jef.costello
06.11.11, 17:37
Oni, jako jedyni, do dziś nie utożsamiają się z Gdynią.
Fantastyczne twierdzenie, tchnące jaką prowincjonalną odmianą szowinizmu, w dodatku nie poparte niczym. Tak się tylko panu Kazimierzowi Małkowskiemu, przewodnikowi, lat 78, wydaje, a dziennikarki łykają to jak młode pelikany.
Jeszcze kilka dzielnic Gdyni (np. Chylonię, Witomino, czy Karwiny) można by obdzielić takim epitetem, podmieniając tylko nazwę zakładu pracy, dla którego budowano bloki.
To, że na Obłużu pierwsze bloki dla robotników budowano już przed wojną (osiedle Pagedu) w ogóle się panu Małkowskiemu nie kłóci z jego wizją "nie utożsamiającego się z Gdynią" Obłuża. Bo przed wojną to wiadomo, romantyczny poryw, cały naród buduje swoją stolicę - pardon! - port. Ale, co się dziwić przewodnikowi, który dzielnice Gdyni nazywa po swojemu, a nie tak jak Urząd Miasta, bo on ma taką wizję.