yez.hodowca 24.09.11, 14:13 Ciekawe, czy w 2031 roku będzie z czego sklecić artykuł w podobnym tonie. Czekam na Wasze propozycje :-) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
drmad Nie tylko Nirvana 24.09.11, 14:21 wg mnie warto byłoby wspomnieć o albumie Ten Pearl Jam'u, który powstawał jakby po sąsiedzku do Nevermind Nirvany a broni się z czasem nawet lepiej. 1991 był genialny !! Odpowiedz Link Zgłoś
kontener22 Re: Nie tylko Nirvana 24.09.11, 14:29 mam Metal Hamera z tamtego czasu z recenzją płyty "Ten" - ocena 4, wytknięcie splagiatowanego solo oraz podsumowanie - "Pearl Jam nie jest jeszcze przyszłoscią rocka, ale moga się stać" 0 generalnie krytycy byli powściągliwi do tych kapel nawiązujących do lat 70., do Soungarcen (o którym pisali, ze to zwariowany Led Zeppelin) też. Odpowiedz Link Zgłoś
kontener22 Nie tylko Nirvana 24.09.11, 14:22 a co było przełomowego w Nirvanie? Normalny punk jak dla mnie, tylko, że wygładzony przez produkcję. Odpowiedz Link Zgłoś
marcin.olszowy Re: Nie tylko Nirvana 24.09.11, 15:34 I co z tego. Muzyka może i nie była jakaś wyjątkowo oryginalna. Ale to właśnie Nirvana (z małą pomocą przyjaciół) wywróciła do góry nogami całą scene muzyczną Odpowiedz Link Zgłoś
kontener22 Re: Nie tylko Nirvana 24.09.11, 15:39 bzdura, nic nie wywróciła tylko odkurzyła. Odpowiedz Link Zgłoś
marcin.olszowy Re: Nie tylko Nirvana 24.09.11, 15:57 Oczywiście że wywróciła. Zobacz sobie jak wyglądała scena muzyczna w latach 80-tych, a jak po wydaniu Nevermind. Co królowało na listach przebojów, co było grane w radio i tv przed i po. Że już o eksplozji całej masy nowych zespołów grających gitarową muzykę nie wspomnę. Odpowiedz Link Zgłoś
kontener22 Re: Nie tylko Nirvana 24.09.11, 16:06 no? Jakieś przykłady? W l. 80 popularny był G'n'R na listach, The Cure, The Cult, na jeszcze rockowych listach Iron Maiden, Van Halen, Metalica... Nirvana była ciekawa, ale to zadna rewolucja, goście bez umiejętności grania na instrumentach, ale ekspresyjni, czyli... powrót do Sex Pistols i tamtych czasów i fenomenów. Odpowiedz Link Zgłoś
marcin.olszowy Re: Nie tylko Nirvana 24.09.11, 18:06 Jasne, gdyby nie Nirvana wątpie czy popularność zdobyłyby takie zespoły jak Helmet, Monster Magnet, Dinosaur Jr, Butthole Surfers, Rollins Band, Ministry, Kyuss, Stone Temple Pilots, Hole a nawet jakies kuriozalne 4 Non Blondes. Nawet jeśli niektóre z nich istniały wcześniej to właśnie po 1991 roku odnosiły największe sukcesy, bo Nirvana wykreowała modę na alternatywną muzykę. A takie zespoły jak Pearl Jam, Soundgarden, Alice In Chains, Screaming Trees, Smashing Pumpkins czy Rage Against The Machine, gdyby nie “Nevermind” miałyby trochę bardziej „pod górkę”. Fajnie że przywołałeś takie zespoły jak Van Halen czy G’n’R. Ci pierwsi po ’91 jakby przepadli na parę lat, potem cos tam jeszcze nagrywali, rozpadali się i znów łączyli ale niewiele z tego wynikało. G’n’R odnieśli wielki sukces z "Use Your Illusion", ale potem już tylko nagrywali jakieś covery, itp. The Cult też jakby stracił na znaczeniu w latach 90-tych, a szkoda bo w 94 roku nagrali naprawdę dobrą tyle że niedocenioną płytę. Możnaby jeszcze wymienić parę lepszych i gorszych zespołów które zleciały wtedy ze szczytu np. Queensryche, Def Leppard, Mr.Big. A inne wielkie gwiazdy lat 80-tych: Genesis albo Dire Straits, czy Whitesnake. Jeśli chodzi o Iron Maiden to mieli oni, mają i będą mieli swoją publiczność i żadna katastrofa zmienić chyba tego nie może. Podobnie jest z The Cure, które zresztą największą aktywność przejawiało w latach 80-tych. Thrash metal był zawsze gatunkiem niszowym i raczej nie było go w głównym nurcie. Metaliica złagodziła brzmienie i dopiero wtedy zaistniała na dobre. Megadeth pojawił się w nim na chwile, a o Slayerze czy Anthrax poza fanami pewnie nikt nie słyszał. Co do umiejętnośc Nirvany to muszę się zgodzić, z pewnością nie byli technicznie najlepsi. Ale tak to już czasem jest, że wydawałoby się przeciętny zespół potrafi wywołać rewolucję. Odpowiedz Link Zgłoś
martin.slenderlink Nie przełom, a element układanki. 24.09.11, 22:03 "A takie zespoły jak Pearl Jam, Soundgarden, Alice In Chains, Screaming Trees, Smashing Pumpkins czy Rage Against The Machine, gdyby nie “Nevermind” miałyby trochę bardziej „pod górkę”." Kiedy właśnie bez sensu trochę ta teza. Wymieniasz kapele, które nagrywały przed i po tym wg Ciebie przełomowym albumie, była to pokaźna fala muzyki rockowej. Ja nie uważam, że można tak stawiać sprawę. A czemu nie postawić wprost przeciwnie: bez podziwu Kurta dla Mudhoney Nirvana by miała pod górkę. Fakt, że płytka Nevermind wyszła, jest odbierana w taki a nie inny sposób, utrudnia w zasadzie też stawianie sprawy w stylu: co by było, gdyby tego albumu nie było. Jednak moim zdaniem Dirt, Siamese dream, tytułowa Rage, Ten czy Badmotorfinger by się i tak broniły. Ja nie widzę wielkiej wybitności poza kilkoma numerami na Nevermind, tj. innego, większego kopa, jak na powyżej wymienionych albumach. No bo cóż tu mamy... Smells like - git, Lithium - git, Come as you are - git, In bloom - okej, niezłe, Lounge act - git, ciary (jeden z moich ulubionych Nirvany). Czy na innych płytach nie było tylu numerów z kopem? Śmiem wątpić. Oczywiście zgadzam się co do charyzmatycznego krzyczącego wokalu, ale na innych płytach są inne elementy. Na rage jest Morelo, na Blood Sugar jest Flea i świetny Frusciante, itd. Nie, uważam, że Nevermind to pewna konsekwencja całej fali, a nie przełom i siła sprawcza. Odpowiedz Link Zgłoś
marcin.olszowy Re: Nie przełom, a element układanki. 24.09.11, 23:55 Może nie całkiem jasno się wyraziłem. Spróbuję jeszcze raz :-) Te zespoły to naprawde zacne grupy, pod wieloma względami wybitniejsze od Nirvany. Jakoś tak się złożyło że mniej więcej w tym samym czasie co Nirvana wydały swoje albumy. Takie np. "Ten" albo "Badmotorfinger" to moim skromnym zdaniem arcydzieła. Ale to właśnie Nirvana odniosła gigantyczny sukces, sprzedała wiele milionów płyt, było jej pełno w mediach i w ten sposób kopniakiem wyważyła drzwi i utorowała drogę innym. Pearl Jam, Soundgarden czy Rage pewnie by się tak czy inaczej przebiły ale mogłoby to potrwać trochę dłużej i chyba nie miałoby takiego zasięgu. I właśnie dlatego uważam że Nevermind było przełomowe Odpowiedz Link Zgłoś
propain1 Re: Nie przełom, a element układanki. 25.09.11, 19:33 Generalnie dyskusja jest z gatunku akademickich.O wyższości jednej kapeli nad drugą,a przy okazji można wymienić jak największą ilość nazw zespołów.Najlepiej takich,by inni jej nie znali...Muzyka na szczęście jest różna i każdy dla siebie coś znajdzie. Tak wogóle to jestem szczęściarzem,że dorastałem w latach 90ych jeśli chodzi o muzykę. I można lubić tego czy innego wykonawcę/to indywidualnie kwestia gustu każdego z osobna/,ale przeboje z tamtego okresu pamięta się do dziś.A dzisiejsze...za pół roku zastanawiam się,kto to nagrał... Wtedy oprócz wszechobecnej od zawsze komercji liczyła sie muzyka i byli ludzie,którzy mieli coś do zaoferowania. Dziś liczy się wygląd,szokowanie,błaznowanie i takie tam bzdury.Muzyki w tym coraz mniej.Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
piehemoth Re: Nie tylko Nirvana 24.09.11, 18:39 Bez umiejętności? Akurat Dave Grohl już w tamtych czasach zjadał Larsa Ulricha na śniadanie. Odpowiedz Link Zgłoś
tw.zenek Płyty z 1991, mogły się podobać tylko redachtorom 24.09.11, 14:31 z GW. Te nędzne popłuczyny po muzyce, jęczące popierdywania zwane trip hopem, czy - pożal sie Boże - "rockman": Kazik, nie są warci nawet wyjścia do sklepu. A neurotyczni młodzieńcy w sweterkach, powinni na sam widok Deep Purple, czy Led Zeppelin uciekać do piwnicy. U-2 na płycie z Trabantami, to akurat się skończyło definitywnie. Taki artykuł miałby sens gdyby była mowa o płytach z 1970-go, albo jeszcze może z 1980-go. Odpowiedz Link Zgłoś
super.johny Innuendo 24.09.11, 14:31 Innuendo Queen - ostatnia płyta wydana za życia Mercury'ego Odpowiedz Link Zgłoś
magda_pn Re: Innuendo 24.09.11, 14:45 Nigdy nie rozumiałam fenomenu Nirvany. Zwykły punk, gitara jak gitara, nic przełomowego i innowacyjnego w muzyce. O wiele więcej wnosiła wydana tego samego dnia Blood Sugar Sex Magic, ale że Kiedis nie palnął sobie w łeb kilka lat później to nikt nie robi z tego wielkiego wydarzenia. A ta płyta też ma swoją tragiczną historię, bo przecież Frusciante nie wytrzymał popularności i odszedł z zespołu, przez kilka lat żył w totalnie innym wszechświecie dobijając się heroiną i dopiero gdy przeżył śmierć kliniczną rzucił dragi i cudem wrócił do świata żywych. I dobrze, bo lubię bardzo całe Californication z '99, chociaż to podobno już komercja i nie powinnam się przyznawać. Odpowiedz Link Zgłoś
endi11 Re: Innuendo 24.09.11, 15:06 nie, californication jest spoko. od by the way zaczyna się szajs. a następne są jeszcze gorsze. Odpowiedz Link Zgłoś
piehemoth RHCP 24.09.11, 15:09 Californication była jeszcze znośna. To później było znacznie gorzej. Odpowiedz Link Zgłoś
yez.hodowca Re: Nie tylko Nirvana 24.09.11, 14:41 Mi chodziło o przełomowe albumy z roku 2011, które będzie można wspominać za 20 lat! :) Odpowiedz Link Zgłoś
dyktator_bolandy Nie tylko Nirvana 24.09.11, 14:42 nie trash, tylko thrash metal, jełopie. Odpowiedz Link Zgłoś
piehemoth Nie tylko Nirvana 24.09.11, 14:44 1. Soundgarden - Badmotorfinger 2. Ozzy Osbourne - No More Tears 3. Sepultura - Arise 4. Death - Human 5. Metallica - Metallica 6. Pearl Jam - Ten 7. Guns N' Roses - Use Your Illusion I & II 8. Smashing Pumpkins - Gish 9. Red Hot Chili Peppers - Blood Sugar Sex Magik 10. Type O Negative - Slow Deep and Hard 11. Acid Drinkers - Dirty Money Dirty Tricks 12. Morbid Angel - Blessed Are The Sick ... 1991 to najlepszy rok obok choćby 1969. Odpowiedz Link Zgłoś
kontener22 Re: Nie tylko Nirvana 24.09.11, 15:10 z tym rankingiem się nie zgadzam, bo: 1. nie lubię death metalu 2. nienawidzę czarnej Metalliki, osłuchała mi się po tygodniu 3. płyta GnR to moim zdaniem najgorsza w ich historii wtedy, 4. Acid Drinkers w zestawieniu międzynarodowym? eee... Niemniej to kwestia gustu. Co zauważyłeś i też się z tym zgadzam, to to, ze w 1991 thrash czy klasyka bardzo dobrze się miałay i były rownież popularna. Tylko, ze nie wszystko puszczali w MTV - w MTV brylowała Nirvana, Metallica, Pearl Jam, G,n,R, Red Hot) . Odpowiedz Link Zgłoś
piehemoth Re: Nie tylko Nirvana 24.09.11, 18:38 ad 1. Trudno, bałem się, że nikt nie wspomni, czułem się zatem w obowiązku :) ad 2. O dziwo dobrze znosi próbę czasu, za to późniejsze dokonania wołają o pomstę do piekła. ad 3. Wbiłem z sentymentu, ale to i tak świetny album, choć debiutu nic nie przebije. ad 4. Naturalna sprawa, ale też subiektywna - Acid był dla mnie tak samo ważny jak Sepultura czy Slayer. Światowy zespół bez kompleksów, z własnym stylem i dobrymi kawałkami. Oczywiście, że to kwestia gustu. Co do thrashu, to w 1991 nagle zniknął, a jeszcze rok wcześniej takie Clash of the Titans bił rekordy popularności. Myślę, że potraktowano ten gatunek trochę niesprawiedliwie w mediach i wytwórniach - mógł elegancko współistnieć między grungem, groove metalem (Pantera, środkowa Sepultura, Machine Head) czy death metalem, za to pogrzebano go na długie lata. Dopiero teraz wychodzą spod ziemi nowe kapele grające pod Exodusa czy Testament, choć osobiście uważam, że są trochę nieudolne w sensie, że brakuje im oryginalności, własnego stylu. Po prostu kopiują schematy z lat 1984-1991. Ale może jeszcze wszystko przed nimi. Odpowiedz Link Zgłoś
everysmith 1991 24.09.11, 15:26 zbiór nerdów i hipsterów całego świata tak osądził 1991 rok: rateyourmusic.com/customchart?page=1&chart_type=top&type=album&year=1991&genre_include=1&genres=&include=both&origin_countries=&limit=none&countries= warto wspomnieć właśnie o Slint, post-rockowym już Talk Talk (choć zaczynali od sztampowego synth-popu lat 80tych), złagodzonym Swans, debiutach: Mercury Rev oraz Unsane, przelomowym albumie Jesus Lizard czy ikony indie rocka Superchunk. nie można też zapomnieć o kolejnych dobrych albumach hip hopowych. a od siebie dorzucę takie trzy ciekawe: The Field Mice - For Keeps, the Cranes - Wings of Joy oraz Element of Crime - Damals hinterm Mond. Odpowiedz Link Zgłoś
martin.slenderlink Re: 1991 24.09.11, 23:04 Wspomniałeś o Unsane czy Jesus Lizard, ale tu noise rocka przy wspominkach Nevermind nikt nie analizuje. To samo jest z post-hardcore. Kto by tam wnikał w całą falę hardcore w Stanach w latach osiemdziesiątych, w takie post-hc rzeczy jak choćby Fugazi. Te wszystkie nowe/stare dźwięki lat 90tych już w końcówce lat 80tych miały silne korzenie. Bez tych korzeni nie byłoby tego w takiej ilości w roku 1991. Zanim Cobain nagrał Bleach czy potem Nevermind, podniecał się Superfuzz Bigmuff itd. Po prostu 91 rok to był rok, w którym to wszystko musiało wejść w obieg komercyjny. Odpowiedz Link Zgłoś
freeexciter Nie tylko Nirvana 25.09.11, 18:35 Rok 1991 - to były czasy... Pamiętam "Achtung Baby" U2 , w chwilę później Depeche Mode nagrało jedną z najlepszych swoich płyt "Songs of faith and devotion" i jedną z najlepszych płyt ogóle jeśli chodzi o alternatywnego rocka. Brylewski jest wspaniałym człowiekiem. Zrobił dużo dobrej muzy. "Legenda" Armii broni się po latach i będzie się bronić nawet za 100 lat. Armia nigdy już nie nagrała tak dobrej płyty. I raczej już nie nagra... Brygada Kryzys w latach '90 nagrała znakomity album "Cosmopolis". Szkoda że został nagrany dopiero w latach '90 bo gdyby ukazał się o dekadę wcześniej, to by wymiótł scenę alternatywną... Zresztą pierwsza płyta Brygady Kryzys też jest znakomita. Słucham ją po dziś dzień. Panie Robercie, dziękuję za wspaniałą muzykę. Życzę wielu "długich dni i długich nocy by spełnić swego życia sny"... to cytat nieżyjącego już wokalisty Rokosza - jednego z najlepszych polskich zespołów reggae, Sławka P. W ogóle lata '80 i '90 były ciekawe muzycznie pod każdym względem. Odpowiedz Link Zgłoś