wojtek-gdansk 05.01.12, 07:39 Uważam, że po pierwszym roku student powinien mieć prawo do jednorazowej zmiany kierunku albo uczelni a do następnej zmiany tylko wtedy, kiedy nie przedłuży ona studiów o więcej niż jeden semestr. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
surfer6 Studenci powinni mieć prawo do każdej zmiany 05.01.12, 08:37 jaką sobie wymarzą ale za swoje pieniądze. Nauka na studiach powinna być odpłatna. Odpowiedz Link Zgłoś
troophel Re: Studenci powinni mieć prawo do każdej zmiany 05.01.12, 13:10 Pogadaj z zadłużonymi po uszy Amerykanami. Odpowiedz Link Zgłoś
rejestracja_konta_gazeta.pl Re: Studenci powinni mieć prawo do każdej zmiany 05.01.12, 14:48 Wprowadzenie pelnej odplatnosci za studia to najprostsza droga do zablokowania spolecznej mobilnosci pionowej, innymi slowy: mozliwosci awansu spolecznego. Teraz i tak na studia dzienne czesciej trafiaja dzieci zamoznych rodzicow, ale mniej zamozni i pracowici tez maja na nie szanse. Po wprowadzeniu odplatnosci studiowac (zwlaszcza na prestizowych, drogich kierunkach) nie beda ludzie zdolni, ale dzieci zamoznych rodzicow. (Zwlaszcza biorac pod uwage poziom bezrobocia - ogolny i wsrod mlodych, oraz mediane zarobkow). Zas wszelkie rozwiazania typu kredyty studenckie doprowadza do takiego syfu, jaki maja teraz Amerykanie i Brytyjczycy: masy mlodych, zadluzonych ludzi po studiach, ktorzy albo nie maja pracy, albo maja prace, z ktorej ledwo moga sie utrzymac. Chcesz miec kapitalizm w szkolnictwie wyzszym? Musisz liczyc sie z pogorszeniem dostepnosci wyksztalcenia i pogorszenia jakosci zycia i szans zyciowych w Polce. Woz albo przewoz. Odpowiedz Link Zgłoś
pjpb Re: Studenci powinni mieć prawo do każdej zmiany 06.01.12, 22:38 Halo, tu Ziemia... Przed pisaniem o 'blokowaniu społecznej mobilności pionowanej' zachęcałbym do spojrzenie na stan obecny, gdzie przeciętny student dziennych studiów to bynajmniej nie beneficjent dobroci państwa Polskiego z biednej rodziny - a raczej potomek rodziców w niezłej sytuacji materialnej (przecież nie bogaci, ci wolą zapewnić latoroślom godziwy start wysyłając je na naukę do uczelni, której dyplom nie tylko w Polsce jest rozpoznawalny). Darmowa szkoła to mit - przeciętny student i aby dostać się do niej i aby się itrzymać musi płacić: korepetycje przed, utrzymanie po. W konsekwencji wszyscy płacą za to, aby średnio zamożni nie musili płacić bezpośrednio - a biedni jeśli wysyłają dzieci na studia, to głównie do prywatnych uczelni lub płatne studia zauczne (utrzymać się jakoś trzeba bez zamożnych rodziców). A że i pieniądze przechodzą przez wiele rąk z których w każdej coś zostanie, i nie ma kontroli nad zasadnością wydawania środków, to i jakość nauczania jest marna - nie traktują studiów poważnie ani wykładowcy, ani studenci Odpowiedz Link Zgłoś
eruve.elen Bat na wiecznych studentów 05.01.12, 08:41 Ehe, wszystko pięknie... A za 5 lat zaczniemy importować Chińczyków na darmowe studia, bo 'naszych' studentów - jak to wieszczą w związku z niżem demograficznym - zwyczajnie braknie. Odpowiedz Link Zgłoś
kotek.filemon Re: Bat na wiecznych studentów 05.01.12, 09:32 eruve.elen napisała: > A za 5 lat zaczniemy importować Chińczyków na darmowe studia I naprawdę wierzysz, że będą chcieli przyjechać do bantustanu na zadoopiu Europy wyposażonym w całe 2 (słownie: DWIE) uczelnie z rankingu Top 500 ARWU? U siebie mają ich 35, dodatkowo w Korei Pd. 10 i w Japonii 25 - a to są dwa główne kraje docelowe dla studentów z ChRL. Poza tym za te 5 lat będą mieć tyle kasy, żeby studiować w Ivy League i Oxbridge a Zielona Wyspa(TM) wskutek realizacji "zysków" z Euro zdechnie finansowo i Chińczycy będą tam jeździć co najwyżej na wycieczki. Po to, żeby zobaczyć, jak prymitywny kraj wygląda i że kiedyś u siebie też tak mieli... Odpowiedz Link Zgłoś
eruve.elen Re: Bat na wiecznych studentów 05.01.12, 10:00 U missed the point. Jak nie Chińczycy to łapanka z Burkina Faso, obojętne. Pytam o sens ograniczania dostępu do kilku kierunków studiów jednej osobie w momencie, kiedy uczelnie zaczynają piszczeć, że nie ma komu studiować, a media trąbić, że nie ma sensu rozciągać wyższego wykształcenia na każdego, kogo tylko w okolice uczelni uda się zaciągnąć. Odpowiedz Link Zgłoś
mnbvcx niedlugo marchewka nie wystarczy 05.01.12, 09:00 studenci sie wypna i tyle bedzie w temacie. Odpowiedz Link Zgłoś
braininavat Bat na wiecznych studentów 05.01.12, 09:38 To nie jest bat na wiecznych studentów, ale na wszystkich studentów. Ludzie zmieniają kierunki studiów z rozmaitych powodów, bywają rozczarowani faktycznym poziomem uczelni, którą wybrali, chcą się dokształcić, albo - przeciwnie - nie dają rady (z różnych powodów, np. pracują i koliduje im to z uczelnią) i chcą uczyć się tam, gdzie jest to bardziej możliwe. Nie spotkałem nigdy osobiście "wiecznego studenta"; spotkałem za to sporo osób, które podpadały pod przypadki wymienione wyżej. Odpowiedz Link Zgłoś
joachim Re: Bat na wiecznych studentów 05.01.12, 10:00 To jest też bat na studentów, którzy beztrosko idą na dany kierunek "a zobaczę" i bat na uczelnie, które na takich studentach bazują. I to się bardzo przyda - nawet u schyłku wyżu demograficznego o studenta relatywnie łatwo i uczelnie (w większości) mają narybek w poważaniu, a studenci lekce sobie swoje wybory ważą. Myślicie że zasada czterech zet skąd się bierze (Zakuć, Zdać, Zapić, Zapomnieć)? Odpowiedz Link Zgłoś
sanmartino fikcja bezpłatności 05.01.12, 10:34 Studia powinny być płatne. I tak są, ale garstką dziennych próbuje się utrzymać fikcję bezpłatnego szkolnictwa wyższego. Powinien oczywiście funkcjonować jasny system pomocy studentom. Ale skończyć już tą żenadą studiów zaocznych, wieczorowych itp. "Bat na wiecznych studentów" - przepraszam a jaki to procent studiujących? Odpowiedz Link Zgłoś
lobo.tommy Re: fikcja bezpłatności 05.01.12, 14:33 "Powinien oczywiście funkcjonować jasny system pomocy studentom" Jak taki wprowadzisz to nominuję cie do nagrody nobla, ale na razie mieszkamy w kraju w którym jeszcze nie widziałem jasnego i dobrze funkcjonującego systemu pomocy. Stypendia socjalne leżą, naukowe mają jakieś z d..y wzięte kryteria jak jeszcze dowalisz opłaty za studia to odetniesz osoby niezamożne od szkolnictwa wyższego (które i tak już kosztuje osoby spoza ośrodków akademickich). Nie znaczy to że całkowicie popieram nieodpłatne studia bo jak coś jest za darmo to się tego nie szanuje. Pomysł z limitem 10 semestrów jest całkiem niegłupi, nie bierze jednak pod uwagę innych czynników. Jak znam życie na uczelni uaktywnią się teraz tzw. kosy, które będą nabijać studentów powtarzających lata studiów. Bo jak wiadomo studenta w Polsce nie egzaminuje się żeby sprawdzić jego wiedzę, tylko po to żeby go uwalić i mieć satysfakcję. Pamiętam opowieść znajomej która była na wymianie w Belgii i opowiadała belgijskiemu profesorowi ile osób na polskim wydziale prawa nie zdaje egzaminów. Reakcją było dość duże zaskoczenie. Profesor stwierdził że na ich uczelni ilość uwalonych egzaminów to dyshonor dla wykładowcy, ponieważ nie był w stanie przekazać wiedzy. U nas profesorowie szczycą się procentem "niezdanych" egzaminów, a czasem dostają niepisaną instrukcję "przewietrzenia" rocznika. Odpowiedz Link Zgłoś