lukilukk
22.09.11, 07:37
Rodzicie trzymają dzieciaki pod kloszem w sterylnym otoczeniu i to jest przyczyna.
Duży otwarty zbiornik wodny, upalny dzień ze 30'C, plaża. Zabieramy z żoną psiaka do wody, rzucam mu piłką aby zachęcić do chłodzącej kąpieli. Dzieciaki idą z nami, świetnie się bawimy, nikt z otoczenia nie protestuje choć w bliskiej odległości kąpią się równiez inne osoby.
Nagle przybiega jakaś kobieta i wrzeszczy że ona sobie nie życzy aby pies był w wodzie bo jej dzieciak może się zarazić jakąś wyimaginowaną chorobą. Tłumaczę, że psiak ma szczepienia, jest regularnie badany, mieszka z nami w domu a nie w budzie, pokazuję wydaną przez weterynarza metalową branzoletkę informującą o szczepieniach którą psiak ma przy obroży.
Nic nie dociera. Nadal drze mor.ę żej dzieciak może nabawić się nie wiadomo czego. Nie przeszkadza jej nawet stara foliowa siatka którą wyciągam z mułu przypominając gdzie jest i że to nie jest basen z chlorowaną wodą i jeśli dzieciak jest uczulony to lepiej go nie kąpać w takim zbiorniku wodnym. Nie dociera. Przeszkadza pies bo jest zaraźliwy bo piaskowince nie bez powodu mają ogrodzenia.
Nic to. Sam mam dzieciaki, myślę sobie - niech kobita kąpie dziecko spokojnie. Psiak nie zbiednieje. Idziemy na koc ale pół godziny później widzę jak ta "dama" leżąc na materacyku namiętnie zaciąga się szlugiem dmuchając przy tym temu swojemu 'choremu' śpiącemu dzieciakowi niemal prosto w nos.
Dziwić się potem, że dziecko ma alergię.