jarda75 14.11.11, 17:08 Dawno nie czytałem czegoś tak dobrego. Gratulację. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
sharn1 Co za stek bzdur... 14.11.11, 19:17 Ja czytam podobnych fanatyków to zaczynam się bać nie faszystów, ale antyfaszystów. Myślę, że czas już na powołanie jakiejś organizacji antyantyfaszystowskiej. Na co stać tych bandytów widział już Rzym, Drezno, Berlin i kilka innych miast na całym świecie. Pod przykrywką walki z faszystami podpinają się pod dotowane przez rządy różnych państw organizacje lewicowe, ich szefostwo buja się drogimi autami a biedota lata w kominiarkach i szczękach po całej Europie siejąc grozę i zniszczenie. Czy ten chłopak z rekonstrukcji pobity przez zawodowych niemieckich bandytów mieniących się antyfaszystami też był faszystą? Czy ulice Rzymu, wystawy sklepowe, spalone auta czy terror to walka z faszyzmem? Bzdury. Dla bandytów zarówno brunatnych jak i czarnych nie ma miejsca. Ich miejsce jest w WIĘZIENIACH. Mam nadzieje, że państwo polskie weźmie się za tych bandytów. Odpowiedz Link Zgłoś
turysta_z_izraela Co to jest "Drezno"? Dresden a nie jakieś "Drezno" 14.11.11, 19:35 Jak w tytule. Odpowiedz Link Zgłoś
flipvert Re: Co to jest "Drezno"? Dresden a nie jakieś "Dr 15.11.11, 10:14 Jasne!Calkowicie sie z toba zgadzam.Powinno sie tez mowic: Koln,New York,Edinburgh,London czy Krung Thep Maha Nakhon albo Baile Atha Cliath. I za granica tez maja mowic Warszawa a nie Warsaw!I jeszcze Danzig zamiast Gdansk,Katowitz,Myslovitz i Breslau a nie te glupie polskie nazwy. Porzadek musi byc! Odpowiedz Link Zgłoś
turysta_z_izraela Re: Co to jest "Drezno"? Dresden a nie jakieś "Dr 15.11.11, 15:01 Akurat "Danzig" czy "Posen" to jest wymysł niemców. Natomiast tylko w Polsce się tłumaczy nazwę New York na "Nowy Jork", co jest farsą. Nawet Węgrzy nie nazywają New Yorku "UJ JORK" Odpowiedz Link Zgłoś
flipvert Re: Co to jest "Drezno"? Dresden a nie jakieś "Dr 15.11.11, 19:05 Pokretna ta twoja logika.Jak ci pasuje to ma byc Dresden a jak wychodzisz na glupka,bo jednak w kazdym kraju i jezyku nazwy tych samych miast sa adaptowane na potrzeby tegoz jezyka,to juz nie nie musi byc New York,Krung Thep czy London (co byloby logiczne jesli uzywasz Dresden a nie polskiej nazwy Drezno) tylko Nowy Jork, Bangkok i Londyn. Ogarnij sie synek. Odpowiedz Link Zgłoś
turysta_z_izraela Gnoju, synka to ty nie masz 15.11.11, 20:21 Gnoju, "synkiem" moim to mnie nie nazywaj! Bo nigdy synków mieć nie będziesz. Szczecin, Wrocław i Olsztyn to miasta, które niedługo będą świętować 1000 lat polskości, i kijem oczy wybijać niemcom, którzy uważają inaczej. Szkoda, że ich wszystkich nie wytłukli. Odpowiedz Link Zgłoś
zomozadwa Re: Co za stek bzdur... 14.11.11, 19:52 sharn1 napisał: > Czy ten chłopak z rekonstrukcji pobity przez zawodowych niemieckich bandytów mi > eniących się antyfaszystami też był faszystą? nie, on był dupkiem przebranym za bonapartowego woja, któremu adrenalina i ładownica wypełniona po brzegi "patriotyzmem", kazała 'bić niemca" (a właściwie Niemkę) swoim kretyńskim karabinem- sztucznym i nieprawdziwym jak on sam. no i miał czego chciał. czako sięgnęło bruku. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
joseph.007 Re: Co za stek bzdur... 15.11.11, 06:49 Interesujące - jak często widujesz defilady, których uczestnicy w pojedynkę uciekają z szyku, żeby zaatakować sztucznym karabinem przypadkowych przechodniów nie podobających im się np. z gęby? A jeśli był to jedyny taki znany przypadek z historii (a chyba tak), to jak sądzisz - czy z faktem, że tą samą ulicą biegała jednocześnie w różne strony wataha zamaskowanych bandziorów z pałami i kastetami, wypatrująca wszędzie "faszystów", mógł mieć tym coś wspólnego, czy nie? Odpowiedz Link Zgłoś
zomozadwa Re: Co za stek bzdur... 15.11.11, 16:59 joseph.007 napisał: > Interesujące - jak często widujesz defilady, których uczestnicy w pojedynkę uci > ekają z szyku, żeby zaatakować sztucznym karabinem przypadkowych przechodniów n > ie podobających im się np. z gęby? A jeśli był to jedyny taki znany przypadek z > historii (a chyba tak), to jak sądzisz - czy z faktem, że tą samą ulicą biegał > a jednocześnie w różne strony wataha zamaskowanych bandziorów z pałami i kastet > ami, wypatrująca wszędzie "faszystów", mógł mieć tym coś wspólnego, czy nie? za ucieczkę z szyku- sąd polowy i kula w łeb! tym bardziej, że ucieczka nastąpiła w momencie śmiertelnego zagrożenia ze strony "biegającej w różne strony;) watahy zamaskowanych bandziorów z pałami i kastetami!" :-O bonapartyjski legią etranże, znany był z surowej dyscypliny i nawet niewinny uśmiech w stronę pięknej haitanki, czy nie daj boże i honorze, poczęstowanie fajką hiszpańskiego chłopa pod samosiejjką (a może samosierrą/) groziło natychmiastowym wyrokiem, wydawanym i wykonywanym przez kolegów naszego dzielnego wojownika "o wolność naszą i waszą". a teraz mafister, wal sie na cyce, bo niemam czasu. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
wolnemiastoursynow Re: Co za stek bzdur... 15.11.11, 10:52 > Dla bandytów zarówno brunatnych jak i czarnych nie ma miejsca. > Ich miejsce jest w WIĘZIENIACH. zgoda > Czy ten chłopak z rekonstrukcji pobity przez zawodowych niemieckich bandytów mi > eniących się antyfaszystami też był faszystą? Czy ulice Rzymu, wystawy sklepowe > , spalone auta czy terror to walka z faszyzmem? Właśnie zargumentowałeś gdzie jest prawdziwe zagrożenie.. jeden pobity niewinnie chlopak przeciwko zdemolowanemu placowi konstytucji. Źle że chłopak został pobity, źle że plac konstytucji został zdemolowany. Państwo jest słabe bo nie może sobie z kibolstwem dać rady. Gdyby nie te tłumy łysych debili, nie byłoby niemców z antify i pobitego chlopaka z rekonstrukcji. to nie kibole przyjechali do warszawy żeby bić antyfaszystów, tylko na odwrót. A od Rzymu czy Londynu to się odczep... ich problemy niech sami rozwiązują.. my tu mamy własne endeckie demony to wytepienia Odpowiedz Link Zgłoś
turysta_z_izraela Psy: znawcy Warszawianki 14.11.11, 19:34 Otóż psy okazują się największymi znawcami tej pięknej pieśni rewolucyjnej i będą oceniać, czy ma się ją śpiewać. Psy do budy! Tam wasze miejsce, śmierdzicie! Odpowiedz Link Zgłoś
gownos Relacja bezposrednia z marszu 14.11.11, 19:53 cameel.nowyekran.pl/post/37396,moj-marsz-niepodleglosci-videorelacja Odpowiedz Link Zgłoś
bopin Wilcza, róg Marszałkowskiej 14.11.11, 20:10 Jedni widza wszędzie Żydów, inni faszystów (a może nazistów?) Szajba i nienawiść ta sama. Odpowiedz Link Zgłoś
trajkotek nie wyciągam z tego generalnych wniosków... 14.11.11, 20:21 Nie wyciągaj z tego generalnych wniosków. Albo wyciągnij. Może warto. rzewliwe, wzruszające ... złość ogarnia na faszystów, szczególnie na te ich terenowe komórki wyglądające jak zwykłe rodziny, mama, tata, dzieci ... od zamaskowanych na czarno ubranych bardziej przerażający ci, co wyglądali na zwyczajnych ludzi, szli niosąc biało czerwone flagi (zakamuflowane narzędzia zbrodni) ... naziole, kibole, bandyci, zbrodniarze ... potencjalni oprawcy ... Ale zapomniał Pan napisać, że Nad Polską w zimę wzeszła tęcza! Odpowiedz Link Zgłoś
rodzaj_konta Tam później policjanci znaleźli pałki, kastety, ga 14.11.11, 20:50 "Mieliśmy do czynienia z grupą osób, która nagle zaatakowała ludzi świętujących odzyskanie niepodległości. Wtedy nastąpiło podprowadzenie pododdziałów policji i zatrzymania. Część z tych obcokrajowców próbowała jeszcze schronić się na terenie jednego z lokali na Nowym Świecie. Tam później policjanci znaleźli pałki, kastety, gaz łzawiący. Teraz nikt się do nich oczywiście nie przyznaje - mówił Sokołowski w TVN24. Jak wyjaśnił w rozmowie z tvn24.pl rzecznik warszawskiej policji Maciej Karczyński, narzędzia zostały zatrzymane, ponieważ chwilę wcześniej przy użyciu podobnych zaatakowano policjantów. - Żmudne śledztwo przed nami. Będziemy analizowali nagrania, których mamy bardzo dużo, i jeśli rozpoznamy, że konkretna osoba atakowała nas przy ich użyciu, to będą one dowodami - powiedział." Odpowiedz Link Zgłoś
michal1401 Antifa to naziole 14.11.11, 21:31 bandyta to bandyta, czy brunatny czy czerwony to i tak najczęściej ubiera się na czarno. daleko mi do faszyzmu, nacjonalizmu, szowinizmu, ale od 11.11.11 tęczowego faszyzmu boję się tak samo jak neonazistów Odpowiedz Link Zgłoś
wolnemiastoursynow Re: Antifa to naziole 15.11.11, 13:52 Fundamentalnie nie podzielam poglądu. Udokumentowano , że naziści doprowadzili do zbrodni ludobójstwa, że II wojna pochłonęła 60 mln istnień ludzkich bezpośrednio wskutek ideologii nazizmu.. A geje jakoś nikomu krzywdy nie zrobili.. co najwyżej w ciasnych umysłach budzą lęk podszyty obawą o własne samookreślenie.. chyba ze chodziło ci o czerwonych.. to prawda że komunizm doprowadził do zbrodni na ogromną skalę, choć nie taką jak nazim i nie tak bezpośrednio - komunizm doprowadzał czy w Rosji czy Chinach do klęsk głodu. Ale nie było przemysłu eksterminacji ludzi. Oba systemy były zbrodnicze. Ale posiadanie dzisiaj poglądów faszystowskich czy nazistowskich, to anachronizm na poziomie twierdzeń że ziemia jest płaska. tyle że anachronizm dla innych potencjalnie śmiertelny w skutkach Odpowiedz Link Zgłoś
martwalitera Jeszcze jeden taki numer 15.11.11, 03:26 Uwielbiam historie która toczy się na naszych oczach. Wiek XX był wiekiem niedojrzałym bowiem ludzie wierzyli w słowo. Zwłaszcza te medialne Stąd pojawił się faszyzm i komunizm i złudna nadzieja zbudowania systemu opartego na "prawdzie" języka oraz wiary w swoje własne przekonania. Dziś coraz więcej osób zdaje sobie sprawę że prawda językowa nie istnieje. Zadaniem mediów nie jest więc informowanie ale dezinformacja.Chodzi bowiem oto by ludzi ogłupić do tego stopnia żeby zaczęli myśleć- co wcale nie znaczy wyrobić sobie jakąś opinie ale po prostu oto by mieć wszystkie opinie oraz informacje głęboko tam gdzie światło nie dochodzi. Aby się nauczyli żyć bez opinii, ideologii, wyobraźni językowej co kto i dlaczego i przestali być jak dzieci które sadzą że wiedza na jakikolwiek temat ma jakąkolwiek wartość. Wiedza to tylko hipoteza potrzebna do celowego działania w zakresie konkretnych korzyści. Jaką korzyść można mieć z faktu że ktoś się z kimś pobił. Żadną. Pobiją się i przestaną. Chleba z tego nie będzie. Co niesie za sobą określenie faszysta albo antyfaszysta- żadną. Czy wpłynie to na wzrost przychodów w domowym budżecie? W najmniejszy sposób. Niestety jeszcze dość często panuje przekonanie że konflikt jest stymulujący. Brednia. Stymulująca jest groźba konfliktu a więc wszystko to co należy robić aby do niego nie doszło, aby mieć w rękach jak najwięcej argumentów odstraszających. Niestety GW wykazała się w ostatnich dniach totalnym brakiem politycznej świadomości. Niewątpliwie istnieją w polskim społeczeństwie siły skrajnie prawicowe i skrajnie lewicujące w gruncie rzeczy stanowiące fenomen post-industrialny mas niezagospodarowanych intelektualnie. Szukających tożsamości. Idiotyzmem jest im jakakolwiek tożsamość nadawać bo takowej nie ma , każdy sobie ja musi znaleźć sam. Gazeta nie jest po to by dostarczała argumentów ideologicznych komukolwiek z prawa czy z lewa ale po to by przedstawiać charakter fenomenów i ich skalę oraz możliwe konsekwencje. Jednakże w żaden sposób nie opowiadać się ani po jednej ani po drugiej stronie potencjalnej konfrontacji , wskazując narzędzia możliwego dialogu tak aby do konfrontacji nie doszło. O wiele ważniejsze jest niedopuszczenie do konfrontacji bowiem to właśnie zagrożenie konfliktem a nie konflikt jako taki jest stymulujący i rozwojowy. Każdy wie że kiedyś umrze, ale rozwojowa jest nie śmierć ale zagrożenie śmiercią. Gazeta powinna wskazywać i uwypuklać konflikty pokazując ich różnorodne źródła a nie domagać się ich rozwiązań. Co z tego że na Borneo giną orangutany . Jak już giną to i tak się nic nie zrobi ale można za pomocą mediów dostrzegać świadomość zagrożenia - co się stanie jak wyginą. I to ma znaczenie istotne bowiem uczy postrzegać potencjalność zagrożenia i ich skutków. Pewnie orangutany wyginą, ale tragedia jaka by nie była ma sens obecności medialnej tylko wtedy gdy potrafi konsolidować i organizować wspólne wysiłki aby jej uniknąć. To fakt że jej nie unikniemy bo jest ona wpisana w życiorys kazdego istnienia ale świadomość potrzeby jej uniknięcia daje nam bezcenny czas istnienia jeszcze choć jeden dzień dłużej aby docenić jego wielorakość i barwę w wymiarze uczestnictwa a nie w wymiarze dzieła, bo każde dzieło jakie by nie było i tak jest w ostateczności psu na budę o ile nie jest podporządkowane uczestnictwu. Fenomeny tożsamości określone ulicznym wrzaskiem monochromatycznym czy kolorowym nie znikną po 11.11.11. na skutek burdy ulicznej. Co więcej wyzwolą emocję i potrzebę konfrontacji. Działalność jednego czy drugiego pożal się boże zaangażowanego redaktorzyny nie doprowadzi do ich rozwiązania a co więcej zaogni emocje i żądze rewanżu. Media nie są po to by przygotować grunt do generalnej rozprawy w celu ostatecznego zwycięstwa na kije palki czy bomby atomowe w imię tej czy innej ideologii ale po to by taką konfrontacje i jej skutki przeżyć wirtualnie i nie musieć powtarzać ewolucji gatunku czy historii narodu raz jeszcze. Do tego właśnie służy dezinformacja oraz symulacja medialna aby uprzedzać fakty a nie relacjonować zdarzenia z placu boju. Współczesne media mają charakter gry w przestrzeni wirtualnej i stanowią symulacje wyprzedzające możliwe zagrożenia częściowo tylko dotykając faktów poprzez informowanie o ich aspektach przede wszystkim dlatego że żaden fakt medialny nie jest nośnikiem wiarygodnych informacji . Opinie polityków, czy zdarzenia w świecie nie tworzą obrazu rzeczywistości podobnie jak nie czynią tego produkty leżące na regałach w supermarkecie bowiem ich użycie i rozumienie leży w zapotrzebowaniu kupującego. Gazeta nie jest po to by wciskać ciemnotę ale by dostarczać odpowiednio szeroki wachlarz surowca informacyjnego do samodzielnej obróbki i ma uczyć nie poprawności politycznej czy ekonomicznej bo tego się nikogo i w żaden sposób nie nauczy,co nawiasem mówiąc zrozumieli komuniści,ale ma uczyć technik samodzielności w nabieraniu dystansu do bycia sterowanym przez słowo pisane i jego emocje. Nie zubożeje przez to rola mediów ale wręcz przeciwnie się wzbogaci bowiem czytelnik nauczy się korzystać z informacji dla własnych celów a nie będzie musiał żreć ideologicznej papki po której wcześniej czy później dostanie niestrawności. Angażowanie się GW do awantury ulicznej przynieść może co najwyżej jeden pozytywny efekt że w sposób ewidentny unaoczni że polityka GW ostatnimi czasy schodzi na psy i to nawet nie te domowe ale wyleniałe kundle. Osobiście bym wywalił dużą część zaangażowanych pisarczyków w kwestie naprawy świata i poszukał zwyczajnych profesjonalistów a nie trzymał jakiś wujków i ciotki od labidzenia i darcia szat. Puki nie jest za późno bo naprawdę szkoda GW,a jeszcze jeden taki numer to po Gazecie. Odpowiedz Link Zgłoś
martwalitera Jeszcze jeden taki numer 15.11.11, 03:26 Uwielbiam historie która toczy się na naszych oczach. Wiek XX był wiekiem niedojrzałym bowiem ludzie wierzyli w słowo. Zwłaszcza te medialne Stąd pojawił się faszyzm i komunizm i złudna nadzieja zbudowania systemu opartego na "prawdzie" języka oraz wiary w swoje własne przekonania. Dziś coraz więcej osób zdaje sobie sprawę że prawda językowa nie istnieje. Zadaniem mediów nie jest więc informowanie ale dezinformacja.Chodzi bowiem oto by ludzi ogłupić do tego stopnia żeby zaczęli myśleć- co wcale nie znaczy wyrobić sobie jakąś opinie ale po prostu oto by mieć wszystkie opinie oraz informacje głęboko tam gdzie światło nie dochodzi. Aby się nauczyli żyć bez opinii, ideologii, wyobraźni językowej co kto i dlaczego i przestali być jak dzieci które sadzą że wiedza na jakikolwiek temat ma jakąkolwiek wartość. Wiedza to tylko hipoteza potrzebna do celowego działania w zakresie konkretnych korzyści. Jaką korzyść można mieć z faktu że ktoś się z kimś pobił. Żadną. Pobiją się i przestaną. Chleba z tego nie będzie. Co niesie za sobą określenie faszysta albo antyfaszysta- żadną. Czy wpłynie to na wzrost przychodów w domowym budżecie? W najmniejszy sposób. Niestety jeszcze dość często panuje przekonanie że konflikt jest stymulujący. Brednia. Stymulująca jest groźba konfliktu a więc wszystko to co należy robić aby do niego nie doszło, aby mieć w rękach jak najwięcej argumentów odstraszających. Niestety GW wykazała się w ostatnich dniach totalnym brakiem politycznej świadomości. Niewątpliwie istnieją w polskim społeczeństwie siły skrajnie prawicowe i skrajnie lewicujące w gruncie rzeczy stanowiące fenomen post-industrialny mas niezagospodarowanych intelektualnie. Szukających tożsamości. Idiotyzmem jest im jakakolwiek tożsamość nadawać bo takowej nie ma , każdy sobie ja musi znaleźć sam. Gazeta nie jest po to by dostarczała argumentów ideologicznych komukolwiek z prawa czy z lewa ale po to by przedstawiać charakter fenomenów i ich skalę oraz możliwe konsekwencje. Jednakże w żaden sposób nie opowiadać się ani po jednej ani po drugiej stronie potencjalnej konfrontacji , wskazując narzędzia możliwego dialogu tak aby do konfrontacji nie doszło. O wiele ważniejsze jest niedopuszczenie do konfrontacji bowiem to właśnie zagrożenie konfliktem a nie konflikt jako taki jest stymulujący i rozwojowy. Każdy wie że kiedyś umrze, ale rozwojowa jest nie śmierć ale zagrożenie śmiercią. Gazeta powinna wskazywać i uwypuklać konflikty pokazując ich różnorodne źródła a nie domagać się ich rozwiązań. Co z tego że na Borneo giną orangutany . Jak już giną to i tak się nic nie zrobi ale można za pomocą mediów dostrzegać świadomość zagrożenia - co się stanie jak wyginą. I to ma znaczenie istotne bowiem uczy postrzegać potencjalność zagrożenia i ich skutków. Pewnie orangutany wyginą, ale tragedia jaka by nie była ma sens obecności medialnej tylko wtedy gdy potrafi konsolidować i organizować wspólne wysiłki aby jej uniknąć. To fakt że jej nie unikniemy bo jest ona wpisana w życiorys kazdego istnienia ale świadomość potrzeby jej uniknięcia daje nam bezcenny czas istnienia jeszcze choć jeden dzień dłużej aby docenić jego wielorakość i barwę w wymiarze uczestnictwa a nie w wymiarze dzieła, bo każde dzieło jakie by nie było i tak jest w ostateczności psu na budę o ile nie jest podporządkowane uczestnictwu. Fenomeny tożsamości określone ulicznym wrzaskiem monochromatycznym czy kolorowym nie znikną po 11.11.11. na skutek burdy ulicznej. Co więcej wyzwolą emocję i potrzebę konfrontacji. Działalność jednego czy drugiego pożal się boże zaangażowanego redaktorzyny nie doprowadzi do ich rozwiązania a co więcej zaogni emocje i żądze rewanżu. Media nie są po to by przygotować grunt do generalnej rozprawy w celu ostatecznego zwycięstwa na kije palki czy bomby atomowe w imię tej czy innej ideologii ale po to by taką konfrontacje i jej skutki przeżyć wirtualnie i nie musieć powtarzać ewolucji gatunku czy historii narodu raz jeszcze. Do tego właśnie służy dezinformacja oraz symulacja medialna aby uprzedzać fakty a nie relacjonować zdarzenia z placu boju. Współczesne media mają charakter gry w przestrzeni wirtualnej i stanowią symulacje wyprzedzające możliwe zagrożenia częściowo tylko dotykając faktów poprzez informowanie o ich aspektach przede wszystkim dlatego że żaden fakt medialny nie jest nośnikiem wiarygodnych informacji . Opinie polityków, czy zdarzenia w świecie nie tworzą obrazu rzeczywistości podobnie jak nie czynią tego produkty leżące na regałach w supermarkecie bowiem ich użycie i rozumienie leży w zapotrzebowaniu kupującego. Gazeta nie jest po to by wciskać ciemnotę ale by dostarczać odpowiednio szeroki wachlarz surowca informacyjnego do samodzielnej obróbki i ma uczyć nie poprawności politycznej czy ekonomicznej bo tego się nikogo i w żaden sposób nie nauczy,co nawiasem mówiąc zrozumieli komuniści,ale ma uczyć technik samodzielności w nabieraniu dystansu do bycia sterowanym przez słowo pisane i jego emocje. Nie zubożeje przez to rola mediów ale wręcz przeciwnie się wzbogaci bowiem czytelnik nauczy się korzystać z informacji dla własnych celów a nie będzie musiał żreć ideologicznej papki po której wcześniej czy później dostanie niestrawności. Angażowanie się GW do awantury ulicznej przynieść może co najwyżej jeden pozytywny efekt że w sposób ewidentny unaoczni że polityka GW ostatnimi czasy schodzi na psy i to nawet nie te domowe ale wyleniałe kundle. Osobiście bym wywalił dużą część zaangażowanych pisarczyków w kwestie naprawy świata i poszukał zwyczajnych profesjonalistów a nie trzymał jakiś wujków i ciotki od labidzenia i darcia szat. Puki nie jest za późno bo naprawdę szkoda GW,a jeszcze jeden taki numer to po Gazecie. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa_o_1965 Wilcza, róg Marszałkowskiej 15.11.11, 12:34 Nie wyciągaj z tego generalnych wniosków. Albo wyciągnij. Może warto. Wniosek: polecam pierwsze opowiadanie z książki Polska +50. Do czego doprowadzić może totalna "tęczowa" liberalizacja. Jak ktoś inteligentny to sobie przeczyta. I wyciągnie wnioski. A co do Drezna, to była to taka sama zbrodnia wojenna jak bombardowanie przez Niemców miast w Anglii czy Polsce. W tej fazie wojny Drezno nie miało już kompletnie żadnego znaczenia. Tyle że zwycięzców się nie sądzi. Tam w rocznicę alianckich nalotów, które pod koniec II wojny zmieniły miasto w kupę gruzów i odebrały życie setkom tysięcy niewinnych Niemców, zbierał się rokrocznie faszystowski pochód, za narodową krzywdą i dumą. I bardzo dobrze że się zbierał. Bo o tym że zginęli niewinni cywile trzeba pamiętać. miasto było odzyskane - to znaczy że teraz zamiast pamiętać o zbrodni wojennej aliantów idą pochody promujące homoseksualistów? Złośliwy chichot historii. Ciekawe jaki wniosek wyciągnąłby Pan Smoleński, gdyby w Warszawie 1 sierpnia jedyną manifestacją była homoseksualna "kolorowa" love parade. Odpowiedz Link Zgłoś
jenisiej Młodzi, wykształceni, z dużych miast, zamaskowani- 19.11.11, 04:24 ...budowniczy Nowego Wspaniałego Świata. Paweł Smoleński napisał: Znajomy był w środku Kolorowej Niepodległej i na Marszu Niepodległości. Ja też. Zapytałem, czy czuł różnicę, spacerując tu i tam. - Niekiedy bywało podobnie - odrzekł. - U was i u nich tacy sami młodzi, z tak samo zasłoniętymi twarzami. Proporcje tych zamaskowanych MWzDM do całości - mimo podstępnego wykluczenia Obrońców Pokoju z DDR - były na obu imprezkach istotnie różne. Wszak nikt nie twierdzi, że na rogu Marszałkowskiej i Wilczej świętował kilkunastotysięczny tłum? U was mogłem wejść w tę ubraną na czarno jaczejkę i było bez strachu. U nich niby też mogłem wejść między kiboli. Ale bałem się, że dostanę wpie... coś nie pasowało. Na nerwicę podobno najlepsza jest psychoterapia. Albo herbatki ziołowe. Nie wyciągaj z tego generalnych wniosków. Albo wyciągnij. Może warto. OK, na początek wniosek formalny - no bo formy on dotyczy. Nie czystej formy, jak u Witkaca, a raczej nieczystej - jak u Kapusty: dla mnie ten reportaż jest typowym przejawem tzw. literatury faktu - mniejsza o fakty, lyteratura rulez! Mam jeszcze dwa - może nie wnioski - a stwierdzenia: Będąc podówczas na rogu Marszałkowskiej i Wilczej też spotkałem niejedną Osobę znajomą, mam zatem świadków, że jeszcze przed początkiemWydarzeń Listopadowych prorokowałem: młode samce z braku ciekawszych zajęć muszą się wyszumieć, jak nas naucza niepoprawna politycznie socjobiologia (ok, psychologia ewolucyjna - może być?). Drugie stwierdzenie - a właściwie drobna trawestacja przypisywanej pewnemu Prusakowi maksymy: Kto nie był młodym, wykształconym, zamaskowanym entuzjastą Nowego Wspaniałego Światu, ten na starość będzie sku...synem - ale kto nie wyrośnie na czas z tych mentalnych pryszczy, umrze jako dureń. To, rzecz jasna, nie do Autora (wątpię, by się szczerze szczerzył na tej manifie) - a do bohatera tej opowiastki. Odpowiedz Link Zgłoś