ubiquitousghost88 24.10.11, 11:47 Sam sobie winien, że nie jest Matką Polką... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
josif47 Ojciec to nie matka 24.10.11, 11:54 Niech napisze do sadu ze przestaje placic alimenty. A swoja droga takie sa polskie baby.... Odpowiedz Link Zgłoś
ryszard_mis_ochodzki [...] 24.10.11, 11:57 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
gmsaxz to przecież jakiś cyrk ta nasza Polska 24.10.11, 13:41 lekarz czy przychodnia łamie w oczywisty sposób prawo, gość powinien poprosić o pomoc policjanta z ulicy, ten powinien wziąć pałę, zdzielić przestępcę łamiącego prawo w łeb raz, potem drugi i tak do skutku, aż dotrze do łobuza, że prawa łamać NIE WOLNO, że prawo należy SZANOWAĆ, że jak się prawo bezczelnie łamie z premedytacją, to boli później głowa!!! I po problemie Odpowiedz Link Zgłoś
jazg1 Co było przyczyną rozpadu związku? 24.10.11, 12:05 Skoro po urodzeniu dziecka, a być może podczas ciąży, doszło do rozpadu tego związku, to coś jest na rzeczy. Można się domyślać, że ciężarna laska niezbyt interesowała faceta, ale obudził się jako ojciec i domaga się praw. Dopóki nie nastąpi sądowe ustalenie zasad opieki nad dzieckiem, dobrze by było, aby dziecku oszczędzić traumy widywania ojca. Dziecko go nie zna, w tym wieku jest silnie związane z matką i próby zmuszania dziecka do kontaktu z jakimś facet bez obecności matki będą dla dziecka poważną traumą. W wieku 2 lat dla dziecka matka jest przedłużeniem jego samego. Ono nie odróżnia matki od siebie, matka jest 2-latka czymś w rodzaju jednej z kończyn, dlatego matka powinna być możliwie blisko dziecka jak najdłużej. W pewnym wieku dziecko zaczne interesować się bardziej otoczeniem i zacznie pytać, dlaczego nie ma w pobliżu tatusia. To będzie dobry moment, aby ojciec mógł z nim nawiązać kontakt, jednakże w obecności matki. Samodzielne spotkania mogą się odbywać znacznie później. Dobro dziecka jest najważniejsze, jako mężczyzna rozumiem potrzeby i ambicje ojca, ale są one mniej ważne, niż dobro dziecka. Dziennikarz ma chody w GW, a ta ma ambicje kierowania polskimi sądami. Sam artykuł jest tendencyjny, bo nie znamy opinii matki w tej sprawie, a od tego należało zacząć pisanie artykułu. Odpowiedz Link Zgłoś
free123 Re: Co było przyczyną rozpadu związku? 24.10.11, 12:19 Trauma widywania ojca ??? Człowieku, jakie ty herezje wypisujesz ? Jakbyś nie wiedział DLA DOBRA DZIECKA są potrzebni OBOJE RODZICE - OD URODZENIA ! Odpowiedz Link Zgłoś
jazg1 Re: Co było przyczyną rozpadu związku? 24.10.11, 13:09 Czy ty umiesz czytać? Dziecko nie widzi swojego ojca, więc nie tęskni za nim - ponieważ nie zna go. Nie ma zatem traumy z braku ojca, ale kiedyś ona może się pojawić i dobrze by było, aby do tego czasu oboje dorośli uregulowali swoje sprawy związane z wychowywaniem dziecka, a nie robili sobie wzajemnie na złość. Odpowiedz Link Zgłoś
r202 Re: Co było przyczyną rozpadu związku? 24.10.11, 12:20 > Skoro po urodzeniu dziecka, a być może podczas ciąży, doszło do rozpadu tego zw > iązku, to coś jest na rzeczy. Można się domyślać, że ciężarna laska niezbyt int > eresowała faceta, ale obudził się jako ojciec i domaga się praw. Masz jakiś dowód na poparcie swojej tezy? Można się domyślać wielu rzeczy, łącznie z próbą złowienia cudzoziemca na przypadkową ciążę. > > Dopóki nie nastąpi sądowe ustalenie zasad opieki nad dzieckiem, dobrze by było, > aby dziecku oszczędzić traumy widywania ojca. Dobrze byłoby najpierw ustalić, czy jest to dla dziecka traumatyczne przeżycie zobaczyć ojca. > Dziecko go nie zna, Bo go matka do dziecka nie dopuszcza. Kółko się zamyka. Za dwa lata powie, że dziecko ojca nie zna, więc niech płaci i zmyka. w tym wieku > jest silnie związane z matką i próby zmuszania dziecka do kontaktu z jakimś fac > et bez obecności matki będą dla dziecka poważną traumą. Nie z jakimś facetem tylko z ojcem. Może ciebie zrobił "jakiś facet". Większość ludzi ma ojców. >W wieku 2 lat dla dziec > ka matka jest przedłużeniem jego samego. Ono nie odróżnia matki od siebie, matk > a jest 2-latka czymś w rodzaju jednej z kończyn, dlatego matka powinna być możl > iwie blisko dziecka jak najdłużej. Pierdu pierdu. Jak matka idzie do pracy albo na zakupy, to z dzieckiem jest babcia, dziadek, ciocia albo konkubent. I to nie jest traumatyczne? > > W pewnym wieku dziecko zaczne interesować się bardziej otoczeniem i zacznie pyt > ać, dlaczego nie ma w pobliżu tatusia. To będzie dobry moment, aby ojciec mógł > z nim nawiązać kontakt, jednakże w obecności matki. Samodzielne spotkania mogą > się odbywać znacznie później. Samodzielnych spotkań nie będzie, chyba, że ojciec sobie je wygra w sądzie. Założymy się? A argument będzie ten sam co zawsze - brak kontaktów z dzieckiem, dziecko ojca nie zna, jest nerwowe, nie śpi po nocach. Żadna sztuka "nauczyć" kilkulatka, żeby sikał ze strachu na widok ojca. > > Dobro dziecka jest najważniejsze, jako mężczyzna rozumiem potrzeby i ambicje oj > ca, ale są one mniej ważne, niż dobro dziecka. W Niemczech dla dobra dziecka zabiera się je rodzicowi Polakowi. Wiedzą co robią ;) > > Dziennikarz ma chody w GW, a ta ma ambicje kierowania polskimi sądami. Sam arty > kuł jest tendencyjny, bo nie znamy opinii matki w tej sprawie, a od tego należa > ło zacząć pisanie artykułu. A może należało poznać opinię dziecka? Odpowiedz Link Zgłoś
martin.slenderlink Re: Co było przyczyną rozpadu związku? 24.10.11, 12:45 "W wieku 2 lat dla dziecka matka jest przedłużeniem jego samego. Ono nie odróżnia matki od siebie, matka jest 2-latka czymś w rodzaju jednej z kończyn, dlatego matka powinna być możliwie blisko dziecka jak najdłużej". "Pierdu pierdu. Jak matka idzie do pracy albo na zakupy, to z dzieckiem jest babcia, dziadek, ciocia albo konkubent. I to nie jest traumatyczne?" Ja to muszę się przyznać, że nie za bardzo obczajam te wszystkie teorie o pierwszych kilkunastu miesiącach życia i ich wpływie na rozwój psychiczny. Oddzielanie własnego ja od matki_przedłużenia_siebie etc.. Jakieś takie problematyczne mi się wydają. Zwłaszcza w kontekście rozwinięcia konkretnych rodzajów osobowości - typu: neorotyczna, borderline etc. Tego już w ogóle nie pochłaniam. A nie jest przecież tak, że nic na ten temat nie czytałem. Odpowiedz Link Zgłoś
jazg1 Re: Co było przyczyną rozpadu związku? 24.10.11, 13:35 martin.slenderlink napisał: > Ja to muszę się przyznać, że nie za bardzo obczajam te wszystkie teorie o pierw > szych kilkunastu miesiącach życia i ich wpływie na rozwój psychiczny. Oddzielan > ie własnego ja od matki_przedłużenia_siebie etc.. Jakieś takie problematyczne m > i się wydają. Zwłaszcza w kontekście rozwinięcia konkretnych rodzajów osobowośc > i - typu: neorotyczna, borderline etc. Tego już w ogóle nie pochłaniam. A nie j > est przecież tak, że nic na ten temat nie czytałem. Wczoraj rozmawiałem z psycholożką, a ona była świeżo po lekturze jakiegoś materiału opisującego wyniki badań małych dzieci. To co napisałem, powtórzyłem po prostu za tą psycholożką. Odpowiedz Link Zgłoś
malpa-z-paryza Re: Co było przyczyną rozpadu związku? 24.10.11, 14:36 jezeli ta psycholog jest tak wyuczona jak ta lekarka, to dziekuje... sredniowiecze! Odpowiedz Link Zgłoś
curvaturadiculo Re: Co było przyczyną rozpadu związku? 24.10.11, 14:17 > Ja to muszę się przyznać, że nie za bardzo obczajam te wszystkie teorie o pierw > szych kilkunastu miesiącach życia i ich wpływie na rozwój psychiczny. Oddzielan > ie własnego ja od matki_przedłużenia_siebie etc. One to zmyślaja pod wpływem potrzeby chwili. By chłopa udupić. Są beznadziejne i lepiej na nie nie trafić. To seksistki. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Co było przyczyną rozpadu związku? 24.10.11, 20:19 martin.slenderlink napisał: > Ja to muszę się przyznać, że nie za bardzo obczajam te wszystkie teorie o pierw > szych kilkunastu miesiącach życia i ich wpływie na rozwój psychiczny. Oddzielan > ie własnego ja od matki_przedłużenia_siebie etc.. Jakieś takie problematyczne m > i się wydają. Zwłaszcza w kontekście rozwinięcia konkretnych rodzajów osobowośc > i - typu: neorotyczna, borderline etc. Tego już w ogóle nie pochłaniam. A nie j > est przecież tak, że nic na ten temat nie czytałem. No to masz prawdopodobnie jakis problem z kumaniem. Powaznie myslisz, ze powinienes o tym pisac w tym wątku? Odpowiedz Link Zgłoś
martin.slenderlink Poważnie 24.10.11, 20:49 Oczywiście, że mogę sobie zrobić offtopa, jakiego tylko sobie wymarzę. Tym bardziej, że kolega wyżej napisał właśnie o matce_przedłużeniu_siebie i użył nawet sformułowania "jak jedna z kończyn." Mam oczywiście problem, mam. Generalnie, zastanawia mnie to, tym bardziej, że psychologia jest przecież dziedziną bardzo młodą i dynamicznie się rozwijającą, nieprawdaż? A wiele jest w napotkanej przeze mnie przypadkowo lekturze bardzo jednoznacznych wniosków. Zwłaszcza te teorie dotyczące relacji z obiektem, czy tam jakiegoś uwewnętrzniania przeobrażającego wyglądają mi na bardzo niejasne. Masz ochotę napisać coś dosadniejszego, ale różnego od lakonicznego sformułowania "No to masz problem z kumaniem," to proszę bardzo, wal śmiało. Wątek tu nie ma dla mnie znaczenia, podkreślę to jeszcze raz. Nie interesują mnie osobiste sprawy tego Belga aż tak bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
curvaturadiculo Re: Co było przyczyną rozpadu związku? 25.10.11, 16:24 Kolejna cwaniakująca kretynka bez niczego sensownego do napisania, oprócz pustosłowia? Odpowiedz Link Zgłoś
jazg1 Re: Co było przyczyną rozpadu związku? 24.10.11, 13:31 r202 napisał: > > Skoro po urodzeniu dziecka, a być może podczas ciąży, doszło do rozpadu t > ego zw > > iązku, to coś jest na rzeczy. Można się domyślać, że ciężarna laska niezb > yt int > > eresowała faceta, ale obudził się jako ojciec i domaga się praw. > > Masz jakiś dowód na poparcie swojej tezy? Można się domyślać wielu rzeczy, łącz > nie z próbą złowienia cudzoziemca na przypadkową ciążę. Na to pytanie powinna być odpowiedź w tym artykule, ale jej nie ma. Skoro po urodzeniu dziecka rozpadł się związek, to musi być tego jakaś przyczyna i prawie na pewno dotyczy ona ojca dziecka. > > > > > > Dopóki nie nastąpi sądowe ustalenie zasad opieki nad dzieckiem, dobrze by > było, > > aby dziecku oszczędzić traumy widywania ojca. > > Dobrze byłoby najpierw ustalić, czy jest to dla dziecka traumatyczne przeżycie > zobaczyć ojca. Chodzi o sytuację, kiedy ojciec ma mieć widzenie z dzieckiem BEZ MATKI. > w tym wieku > > jest silnie związane z matką i próby zmuszania dziecka do kontaktu z jaki > mś fac > > et bez obecności matki będą dla dziecka poważną traumą. > > Nie z jakimś facetem tylko z ojcem. Dla dziecka to jest ktoś obcy i nic na to nie poradzisz. Widzenie może być wyłącznie w obecności matki, dopóki dziecko nie będzie rozpoznawało ojca, jako kogoś znajomego. > >W wieku 2 lat dla dziec > > ka matka jest przedłużeniem jego samego. Ono nie odróżnia matki od siebie > , matk > > a jest 2-latka czymś w rodzaju jednej z kończyn, dlatego matka powinna by > ć możl > > iwie blisko dziecka jak najdłużej. > Pierdu pierdu. Jak matka idzie do pracy albo na zakupy, to z dzieckiem jest bab > cia, dziadek, ciocia albo konkubent. I to nie jest traumatyczne? Nie, nie jest, bo zna tych ludzi od urodzenia lub możliwie długo i poznało ich w obecności swojej matki. > > > Dobro dziecka jest najważniejsze, jako mężczyzna rozumiem potrzeby i ambi > cje oj > > ca, ale są one mniej ważne, niż dobro dziecka. > > W Niemczech dla dobra dziecka zabiera się je rodzicowi Polakowi. Wiedzą co robi > ą ;) Niemcy są krajem endemicznie nazistowskim, nie jest to przykład godny naśladowania. > > > > > Dziennikarz ma chody w GW, a ta ma ambicje kierowania polskimi sądami. Sa > m arty > > kuł jest tendencyjny, bo nie znamy opinii matki w tej sprawie, a od tego > należa > > ło zacząć pisanie artykułu. > > A może należało poznać opinię dziecka? Wystarczyło skontaktować się z matką. Nie widzę śladu takiej chęci w tym artykule. Odpowiedz Link Zgłoś
1410_tenrok do jazga: OPOWIadasz Androny, 24.10.11, 13:53 podobnie idiotka psycholożka, którą cytujesz (może ona z ruchu feministycznego??). Matka oraz przychodnia łamią prawo. A prawo to prawo! Ponadto, nie umiesz czytać ze zrozumieniem! Dokładnie jest opisany fakt, że za każdym razem, kiedy ojciec dziecka chciał sie z nim spotkać, okazywało sie, że dziecko jest chore! Praktycznie, to ojciec winie jest pójść z tym do prokuratury, ponieważ pod jego bokiem, być może matka nie potrafi zająć się odpowiednio dzieckiem! A Polska i ijej instytucje - to rodzaj idiotolandii!!! Odpowiedz Link Zgłoś
curvaturadiculo Re: do jazga: OPOWIadasz Androny, 24.10.11, 14:21 Z kim ty rozmawiasz? To istoty nie myślące logicznie. Potrafią wieść równolegle kilka sprzecznych ze sobą watków myślowych. One maja w d... prawo. Stworzą tyle teorii ile zechcą przecikow kazdemu prawu. Oczywiste jest, że plecie androny. Działają jak propaganda w PRL-u - na podparcie wszystkiego mieli jakiś zagraniczny autorytet. Odpowiedz Link Zgłoś
curvaturadiculo Re: Co było przyczyną rozpadu związku? 24.10.11, 14:15 >Masz jakiś dowód na poparcie swojej tezy? Można się domyślać wielu rzeczy, łącz > nie z próbą złowienia cudzoziemca na przypadkową ciążę One nie mają zwyczaju stosowac prawa i przedstawiac dowodów. Nie wiedzą nawet, że powinno sie mieć dowody i działac zgodnie z prawem. Wiedza, że powino działać się tak by "wygrac". Zmyślają bajkowe oskarzenia i bajkowe prawo. Działają według metody: "A moze ..." czyli tak jak paranoik - wszystko może mu się uroić. Odpowiedz Link Zgłoś
koloratura1 Czy Ty widziałeś z bliska dwuletnie dziecko? 24.10.11, 14:26 r202 napisał: > > Skoro po urodzeniu dziecka, a być może podczas ciąży, doszło do rozpadu tego > > związku, to coś jest na rzeczy. Można się domyślać, że ciężarna laska niezbyt > > interesowała faceta, ale obudził się jako ojciec i domaga się praw. > Masz jakiś dowód na poparcie swojej tezy? Owszem: facet zainteresował się córką dopiero, gdy miała dwa lata a - w dodatku - przyjechali dziadkowie (jego rodzice) i - z jakichś powodów - należało im córkę zademonstrować. > Można się domyślać wielu rzeczy, łącznie z próbą złowienia cudzoziemca > na przypadkową ciążę. Cudzoziemiec został złowiony OK - i co dalej? Co z tych łowów lasce przyszło? W dodatku - z jakichś powodów - nie chce faceta znać... > > Dopóki nie nastąpi sądowe ustalenie zasad opieki nad dzieckiem, dobrze by było, > > aby dziecku oszczędzić traumy widywania ojca. > Dobrze byłoby najpierw ustalić, czy jest to dla dziecka traumatyczne przeżycie > zobaczyć ojca. Nie potrzeba psychologa, żeby wiedzieć, że - jak najbardziej; skoro dwulatka nigdy wcześniej faceta nie widziała. > > Dziecko go nie zna, O, właśnie. > Bo go matka do dziecka nie dopuszcza. Pomijając fakt, że nie wiadomo czy przez owe dwa lata matka ojca do dziecka nie dopuszczała, czy też tatuś, po prostu, odszedł w siną dal - dziecku to - akurat - jest bez różnicy: przestrach i trauma byłyby - w tej sytuacji - autentyczne i bardzo ciężkie. Kółko się zamyka. Za dwa lata powie, że dziecko ojca nie zna, więc niech płaci i zmyka. Nie wiem co powie i czemu miałaby kazać facetowi zmykać, skoro powinien na dziecko płacić. > > w tym wieku > > jest silnie związane z matką i próby zmuszania dziecka do kontaktu z jakimś facetem > > bez obecności matki będą dla dziecka poważną traumą. > Nie z jakimś facetem tylko z ojcem. Nawet gdyby sobie na czole wytatuował: TATUŚ JESTEM, dla dziecka byłby w tej sytuacji nikim więcej, jak tylko jakimś facetem. > Może ciebie zrobił "jakiś facet". Skądże znowu! Zapewne jest skutkiem interwencji Ducha Świętego... > Pierdu pierdu. Brawo! Nie ma jak, hmmm..., argument! Im bardziej chamski, tym mocniejszy, prawda? > Jak matka idzie do pracy albo na zakupy, to z dzieckiem jest babcia, dziadek, ciocia > albo konkubent. I to nie jest traumatyczne? Byłoby, gdyby tę osobę widziało po raz pierwszy w życiu i został z nią samo, bez mamy. Wierz mi, żadna matka nie przyprawiłaby dziecka o taką traumę; na pewno wcześniej by zadbała, żeby dziecko miało okazję do tej osoby się przyzwyczaić w obecności matki. > A może należało poznać opinię dziecka? Dwuletniego? Ciekawe, jak byś sformułował pytania, żeby tej opinii zasięgnąć i jak byś zmusił dwulatkę, żeby Ci udzieliła wiążącej odpowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
tiger-lev Re: Czy Ty widziałeś z bliska dwuletnie dziecko? 25.10.11, 00:33 > Owszem: facet zainteresował się córką dopiero, gdy miała dwa lata a - w dodatku > - przyjechali dziadkowie (jego rodzice) i - z jakichś powodów - należało im có > rkę zademonstrować. > Skoro dziecko ma 2,5 roku a w artykule jest napisane, że walczy o prawo do opieki od 2 lat, to chyba się mylisz Odpowiedz Link Zgłoś
koloratura1 Re: Czy Ty widziałeś z bliska dwuletnie dziecko? 25.10.11, 09:59 tiger-lev napisała: > > Skoro dziecko ma 2,5 roku a w artykule jest napisane, że walczy o prawo do opie > ki od 2 lat, to chyba się mylisz ..w tym, że dziecka w takim wieku trudno pytać o zdanie? PS.: Nie mógłbyś czytać postów, na które odpowiadasz? Odpowiedz Link Zgłoś
curvaturadiculo Re: Czy Ty widziałeś z bliska dwuletnie dziecko? 25.10.11, 15:35 > ..w tym, że dziecka w takim wieku trudno pytać o zdanie? > No, co taki krótki post ci teraz wyszedł? Gęba ci się zacięła? To już niemowląt ojcowie nie mogą oglądać? A przy porodach to powinni asystować i dzieci przewijać? Napisałem wcześniej, że kłamliwe babsztyle potrafią rozwiijać kilka równoległych, schizofrenicznie sprzecznych ze sobą, wątków myślenia i argumentacji. Gdy się z kimś sprzeczają to przeskakują z watku na wątek, w ogóle nie wiążąc ich ze sobą. Zupełnie spontanicznie, taka damska natura. Babsztyl najpierw oskarżył, fałszywie, ojca o niechęć widzenia dziecka, a teraz, przyłapany na kłamstwie, dowodzi, że to nie żadna niechęć tylko dziecko było za małe by ojca widzieć (zdaniem mamusi, oczywiście) Odniesienia się do swojego pierwotnego kłamstwa - oczywiście brak. > PS.: Nie mógłbyś czytać postów, na które odpowiadasz? To przede wszystkim powinno odnosić się do ciebie. Przedtem napisałaś taki długaśny post, gdyż na kłamstwie pierworodnym wyhodowałaś całe stado innych kłamstw. Teraz gdy złapano cię na kłamstwie pierworodnym to szybko sp..sz nie przyznając się do niego. Fuj. Odpowiedz Link Zgłoś
tiger-lev Re: Czy Ty widziałeś z bliska dwuletnie dziecko? 25.10.11, 16:33 > tiger-lev napisała: > > > > Skoro dziecko ma 2,5 roku a w artykule jest napisane, że walczy o p > rawo do opie > > ki od 2 lat, to chyba się mylisz > > ..w tym, że dziecka w takim wieku trudno pytać o zdanie? > > PS.: Nie mógłbyś czytać postów, na które odpowiadasz? Moja odpowiedź dotyczyła stwierdzenia, że zainteresował się dzieckiem gdy miało 2 lata (dlatego zacytowałam ten fragment, żeby wybitni specjaliści od czytania ze zrozumieniem wiedzieli o co mi chodzi), co jest nielogiczne, skoro dziecko ma 2,5 roku a ojciec walczy od 2 lat (powtórzę się, bo przecież to ja nie umiem czytać). Nie pisałam nic o pytaniu o cokolwiek, choć w sumie 2,5 letnie dzieci to nie noworodki, potrafią komunikować się ze światem (nie twierdzę, że maja z tego powodu podejmować życiowe decyzje). Odpowiedz Link Zgłoś
curvaturadiculo Re: Czy Ty widziałeś z bliska dwuletnie dziecko? 25.10.11, 15:17 > Owszem: facet zainteresował się córką dopiero, gdy miała dwa lata a - w dodatku > - przyjechali dziadkowie (jego rodzice) i - z jakichś powodów - należało im có > rkę zademonstrować. Nie p... tylko przeczytaj artyku jeszc ze raz - kłamczucho. Sprawdz co było przyczyną jego wizyty w przychodni. > Nie potrzeba psychologa, żeby wiedzieć, że - jak najbardziej; skoro dwulatka ni > gdy wcześniej faceta nie widziała. Wy obrzydliwe, kłamliwe potwory, chodz ace koszmary. Jest dokładnie tak jak napisałem, stara zagrywka: Najpierw się nie pozwala ojcu widziec dziecka a potem się mówi, że dzieko się tego obcego pana boi. Ale jesteście paskudne. Po waszych mózgach chodzą wszy i pluskwy. Szkoda tych, którzy dali się wam złapać. Czasami dołącza paskudna mamuśka-teściowa do zgranego złodziejskiego duetu. Wtedy to kompletnie przechlapane, z dwoma takimi potworami. Odpowiedz Link Zgłoś
curvaturadiculo Re: Czy Ty widziałeś z bliska dwuletnie dziecko? 25.10.11, 15:23 > Pomijając fakt, że nie wiadomo czy przez owe dwa lata matka ojca do dziecka > nie dopuszczała, czy też tatuś, po prostu, odszedł w siną dal - dziecku > to - akurat - jest bez różnicy: przestrach i trauma byłyby - w tej sytuacji > - autentyczne i bardzo ciężkie. Sraty taty pierdaty. Typowe w takich wypadkach gdybanie rojania mamusiek przedstawiane jako twarda rzeczywistość. Każdy męzczyzna powinien najpierw sprawdzić czy jego potencjalna luba nie jest seksistka. Jeśli się dowie, że tak to powinien sp... tak długo aż się zmęczy. Zadawanie się mężczyzny z babą seksistką, to tak jakby Murzyn wziął sobie rasistkę za żonę. > Nie wiem co powie i czemu miałaby kazać facetowi zmykać, skoro powinien > na dziecko płacić. Czy ty rozumiesz co czytasz i piszesz, przygłupie? Ma zmykać po uiszczeniu opłaty. Tak było napisane. Odpowiedz Link Zgłoś
leszczjr Re: Co było przyczyną rozpadu związku? 24.10.11, 13:45 co ty za brednie wypisujesz? snujesz jakieś rozważania oparte na domysłach, a raczej fantazjach. Ja też sobie pofantazjuję: co jeśli mamusia jest mitomanką, pijaczką, nieporadną życiową? Też dziecku trzeba oszczędzić "traumy spotkania z ojcem"? Sedno sprawy jest takie: facet miał prawo wiedzieć jaki jest stan zdrowia jego dziecka. Bezprawnie odmówiono mu dostępu do tej informacji. A spór z żoną to inna sprawa. Swoją drogą - 2 godz. w tygodniu. No to sąd błysnął, nie ma co... Jak zwykle prawa obywatelskie zostały podeptane, jak to w Polsce już bywa... Odpowiedz Link Zgłoś
curvaturadiculo Re: Co było przyczyną rozpadu związku? 24.10.11, 14:24 Najbardziej beznadziejny u polskich bab jez bezczelny zwyczaj oskarżania ludzi przy pomocy wyssanych z palca oskarżeń. Kompletny brak skrupułów. Odpowiedz Link Zgłoś
martin.slenderlink Re: Co było przyczyną rozpadu związku? 24.10.11, 21:23 "Najbardziej beznadziejny u polskich bab jez bezczelny zwyczaj oskarżania ludzi przy pomocy wyssanych z palca oskarżeń. Kompletny brak skrupułów". A Ty nie masz problemów z mizoginią? Masz pewność, że kobiety brytyjskie, czy słowackie stanowiłyby dla Ciebie mniejszy problem? Odpowiedz Link Zgłoś
curvaturadiculo Re: Co było przyczyną rozpadu związku? 25.10.11, 16:50 > A Ty nie masz problemów z mizoginią? Nie mam. W wielu, a nawet w zdecydowanej większości przypadkach wolę rozmawiac i dyskutować z kobietami. Mam natomiast problem z damskim seksizmem i mam problem z bezprawiem. W artykule jest opisany przypadek oczywistego bezprawia zrodzonego przez damski seksizm. Nie tyle chodzi nawet o wrodzony seksizm oc o zakorzenione kulturowo seksistowskie praktyki. Są one szeroko rozpowszechnione i siedzą w umysłach, rzekomo postepowych, a naprawdę zacofanych, polskich lekarek, sędzin etc. A ty nie masz problemu z insynuującymi pytaniami? Mam wrażenie, że w ten sposób rozwiązujesz sobie swój problem z brakiem argumentów i czegokolwiek sensownego do powiedzenia na temat. >Masz pewność, że kobiety brytyjskie, czy s > łowackie stanowiłyby dla Ciebie mniejszy problem? Skąd ten schematyzm? Ciekawi mnie dlaczego nie przyszły ci do głowy n.p. kobiety z Wysp Tonga, hę? Nie, nie mam takiej pewności. Mało znam, albo właściwie nie znam kobiet brytyjskich czy słowackich. Dlatego nie o nich piszę, gdyż, primo, nie o nich był artykuł. Scundo nie nie lubię wypwiadać się i spekulować, nie na temat i o czyś o czym kompletnie nic nie wiem. Wydaje mi się, że ta zasada nie jest wyznawana przez ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
martin.slenderlink Re: Co było przyczyną rozpadu związku? 26.10.11, 11:33 "Nie mam. W wielu, a nawet w zdecydowanej większości przypadkach wolę rozmawiac i dyskutować z kobietami". No, ale przyznasz, że jeszcze w tym wątku to nie było zauważalne. Dało się natomiast odczuć dość wrogi ton w Twoich wypowiedziach względem kobiet i formułowałeś je mało precyzyjnie oraz stosowałeś raczej kwantyfikatory ogólne. @damski seksizm "Są one szeroko rozpowszechnione i siedzą w umysłach, rzekomo postepowych, a naprawdę zacofanych, polskich lekarek, sędzin etc." Jaki odsetek tych sędzin i lekarek byś szacował? Jak wielka jest grupa "rzekomo postępowych". "A ty nie masz problemu z insynuującymi pytaniami? Mam wrażenie, że w ten sposób rozwiązujesz sobie swój problem z brakiem argumentów i czegokolwiek sensownego do powiedzenia na temat". Nie, Twój ton wydał mi się mizoginiczny. Jakbyś masowo szukał tych wszystkich wrednych bab, czuł, że one Cię otaczają i osaczają, nie pozwalając normalnie żyć. Takie emocje wyczułem. Może stosuj mniej przymiotników w opisywaniu tychże niewłaściwych Twoich zdaniem postaw i nie rozszerzaj ich na konkretne całe grupy zawodowe, które do cna są wg Ciebie skażone danego rodzaju myśleniem. Wtedy wrażenie będzie inne. Nie, nie rozwiązuję sobie żadnego problemu. Generalnie nie zależy mi na tym, jaki jesteś, bo Cię nie znam. Piszę tylko, jakie wrażenie dla kogoś zupełnie z zewnątrz robią Twoje posty. Zawsze jednak możesz zarzucić, że nie czytam ze zrozumieniem. Go on. I tak ktoś na to spojrzy z zewnątrz, przejrzy to, co naprodukowałeś (jeśli w ogóle przejrzy) i sam oceni. Odpowiedz Link Zgłoś
curvaturadiculo Re: Co było przyczyną rozpadu związku? 24.10.11, 14:27 To stary schemati ten bełkot ma pewien sens. Najpier izoluje sie ojca od dziecka, a potem mówi, że na skutek tego ojciec jest obcy i spotkanie z nim bedzie "traumatyczne". Q..y oćwiczyły sobie ten patent i działaja w koncercie - sądy, mamusie, psycholożki i lekarki. Odpowiedz Link Zgłoś
curvaturadiculo Re: Co było przyczyną rozpadu związku? 24.10.11, 14:11 Tuty pierduty. Od razu widać, że baba pisze, taka sama jak tamta mamusia i lekarka z przychodni. Nieważne jaki nick przyjmie. Nie potrafi podac zadnego legalnego uzasadnienia, za to całe tony pseudolegalnego i pseudonaukowego ideologicznego bełkotu i samorodnego "prawa", tak by oponentów zagłuszyć słowotokiem. Najpewniej jakas psycholożka/działaczka, sama rozwiązująca swoje wszelkie konflikty prawem kaduka. "Trauma" z widywania ojca. Porypało cie kompletnie i bełkoczesz jak niemiecki Jugendamt. Odpowiedz Link Zgłoś
tiger-lev Re: Co było przyczyną rozpadu związku? 25.10.11, 00:37 jazg1 napisał: >W wieku 2 lat dla dziec > ka matka jest przedłużeniem jego samego. Ono nie odróżnia matki od siebie, matk > a jest 2-latka czymś w rodzaju jednej z kończyn, dlatego matka powinna być możl > iwie blisko dziecka jak najdłużej. taki stan rzeczy to się jednak zaczyna zmieniać koło pierwszego roku życia, dwulatki są już dość samodzielne, a na pewno postrzegają siebie jako odrębny byt Odpowiedz Link Zgłoś
czytel-nick Re: Co było przyczyną rozpadu związku? 25.10.11, 13:39 jazg1 napisał: > Dziecko go nie zna, w tym wieku > jest silnie związane z matką i próby zmuszania dziecka do kontaktu z jakimś fac > et bez obecności matki będą dla dziecka poważną traumą. W wieku 2 lat dla dziec > ka matka jest przedłużeniem jego samego. Ono nie odróżnia matki od siebie, matk > a jest 2-latka czymś w rodzaju jednej z kończyn, dlatego matka powinna być możl > iwie blisko dziecka jak najdłużej. Z tego, co wiem (a wiem), matka mieszka i pracuje w Warszawie, a dziecko (od 1,5 roku) jest u dziadków w Piotrkowie. Stąd wyjazd ojca do Piotrkowa i wizyta w przychodni, by sprawdzić, dlaczego ciągle "choruje". A nawet jeśli rzeczywiście "choruje", to nie ma przy nim matki, gdyż pracuje w W-wie. Nie wydaje mi się zatem, by dziecko nie odróżniało matki od siebie, skoro tej matki na co dzień nie widuje. Może to właśnie obecność matki powoduje traumę u dziecka? Odpowiedz Link Zgłoś
razparuk Ojciec to nie matka 24.10.11, 11:55 16 lat w Polsce i nie załapał że jedynym prawem ojca Polaka jest dawać kasę? Odpowiedz Link Zgłoś
jabmax Re: Ojciec to nie matka 24.10.11, 13:59 razparuk napisał: > 16 lat w Polsce i nie załapał że jedynym prawem ojca Polaka jest dawać kasę? ------ Coś w tym jest..."Misia" nie oglądał ? Przypomina się scena z szatniarzem: " Cham się uprze i mu daj. No skąd ja wezmę, jak nie mam?!" ..i dalej “ZA GARDEROBĘ I RZECZY POZOSTAWIONE W SZATNI SZATNIARZ NIE ODPOWIADA” Odpowiedz Link Zgłoś
dziewicawszechpolska Ojciec to nie matka 24.10.11, 12:16 ta lekarka Kasperczyk, to ta od skrobanek a kasę ? Odpowiedz Link Zgłoś
magfid Re: Ojciec to nie matka 24.10.11, 12:17 Mnie również zabrakło opinii drugiej strony, tzn. wypowiedzi matki, czy sądu rodzinnego nt. sytuacji prawnej dziecka. Artykul prezentuję jednostronną historię - wersję ojca jedynie. Od GW oczekuję wiecej:-))) Odpowiedz Link Zgłoś
cornice Re: Ojciec to nie matka 24.10.11, 13:05 magfid napisała: > Mnie również zabrakło opinii drugiej strony, tzn. wypowiedzi matki, czy sądu ro > dzinnego nt. sytuacji prawnej dziecka. Artykul prezentuję jednostronną historię > - wersję ojca jedynie. Od GW oczekuję wiecej:-))) O czym Ty mowisz, kobieto. Artykul jest o tym, ze ojcu nie pozwalaja zobaczyc sie z wlasnym dzieckiem pod jakims wyssanym z palca pretekstem i wbrew prawu, ktore stanowi, ze ojciec MA PRAWO WIEDZIEC O STANIE ZDROWIA WLASNEBO DZIECKA i WIDYWAC SIE Z NIM. Brak opinii drugiej strony? - druga strona ewidentnie gra w durnia i facet w koncu bedzie musial isc z tym do sadu. Odpowiedz Link Zgłoś
kalina29 Re: Ojciec to nie matka 24.10.11, 13:22 ale skad wiadomo ze cos jest wyssane z palca? znasz historie tej pary? wiesz co za tym stoi? przedstawiona jest wersja matki? np ojciec zawsze byl przy niej gdy dziecko bylo chore? skad ta pewnosc tylko dlatego ze ojciec dziennikarz zrobil poze do fotografa i napisal co jemu sie wydaje? a co jesli matka nie utrudnia kotaktu z dzieckiem? a ono jest naprawde chore? chyba mozna inaczej rozwiazac ten problem a nie przez robienie skandalu w przychodni w swietle fleszow? Odpowiedz Link Zgłoś
grzegorzlubomirski Historia pary nie ma tu nic do rzeczy. 24.10.11, 13:33 Gosc nawet wedle poslkiego prawa ma prawo widywania dziecka i jest prawnym opiekunem niezaleznie od tego co bylo miedzy rodzicami. Takie opinie jak powyzsza swiadcza tylko o tym ze w Polsce wiele kobiet (oczywiscie nie wszystkie czy nawet wiekszosc) widzi dziecko jako forme zemsty, nacisku czy odegrania sie na partnerze i jakies jego prawdzieme czy tez nie zachowania to usprawiedliwiaja. W Belgii czy Francji taka forma urzywania dziecka jest widziana jako patologia i moze byc zakwalifikowana jako znecanie sie nad dzieckiem. Odpowiedz Link Zgłoś
curvaturadiculo Re: Historia pary nie ma tu nic do rzeczy. 24.10.11, 14:34 W Polsce wiele kobiet uważa, że prawo nie istnieje, oprócz prawa do dawania im kasy. Odpowiedz Link Zgłoś
curvaturadiculo Re: Ojciec to nie matka 24.10.11, 14:32 > ale skad wiadomo ze cos jest wyssane z palca? A skąd ty wiesz, ze nie? Znasz ich historie? > znasz historie tej pary? wiesz co za tym stoi? > przedstawiona jest wersja matki? Jaka "wersja"? Matki nie było w przychodni, podczas wizyty ojca. Nie ma więc żadnej "wersji matki", kropka. Przychodnia złamała prawo. Takie sa fakty i do tego się odnieś. Odpowiedz Link Zgłoś
kalina29 Re: Ojciec to nie matka 24.10.11, 22:32 > > ale skad wiadomo ze cos jest wyssane z palca? > > A skąd ty wiesz, ze nie? Znasz ich historie? > wyobraz sobie ze znam Odpowiedz Link Zgłoś
tiger-lev Re: Ojciec to nie matka 25.10.11, 00:41 Ale czy to zmienia fakt, że jeżeli ojciec nie jest pozbawiony praw rodzicielskich (a nie jest skoro ma przyznane przez sąd wizyty) to ma prawo dowiedzieć się o stan dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
a.agena Ojciec to nie matka 24.10.11, 12:38 Ech... taki wrażliwy, taki uczuciowy, że prawie jak matka: www.se.pl/archiwum/dziewczyno-odezwij-sie-do-mnie_39921.html a.a Odpowiedz Link Zgłoś
bromba_bez_glusia Re: Ojciec to nie matka 24.10.11, 17:27 Piękne:))))))) Z całym szacunkiem, ale gościu jest zdrowo pieprznięty... A w opisanej sytuacji w przychodni, znamy relację tylko z jego strony. Nie wiemy co on tam nawydziwiał. A sądząc z tego wstrząsającego "artykułu" w super ekspresie widać, że lubi być w centrum uwagi. Odpowiedz Link Zgłoś
mrrrwrrr Re: Ojciec to nie matka 25.10.11, 09:12 Zazdrość przez Was obie przemawia. Chciałybyście, żeby ktoś tak Was szukał chcąc po prostu Was poznać. No ale po tych pełnych frustracji wpisach raczej nie macie na co liczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
bromba_bez_glusia Re: Ojciec to nie matka 25.10.11, 13:10 Toż oczywiste. Chciałabym spotkać niekoniecznie zrównoważonego 39-latka, który by mnie 2 lata szukał, po przelotnym spotkaniu, a następnie zrobił mi dziecko. Potem chciałabym latami się z nim użerać po sądach, on by robił szopki w gazetach, ja bym się z dzieckiem chowała...no która dziewczyna o czymś takim nie marzy? Odpowiedz Link Zgłoś
curvaturadiculo Re: Ojciec to nie matka 25.10.11, 16:29 Niestety mają. To hipokrytki. W realu nie od razu dadzą po sobie poznać, jakie mają poglądy. Ten kto się o nich dowie, dowie się za pózno. Odpowiedz Link Zgłoś
curvaturadiculo Re: Ojciec to nie matka 25.10.11, 16:22 No i co z tego? Co z tego co nawypisywałaś wynika? Kompletnie nic związanego z problemem. Tym się charakteryzują wpisy obrońców mamuśki, zapewne innych mamusiek. Nie odnoszą się w ogóle do sedna sprawy tylko znajdują sobie jakieś kompletne konfabulowane brednie do dyskutowania. Odpowiedz Link Zgłoś
aekielski Ojciec to nie matka 24.10.11, 12:59 Ojciec to jak dwie matki. Autor artykułu nawet nie próbował poszukać w prawie co ono na to. Z pewnością są jakieś uregulowania. Jednak w Polsce jak zwykle prawo nikogo nie interesuje. Prawo to ja,sędzia,lekarz,portier. To ja decyduję o wyroku,o dostępie do informacji,kogo wpuszczę a kogo nie. Szedłem sobie raz przez piekło,o Holender jak tam ciepło .... Holender,ale ojciec polskiego dziecka,powinien mieć takie same prawa jak Prawdziwy Polak też ojciec. Odpowiedz Link Zgłoś
artjomka Re: Ojciec to nie matka 24.10.11, 13:11 aekielski napisał: > Ojciec to jak dwie matki. Ale...matka - jest tylko jedna!....jak wrzasnol Jasio z kuchni, kiedy go matka tam poslala, by przyniosl dwie flaszki siwuchy. I taka jest prawda - nie tylko czasu, ale i ekranu! Pozdro! Odpowiedz Link Zgłoś
h2s Ojciec to nie matka 24.10.11, 13:31 Jakiś czas temu chciałem przemeldować siebie i dziecko (moje własne osobiste). Niestety, bez obecności Matki lub zaświadczenia z odpowiedniego urzędu, że mam pełnię praw rodzicielskich jest to niemożliwe. A gdyby w tej sprawie przyszła matka? - pytam Pani z okienka. Wtedy może przemeldować - pada odpowiedź. I taka jest druga strona medalu w kwestii tzw. parytetów... Odpowiedz Link Zgłoś
leszczjr Re: Ojciec to nie matka 24.10.11, 13:50 Jakby przyszła sama matka z dzieckiem to by problemu nie było. Nic śmiesznego. Teoretycznie ( i praktycznie), matka może dać dyla z dzieckiem i się przemeldować legalnie, a tatuś może sobie skoczyć tam gdzie możesz Panią z okienka w dupę pocałować (teoretycznie). h2s napisał: > Jakiś czas temu chciałem przemeldować siebie i dziecko (moje własne osobiste). > Niestety, bez obecności Matki lub zaświadczenia z odpowiedniego urzędu, że mam > pełnię praw rodzicielskich jest to niemożliwe. A gdyby w tej sprawie przyszła m > atka? - pytam Pani z okienka. Wtedy może przemeldować - pada odpowiedź. Odpowiedz Link Zgłoś
leszczjr Re: Ojciec to nie matka 24.10.11, 13:39 no właśnie, mógł być kobietą, jak Kopernik... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
wilq1234 Ojciec to nie matka 24.10.11, 14:34 W Polsce ojciec ma tylko jedno prawo - prawo do płacenia na dziecko. :/ Odpowiedz Link Zgłoś
koloratura1 Re: Ojciec to nie matka 24.10.11, 16:29 wilq1234 napisał: > W Polsce ojciec ma tylko jedno prawo - prawo do płacenia na dziecko. :/ A i to - niejeden rzadko z niego korzysta... Odpowiedz Link Zgłoś
curvaturadiculo Re: Ojciec to nie matka 25.10.11, 15:41 > > > W Polsce ojciec ma tylko jedno prawo - prawo do płacenia na dziecko. :/ > > A i to - niejeden rzadko z niego korzysta... Takie "prawo" z twojego łaskawego nadania, to wsadz sobie w d..., kłamczucho i oszczerco. Odpowiedz Link Zgłoś
nasan Re: Dno 24.10.11, 14:58 radzil bym sie martwic feudalizmem paryskim. tam to dopiero dno Odpowiedz Link Zgłoś
curvaturadiculo Re: Dno 25.10.11, 16:33 Uderz w stół. Wszystkie konfabulantki, oszustki i oczerniaczki się odezwały. Odpowiedz Link Zgłoś
martka1971 Ciekawa historia 24.10.11, 17:39 Kilka lat temu Pan Hunin szukał tajemniczej blondyny, w której się zakochał od pierwszego wejrzenia www.se.pl/archiwum/dziewczyno-odezwij-sie-do-mnie_39921.html Ciekawa jestem, czy ją znalazł W świetle ostatnich wydarzeń sprawa poszukiwania dziewczyny nabrała kolorytu A nuż się udało i matka dziecka pana Hunina to ta tajemnicza długonoga blondyna ;) Jeśli to prawda to chyba nie tak miało wyglądać zakończenie tej historii Życzę Panu Hunin'owi, aby wszystko zakończyło się szczęśliwie dla niego, jego córeczki i matki dziecka Chyba można się dogadać mając na myśli przede wszystkim dobro dziecka Odpowiedz Link Zgłoś
curvaturadiculo Re: Ciekawa historia 25.10.11, 16:26 Z jakiego paragrafu i co grozi za szukanie blondyny? Kolejna błazenka z beztemaciem. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_myszkina dziecko ma prawo do obojga rodziców 24.10.11, 18:13 Współczuję temu gościowi, bo czeka go długa droga do tego, aby przed polskim sądem udowodnić to, co w jego ojczyźnie jest zupełnie oczywiste - że dziecko ma prawo do obojga rodziców i to, jakim ktoś był partnerem nie ma nic wspólnego z jego prawami i obowiązkam jako ojca. Odpowiedz Link Zgłoś
ubiquitousghost88 Co taki może u nas komuś udowodnić?... 24.10.11, 21:18 ...U niego króluje Elżbieta, a u nas Maryja. Nic dziwnego, że Matki Polki nosa zadzierają... mama_myszkina napisała: > Współczuję temu gościowi, bo czeka go długa droga do tego, aby przed polskim są > dem udowodnić to, co w jego ojczyźnie jest zupełnie oczywiste - że dziecko ma p > rawo do obojga rodziców i to, jakim ktoś był partnerem nie ma nic wspólnego z j > ego prawami i obowiązkam jako ojca. Odpowiedz Link Zgłoś
curvaturadiculo Re: dziecko ma prawo do obojga rodziców 25.10.11, 16:19 Niestety jak widać po wpisach na forum, dla zacofanych mentalnie Polek, testem na jakość ojcostwa jest miłość do mamuśki i bezbrzeżne oddanie się jej. Wystarczy przyjrzeć się wpisom takich jak koloratura. Osobnik ten ma całkowicie skrzywioną percepcję. Nie postrzega on w ogóle prawa jako takiego. Dostrzega tylko swoje prawo do roszczeń, zazwyczaj finansowych. Przez sito jego świadomości przelatuje na wylot wszystko co nie da się połączyć z takimi roszczeniami. Potrafi za to konfabulować i zmyślać fakty-oskarżenia po to by, posługując się konfabulowanym prawem, udowodnić konfabulowane winy i skazać na konfabulowane kary. Po prostu majsterszytk. Odpowiedz Link Zgłoś
mamula66 Polska jak wiadomo jest Panstwem Prawa 24.10.11, 22:21 Polska jak wiadomo jest Panstwem Prawa. I podobno lezy w Europie. Odpowiedz Link Zgłoś
polskitata czy sędzia rodz. który dyskryminuje rodziców 24.10.11, 23:14 Czy sędzia rodz. który dyskryminue rodz. ze w. na płeć jako urzędnik państwowy nie powinien mieć zakaz wykonywania zawodu jeśli sie mu to udowodni. czy pseudo badaczki z rodk psycholożki nie powinny byc prawa wykonywania zawodu jeśli udowodni im sie dyskryminację. przecież w żadnym badaniu nie wykazano iż ojciec który chce wychowac dziecko zrobi to gorzej a wręcz odwrotnie zrobi to tak samo jak nie lepiej jak matka . porozumienierawskie.eu Odpowiedz Link Zgłoś
tiger-lev Re: czy sędzia rodz. który dyskryminuje rodziców 25.10.11, 00:50 polskitata napisał: > czy pseudo > badaczki z rodk psycholożki nie powinny byc prawa wykonywania zawodu jeśli udo > wodni im sie dyskryminację Ale czemu tak bardzo nienawidzisz języka polskiego? I proszę, przetłumacz co to zdanie znaczy, bo możliwe, że masz coś mądrego do przekazania, ale bardzo to ukrywasz. Odpowiedz Link Zgłoś
curvaturadiculo Re: czy sędzia rodz. który dyskryminuje rodziców 25.10.11, 16:58 Tonący brzydko się chwyta. W całym wątku widać typowe zachowanie "obrończyń mamusi": Pisanie nie na temat i o nieistotnych szczegółach takich jak polszczyzna wpisu, czy poszukiwania blondyny, ewentualnie o wymysłach takich jak rzekome pózne zainteresowanie ojca dzieckiem. Odpowiedz Link Zgłoś
curvaturadiculo Re: czy sędzia rodz. który dyskryminuje rodziców 25.10.11, 16:36 T. zw. psycholożki smarują tony książek, w kórych złoczyńcą jest zawsze mężczyzna. W ich książkach nigdy nie pojawiają się kobiety jako sprawczynie negatywnych czynów. To się dopiero nazywa seksizm, pełną japą. Odpowiedz Link Zgłoś
martin.slenderlink Psycholożki 26.10.11, 11:44 "T. zw. psycholożki smarują tony książek, w kórych złoczyńcą jest zawsze mężczyzna. W ich książkach nigdy nie pojawiają się kobiety jako sprawczynie negatywnych czynów". Dużo ich przeczytałeś? Jakaś staranna lista konkretnych tytułów jest już przez Ciebie sporządzona? Czy zaraz mi odpowiesz jakąś rozszczepiającą kontrą zaliczając mnie do obrońców mamusiek i zarazem insynuatorów - czyli uniwersum jednoznacznie głupich polemistów? Odpowiedz Link Zgłoś
curvaturadiculo Re: niech płaci i zmyka mentalność Polek :) 25.10.11, 15:57 To nie są żadne żarty ani przenośnie, że polskie matki traktują swoje dzieci jako własność i zródło gotówki. Nie każdy pewnie miał okazję z tym się spotkać, ale nawet jeszcze generację temu, w pewnych środowiskach i okolicach były takie, które potrafiły traktować nawet dorosłe swoje dzieci jako source of cash, w sposób jak najbardziej dosłowny, obrabowując je z zarobionych pieniędzy - przemocą. Jeszcze dawniej ta niewolnicza praktyka była znacznie bardziej powszechna, i to nie tylko w Polsce. Można sięgnąć do literatury i filmu po przykłady. Dzisiejsze zachowania i poczucie własności w stosunku do dzieci, jest u dzisiejszych matek po prostu echem nie do końca umarłej tradycji. Te niby cięleta, które potrafiły pozwolić tak sobą pomiatać wcale nie były do końca tak bezradne. Otóż w nastepnym cyklu, przejmowały one praktykę mamuś. Choć przeciw mamusiom nie potrafiły one sobie radzić w żaden z dostępnych im legalnych sposobów - ich wola była w tym względzie sparaliżowana, to odżywały gdy przyszło do radzenia sobie z męzczyznami i swoimi dziećmi. Choć nie potrafiło takie cielę poskarżyć się do nikąd i do nikogo na mamusię, to na chłopa owszem. Doskonale wiedziało dokąd i do kogo iść i jak kablować. Wygląda to na zwykłą niezdolność do samodzielnego myślenia, za to na bardzo dobrze rozwiniętą umiejętność naśladowania-małpowania. Odpowiedz Link Zgłoś
curvaturadiculo Addendum 25.10.11, 16:10 Zapomniałem o dodaniu bardzo istotnego szczegółu: Te środowiska, kóre uważały dziecko za własność i zródło dochodu cechowały się wybitnei rozwiniętym ludowym katolicyzmem. To znaczy, kultywowały wszelką obrzędowość, bez jakiegokolwiek zrozumienia tego w co włąściwie wierzą. Jestem absolutnie pewien, że nie były z ogóle świadome, że stosując przemoc i kradnąc, co nie swoje, popełniały grzech. Z tego grzechu o czywiście się nie spowiadały, co powodowało, że cała ich spowiedz, do której tak gorliwie biegały była o d... potłuc, sakramanty też. Zapewne wychodziły z założenia, że kto grzechu nie jest świadom, ten nie grzeszy. Ale po co mu w takim razie spowiedz? A może chodziło o to, że skoro bierze się od swojej własności-niewolnika, to tak jakby brało się swoje. Co najgorsze, głupi niewolnik-helota, żył także w całkowitym i pokornym przekonaniu, że wszystko jest słuszne i legalne. Odpowiedz Link Zgłoś
ubiquitousghost88 Bezwzględność kobiet w obdzieraniu mężczyzn... 25.10.11, 16:58 ...z pieniędzy jest na przestrzeni dziejów wprost przysłowiowa. Czym wyjaśnić fakt, że to zjawisko nie stało się przedmiotem poważnych badań naukowych, studiów socjologicznych, psychologicznych, ekonomicznych itd.? Czyżby wiekowa zależność ekonomiczna kobiet od mężczyzn miała być usprawiedliwieniem pań naszych serc i portfeli? Dziedzictwo genetyczne, aż do... DNA? Degeneracja rasy ludzkiej z mlekiem matki wyssana? Tematy prac doktorskich narzucają się same. I żadna psycholożka, ba, żaden psycholog ich nie rusza. Tabu i kropka. Szacunek dla Madonny nie pozwala? Odpowiedz Link Zgłoś
quant34 Ojciec to nie matka 25.10.11, 17:01 Trochę dęta ta historia. Najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie niedopuszczalnego zachowania lekarki to nie żadna dyskryminacja, tylko fakt, że wystawiła lewe zaświadczenie i nie chciała dopuścić aby facet dostał tego dowód. Założę się, że ta sama przychodnia bez problemu udziela wszystkich informacji ojcom dzieci - po prostu w tym przypadku lekarka chroniła własny tyłek. Facet nawiasem mówiąc źle się do tego zabrał. Trzeba było zagrozić pisemnym zawiadomieniem prokuratury i wystawianiu lewych zwolnień i zaraz pani doktor poszłaby na ustępstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Ojciec to nie matka 27.10.11, 01:12 Dokladnie. Dziwne, ze dziecko "choruje" za kazdym razem, gdy zbliza sie wizyta, w ogole nie pojmuje, jak mozna odebrac dziecku kontakt z ojcem "bo tak". Przeciez mozna poobserwowac wizyty i jesli faktycznie rodzic nie jest odpowiednim opiekunem.... ale o czym tu piszemy, jakby nie chcial uczestniczyc w zyciu dziecka, to by nawet nie probowal sie kontaktowac. Nie wspominam finansowej strony, bo nie o tym. Osobiscie wolalabym chyba, zeby ojciec spotykal sie z dzieckiem i bral czynny udzial w wychowaniu, niz zeby placil. Psychika dziecka jest wazniejsza niz kasa. Odpowiedz Link Zgłoś