była dobra (człowiek dojrzewa, z czasem (choć nie wszyscy...) zaczyna rozumieć więcej). I też to dalsze życie "po" różnie się układa, nie zawsze jest pięknie. Czasem jak tu ktoś wspomniał, rozpada się związek/małżeństwo. Czasem kolejny związek rozpada się po tym kiedy partner dowiaduje się o aborcji w przeszłości (skąd wiadomo kogo w przyszłości pokochasz? może to będzie przeciwnik aborcji?). A nawet jeśli to dalsze życie nie jest kiepskie z powodu aborcji a z powodu całkiem innych okoliczności, często u tych kobiet pojawia się myśl - co by było gdybym wtedy urodziła to dziecko? Nie żyła bym tak jak żyję teraz, moja ścieżka byłaby inna. Może byłabym szczęśliwsza? Niektóre też myślą nawet o tym dziecku, nie o sobie...
              Nie da się szczęśliwie żyć z potężnymi wyrzutami sumienia. Ani z poczuciem zmarnowanej szansy. Trauma postaborcyjna dotyczy kobiet, które te wyrzuty mają. Bo zrobiły coś wbrew sobie, namówione przez koleżanki, które w ten świetny sposób rozwiązały swój "problem" który przecież potem miał nie mieć żadnych absolutnie konsekwencji...
              • hermina5 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 16:27

                >Bzdura. Nie wiesz nic o temacie.

                To ma być argument? Dobre sobie...

                Wiem wiecej niz ty. No, ale to przeciez ty wiesz najwiecej, wiesz najlepeij co powinna przezywać 54 letnia kobieta i jak załowac, ze oprócz syna normalnego i autyka nie ma jeszcze jednego ...bo to on przeciez miał się nią zajmowac na starośc, a teraz to juz nie będzie miał kto...Ty w ogóle wszystko wiesz najlepiej za innych.

                Problem w tym, ze gó... wiesz.
                • cappuchino Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 16:54
                  hermina5 napisała:

                  > Wiem wiecej niz ty.

                  ...powiedziała i rzuciła we mnie foremką do piasku i grabkami (rzecz się dzieje w piaskownicy w gronie 5-6 latków)
                  • hermina5 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 17:12
                    Dla ciebie dzieje się w piaskownicy i na forum. Dla kobiet - dzieje sie w ich zyciu.
                • cappuchino Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 17:07
                  hermina5 napisała:

                  > Wiem wiecej niz ty.

                  ... powiedziała i rzuciła we mnie foremką do piasku i grabkami (rzecz dzieje się w piaskownicy w gronie 5-6 latków)
                • elinkan Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 12:23
                  hahahah dzieci są po to, żeby się "zająć rodzicami na stare lata" hahahahaha co za żałość... nie bądź egoistką- urodź, po to, by z twoich egoistycznych pobudek urobić sobie dzieciaka i sprowadzić do roli niańki wycierającej za darmo tyłek na stare lata
              • karolina12805 cappuchino... 21.03.11, 21:44
                > A nawet j
                > eśli to dalsze życie nie jest kiepskie z powodu aborcji a z powodu całkiem inny
                > ch okoliczności, często u tych kobiet pojawia się myśl - co by było gdybym wted
                > y urodziła to dziecko? Nie żyła bym tak jak żyję teraz, moja ścieżka byłaby inn
                > a. Może byłabym szczęśliwsza? Niektóre też myślą nawet o tym dziecku, nie o sob
                > ie...
                Skąd Ty wiesz jakie myśli pojawiają się u kobiet po aborcji? A) Dokonałas aborcji i jej żałujesz?, B) Masz takie znajome? czy może C) Opierasz się na jakichś badaniach?
                Wyssałaś sobie z palca "traumę postaborcyjną", w całej tej dyskusji nie odezwała się żadna kobieta, która żałowałaby tego kroku i ja również - pogrążając Cię - dołączę się do tego nurtu. To była przemyślana decyzja, MOJA decyzja, której nigdy, przenigdy nie żałowałam.

                > Nie da się szczęśliwie żyć z potężnymi wyrzutami sumienia. Ani z poczuciem zmar
                > nowanej szansy. Trauma postaborcyjna dotyczy kobiet, które te wyrzuty mają. Bo
                > zrobiły coś wbrew sobie, namówione przez koleżanki, które w ten świetny sposób
                > rozwiązały swój "problem" który przecież potem miał nie mieć żadnych absolutnie
                > konsekwencji...

                Masz wypaczone pojęcie o kobietach, masz je za kompletne idiotki! Tak jak miałam w d... opinie Tobie podobnych, tak żadna koleżanka, ciocia, partner, ani nawet sam diabeł nie namówiłby mnie na aborcję. Decydowałam sama i powtórzę - nie żałuję.
          • mymatka Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 16:11
            Nie ma logiki w Twoim wywodzie, raczej emocje. Czy liczna rodzina to gwarancja szczęśliwości? Czy po to ma się dzieci, żeby zajmowały się nami na starość? Czy z każdego zarodka zrodzi się dobry, wartościowy człowiek a więzienia zapełnione są kosmitami? Czy wrażliwy człowiek musi być wierzący ale bezrozumny? Czy konsekwencji za moje radosne rozmnażanie nie poniosłyby przypadkiem dzieci, dla których nie starczyłoby czasu (na rehabilitacje na przykład) lub pieniędzy (leki, specjaliści, kształcenie). Rozejrzyj się wokół i odpowiedz sobie szczerze ile jest prawdy w ludowej mądrości:Dał Pan Bóg dzieci to da i na dzieci. Życzę Ci w przyszłości dużo zdrowych i szczęśliwych córek i synów i wolności od konieczności podejmowania trudnych wyborów.
            • cappuchino Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 16:30
              mymatka napisała:

              > Nie ma logiki w Twoim wywodzie, raczej emocje. Czy liczna rodzina to gwarancja
              > szczęśliwości?
              Nigdzie o żadnych gwarancjach nie napisałam. Ty piszesz, że syn na pewno nie byłby naukowcem, ten drugi na pewno by nie osiągnął tego co osiągnął. To ja pytam, skąd to wiesz? A może mieliby to co teraz mają i więcej, bo również siebie? I ty? Może kochające dzieci i wnuki? Przecież dbałaś o swoje dzieci. Więc nie mów: na pewno...

              > Czy po to ma się dzieci, żeby zajmowały się nami na starość?
              Absolutnie nie, ale często tak wychodzi. Jeśli nauczy się dzieci wrażliwości, dbania o drugiego człowieka to zdarza się, że na starość zamiast wylądować w domu starców ma się od nich opiekę. Niewymuszoną. A jeśli się ich nie nauczy, to się nie ma.

              >Czy z każdego zarodka zrodzi się dobry, wartościowy człowiek a więzienia zapełnione są kosmitami?
              Trzeba starać się by nasze takie nie były. Wychowywać. Twoje przecież udane, syn naukowiec, chyba się udało?

              >Czy wrażliwy człowiek musi być wierzący ale bezrozumny?
              Zdecydowanie nie. Ja jestem niewierząca :)

              >Czy konsekwencji za moje radosne rozmnażanie nie poniosłyby przypadkiem dzieci, dla kt
              > órych nie starczyłoby czasu (na rehabilitacje na przykład) lub pieniędzy (leki,
              > specjaliści, kształcenie). Rozejrzyj się wokół i odpowiedz sobie szczerze ile
              > jest prawdy w ludowej mądrości:Dał Pan Bóg dzieci to da i na dzieci.
              Absolutnie nie uważam tego powiedzenia za mądrość...

              > Życzę Ci w przyszłości dużo zdrowych i szczęśliwych córek i synów i wolności od ko
              > nieczności podejmowania trudnych wyborów.
              A więc jednak trudny wybór? Bolesny? Bo nie widzimy innego wyjścia? A ja myślałam, że hej ho, zróbmy sobie aborcję to przecież nic, dobrze świadczy o naszej mądrości i odpowiedzialności. Nie ma absolutnie żadnych konsekwencji. A potem ją promujmy (w grupie przecież raźniej...)
              • mymatka Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 18:07
                Do panny Cappuchino: Z szanowną panną dyskutować się nie da, bo panny logicznego myślenia nikt nie nauczył (mniemam, że szanowna mamusia i tatuś czasu dla panny nie mieli wychowując znaczne stadko potomstwa) ale przekonanie o własnej omnipotencji wielkie panna masz (zdarza się w wielodzietnych rodzinach, gdy dzieci krzykiem i awanturą zwrócić na siebie muszą uwagę rodziców). Panna choć jedno dziecko urodzi i odchowa (bo wychować to pannie trudno będzie) wtedy mi panna partnerką do dyskusji będzie, ale głównie w temacie zupa ogórkowa. Żegnam wyniośle z domieszką ironii.
                PS Jak panna w Boga nie wierzysz, racjonalnym myśleniem się nie posługujesz, to jak panna ŻYJESZ???
                • cappuchino Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 18:36
                  Do pani mymatka: nie pochodzę z wielodzietnej rodziny (2 dzieci to chyba nie jest wielodzietna rodzina?) Ja już tu zakamuflowanym księdzem byłam, nawiedzoną wierzącą... Skąd wam się to bierze??
                  A skąd pomysł, że mam przekonanie wielkie o własnej omnipotencji? Wypowiadam swoje zdanie, dokładnie tak ja pani, hermina i każdy na tym forum... Tyle, że nie ubliżam jak np. hermina i offka i pisze na temat a nie o swoich teoriach kto tam kim jest. Czy z osobą, która ubliża dyskutantowi da się dyskutować? Nie, prawda? Ale one mają takie zdanie jak pani, więc pani komentarz należy się mnie...
                  Pokrętne to nieco....
                  Dlatego proszę mi tu nie pisać o logicznym myśleniu, pani się tu na tym forum nie popisała...
                  Ale nie zdziwił mnie taki komentarz, niestety, ubolewam nad nieumiejętnością dyskutowania u ludzi. To niestety bardzo charakterystyczne w internecie. Jak ja śmiem mieć inne zadnie? Toż to przecież nie da się nie naubliżać, nie nawymyślać, co?
                  P.S. I co ma zupa ogórkowa do wychowywania dziecka, dlaczego jak będę miała dzieci to będę wiedziała coś o zupie?. Ach i pani jeszcze wie, że mi będzie trudno wychować dziecko (a może już wychowuję?)...
                  • karolina12805 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 21:52
                    > nie pochodzę z wielodzietnej rodziny (2 dzieci to chyba nie je
                    > st wielodzietna rodzina?)

                    I tu Cię mam, kochana... Otóż pomyśl trochę i weź na spytki mamę, podejrzewam, że bardzo się zdziwisz. Zaskakujące, że w tak bogobojnej rodzinie tylko 2 dzieci?...
                    O mojej aborcji moja mama nie wiedziała, kiedy zaś po kilku latach jej powiedziałaam - najpierw zaczęła umoralniające wywody na temat szkodliwości tego zabiegu, a potem... od słowa do słowa... okazało się, że sama miała dwie aborcje! W mojej rodzinie też była dwójka dzieci. Fakt, że ja ukrywałam aborcję przed mamą, a ona przede mną świadczy o tym jak bardzo to ukrywamy, jak bardzo jesteśmy stygmatyzowane z tego powodu. Tak dłużej się nie da, dlatego dziękuję za ten artykuł!!!
                    • cappuchino Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 22.03.11, 20:29
                      karolina12805 napisała:

                      > > nie pochodzę z wielodzietnej rodziny (2 dzieci to chyba nie je
                      > > st wielodzietna rodzina?)
                      >
                      > I tu Cię mam, kochana... Otóż pomyśl trochę i weź na spytki mamę, podejrzewam,
                      > że bardzo się zdziwisz. Zaskakujące, że w tak bogobojnej rodzinie tylko 2 dziec
                      > i?...
                      Dwa razy napisałam na tym forum, że nie jestem wierząca i nie pochodzę z bogobojnej rodziny. Mnie już od dłuższego czasu udaje się nie zachodzić w nieplanowaną ciążę, w planowaną udało się dwa razy. I absolutnie nie jestem tym faktem zaskoczona...

                      Ktoś tu na początku tego forum napisał, że dla niego moment zapłodnienia jest uruchomieniem machiny prowadzącej do powstania człowieka. Ja mam podobnie. Pierwsza wiadomość o ciąży oznacza, że dziecko jest już w głowie i już jest kochane. Nie ma żadnego znaczenia na jakim etapie rozwoju jest zarodek (a znam dokładnie etapy rozwoju zarodka, wiem kiedy zaczyna bić serce, kiedy wykształcają się pozostałe narządy). Nie ma to znaczenia. Miałam szczęście (a takiemu szczęściu da się pomóc - steruj swoim życiem, nie jesteś zwierzęciem), że nigdy byłam z kimś o kim nie myślałabym poważnie. Dziecko najwyżej byłoby za wcześnie, ale to dałoby się przeżyć... Współczuję tym, którzy z samotności, frustracji, głupoty bzykają się z kim popadnie, bo tego ważnego obok nie ma. To naprawdę żałosne.
                      Co ma do tego religia?
                      Jednym z objawów tego waszego samooszukiwania się, jest przekonywanie siebie i wszystkich wokół, że przeciwnicy aborcji to ciemna masa, zmanipulowana przez księży. A tym samym nie należy tego brać pod uwagę, nie ma czy się przejmować. Nie można z własnego przekonania być przeciwnym aborcji, to nie jest własne przekonanie jakiegoś człowieka a coś co ktoś mu "wcisnął" mając na celu jakieś tam interesy.
                      A dla mnie przeciwko aborcji jest każda osoba wrażliwa i myśląca.

                      > O mojej aborcji moja mama nie wiedziała, kiedy zaś po kilku latach jej powiedzi
                      > ałaam - najpierw zaczęła umoralniające wywody na temat szkodliwości tego zabieg
                      > u, a potem... od słowa do słowa... okazało się, że sama miała dwie aborcje! W m
                      > ojej rodzinie też była dwójka dzieci. Fakt, że ja ukrywałam aborcję przed mamą,
                      > a ona przede mną świadczy o tym jak bardzo to ukrywamy, jak bardzo jesteśmy st
                      > ygmatyzowane z tego powodu. Tak dłużej się nie da, dlatego dziękuję za ten arty
                      > kuł!!!
                      Nie ma się czym chwalić, naprawdę. Zwłaszcza, że miała dwie - wpadka przy prawidłowo stosowanej antykoncepcji to jak wygranie szóstki w totka (wiesz jakie jest prawdopodobieństwo?). I można się bzykać codziennie. Wystarczy myśleć.
                      • karolina12805 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 23.03.11, 16:55
                        > Mnie już od dłuższego czasu udaje się nie zachodzić w nieplanowan
                        > ą ciążę
                        Trafnie to ujęłaś, "udaje się", a mnie się raz nie udało, niestety, mimo antykoncepcji, aborcja (z przyczyn nie muszę się nikomu tłumaczyć) była zbawieniem, nigdy jej nie żałowałam i nie będę.

                        > Ja mam podobnie. Pierw
                        > sza wiadomość o ciąży oznacza, że dziecko jest już w głowie i już jest kochane.
                        To, że TY tak masz - nie znaczy, że muszą tak mieć inne kobiety.

                        > Współczuję tym, którzy z samotności, frustracji, głupoty b
                        > zykają się z kim popadnie, bo tego ważnego obok nie ma. To naprawdę żałosne.
                        Nie obrażaj mnie. Nie obrażaj innych kobiet, nie powielaj stereotypów. Nie mówimy o patologii, patologia "bzyka się z kim popadnie" i nie abortuje, bo kase wydaje na wódkę, dzieci albo odda, albo zostaną zabrane, albo będą żyć w głodzie, smrodzie i ubóstwie. Są to przypadki smutne, wymagają pomocy i jest to odrębny temat, nie sądzę, żeby przedstawiciele patologii wypowiadali się na tym forum, więc daruj sobie z łaski swojej...

                        > A dla mnie przeciwko aborcji jest każda osoba wrażliwa i myśląca.
                        Wzruszające... Otóż osoba "wrażliwa i myśląca" powinna brać pod uwagę sytuację (psychiczną, materialną) matki, a nie zlepka komórek.

                        > Nie ma się czym chwalić, naprawdę. Zwłaszcza, że miała dwie - wpadka przy prawi
                        > dłowo stosowanej antykoncepcji to jak wygranie szóstki w totka (wiesz jakie jes
                        > t prawdopodobieństwo?).
                        Nie chwalę się, stwierdzam fakt. Jeżeli moja mama miała 2 aborcje, to wiele, wieeeeeele innych kobiet też je miało. Ktoś mądry tu napisał, że jak dotąd nie zanotowano przypadku zajścia w ciążę w celu wyskrobania płodu, były to po prostu "wypadki przy pracy". Były, są i będą. Nie chcesz aborcji, to jej sobie nie rób!!! Odmawianie jednak prawa do zabiegu jakiejkolwiek kobiecie, która tego chce, jest jakimś sadyzmem, brakiem empatii, jest wg mnie po prostu obrzydliwe...
                      • garp0 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 23.03.11, 23:09
                        cappuchino napisała:

                        > Miałam szczęście (a takiemu szczęściu d
                        > a się pomóc - steruj swoim życiem, nie jesteś zwierzęciem), że nigdy byłam z ki
                        > mś o kim nie myślałabym poważnie. Dziecko najwyżej byłoby za wcześnie, ale to d
                        > ałoby się przeżyć... Współczuję tym, którzy z samotności, frustracji, głupoty b
                        > zykają się z kim popadnie, bo tego ważnego obok nie ma. To naprawdę żałosne.

                        No właśnie "dałoby się przeżyć", proszę sobie wyobrazić, że są ludzie, którzy w ogóle nie chcą mieć dzieci, a nie tylko opóźniają macierzyństwo. I dlatego też Pani wypowiedzi poczytywane są za religijne, ograniczone itp. - ponieważ nie dopuszcza Pani pod uwagę, że dziecko nie jest częścią życia.
                        Stwierdzenie, że niechciana ciąża to wynik bzykania z kim popadnie jest potwierdzeniem mojej tezy: uważa Pani że dziecko jest naturalną koleją losu, jak już pojawi się odpowiednia osoba. A kobiety, które usuwają to tylko w wyniku tego nieszczęścia, że trafił im się (bo były sfrustrowane, samotne itd) niewłaściwy partner. To bardzo duże uproszczenie. Czy Pani partner wie, że że "dało się przeżyć ciążę" dzięki niemu, bo myślała Pani o nim poważnie?


                        Co ma do tego religia?

                        Może to nie religia, ale bardzo tradycyjne, konserwatywne myślenie z religią (katolicką) utożsamiane.

                    • jufalka Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 24.03.11, 11:28
                      Fakt, że ja ukrywałam aborcję przed mamą,
                      > a ona przede mną świadczy o tym jak bardzo to ukrywamy, jak bardzo jesteśmy st
                      > ygmatyzowane z tego powodu. Tak dłużej się nie da, dlatego dziękuję za ten arty
                      > kuł!!!

                      no to dalej, mówicie o aborcji znajomym, rodzinie.... a nie tylko pod psudonimem na formum, skoro to taki "zwyczajny zabieg"
                • jagna1978 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 20:41
                  Chyba wycieczka osobista do cappucino nie była potrzebna. Ma prawo się wypowiedzieć, jak każdy tutaj.
                  • hermina5 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 21:11
                    Ale takich wycieczek osobistych Capuccino, to juz nie zauwazamy , prawda?

                    "Skąd wiesz czy ten syn w Zurychu jest szczęśliwy? Może brak mu właśnie bratniej duszy, przyjaciela, rodzeństwa.
                    Zwłaszcza, że drugi syn jest autystyczny.
                    I kto będzie z tobą na starość? Ten autystyczny pomoże, zaopiekuje się? Czy ten z Zurychu wróci by zająć się mamusią? "

                    Ja uwazam, ze trzeba wiedziec, kiedy się zamknąć - nigdy w zyciu nie wpadłabym na pomysł, aby sugerować kobiecie majacej niepełnosprawne intelektualnie dziecko, aby rodziła trzecie i oddwała je do adopcji, bo inaczej postapi " niesłusznie"
            • elinkan Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 12:26
              zawsze zastanawiało mnie to, dlaczego ci ludzie nie pomagają prostytutkom, narkomanom, alkoholikom? przecież to tez zarodki były!! Pomagajcie tym, co są. Wszyscy fanatycy chcieliby zmuszać kobiety do produkowania możliwie największej ilości dzieci- po to, żeby potem je pozostawić samym sobie. mało nieszczęść na świecie? Co który z was zrobił dla tych co już na świecie są?
        • cappuchino Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 15:28
          mymatka napisała:
          Ten zdolny syn na pewno nie byłby teraz naukowcem w Zurychu

          Ten zdolny syn nie jest naukowcem w Zurychu dzięki mamusi, mamusiu, a dzięki SWOIM talentom i SWOJEJ pracy.
          • hermina5 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 16:33
            a dzięki SW
            > OIM talentom i SWOJEJ pracy.

            Facynujace. Odkląd sie urodził zarabiał na siebie sam i sam sie utrzymywał na studiach...Tylko ta wredna matka skrobała jego braci, a mógl meić jeszcze dwóch, trzwech, a nawet czterech ...Zapewne, wtedy skończyłby studia :))))))))))))))
        • best.dezynwoltura Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 18:55
          Brawo "mymatka"!!!!!!!
          • elinkan Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 12:29
            podpisuję się. Moim marzeniem jest spotykać więcej takich ludzi jak "mymatka" na swojej drodze. Dziękuję- przywraca Pani wiarę w ludzkość.
            W przeciwieństwie do "cappuchino"- tutaj tylko z rozbiegu i łeb w ścianę...
    • gerlenka Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 02:09
      Dobrze wiedzieć, że jest nas więcej.. dobrze, że wreszcie ktoś o tym pisze. Tak naprawdę, to jest mnóstwo kobiet, które usunęły ciążę, ale nikt o tym nie mówi. Temat tabu. W podsawówce zakonnica na lekcji religii pokazała nam film o aborcji (w zaawansowanym stadium, pewnie coby wzmożyć szok 14- lub 15latki). Do momentu, w którym znalazłam się w podobnej sytuacji, myślałam, że tego nie zrobię. Ale zrobiłam. I nie mam ochoty tłumaczyć dlaczego, nie muszę, bo to moja decyzja. Po zabiegu (farmakologicznie, 3 tydzień ciąży) zrozumiałam, co to znaczy nie oceniać kogoś jak się nie było w danej sytuacji. I polecam wstrzymywanie się od potępiania ludzi, jeśli samemu nie przeżyło się tego samego..
      • tezas Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 11:55
        Wystarczy wybrac sie w kierunku UK - podobno europejskiego lidera w tym zakresie. Bynajmniej nie ma tam tlumow zrozpaczonych, slaniajacych sie kobiet. Wprost przeciwnie, bym powiedziala.

        ---------------------------------
        Józef Piłsudski: "Kościół bierze, nie kwituje, żąda więcej."

        Pozbawieni majątku przez KM:
        www.polityka.pl/kraj/analizy/1513722,1,pozbawieni-majatku-przez-komisje-majatkowa.read
      • jufalka Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 24.03.11, 11:37
        > Dobrze wiedzieć, że jest nas więcej.. dobrze, że wreszcie ktoś o tym pisze. Tak
        > naprawdę, to jest mnóstwo kobiet, które usunęły ciążę, ale nikt o tym nie mówi
        > . Temat tabu.


        e tam, ja tam wiem że aborcja w Polsce jest powszechna, chociaż nikt mi się do niej nie przyznał - wystarczy poczytać jakieś statystyki podziemiu aborcyjnym, lub zagranicznych wycieczkach aborcyjnych, to żadne odkrycie Ameryki, że tu się kobiety do tego przyznają
    • lizzyliu Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 02:58
      Słabo mi się zrobiło po przeczytaniu tego tekstu.Jestem przeciwna aborcji z bardzo prostego powodu : znam kilka osób, których o mały włos by na tym świecie nie było z powodu dokonanej na nich aborcji właśnie.Przytoczę historie kilku z nich.Nie było by tych cudownych, wrażliwych i mądrych kobiet, gdyby ich matki myślały jak zadowolona z siebie owa 24 latka.Na szczęście mama kuzynki była bardzo mądrą kobietą o silnej osobowości i nie pozwoliła lekarzowi na dokonanie zabiegu, mimo groźby utraty zdrowia/życia. Moja kuzynka jest dziś świetnym stomatologiem, mamą małej Kingi, wspaniałym człowiekiem,żoną, siostrą i przyjaciółką, a dla lekarza 30 lat temu była tylko płodem do usunięcia, zlepkiem komórek. Historia nr 2:mama przyjaciółki, która w trakcie rozwodu dowiedziała się,że jest w ciąży, w akcie desperacji i po części zemsty chciała się tej ciąży pozbyć,w ostatniej chwili zmieniła zdanie- do dzisiaj nie może sobie wybaczyć,że chciała usunąć swoją ukochana córkę, dziś młodą panią architekt. Ludzie zanim zaczniecie bronić prawa kobiety do decydowaniu o własnej macicy, zastanówcie się przez chwilę, wy też mogliście być "niechcianym problemem", "o 1 dzieckiem za dużo","wydatkiem na który teraz mnie nie stać", a jednak żyjecie... Ciąża nie pojawia się znikąd, uprawiając seks trzeba być świadomym konsekwencji i przyjmować odpowiedzialność za swoje czyny. Koniec. Kropka. Słynny pianista Artur Rubinstein też był tylko zlepkiem komórek, od aborcji uratowała go ciotka, która przekonała swoją siostrę do porzucenia pomysłu dokonania aborcji i tak urodziło się 7 , najmłodsze dziecko państwa Rubinstein. Nie wiem co siedzi w głowach takich zadowolonych z aborcji kobiet, niedobrze mi, mam ochotę zwymiotować.
      • piotr7777 Karin Struck też tak myślała 20.03.11, 07:57
        ...ale po kilkunastu latach zrozumiała, że to jej błąd.
        I nikt jej nie potępiał. Potępiać zaczęto wtedy gdy wydała książkę "Widzę moje dziecko we śnie".
      • tezas Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 11:52
        A tak w ogole to kobiety w okresie plodnym powiny byc obowiazkowo zapladniane. Gdyby kazda Polka miala przecietnie 10 dzieci a nie jedno - ile osob by przybylo na swiecie!
        W tym cudownych, wrażliwych i mądrych.
        ;)

        NB osobiscie ciesze sie, ze urodzilam sie w czasach kiedy aborcja byla powszechnie dostepna i niestygmatyzowana. Oznacza to, ze moi rodzice zdecydowali sie na mnie a nie po prostu nie mieli innego wyjscia.
        I codziennie jezdze samochodem, co nie oznacza, iz w przypadku ew. wypadku zamierzam 'przyjac tego konsekwencje' i wykrwawic sie na poboczu. Raczej udam sie w kierunku lekarza. Co tez czynia kobiety w niechcianej ciazy.
        ---------------------------------
        Józef Piłsudski: "Kościół bierze, nie kwituje, żąda więcej."

        Pozbawieni majątku przez KM:
        www.polityka.pl/kraj/analizy/1513722,1,pozbawieni-majatku-przez-komisje-majatkowa.read
      • hypertryper Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 12:19
        >Ludzie zanim zaczniecie bronić prawa kobiety do decydowaniu o własnej macicy, zastanówcie >się przez chwilę, wy też mogliście być "niechcianym problemem", "o 1 dzieckiem za >dużo","wydatkiem na który teraz mnie nie stać", a jednak żyjecie...

        No i? Ja urodziłem się w czasach, kiedy moja matka miała W POLSCE pełną wolność wyboru - w tej strasznej, komunistycznej, biednej Polsce mogła zdecydować, czy chce urodzić czy chce usunąc. I zdecydowała, ze chce urodzić, dlatego urodziła. Gdyby zdecydowała, z e nie chce, to by mnie nie bylo - nie 30 letniego architekta, czy 30 leteniego alkoholika i narkomana zyjącego z włamów, ale nawet pomyslu na to, kim bylby ten, kto by sie urodził.

        Dziś w wolnej, rzekomo demokratycznej Polsce moja matkę zmuszono by do urodzenia mnie, gdyby nie maiął pieniedzy na zabieg. I jakos nie podoba mi sie ten wariant.

        A co do takiej demagogii:
        "Słynny pianista Artur Rubinstein też
        > był tylko zlepkiem komórek, od aborcji uratowała go ciotka, która przekonała
        > swoją siostrę do porzucenia pomysłu dokonania aborcji i tak urodziło się 7 , na
        > jmłodsze dziecko państwa Rubinstein."

        Odpowiem następująco - Klara Pölzl po mezu Hitler, urodziła 6 dzieci. Wsród nich niejakiego Adolfa. Gdyby wiedziała, kogo urodzi, nie zawahałaby sie ani przez moment by go usunąc.
    • wieza_babel1 Mamo, jakie miałaś dla mnie imię? 20.03.11, 13:48
      nigdy już się tego nie dowiem
      • hypertryper Nie ma to jak gadająca morula;/ 20.03.11, 14:03
        • derwisz911 Re: Nie ma to jak gadająca morula;/ 21.03.11, 18:29
          :-)
    • 0ffka Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 16:17
      Przeczytałam posty pod artykułem i rozbawiły mnie wpisy trollujących księży, udających kobiety walczące o życie napoczęte :)
      Szkoda tylko, że inne panie wdają się w dyskusję z tym fanatycznymi sekciarzami nienawidzących płci przeciwnej.
      • hermina5 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 16:37
        Oczywiscie, ze wiemy, z e piszemy z nawiedzeńcem. Nawiedzeniec bezproblemowo ubliza, bezproblemowo poucza i w ogóle robi mnóstwo bezproblemowych rzeczy - tylko potem się dziwimy dlaczego o aborcji sie nie mówi. Nie mówi sie, bo zaraz wyskakuje takie indywiduum i wylewa bezproblemowo gowno na innych ludzi. W kraju, gdzie nawiedzeniem moze powiedzieć wszystko, nei ma zadnej płaszczyzny do rozmowy, bo i nie ma o czym rozmawiać. I dlatego zyjemy w tkaim grajdole hipokryzji
        • 0ffka Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 16:40
          Hermina masz rację!
          Trzymam kciuki za Ciebie w dyskusji z tym nawiedzonym szaleńcem :)
          • cappuchino Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 17:17
            0ffka napisała:

            > Hermina masz rację!
            > Trzymam kciuki za Ciebie w dyskusji z tym nawiedzonym szaleńcem :)

            Hermina! Hermina! Cała Polska cie wspiera!
            Potrzebny jest lepszy doping, bo coraz bardziej plecie. Weź zabawki i przyjdź do piasku.
            • hermina5 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 17:22
              To sa powazne sprawy i trudne wybory, a ty robisz z siebie kretynkę. Skoro chcesz sie tak bawić, to idz na mecz.
              • derwisz911 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 19:32
                Mecze w Polsce to duzo powazniejsza sprawa. Z naszych podatkow idzie forsa na stadiony, armie gliniarzy i darmowy transport dresiarzy.

                A potem dziwic sie ze na drogi, edukacje seksualna czy in vitro, antykoncepcje, kasy brak....
        • cappuchino Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 16:49
          hermina5 napisała:

          > Oczywiscie, ze wiemy, z e piszemy z nawiedzeńcem.
          A kto to nawiedzenieć? Wierzący? Ja jestem niewierząca, nie chodzę do kościoła nawet na Boze Narodzenie. Niemożliwe, przecież przeciw aborcji są tylko wierzący a dodatkowo wierzący oznacza zmanipulowani przez księży, tak?

          > Nawiedzeniec bezproblemowo ubliza
          :) to dobre... Przeczytaj jeszcze raz i zanotuj sobie kto ubliża

          > bezproblemowo poucza
          Tu może trochę

          > i w ogóle robi mnóstwo bezproblemowych rzeczy
          Tu nie bardzo rozumiem. Robi mnóstwo bezproblemowych rzeczy...?? Te rzeczy które robię są trochę problemowe :))

          > tylko potem się dziwimy dlaczego o aborcji sie nie mówi. Nie mówi sie, bo zaraz
          > wyskakuje takie indywiduum i wylewa bezproblemowo gowno na innych ludzi. W kra
          > ju, gdzie nawiedzeniem moze powiedzieć wszystko, nei ma zadnej płaszczyzny do r
          > ozmowy, bo i nie ma o czym rozmawiać. I dlatego zyjemy w tkaim grajdole hipokry
          > zji
          :) ależ to mądrości napisałaś!
          • hermina5 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 17:01
            > A kto to nawiedzenieć? Wierzący?

            Nawiedzeniec to cżłowiek, ktory uważa, ze najlepiej wie, co dla innych ludzi dobre, jak inni ludzie powinni się zachowywać, ba, najlepiej wie, co inni czują, a nawet co powinni czuć. I jesli kobieta mówi, z e nie ma traumy, bo nei chciała rodzić, to kłamie, albo jeszcze nie ma, a bedzie miałą na pewno w przysżłosci, a jak ma 60 lat i wnuki i ni ma truamy, to na pewno zamordowane poczete nr 4 maiło się nią zająć, a cała trójka urodzonych wraz z wnukami opusci ja na starość i nie bedzie jej miał kto szklanki wody podac i wtedy dopadnie ją syndrom aborcyjny, za czwartym zamordowanym, który miał sie nia opiekowac na starość...

            Tak zachowuje się nawiedzeniec , czyli dokładnie tak, jak ty w tym watku, kiedy 50 letniej kobiecie z dwójką synów wciskasz, z epowinna rodzić trzecie 20 lat temu i odsdawać do adocpji, to dzisiaj byłaby szczesliwa, bo nie jest choc ona twierdzi , z ejest.

            Nawiedzeniec, nie musi wierzyć w Boga, moze w ogóle nie wierzyć w nic, wazne ze wierzy, ze wie najlepiej co dla innych sluszne, wlasciwe i konieczne.




            I jesli cii inni udzie mówią, ze czują coś wrecz przeciwnego, to nawiedzeniec będzie tłumaczył, ze jest zupełnie inaczej, a jesli nawet teraz nie jest - to bedzie - np. aborcja trzeciego dziecka, to oczywiscie tragedia , bo to własnie to trzecie dziecko miało się toba zająć na starość, a ty je wyabortowałas i nikt ci teraz szklanki wody nie poda.
            • pomarola Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 10:05
              Bardzo mądre wpisy, hermina. Niedawno na e-mamie była ciekawa dyskusja nt. "syndromu poadopcyjnego" - jako zjawiska dużo bardziej realnego niż wydumany "syndrom poaborcyjny". Podnoszono, że przeciwnicy aborcji NIGDY nie mówią o tym, na jaki stres narażona jest kobieta rodząca dziecko i oddająca je do adopcji - chociaż jest logicznym i naturalnym, że taka sytuacja jest zdecydowanie bardziej obciążająca psychicznie niż aborcja - usunięcie zarodka, z którym kobieta na tym etapie nie czuje więzi (zwłaszcza gdy jest to niechciana ciąża).
              Ale oczywiści prolajfowcy zawsze wiedzą wszystko lepiej :)
              Ja też miałam aborcję. Nawet dwie i nie żałuję - miałabym troje dzieci, czego sobie absolutnie nie wyobrażam, bo nigdy nie miałam specjalnie wybujałego instynktu macierzyńskiego i zdecydowanie inne plany na życie niż niańczenie dzieci.
              • stylkobiety2011 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 14.10.11, 16:16
                Witam,

                Przygotowuję program tv, dotyczący aborcji. Napisała Pani, że usunęła Pani dwa razy... Dlatego bardzo zależy mi na kontakcie z Panią!:) Proszę o odpowiedź na maila: stylkobiety@gmail.com

                Pozdrawiam
      • tomjani Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 22.03.11, 14:49
        0ffka napisała:

        > Przeczytałam posty pod artykułem i rozbawiły mnie wpisy trollujących księży,
        > udających kobiety walczące o życie napoczęte :)

        Bywałem już w Twoich oczach podróbką niejednego prześladującego cię trolla - więc mogę być i trollującym księdzem - na zdrowie!

        > Szkoda tylko, że inne panie wdają się w dyskusję z tym fanatycznymi sekciarzami
        > nienawidzących płci przeciwnej.

        Czy aby jednak nie piszesz o sobie? O tym że nienawidzisz płci przeciwnej przekonywać mnie już nie musisz! :-P
      • jagna1978 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 01.04.11, 11:11
        0ffka napisała:

        > Przeczytałam posty pod artykułem i rozbawiły mnie wpisy trollujących księży, ud
        > ających kobiety walczące o życie napoczęte :)
        > Szkoda tylko, że inne panie wdają się w dyskusję z tym fanatycznymi sekciarzami
        > nienawidzących płci przeciwnej.

        To znaczy, że o "życie napoczęte" walczą na pewno tak zwani katole, w dodatku w sutannach? Cała reszta nie ma własnego zdania i się nie wypowiada na forach. Hmmm...
    • bemkaaa Miałam aborcję. Czuję się dobrze 20.03.11, 23:45
      Jak dobrze, że w WO pojawiła się ta wypowiedź! Byłam niedawno na promocji książki "A jak hipokryzja" - o aborcji właśnie. Jednym z głównych wątków spotkania był właśnie brak traumy po dokonaniu aborcji. Traumy, którą się straszy kobiety już od katechezy w podstawówce. Nie! dorosła, odpowiedzialna kobieta nie przeżywa traumy!

      Traumą jest moment kiedy dowiadujesz się, że jesteś w niechcianej ciąży i że nagle straciłaś wszelką władzę nad swoim życiem, ciałem. To moment wściekłości, że 2 dekady temu banda koniunkturalistów przehandlowała Twoją wolność na rzecz układu z kościołem kat. . Jeśli masz pieniądze możesz zachować względny spokój - masz przywilej zejścia do podziemia i dokonania zabiegu (oby!) w przyzwoitych warunkach. Nie masz kasy - no to masz problem! od tego momentu jesteś inkubatorem - Twoja godność, podmiotowość właśnie się skończyła!

      Ktoś na tym forum cały czas pisze o ponoszeniu konsekwencji - dlaczego oddanie dziecka do adopcji jest ok, a aborcja nie? Oddając dziecko do adopcji również "zrzekam się' konsekwencji - nie wychowuję dziecka, nie zarabiam na nie, nie poświęcam swojego życia. Co to za pokrętna logika!

      Dla tych co nazywają aborcję "morderstwem" - jedno pytanie: jak to możliwe, że nawet w ultra katolickiej Polsce są wyjątkowe sytuacje, w których dopuszcza się aborcję? Czyli co - prawo mówi, że mordować nie wolno, ale w pewnych przypadkach jednak wolno? Używajmy adekwatnych słów! Aborcja to zabieg usunięcia ciąży - potencjalnego życia.

      Debata o aborcji jest tak trudna w Polsce, po tym jak kościół kat. narzucił pojęcia kompletnie nieprzystające do zagadnienia. Niech wreszcie dyskusja przeniesie się z płaszczyzny idiotycznych przepychanek słownych: morderstwo - nie morderstwo, a niech zacznie się właściwa debata o prawach kobiet - bo o to tak naprawdę chodzi. W Polsce traktuje się kobiety jak bezrozumne stworzenia, za które państwo musi podejmować decyzje.

      Jeśli jesteś przeciwna/przeciwny aborcji - to jej sobie nie rób! Nikt cię do tego nie zmusza!
      • joseph.007 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 11:00
        bemkaaa napisała:

        > Ktoś na tym forum cały czas pisze o ponoszeniu konsekwencji - dlaczego oddanie
        > dziecka do adopcji jest ok, a aborcja nie? Oddając dziecko do adopcji również "
        > zrzekam się' konsekwencji - nie wychowuję dziecka, nie zarabiam na nie, nie poś
        > więcam swojego życia. Co to za pokrętna logika!

        To naprawdę nie tak trudno zrozumieć. Przykłądowo, jeśli znudzi ci się kupiony pod wpływem impulsu piesek, to możesz oddać go do schroniska, ale też możesz go np. wrzucić żywcem do pieca. Jedno i drugie jest ucieczką od konsekwencji właśnego postępowania, jednak trudno stawiać pomiędzy oboma postepkami znak równości, prawda?

        > Dla tych co nazywają aborcję "morderstwem" - jedno pytanie: jak to możliwe, że
        > nawet w ultra katolickiej Polsce są wyjątkowe sytuacje, w których dopuszcza się
        > aborcję? Czyli co - prawo mówi, że mordować nie wolno, ale w pewnych przypadka
        > ch jednak wolno?

        Dokładnie tak - i dokładnie w ten sam sposób prawo reguluje to w przypadku osób dorosłych, tj. obowiązuje ogólny zakaz zabijania, jednak jest ono dopuszczalne w pewnych wyjątkowych sytuacjach, np. w samoobronie czy na wojnie.

        > Używajmy adekwatnych słów! Aborcja to zabieg usunięcia ciąży -
        > potencjalnego życia.

        Czyli płód nie żyje dopóki się nie urodzi? Zaiste, rewolucję w biologii nam szykujesz :O

        > Jeśli jesteś przeciwna/przeciwny aborcji - to jej sobie nie rób! Nikt cię do te
        > go nie zmusza!

        Jesli jesteś przeciwny złodziejstwu, to nie kradnij - po co ten głupi zakaz ustawowy, no nie...?
        • elinkan Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 12:53
          święta racja- możesz dokonać aborcji lub urodzić, zamknąć w plastikowym worku na śmieci i wyrzucić na śmietnik
          • joseph.007 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 12:58
            Szczerze mówiąc, przychodzi mi do głowy jeszcze kilka innych możliwości - tobie nie...?
            • elinkan Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 15:25
              nie piszę o sobie tępaku! czytaj między wierszami. Jak widać pojęcie ironii i metafory jest ci obce.
              Nie widzisz, co się dzieje dookoła? Mam dość czytania o porzuconych noworodkach. Jest to gorsze niż aborcja.
              • joseph.007 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 22.03.11, 09:08
                Wybacz o Pani, że nie jestem w stanie cię zadowolić (intelektualnie).
        • derwisz911 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 18:43
          > To naprawdę nie tak trudno zrozumieć. Przykłądowo, jeśli znudzi ci się kupiony
          > pod wpływem impulsu piesek, to możesz oddać go do schroniska, ale też możesz go
          > np. wrzucić żywcem do pieca. Jedno i drugie jest ucieczką od konsekwencji właś
          > nego postępowania, jednak trudno stawiać pomiędzy oboma postepkami znak równośc
          > i, prawda?
          A to naprawde tak trudno zrozumiec, ze nikt nie nawoluje do wyrzucania urodzonych juz dzieci?

          Nie chce byc arogancki, ale jesli ktos za norme przyjmuje ze dzieci, czy pieski sie nudza i mozna je oddawac do adopcji to... trzeba naprawde byc debilem.
          Ludzie, ktorzy plodza, rodza i porzucaja wlasne dzieci nie ani lepsi ani gorsi od matolow ze wsi, ktorzy nie potrafia wysterylizowac kotki, bo im zal, ale za to nie maja problemow by co roku z workiem kociat isc nad rzeke.

          > Jesli jesteś przeciwny złodziejstwu, to nie kradnij - po co ten głupi zakaz ust
          > awowy, no nie...?
          krasc owocow wlasnej pracy nikt nikomu nie broni. Kiepsko wyszlo porownanie...


          To jest przykre, ze w Polsce na miejscu jest jawna manifestacja glupoty i braku elementarnej edukacji. Wychodzi klecha i mowi ze in vitro to holokaust. I ludzie dyskutuja czy mial racje. W normalnym, wyedukowanym spoleczenstwie polemik z oszolomami sie nie podejmuje, tylko kieruje na leczenie.
          • joseph.007 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 22.03.11, 09:19
            derwisz911 napisał:

            > A to naprawde tak trudno zrozumiec, ze nikt nie nawoluje do wyrzucania urodzony
            > ch juz dzieci?

            Raczej łatwo. Moja wypowiedź dotyczyła zdziwienia Przedmówczyni, że aborcja traktowana jest inaczej niż oddanie dziecka do adopcji - co ja np. akurat uważam za dość logiczne, bo to przecież jest co innego.

            > Nie chce byc arogancki, ale jesli ktos za norme przyjmuje ze dzieci, czy pieski
            > sie nudza i mozna je oddawac do adopcji to... trzeba naprawde byc debilem.

            Niewątpliwie masz rację i w związku z tym mam nadzieję, że to nie do mnie, bo z całą pewnością z mojej wypowiedzi nic takiego nie wynika.

            > Ludzie, ktorzy plodza, rodza i porzucaja wlasne dzieci nie ani lepsi ani gorsi
            > od matolow ze wsi, ktorzy nie potrafia wysterylizowac kotki, bo im zal, ale za
            > to nie maja problemow by co roku z workiem kociat isc nad rzeke.

            Święta racja. Tym niemniej lepiej jest chyba jednak oddać dziecko do adopcji niż je zabić, prawda?

            > krasc owocow wlasnej pracy nikt nikomu nie broni. Kiepsko wyszlo porownanie...

            Nie piszę o "grabieży zagrabionego", lecz odnosiłem się do argumentu Przedmówczyni - tyleż niemądrego, co często powtarzanego - że skoro ktoś jest przeciwny aborcji, to niech sam jej nie robi, ale nie zakazuje innym. Niezależnie od poglądów na aborcję, takie stwierdzenie jest bzdurne z logicznego punktu widzenia, bo wynika z niego, że wszelkie zakazy i nakazy ustawowe są zbędne, gdyż wystarczy że ludzie którzy są przeciwni kradzieży, zabijaniu, gwałceniu itd. powstrzymają się od tego. Różnica światopoglądowa zaznacza się natomiast w tym, że zwolennicy wolnego dostępu do aborcji uważają ją za coś dotyczącego wyłącznie danej kobiety w ciąży, zaś przeciwnicy uznają też w pewnym zakresie podmiotowość płodu, któremu w tym ujęciu dzieje się krzywda największa z możliwych (tj. śmierć).

            > To jest przykre, ze w Polsce na miejscu jest jawna manifestacja glupoty i braku
            > elementarnej edukacji. Wychodzi klecha i mowi ze in vitro to holokaust. I ludz
            > ie dyskutuja czy mial racje. W normalnym, wyedukowanym spoleczenstwie polemik z
            > oszolomami sie nie podejmuje, tylko kieruje na leczenie.

            Przypomnij mi proszę jakieś "normalne wyedukowane społeczeństwo", w którym za negatywne wypowiadanie się na temat aborcji lub innych kwestii etyczno-światopoglądowych jest się kierowanym na przymusowe leczenie.
      • awroble Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 11:35
        Bemkaaa proszę Cię, bardzo Cię uprzejmie proszę odpowiedz mi i sobie kiedy według Ciebie zaczyna się życie człowieka? Takie życie, które zasługuje na ochronę i szacunek. Od którego momentu według Ciebie, kobieta nie ma prawa już skrzywdzić, zabić swojego dziecka/płodu/zarodka? Od której minuty/godziny/dnia/roku życia nie pozwoliłabyś na to, gdybyś miała możliwość?
        I proszę Cię bardzo, jak już napiszesz od kiedy, wytłumacz mi dlaczego? Kto o tym decyduje? Czy jest to dla Ciebie ważne na zawsze, czy tylko np. do momentu aż lekarze nauczą się utrzymać przy życiu płody młodsze niż 25 tygodni? (rekordy to 21 tygodni Amillia Taylor, James Elgin Gill). Proszę, bez złości i złośliwości, niech mi któraś z Was wytłumaczy, ja tego nie rozumiem, czy jesteście za aborcją w ogóle, aż do urodzenia dziecka z końcem 9 miesiąca, czy też uważacie w swoim sercu, że te dzieci przed urodzeniem też mają jakieś prawa. A jeśli tak, to od kiedy i dlaczego?

        Czy otrzymam spokojną, szczerą odpowiedź?
        • tezas Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 11:54
          Pozwole sobie sie wtracic, cytujac jednego z etyków

          "Kościół mówi: "Człowiek zaczyna się w chwili poczęcia!". Trudno jednak usłyszeć dlaczego wtedy. Na podstawie jakiego argumentu ta teza jest stawiana? Jednostka ludzka ma być rzekomo "broniona" od poczęcia i od tej chwili przysługuje jej "godność ludzka", tkwi w niej dusza nieśmiertelna i jej rzekome interesy stają się tak ważne, że mogą być stawiane ponad interesy ludzi dorosłych. To bardzo dziwne żądania. Co je popiera? Na to pytanie nie można usłyszeć jasnej odpowiedzi. A póki jej nie ma, katolickie rozumienie człowieka trzeba uznać za konstrukcję sztuczną i sprzeczną ze zdrowym rozsądkiem.

          Ta koncepcja zakłada, że przez konwencjonalne ustalenie można zdecydować, od której chwili ludzkie gamety stają się człowiekiem. Tymczasem statusu człowieka nie nabywamy w jakimś konkretnym momencie, człowiekiem stajemy się stopniowo. Dwie komórki po połączeniu nie są jeszcze nawet organizmem, bo nie mają żadnych organów. Dopiero po jakimś czasie, gdy zarodek przemienia się w płód, pojawiają się wyspecjalizowane tkanki i wykształca się system nerwowy zdolny do rejestrowania bodźców dochodzących z różnych części organizmu. Płód przypomina wtedy organizm zwierzęcy i ma jakieś zaczątkowe właściwości psychiczne i sensoryczne, charakterystyczne najpierw dla niższych, a później dla wyższych zwierząt. Wtedy z pewnością zasługuje na jakąś formę opieki, bo nie wolno narażać go na zbędne i nieuzasadnione cierpienie. Ale jest tak dlatego, że odczuwa, a nie dlatego, że jest człowiekiem. Póki nie odczuwa bodźców, nie jest zdolny do odczuwania cierpienia, więc nie mamy żadnego obowiązku chronienia go przed nim. Rozmaitych cech emocjonalnych i społecznych dziecko nabiera dopiero po urodzeniu, gdy zaczyna rozumieć samo siebie, tworzyć plany i oczekiwania. Kiedy staje się człowiekiem? Cały czas po trochu. Kiedy nie wolno go krzywdzić? Gdy czuje, co mu się robi. Kiedy trzeba zacząć do niego mówić? Gdy zaczyna słyszeć. I tak dalej. Ale nie wolno mówić, że ponieważ kiedyś dziecko będzie mogło cierpieć, to już teraz zarodek też cierpi.

          Nie wolno faktów przesłaniać konwencjami. "

          A czy to mozesz napisac w ktorym dokladnie momencie noc przechodzi w dzien? A jesli okreslenie tego momentu moze byc dyskusyjne - czy to nie nastepuje?
          W przyrodzie nie ma 'momentow' (w tym 'momentu zaplodnienia', nawiasem piszac - to termin religijny, nie naukowy) - sa procesy.

          Pa.
          ---------------------------------
          Józef Piłsudski: "Kościół bierze, nie kwituje, żąda więcej."
          • awroble Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 12:04
            Tezas, mogę napisać konkretnie, bardzo konkretnie kiedy noc przechodzi w dzień - jest ścisła definicja astronomiczna - dlatego w każdym miejscu Ziemi jest okreslona precyzyjnie długośc każdego dnia w roku. Ale chyba nie o to Ci chodziło.

            Napisz proszę rozwijając Twoją myśl, skąd wiadomo, kiedy konkretny organizm ludzki "czuje, co mu się robi i nie wolno go krzywdzić"? Jak Ty to rozumiesz? Od kiedy należy mu się ochrona i matka nie ma już prawa go zabic?
            • tezas Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 12:29
              > Ale chyba nie o to Ci chodziło
              Rzeczywiscie nie o to - ta 'scisla definicja astronomiczna' to kwestia umowienia sie ludzi, analogicznie do okreslenia np. 'przerwanie ciazy na zadanie ma miejsce do 12 tygodnia'. A tobie wszak nie o to chodzi :).

              > skąd wiadomo, kiedy konkretny organizm ludzki "czuje, co mu się robi
              A wiadomo z badan naukowych - wiesz, to ta metoda, gdy nie przyjmuje sie na wiare odpowiedzi funkcjonujacych od wiekow, tylko weryfikuje.
              ---------------------------------
              Józef Piłsudski: "Kościół bierze, nie kwituje, żąda więcej."

              Pozbawieni majątku przez KM:
              www.polityka.pl/kraj/analizy/1513722,1,pozbawieni-majatku-przez-komisje-majatkowa.read
              • awroble Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 13:10
                Jakie badania naukowe masz na myśli? Przyślij mi linka do jakiejś publikacji, bo dotąd o czymś takim nic mi nie wiadomo, a szczerze bardzo chcę się dowiedzieć.

                Proszę bardzo o odpowiedź wprost, jak Ty to rozumiesz? Ty osobiście. A inni?
                Od którego momentu według Ciebie, kobieta nie ma prawa już skrzywdzić, zabić swojego dziecka/płodu/zarodka? Od której minuty/godziny/dnia/roku życia nie pozwoliłabyś na to, gdybyś miała możliwość?

                Czy dzieci przed urodzeniem też mają prawo do życia? A jeśli tak, to od kiedy i dlaczego?

                Czy otrzymam spokojną, szczerą odpowiedź? Jeszcze się tu taka nie pojawiła.
                • mymatka Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 13:44
                  Śmierć pnia mózgu oznacza śmierć człowieka choć niektóre tkanki i organy żyją dłużej niż mózg i to umożliwia dokonywanie przeszczepów. Kryterium śmierci mózgowej obowiązuje w Polsce od 1984 i jest ono uznawane także przez Watykan. Noworodki bezmózgowe uznaje się za nieżyjące. Skoro o życiu człowieka decyduje mózg, to brak mózgu, a tym samym brak jego funkcji, wyklucza życie organizmu jako integralnej całości. Moment wykształcenia się mózgu następuje relatywnie późno. W 12. tygodniu ciąży wykształcają się zawiązki mózgu, a w piątym miesiącu uwidoczniają się półkule mózgowe. Zatem aborcja przed 12 tygodniem, gdy pnia mózgu ani nawet jego zawiązków zarodek jeszcze nie ma, nie może być z bio- i logicznego punktu widzenia zabójstwem.
                  • awroble Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 14:42
                    Mymatka dziękuję Ci za odpowiedź.
                    Jak rozumiem, według Ciebie organizm ludzki staje się człowiekiem wówczas, gdy wykształca mu się pień mózgu (początek procesu ok. 12 tyg) i do tego czasu matka ma prawo zabić płód. Tezas przesuwa tę granicę do 24 tygodnia (gdy płód zaczyna odczuwać ból) (patrz wpis poniżej - poparty publikacjami naukowymi). Co Ty na to?
                • tezas Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 14:02
                  Doprawdy, nic ci o badaniach naukowych nie wiadomo? A moze nie jestes tylko swiadoma, iz dotycza one tez zarodka i plodu, a kosciol nie ma monopolu w tym zakresie?

                  No, ale jesli tak szczerze chcesz sie dowiedziec, prosze bardzo, podrzucam pierwszy link:

                  www.rcog.org.uk/news/rcog-release-rcog-updates-its-guidance

                  Wg naukowcow, mozg plodu nie jest dostatecznie uksztaltowany przed 24 tygodniem dla odczuwania bólu.

                  Dalej guglaj sama.

                  > Proszę bardzo o odpowiedź wprost, jak Ty to rozumiesz? Ty osobiście. A inni?
                  Dla mnie jest to argument za dopuszczalnoscia aborcji co najmniej do tej granicy. A za innych oczywiscie nie moge sie wypowiadac.

                  Zegnam
                  ---------------------------------
                  Józef Piłsudski: "Kościół bierze, nie kwituje, żąda więcej."
                  • awroble Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 14:32
                    Tezas dziękuję Ci uprzejmie za odpowiedź.
                    Popraw mnie proszę, jeśli Cię źle zrozumiałam: uważasz, że kobieta ma prawo zabić płód dopóki nie odczuwa on bólu (ok. 24 tygodnia ciąży). Zgadza się?
                    A czy znieczulenie starszego płodu czy dziecka nie załatwiłoby sprawy? Jeśli nie, to dlaczego?
                    Czy kiedykolwiek zadałaś sobie to pytanie?
                    • derwisz911 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 19:12
                      Wtrace sie: zostawiajac na boku czy kobieta ma prawo czy nie, ty z pewnoscia nie masz prawa nazywac tego zabojstwem.

                      Czy np. wzmozony wysilek fizyczny, albo stres, zla diete w wyniku ktorej kobieta moze np. nie jajeczkowac, albo jej jajeczka obumra przez zaplodnieniem tez chcialabys kwalifikowac jako zabojstwo?
        • bemkaaa Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 21:14
          proszę bardzo: spokojna i szczera odpowiedź (za wikipedią):
          stopień zaawansowania ciąży limituje możliwość legalnej aborcji i waha się od 10 tygodni (we Francji) do 24 tygodni (w Wielkiej Brytanii);

          Wydaje się, że nawet ograniczone rozwiązanie francuskie jest jak najbardziej sensowne - pozwala zorientować się, że jest się w ciąży i podjąć decyzję o aborcji. Górna granica (24 tygodnie) wynika z tego, że do tego czasu płód nie jest w stanie przeżyć poza organizem matki, jest jej zależną częścią, więc to ona (i tylko ona) powinna podejmować decyzję o utzymaniu lub usunięciu ciąży.
          Uwaga - usuwanie ciąży w 24 tygodniu dla nikogo nie jest fajne, przyjemne czy cokolwiek. Problem polega na tym, że przeciwnicy aborcji opętani wizją "dzieciątka" zupełnie tracą z oczu już istniejącego człowieka - kobietę - to jejt należy się ochrona przede wszystkim. Mogę się zgodzić, że jest to sytuacja, w której tak naprawdę nie istnieje pozytywne wyjście, tak, bywają takie sytuacje. I dlatego decyzja powinno być podjęta przez kobietę z poszanowaniem jej godności i sumienia, bez presji kościoła, państwa czy zupełnie obcych, niezaangażowanych osób.
    • mi108 Mimo planowanej ciąży popieram prawo do aborcji 21.03.11, 10:55

      Jestem w planowanej ciąży. To doświadczenie nie zmieniło mojej opinii, że aborcja powinna być legalna dla wszystkich. Żadnej kobiety nie można zmuszać, żeby przez to przechodziła wbrew swojej woli.
      • derwisz911 Re: Mimo planowanej ciąży popieram prawo do aborc 21.03.11, 19:17
        Polki potrzebuja wlasnie takich glosow! Wsparcia innych kobiet, ktore w danym momencie podjely sie tego trudu, ale nie wymuszaja go na innych!
        Pozdrawiam i zycze wszystkiego dobrego, a przede wszystkim udanego dzieciaka!
    • oszolom-z-radia-maryja ten artykuł to nakłanianie do mordu dzieci! 21.03.11, 11:02
      w łonachg ich matek!! Skandal bezczelnośc i perfidia! Autorami tego art poiwinien natychmiast zaintereowac się prokurator (ten art ewidentnie wyczerpuje znamiona przestępstwa tu mamy do czynienia z nakłanianiem i podrzeganiem do czynu zabronionego)
    • mandaryna.1 [...] 21.03.11, 13:08
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • henrykkreuz [...] 21.03.11, 16:41
        Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
        • hermina5 [...] 21.03.11, 16:48
          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
          • henrykkreuz [...] 21.03.11, 18:52
            Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
            • joella.r [...] 21.03.11, 22:52
              Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
              • henrykkreuz [...] 22.03.11, 13:17
                Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
            • jolunia01 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 22.03.11, 14:29
              henrykkreuz napisał:

              > To jest naturalne, rodząca tak może się czuć, ...

              Przeczytałam kiedyś bardzo mądre zdanie: "Gdyby mężczyźni zachodzili w ciążę, to aborcja byłaby sakramentem."
              I to właśnie, moim zdaniem, wyczerpuje temat.
        • karolina12805 Oto Prawdziwy Polak-Katolik... 21.03.11, 22:14
          > Żebyś była 14 razy rozszarpywana żywcem.

          Czekałam na takie "świadectwo miłosierdzia"...
          • henrykkreuz Re: Oto Prawdziwy Polak-Katolik... 22.03.11, 02:57
            Ja ani katolik, ani od rozdawania miłosierdzia. A przez to co piszę będzie musiała przejść, nie ma innej opcji, wtedy narodzi się nowa świadomość. Takie przejście z gałęzi na ziemię.
    • bogusia_mon Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 15:27
      Nie rozumiem dlaczego Polki ,ktore nie chca rodzic dzieci nie sterelizuje sie.Pani z 14
      zabiegami "na liczniku" mogla to zrobic z latwoscia w tamtych czasach ,teraz tez jest taka
      mozliwosc metoda ESSURE .Jestem za prawem do aborcji tylko w przypadkach skrajnych
      zwykla "wpadka"sie do tego nie zalicza.Dobra antykoncepcja istnieje nalezy tylko ja wybrac .
      • hermina5 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 16:50

        > Nie rozumiem dlaczego Polki ,ktore nie chca rodzic dzieci nie sterelizuje się

        Bo w Polsce jest to przestępstwo. Poza tym, sterylizacja daje tez efekty uboczne przypominajace menopauze, a nie jest to szczyt marzeń 30 latki.
        • bogusia_mon Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 17:20
          Sterylizacja nie powoduje symptomow menopauzy bo nie narusza systemu hormonalnego
          tylko mechanicznie niedopuszacza do zaplodnienia .
          Jej zla opinia wiaze sie z praktykami nazistow i sterelizacja osob uposledzonych

          umyslowo .Jest to jedna z metod antykoncepcyjnych uzywana w wielu nowoczesnych krajach .
          Niestety nie wiem czy prawo polskie tego zabrania
          • tezas Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 17:35
            > Niestety nie wiem czy prawo polskie tego zabrania
            Owszem, zabrania, z kara wiezienia do 10 lat o ile pamietam.

            Jakis czas temu organizacje kobiece probowaly doprowaodzic do zniesienia zakazu, ale srodowiska katolickie oczywiscie zawyly swietym [nomen omen] oburzeniem i zakaz pozostal.

            NB ciekawe, ze ci, ktorzy rzekomo tak gorliwie zwalczaja aborcje sa jednoczesnie goracymi przeciwnikami metod zapobiegania ciazy - vide powyzsze, jak tez ostatnia kampania farmaceutow majaca doprowadzic do ograniczenia sprzedazy srodkow anty.
            No, ale dla srednio myslacego jasne jest przeciez, iz nie chodzi o zadna obrone zycia (prolajfowcy inaczej angazowaliby sie tez w inne formy jego obrony, np. poprzez dawstwo krwi), ale narzucenie innym wlasnej wizji seksualnosci i zycia. Dla kobiety oznaczajacej: Kinder, Kuche, Kirche.
            ---------------------------------
            Józef Piłsudski: "Kościół bierze, nie kwituje, żąda więcej."

          • hermina5 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 17:36
            Sterylizacja nie powoduje symptomow menopauzy bo nie narusza systemu hormonaln
            > ego

            Co sie zatem dzieje z dojrzewająca komórka jajową , jesli jajowód jest przeciety? Wyparowuje?
            • bogusia_mon Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 18:32
              Nawet dobze to pani okreslila !Faktycznie to biale krwinki zajmuja sie ich neutralizacja jak w przypadku plemnikow gdy nie dochodzi do wytrysku przez dluzszy czas .Przeciecie jajowodow czy zalozenie malych sprezynek nie powoduje zadnych zmian chormonalnych ;nie ma wiec mowy o menopauzie
        • tanczacy.z.myslami Sterylizacja w Polsce to przestępstwo 22.03.11, 15:25
          hermina5 napisała:

          > > Nie rozumiem dlaczego Polki ,ktore nie chca rodzic dzieci nie sterelizuje
          > się
          >
          > Bo w Polsce jest to przestępstwo.

          Kodeks Karny, Art. 156. § 1.:
          Kto powoduje ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci:
          1) pozbawienia człowieka wzroku, słuchu, mowy, zdolności płodzenia, (...)
          podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
        • jufalka Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 24.03.11, 12:15
          bogusia_mon przypomniała o świetnym rozwiązaniu! sterylizacja! tak, to jest na prawdę odpowiedzialne rozwiązanie dla ludzi, którzy nie chcą mieć dzieci, a nawet zdrowsze, bo nie łyka się chemii przez wiele lat.

          > Nie rozumiem dlaczego Polki ,ktore nie chca rodzic dzieci nie sterelizuje
          > się
          >
          > Bo w Polsce jest to przestępstwo. Poza tym, sterylizacja daje tez efekty uboczn
          > e przypominajace menopauze, a nie jest to szczyt marzeń 30 latki.

          Hermina, jak wczesniej pisałam, że "jesli zdarzy ci się wpadka na 30 lat z kimś z kim chesz być i on z tobą to jaki> problem?" to Ty na to: "Taki, ze ma sie juz dwójkę planowanych i chcianych dzieci i np. 45 lat." - no i tu sterylizacja własnie jest najlepszym rozwiazniem.... menopauza już tuż tuż, więc nie ma problemu,

          a jesli masz 30 lat nie nie chcesz się stelylizować z tego powodu to uzywaj antykoncepcji, a ewentualna mało prawdopodobna wpadka nie będzie problemem, jesli będzie z odpowiednim facetem...

          tylko trzeba się zastanowić właśnie nad konsekwencjami swojego postępowania, i uprawiac seks z odpowiedzialnym partnerem, a jak się wie, że juz wiecej dzieci się nie chce i wiek na to pozwala to się wysterylizować, można to zrobić w innym kraju, tak samo jak można za granicę jeździć na skrobanki, btw. skąd nagle argumentem jest nielegalnośc sterylizacji, skoro przy aborcji nie jest wazna jest dla Ciebie jej nielegalnośc.... mała niekonsekwencja
    • jufalka Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 16:03
      już w 5-6 tygodniu bije serce dziecka, aborcja jest wykonywana często znacznie później... wg. mnie kobiety, które twierdzą, że po aborcji czują się dobrze, nie dopuszczają do siebie tej wiedzy, przekonują siebie, że to tylko zarodek, "grudka", "zlepek komórek", aby nie czuć się źle. Faktem jest że od momentu zapłodnienia rozpoczyna się proces powstawania ŻYCIA, CZŁOWIEKA, który to proces aborcja przerywa. Faktem jest też, że zbyt lekko seks jest traktowany przez wiele kobiet, a tym bardziej facetów. I stąd w ogóle w większości przypadków powstają te niechciane ciąże, które kończą się aborcją. Faktem jest też, że ostatecznie to kobiety ostatecznie ponoszą największą odpowiedzialność za ciążę w trudnej sytuacji - czy usunąć, czy urodzić... a potem ponoszą konsekwencje decyzji... Jaki z tego wniosek? Mam nadzieję, że kobiety wyciągną ten właściwy.
      • hermina5 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 16:54
        Wg mnie kobiety, które twierdzą, że po aborcji czują się dobrze, ni
        > e dopuszczają do siebie tej wiedzy, przekonują siebie, że to tylko zarodek,

        No ja nic na to ni e poradze, ale to jest zarodek, a co więcej ma nawet ogon!
        • derwisz911 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 18:50
          Moze w ten sposob nalezy co poniektorym tlumaczyc :) !
          1. Ma ogon, znaczy zwierze.

          A przeciez przedmiotowy stosunek kosciola katolickiego do zwierzat nie jest chyba dla nikogo tajemnica. :)))
        • jufalka Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 24.03.11, 12:26
          hermina,

          przepraszam nie pamiętam, czy mówiłaś, ze miałaś aborcję.... jesli tak, to czy wczesniej widziałaś ten zarodek/płód na usg? czy widziałaś jak bije mu serce? (nie pamiętam już czy można to usłyszeć tak wcześnie, ale można zobaczyć), czy chciałaś to oglądać, czy nie? dlaczego? to pytanie kieruję tez do innych osób, które miały aborcję, proszę o szczerą odp
          • karolina12805 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 30.03.11, 21:55
            Oczywiście, że NIE "można tego usłyszeć tak wcześnie"...
            Oczywiście, że nie oglądałam zlepka komórek, bo i po co? A USG miałam niestety, bo aborcja wykonywana w siermiężnych domowych warunkach nie do końca się powiodła, wskutek czego musiałam przechodzić drugi zabieg "poprawkowy". Do czego mają prowadzić te dziwne pytania?
            • jufalka Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 05.04.11, 09:15
              Oczywiście, że nie oglądałam zlepka komórek, bo i po co? - po to żeby MIEĆ ŚWIADOMOŚĆ CO zostanie usunięte, czyli rozwijający się, żyjący organizm...

              A zresztą, same sobie odpowiedzcie na te pytania, bo wiem, że mała szansa aby Was ktoś inny przekonał do zmiany poglądów, w sumie to Wasze życie, i tak naprawdę nikt Was nie odwiedzie od aborcji, jeśli będziecie chciały ją przeprowadzić. Pozdrawiam.
    • henrykkreuz Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 16:36
      Ktoś kto zabił własne dziecko nie ma sumienia - jest ZOMBIE bez jakichkolwiek uczuć i serca.
      Zwierzęta tego nie robią.
      • hermina5 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 16:55
        No cóż, to ty powyzej zyczyć jakiejś kobiecie 14 rozszarpań zywcem... Zwierzeta takich rzeczy nie robią, inkwizycja z usmiechem na twarzy podpalała takie kobiety zywcem i patrzyła jak pęka im cięzarny brzuch.
        • henrykkreuz Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 18:57
          Życzę jej sprawiedliwości, życzę otrzymania zapłaty za własne czyny i to w tej samej formie, na żywca 14 razy. Ja nie będę tego wykonywał, nie ja jestem tu sędzią i katem, ale jestem przekonany że zapłatę otrzyma należną. Chciałbym też, żeby miała możliwość spojrzeć świadomie tym dzieciom w oczy.
          • derwisz911 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 19:05
            > Życzę jej sprawiedliwości, życzę otrzymania zapłaty za własne czyny i to w tej
            > samej formie, na żywca 14 razy. Ja nie będę tego wykonywał, nie ja jestem tu sę
            > dzią i katem, ale jestem przekonany że zapłatę otrzyma należną. Chciałbym też,
            > żeby miała możliwość spojrzeć świadomie tym dzieciom w oczy

            Panskie pojecie sprawiedliwosci ugrzezlo gdzies w starozytnym Babilonie. Dzyn dzyn! Pobudka! Kilka tysiecy lat minelo i ludzkosc sie doksztalcila, wie wiele o swiecie, podrozuje z predkoscia dzwieku, tworzy metody komunikacji dzieki ktorych mozna bezkarnie grozic innym rozszarpaniem :)

            > nie ja jestem tu sędzią i katem...
            Jasne ze nie, nie osadzasz, nie ferujesz wyrokow.
            Az sobie wyobrazilem taka scenke komediowa. Wpadaja gestapowcy, pytaja gdzie ukryci partyzanci. A Chlop na to:
            - Nie chce nic mowic, ale ... ukryci w stodole...

            > Chciałbym też,
            > żeby miała możliwość spojrzeć świadomie tym dzieciom w oczy.
            Nie dotarlo do Pana jeszcze w toku dyskusji, ze one oczu nie mialy?
            • henrykkreuz Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 19:30
              Dzieci były i istniały.
              Ty tego nie pojmiesz, dlaczego będzie zmuszona spojrzeć im w oczy. Ty tego nie pojmiesz, że ona będzie zmuszona im spojrzeć w oczy w swojej wyobraźni, świadomości która do nie dotrze. Wcześniej czy później ale dotrze.
              • derwisz911 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 21:11
                Skoro jestesmy "na ty"...
                Zarodki, czy dzieci, fakt istnialy.
                Ze oczu nie mialy, to fakt. namacalny, sprawdzalny, niezbity.
                Ze nie pojales ironii - trudno.

                To, ze rzekomo jakas swiadomosc do tej Pani dotrze, to tylko Twoja, niczym nie poparta i, na szczescie, dosc odosobniona opinia. I moglbys nawet te Pania straszyc ogniami piekielnymi, oczami, spojrzeniami, rogatym diablem z widlami... ale to wciaz tylko Twoja opinia.
                Nie dane Ci bedzie juz sprawdzic jak bardzo bledna :)
                • henrykkreuz Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 23:23
                  Mylisz się. Też kiedyś tak myślałem jak Ty. Dotarło do mojej to dotrze też do świadomości innych. Spojrzą w oczy swych dzieci które zabili, to tylko kwestia kiedy, w trakcie życia czy na tzw. łożu. Wtedy zmienia się zdanie i rodzi się inna świadomość, dla niektórych to zbyt późno aby mogli to opowiedzieć żyjącym, ale inni mogą. I ja jestem jednym z tych, którzy mogą. Mówię to, co wiem bo tak nakazuje mi wiedza, przeżycie osobiste i poczucie uczciwości wobec innych ludzi. Reszta jest Twoją sprawą i Twoją odpowiedzialnością przed samym sobą, czego ci nie życzę. Twój wybór Twoja sprawa, ja spełniłem swój obowiązek jako człowieka, musiałem przestrzec. To wszystko.

                  To nie żadne ognie piekielne i inne bzdury opowiadane przez kk, tylko umysł każdego z nas który doświadcza, ocenia, przeżywa i zmienia.
                  • henrykkreuz Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 23:35
                    Dodam, że oddałbym wszystko co posiadam, dosłownie wszystko, nawet życie aby to zmienić. Ale raz podjętej decyzji nie da się zmienić, a teraz ani opisać, tym bardziej zapomnieć.
                    • derwisz911 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 22.03.11, 01:22
                      Brzmi jak 'przypowiesc' ksiedza typu 'znalem czlowieka, ktory. Ale nie mnie Cie osadzac.

                      Ale rowniez Ty nie powineines osadzac ludzi, ktorzy maja inne poglady. Nie do kazdego to wroci. A stany spowodowane demonizowaniem przeszlych decyzji nalezy leczyc, bo takie umartiwanie sie szkodzi czlowiekowi i wszystkim wokolo. Ciesz sie zyciem, i zamiast zalowac przeszlosci zrob cos pozytecznego co pozwoli ci we wlasnym sumeiniu zadosccuczynic :)

                      Pozdrawiam :)
                      • henrykkreuz Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 22.03.11, 01:40
                        Wróci do kazdego, bo każdy musi poznać skutki własnych czynów. To tylko kwestia kiedy.
                        Mylisz się, że ja się umartwiam, potrzeba leczyć i inne takie głupstwa. To w ogóle o co innego chodzi. To nawet trudno jest wytłumaczyć.
                        To jest podniesienie świadomości, tak jakby nowe narodziny całkowicie innego człowieka, to zawsze powoduje ogromny ból no nazwijmy to umownie bólem duszy. Po cierpieniu wywołanym przez świadomość przychodzi zmiana osobowości, podejścia do wielu spraw, no wiele się zmienia wewnątrz. Po obudzeniu świadomości inaczej wygląda świat, przychodzi też żal do siebie i ocena, ależ ja byłem kretyn.
                        Można próbować przyćmić swoją świadomość ponownie, no pewnie, ale to tak jakbyś ponownie chciał łazić po drzewach i wydawać tylko okrzyki uuuu.uuuuu.uuuu. Po obudzeniu świadomości nie da się ponownie wejść na drzewo, bo to jest nieodwracalne.
        • derwisz911 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 18:58
          @Hermina: bylo sie dac spalic, bo to tylko jednorazowe. Te 14 rozszarpan nie brzmi zachecajaco.
          Wystarczy obejrzec sobie materialy amerykanskich szkolek niedzielnych (takie przedstawienia z aktorami dla najmlodszych, gdzie wlasnie takie rozszarpania sa ukazywane - jako metoda przestrzegania latorosli przed "grzechem aborcji".

          A tak na powaznie, wszystkiego dobrego zycze. I gratuluje odwagi w lamaniu tematu tabu na forum. Szkoda, ze tak wielu zamiast dyskutowac (jesli sie roznia w pogladach) woli namietnie manifestowac swoja niewiedze i ciemnote.

          Pozdrawiam!
          • derwisz911 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 18:59
            Zanim troll mnie zje, przyznaje sie, ze pomylilem nicki. I to kto kogo ma rozszarpac. Niemniej pozdrawiam obie piszace :)
          • henrykkreuz Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 19:04
            Gdyby miała być to ocena mnie to jesteś w ogromnym błędzie.
            Wiem, że bestia bez sumienia, bez żadnych uczuć, ot maszyna do żarcia i srania - nie jest w stanie tego zrozumieć. No bo niby jak? Czym? Jak to sfera dla niej niedostępna.


            -
            Jedną rzeczą jest odkryć prawdę, inną zrozumieć ją, a jeszcze inną wszczęcie działania. Prawda jako taka nie ma wartości dopóki nie jest wykorzystana lub zastosowana.
            • derwisz911 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 19:07
              Bardzo prosze o zacytowanie, bo nie wiem do konca, o ktory fragment mojej wypowiedzi chodzi.

              Dziekuje z gory.
              • elinkan Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 29.03.11, 12:07
                Po co dyskutować z kimś, kto się tylko do leczenia nadaje? Nierówny partner dla Pań w tej dyskusji. Nic do niego nie dociera, nic nie rozumie, tylko swoje "dookoła wojtek"...
                Szkoda słów.
      • derwisz911 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 21.03.11, 18:53
        Owszem, niektore gatunki nawet zjadaja badz zabijaja potomstwo. Ale to narodzone.

        I tu ma Pan troche racji: Nie zaobserwowano u zwierzat aborcji. Ani farmakologicznej ani mechanicznej.

        Gratuluje poczucia humoru!
        • mymatka Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 22.03.11, 00:17
          Jest tzw. "Bruce effect". (see: neuroscientificallychallenged.blogspot.com/2008/07/dopamine-and-bruce-effect.html). Aborcja to chyba nie jest, ale bardzo to sprytne ;)
          I dziękuję za głos rozsądku w dyskusji.
      • benek231 Re: Miałam aborcję. Czuję się dobrze 22.03.11, 04:16
        henrykkreuz napisał:

        > Ktoś kto zabił własne dziecko nie ma sumienia - jest ZOMBIE bez jakichkolwiek u
        > czuć i serca.
        > Zwierzęta tego nie robią.
        >
        >
        *A ktos kto pieprzy takie glupoty, jak powyzej - z cala pewnoscia jest debil. :)
    • benek231 Nareszcie rozsadek zaczal wychodzic z szafy :O) 22.03.11, 04:01
      Brawo Czytelniczka - tak wlasnie trzeba, by w koncu oprzec sie terrorowi katolickich fundamentaistow. To swiry.

      To sa jak najbardziej normalne sprawy i nalezy o nich jak najbardziej otwarcie. Inaczej wdepcza w glebe - nie pozwola oddychac. A pozbycie sie niechcianej ciazy to po prostu zabieg medyczny - jak usuniecie polipa z nosa.

      Prawo do aborcji to Naturalne prawo kobiety. To ona chodzi w ciazy, ona ponosi tego skutki i ona musi miec praw do zdecydowania na rzecz aborcji - gdy ciaza nie jest chciana.

      Ze strony kleru jest to wyrafinowana i cyniczna gra o wladze i wplywy. Te moga zdobywac i utrzymywac przy odpowiednio szerokim poparciu parafin. Poparcie zas zdobywaja uruchamiajac akcje typu "ochrona poczetego zycia", bo glupich takze w parafiach wiekszosc a akcja obiecuje duza mobilizacje spoleczna, na ktorej fali zdobywaja poparcie i moga wygladac na silnych.

      Przy okazji wszystkim psycholom-psychopatom moze sie wydawac, ze maja ludzkie uczucia, gdy tak demonstruja empatowanie z zygota. Fakt zimnej pogardy dla niejednokrotnie cierpiacej kobiety moze ich zdaniem byc pominiety skoro za soba maja tzw. "najwyzsze moralne autorytety". Rutynowo nie zdaja sobie sprawy z tego, ze nie da sie wspolodczuwac z zygota. Jak i z tego, ze to wlasnie z kobieta wspolodczuwac nalezy.
    • awroble Życie to dobro aborcja to zło 22.03.11, 09:55
      Dobro i zło, życie i śmierć - każdy ma wybór. Aborcja jest wyborem śmierci i zła. Kobieto, kimkolwiek jesteś, nie rób tego! Dla Ciebie, tego małego kogoś, dla świata - wybierz życie i dobro. Jeśli teraz myślisz o aborcji, to na pewno jesteś w trudnej sytuacji, ale jest wyjście - wybór życia i dobra. Na pewno nie będziesz tego żałować.
      Znajdź najbliższe centum pomocy rodzinie lub dom samotnej matki. Tam otrzymasz wsparcie, radę i pomoc. Dowiesz się, że wiele kobiet takich jak Ty przeszło przez to samo, nie żałują decyzji i żyją dalej. Jest nadzieja!
      • hermina5 Re: Życie to dobro aborcja to zło 22.03.11, 10:06
        Tam otrzymasz
        > wsparcie, radę i pomoc

        Prosze cię - ty chyba nie widziałeś w zyciu domu samotnej matki...
    • z2006 "Czuję się dobrze"- być może taraz... 22.03.11, 18:28
      4.bp.blogspot.com/_xQwP8MNj0EA/R0_ZN-1r_AI/AAAAAAAADjQ/rMPppt47jnY/s1600-R/Federico%2BZuccaro%2B3.jpg
    • garp0 Miałam aborcję. Czuję się dobrze 23.03.11, 21:44
      Zrobiłam to dziś. Ostatnie dwa tygodnie to straszne nerwy. A muszę pracować. Dziś, pomimo bólu, wróciła mi chęć do życia.
      Współżyję ze stałym partnerem od 12 lat. Zabezpieczam się, ponieważ nie planuję macierzyństwa. Nie wiem jak do tego doszło, może to moje przemęczenie, mam za sobą ciężki okres. Aborcja to nie zabawka.
      Do wszystkich przeciwników mam dwie uwagi:
      1) dlaczego tracicie tyle czasu i energii zajmując się potencjalnymi dziećmi i to tylko wirtualnie? Przecież tyle dzieci (już narodzonych) w Polsce jest maltretowanych fizycznie i psychicznie, jest niedożywionych, czeka na dom. Dlaczego nie zaangażujecie się w pomoc w reality? Czy na pewno jesteście również przeciwni karze śmierci i wojnie, wszelkiej przemocy?
      2) Tak jak pisałam aborcja to nie zabawka. Dla mnie wyjście jedyne i ostateczne zarazem. Dlaczego jednak państwo i Wy szkalujecie takie osoby jak ja nie pozwalając się zabezpieczyć w 100% czyli poddać zabiegowi sterylizacji?
      Wykonałam dziś aborcję samodzielnie za pomocą farmaceutyków, w lęku, że może czekać mnie krwotok, zakażenie... mimo, że jak podają statystyki aborcja medyczna jest dużo mniej niebezpieczna niż sam poród jak i aborcja wykonywana chirurgicznie w podziemiu. Nawet nie wiem, czy zdążyłabym dotrzeć do lekarza, który jest godny zaufania i nie bałby się pomóc. Nie wiem też, czy byłoby mnie na to stać...
    • oszolom-z-radia-maryja Miałam aborcję. Czuję się dobrze 01.04.11, 11:48
      jak widac moi przeciwnicy nie potrafią ze mną merytorycznie rozmawiac więc im tylko bluzgi na odreagowanie swej głupoty pozostało co nie omieszkał nam admin zasugerowac kasując i słusznie te wpisy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka