Dodaj do ulubionych

Mamo, tato - szkoła jest dla sześciolatka

06.04.11, 06:11
I znowu będziemy "bohatersko pokonywać problemy" wymyślone przez urzędasów!
Ręce precz od MOICH dzieci!
Wolność albo śmierć!
Obserwuj wątek
    • jszania wladza genialnie wymyslila, tepi poddani sabotuja 06.04.11, 09:38
    • koloratura1 Re: Mamo, tato - szkoła jest dla sześciolatka 06.04.11, 10:40
      stefeggg napisała:

      >Ręce precz od MOICH dzieci!

      Ależ istnieje taka możliwość, polegająca na uczeniu dzieci w domu.
    • sunday Brawo. Urzędnicy wreszcie nauczyli się liczyć? 06.04.11, 10:59
      > W szkołach rozpacz. Urzędnicy oświatowi doliczyli się, że zamiast jednego rocznika
      > dzieci za rok w ławkach szkolnych zasiądą im dwa roczniki.

      Brawo. Urzędnicy wreszcie nauczyli się liczyć. Trochę to trwało, bo pani Hall jeszcze się nie nauczyła.
    • strangeday Mamo, tato - szkoła jest dla sześciolatka 06.04.11, 11:35
      Wszystkim naiwnym wyjaśniam, że w tej reformie najmniej chodzi o dzieci.

      To jest zwyczajne wydłużenie o rok czasu pracy - tyle nie że od góry, a "od dołu".
      Tak jakby wydłużyć wiek emerytalny do 66 lat na przykład.

      A ponieważ jest to sprzedawane jako "reforma edukacji", mało kto rozumie rzeczywisty cel...
      • jszania Mamo, tato - szkoła jest dla nauczyciela 06.04.11, 15:07
        strangeday napisał:

        > Wszystkim naiwnym wyjaśniam, że w tej reformie najmniej chodzi o dzieci.
        >
        > To jest zwyczajne wydłużenie o rok czasu pracy - tyle nie że od góry, a "od doł
        > u".
        > Tak jakby wydłużyć wiek emerytalny do 66 lat na przykład.
        >
        > A ponieważ jest to sprzedawane jako "reforma edukacji", mało kto rozumie rzeczy
        > wisty cel...

        nie tylko to, tez ze nauczycieli jest za duzo. a tak nie trzeba ich bedzie zwalniac, w miedzyczasie czesc z nich osiagnie wiek emerytalny. usluzne gadzinowki zawsze dadza wsparcie propagandowe ze to dla dobra dzieci.
    • stoprocentracji Bzdura 06.04.11, 11:40
      Trzeba było napisać ten artykuł w marcu, bo przecież teraz jest już po rekrutacji i najlepsze szkoły nie będą miały miejsc. Rodzice więc poślą dzieci do szkoły za rok - ale do szkoły, do której będą chcieli, a nie pierwszej lepszej, byle miejsca były.
    • lescer nadgorliwośc urzędasów i ślepe naśladownictwo! 06.04.11, 12:00
      Europa ma gimnazja, więc i u nas musiały powstać. Zdecydowana większość już wie, że ten pomysł był do niczego, ale brniemy dalej. Teraz sześciolatki będą musiały obowiązkowo iść do szkoły. I zapewne po kilku latach praktyki okaże się również, że pomysł był do bani. Za kilka lat może wprowadzą nam obowiązkowe przedszkola. W imię feminizmu i równości szans zawodowych obowiązkowe żłobki i diabli wiedzą co jeszcze. Ale dzieci nie będą przez to ani mądrzejsze, ani szczęśliwsze.
      Tak samo jak wprowadzając kasy chorych w Polsce, wiedziano już dobrze, że na zachodzie są one niewydolne - skończyło się na szczęście likwidacją.
      Urzędasy muszą się wykazywać pomysłami i ulepszeniami. A im więcej urzędasów, tym więcej chorych pomysłów.
    • kubustheone Mamo, tato - szkoła jest dla sześciolatka 06.04.11, 12:02
      Osoba, która pisała ten artykuł, chyba usłyszała gdzieś jakieś brednie. Mam dziecko sześcioletnie i poważnie zastanawiam się co zrobić już od prawie roku. Rozmowy z nauczycielami, pedagogami i psychologami i nikt nie potrafi jednoznacznie się wypowiedź. A Pani Aleksandra, typowo podchodzi do tematu z jednej strony. I wali z armaty w rodziców. No cóż...woli sprostowania, w tej chwili w pierwszych klasach są po 3-4 klasy po 20-25 dzieci.dla przypomnienia w rocznikach ich rodziców, również moim było po 7-8 klas po 30-35 dzieci w klasie. Zakładając nawet że zejdą się dwa roczniki, co jest niemożliwe bo rozmowy z innymi rodzicami pokazują że proporcja jest 40 -60 idących do zostających, to i tak nie będzie katastrofy. A dużo bardziej istotnymi pytaniami są, jak te dzieci będą między sobą się traktować w jednej klasie, jak będzie część jednego rocznika część drugiego i to nie tylko w pierwszej klasie, ale przez całą szkołę podstawową i gimnazjum.Jak nauczyciele będą podchodzić do dzieci młodszych, a jak do starszych? W którym kierunku będą wyrównywać poziom? Pamiętajmy też, że różnica wieku w jednej klasie w skrajnych przypadkach może dochodzić do dwóch lat (styczniowy siedmiolatek i grudniowy sześciolatek) a to w tym wieku to prawdziwa przepaść i niech nikt nie mówi że nie będzie z tym problemów bo nie uwierzę.
      • paranoja2 Re: Mamo, tato - szkoła jest dla sześciolatka 06.04.11, 12:26
        Mam córeczkę, która za rok pójdzie do szkoły jako sześciolatka. Nie chcę tu pisać o tym czy będzie na to gotowa czy nie. Ma iść pójdzie, ale... Problem liczebności tego podwójnego rocznika dostrzegłam już dwa lata temu.Nie prawda ,ze teraz jest około40 do 60. Bardzo dokładnie dopytuję w przedszkolach i wśród znajomych o dzieci sześcioletnie z tego rocznika i plany ich rodziców. Z przedszkola mojego dziecka np. odchodzi tylko 4 sześcioletnich dzieci. Tłok będzie i już.Mam żal do pani minister nawet nie o tę reformę, mam żal o zrzucenie jej ciężaru na barki rocznika mojego dziecka. Z tego co wiem, miała ona początkowo przebiegać inaczej . Do każdego rocznika dzieci siedmioletnich, przez te 3 lata miały dochodzić stopniowo dzieci sześcioletnie, z poszczególnych miesięcy, obowiązkowo np. ze stycznia, lutego, marca. W następnym roku z kwietnia, maja itd. Rozładowano by tłok, nie byłoby takich różnic wiekowych między dziećmi w klasie. Ale rząd przestraszył się przed wyborami, uległ interesom rodziców z 3 lat, a nasze dzieci mają ponieść konsekwencje podwójnego rocznika, przez wiele następnych lat. Wiem,ze będą pewnie szkoły, gdzie uda się utworzyć klasy z dzieci sześcioletnich i klasy z dzieci siedmioletnich. Wiem,ze są szkoły , gdzie tłoku nie będzie, ale są to nieliczne miejsca. Apeluję do rodziców dzieci sześcioletnich teraz: wyślijcie swoje dzieci do szkoły, ja wyboru nie mam. Nie zasłaniajcie się biadoleniem,że moje biedne dziecko nie jest jeszcze gotowe. Mojego nikt nie będzie o to pytał, więc jeżeli moja córka będzie gotowa to niby czemu wasze dziecko nie jest.Pani minister ,żeby przeprowadzać reformy trzeba być twardym albo się za to nie brać.
        • kubustheone Re: Mamo, tato - szkoła jest dla sześciolatka 06.04.11, 14:05
          No fakt następny rocznik ma najgorzej, bo nie ma wyboru. Pani minister nie przeanalizowała tego do końca, bo faktycznie trzeba było w tym roku nakazać pójść 6 latkom z pierwszych 6 miesięcy roku a w następnym roku drugiej połowie i sprawa byłaby załatwiona, ale tak nie jest.
          Co do proporcji 40-60 to mieszkam w dużym mieście i mam sporo znajomych w różnych przedszkolach i proszę mi wierzyć nie będzie dramatu. Rozłoży się to dość równomiernie. Z drugiej strony duża konkurencja też jest dobra. Ja w szkole podstawowej miałem po 7-8 klas w jednym roczniku, do liceum po 14 osób na jedno miejsce a na studia jeszcze więcej. I skończyłem i szkołę średnią i studia, także dałbym szansę naszym pociechom się wykazać.
          • jszania wyscig szczurow moze pozniej 06.04.11, 16:24
            kubustheone napisał:

            > No fakt następny rocznik ma najgorzej, bo nie ma wyboru. Pani minister nie prze
            > analizowała tego do końca, bo faktycznie trzeba było w tym roku nakazać pójść 6
            > latkom z pierwszych 6 miesięcy roku a w następnym roku drugiej połowie i spraw
            > a byłaby załatwiona, ale tak nie jest.
            > Co do proporcji 40-60 to mieszkam w dużym mieście i mam sporo znajomych w różny
            > ch przedszkolach i proszę mi wierzyć nie będzie dramatu. Rozłoży się to dość ró
            > wnomiernie. Z drugiej strony duża konkurencja też jest dobra. Ja w szkole podst
            > awowej miałem po 7-8 klas w jednym roczniku, do liceum po 14 osób na jedno miej
            > sce a na studia jeszcze więcej. I skończyłem i szkołę średnią i studia, także d
            > ałbym szansę naszym pociechom się wykazać.

            tak piszesz, bo przeszedles przez sito, a na dodatek to bylo dawno. kiedy cie wywala z roboty i bedziesz szukac nowej, a na jedno stanowisko bedzie po 30 chetnych, to wtedy napisz, ze DUZA konkurencja jest dobra. ja wole, zeby sie kilkulentnie dziecko nie scigalo za bardzo.
            • kubustheone Re: wyscig szczurow moze pozniej 07.04.11, 09:47
              w ciągu ostatnich kilku lat zmieniałem parę razy pracę, nieraz z własnej woli, raz były zwolnienia grupowe i się "załapałem", a raz pracodawca zbankrutował. W tym czasie nie zdarzyło mi się pozostać bez pracy dłużej niż dwa miesiące. Aczkolwiek musiałem rozesłać całą masę CV po całej Polsce i zrobić setki jeśli nie tysiące kilometrów, prowadząc rozmowy z pracodawcami. Nie narzekam. Jak będziemy dzieci chronić przed wszystkim możliwym złem to ich dorosłość będzie dopiero ciężka.
              • jszania Re: wyscig szczurow moze pozniej 07.04.11, 10:43
                kubustheone napisał:

                > w ciągu ostatnich kilku lat zmieniałem parę razy pracę, nieraz z własnej woli,
                > raz były zwolnienia grupowe i się "załapałem", a raz pracodawca zbankrutował. W
                > tym czasie nie zdarzyło mi się pozostać bez pracy dłużej niż dwa miesiące. Acz
                > kolwiek musiałem rozesłać całą masę CV po całej Polsce i zrobić setki jeśli nie
                > tysiące kilometrów, prowadząc rozmowy z pracodawcami. Nie narzekam.

                kubustheone napisał:

                > w ciągu ostatnich kilku lat zmieniałem parę razy pracę, nieraz z własnej woli,
                > raz były zwolnienia grupowe i się "załapałem", a raz pracodawca zbankrutował. W
                > tym czasie nie zdarzyło mi się pozostać bez pracy dłużej niż dwa miesiące.

                poprostu jestes najlepszy z najlepszych. ci ktorzy nie maja pracy przez kilka lat nie sa. to jest taka cecha sredniej, ze najwiecej jest sredniakow. maja isc na ubytek?

                > Jak będzie my dzieci chronić przed wszystkim możliwym złem to ich dorosłość
                > będzie dopiero ciężka.

                niech sie hartuja od najmlodszego
    • wj_2000 Mamo, tato - szkoła jest dla sześciolatka 06.04.11, 12:36
      Pisałem do Ministerstwa gdy dyskutowano reformę z posłaniem do szkoły 6-latków jak to zrobić racjonalnie. Ale któryś (któraś?) z wiceministrów mi odpisała, że to zbyt skomplikowane. A rozwiązywał mój pomysł wszystkie trudności o których teraz głośno.
      W roku wprowadzenia reformy 2009 do szkoły musiały oczywiście iść dzieci z rocznika 2002. Należało (chcąc doprowadzić do przesunięcia wieku o rok, rzecz jasna) ZARZĄDZIĆ bez pytania rozszerzenie obowiązku szkolnego na dzieci z rocznika 2003 urodzone w pierwszym kwartale.
      Trudno by to było nazwać "posłaniem sześciolatków do szkoły", bo te dzieci, w skrajnym wypadku byłyby młodsze TYLKO o 3 miesiące od I TAK IDĄCYCH starym trybem "siedmiolatków" z grudnia 2002 roku. W zaokrągleniu to i październikowe dziecko z rocznika 2002 i lutowe z 2003 to SIEDMIOLATKI.
      Za rok, w roku 2010 obowiązek szkolny (oprócz rocznika 2003) powinien ZARZĄDZENIEM być rozszerzony na dzieci z roku 2004 urodzone w pierwszej połowie roku. (Rocznikowych "siedmiolatków" byłoby już tylko 3/4 rocznika, bo ci z pierwszego kwartału do szkoły poszły rok wcześniej). Mielibyśmy znów w pierwszej klasie dzieci urodzone na przestrzeni 5 kwartałów. Za rok obowiązek objął by "sześciolatki" urodzone do końca września, a w roku 2012 szłyby dzici urodzone w roku 2006 i 1/4 rocznika 2005 (ci z miesięcy październik, listopad, grudzień).
      Przez 4 kolejne lata mielibyśmy klasy o liczebności około 125% jednego rocznika kalendarzowego, a rozpiętość wieku byłaby 15 miesięcy zamiast (i tak nieuniknionych) 12 miesięcy.
      Nie było by rozterek rodziców, nie było 2 letnich różnic wieku dzieci w jednej klasie, nie byłoby NAGLE jednego rocznika z prawie dwukrotną liczbą klas szturmującego za 6 lat gimnazja, potem licea, potem uniwersytety.
      Ale Ministerstwo jest GŁUPIE. Pierwotny projekt był: zrobić to jednym skokiem. (Absurd). Potem ktoś mądry mówił - rozciągnąć w czasie.
      Ale do głosu doszli nowi (starzy?) DEBILE - rozciągnąć ale dając decyzję w ręce rodziców. Rezultatem jest odsunięcie absurdalnego zdwojenia rocznika o 4 lata w stosunku do pierwszej głupoty i napsucie krwi czterem dodatkowym rocznikom (teraz, gdy w klasie jest jeden sześciolatek, a nawet gdy NIE MA ŻADNEGO) program jest taki jakby to była cała klasa dzieci (średnio) o rok młodszych niż w rzeczywistości.
      Ja ośmielę się zaproponować RATUNEK, częściowy, ale jednak jakiś.

      ODPUŚCIĆ w roku 2012 obowiązek szkolny dzieciom urodzonym w DRUGIEJ połowie 2006.

      Odpuszczenie, anarchistyczni Polacy przyjmą łatwiej, niż ZMUSZENIE w TYM roku dzieci z PIERWSZEJ połowy roku 2005 do obowiązku szkolnego - już zresztą niemożliwe ze względu na kalendarz.
      Oba rozwiązania ŁAGODZĄ problem skoku liczebnościowego oraz zmniejszają rozpiętość wieku z 24 miesięcy w jednej klasie do 18 miesięcy.
      • miedzymorze Re: Mamo, tato - szkoła jest dla sześciolatka 06.04.11, 13:49
        Bardzo sensowna propozycja, szkoda, że nie przeszła.
        chociaż, od biedy, można ją jeszcze zastosować 'w drugą stronę'

        pozdr,
        mi
    • arseno szanowna pani redaktor, proszę więc posyłać swoje 06.04.11, 13:40
      a naszym dać spokój. Bo to jedna z najgorszych decyzji tego rządu
    • gwanutka Mamo, tato - szkoła jest dla sześciolatka 12.05.11, 23:36
      Ręce precz od mojego dziecka, pni Hall do fryzjera a potem najlepiej na księżyc!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka