mryf Nie jestem głupia czy leniwa - list 03.07.11, 23:56 www.youtube.com/watch?v=irtMJnqcDs0&sns=fb i tyle w temacie :P Odpowiedz Link Zgłoś
mryf Nie jestem głupia czy leniwa - list 03.07.11, 23:57 www.youtube.com/watch?v=irtMJnqcDs0&sns=fb i tyle w temacie :-) Odpowiedz Link Zgłoś
andrzej12_1 Nie jestem głupia czy leniwa - list 04.07.11, 00:00 Tekst zawiera sporo nadużyć. Po pierwsze. Wystrzeliwując wszystkie odpowiedzi w teście ABCD (23 pytania na tegorocznej maturze) trafimy średnio 5.75 pkt (około 6). Zostaje zatem do zdobycia zaledwie 9 punktów (z pozostałych 44 do zdobycia). Wystarczy znać odpowiedzi na kilka pytań z testu i już się zdało (można zaliczyć samym testem wyboru, gdzie nie ma praktycznie liczenia, dowodzenia, a i zadania są różnego typu). Znając dobrze dowolny dział matematyki można było spokojnie zaliczyć egzamin. Nieznajomość logarytmów, wielomianów, trygonometrii nawet razem wziętych nie dyskwalifikowała zdanego egzaminu (kto nie wierzy niech przejrzy arkusz). Nie wyobrażam sobie jak można nie zdać tego egzaminu.. Zdawałem tegoroczną maturę - rozwiązanie arkusza zajęło mi 60 minut i uzyskałem wynik 98% (z rozszerzenia analogicznie - tylko że 94%). Rozumiem, że nie każdy jest orłem z matematyki - ale żeby zdać na 30% wystarczą podstawy wyniesione z gimnazjum. Żeby nie było wątpliwości zdałem też polski i inne przedmioty. Zdobycie 13 punktów na 50 oznacza że dziewczyna zdobyła zaledwie 7 punktów ponad wartość oczekiwaną (zakładając wystrzelanie testu totalnie na oślep, a pozostawienie części z zadaniami otwartymi pustej). Niestety, jeśli prawdą jest że brała bardzo dużo korepetycji to się nie przyłożyła lub po prostu się nie nadaje (nie jest w stanie zrozumieć elementarnych podstaw matematyki: na prawdę nie mówimy już tutaj o logarytmach, prawdopodobieństwie itp. bo żeby zdać test wystarczyło zrobić inne pytania). Nie jestem też zdania, że obecna matura jest dobra. Nie uczy się w ogóle myślenia. Zadań powinno być mniej (wystarczyłoby moim zdaniem 5 zadań). Możnaby z nich wybrać powiedzmy trzy, a zrobienie jednego w pełni poprawnie zaliczałoby egzamin. Poziom zadań mógłby być np. taki jak na Olimpiadzie Matematycznej Gimnazjalistów [www.omg.edu.pl]. Sądzę, że wtedy przestaliby uczyć "do matury" [w ogóle co to jest za stwierdzenie, czy nie czujecie bezsensu uczenia DO MATURY?!], a uczyliby naprawdę matematyki. Niestety, w wielu szkołach nie uczy się już naprawdę, uczy się do: sprawdzianu trzecioklasisty, sprawdzianu szóstoklasisty, egzaminu gimnazjalnego, matury, egzaminu zawodowego. To jest chore, nie ma czasu by nauczyć przedmiotu... Odpowiedz Link Zgłoś
wwariatka Re: Nie jestem głupia czy leniwa - list 04.07.11, 00:21 I należałoby jeszcze do tego co napisałeś dodać, że uczeń zdający maturę ma do dyspozycji wzory podczas egzaminu Odpowiedz Link Zgłoś
qwww Nie jestem głupia czy leniwa - list 04.07.11, 00:06 tiaa, a kiedy drugi artykulik "nie zdałam do niczego mi nieprzydatnego j.polskiego (bo po studiach na matematyce wyjeżdżam do Chin Czerwonych) a z mojej ulubionej matematyki dostałam 100%", chlip, chlip... Odpowiedz Link Zgłoś
lech-123 nie takie proste 04.07.11, 00:12 Jestem fizykiem, więc powinienem być święcie oburzony na autorkę listu do Gazety. W rzeczywistości uważam, że może nieprecyzyjnie, ale zwraca uwagę na istotny problem. Matematyki uczy się w szkole źle. Nie jest intelektualną przygodą, a listą formuł do wykucia na pamięć w krótkim czasie, bo godzin lekcyjnych jest w programie mało. Do tego dochodzą nieprzygotowani nauczyciele.Zrezygnowano z twierdzeń i dowodów a bez nich w zasadzie matematyka nie ma sensu. W moim rozumieniu, najważniejsze co możemy wynieść z przedmiotów humanistycznych to lepsze przygotowanie do rozumienia własnych i cudzych emocji - indywidualnych (literatura) i zbiorowych (historia). Matematyka wprowadza nas w świat rządzony regułami, z którymi nie można dyskutować i razem z biologią, chemią i fizyką pokazuje że możemy zrozumieć (i wykorzystać) czasem nawet dość złożone zjawiska przyrody. W czasie kiedy chodziłem do liceum, matematyka i fizyka otwierały drzwi na politechnikę. W klasie mat-fiz szyscy rozumieli, po co się jej uczą. Dzisiaj cała dyskusja sprowadza się do tego, czy humanistom rzeczywiście potrzebne są logarytmy i rachunek prawdopodobieństwa. Pytanie ile jeszcze lat będziemy walić głową w mur i narzekać na słaby poziom przedmiotów ścisłych zanim przyjdzie komuś do głowy zastanowić się skąd może brać się ten problem. Odpowiedz Link Zgłoś
spokojny.zenek Re: nie takie proste 04.07.11, 00:16 1. Ile to tych logarytmów i rach. pr. jest na podstawowym poziomie matury? 2. Przecież to, ze matematyki uczy się źle jest oczywiste - także w tej dyskusji to widać. Ja spytam o coś innego - jak to możliwe, że 100% z polskiego uzyskała osóbka, która tak katastrofalnie pisze po polsku??? Jak to możliwe, żeby nie uzyskać 30% z testu, w którym "z totolotka" ma się 6 dobrych odpowiedzi? Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: nie takie proste 04.07.11, 01:44 spokojny.zenek napisał: > Ja spytam o coś innego - jak to możliwe, że 100% z polskiego uzyskała osóbka, k > tóra tak katastrofalnie pisze po polsku??? Jak to możliwe, żeby nie uzyskać 30% > z testu, w którym "z totolotka" ma się 6 dobrych odpowiedzi? Tak to możliwe, że testową maturę z polskiego rozwiąże tresowany szympans - byle wpasował się pod klucz. A nauczanie polskiego w szkołach wcale nie jest lepsze niż matematyki, o czym ów list niedoszłej maturzystki świadczy. > > > Odpowiedz Link Zgłoś
spokojny.zenek Re: nie takie proste 04.07.11, 20:31 No ale tyle błędów w tak krótkim tekście? Jeszcze jedno jest dla mnie niepojęte - jak można z takiej matury dla idiotów dostać tylko 26% i jeszcze się tym CHWALIĆ na forum??? Odpowiedz Link Zgłoś
kaczka_dziwaczka_czyli_dziwna chytry dwa razy traci czyli bidulka bez korków 04.07.11, 00:32 Chytry dwa razy traci. Ja brałam korepetycje ze wszystkiego tak jak wszyscy, chociaż nie groziła mi obowiązkowa matura z matematyki. Ci, którzy nie brali korepetycji, to szkolni pariasi z rodzin upośledzonych finansowo zmuszeni do żałosnej samodzielności przez brak pieniędzy. Korki z matmy są nieuniknione i tylko korki z matmy mogą ocalić przed zgubieniem się w matematycznym labiryncie bezsensu. Dla wszystkich, którzy matematykę uważają za oderwany od rzeczywistości bezsens, podaję przykłady zadań typu oblicz prawdopodobieństwo, że: sprawdzi się prognoza pogody zatrujesz się podczas wycieczki do Egiptu pierwszy stosunek seksualny będzie nieudany znienawidzisz partię, na którą głosowałeś/głosowałaś w ostatnich wyborach twoja pierwsza firma zbankrutuje w ciągu roku Prawda, że logiczne i interesujące? Szkoły dla głupków produkują jednak głupków i zadania z matematyki, zamiast wyrażać rzeczywiste problemy i zjawiska, koncentrują się na kostce do gry. Bezsens. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczka_dziwaczka_czyli_dziwna zadania z matematyki wg. kaczki dziwaczki 04.07.11, 00:35 Jeżeli lubicie matematykę i macie poczucie humoru, to rozwiążcie przygotowane przeze mnie zadania na poziomie dostosowanym go IQ wynoszącego 3K (trzech Komorowskich). ZADANIE 1. Trzy przedsiębiorstwa budowlane przystąpiły do przetargu na budowę autostrady. Przedsiębiorstwo A zaproponowało komisji przetargowej łapówkę w wysokości 5 % wartości kosztorysu. Przedsiębiorstwo B zaproponowało komisji przetargowej łapówkę w wysokości 10 % wartości kosztorysu. Przedsiębiorstwo C zaproponowało komisji przetargowej łapówkę w wysokości 20 % wartości kosztorysu. Oblicz prawdopodobieństwo wygrania przetargu przez każdą z firm A, B i C. ZADANIE 2. Podczas przetargu na budowę autostrady przedsiębiorstwo X zaproponowało komisji przetargowej łapówkę w wysokości 20 % wartości kosztorysu wynoszącego 100000000 zł. Oblicz, o jaką kwotę przedsiębiorstwo X musi zmniejszyć koszt budowy autostrady, aby zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć na łapówkę dla komisji przetargowej wynoszącą 20 % wartości kosztorysu. ZADANIE 3. Prezydent miasta W obsadziła 100 % stanowisk w administracji samorządowej 8563 członkami swojej partii, jednak dla 12566 członków partii nie starczyło etatów w administracji samorządowej. Oblicz, ile dodatkowych etatów musiała utworzyć prezydent miasta W, aby dać zatrudnienie wszystkim członkom swojej partii. ZADANIE 3. Prezydent miasta W co roku podwyższała pensje pracowników administracji samorządowej o 20 %. Oblicz, o jaki procent wzrosły zarobki pracowników administracji samorządowej po upływie czterech lat w stosunku do ich zarobków w pierwszym roku pracy w administracji samorządowej. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Nie jestem głupia czy leniwa - list 04.07.11, 01:06 Jeżeli dostałaś 100% z rozszerzonego polskiego, to powinnaś wiedzieć, że jest liczba oczek, a nie ilość oczek. Liczba dotyczy rzeczowników policzalnych, ilość niepoliczalnych. Liczba litrów, ilość mleka. A poza tym - we wrześniu będzie druga rekrutacja na wiele kierunków humanistycznych na rozmaitych uczelniach. Proponuję dobrze się rozejrzeć i zastartować. Powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
yatyter Nie jestem głupia czy leniwa - list 04.07.11, 01:23 Mature zdawalem bardzo dawno i od tamtego czasu nigdy (oprocz prostych operacji matematycznych) tak zwana matematyka z wyzszej polki nie byla mi potrzebna mimo ze prowadze firme ktorej roczne obroty przekraczaja milion dolarow. Z wyksztalcenia jestem artysta,z zamilowania sportowcem. Dozylem sedziwego wieku,zylem w wielu krajach i nigdy w zyciu codziennym ani zawodowym nie potrzebne mi byly wzory skroconego mnozenia,calki,ciagi matematyczne. Mam wsrod swoich znajomych wybitnych matematykow,astronomow ,komputerowcow i oni tez w codziennym zyciu nie stosuja szerokiej wiedzy matematycznej. Mimo swych analitycznych i logicznych zdolnosci w zyciu codziennym nie wyrozniaja sie tak zwana zyciowa madroscia. Dla przykladu podam taki smieszne wydarzenie z zycia mojego kolegi matematyka. Pewnego dnia do jego piwnicy w bloku wlamali sie zlodzieje i ukradli mu rower.(lata 70-te) Nastepne dwie noce przespal w piwnicy bo myslal ze zlodzieje jeszcze raz przyjda. Solidaryzuje sie z autorka listu. Matematyka na maturze nie jest nikomu potrzebna jesli nie wybiera sie na studia ktore wymagaja wiedzy i zdolnosci matematycznych. Odpowiedz Link Zgłoś
kamalaska Nie jestem głupia czy leniwa - list 04.07.11, 01:26 hej!moja młodsza siostro:) zdawałam maturę w 2002 roku z historii i dostałam piątkę, starą maturę, skończyłam historię i chyba będę studiować polonistykę...podyplomowo:( tak rozumiem cię, mój przyszły dziennikarzu:( ja z matmy tez bym oblała a wiesz ze jest szansa z drugiego terminu isc na studia?moze na jakies inne, ale najwyzej zaczniesz te filologie jako drugi kierunek obok pobocznej teologii czy jakiejs historii:( Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Nie jestem głupia czy leniwa - list 04.07.11, 01:49 kamalaska napisała: > tak rozumiem cię, mój przyszły dziennikarzu:( Wiesz co Ci powiem? Przez parę lat z dziennikarstwa żyłem, teraz wciąż publikuję sobie tu i ówdzie jako wolny strzelec i z moich obserwacji wynika, że dziennikarze "humaniści" to robią ogony jakieś - kroniki policyjne, jakieś bzdurne artykuły. I skutki tego widać, nawet tu w Wyborczej. A ci, co piszą coś więcej, to są ludzie z wykształceniem zupełnie z innej bajki. Bo żeby ładnie pisać nie trzeba mieć ukończonej polonistyki. Za to żeby pisać z sensem warto umieć logicznie myśleć i mieć jakąś wiedzę ogólną. Już kiedyś była ta dyskusja na forum gazety, tu sobie ją zachowałem w formie blogaskowej: orys.blox.pl/2008/08/Fizyka-a-dziennikarstwo.html > a wiesz ze jest szansa z drugiego terminu isc na studia?moze na jakies inne, al > e najwyzej zaczniesz te filologie jako drugi kierunek obok pobocznej teologii c > zy jakiejs historii:( Pewnie, bo po co studiować to co się chce, jak można byle co... :( Za studia powinno się jednak płacić... Odpowiedz Link Zgłoś
na.memlonie Nie jestem głupia czy leniwa - list 04.07.11, 01:48 Ktoś na forum stwierdził, że matematyka jest niepotrzebna humanistom. Ktoś inny spytał,po co język polski czy historia literatury potrzebna jest np inżynierom czy naukowcom w dziedzinie nauk ścisłych. Ano po to, żeby być człowiekiem światłym (znacie dzieci to słowo?), umieć pisać po polsku i umieć myśleć. Matematyka, tak samo zresztą jak łacina i filozofia, jest ćwiczeniem sprawności umysłu. Literatura wzbogaca słownictwo, którym można opisać świat; im uboższy język, tym mniej się ze świata rozumie. I to ma dawać szkoła ogólnokształcąca. Jesli ktoś sobie tego nie życzy, może wybrać np szkołę hotelarską albo innej specjalności. Nic w tym hańbiącego. Natomiast pretensje, że wymagania są nie po myśli ucznia, przynoszą wstyd. W jakim celu Gazeta Wyborcza drukuje taki list, i to bez komentarza? Żeby promować nieuctwo? To dopiero wstyd i hańba. Odpowiedz Link Zgłoś
massachusetts11 niestety jestes glupia, i masz na to juz papier 04.07.11, 01:48 Zenada. Matura ma byc punktem w ktorym ocenia sie czy człowiek ma szanse na zdobycie wyższego wyksztalcenia czy nie. Ja tez nie znoszę matematyki, ale to czy człowiek potrafi sie jej nauczyc na 30% jest po prostu testem czy jest sie zdolnym do nauki w ogóle, jest to swego rodzaju test na inteligencje- nie bezposrednio przez poziom matematyki, ale przez poziom przyswajania wiedzy w ogóle. I tak obnizenie progu do 30% jest motywowane tylko i wyłącznie swietokróstwem zasiedziałej na stołkach kadry akademickiej ktore w obliczy nizu chce miec jak najwiecej, nawet slabej jakosci, chetnych na studia, co by im przypadkiem koryta budżetowego nie odcieto. Kierunki ktore docelowo kształcą przyszłych pracowników sfery budżetowej powinny zostać poddane glebokiej refleksji a liczba miejsc, na przyklad na polonistyke, sponsorowanych z podatków powinna byc ograniczona. i nie mam tu na mysli pieniedzy na badania prowadzona przez katedry filologii polskiej, tylko liczbę polonistów kształcących sie z podatkow. a reszta jak bierze za siebie odpowiedzialnosc niech studiuje platnie, bo nie stac nauki polskiej na produkcje takiej ilosci wrazliwych bezrobotnych hobbystow. Odpowiedz Link Zgłoś
yatyter Nie jestem głupia czy leniwa - list 04.07.11, 01:59 Mieszkam w Kanadzie gdzie nie ma matury i nie ma obowiazku zdawac matematyki aby ukonczyc szkole srednia.Tak samo jest w Stanach i jakos nikomu nie brakuje potrzebnego slownistwa do obpisania swiata poniewaz nie zaliczyl matematyki. Z doswiadczenia zyciowego wiem ze matematycy mimo swojej analitycznej umyslowosci moga tez byc zyciowymi safaduami. Przykladem moze byc moj nauczyciel matematyk z liceum,ktory w codziennym zyciu zachowywal sie jak niedorozwinety dzieciak. Odpowiedz Link Zgłoś
camparis Re: Nie jestem głupia czy leniwa - list 06.07.11, 15:27 yatyter napisał: > Mieszkam w Kanadzie gdzie nie ma matury i nie ma obowiazku zdawac matematyki ab > y ukonczyc szkole srednia.Tak samo jest w Stanach i jakos nikomu nie brakuje po > trzebnego slownistwa do obpisania swiata poniewaz nie zaliczyl matematyki. (z doświadczenia) W Stanach nie ma matury. W Polsce matura jest nieobowiązkowa. I tu i tu po zakończeniu szkoły średniej zdobywa się wykształcenie średnie. Aby pójść na studia w Polsce trzeba mieć zdaną maturą, a w Stanach jeden z dwóch testów: SAT lub ACT - obydwa składają się z części językowej (angielski-literatura i angielski-gramatyka), z części matematycznej oraz z części przyrodniczej (podstawy z fizyki, chemii, biologii, geografii itp.). Więc pisząc, że w Stanach zaraz po high school można pójść na studia piszesz po prostu nieprawdę! Odpowiedz Link Zgłoś
dr_pitcher Re: Nie jestem głupia czy leniwa - list 07.07.11, 11:27 Tyle tylko, ze zeby ukonczyc szkole w Kanadzie trzeba zaliczyc podstawowe kursy z matematyki na poziomie znacznie zaawansowanym niz matura. I zaliczyc jej na 50% (zwykle nawiet wiecej) Odpowiedz Link Zgłoś
marcinszewczyk91 Nie jestem głupia czy leniwa - list 04.07.11, 02:00 Jak ktoś, kto nie zdał podstawowej matematyki może o sobie mówić, że nie jest głupi czy leniwy? Odpowiedz Link Zgłoś
charadrius_vociferus A ja sie z nia (troche) zgadzam 04.07.11, 03:05 Ja mam doktorat z matematyki. Ale jesli ktos ma np. predyspozycje do bycia aktorem, to nie nalezy mu blokowac wstepu do Akademii Teatralnej tylko dlatego, ze jest slaby z matematyki. Moim zdaniem nalezy mu pozwolic studiowac. Moze bedziemy mieli dobrego aktora? A ze bedzie to aktor slaby z logiki i nie bedzie umial policzyc w ile lat splaci pozyczke? Swiat sie od tego nie zawali. Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: A ja sie z nia (troche) zgadzam 04.07.11, 03:12 Że jest SŁABY - oczywiscie, że nie. Dlatego matura jest na tak niskim poziomie, żeby nawet słabi mogli ją zdać. A jak nie mogą - kto komu broni być aktorem bez matury? :-) Odpowiedz Link Zgłoś
imperiatrix Re: A ja sie z nia (troche) zgadzam 07.07.11, 16:22 tomek854 napisał: > A jak nie mogą - kto komu broni być aktorem bez matury? :-) A z tym się po części nie zgodzę. O ile fakt - samej matury nie wymagam - to jednak czułabym się znacznie lepiej wiedząc, że znany aktor/muzyk/pisarz/ktokolwiek ma jednak ową mityczną "podstawową wiedzę o świecie", którą to matura ma sprawdzać. Czy nam się to podoba, czy nie, żyjemy w społeczeństwie "calebrytocentrycznym" (tak, wiem, że to nie jest prawdziwe słowo). Postacie z pierwszych stron gazet mogą wywierać spory wpływ na stan kraju i świata. Znane jest wiele przypadków, kiedy aktorzy/muzycy/celebryci nagle przekwalifikowali się i zajęli się polityką - nawet jeśli nie aktywnie, to "półaktywnie", wyrażając swoje poparcie dla konkretnej partii/organizacji/ruchu. Nie od dziś wiadomo, że poparcie cenionej osobistości przekłada się na popularność wśród tzw. "zwykłych ludzi". Niestety nie każdy zdaje sobie sprawę, że fakt, że ktoś jest dobry w jednej dziedzinie wcale nie musi oznaczać, że jest dobry we wszystkim. W efekcie mamy potencjalne zagrożenie, że niedoinformowane społeczeństwo podąży w przepaść za niedokształconym przywódcą. Podsumowując: posiadanie wiedzy potrzebnej na uzyskanie świadectwa dojrzałości jest moralnym obowiązkiem każdego, kto chce i może wywierać wpływ na opinie innych ludzi, a do tej grupy (-stety albo nie) zaliczają się obecnie także i aktorzy. No chyba, że ktoś chce grać w lokalnym teatrzyku, gdzie nie zdoła wyrządzić wielu szkód - to może i bez matury. Albo jeśli jest na tyle mądry, żeby umieć odróżnić sprawy, na których się zna od pozostałych i wypowiadać się tylko o tych pierwszych. Odpowiedz Link Zgłoś
camparis Re: A ja sie z nia (troche) zgadzam 06.07.11, 15:31 charadrius_vociferus napisał: > Ale jesli ktos ma np. predyspozycje do bycia aktorem, to nie nalezy mu blokowac > wstepu do Akademii Teatralnej tylko dlatego, ze jest slaby z matematyki. Aby zostać aktorem nie trzeba kończyć studiów w szkole teatralnej :) Odpowiedz Link Zgłoś
adam.2x Kiepskie nauczanie matematyki 04.07.11, 03:06 Z tego co przeczytałem wnioskuję że sposób nauczania matematyki w tej przynajmniej szkole jest kiepski. Być może jest zbyt agresywnie wysoki albo zbyt schematycznie przedstawiany. Odpowiednio nauczana matematyka może być interesująca dla wszystkich. Oczywiscie nie wszyscy są zdolni matematycznie jednakowo i interesujące nauczanie nie oznacza tego samego materiału dla wszystkich. W lepszych szkołach w USA uczniowie są podzieleni w przedmiotach takich jak angielski, matematyka, i parę innych na grupy o różnym poziomie. Najwyższy poziom jest "accelerated" i na nim na końcu szkoły można nawet zaliczyć semester universytetu. To jest zwykle najlepsze 10-15%, może 20% uczniów. Poniżej jest "college preparatory" który kwalifikuje do ubiegania się o przyjęcie na universytet. Najniższy to "general' albo "basic" to jest minimum szkoły sredniej, niezbyt wysokie. O przydziale do okreslonej grupy decydują pedagodzy. Po takim rozdzieleniu można powiedzieć że w jednej szkole są trzy różne szkoły a dzieciaki z najwyższej i najniższej grupy spotykają się tylko na zajęciach z gotowania, lepienia garnków itp. Polecam zastanowienie się nad takim systemem też w Polsce. Z drugiej strony przyznam że amerykański system szkolny i ogólnie społeczny skoncentrowany jest na wyłowieniu jak najszybciej tych 10-15% najlepszych i zabezpieczeniu ich rozwoju aby stali się liderami w różnych dziedzinach. Reszta musi się przebijać sama. Odpowiedz Link Zgłoś
camparis Re: Kiepskie nauczanie matematyki 06.07.11, 15:30 Ale dyskusja nie dotyczy nauczania w szkole średniej tylko zdawania matury! W Stanach trzeba zdać SAT lub ACT aby dostać się na jakiekolwiek studia. A tam jest i matematyka, i podstawy chemii, fizyki, biologii i angielski (dwa egzaminy). Odpowiedz Link Zgłoś
khadzad Nie jestem głupia czy leniwa - list 04.07.11, 03:56 Chyba jednak jesteś głupia. Nasi rodzice zdawali maturę z matematyki z całek, pochodnych i granic. Coś czego ty nie miałaś a klasy z rozszerzoną matematyką rzadko kiedy o tym wspominają. Dziecko cieszę się, że nie dostałaś się na studia i że oblałaś maturę. Świadczy to o tym, że ten egzamin nadal w jakimś stopniu oddziela tępaków od ludzi nadających się na studia. Chciałbym przypomnieć, że uczęszczałaś do Liceum "Ogólnokształcącego". Skoro masz 100% z języka polskiego jestem pewien, że znasz znaczenie słowa w cudzysłowiu. Nie otrzymałaś ogólnego wykształcenia, nie zasługujesz na świadectwo dojrzałości. Koniec, kropka. Odpowiedz Link Zgłoś
shinsetsu Nie jestem głupia czy leniwa - list 04.07.11, 06:33 Zgadzam się, najczęściej to nauczyciele nie potrafią zachęcić do przedmiotu - ja zawsze tak miałam, kochałam przedmioty, z których miałam dobrych nauczycieli. A z matmy i fizyki miałam wybitnych :) Też sądzę, że osoby po maturze powinny orientować się we wszystkich dziedzinach, nie tylko tych, które je fascynują. Ale zawsze brakowało mi jakiegoś rozwiązania dla tych rodzynków, które były wybitnie jednokierunkowe. Kolega z klasy brylował na konkursach z fizyki i matematyki, a wypracowania z polskiego notorycznie zawalał (nawet jeśli nauczycielce udało się odczytać jego pismo, bo miał tragiczne). Autorka artykułu ma to samo, tylko na odwrót. Wyobrażam sobie, że wiele naprawdę zdolnych osób traci przez coś takiego szansę na dalszy rozwój. Tak nie powinno być. Ma rację Pacewicz, kiedy mówi, że matura to chyba przeżytek. Można by ją zlikwidować i zostawić TYLKO egzaminy na studia. Ja zdawałam jeszcze starą maturę i miałam wstępne, po pierwsze sprawiedliwsze, bo zdawane przez wszystkich chętnych w jednym miejscu i czasie, przed tą samą komisją, a po drugie bardziej skrojone na miarę studiów. A jeśli już musimy zostawić maturę, to może nie róbmy z niej koniecznego warunku do studiowania. Może stwórzmy furtkę dla rodzynków - jeśli podczas wstępnych wykażą się wybitnym talentem, mogą studiować bez matury. Odpowiedz Link Zgłoś
oberix Nie jestem głupia czy leniwa - list 04.07.11, 08:11 Jesteś i głupia i leniwa Bo matematyki nie uczy się dopiero w klasie maturalnej - tego trzeba się uczyć od początku i korki w klasie maturalnej nic nie pomogą. Jeżeli zawsze ją traktowałaś po macoszemu " bo przecież jestem humanistką" . 30 % poprawnych odpowiedzi to jakiś śmieszny poziom, każdy egzamin trzeba zdawać 50% +1 punkt - to jest dopiero 3 minus. Nie rozumiem dlaczego tak zaniżają poziom z matury. Przeglądałem te zadania - tam nie trzeba było żadnych wzorów używać skoro tylko mózgu czyli logicznego myślenia. Połowę z tych zadań można w pamięci policzyć. Spójrz dziewczyno jakie były kiedyś zadania na maturze. Pewnie byś nawet nie wiedziała od czego zacząć. Rozwiązanie tych zadań zajmowało kartkę A4 a nie jeden wzorek malutki którego nie trzeba znać bo wystarczy pomyśleć. Później mamy takich matematycznych analfabetów, którzy nie potrafią dwóch kredytów w bankach porównać i oczywiście wezmą ten najdroższy. Bo w matematyce nie ma wodolejstwa, pierdzenia itp - albo odpowiedź znasz albo nie - nie ma rozwiązań alternatywnych i interpretacji - podmiotów lirycznych czy bóg wie czego A może postawmy inaczej pytanie - dlaczego język polski jest obowiązkowy dla kogoś kto ma umysł "ścisły" Odpowiedz Link Zgłoś
wszystko_juz_bylo Nie jestem głupia czy leniwa - list 04.07.11, 08:14 Matura moja wpadla w srednie lata osiemdziesiate. Matura z matematyki byla obowiazkowa mimo, ze klasa o profilu humanistycznym (pozniej dyplom uniwesytecki rowniez “humanisryczny”). Pamietam, ze egzamin pisemny skladal sie chyba z pieciu zadan, sposrod ktorych wybieralo sie chyba trzy. Przy czym, wyprowadzenie takiego jednego zadania na prosta zajmowalo srednio dwie kartki papieru A-4 i obejmowalo wiedze z tzw. wyzszej polki typu trygonometria, calki, ciagi, logarytmy, oblicznie objetosci bryl, rachunek podobienstwa. Mam Tobie i tym co sie tu wyplakuja nad Toba dwie czy trzey rzeczy do powiedzenia. Na wstepie: Matematyka nie przychodzila mi latwo i na dobra ocene (i zdanie matury z ocena “dobra”) trzeba bylo zawsze ciezko i duzo pracowac. Po pierwsze: Prawda jest, ze odkad z budynku liceum sie wyszlo (z matura w reku), nigdy nie trzeba bylo obliczy objetosci zadnej bryly (dla przyjemnosci czy tez z koniecznosci) ale proces, ktory towarzyszyl cwiczeniu tej umiejetnosci - analiza i oszacowanie sytuacji w danym konkretnym problemie, analiza i sortowanie danych wedlug ich przydatnosci i waznosci, kolejnosci ich zastosowania, cwiczenia w wyborze wlasciwego procesu dochodzeniowego, cwiczenia z kojrzenia pojec i procesow idt. itp. – to wszystko uwazam za umiejetnosci bezcenne a ciezka praca, ktora trzeba bylo wlozyc w pozyskiwanie tych umiejetnosci uwazam za swoisty medal na mojej piersi. Po drugie: nie jest humanista ten, ktory nie ma szacunku do wiedzy jako takiej, KAZDEJ, do jej pozyskiwania i zdobywania ZAWSZE i do bycia ciekawym, chlonnym swiata przez cale zycie, do konca swoich dni. No i na koniec, jako humaniscie i osobie w-y-k-s-z-t-a-l-c-o-n-e-j, glupio by mi bylo nie miec NIC do powiedzenia na jakis temat, nawet na poziomie elementarnym, dlatego, ze temat nie “wpisuje sie” w tytul mojego dyplomu i sie tym w zyciu, jak tarcza, zaslaniac. A zadania z tegorocznej matury z ciekawosci przejrzane i kilka z marszu dla sprawdzenia “rozwalone” co po juz dlugiej przerwie, bo pare dekad jednak minelo bylo ciagle mozliwe... cdu. Rozumiem zawod jaki moze czuc ktos na Twoim miejscu ale wez sie za robote i nie czyn tu zlej slawy wszystkim humanistom po kolei. Odpowiedz Link Zgłoś
mmk9 Wy w to wierzycie? 04.07.11, 08:14 Moim zdaniem list jest wymyślony przez jakąś dziennikareczkę, która zdawała maturę bez matematyki. Nie ma ludzi z tak wybiórczymi defektami. Kto nie potrafi zdać tej prymitywnej matury z matmy, na pewno nie da rady rozszerzonemu polskiemu na 100%. Ani na 50%. Nie ma takich beznadziejnych szkól, gdzie 3/4 uczniów, żeby tylko zaliczyć podstawowa matmę musi brać korki. To tylko znowu bicie piany na temat "ścisłe czy humanistyczne", kolejna próba wzniecania dyskusji, czy ma być matma na maturze, a może w ogóle po co ta matura, Hołdys nie zdał i sobie radzi. Odpowiedz Link Zgłoś
koloratura1 Nie jestem głupia czy leniwa - list 04.07.11, 08:19 Największym błędem reformy, przywracającej - i słusznie! (Maszyna się może zepsuć, może zabraknąć prądu... Umiejętność automatycznego, reagowania na różne sytuacje życiowe, zgodnie z zasadą prawdopodobieństwa, może delikwenta uchronić w życiu przed podjęciem szeregu kiepskich, a istotnych decyzji. Umiejętność logicznego myślenia, na kilka kroków naprzód, którego uczy matematyka, też każdemu się przyda i to bardzo... Zapewne wtedy mniej mielibyśmy idiotyzmów w różnorakich przepisach, a nawet - w parlamentarnych ustawach.) - matematykę na maturze uważam: - Brak vacatio legis. Należało zaplanować (i tego się trzymać!), że obowiązkowa matura na maturze pojawi się za dwanaście lat, po pełnym cyklu szkolnym. Dzięki temu, zarówno uczniowie jak i ich rodzice, zżyliby się z tą myślą i nawet najbardziej zatwardziały humanista wiedziałby, że nie może tego przedmiotu olewać. Matematyka jest przedmiotem jak żaden inny (no, może jeszcze - poniekąd - język obcy), wymagającym stopniowego, konsekwentnego, systematycznego uczenia. I to - w sposób dostosowany do wieku ucznia. Tu niewiele da - raczej bezmyślne choć pilne - trenowanie rozwiązywania arkuszy (jak się przekonała autorka listu). Odpowiedz Link Zgłoś
camparis Re: Nie jestem głupia czy leniwa - list 06.07.11, 15:36 > - Brak vacatio legis. Należało zaplanować (i tego się trzymać!), > że obowiązkowa matura na maturze pojawi się za dwanaście lat, co jak co, ale myślę że matura na maturze była zaplanowana nawet kilkadziesiąt lat wstecz :) i nawet najbardziej [i]zatwardziały humanista[/ > i] wiedziałby, że nie może tego przedmiotu olewać. Rozumiem więc, że tak to mogliby sobie dalej olewać? To cieszę się że matura wróciła :) I ta z matematyki i ta "matura z matury" :) Odpowiedz Link Zgłoś
sverir Nie jestem głupia czy leniwa - list 04.07.11, 08:24 Moim zdaniem dziewczyna ma częściowo rację. Czym innym jest nauczanie matematyki w toku edukacji, a czym innym obowiązkowy egzamin maturalny. Kierując się potrzebą korzystania z jakiejś dziedziny nauki w życiu codziennym śmiało można dojść do wniosku, że nie tylko matma, język (polski plus obcy), ale także fizyka, chemia, biologia, a nawet filozofia. Tylko po co to komu? Odpowiedz Link Zgłoś
ewelajn25 Nie jestem głupia czy leniwa - list 04.07.11, 09:19 ja rozumiem że nie każdy musi lubić matematykę ... sama za nią nie przepadam ale jednak na moim kierunku jest ona na każdym kroku. Jednak dziwię się jak można nie zdać matury z matematyki mając wszystkie potrzebne wzory. Myślałam że nie zdało tylu ludzi dlatego że nie nauczyli się wzorów.. ale w takim razie ta matura była jeszcze bardziej banalna niż sądziłam na początku.. nawet jeśli czujesz się humanistką to nie znaczy że później na studiach o ile się tam wybierzesz matematyki nie będziesz miała muszę Cię zmartwić później nie będziesz miała kart wzorów tylko wszystko trzeba umieć i nie mów że w matematyce robi się schematami bo to nie prawda zawsze jest kilka sposobów na policzenie tego samego ... Odpowiedz Link Zgłoś
shigella Nie jestem głupia czy leniwa - list 04.07.11, 09:26 Polaly sie lzy me czyste, rzesiste na los maturzystki Droga maturzystko, zapewne uczylas sie w liceum oglnoksztalcacym. Proponuje zajrzec do slownika i przeczytac co oznacza to trudne slowo. IMO w wieku lat 15 nie jestes w stanie powiedziec co tak naprawde bedziesz robic w zyciu i solidna baza wiedzy ze wszystkich przedmiotow, a takze umiejetnosc logicznego myslenia, wnioskowania i korzystania ze zrodel znaczaca pomoga Ci w przekwalifikowaniu sie. Moja kolezanka po klasie humanistycznej i psychologii zajmuje sie obecnie programowaniem. SP prof. Lisiewicz, prowadzacy nasz program matematyczny dostal podziekowanie z Akademii Medycznej za przygotowanie studentow medycyny. Czy uwazasz ze matematyk nie powinien przeczytac w zyciu zadnej ksiazki, ani wiedziec czym sie rozni czasownik od rzeczownika? Tak wnioskuje z Twojej wypowiedzi. Z calym szacunkiem, ale w zyciu codziennym korzystasz znacznie czesciej z matematyki (moze nieswiadomie) niz ze znajomosci historii o sw. Aleksym czy umiejetnosci rozbioru logicznego zdania. Prawdopodobnie wiekszosc z Twoich kolegow (a i zapewne Ty) przezyjecie niemila niespodzianke na studiach, spotykajac sie ze wstretnymi corkami matematyki, czyli logika i statystyka, a takze rachunkiem bledu. Sprobuj podejsc do matematyki na spokojnie, zrozumiec, o co chodzi w zadaniu zamiast strzelac metoda "uzyto slowa A, to podstawie wzor na liczenie delty". Pozdrawiam i zycze powodzenia nastepnym razem. Odpowiedz Link Zgłoś
meduza7 Re: Nie jestem głupia czy leniwa - list 04.07.11, 09:42 Ja się tylko zastanawiam nad jednym... Jakim sposobem autorka była tak dobra z polskiego, skoro byle zmiana szyku w zdaniu wprawia ją w takie pomieszanie? Jak wobec tego interpretowała poezję? W ogóle w całym liście przepięknie słychać foch i tupanie nóżką, to przede wszystkim. Odpowiedz Link Zgłoś
mdro Re: Nie jestem głupia czy leniwa - list 06.07.11, 21:01 "SP prof. Lisiewicz, prowadzacy nasz program matematyczny" Jeśli o tym samym ŚP. prof. Lisiewiczu piszemy ;-), to po lekcjach u Niego autorka tego listu nie tylko zrozumiałaby, po co jest matematyka, ale i wiedziałaby, kto to jest humanista... Odpowiedz Link Zgłoś