Dodaj do ulubionych

Szkoła ważnych ludzi

23.10.11, 14:28
Młodzi, wytresowani degeneraci .... na szczęście nadchodzą dla nich złe czasy.
Obserwuj wątek
    • moa.k Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 14:47
      Czekam na reportaż o ludziach jeżdzących drogimi samochodami, ludziach jedzących w drogich restauracjach, ludziach odpoczywających na weekend w Alpach itd.

      Nie rozumiem o co się rozchodzi, że pisze się reportaż na 5 stron o ludziach uczących się w droższej szkole.
      • cecyllia1910 Re: Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 18:02
        bo to przyszła elita, czy chcesz czy też nie chcesz. To bedzie nasza przyszła elita kulturalna i polityczna.
        • wersal-55 Re: Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 21:38
          cecyllia1910 napisała:

          > bo to przyszła elita, czy chcesz czy też nie chcesz. To bedzie nasza przyszła e
          > lita kulturalna i polityczna.
          >Zadna tz. elita,mialem z nimi doczynienia,bardzo zle wyksztalceni ludzie,to oczywiste ich rodzicow naprawde nie stac na uczelnie zachodnie,dlatego zachdnie uczelnie nie bardzo widza Polskiego nieuka u siebie.A tak na marginesie,prowadzimy bardzo dokladny opis.
          • bitches_brew Re: Szkoła ważnych ludzi 24.10.11, 21:09
            Tak samo jak obecną elitę stanowią dzieci dawnej nomenklatury tj. KPP, PPR, ubecja, za których czarną robotę odwalili starzy, młodzi tymczasem mogli już bez skrępowania ubrać się w szaty oświeconego humanitaryzmu i innych mainstreamowych bredni. Czego dowodem jest szanowny papa smerf niniejszej redakcji.
            • chamski_post wyścig szczurów 25.10.11, 03:22
              Może to złe określenie, bo (jeszcze) nie rozbijają się łokciami między sobą.
              Straszne jest to parcie, żeby wszystko było 'naj' - szkoła 'naj', matura 'naj', studia 'naj'.... Ale to chyba nie tylko domena prywatnych liceów w dzisiejszych czasach.
        • mallinka86 Re: Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 22:00
          Możecie się śmiać i krytykować artykuł,ale ja bym chciała,żeby moje dziecko mogło chodzić do takiej szkoły...i większość z Was też by chciała. Ze względu na poziomi sposób nauczania własnie. Ja swoją szkołę wspominam źle,brakowało mi tego,o czym tutaj piszą.
          • pamana Re: Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 22:08
            Przecież to czy może czy nie zależy od ciebie, prawda ?
            Co innego mieć takie możliwości posłania tam dziecka a co innego czy byś tam posłała dziecko to inna sprawa.

            Gdzie do szkół-od podstawowych- chodziły obecne elity polityczne świata ,kulturalne ,itp?
            Nie wszyscy mieszkali w wielkich miastach, przecież.

            Czy uczelnie wyższe na świecie przyjmują wg świadectw,egzaminów czy możliwości finansowych?i jakie kryteria sa lepsze ?
            p.
            • piggy1 Re: Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 22:44
              Renomowane uczelnie na świecie przyjmują wg świadectw, egzaminów, wyników sportowych, prac społecznych - wolontariat w wieku szkolnym (wszystko razem jest brane pod uwagę i punktowane). Musisz mieć tzw. papiery referencyjne ze szkoły - dlaczego cię rekomendują. Oczywiście, oprócz tego musisz mieć kasę - chyba że uczelnia, biorąc pod uwagę twoje dotychczasowe sukcesy, przyzna ci stypendium. W USA (Harvard, Yale) popularne są stypendia sportowe (koszykówka, tenis, pływanie- jeżeli w szkole odnosisz sukcesy w tych dyscyplinach). Natomiast uczelnie niższej klasy, podobnie jak kiepskie prywatne uczelnie u nas, przyjmują każdego, kto spełnia wymogi formalne - matura i ma kasę na czesne.

              Obecne elity polityczne i kulturalne u nas w większości chodziły do zwykłych podstawówek (zresztą w PRL-u innych nie było), często (aktorzy i ludzie mediów) nawet nie w miastach wojewódzkich. Ale zawyczaj kończyli już dobre, nasze uczelnie (nie nic nie warte licenjaty w małych, prywatnych), poparte jeszcze studiami podyplomowymi.
          • casanovaa Re: Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 22:40
            Cenione, wazne firmy nie zatrudniaja dzieci wyksztalconych w takich szkolach bo w 90% otrzymaly dobre oceny bo ojciec "posmarowal kasa".
            • piggy1 Re: Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 23:10
              I tu się mylisz - w tych szkołach, wymienionych w artykule żadna kasa rodziców nie ma wpływu na ocenę. To nie są zwykłe, prywatne szkoły, do których chodziłyby tylko polskie dzieci. Bo w takich szkołach, podobnie jak w naszych kiepskich prywatnych uczelniach, rzeczywiście, czasami za kasę (bo na pewno nie zawsze) można załatwić dziecku lepszą ocenę. Jednak wtedy dziecko nie dostanie się na dobrą uczelnię, bo będzie miało za mało punktów na maturze (tu już żadna kasa nie pomoże, bo arkusze są sparwdzane poza szkołą). A jak zrobi byle gdzie, znowu za kasę, licencjat, to nie dostanie pracy w dobrej, ważnej firmie - bo te angażuja już tylko absolwentów dobrych uczelni, którzy najpierw muszą świetnie zdać maturę. Więc koło sie zamyka.
              Natomiast gdyby w którejś z tych opisanych - amerykańskiej, niemieckiej, francuskiej czy angielskiej szkole - rodzic chciał kupić lepszy stopień, z hukiem wyleciałby za drzwi. Podobnie jak na dobrych uczelniach za granicą student wylatuje ze studiów za ściaganie, które u nas nadal jest tolerowane i nikogo nie dziwi. I czasami polscy studenci, którzy trafią w ramach wymiany na zagraniczną uczelnie, przykro to na własnej skórze odczuwają. A nasz kraj zarabia na opinię mało cywilizowanego.
              A w ogóle, to przeczytałeś artykuł mało uważnie. W końcu, jak siedzisz w szkole do godziny 17, zjadasz gorący posiłek w trakcie zajęć, zamiast suchej kanapki, klasy są małe - 10-12 osób, a nauczyciele mają doskonałe kwalifikacje i świetnie zarabiają - to o dobre oceny nie jest trudno.
              • cracken001 Re: Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 23:43
                piggy1 napisała:

                > I tu się mylisz - w tych szkołach, wymienionych w artykule żadna kasa rodziców
                > nie ma wpływu na ocenę. To nie są zwykłe, prywatne szkoły, do których chodziłyb
                > y tylko polskie dzieci.

                > pomoże, bo arkusze są sparwdzane poza szkołą). A jak zrobi byle gdzie, znowu z
                > a kasę, licencjat, to nie dostanie pracy w dobrej, ważnej firmie - bo te angażu
                > ja już tylko absolwentów dobrych uczelni, którzy najpierw muszą świetnie zdać m
                > aturę. Więc koło sie zamyka.
                > Natomiast gdyby w którejś z tych opisanych - amerykańskiej, niemieckiej, francu
                > skiej czy angielskiej szkole - rodzic chciał kupić lepszy stopień, z hukiem wyl
                > eciałby za drzwi. Podobnie jak na dobrych uczelniach za granicą student wylatuj
                > e ze studiów za ściaganie, które u nas nadal jest tolerowane i nikogo nie dziwi
                > . I czasami polscy studenci, którzy trafią w ramach wymiany na zagraniczną ucze
                > lnie, przykro to na własnej skórze odczuwają. A nasz kraj zarabia na opinię mał
                > o cywilizowanego.
                > A w ogóle, to przeczytałeś artykuł mało uważnie. W końcu, jak siedzisz w szkole
                > do godziny 17, zjadasz gorący posiłek w trakcie zajęć, zamiast suchej kanapki,
                > klasy są małe - 10-12 osób, a nauczyciele mają doskonałe kwalifikacje i świetn
                > ie zarabiają - to o dobre oceny nie jest trudno.

                *********************************
                Obsmialem sie jak norka !!W Polsce KAZDA prywatna "uczelnie" konczy sie w zasadzie za kase,a najlepiej widac to po poziomie obecnych "magisterow",a o obecnej "maturze" lepiej zamilczec-w czasach PRLu egzaminy wstepne do szkol srednich BYLY TRUDNIEJSZE(o technikach nawet nie wspominam)-I TO 'CUS" MA BYC ELITA???? A jak to wlasciwie jest z tym "licencjatem" na uczelniach technicznych??Czy taki "ktus" to polowa inzyniera,czy 150% technika??jednym slowem P A R O D I A systemu (nie)edukacji.A zreszzta edukacja sobie,a zycie sobioe,a to pokazuje,ze NAJLEPIEJ radza sobie wlasnie szkolni SREDNIACY i to nie prywatnych liceach czy tfuu "uczelniach" ale po tych zwyczajnych,gdzie musieli przepychac sie lokciami,liczyc sie z kazdym groszem i po prostu dorabiac w jakis sposob,a wlasnie takie zasmarkance z tych "dobrych" domow sa absolutnie nieprzygotowane do zmierzenia sie z twarda rzeczywistoscia,dlatego o niebo wyzej cenie Tuska,ktory musial przebijac sie przez zycie,anizeli takiego "salonowca" Kaczora,wiecznego,naburmuszonego BOBASA,tupiacego nieustannie nozkami w razie niepowodzenia
                • jjr44 Re: Szkoła ważnych ludzi 24.10.11, 00:21
                  obsmiałes się jak norka bo nie masz pojęcia o czym mówisz. niepubliczne szkoły sa bardzo rózne. publiczne zreszta też. mimo idiotycznego systemu sa jeszcze w polsce miejsca gdzie czegos mozna się nauczyc. reszta z tego co piszesz to tez na ogół stereotypy i brednie.
                  • cracken001 Re: Szkoła ważnych ludzi 24.10.11, 01:35
                    Widze,ze ty w tej Polsce niezbyt wiele sie nauczyles,skoro nazwe swego kraju piszesz z malej litery-zapewne po prywatnym liceum i "studiach"!!Starzy TYLKO zmarnowali ciezko zarobiony grosz
                    • jjr44 Re: Szkoła ważnych ludzi 24.10.11, 21:40
                      tyle o mnie wiesz co i o tych szkołach które krytykujesz a jak nie masz nic do powiedzenia to małych liter się czepiasz. te szkoły są różne a ty oczywiście wrzucasz wszystkie do jednego worka. dzieciaki też sa rózne, ale dla ciebie musza być zgodne ze sterotypem.
                      "W Polsce KAZDA prywatna "uczelnie" konczy sie w zasadzie za kase" - nieprawda
                      "a to pokazuje,ze NAJLEPIEJ radza sobie wlasnie szkolni SREDNIACY i to nie prywatnych liceach czy tfuu "uczelniach" ale po tych zwyczajnych,gdzie musieli przepychac sie lokciami" - tez bzdura,
                      ech każde zdanie głupota.....
                      uczyłem sie w zwykłym publicznym lo, skończyłem studia normalne i doktoranckie, pracowałem na uczelni, byłem nauczycielem w publicznym lo. z prywatnymi i społecznymi szkołami tez miałem do czynienia. to ze ktos ma pieniądze i wydaje je na dobrą szkołę dla swoich dzieci agresji we mnie nie budzi. a ciebie skręca z zawiści to i musisz sobie popluć.
                  • metaxxa1 to szkoły-getta 24.10.11, 19:37
                    snoby podwożone lexusami jedzą w szkolnej stołówce sushi, z okien swoich limuzyn oglądają świat dla niech nierzeczywisty, mieszkają w gettach-osiedlach
                    żal mi ich
                    • jjr44 Re: to szkoły-getta 24.10.11, 21:42
                      uogólniasz a na oczy takiej szkoły nie widziałeś.
                    • porshe Re: to szkoły-getta 25.10.11, 16:10
                      zbierzmy się motłochem w kupę i brońmy krzyż...eeee, sorki nie ta bajka. Teraz na głównym celowniku ludzie, których rodzice mają grubsze pieniądze.

                      Po pierwsze - co takie dziecko winne?
                      Po drugie - czy to jest zazdrość, że jedni mają lepiej od innych czy zwykłe polskie 'mi-sie-wszystko-należy'?
                      Po trzecie - żal tyłek ściska, że niektórych stać na to, by wyedukować porządnie dziecko?

                      Co do tego, co piszesz, że dla nich świat za oknem jest nierealny - zdziwiłbyś się, ile z tych dzieciaków samo gotuje zupę dla bezdomnych i ją rozdaje w ramach wolontariatu, zdziwiłbyś się, ile z tych dzieciaków robi akcje 'zbieranie baterii' albo innych 'prospołecznych'. To się punktuje w drodze na studia (widać o tym zapomniałeś, bo widzisz tylko polski system edukacji) i możesz mi nie wierzyć, ale spora część z tych dzieciaków wie więcej o 'biedzie przeciętnego kowalskiego' niż ty o rzeczywistych problemach bezdomnych w swojej okolicy.
                • krzynio_s Re: Szkoła ważnych ludzi 24.10.11, 00:21
                  nic misiu nie zrozumiałeś z tego artykułu. to nie jest o prywatnych 'uczelniach' tylko o szkołach średnich na europejskim poziomie. te dzieciaki nie dość ze wyjdą na ludzi to jeszcze będą miały fajne wspomnienia z czasów szkolnych.
                  • cracken001 Re: Szkoła ważnych ludzi 24.10.11, 01:38
                    krzynio_s napisał:

                    > nic misiu nie zrozumiałeś z tego artykułu. to nie jest o prywatnych 'uczelniach
                    > ' tylko o szkołach średnich na europejskim poziomie. te dzieciaki nie dość ze w
                    > yjdą na ludzi to jeszcze będą miały fajne wspomnienia z czasów szkolnych.
                    *********************
                    to TY guzik zrozumiales z mojego postu-od razu widac po tobie "europejski" poziom,wspomnienia moze masz i fajne,ale CZY wyszedles na ludzi....
                    • des4 Re: Szkoła ważnych ludzi 24.10.11, 07:23
                      zero argumentów, tylko inwektywy

                      kiepskie szkoły kończyleś, o ile w ogóle...
                • big.ot Re: Szkoła ważnych ludzi 24.10.11, 23:52
                  > "maturze" lepiej zamilczec-w czasach PRLu egzaminy wstepne do szkol srednich BY
                  > LY TRUDNIEJSZE(o technikach nawet nie wspominam)-I TO 'CUS" MA BYC ELITA???? A

                  Tego jeszcze nie słyszałem. Słyszałem już, że zawodówki w PRL miały lepszy poziom niż obecne LO, ale o tego, że nasi (polscy) studenci są na poziomie podstawówki peerelowskiej nie słyszałem.....

                  No cóż-ktoś taki system popełnił, czy nie przypadkiem ta elita, która edukowała się za czasów tych mitycznych szkół w Rzeczpospolitej Ludowej?
                  • angharad he, he, cos w tym jest! 25.10.11, 00:07
                    Jeśli chodzi o maturę z matematyki, to faktycznie coś w tym jest. Z ciekawości rozwiązałam sobie te zadania, którym podobno nie dało rady 50% maturzystów w tym roku. W większości były to zadania, które pamiętam z olimpiady matematycznej w szkole podstawowej a.d. 1980. Pragnę dodać, że wprawdzie skończyłam klasę mat-fiz i pisałam maturę z matematyki ale to było ponad ćwierć wieku temu, moja dalsza edukacja i życie zawodowe nie miały z tym przedmiotem nic wspólnego.
            • rozterka47 Re: Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 23:17
              casanovaa napisał:

              > Cenione, wazne firmy nie zatrudniaja dzieci wyksztalconych w takich szkolach bo
              > w 90% otrzymaly dobre oceny bo ojciec "posmarowal kasa".
              ........................................................................................................

              w tych szkołach się raczej nie smaruje , bo w nich nie tylko chodzi o to by szkołę ukończyc ale żeby zdobyc wykształcenie i mozliwości dalszego kształcenia a potem odpowiedniej pracy i to niekoniecznie w Polsce , poza tym na ocenę się pracuje sukcesywnie

              faktem jest , że ci ludzie w większości będą jednostkami wyizolowanymi z normalnego świata, ale zapewne tego nie dostrzegą :) Brak im tez normalnego dzeciństwa, luzu . oni od małego poddani są wysokim wymaganiom i wysokiemu poziomowi stresu

              Generalnie świat przez szybkę.
            • aniahokuspokus Re: Szkoła ważnych ludzi 03.11.11, 22:35
              To jakaś bzdura. W waznych firmach ceni się zarówno wykształcenie jak i doświadczenie.
              Dzieci z takich szkół mają większe możliwości ale są normalnymi nastolatkami.
              Znam wielu z nich i są to młodzi, inteligentni ludzie o ambicjach. Nikt im nie każe się uczyć, po prostu maja na tyle rozumu, żeby głów używać, nie to co powszechna polska młodzież.
          • maczki2 Re: Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 23:14
            Ależ ludzie, nie każdy nawet jako go stać chce, aby jego dzieci chodziły do takich drogich szkol. Znam takich co stawiaja na zwyczajne szkoly i jest to bardzo przemyslany wybor. Jesli chodzi o degeneracje charakteru to faktycznie czesciej mozna sie z tym spotkac w szkolach dla bogaczy i bywa tak, ze jesli do takiej szkoly pojdzie dziecko o normalnym charakterze mimo, ze ma dobrze sytuowanych rodzicow, to moze czuc sie nieszczesliwe. A tak poza tym, niektorzy uwazaja ze zycia prawdziwego mozna sie nauczyc tylko tam, gdzie ludzie ocieraja sie o ten realny swiat.
          • metaxxa1 Re: Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 23:50
            mallinka86 napisała:

            > Możecie się śmiać i krytykować artykuł,ale ja bym chciała,żeby moje dziecko mog
            > ło chodzić do takiej szkoły...i większość z Was też by chciała. Ze względu na p
            > oziomi sposób nauczania własnie. Ja swoją szkołę wspominam źle,brakowało mi te
            > go,o czym tutaj piszą.

            oj malinka , malinka snobka z ciebie
            poziom nauczania jest najwyższy w najlepszych publicznych szkołach,a takie w każdym wojewódzkim mieście można znaleźć,a jak z takiego nie jesteś, to możesz tam o internat postarać się albo dojeżdżać. Przejrzyj wszelakie olimpiady i konkursy w Polsce, a nie uświadczysz tam tych szkółek z artykułu dla rozpuszczonych bachorów
            • jjr44 Re: Szkoła ważnych ludzi 24.10.11, 00:23
              jezeli mierzysz jakośc szkoły przez uczestnictwo w olimpiadach to fakt, niepubliczne dobrze nie wypadają. ale to nie jest jedyne kryterium.
          • koles_ziom Re: Szkoła ważnych ludzi 24.10.11, 07:35
            A ja się śmieję z tego artykułu. Moja córka kończyła normalne gimnazjum, normalne liceum i normalnie dostałą się na studia na Uniwersytecie w Edynburgu, a aktualnie znajduje się na wymianie studenckiej w Stanach. Nie potrzeba było do tego szkół za kilkadziesiąt tysięcy. I tyle w temacie.
          • olias Re: Szkoła ważnych ludzi 24.10.11, 11:32
            tylko widzisz .. to ruch na drodze jednokierunkowej. bez zjazdów. takie dziecko nie może już do końca życia wyjść i żyć wśród normalnego społeczeństwa. To tak jakbyś znalazła się nagle w dżungli amazońskiej. Zginiesz!
            Więc oddając tam dziecko - albo sama "tam" wejdziesz, albo oddasz naprawdę i na zawsze.
            Pozostaje pytanie - ile musisz mieć kasy by Twoje dziecko nie musiało się matki wstydzić?
          • pata.m Re: Szkoła ważnych ludzi 24.10.11, 16:55
            No właśnie, czy coś z tymi dzieciakami jest nie tak, oprócz tego, że ludzie, którzy komentują ten artykuł im zazdroszczą kasy? Mnie bardzo żal, że nie mogę posłać córek do świeckiej szkoły, w której wyszlifowałyby trzy języki, nauczyły się tego, że opłaca się mieć ambicje i dobrze się uczyć. Moja córka chodzi do publicznej szkoły, w której na korytarzu straszy ksiądz, po roku angielskiego nie umie sklecić jednego całego zdania (chociaż zna dużo słówek - głównie z internetu i gier, dzięki temu też sporo rozumie), a panienki z gimnazjum w tym samym budynku widziałam w pobliskiej stajni, jak rzygają po wódzie, bo oblewały zdaną poprawkę z matematyki. Chłopaki za to głównie rzucają mięchem po przystankach. Ja zresztą chodziłam do tej samej szkoły. Pamiętam, jak pani od polskiego obniżyła mi ocenę na koniec, bo miałam własne zdanie, pamiętam też, jak inne mamuśki doradzały mojej mamie: "Dobrze się uczy, po co do ogólniaka? Powinna iść do jakiejś dobrej zawodówki". I po takiej szkole dzieciak ma mieć ambicje? Miałam szczęście, że skończyłam studia na UW, ale jeśli moje córki będą mogły kształcić się za granicą, to będę je zachęcała, żeby nie musiały przechodzić koszmaru Browarnej i Oboźnej i sfrustrowanych pań profesorek, które mówią: "Nie przygotowała się pani", a później powtarzają dokładnie to, co właśnie się powiedziało, jako to, co się powinno powiedzieć, i stawiają 3-, chociaż "-" od lat nie funkcjonuje. Brrrrr. Walić taką edukację.
            • wwwagent Py 24.10.11, 17:33
              Pytanie "zza granicy": a jak to ksiądz <straszy> na korytarzu tamtej szkoły?
              Czego dokładnie uczą w publicznej na religii?
              JW z UK
            • madame_mage Re: Szkoła ważnych ludzi 24.10.11, 17:50
              Szkola nie nauczy twoich dzieci "miec ambicji" i nie wyszlifuje im 3 jezykow, jesli Ty sama o to nie zadbasz. To twoje zadanie, jesli chcesz, aby twoje dzieci byly ambitne.
              Jesli naprawde ubolewasz nad losem swoich dzieci w szkole publicznej i w jakis sposob im te emocje przekazujesz, to tak jakbys im mowila: sorry, prywatna szkola dalaby wam lepsze wyksztalcenie i wartosci (?!), ale nas nie stac i bedziecie przecietne. Niezbyt dobry bagaz jak na start w zycie.
        • jake210 Re: Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 22:05
          Jaka elita, do krajow anglosaskich nam jeszcze duzo brakuje. Tam faktycznie ludzie po dobrych prywatnych ogólniakach sa elitą, ale dlatego ze jest po trzydziesci osob na jedno miejsce. Z przecietniaka zadna szkola nie zrobi wybitnej osobowosci.
          • nadpis Re: Szkoła ważnych ludzi 24.10.11, 06:56
            "....do krajow anglosaskich nam jeszcze duzo brakuje. Tam faktycznie ludzie po dobrych prywatnych ogólniakach sa elitą,..."

            W krajach anglosaskich PO OGÓLNIAKU MOŻESZ BYĆ CO NAJWYŻEJ ELITA KASJEREK W WALMART
        • sick_chicken Re: Szkoła ważnych ludzi 24.10.11, 00:05
          Nie nadużywaj słowa elita.
      • nadpis czy to rzeczywiscie temat na pierwszą stonę? 24.10.11, 06:46
        co za matoł zarządza gw

        • sselrats Sadzac po liczbie wpisow na forum - tak! 24.10.11, 22:30
          .
      • olias Re: Szkoła ważnych ludzi 24.10.11, 11:28
        przyjmij że Michnik nas nienawidzi. Po prostu chce nas frustrować.
        Mnie oni wiszą. To inny świat. Niech sobie żyją w swoim szczęśliwym getcie. Niech nawet mają wyobrażenia o swoich zdolnościach, inteligencji itp pierdołach. Tak czy inaczej będą prezesami, finansistami, właścicielami. A co? Nowy procesor Ci wymyślą? A może chciałbyś by któreś z nich operowało Towje dziecko? Albo miałbyś jechać przez most zaprojektowany przez nich?
        Bezpieczniej .. jak będą prezesami.
    • goracy-list Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 14:50
      A nie lepiej byloby sie uczyc jezyka angielskiego? Moi drodzy, ten niemiecki nie wiele wam da. Nawet w Niemczech. Skonczylam w Niemczech studia i niestety jest to jakis plus ale zadna rewelacja. Uczcie sie angielskiego bo na niemiecki szkoda czasu, energii i pieniedzy. jak bedziecie mieli dobry fach w rece to i z angielskim znajdziecie w Niemczach dobra prace!
      • moa.k Re: Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 15:01
        Niemiecki to nie tylko Niemcy. Jest taka uczelnia o której pewnie nie słyszałaś (a jest jakieś 300 miejsc ponad UW - 4 w Europie) ETH Zürich - Swiss Federal Institute of Technology Zürich - przygotuje doskonale do zawodu i wykłada się tam właśnie po niemiecku.
        • goracy-list Re: Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 15:15
          W Niemczech na bardzo dobrych uczelniach (zwlaszcza technicznych) juz dzisiaj mozna zrobic sobie Magistra i Inzyniera w jezyku angielskim. Czyli wystarczy zrobic licencjata w Polsce a pozniej studiowac w jezyku angielskim w Niemczech, Austii czy gdzie tam sie chce. Poza tym to jakies mity, ze nasze uczelnie sa gorsze - kto to w ogole ocenia? Niemiecki nie jest jezykiem miedzynarodowym dlatego tez naprawde szkoda tej calej energii bo jezyk niemiecki jest bardzo trudnym jezykiem. Mowie z wlasnego doswiadczenia. Pozniej i tak nikt tego nie doceni (zwlaszcza w Niemczech)...
          • moa.k Re: Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 15:18
            Oczywiście że mity, przecież to jest światowy spisek.
            • st1111 Re: Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 21:54
              Chińskiego się trza uczyć.
              • robert6_666666 Re: Szkoła ważnych ludzi 24.10.11, 09:45
                Nie warto, chyba ze akurat pracujesz w firmie, ktora duzo inwestuje w Chinach i chcesz tam troche pomieszkac. Chinski nigdy nie bedzie jezykiem swiatowym bo jest zbyt hermetyczny i w dodatku klopotliwy jesli uzywasz komputerow czy chocby sms-ow. Poza tym sami Chinczycy nie znaja chinskiego a raczej znaja coraz gorzej odkad przeszli na tzw uproszczona pisownie. Ja chinskiego uczylem sie na Tajwanie wiec przynajmniej wg tradycyjnych znakow (co bardzo w przypadku chinskiego pomaga w zrozumieniu tego jezyka ale to temat na odrebny artykul). Oczywiscie nie zaluje, ze sie uczylem bo kazdy jezyk obcy jest przydatny ale gdybym mial wybrac jeden jezyk i w niego zainwestowac to angielski wciaz jest numerem jeden i jeszcze dlugo bedzie. Chinczycy to doskonale rozumieja bo sami ucza sie angielskiego wlasnie.
          • robert6_666666 Re: Szkoła ważnych ludzi 24.10.11, 09:38
            nasza najlepsza uczelnia jest w 3 setce rankingow swiatowych... kilka niemieckich jest w pierwszej setce
          • niveau Re: Szkoła ważnych ludzi 24.10.11, 19:30
            Nie zgodze sie. W St. Gallen (Szwajcaria) wymagany jest niemiecki. Inaczej nie postudiujesz. A uczelnia w czolowce swiatowej. Poza tym nie oszukujmy sie - niemiecki nie jest bardzo trudny. Widocznie miales zlego nauczyciela. Niemiecki jest logiczny, uporzadkowany i naprawde do opanowania, o ile odrzuci sie na poczatku te stereotypy, ze to bardzo trudny jezyk!
        • robert6_666666 Re: Szkoła ważnych ludzi 24.10.11, 09:36
          ale to inny niemiecki...
          znajac Hohdeutsch za nic nie zrozumiesz szwajcarskiego niemieckiego...sami Niemcy nie rozumieja
      • cecyllia1910 Re: Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 18:03
        święta racja.
        • aramba Re: Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 20:07
          A nie lepiej znać niemiecki, angielski i np. francuski? No, ale to się w główkach nie mieści, a poz tym, to strata czasu :).
      • robert6_666666 Re: Szkoła ważnych ludzi 24.10.11, 09:35
        a nie lepiej najpierw przeczytac artykul a potem komentowac?
        oni ucza sie angielskiego, niemieckiego i francuskiego...
    • malpa-z-paryza Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 15:00
      Ci mlodzi ludzie juz sa sfrustrowani... i nie znaja smaku zycia, bo regula z psychologi mowi, szczecie masz jak sam na nie zapracujesz, i im wiecej przejdziesz prob, upokorzen, i wlozysz wiele pracy wowczas znajdziesz szczescie..

      • dancing-shoes Re: Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 16:18
        gratulacje, jesli myslisz, ze w takiej szkole na sukces zapracowac nie trzeba. otoz czesto w takiej szkole tym bardziej trzeba pracowac. przez dwa lata bylam na nogach 20 godzin dziennie uczac sie, rozwiajajac swoje pasje i pracujac nad zadaniami, ktore przez cale trwanie nauki sa liczone do oceny koncowej z matury... uwierz mi, ze w swoj sukces wlozylam wiecej pracy, rozlozonej systematycznie na dwa ciezkie lata, niz wiekszosc moich znajomych w polskiej szkole, ktorzy w klasie maturalnej wychodzili sobie o 13 ze swojej renomowanej szkoly. i pieniadze placone tu za czesne czesto (oczywiscie nie zawsze) nie maja nic wspolnego z wysilkiem, ktory i tak tzreba wlozyc w sukces - nawet najdrozsza szkole mozesz skonczyc z dwoja.
        • ikcort Re: Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 22:59
          > gratulacje, jesli myslisz, ze w takiej szkole na sukces zapracowac nie trzeba.
          > otoz czesto w takiej szkole tym bardziej trzeba pracowac. przez dwa lata bylam
          > na nogach 20 godzin dziennie uczac sie, rozwiajajac swoje pasje i pracujac nad
          > zadaniami, ktore przez cale trwanie nauki sa liczone do oceny koncowej z matury (...)

          A dzisiaj nawet nie chce Ci się wcisnąć głupiego altu i shiftu. :)
          • persephonix Re: Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 23:33
            IKCORT - Gratulacje, pewnie wyobraznia zapomniala Tobie podpowiedziec, ze wiele osob, np ta panna i np ja mamy wersje anglojezyczna Windowsa i nie ma tutaj polskich znakow. Mozesz kolego za nas, w ramach relaksu powciskac sobie ALT do woli i podniecac sie swoja pisownia :D
            • ikcort Re: Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 23:48
              > mamy wersje anglojezyczna Windowsa i nie ma tutaj polskich znakow

              Dużych liter też nie? Nawet w „anglojęzycznym Windowsie” istnieje możliwość instalacji kilku różnych klawiatur. A jeśli – mimo zdobytego w pocie czoła świetnego wykształcenia – jest to za trudne, zawsze pozostają anglojęzyczne fora, doskonale korespondujące z „anglojęzycznym Windowsem”.

              > Mozesz kolego

              Dla Ciebie, przynajmniej na razie, jestem obywatelem użytkownikiem.

              > Mozesz kolego za nas, w ramach relaksu powciskac sobie ALT do woli
              > i podniecac sie swoja pisownia :D

              Ty w ramach relaksu mozesz mi zrobic laske i zaczac uzywac polskich liter.
            • my-alena Re: Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 23:50
              persephonix napisała:

              > IKCORT - Gratulacje, pewnie wyobraznia zapomniala Tobie podpowiedziec, ze wiele
              > osob, np ta panna i np ja mamy wersje anglojezyczna Windowsa i nie ma tutaj po
              > lskich znakow. Mozesz kolego za nas, w ramach relaksu powciskac sobie ALT do wo
              > li i podniecac sie swoja pisownia :D

              Ojej , to jak ja to robię, że mam angielskiego Windowsa i polskie czcionki, ba nawet niemiecką klawiaturę według potrzeby sobie ustawię öäü ÄÖÜ ????? Wyobraźni mi brakuje, żeby ten CUD ogarnąć :D

              • ikcort Re: Szkoła ważnych ludzi 24.10.11, 00:03
                > Ojej , to jak ja to robię, że mam angielskiego Windowsa i polskie czcionki, ba
                > nawet niemiecką klawiaturę według potrzeby sobie ustawię öäü ÄÖÜ ????? Wyobraźni
                > mi brakuje, żeby ten CUD ogarnąć :D

                Ja dwa lata miałem w firmie niemieckiego Windowsa i też jakoś o dziwo uzyskiwałem polskie znaki. Ale to chyba rzeczywiście brak wyobraźni: byłem zbyt ograniczony umysłowo, żeby zdawać sobie sprawę z tego, że to niemożliwie, i dlatego mi się udawało. ;)
                • odchudzacz Re: Szkoła ważnych ludzi 24.10.11, 02:38
                  @ikcort napisał:

                  > Ja dwa lata miałem w firmie niemieckiego Windowsa, ale to chyba rzeczywiście brak wyobraźni: byłem zbyt ograniczony umysłowo, żeby zdawać sobie sprawę z tego."

                  I wszystko w tym temacie.
      • cecyllia1910 Re: Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 18:05
        do pługa ich zagnać?
      • titta Re: Szkoła ważnych ludzi 24.10.11, 00:13
        Zastanawiam sie czy przemawia zawisc?
        Male klasy, bez patologicznych "przypadkow" (zarowno wsrod uczniow jak i nauczycieli)...ja bym zazdroscila.
    • pigmejazs Re: Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 15:14
      Tak zamiast tego będziemy mieli powrot kołchozow a rodzice tych dzieci bedą współczesnymi kułakami
    • nowy-trend Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 15:14
      Degrenolada, próby z własnego zero zrobienia czegoś ale to nie da się bo są po prostu zerami. Perspektywy zawodowe wspaniałe "pomywak w Anglii", "praca na czarno na budowie w Niemczech" itd. Skończyłem studia w Polsce za komuny ale solidnie, mam w Niemczech firmę i Niemcy i inni boją się mnie jako konkurenta. Warunkiem było skończyć studia, zdobyć praktyczne umiejętności (nie na pomywaku) i trochę fantazji połączone z ryzykiem. W domu mówiło się po polsku co wcale nie przeszkodziło mi opanować (dobrze) trzy światowe języki obce.
      • zk3a Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 15:34
        No tak, bo przecież w takiej szkole 2+2=4, a nie jakieś tam 4.
      • spotsy Re: Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 20:00
        Jakim prawem nazywasz tych mlodych ludzi zerami? Znasz ich? Zreportazu nie wynika, ze wybieraja sie aby by "pomywakiem w Anglii" lub "pracowac na czarno w Niemczech". Oni wybieraja sie na porzdne studia do Anglii, Szwajcarii,USA. Sam piszesz, ze swoj sukces zawdzieczasz skonczeniu studiow, wiec dlaczego przekreslasz ich szanse. Czyzby to odrobina zazdrosci , ze innym jest lepiej i latwiej w zyciu?
      • ferrment Re: Szkoła ważnych ludzi 24.10.11, 00:55
        Szkoda, że polskiego nie opanowałeś.
    • belferxxx Ten sam wątek pod inną nazwą-ciekawe dlaczego?;-) 23.10.11, 15:37
      forum.gazeta.pl/forum/w,904,129919650,129919650,Gucci_School_of_Warsaw.html
      • aramba Re: Ten sam wątek pod inną nazwą-ciekawe dlaczego 23.10.11, 20:23
        Przeczytaj informację na samym końcu tego pierwszego tekstu. Znajdziesz odpowiedź.
      • wolnapolka1 Re: Ten sam wątek pod inną nazwą-ciekawe dlaczego 23.10.11, 22:12
        Moim zdaniem, przyczyny należy dopatrywać się w malejącym przyroście naturalnym. Szkoła przyjmuje coraz mniej uczniów, a to wpływa na jej dochody. Żeby nie podnosić czesnego, zmobilizowano rodziców powiązanych z mediami do reklamowania takich szkół, żeby zachęcić tych, nieco uboższych, do posyłania tam swoich dzieci.
        Tak się to robi ze wszystkim - forma interesownego działania. Nadchodzą trudne czasy nawet dla bankierów, nie mówiąc o redaktorach:)
        • piggy1 Re: Ten sam wątek pod inną nazwą-ciekawe dlaczego 23.10.11, 23:25
          Widać, że nie mieszkasz w Warszawie. No i jesteś młody, więc nie wiesz. Po pierwsze, te szkoły istniały jeszcze w PRL-u, tylko z uwagi na wysokość czesnego, wtedy w Polsce (z drobnymi wyjątkami) dla ludzi nierealnego, uczęszczały do nich wyłącznie dzieci dyplomatów i korespondentów prasowych akredytowanych w Polsce. Po drugie, te szkoły ciągle się rozbudowują - dlatego właśnie, że w stolicy przybywa ludzi, których stać na posyłanie dzieci do tych drogich placówek. A i tak niektórzy chętni są odsyłani z kwitkiem, bo brakuje miejsc - klasy nie moga liczyć więcej niż 15 osób. Szkoły te prowadzą już zresztą też międzynarodowe przedszkola - francuskie jest np. na Saskiej Kępie, a angielskie (chyba nawet trzy) na Mokotowie.
    • apas13 Re: Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 15:48
      Pierwsze prwo liberalizmu: każdy ma równe szanse, ale niektórzy nie potrafią ich wykorzystać, bo są zbyt głupi albo zbyt leniwi...
      A teraz pomyślmy, na ile równe są szanse na życiowy sukces tych opisanych w tekście młodych ludzi i tych, którzy urodziwszy sie w postpegeerowskiej wsi, ciężką pracą zdołali dostać się do powiatowego liceum, w którym jedyne, czego mogą mieć pod dostatkiem, to lekcje religii...
      Na ile w karierze pomaga CV, w którym szkołą średnią jest elitarna placówka dla najbogatszych a studia kończyło się na renomowanym uniwersytecie gdzieś w Europie? Na ile - niezależnie od rzeczywistych umiejętności, zdolności i wiedzy, przegrany na starcie jest młody człowiek po Zespole Szkół Ogólnokształcących w Pcimiu i Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim, przy całym szacunku do tych placówek?
      • malisz.mm Re: Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 21:55
        Tak, dzieci mają łatwiej. Ale rodzice tych dzieci mieli równe szanse. I jedni dorobili się majątków i posyłają dzieci do szkół kosztujących minimalne roczne zarobki, a inni woleli pić pod sklepem i zwiewać z zajęć żeby pluć na chodniki i szcz... pod murem.
        • rozterka47 Re: Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 23:28
          Tak, dzieci mają łatwiej. Ale rodzice tych dzieci mieli równe szanse. I jedni d
          > orobili się majątków i posyłają dzieci do szkół kosztujących minimalne roczne z
          > arobki, a inni woleli pić pod sklepem i zwiewać z zajęć żeby pluć na chodniki i
          > szcz... pod murem.
        • apas13 Re: Szkoła ważnych ludzi 24.10.11, 23:45
          Rodzice mieli równe szanse, powiadasz? Czyli co, świat zaczął się w poprzednim pokoleniu?
          Mógłbym być ojcem tych dzieciaków z reportażu. W liceum miałem koleżankę, której tato był szyszką w milicji i kolegę, którego ojciec gospodarował na 10 ha kiepskiej ziemi. W pierwszej klasie Krzysiek miał już w plecach niezłą szkołę życia: dojazdy 14 km do podstawówki nieogrzewanym autobusem (o ile przyjechał) i kilka godzin tyrki na gospodarce po powrocie ze szkoły, żniwa, wykopki, bida po nieudanym roku. Izunia w tym czasie chadzała na francuski i lekcje fortepianu. Krzysiek był JEDYNYM dzieciakiem w naszej klasie, który pochodzł z zabitej dechami wiochy. Ja - wnuk biednego chłopa, ale syn inżyniera (bo mój stary przeszedł - kosztem niesamowitej pracy i wyrzeczeń jego rodziców - wcześniej to, czego w jakimś stopniu doświadczał mój kolega). Pozstali - dzieci dyrektorów, kacyków, lekarzy, prawników. MIeli lepiej, dużo lepiej.
          Potem, gdy kończyliśmy studia i nastała wolna Polska, nasi koledzy z liceum w większości mieli gotowy start w dorosłe życie. My zaczynaliśmy od zera: pierwsza prawdziwa praca nie zależała od telefonu papy, tylko od umiejętności sprzedania własnych umiejętności. Pierwsze mieszkanie to była wynajmowana obskurna kawalerka a nie prezent z okazji magisterium. Pierwszy kapitał trzeba było odłożyć pracując po 20 godzin na dobę czasami, a nie "pożyczyć" od kochanych rodziców na zasadzie - oddasz jak będziesz miał. Nasi koledzy byli kilka kroków przed nami, choć nie byli inteligentniejsi, bardziej pracowici czy uzdolnieni. Byli zwyczajnie dobrze urodzeni. I nie mieliśmy z nimi równych szans...
      • true-lysander Re: Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 22:02
        Żeby nie było iż się nad sobą użalam.. liceum w Olsztynie, ciężkie cztery lata nauki, potem wyjazd na politechnikę do Gdańska, też pod górkę, z jedną wypłatą w rodzinie nie było opcji, studia i praca równocześnie. Dzisiaj, po niemal 10-ciu latach jest mieszkanie (na kredyt), samochód i szansa na normalne życie oraz praca dzięki której można odłożyć 1000PLN/miesięcznie na różne rzeczy przy oszczędnym wydawaniu. Czy zazdroszczę tym dzieciakom... pewnie trochę tak, ale wiem, że nawet najlepszy start z pomocą rodziców,jaki mają, nie zagwarantuje im szczęścia w życiu. Już kilka podobnych historii widziałem i wiem, że nie kasa i super znajomi którzy są z tą kasą związani na starcie się w życiu liczą. Tak czy inaczej, mimo wszystko życzę tym młodym ludziom jak najlepiej, bo to że rodzice chcą zapewnić dzieciom najlepszy możliwy start to normalna sprawa, a co dzieciaki z tym zrobią... to już inna bajka.
        • myslacyszaryczlowiek1 I po co było obalać ten komunizm 24.10.11, 05:25
          To samo mialeś za komuny, o niebo łatwiej. Ba nawet mieszkanie zaraz po studiach często się dostawało służbowe. Tak, tak zaraz zaszczekają, że w sklepach nic nie było itd, tylko sobie w nocy obejrzałem film angielski o rodzinie górniczej, i tamtych czasach życie ich i nasze zbytnio się nie różniło. A weżmy pod uwagę że od tego czasu minęło dwiadzieścia , trzydzieści lat.
          • vald Re: I po co było obalać ten komunizm 24.10.11, 07:35
            Tiaa. Mieszkanie służbowe zaraz po studiach? Dla SB Policji i wojska - to tak. Ale nie dla przeciętnego inżyniera czy magistra. Nie siej propagandy. Wielu dziedzinach było łatwiej, szkoła podstawowa, średnia trzymały naprawdę dobry poziom. Ale było przaśnie, , byli równi i równiejsi - jak dzisiaj. Dzieci dygnitarzy studiowały w Moskwie, USA , na całym świecie. Dzisiaj wielu tych synów i córek dygnitarzy partyjnych to tzw. "elita" dziennikarstwa polskiego. Wystarczy się rozejrzeć
    • gnom_opluwacz Aaaa, więc to tak wyglądają... 23.10.11, 16:06
      ...Oburzeni.
      • saint_just Re: Aaaa, więc to tak wyglądają... 23.10.11, 16:10
        gnom_opluwacz napisał:

        > ...Oburzeni.
        __________________________________________________
        To raczej te wampiry i ich tatusie i mamusie są tego przyczyną.
    • 1stanczyk Żadna szkoła, żadna uczelnia, żadne wykształcenie 23.10.11, 16:37
      o czym najlepiej świadczą mijające lata naszej szczęśliwie odzyskanej suwerenności, lata "ukoronowane" katastrofami w Mirosławcu i w Smoleńsku, nie zastąpi ani inteligencji, ani instynktu, ani talentu, ani wrażliwości potrzebnej w budowaniu czy to własnej czy tej naszej wspólnej przyszłości.

      Szkoła nawet ta najlepsza, nawet ta najdroższa, szczególnie ta wybrana przez rodziców "przygniatających" swoje dzieci własnym "sukcesem" i zamożnością, równie dobrze może pomoc co przeszkodzić w ukształtowaniu przez nich, tej ich własnej, a nie tej na życzenie rodziców, przyszłości.

      www.youtube.com/watch?v=AP5VIhbJwFs
      www.youtube.com/watch?v=UF8uR6Z6KLc
      Dzisiaj w naszym kraju szczęśliwie nieomal wszystko jest dostępne nieomal dla tych wszystkich, którzy maja jakiś własny pomysł na swoje życie i nie boja się go realizować.

      Zagraniczne studia, szczególnie te europejskie, to tez niekoniecznie musi być kwestia tylko zamożności.


      Szkoła ważnych ludzi
      • ciotka_ltd 100% racja, ale po co ten tekst? 23.10.11, 21:52
        Czy zeby pokazac - jednak - glupote tych dzieciakow (ale to przeciez dzieciaki)? Czy wysmiac zadecie ichj rodzicow (ale czy to zadecie, czy szczera wiara)? Czy zeby pokazac standard, do ktorego kazda polska szkola ma dazyc?
        A jesli chodzi o to, ze i w Paryzu nie zrobia z owsa ryzu to masz racje: znam polskich profesorow brytyjskich uczelni po polskich darmowtych, ba...komuszych uczelniach i takichze darmowych i komuszych liceach. Znam takze polskich studentow Oxfordu i Cambridge, ktorzy utrzymuja sie sami.
        Problem jednak w tym, ze moga oni osiagnac sukces nawet i swiatowy, niemniej we wlasnym kraju i tak musi pomoc 'wujek'...
        I dlatego nie wracaja...
        • przemuncia Re: 100% racja, ale po co ten tekst? 23.10.11, 21:57
          Oczywiście, że musi pomóc wujek. W biznesie liczą się przede wszystkim kontakty, relacje, znajomości, układy. Jak ich nie masz to lepiej dać sobie spokój i zostać całe życie na uczelni ;)))
          • ciotka_ltd No popatrz... A mnie uczono ze networking:) 23.10.11, 22:02
            I nawet jak sie ten net samemu robi, gdy sie ten swoj biznes zaklada.
            Ale nas na tym Zachodzie oszukuja... A wystarczylby tylko wujek:)
            • przemuncia Re: No popatrz... A mnie uczono ze networking:) 23.10.11, 22:10
              Mnie też Amerykanie kiedyś zmylili tym networkingiem ;))) A trzeba było to nazwać zwyczajnie 'znajomości'
            • hetmanwiechu Re: No popatrz... A mnie uczono ze networking:) 23.10.11, 22:34

              ciotka_ltd napisała:

              > I nawet jak sie ten net samemu robi, gdy sie ten swoj biznes zaklada.
              > Ale nas na tym Zachodzie oszukuja... A wystarczylby tylko wujek:)

              sama sie oszukujesz, myslac ze trawa jest bardziej zielona gdzie indziej. Przyslowiowy wujek zalatwi ci w Polsce dokladnie to samo co w U.K., USA, czy innych ukochanych w Polsce krajach niby wolno rynkowych.

              Aha jestem jednych z tych samo-zfinansowanych absolwentow Oxfordu, co niby robia kariery na zachodzie bez wujka. Mam znajomych co maja tego 'wuja' i im sie lepiej powodzi mimo ze pokonczyli Universytety co niby nic nie znacza, a jednak.

              Pozdrawiam!
              • ciotka_ltd W UK pod warunkiem, ze wujek jest parem... 23.10.11, 22:53
                Bez kazdego innego mozna sie obyc...;)
              • angharad Re: No popatrz... A mnie uczono ze networking:) 24.10.11, 13:25
                Na początek się czepnę, że sfinansowany nie pisze się przez "Z". Jako absolwentowi Leeds Metropolitan bym Ci to odpuściła, jako Oxfordczykowi nie ;)

                Ale do rzeczy. Ludzie nie dostają na dzień dobry po równo ale też mają różne aspiracje. Dlatego sukces dla każdego znaczy co innego. Oczywiście, że kontakty z branżą liczą się wszędzie, jednak czym innym są znajomości, gdy przejmujesz po rodzicach biznes, czym innym, gdy zgodnie z tradycją rodzinną zostajesz lekarzem, a jeszcze czym innym, gdy twoim powołaniem jest zostać w pierwszym pokoleniu wybitnym fizykiem jądrowym, czy architektem w obcym kraju.
                Ja też znam absolwentów byle jakich brytyjskich uczelni, którzy czują się spełnieni, bo mają zagraniczny dyplom, a przejmując od rodziców przysłowiową hurtownię spodów do obuwia opływają w dostatek. I to jest ich kariera, z której są dumni. Znam także takich absolwentów Oxfordu, którzy mogliby w Polsce żyć luksusowo w porównaniu do tego, co mają tam. Harują jak woły żeby do czegoś dojść w swojej dziedzinie, a co za tym idzie, także wejść w kompletnie obce środowisko, bez wujków, ani kolegów tatusia, czy mamusi. Może kiedyś jako wybitny chirurg naczyniowy, psycholog kliniczny, czy profesor uniwersytetu, będą mieli więcej pieniędzy niż ten od biznesu, a może nie. Tylko tu nie o to chodzi. Nie trzeba być obrzydliwie bogatym, żeby mieć spełnione życie.
      • lmblmb Kolega po prywatnej szkole układa kafelki 24.10.11, 07:32
        1stanczyk napisał:

        > Szkoła nawet ta najlepsza, nawet ta najdroższa, szczególnie ta wybrana przez r
        > odziców "przygniatających" swoje dzieci własnym "sukcesem" i zamożnością, równ
        > ie dobrze może pomoc co przeszkodzić w ukształtowaniu przez nich, tej ich włas
        > nej, a nie tej na życzenie rodziców, przyszłości.

        Chodziłem do szkoły prywatnej. Teraz mam dobrą pracę za granicą, ale to mimo szkoły prywatnej, a nie dzięki, a dzięki studiom - w Polsce.

        Jeden z najbogatszych kolegów ze szkoły układa teraz kafelki w Kanadzie.

        Szkoła prywatna to taki drogi plac zabaw.
    • veryok Re: Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 17:00
      dosyc sympatyczne i zrownowazone dzieciaki. dziewczyna, ktora marzy o studiach w niemczech zaliczy smutne ladowanie- uniwersytety sa przepelnione, nie ma w zasadzie kontaktu z kadra nauczajaca itp. sa niziutko w rankingach swiatowych, un. humboldtow w berlinie jest baaaardzo przecietny. w niemczech znajomosc niemieckiego jest czyms powszechnym i przez cudzoziemcow przecenianym:), jedynie angielski i jeszcze raz angielski sie liczy.deutsch mozna sobie oszczedzic, moze sie przydac tylko w zasadzie do czytania literatury w tym jezyku. roznice w nauczaniu w dobrych szkolach w europie widac wlasnie po nauczaniu jezykow obcych. na tzw zachodzie znajomosc 2 lub 3 j. obcych w stylu ang, franc, wloski i hiszpanski jest standardem, szpan robi sie uczac sie farsi, japonskiego, chinskiego lub arabskiego, suahili itd. powodzenia, oddzielenie od ciepelka w domu dobrze wam zrobi.
      • aramba Re: Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 20:26
        Spróbuj np. zrobić karierę w instytucjach UE wyłącznie z angielskim. Powodzenia życzę.
    • cecyllia1910 Re: Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 18:00
      skąd w Tobie tyle żółci?
    • iggu2 Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 19:55
      Jak widać należało przygotować tekst, w którym GW pokaże, że są dzieci bardziej "wykluczone" od "oburzonych" z liceum im. J. Kuronia, gdzie czesne to jedynie 800 zł miesięcznie.
    • wasylzly 60 tys.zl ?? 23.10.11, 21:48
      Jesu, jacy wy jestescie zasciankowi - tyle w USA losztuje JEDEN semester na podrzednej uczelni - no jak ci wazni KUPUJA wyksztalcenie za za smieszan kase, to nic dziwnego ze na sa tacy jaca sa -kariere zrobia na Litwie, albo gdzies.
      • aramba Re: 60 tys.zl ?? 23.10.11, 21:51
        No, ale oni nie "kupują" wykształcenia na uczelni tylko w szkole średniej. Trochę szkoda, że przepłacają, ale to już problem ich rodziców.
        • maryshaa Re: 60 tys.zl ?? 23.10.11, 22:03
          Ja postawiłam na połączenie angielski i bardzo niedoceniany w Polsce rosyjski. Nie musiałam chodzić do drogiej szkoły, wystarczył mi stary dobry UW i chęć do nauki. Niemieckiego się uczyłam, ale że do niczego mi się nie przydał, nie ciągnęłam go dalej. Większość krajów niemiescko języcznych i tak mówi po angielsku.Teraz myślę o hiszpańskim, ale tak dla własnej satysfakcji i z myślą o powałęsaniu się po Ameryce Południowej może. Ale połączenie angielski niemiecki? Takie trochę dublowanie... no chyba rzeczywiście, że ktoś ma upatrzoną jakąś specjalną uczelnię konkretną gdzie się wykłada po niemiecku, bo tak dla "kariery" w firmie to angielski +rosyjski + hiszpański i można obstawić większość globu :-).
          • aramba Re: 60 tys.zl ?? 23.10.11, 22:38
            Pewnie jestem zlośliwy, ale już po przeczytaniu pierwszego zdania twojego postu pomyślałem, że dobrze by było, abyś postawiła na polski.

            O to, to - bez względu do jakiej szkoły chodzisz, podstawą jest chęć do nauki i nawyk ciężkiej pracy. No, ale oczywiście lepiej chodzić do lepszej szkoły niż do gorszej.

            Z tym niemieckim to tak ci się tylko wydaje.
          • piggy1 Re: 60 tys.zl ?? 23.10.11, 23:48
            A ja lekarzom i pielęgniarkom, którzy chcieliby pracować w Niemczech, Austrii, Szwajcarii (niemieckie kantony) - polecam jednak niemiecki. Nawet bardzo dobra znajomość angielskiego nie wystarczy. Bo tak się dziwnie składa, ze chorzy ludzie, nawet jak znają obce języki, jak są w swoim własnym kraju, to lubią mówic we własnym języku.
      • extrafresh Re: 60 tys.zl ?? 23.10.11, 21:56
        To głupku porównaj zarobki w Bulandzie i w USA.
        • przemuncia Re: 60 tys.zl ?? 23.10.11, 22:01
          W rankingach światowych uczelni, w pierwszym tysiącu są dwa uniwersytety z Polandy. Oba w 6tej setce. W pierwszej jest ponad 70 z USA. I to tyle w tym temacie:)
          • wasylzly Re: 60 tys.zl ?? 23.10.11, 22:10
            no wlasnie, z moich znajomych w Bolandzie prawie wszyscy sa utytulowanymi doktorami, choc nigdy nie prowadzili prac naukowych, edukacji, skonczyli jakies poruskie uczelnie z awansu spoleczengo, nie maja zdnych znajomosci jezykowych - a wiec jakim cudem ?

            Niestety ale juz dziecko na Zachodzie wie co to bid i ask i na foreksie dorabia do kieszonkowego. Polska przez 20 lat nie wyksztalcila zadnych ludzi znajacych sie na pinadzach - cala reszta to spadek po prl.






            • shannyn Re: 60 tys.zl ?? 23.10.11, 23:25
              Ach,ach, jakim cudem?
          • vald Re: 60 tys.zl ?? 24.10.11, 07:42
            A kto układa ten ranking, kto ma decydujący głos. Dowiedz się to może zrozumiesz cały ten mechanizm.
      • douglasmclloyd Re: 60 tys.zl ?? 24.10.11, 01:59
        wasylzly napisał:

        > Jesu, jacy wy jestescie zasciankowi - tyle w USA losztuje JEDEN semester na po
        > drzednej uczelni - no jak ci wazni KUPUJA wyksztalcenie za za smieszan kase, t
        > o nic dziwnego ze na sa tacy jaca sa -kariere zrobia na Litwie, albo gdzies.

        Wasyl, zrób w końcu maturę.
      • robert6_666666 Re: 60 tys.zl ?? 24.10.11, 09:58
        Nie wiem ile ty wydales na swoja szkole ale pewnie bardzo nieduzo skoro nie odrozniasz szkoly sredniej (o ktorej jest artykul) od uczelni
        Tak przy okazji studia na uczelniach w USA kosztuja od 12 do 35 tys dolarow rocznie wiec 60 tys zl za szkole srednia za semestr do jest bardzo drogo.
        Dla porownania najdrozsza z tych uczelni Harvard kosztuje mniej wiecej 250 tys dolarow za cale studia czyli jakies 25 tys dolarow za semestr (to daje 100 tys zlotych za semestr). Nie bede juz nawet wspominal o tym ze nikt tak naprawde tyle nie placi ze wzgledu na bardzo rozbudowany system stypendiow
    • valana Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 21:53
      E tam, uczą się, nie uczą się, jakie to ma znaczenie? Pochodzą z odpowiednio ustosunkowanych rodzin i choćby byli najgorszymi głupkami, to i tak znajdą we właściwym czasie korzystne finansowo zatrudnienie. Znakomite wykształcenie, jeśli istotnie takie nabywają (nie wiem, nie znam się pewnie), ani specjalnie im pomoże, ani też jego brak zaszkodzi.
      Co innego nieboraki spoza elity - o, ci to istotnie muszą harować jak woły, bo wbicie się na te wyżyny wymaga ogromnej pracy (albo szczęścia, bezwzględności, sprytu).
      • douglasmclloyd Re: Szkoła ważnych ludzi 24.10.11, 02:00
        valana napisał:

        > E tam, uczą się, nie uczą się, jakie to ma znaczenie? Pochodzą z odpowiednio us
        > tosunkowanych rodzin i choćby byli najgorszymi głupkami, to i tak znajdą we wła
        > ściwym czasie korzystne finansowo zatrudnienie.

        Dokładnie. Stawiam na jakiś teleturniej, ewentualnie talk show w TVP, po którym normali ludzie z liceum rzygają.
    • orfeusz.pl czas pokaże... 23.10.11, 21:54
      Żywność, energia, czysta woda, opieka medyczna, edukacja - wszystko drożeje. Elity są coraz bogatsze i coraz mniej maja wspólnego z normalnymi ludźmi. A szaraki coraz biedniejsze, coraz słabsze. I jest ich coraz więcej. Brak umiaru elit coraz mocniej razi w oczy. To już było w historii. Wiele razy. Zawsze potem przychodzi rewolucja i leje się krew :(
      • letofon Re: czas pokaże... 23.10.11, 21:58
        chciwość zabija instynkt samozachowawczy,zawsze.
      • titta Re: czas pokaże... 24.10.11, 00:18
        Lala sie rowniez krew zawistnych "szarakow". Ktorzy nic nie nauczyli sie z doswiadzczen przeszlosci i zostawali nadal zfrustrowanymi szarakami.
        W krajach w korych jest wzgledny dobrobyt nigdy nie lala sie krew. Problemy rozwiazywano demokratycznie.
    • rychu501 Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 21:56
      Jak dziecko będzie "głąb" to żadna szkoła mu nie pomoże chyba że skończy za łapówki ale to później i tak ktoś się pozna !!!
    • konigin Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 22:00
      Mlodzi nuworysze. A jacy protekcjonalni i zmanierowani. Rozwalila mnie ta malolata ze szkoly Willy Brandta, ktora mowila per Willy Brandt Schule albo, ze graja Weihnachtskonzert, jakby nie mogla juz powiedziec, ze graja koncert Bozonarodzeniowy albo pastoralke.
      • shannyn Re: Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 23:29
        He,he. Mnie też, musiałam wrócić do zdania i sprawdzić - co ona powiedziała?
        No,ale może się czepiam - nie lubię ani tego języka, ani nieuzasadnionych wtrąceń w językach obcych.
    • rotkaeppchen1 Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 22:04
      Dobra szkola daje szanse ale nie gwarantuje sukcesu.
      Jednoczesnie mozna osiagnac sukces (rozumiany jako spelnienie wlasnych marzen), nie majac finansowego zaplecza.
      Ja skonczylam przecietne liceum, niemieckiego uczylam sie glownie sama, bylam przez chwile na kursie w Instytucie Goethego. Uczylam sie tego jezyka, nie dlatego, "ze to sie oplaca" - po prostu jest to moj ulubiony jezyk. Nie stac mnie bylo na wakacje w Niemczech, zeby szlifowac jezyk. Pierwszy raz pojechalam do Niemiec jako Au Pair. Po czasie wrocilam, najpierw pracowalam (au pair, opiekunka do osoby starszej), caly czas uczac sie jezyka i zdobywajac doswiadczenie, tzw zyciowe. Z czasem zaczelam studia (obecnie koncze), bede nauczycielka.
      I to jest moj sukces - osiagniety wlasna praca, bezstresowo, zgodnie z mysla: zycie ma ma byc przyjemne. Robie to co chce, jestem szczesliwa i wiem, ze uczciwie zapracowalam na moj sukces.
      • mruwa9 Re: Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 22:34
        oczywiscie ze mozna osiagnac sukces wylacznie wlasnymi rekami i wlasna glowa. Ale ta mlodziez ma szczescie, dostala szanse na dobry (lepszy) start, bez niepotrzebnej szamotaniny i rozmieniania sie na drobne. I wyglada na to, ze ma tego swiadomosc, i ze nie chce tej szansy zaprzepascic, tylko wykorzystac najlepiej, jak sie da.
        Bohaterowie artykulu zrobili na mnie bardzo pozytywne wrazenie. Sama zaczynalam od zera i do wszystkiego dochodzimy wlasna praca, ale moim dzieciom chetnie zapewnilabym lepszy, latwiejszy start.
        Ale w Polsce (co widac na przykladzie tej dyskusji) najlepiej sciagac ludzi w dol. Jak w tym dowcipie- sasiad ma 100 swin, ja jedna, spraw Boze, zeby on tez mial tylko jedna.
        Precz z elitarnymi szkolami. Niech wszyscy ucza sie w publicznych placowkach, gdzie sfrustrowani nauczyciele, ktorzy na kazdym kroku beda wzdychac, ze za takie marne grosze musza sie uzerac z matolami...
        • aramba Re: Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 23:22
          Tylko pytanie czy te szkoły są naprawdę elitarne? Nie przesądzam tylko pytam. Czy gdyby te dzieci miały się dostać do naprawdę dobrych szkół państwowych (nie koniecznie w Polsce; w innych krajach jest calkiem sporo świetnych szkół państwowych, przeważnie jakoś sprofilowanych, do których rocznie przyjmuje się 40-50 osób, a złożonych podań jest powiedzmy 300, natomiast drugie 300 chętnych wymięka na etapie wypełniania formularza zgłoszeniowego, bo orientuje się na podstawie pytań w nich zawartych, że nie będą mieli żadnych szans na przyjęcie, bo są za słabi), to sprostałyby czy nie?
          • mruwa9 Re: Szkoła ważnych ludzi 24.10.11, 09:52
            a moze nie chodzi o elitarnosc szkoly jako cel sam w sobie, ale o przyzwoity poziom nauczania, otwierajacy furtki do dalszej edukacji poza Polska (jedna z osob napisala, ze wybrala te szkole nie dla szpanu, ale dla miedzynarodowej matury), moze chodzi o kompetentny personel, ktory po prostu lubi pracowac z mlodzieza, zamiast sfrustrowanych nauczycieli, bojacych sie zbyt madrych i zbyt ambitnych uczniow, nauczycieli przelewajacych sfoje frustracje i niezadowolenie z zycia na mlodziez i dzieci?
            jakie jest prawdopodobienstwo znalezienia publicznej szkoly z taka atmosfera i charakterem?
            • aramba Re: Szkoła ważnych ludzi 24.10.11, 13:10
              O szpanie nic nie pisałem. Prawdopodobieństwo znalezienia takiej szkoły publicznej określiłbym jako dość spore. Nie w tym problem. Sprawa polega na tym, że te szkoły - za dość spore, ale nie przesadnie spore pieniądze (24.000 rocznie, to 2.000 miesięcznie; nie zarabiam jakoś super hiper, ale gdybym miał dylemat np. - samochód czy szkoła dla dziecka, to kupiłbym sobie bilet miesięczny) - oferują normalność, zwykłą normalność. To wszystko. Tylko, że w Polsce, ale nie jest to tylko problem Polski, mogą uchodzić za elitarne, bo okazuje się, że przeciętna szkoła publiczna (nie taka, która nie jest przeciętna, a trochę takich jest) jest do bani. Np. ta szkoła niemiecka, z tego co mówiła ta Zosia, leci po prostu programem niemieckiej szkoły tzw. całodziennej - nic więcej. No i są jeszcze dwie sprawy: pierwsza, to to, że Ci ludzie do tych swoich "elitarnych" normalnych szkół idą dlatego, że tata czy mama wyciągają pieniądze i już. Oni nie przeszli żadnej weryfikacji czy się nadają (jedni tak, a inni nie; jak myślisz z kim autorka wywiadów te wywiady robiła?). Gadanie o elitarności tych szkół, to robienie ludziom wody z mózgu i tworzenie wrażenia, ze tam to taki high life. Bardzo dobrze, że te szkoły są, ale to są normalne szkoły tylko nastawione na dojenie ludzi, którzy nie mieli czasu na zajmowanie się swoimi dziećmi, bo robili tzw. kariery (a przynajmniej to dobra wymówka) i mają kasę, w ich pojęciu kasa załatwi wszystko, a nie mieli też czasu na przeanalizowanie problemu i podjęcie nieco bardziej świadomego wyboru, który wynikałby w znacznej mierze ze znajomości swoich dzieci. Problemem nie są dzieci czy młodzież (no ktoś i coś tych ludzi kształtuje - są młodzi, dużo się im zdaje, nie mają jeszcze doświadczenia i dlatego te ich wypowiedzi się nie do końca kupy trzymają), nie są szkoły (przeważnie utworzone dla ludzi na kontraktach, dyplomatów itp., którzy za te szkoły nie płacą tylko mają je zagwarantowane w benefits packages; no ale jak są chętni do płacenia ekstra, to czemu nie) tylko polscy rodzice. To nieprawda, że uczniowie są jakoś wyizolowani (komentarz do artykułu prof. Zapomniałem Nazwisko), trzymani super pod kloszem itp. Bzdura. Ci młodzi ludzie żyją w miarę normalnym życiem i mają normalne aspiracje ubrane tylko w kostium ekskluzywności. Cele, które sobie stawiają może zrealizować każdy - zapewniam. Fakt, mają trochę - w różną stronę - poprzewracane w głowach, no, ale czyja to wina? Ich? Szkoły? Nie, rodzicieli? Oczywiście, że lepiej chodzić do szkoły lepszej niż gorszej, ale to można załatwić na różne sposoby tylko trzeba wiedzieć (rodzice najpierw) czego się chce i troszkę się w sprawę zaangażować. Wiedzieć czego tak naprawdę potrzebuje moje dziecko - to jest sztuka i zadanie. No, a jak już to wiemy, to dokonać możemy racjonalnego wyboru. Może takiego jak rodzice dzieci z "ekskluzywnych" szkół, a może innego. Grunt, żeby chciało się chcieć, a z tym największy jest kłopot.
            • wwwagent Uczony-sruczony 24.10.11, 14:34
              Sam uczyłem w szkole wiele lat (prywatnej, a potem państwowej), więc widziałem różnicę - czasami jest diametralna, wliczając w to podejście uczniów! Dlaczego? Bo do Państwówki musisz chodzić i tyle, a do prywatnej jesteś posyłany przez rodziców, którzy (być może nie zawsze) "konsultują" z dzieckiem co ich interesuje. I pewnie niejeden dzieciak trafił w kierat, ale na pewno może się czegoś spodziewać po nauczycielach, bo ci będą po prostu lepiej rozliczani ze swych wyników. A to że do obu szkół mogą przyjmować gamoni i geniuszy (oraz takowych wypuszczać w świat) to już chyba inne zagadnienie. Dlatego żygać się chce na komentarz Pana Profesorka o "posmakowaniu prawdziwej Polski" – czy on z tymi dzieciakami rozmawiał osobiście? Zgeneralizował, wysnuł wniosek ogólny i tyle jego wkładu.
              Oczywiście jest możliwe, że niektórzy z uczniów rzeczywiście mają głęboko wpojone "parcie na cel" i że się z tym źle czują, że źle skonczą (np. psychicznie), ale czy Profesorek tam był i z każdym z nich pogadał, "zbadał" każdy przypadek indywidualnie?? Nie - czyli nic więcej nie zrobił jak zajechał truizmem i stereotypem. A czy tego oczekujemy od "uczonych"??
              Jacek Wąsowicz
              • aramba Re: Uczony-sruczony 24.10.11, 16:05
                Ten komentarz, znaczy się pana profesora, jest w ogóle nietrafiony. Tak samo zresztą jak ten wywiad. No bo niby o czym on jest? O tym, że młodzież ma jakiś plan na życie (a co to tylko ta?), że się jakoś odnajduje w takiej rzeczywistości jaka jest jej dana (a inna to nie?), że w szkole mozna zjeść sushi (no i co z tego?) Ja tam uważam, że te szkoły to przede wszystkim dojenie rodziców i tyle. Oczywiście każdy może robić ze swoimi pieniędzmi co tylko chce, ale dobrze, żeby wiedział, że te szkoły nie oferują niczego super nadzwyczajnego. No, chyba, że zeszliśmy już tak w Polsce na psy, że normalność jest tym czymś nadzwyczajnym.
              • ojciecprac Re: Uczony-sruczony 24.10.11, 21:41
                Panie nauczycielu - słowo rzygać piszemy przez rz.
      • shannyn Re: Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 23:31
        Cudnie! Z całego serca gratuluję podejścia do życia:)
      • douglasmclloyd Re: Szkoła ważnych ludzi 24.10.11, 02:11
        rotkaeppchen1 napisała:

        > Dobra szkola daje szanse ale nie gwarantuje sukcesu.
        > Jednoczesnie mozna osiagnac sukces (rozumiany jako spelnienie wlasnych marzen),
        > nie majac finansowego zaplecza.
        > Ja skonczylam przecietne liceum, niemieckiego uczylam sie glownie sama, bylam p
        > rzez chwile na kursie w Instytucie Goethego. Uczylam sie tego jezyka, nie dlate
        > go, "ze to sie oplaca" - po prostu jest to moj ulubiony jezyk. Nie stac mnie by
        > lo na wakacje w Niemczech, zeby szlifowac jezyk. Pierwszy raz pojechalam do Nie
        > miec jako Au Pair. Po czasie wrocilam, najpierw pracowalam (au pair, opiekunka
        > do osoby starszej), caly czas uczac sie jezyka i zdobywajac doswiadczenie, tzw
        > zyciowe. Z czasem zaczelam studia (obecnie koncze), bede nauczycielka.
        > I to jest moj sukces - osiagniety wlasna praca, bezstresowo, zgodnie z mysla: z
        > ycie ma ma byc przyjemne. Robie to co chce, jestem szczesliwa i wiem, ze uczciw
        > ie zapracowalam na moj sukces.

        Może dla nauczyciela języka to wszystko, ale ja uczyłem się polskiego, rosyjskiego, niemieckiego i angielskiego. Niemiecki, mój trzeci język, opanowłem jako tako, ponieważ uczyłem się go w liceum i jeździłem na studiach do Niemiec. Angielskiego uczyłem się tylko na studiach, jako człowiek dorosły i jest to w tej chwili mój "pierwszy" język. Znajomość języka jest tylko narzędziem pomocnym w tym co się robi. Takie czasy. I tylko ministrom z edukacji narodowej, którzy kazali mi się uczyć ruskiego chciałbym wbić pal do d..y.
    • shane00 Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 22:08
      Nie rozumiem podniecania się "studiowaniem w krajach Europy". Miałam okazję przyjrzeć się systemowi szkolnictwa wyższego w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Francji, Hiszpanii i Szwecji. Choć zaplecze jest tam rzeczywiście lepsze niż u nas, to poziom nauczania jest masakryczny. Potwierdzi to chyba każdy "erasmusowicz"
      • aramba Re: Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 23:42
        Chyba nie masz racji. Problem w tym, że w większości krajów system boloński został przyjety jako dopust boży. Erasmusowicze, hm... Mam mieszane odczucia. Z jednej strony dobrze, że ludzie jeżdżą, mają okazję trochę się otrzskać. Z drugiej strony oni są traktowani jako zło konieczne. To nie jest to samo co normalne kilkuletnie studiowanie. to nie jest to samo co nauka w trakcie realizowania projektu (przy pracach dyplomowych, tzn. magisterki, doktoraty).
      • thomos85 Re: Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 23:49
        Nie oceniaj poziomu nauczania tylko z perspektywy Erasmusa gdyż może to wypaczyć obraz sytuacji. Akurat pracuję na jednej z polskich uczelni i na swoich zajęciach miałem trójkę studentów z tego programu. I muszę Ci powiedzieć, że stosowałem wobec nich taryfę ulgową wszak po co stwarzać zarówno im jak i sobie dodatkowe problemy...
    • konichiwabitches Dzieki ogromnym staraniom sowietow i 23.10.11, 22:09
      faszystowskich niemcow, po 45 zostalismy pozbawieni elit polityczno-intelektualnych. Jakosc wielu szkul i uczelni w Polsce jet tak mizera, ze ukonczenie bylejakiego Colleg-u na wyspach rokuje lepiej na przyszlosc jak dobra Polska uczenia. Chyle czola przed rodzicami w/w dzieci i przed nimi samymy - za to, ze w bardzo mlodym wieku zrozumieli sile wiedzy. Mam nadzieje, ze za 20- 30 lat znikna z sceny polityczno-administracyjnej te chmskie glupie ryje majace wiele do powiedzenia w obecnych czasach..... Pamietacie jak towarzyszka Beger (Bagger - tlum. ang. = Zebrak) robila mature majac mandat poselski !!! Jestem dumny z ,,bycia'' Polakiem - ale w tamtych dniach w/w informacja omal nie spowodowala zalamania nerwowego mojej skromnej osoby.....
      • ciotka_ltd A ja mam nadzieje, ze polskie golodupe 'prawiczki 23.10.11, 22:14
        przestana sie glupio-patriotycznie wymadrzac i pojda w koncu do jakis "szkul", by ojczystego jezyka brutalnie nie gwalcic.:)
      • ciotka_ltd I nie, for God's sake, "bagger", ale "BEGGAR". 23.10.11, 22:21
        Nie "colleg'u" tylko "college'u"....
        Czy ty chcesz, bysmy tu wszyscy apopleksji dostali????
        Ty, ty...niewyksztalciuchu. ;)
      • kosmosiki O stary... 23.10.11, 22:23
        > Jakosc wielu szkul

        O stary...
        • aramba Re: O stary... 23.10.11, 23:50
          Buhahaha, rotfl. Piękne, piękne po prostu :))))))).
      • gonzor Re: Dzieki ogromnym staraniom sowietow i 23.10.11, 22:30
        Ja jako Ślązak, czyli wg Polaków nikt, śmieję ci się w twarz z ułomności języka jakim się posługujesz...
      • kagulard Re: Dzieki ogromnym staraniom sowietow i 23.10.11, 22:34
        "Jakosc wielu szkul i uczelni w Polsce jet tak mizera,"

        Tak, to prawda...
      • ciotka_ltd Oj, tobie to by sie porzadna szkola przydala:) 23.10.11, 22:38
        Smiejesz sie z innych, ze do "szkul" nie chodzili, a z toba jeszcze gorzej.
        I nie torturuj prosze wszelkich jezykow swiata, bo i po angielsku zebrak to BEGGAR, nie zas "bagger", a poza tym - choc to juz drobiazg - nie "colleg'u", ale "college'u".
        Mala rzecz a cieszy. Szczegolnie u tak zawzietego krytyka...CUDZEGO braku wyksztalcenia.
      • serauga Re: Dzieki ogromnym staraniom sowietow i 23.10.11, 22:52
        ja pierdziu... gosciu nie kompromituj sie do imentu takimi tekstami. rzeczywiscie jakosc szkolnictwa jest podla skoro plodzisz tekst naszpikowany błedami jak pole minowe na wale pomorskim. by by.
        PS-prosze nie wytykac mi braku polskich znakow diakrytycznych i duzych liter. tak ma byc:P
        • ciotka_ltd Re: Dzieki ogromnym staraniom sowietow i 23.10.11, 22:55
          U mnie tez - test na inteligencje czytacza;)
          Nb. Ten Wal Pomorski byl genialny:))))
      • czerwony.poll74 Re: Dzieki ogromnym staraniom sowietow i 23.10.11, 23:24
        Patrząc na obecne elity, to jestem im wdzięczny i proszę o jeszcze raz
      • ilonka45 Re: Dzieki ogromnym staraniom sowietow i 24.10.11, 12:44
        @konichiwabitches

        "Pamietacie jak towarzyszka Beger (Bagger - tlum.
        > ang. = Zebrak) robila mature majac mandat poselski"

        Nie tylko "szkul" w Polsce nie skonczyles, ale z angielskim nie za dobrze
        "beggar" czlowieku nie zaden "bagger"
      • konichiwabitches Przepraszam - wczoraj spozylem dwie szklaneczki 24.10.11, 15:36
        napitku ponad moj limit..... przepraszam wszystkich urazonych. Nie ma usprawiedliwienia dla mojej osoby, jednak chce zaznaczyc, ze w Polsce nie mialem okazji skonczyc zadnej szkoly a jezyka Polskiego ucze sie samodzielnie.
        • ilonka45 Re: Przepraszam - wczoraj spozylem dwie szklanecz 24.10.11, 16:00
          konichiwabitches napisał:

          > napitku ponad moj limit..... przepraszam wszystkich urazonych. Nie ma usprawied
          > liwienia dla mojej osoby, jednak chce zaznaczyc, ze w Polsce nie mialem okazji
          > skonczyc zadnej szkoly a jezyka Polskiego ucze sie samodzielnie.

          Jak juz sie nauczysz jezyka polskiego, zabierz sie za angielski :)
      • partia_niewidzialnych Dobrze wiesz 24.10.11, 22:09
        że gdyby nie ci "faszyści i sowieci" Twoje "elity" bynajmniej nie zajęłyby się elektryfikacją wsi, upowszechnianiem kultury, budową tysięcy szkół, dość przemyślaną urbanizacją, a dalej bawiły się na rautach i onanizowały swoim kartonowym patriotyzmem.
    • aniucha333 Szkoła ważnych ludzi 23.10.11, 22:09
      Smiesz mnie wasze komentarze i ten przeklamany artykul. Nie trzeba wykladac od 20 tys do 60 tys za szkole zeby zrobic miedzynarodowa mature. W PL, jeszcze 15 lat temu byly tylko 2 czy 3 i to panstwowe licea - za darmo! lol

      Z polska matura tez mozna studiowac zagranica, np w USA trzeba zdac - SAT i test z jez ang - TOEFL. Kosztuja kazdy ok 150 USD czyli razem koszt 300 USD. lol

      A w UK, mozna juz studiowac w Oxford czy Cambridge placac czesne ok 6000 GBP za rok bo jestesmy w Unii. Jesli mature polska zda sie na super wyniki, napisze TOEFL na dobry wynik, i wysle na czas aplikacje (czyli jesienia na rok przed rozpoczeciem studiow) to mozna i dostac niezle stypendium. A w trakcie studiow i w wakacje pracowac - dla chcacego nic trudnego. I naprawde nie trzeba rodzicom wykladac takiej kasy na jakies prywatne szkoly ktore juz nie oferuja az takich mozliwosci - bo jezykow teraz to mozna wszedzie sie uczyc za prawie psie pieniadze, mature miedzynarodowa oferuje wiekszosc panstwowych liceaow - jedyne co trzeba zrobic to zakasac raczki do pracy, uczyc sie i wierzyc w siebie - a wtedy wszystko sie uda. I nie czytac takich idiotycznych artykulow ziejacych zazdroscia w kazdym zdaniu.

      kto pisze te artykuliki w Wyborczej?! Matko, zal d.....e sciska jak to sie czyta.
      • douglasmclloyd Re: Szkoła ważnych ludzi 24.10.11, 02:16
        aniucha333 napisała:

        > Z polska matura tez mozna studiowac zagranica, np w USA trzeba zdac - SAT i tes
        > t z jez ang - TOEFL. Kosztuja kazdy ok 150 USD czyli razem koszt 300 USD. lol

        Gówno prawda, żadnego SAT ani TOEFL nie zdawałem i mam dyplom ze Stanów.
      • rotkaeppchen1 Re: Szkoła ważnych ludzi 24.10.11, 07:06
        Pewnie, ze nie trzeba! Ja, skladajac papiery na niemiecka uczelnie dowiedzialam sie, ze polskie swiadectwo maturalne jest "hochwertig", mimo ze oceny mam przecietne. Fakt, to jest mataura z roku 2000. Podejrzewam, ze jej poziom rozni sie nieco od tej z roku 2011. W koncu dostosowujemy sie do poziomu Europy, prawda.
    • jwojnar Nie jest źle 23.10.11, 22:16
      Myślałem, że w komentarzach do tego artykułu się zagotuje, że najłagodniejszą propozycją będzie zamknięcie tych szkół, a tu prawie nic. Trochę żółci, trochę zazdrości, trochę wątpliwości. Tak normalnie jakoś się zrobiło, nie wiem czemu.

      Osobiście nie wiem, czy chciałbym dzieciakom zafundować taką szkołę, gdybym miał za co. Z jednej strony świetna kadra, świetny poziom, ale z drugiej klosz i poprzeczka ustawiona tak wysoko, że pewnie wielu uczniów spać z tym nie może. Co trzeba w życiu osiągnąć, żeby po takiej szkole nie okazać się nieudacznikiem?
      • shannyn Re: Nie jest źle 23.10.11, 23:39
        No właśnie... Sądzę, że przy całym tym przewspaniałym (nie ironizuję) programie nauczania, warto byłoby dodać, najlepiej przed maturą i punktowany, przedmiot pod przykładowym tytułem: Jak się nie załamać, jeśli po tej szkole zamarzę o byciu przeciętną fryzjerką w Bieszczadach?
      • wwwagent Możliwości - bez wymagania 24.10.11, 14:49
        Kolego - jeśli chciałeś napisać o tym, że ci uczniowie są "skazani na sukces", to chyba powielasz poważny stereotyp... Wykształcenie do niczego tak naprawdę nie zobowiązuje, prawda? Daje tylko MOŻLIWOŚCI, z których nie trzeba później wcale korzystać. Albo nie mieć po prostu takiej szansy. Albo coś jeszcze innego - każdy przypadek będzie inny, czyż nie?
        Jedno to posłanie do takiej szkoły dla posłania (czytaj: snobizm), drugie posłanie i potem wymaganie wyników/rezultatów od swego dziecka, a trzecie to posłanie, by dać możliwości. Notabene, to ostatnie podejście wydaje się o wiele bardziej naturalne i racjonalne niż np. to co robią rzesze polskich katolickich rodziców dla swych 8-latków, czyli jakieś 7 lat wcześniej: choć sami mają Boga w d***e, posyłają dzieciaki do komunii "żeby miały", a co dalej, to dzieci zdecydują same. Co za obłuda! Tutaj natomiast owej obłudy nie widzę - trzeba by pogadać z każdym z wypowiadających się osobno, dowiedzieć się u źródła.
        Jacek Wąsowicz
    • cyklista Nie jest ważne ile płacą uczniowie 23.10.11, 22:19
      ważne ile w tych szkołach płacą nauczycielom i jak ich rekrutują.
      • sowanka Re: Nie jest ważne ile płacą uczniowie 24.10.11, 14:36
        sporo. ;) 2500 netto to na dzień dobry dla asystentki przedszkola. Rekrutacja z ogłoszenia i/lub polecenia. Rozmowa w języku angielskim oczywiście.
    • aura1002 nie wszystko złoto co się świeci 23.10.11, 22:22
      do stania się "elitą" potrzeba osobowości przez duże O.
      szacuję, że 50% absolwentów będzie w przyszłości co najwyżej zblazowanymi niespełnionymi.
      Wyzwaniem jest jak wyrównać szanse na rozwój młodych ludzi z różnych środowisk, bo perły mogą się trafić wszędzie - trzeba je tylko wyłowić.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka