Dodaj do ulubionych

Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seksbi...

25.02.12, 18:46
Myślałem, chociaż ten Pan Profesor napisze " coś " mądrego ???
Ale się zawiodłem ...

" Niestety, mężczyzna ".
" Szowinistyczny stereotyp ".

Text jak z GenderStudies ?
Ha ha ha !!!

Zawsze czytałem, że zagubione Dziewczęta z wioski
szukają wsparcia w Duszpasterstwie Akademickim - tam są u siebie, w świecie jaki znają.

Teraz szukają Sponsora ???
Dziwne... .

Najpierw pisano niewyobrażalne bzdury o Gimnazjalistkach,
promując Chałę stulecia - film " Galerianki ".
Teraz reklamujemy kolejną Kichę ???
Bohaterki dorastają ;)

Pozdrawiam ^^
Obserwuj wątek
    • ju-li1 Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seksbi... 25.02.12, 19:17
      >prostytucja daje młodym zagubionym dziewczętom poczucie własnej wartości. W kontakcie z klientem stają się kimś, kto manipuluje, kto ma władzę.

      Nie rozumiem tego. Manipulowanie, zabawianie się drugim człowiekiem może dać poczucie władzy, które czasem działa jak narkotyk (nie tylko w seksie), ale nie może dać poczucia własnej wartości. Przeciwnie, wtedy się i sobą pogardza. Poczucie własnej wartości zyskuje się przez szacunek dla człowieka, z którym się jest w relacji. Tak myślę i czuję.
      • robert6_666666 Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 25.02.12, 19:44
        Tak myslisz i czujesz :-) (ja tez nawiasem mowiac ale to nie ma nic do rzeczy).
        Nie odkrylas jeszcze tego, ze spora czesc ludzi na tym swiecie mysli i czuje inaczej niz Ty?
      • greges58 Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 25.02.12, 19:49
        W najlepszym wypadku nie dostanie pieniędzy !
        W najgorszym - w Mordę...

        Gdy Pan Klient zorientuje się, że Dziewczyna - jak to powiedziałaś ? - ma władzę,
        skończy się zabawa w Damę i Gentlemana ;)

        ^^
      • 123jna Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 26.02.12, 09:46
        ju-li1 studiujac etnologie (nauka o kulturowosci) nauczono mnie, ze wypowiedz taka jak powyzsza wiecej mowi o tym, ktory ja wyglasza niz o przedmiocie badan. Mowienie o tym, ze prostytuowanie sie daje prostytutce poczucie wolnosci - to poglad meski na sprawe, stary, dobrze znany nam swiatopoglad.
        • oloros Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 28.02.12, 20:00
          dobrze to wylapales/las/seksizm po prostu - dominujacy w katolickim spoleczenstwie i w ustach profesora socjologii ktorego ideowo jest katolikiem
          znana rzecz rowniez w psychologii od dawna - w takiej relacji wlasnie tworzone sa takie wzory
          jego pytanie - ilu kierowane do 70 letniej weteranki obnaza wlasciwie badacza
          i jakie wnioski z takiej pracy wyciagnie profesor - katolik?
          bo ten ze rodzice nie przytulaja swoich dzieci i nie spedzaja z nimi dostatecznie duzo czau jest juz niezwykle wyeksloatowany
          • gupek70 Pofesor debil 29.02.12, 00:30
            Czy to jest na powaznie ?
            • niespodziewany22 Re: Pofesor debil 29.02.12, 09:45
              Masz pewnie calkowita racje,z wywiadu z tym facecikiem wynika ze nie potrafi,choc jemu wydaje sie ze tak.przekroczyc granicy pomiedzy tym co sobie zalozyl ( wyimaginowal?.itp) a realnym swiatem .Szuka czegos czego tam w ogole nie ma .........jakies pierdoly o nawracaniu ,o kontroli klientow , bez przesady jak ktos pracuje ,to liczy z tego korzysci ,a nie straty jakie mu to przynosi, albo zmienia zawod . Czym niby rozni sie to od pracy w fabryce?............... i tu i tu sprzedajesz siebie.................
              ---jak bylem w szkole zawieziono nas do wyszkowa do fabryki mebli , i tam jako wzor pracownika przedstawili nam zniszczonego zyciem i praca (biednego facecika) przodownika pracy ,ktory pracowal w fabryce od ponad trzydziestu lat nie opuszczajac ani jednego dnia pracy............................jako WZOR !!!!
              ----
              • andrzejto1 Ale się "fachowców" nazbierało... 29.02.12, 10:38
                Ciekawe jakie wy macie osiągnięcia naukowe?? Poza kursem rwania czereśni na tajnych kompletach??
                Pewnie najnowsze zdobycze wiedzy w stylu "bezstresowego wychowania" doskonale wytłumaczą te pierdoły.
                Szkoda tylko, że nie potraficie zauważyć, jak działają te nowomodne pomysły psychologiczno-pedagogiczne.
                Przestępczość wśród młodzieży coraz większa oraz edukacja tworząca ćwierćinteligentów.
                • stefan84 nazywajmy rzeczy po imieniu 29.02.12, 11:18
                  czy dawanie dupy za kase jest OK? oczywiście, że tak, przecież to najstarszy zawód świata. nazywajmy rzeczy po imieniu - sponsoring = ku...enie!
                  • adan.127 Wszystko jest dla ludzi - usluga jak kazda inna. 29.02.12, 13:37
                    Jest popyt to jest i podaz.

                    Co zlego w tym, ze single tak sie zabawiaja?
                    • jacek.nie.placek Ludzie ludziom zgotowali ten los. 29.02.12, 17:51
                      adan.127 napisał:

                      > Jest popyt to jest i podaz.
                      >
                      > Co zlego w tym, ze single tak sie zabawiaja?

                      W tym, że to jest złe.
                      Na przestrzeni dziejów ludzie zabawiali się w niewolnictwo, obozy koncentracyjne, wojny, czystki, tortury...
                      (nie, niczego nie porównuję)
          • bazzyll Uczony czy misjonarz? 29.02.12, 16:21
            Myślę, że pan profesor powienien sie zdecydować czy chce być naukowcem czy misjonarzem, bo uczony "z misją" to żaden uczony. Podstawowym walorem (i zarazem warunkiem) nauki jest obiektywizm.
            • jacek.nie.placek 2 in 1 01.03.12, 09:05
              bazzyll napisał:

              > Myślę, że pan profesor powienien sie zdecydować czy chce być naukowcem czy misj
              > onarzem, bo uczony "z misją" to żaden uczony. Podstawowym walorem (i zarazem wa
              > runkiem) nauki jest obiektywizm.

              Myślę, że wcale tak być nie musi. Exemplum: Bonifratrzy. Zakon, którego powołaniem jest opieka nad chorymi. Wielu braciszków po wstąpieniu do zakonu idzie na studia medyczne. Są też medycy wstępujący do zakonu. Łączą misję z profesją.
              Jeżeli jesteś zdania, że lepszy jest lekarz bez powołania, bez chęci niesienia pomocy ludziom, to ...ja się poddaję.

              W tym wypadku p. profesor (tak wnioskuję) łączy chęć niesienia pomocy z badaniem zagadnienia. Całkiem to rozsądne - lepiej pomagać znając problem.
              • bazzyll Re: 2 in 1 01.03.12, 19:13
                Mylisz materie utożsamiając "rzemieślinika" z badaczem.
                • jacek.nie.placek Re: 2 in 1 02.03.12, 08:58
                  bazzyll napisał:

                  > Mylisz materie utożsamiając "rzemieślinika" z badaczem.

                  Niczego nie mylę.
                  • bazzyll Re: 2 in 1 02.03.12, 12:30
                    A jednak. Lekarz, zajmujący się leczeniem, to nie to samo co uczony, odkrywający jak działa organizm.
                    • jacek.nie.placek Re: 2 in 1 03.03.12, 10:45
                      Bredzisz, na siłę próbujesz dopasować rzeczywistość do swojej ideologii.
                      A w powyższym przykładzie opisałeś dwa aspekty zawodu lekarza, widać nie masz pojęcia czym się zajmują pracownicy naukowi AM.
                      • bazzyll Re: 2 in 1 05.03.12, 09:38
                        Za to Ty, zdaje się, masz najlepsze na świecie pojęcie na każdy temat. No, cóż takiemu "geniuszowi" i Einstein by nie poradził ....
                        • jacek.nie.placek Re: 2 in 1 05.03.12, 14:04
                          Jak się nie ma argumentów, to się atakuje dyskutanta.
                          Zazdrościsz, że trafiłeś na kogoś mądrzejszego od siebie ? ;-)))
                          Nie wiem, jak Einstein, ale ty sobie nie poradziłeś, a dokładniej: NIE MIAŁEŚ RACJI. I na to Einstein by nie pomógł. Bo racja nie zależy od poziomu wyszczekania.


                          • bazzyll Re: 2 in 1 07.03.12, 01:46
                            Dziękuję za potwierdzenie swego wizerunku besserwissera i pyszałka, który - rzecz jasna - musi w dodatku mieć "ostatnie słowo".

                            PS
                            O tym kto sobie poradził i kto jest mądrzejszy decydują czytelnicy i obserwatorzy; nikt nie może być sędzią we własnej sprawie, choć niektórzy głupcy próbują.
        • demicanadian Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 29.02.12, 13:33
          > Mowienie o tym, ze prostytuowanie sie daje prostytutce poczucie wolnosci - to p
          > oglad meski na sprawe, stary, dobrze znany nam swiatopoglad.

          Ja nie rozumie. To się ku... bo się czuje zniewolona?
          Czy zostaje zniewolona przez złego mężczyznę, bo nie ma na waciki?
          Czy kuwa co?
      • stonybruk Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 26.02.12, 17:36
        No wlasnie. Twierdzenie, ze prostytucja moze dawc kobiecie, zwlaszcza bardzo mlodej poczucie wartosci swidczy tylko o jednym, ze obok prostytucji seksualnje moze sie tez objawiac prostytucja umyslowa. Nawet slowo prostytucja zaczyna sie tak samo jak profesura. Czekam na wywody o uszlachetniajacej nedzy i zdrowotnych aspektach glodowania.
    • madrediez Wprawdzie profesor zarzeka się, że 25.02.12, 19:42
      swoich rozmówczyń nie epatuje emblematami wiary, ale czy ich miast tego nie emabluje epitetami? :(
    • butters.0 Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seksbi... 25.02.12, 19:53
      Trochę ten wywiad przywrócił mi wiarę w ludzi. Tyle się o tym mówi, że co piąta studentka, a wg Newsweeka, który de facto schodzi na poziom tabloida, także co piąty student się prostytuują. To bardzo wysoki wynik, wydaje się, że zbyt wysoki. Prof. Kurzępa podaje, że co piąta studentka/ student zna osobę, która oddaje się za kasę, a więc to jest na szczęście, zupełnie inna skala problemu.

      Autentycznie szkoda mi tych dziewczyn. Mogą myśleć, że w ten sposób to one mają władzę nad swoim klientem, a tak naprawdę wydaje się, że jest zupełnie odwrotnie. Jednak w jeszcze gorszej sytuacji niż on, bedą ich przyszli partnerzy. Kobieta, która trudniła się dawaniem d... za kasę musi mieć zmiażdzoną psychikę. Taka osoba ma bardzo ograniczoną możliwość stworzenia rodziny opartej na wzajemnym szacunku i miłości. Facet, który na taką trafi, będzie miał same problemy.
      • tehuana Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 25.02.12, 19:56
        A facet przed slubem to ile bab wud..y i to nie ma wplywu na jego psychike?
        • butters.0 Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 25.02.12, 20:00
          tehuano, rozmawiamy o prostytucji, kapisz? ;)
          • eryn_7 A co to jest prostytucja? 26.02.12, 17:56
            Prostytucja to angazowanie sie w seks z osoba od ktorej dostalismy podarunek. Czesto, lecz nie zawsze (vide XIX-to wieczna francuska "kokota" - "utrzymanka"), relacje prostytutek sa promiskuistyczne: przelotne, z wieloma roznymi partnerami. Jakie maja byc powody, ze promiskuityzm kobiet mialby byc bardziej zgubny dla ich psychiki niz promiskuityzm mezczyzn?
            A co do seksu w kontekscie otrzymywania podarunkow, to sytuacja taka zdarza sie zarowno wsrod malzenstw, jak i par niezameznych, ktore nigdy by nie przyznaly sie do roli prostytutki/ prostytutora. Zona, ktora opiekujac sie malym dzieckiem i domem jest utrzymywana przez meza, tez jest w podobnej sytuacji - zyje z darow innej osoby, z ktora uprawia seks.
            Potepienie dla prostytucji plynie z kultury patriarchalnej i stworzonych przez nia instytucji: podzialu na zwiazki aprobowane spolecznie - malzenstwa i kobiety w nich zyjace - szacowne matrony, oraz nieakceptowane i niepowazane - zwiazki pozamalzenskie i kobiety w nich zyjace - prostytutki, k...wy, dziw...i itp.
            Obecnie potrzeba wyraznego podzialu na prostytutki i nieprostytutki zwiazana jest rozprzestrzenianiem sie mentalnosci sutenerskiej wsrod rzadow i spoleczenstw. Wielu sadzi, ze powinni miec udzial w zyskach z podarkow otrzymywanych przez kobiety od ich partnerow seksualnych. Stad istniejace w wielu krajach regulacje dotyczace "seks biznesu", jak i wprowadzanie jezyka (np. seks biznes, pracownice branzy uslug seksualnych itp.) te regulacje uzasadniajace. Regulacje te, w mysl prastarych zasad patriarchalnych, daza do narzucenia kobietom "opiekunow" kontrolujacych ich seksualnosc i stan posiadania materialnego. Tak jak kiedys, kobieta mogla byc pod "opieka" ojca, brata, meza, albo sutenera, ktory to "opiekun" podejmowal decyzje zarowno o jej sprawach materialnych, jak i kontrolowal jej seksualnosc, tak obecnie w wielu krajach obowiazuja ustawy narzucajace kobietom rejestracje jako "prostytutki" w ramach sutenerskiej "agencji" i zakaz "uprawiania prostytucji" poza "agencja organizujaca ich randki" (sformulowanie wyjete zywcem z kanadyjskiej uchwaly rady miejsckiej licencjonujacej "agencje towarzyskie" i "osoby do towarzystwa" - "escorts"). Oczywiscie w tych warunkach to "szef" - sutener podejmuje decyzje zarowno o wspolzyciu ( z kim, kiedy, w jakiej formioe) jak i dysponowaniu "dochodami" takiej prostytutki, ktora jest de facto pozbawionym podmiotowosci niewolnikiem. Dla utrzymania w stanie niewolnictwa "przedsiebiorstwa" sutenerskie uciekaja sie do uzalezniania od narkotykow, intymidacji, porwan, przemytu przez granice, tortur i zastraszania jak najmlodszych dziewczat - dzieci. Wszystko po to by sobie "wychowac" uleglego niewolnika, ktory nie widzi mozliwosci uwolnienia sie od narzuconej mu sytuacji. W kontekscie takiego rozumienia "prostytucji" prawdziwe jest stwierdzenie Andrzeja Leppera "ze prostytutki nie mozna zgwalcic". Zgwalcic mozna tylko osobe majaca podmiotowosc, gdy narzucimy jej wspolzycie wbrew jej woli i zyczeniom. Niewolnik, ktoremu brak podmiotowosci, za ktorego wszelkie decyzje podejmuje jego wlasciciel (sutener), nie ma prawa do wyrazania wlasnej woli i sprzeciwu. O ile zostal on sprzedany przez sutenera prostytutorowi na czas okreslony w celu uzycia jako obiekt seksualny, to prostytutor ma prawo do uzycia niewolnika wedlug wlasnej woli.
            Zastanawiajace jest jaki cel maja badania prowadzone przez rozmowce GW? Brak otwartosci w jasnym stawianiu celu swojego badania indagowanym "prostytutkom", do ktorego badacz jawnie sie przyznaje, swiadczy o manipulatywnym sposobie traktowania tych kobiet. One, w koncu maja prawo wiedziec od razu w jakim celu spotyka sie z nimi ten czlowiek. Blef, podchody, wodzenie za nos nie licuja z metodami badan naukowyc (np. na badania kliniczne pacjent musi wyrazic zgode i byc wyczerpujaco poinformowany o celach), a kojarza mi sie raczej z metodami ubeckimi. "Przyznanie sie" przedmiotu badania do "bycia prostytutka", zgodnie z definicja narzucona przez badacza, jest podstawa do wlaczenia do "programu badawczego" - "badacz" a priori narzuca rzeczywistosci swoja interpretacje w mysl zasad, ktore odziedziczyl po kulturze, ktora nazywa chrzescijanska, choc bardziej prawidlowo byloby ja nazwac patriarchalna. W prawdziwych badaniach wnioski nie nastepuja a priori - przed, lecz po badaniach. Kto jednak finansuje i zamawia podobne pseudobadania? Czyzby rzad polski przygotowywal grunt pod usankcjonowanie regulacja "prostytucji" sutenerstwa ("seks biznesu" - jak pisze GW) i jego opodatkowania? Szacunki liczbowe co do wielkosci zjawiska, ktore chcemy opodatkowac moga wszak byc bardzo przydatne! A co na to osoby w Polsce przeciwne niewolnictwu, handlowi ludzkim towarem i ograniczaniu praw kobiet do samostanoiwienia?
            • witkowski.architekt Zwykła praca fizyczna nie hańbi. Religia mataczy. 28.02.12, 21:47
              Pracę prostytutki można porównać do pracy rzeźnika (przepraszam za to porównanie, ale chcę, żeby było obrazowe) - nie każdy by to mógł robić z czystym sumieniem i nie każdemu się taka praca podoba, ale niektórzy to robią i mają do tego prawo. Praca fizyczna, to praca fizyczna.

              Prostytucja to nic innego jak sprzedaż klientowi przyjemności wypracowanej własnym ciałem. Inni sprzedają inne przyjemności wypracowywane w inny sposób. Co za różnica?

              A, że kościół w kulturze którego się niestety wychowaliśmy, nagle w ostatnich wiekach zmienił zdanie (kiedyś duchowni chwalili prostytutki jako chroniące przed prawdziwą zdradą) i wbija nam do głów wstręt przed seksem, to nie znaczy, że ma rację. Prawdziwym zbrodniarzem w całej tej dyskusji jest właśnie kościół między innymi katolicki, który nawbijał ludziom do głowy strach przed ciałem i wstręt do natury.
              • parazyd Młodzi, piękni i niedrodzy. 29.02.12, 09:26
                Ale czy zdrowi? Oto jest zasadnicze pytanie.
              • zlosliwiec.sieciownik Re: Zwykła praca fizyczna nie hańbi. Religia mata 29.02.12, 10:43
                "kościół [...] wbija nam do głów wstręt przed seksem [...] nawbijał ludziom do głowy strach przed ciałem i wstręt do natury."

                Poczytaj może, co nt. seksu, ciała i natury piszą teolodzy, tudzież księża tematem się zajmujący, a nie wywnętrzaj swoich wyobrażeń albo nie powtarzaj pierdół wyczytanych na forach internetowych, czy innych skarbnicach prawd objawionych typu Fakty i Mity, czy inne Nie...
                • mrrrwrrr Re: Zwykła praca fizyczna nie hańbi. Religia mata 29.02.12, 14:19
                  Wiesz, jest taka gruba, zwykle czarna książka do czytania której katolicy mają jakiś wrodzony wstręt. Ale jeśli już się zmusisz, zajrzyj do niej i sobie poczytaj o kamieniowaniu za seks przedmałżeński, pozamałżeński i każdy inny nie prowadzący do spłodzenia potomstwa. Oczywiście kamieniowanie i ogólne potępienie wszelkich żądz dotyczy kobiet, natomiast męscy bohaterowie owego dzieła oczywiście mają tam zapisane wszelkie przywileje.
                  A teolodzy? Są w stanie uzasadnić wszystko.W zależności od mody i potrzeb. Zacznij lekturę od niejakiego św. Augustyna.
              • babie_lato1 Re: Zwykła praca fizyczna nie hańbi. Religia mata 29.02.12, 23:46
                > Prostytucja to nic innego jak sprzedaż klientowi przyjemności wypracowanej włas
                > nym ciałem. Inni sprzedają inne przyjemności wypracowywane w inny sposób. Co za
                > różnica?

                No, chyba w intymności jest różnica. One sprzedają swoją intymność, siebie. Pozwalają wchodzić w siebie obcym ludziom, przechodniom, typom, których w dodatku sobie zazwyczaj nie wybierają.
                Przekonując się, że "to tylko ciało", wycofując psychicznie w jakieś najdalsze zakamarki duszy po to, by ocalić choćby namiastkę prywatności, minimum dystansu - pakują się w świra, bo ich ciało to przecież (także) one. Seks oddzielają od relacji i z "narzędzia" służącego wyrażeniu miłości i uszczęśliwienia także ich samych - czynią towar. Co gorsza zazwyczaj tanio go sprzedają. Bo się nie szanują, nie uważają by było to warte więcej (o ile w ogóle mają na to wpływ). Autodestrukcja. Taka różnica.
                • jacek.nie.placek Re: Zwykła praca fizyczna nie hańbi. Religia mata 01.03.12, 15:52
                  Różnic jest więcej, piszący "co to za różnica" po prostu mają blade pojęcie o temacie.

                  Prostytucja to nie tylko transakcja seks - kasa. Ktoś kiedyś powiedział, że większość klientów szuka bliskości, a kupuje zwierzęcy stosunek (w oryginale ładniej to brzmiało). Z drugiej strony prostytutka łudzi się nadzieją że jakoś z tego wyjdzie,a pogrąża się coraz bardziej.
                  Poczytajcie reportaże o panienkach, które są w branży "tylko na chwilę, aż uzbieram na..." - większość ciągle jest na początku drogi, tylko tkwi w tym coraz głębiej i głębiej.

                  Z prostytucją nieodłącznie wiążą się zagadnienia chorób, przemocy, alfonsów, a więc też cały półświatek przestępczy. Jakoś tak się składa, że wśród prostytutek znacznie częściej występują uzależnienia (alkohol, narkotyki), znacznie więcej jest pobić, zabójstw, ale i samobójstw.
            • filipinski-wirus Komentarz powyżej jest ciekawszy niz cały artykuł. 29.02.12, 00:50
              n/t
            • bazzyll Re: A co to jest prostytucja? 29.02.12, 22:40
              eryn_7 napisał:
              > Zastanawiajace jest jaki cel maja badania prowadzone przez rozmowce GW? Brak ot
              > wartosci w jasnym stawianiu celu swojego badania indagowanym "prostytutkom", do
              > ktorego badacz jawnie sie przyznaje, swiadczy o manipulatywnym sposobie trakto
              > wania tych kobiet. One, w koncu maja prawo wiedziec od razu w jakim celu spotyk
              > a sie z nimi ten czlowiek. Blef, podchody, wodzenie za nos nie licuja z metodam
              > i badan naukowyc (np. na badania kliniczne pacjent musi wyrazic zgode i byc wyc
              > zerpujaco poinformowany o celach), a kojarza mi sie raczej z metodami ubeckimi

              Dla mnie te podchody i blefy są po prostu niesmaczne, a ponadto dyskwalifikują profesora jako naukowca, który de facto występuje w roli misjonarza, a nie badacza, korzystając tylko z naukowej "przykrywki".
          • koloratura1 Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 28.02.12, 09:59
            butters.0 napisał:

            > tehuano, rozmawiamy o prostytucji, kapisz? ;)

            Faceci się nigdy nie prostytuują?
      • quant34 Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 25.02.12, 22:38
        butters.0 napisał:

        > Autentycznie szkoda mi tych dziewczyn.

        A to czemu? Miałem w grupie na studiach dwie koleżanki, które się prostytuowały. Były bardzo zadowolone z życia, miały pieniądze, o których ja mogłem tylko pomarzyć, dużo się bawiły i imprezowały, ich rodziny o niczym nie miały pojęcia. Sfinansowały sobie w ten sposób studia i obie są dzisiaj szanowanymi osobami z dobrą pracą, mężami i dziećmi. Można to akceptować bądź nie, ale żałować naprawdę nie ma czego.
        • rockville Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 25.02.12, 22:54
          quant34 napisał:

          > butters.0 napisał:

          > Sfinansowały sobie w ten sposób studia i obie są dzisiaj szanowanymi osobami z
          > dobrą pracą, mężami i dziećmi. Można to akceptować bądź nie, ale żałować napraw
          > dę nie ma czego.
          ----------------------------------------------------------------------------------------------------Klopot zaczyna sie , kiedy dzieci sa w szkole i koledzy mowia im , ze ich mamusia jest w internecie i kochaja jej ogromna lechtacczke.... Ciekawe , jak sie czuje maz , gdy w kawiarni dawni klienci mowia mu , ze zona naprawde dobrze obciaga laske......
          • quant34 Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 26.02.12, 02:05
            rockville napisał:

            > Klopot zaczyna sie , kiedy dzieci sa w szkole i koledzy mo
            > wia im , ze ich mamusia jest w internecie i kochaja jej ogromna lechtacczke....
            > Ciekawe , jak sie czuje maz , gdy w kawiarni dawni klienci mowia mu , ze zona
            > naprawde dobrze obciaga laske......

            Cóż, ryzyko zawodowe. Ale akurat w przypadku studentek, większość z tych, które trudnią się prostytucją to osoby przyjezdne, które po zakończeniu studiów wracają do swoich miast rodzinnych. W takim przypadku prawdopodobieństwo trafienia na byłego klienta jest znacznie mniejsze. Ale ryzyko istnieje zawsze i zapewne niektóre panny lekkich obyczajów mają kłopoty z powodu swojej przeszłości.
            • rockville Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 26.02.12, 02:39
              Argument "przyjezdnej" sie zdeaktualizowal w czasie internetu . Jezeli , powiedzmy 500 klientow sfilmowalo prostytutke w akcji , 50 filmow pojawi sie na azjatyckich portalach internetowych. Jesli byles w agencji i myslisz , ze ta dziwna zarowka nad lozkiem ma na celu zatrzymac globalne ocieplanie , to jestes w bledzie. Dzis bardzo latwo jest wyslac linka do wszystkich rodzicow z klasy : "Zobacz, ta matka Justina to ku@@a !!!" Oczywiscie z punktu widzenia 10 -letniego czy 14-letniego dziecka wyglada to zupelnie inaczej, ale w wiekszosci na temat dzieci wypowiadaja sie ludzie ktorzy dzieci nie maja. Zyjemy w ciekawych czasach , moze za kilka lat mamusia zapyta sie 10-letnia Britney , co chciala by robic , gdy dorosnie? Oh coreczko , to fantastycznie , bedziesz ku@@a , wyslemy ciebie do liceum profilowanego z elementami integracyjnymi , nauczysz sie tam jak obciagnac laske . A jak zdasz mature, to zalatwimy tobie przyjecie na Wydzial Ku@@wstwa w W Uniwersytecie Jagielonskim , tam sie nauczysz , jak odbierc golden shower oraz jak bezpiecznie bidetowac klienta bez obawy zakazenia tasiemcem....
              • eryn_7 Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 26.02.12, 18:41
                Problem prawa do prywatnosci w dobie internetu, to kwestia slabo rozwiazana. Jestem zdania, ze ktokolwiek rozpowszechnia prywatne (nagie, przedstawiajace te osobe w trakcie wspolzycia seksualnego) zdjecia danej osoby bez jej wyraznej i jednoznacznej zgody, ten powinien pojsc siedziec do wiezienia oraz zaplacic poszkodowanej rujnujace go odszkodowanie.
                A jak to jest, ze "agencje towarzyskie" nie upowszechniaja zdjec prostytutorow, kompromitujacych ich w srodowisku? Czyzby dlatego, ze obawiaja sie procesow sadowych i zastoju w biznesie z racji niezapewnienia dyskrecji?
                Problem braku prywatnosci w internecie nie dotyczy wylacznie prostytutek, a wniosek, ze kazda kobieta, ktorej nagie, intymne zdjecie znalazlo sie w internecie to nieporozumienie. Czesto to raczej dowod naiwnosci i latwowiernosci poszkodowanej. Co jednak nie usprawiedliwia tych, ktorzy czerpia korzysci z rozpowszechniani cudzych zdjec przedstawiajacych intymne sytuacje. Nawet "prostytutka" ma prawo do prywatnosci.
              • eryn_7 Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 26.02.12, 18:44
                Problem prawa do prywatnosci w dobie internetu, to kwestia slabo rozwiazana. Jestem zdania, ze ktokolwiek rozpowszechnia prywatne (nagie, przedstawiajace te osobe w trakcie wspolzycia seksualnego) zdjecia danej osoby bez jej wyraznej i jednoznacznej zgody, ten powinien pojsc siedziec do wiezienia oraz zaplacic poszkodowanej rujnujace go odszkodowanie.
                A jak to jest, ze "agencje towarzyskie" nie upowszechniaja zdjec prostytutorow, kompromitujacych ich w srodowisku? Czyzby dlatego, ze obawiaja sie procesow sadowych i zastoju w biznesie z racji niezapewnienia dyskrecji?
                Problem braku prywatnosci w internecie nie dotyczy wylacznie prostytutek, a wniosek, ze kazda kobieta, ktorej nagie, intymne zdjecie znalazlo sie w internecie to prostytutka jest nieporozumieniem. Czesto to raczej dowod naiwnosci i latwowiernosci poszkodowanej. Co jednak nie usprawiedliwia tych, ktorzy czerpia korzysci z rozpowszechniani cudzych zdjec przedstawiajacych intymne sytuacje. Nawet "prostytutka" ma prawo do prywatnosci.
          • 123jna Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 26.02.12, 09:50
            rockville slusznie, w Szwecji pisano ostatnio o zszokowanych dzieciach, ktore zobaczyly film se swoimi rodzicami na spotkaniu swingersow. Pomyslcie sobie - naprawde chcielibyscie miec matke prostytutka? Ja usprawiedliwilabym jej postepowanie tylko w czasie wojny.
            • eryn_7 Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 26.02.12, 18:52
              A nie przyszlo Ci do glowy, ze ci, ktorzy podgladaja cudza intymnosc (w internecie, czy gdzie indziej) to podgladacze - voyeurzy, ktorzy sami powinni sie wstydzic? Dlaczego bardziej mamy potepiac osobe ktorej prywatnosc zostala upubliczniona niz voyeura, plotkarza, potwarce i pelnego hipokryzji swietoszka?
            • koloratura1 Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 28.02.12, 10:09
              123jna napisał:

              > rockville slusznie, w Szwecji pisano ostatnio o zszokowanych dzieciach, ktore z
              > obaczyly film se swoimi rodzicami na spotkaniu swingersow.

              Sądzisz, że dzieci nie byłyby zszokowane, gdyby zobaczyły film z samymi tylko mamusią i tatusiem, zabawiającymi się w sypialni?
              • pphammer2000 Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 29.02.12, 13:40
                Słusznie, ale czy Ty pokazujesz dziecku swoje filmy erotyczne? Tu chodzi o osoby trzecie...
      • koloratura1 Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 28.02.12, 09:57
        butters.0 napisał:

        > Kobieta, która trudniła się dawaniem d... za kasę musi mieć zmiażdzoną psychikę.
        (...)
        > Facet, który na taką trafi, będzie miał same problemy.

        Znam parę takich, co to prostytutkami nigdy nie były, a faceci, którzy na nie trafili, mają same problemy.
      • adan.127 Czemu tylko problemy? Takie dziewczyny sa otwarte. 29.02.12, 13:46
        ... na rozne doswiadczenia w seksie a to bardzo duzo dla kogos dla kogo ta sfera jest wazna.
    • evusia123 Idiotyzmy..ze hey!!! 25.02.12, 19:53
      Takich bzdur..dawno nie czytalam!!!!!!!!!!!!!!!
      Czy ten pan pozamienial sie na glowy??????????????????
      Wiecej takich artykulow,a swiat bedzie CUDNY....,rzygac sie chce.
      Szkoda czasu,zegnam.
      • pphammer2000 Re: Idiotyzmy..ze hey!!! 29.02.12, 13:41
        Hmmm... Trafił w sedno?
    • rockville Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seksbi... 25.02.12, 20:14
      Warto by zamiescic wywiad z dziesiatkami studentek ze stolycy ktore kilka lat temu zostaly zakazone zaraza AIDS przez afrykanskiego dzialacz praw czlowieka. Wsrod zarazonych bylo takze kilka dziennikarek. Dlaczego nikt nie napisze , ile z tych dziewczyn jeszcze zyje ? Jak wyglada ich dzien , ile lykaja tabletek i ile kosztuje leczenie ? Oczywiscie GW bedzie pisac , ze prostytucja jest bezpieczna , bo prezerwatywy. W wieku kokainy i VIAGRA kiedy to z prezerwatywy pozostaja strzepy i smrod zwulkanizowanej gumy....
      • bumcykcykhopsiup Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 25.02.12, 21:01
        k...a mac
        rusz dupsko, przepytaj dziewczyny, napisz tekst i wyslij go redakcji, jesli ci ten temat tak lezy na sercu
        • three-gun-max Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 26.02.12, 02:24
          A masz pewność, że któraś z tych dziennikarek nie pracowała dla pewnej obrzezanej gazety?
          • rockville Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 26.02.12, 02:42
            three-gun-max napisał:

            > A masz pewność, że któraś z tych dziennikarek nie pracowała dla pewnej obrzezan
            > ej gazety?
            --------------------------------------------------------------------------------------------------------Ja sklyszalem , ze nie jedna , ale kilka. Kurcze , znow zlikwiduja moje posty...
        • pphammer2000 Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 29.02.12, 13:46
          Przecież rockville opisuje mniej więcej liczbę... To dobrze, że ktoś zwrócił uwagę na drugą stronę tego zawodu - tego GW nie napisze, bo jeszcze liczba oferentów się zmniejszy... brawo rockville! Jestem przeciwko szerzeniu pozytywnego obrazu ku......a.
      • hugu Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 26.02.12, 06:28
        Ale to były właśnie te dobre, szczere dziewczyny, które robiły to z miłości! Oszust Simon Mol wykorzystał je: udawał miłość, wchodził w związek, brał od nich kasę i żądał protekcji, za to darzył jakimis miernymi wierszydłami i HIV-em...
        Sprytne prostytutki jakoś nie połakomiły się na Mola. To te miłosierne i miłujace "opiekunki biednych imigrantów" dostały od życia po pupie za swoje dobre serduszko.
        Nie ustawiajcie ich, proszę, w rzędzie prostytutek, bo to było zupełnie inaczej!
        • rockville Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 26.02.12, 08:26
          Sadzilem , ze w stolycy niektore wieksze uczelnie maja komputery i dostep do internetu , gdzie ten kwiat polskiej inteligencji mogl wyczytac , ze najlatwiej nabawic sie zarazy AIDS w Camerunie i Washingtonie D.C.. Nie slyszalem o wypadku, aby w U.S.A. mezczyzna zakazil zaraza AIDS tyle kobiet co Mol zarazil Polek, 96% zakazonych zaraza AIDS to mezczyzni , poniewaz prawdopodobienstwo zlapania niespodzianki podczas stosunkun analnego jest kilkakrotnie wieksze niz podczas stosunku pochwowego , o czym oczywiscie lewacka propaganda nie informuje , bo byloby niepoprawnie politycznie pisac o homofobicznej naturze. Nie wiem , czy wiekszosc Polakow chce rabac prostytutki w odbyt , jesli tak , to reklamy "analik bez doplaty" czy "analik z doplata" maja sens , jednakze jezeli prostytutka uprawia analik , to tylko niewyzyty samobojca placilby za szanse przedwczesnej smierci....
          • koloratura1 Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 28.02.12, 10:21
            rockville napisał:

            > prawdopodobienstwo zlapania
            > niespodzianki podczas stosunkun analnego jest kilkakrotnie wieksze niz podczas
            > stosunku pochwowego

            Jest dokładnie takie samo...

            • irakirakirak Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 28.02.12, 10:51
              Jest większe z powodu znacznie większego ryzyka wystąpienia urazów i krwawienia. Poza tym w odbycie występują groźne bakterie normalnie nieobecne w pochwie - groźne, gdy znajdą się poza odbytem oczywiście.
              • mama_myszkina Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 28.02.12, 21:14
                Obecnie najszybciej rosnąca grupa nowych zakażonych sa kobiety hetero, które zakażają się od swoich niewiernych partnerów. Ci partnerzy jednak to nie sa osoby biseksualne, przynajmniej nie w większości i zakażają się od innych kobiet.
                • irakirakirak Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 28.02.12, 21:46
                  Ja nie mówię o trendach społecznych, tylko o biologii.

                  Faktem pozostaje, że największe ryzyko złapania nieprzyjemnej infekcji, bakterii, wirusa (bo nie chodzi tylko o HIV) występuje przy stosunkach analnych i łączenia stosunku analnego z innymi rodzajami kontaktów seksualnych - trudno w końcu zapewnić sobie sterylność w takiej sytuacji.

                  PS Skąd pomysł, że seks analny uprawiają tylko mężczyźni z innymi mężczyznami?
    • iskram Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seksbi... 25.02.12, 20:29
      Artykuł zredagowany żle ( szowinizm i potępienie) co to znaczy "mężczyzną bawić"
      w tych sprawach nie ma zabawy ,seksualność człowieka czy to męzczyzna ,czy kobieta musi sobie odpowiedzieć na wiele pytań ,myślę ze jak by nie było podaży to i nie było by popytu, Są na świecie Kobiety i kobiety , tak jak Mężczyżni i mężczyżni
      i każdy niech sobie odpowie KIM JEST???????
    • wolaboska Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seksbi... 25.02.12, 20:41
      Kures.two to charakter, nie zawód.
    • pzgr ludu pracujący 25.02.12, 21:44
      Ten misio zbadał 760 studentów w 7 miastach (to po ~108 osób w każdym mieście).
      20% z nich, słyszało o prostutucji (to po ~22 osób w każdym mieście).
      czyli możliwe, że w całej Wolsce znajdziemy 7 prostytutek, które mają po 22 znajomych.
      Takie badania, to nonsens zupełny.
      Dodajmy, że ten misio w takiej np Warszawie zbadał sobie setkę studentów, a na samym UW jest ich 56 tysięcy.
      • irakirakirak Re: ludu pracujący 25.02.12, 22:28
        Tak, gdzie indziej wyczytałam, że według tego faceta co piąty student pracuje w seksbiznesie. Ja rozumiem, że można mieć wielką wiarę w siebie, ale gdybym była naukowcem i doszła do takich wniosków na podstawie wywiadów z grupą około 150 zweryfikowanych prostytutek, analizy innych prac i materiałów dostępnych w sieci, to mocno zastanowiłabym się nad metodologią. Bo w te 20% dorabiających w seksbiznesie to chyba tylko księża i dewoci są w stanie uwierzyć.

        A jeśli chodzi o te ankiety - szkoda, że tak mało informacji. Ale byłam na studiach, wypełniałam różne ankiety i jeśli te badania odbyły się tak, jak odbywały się tamte (kilka grup z jednego roku dostaje ankietę do wypełnienia), to nietrudno sobie wyobrazić sytuację, w której powiedzmy dwie grupy z jednego roku dostają ankiety. W jednej z grup jest utrzymanka (lub osoba o to podejrzewana), więc można śmiało założyć, że co najmniej połowa ankietowanych zaznaczy odpowiedź "tak, znam osobę, która trudni się sponsoringiem". To z jednej utrzymanki mamy już 30 osób, które znają osobę pracującą w seksbiznesie. Rzeczywiście, problem na skalę masową.

        No ale może nie doceniam profesora, może badanie było jak najbardziej losowe i reprezentatywne, studentów dobierano tak, że nie mieli szansy się znać, no każdy z innego kierunku po prostu. Tylko jak na reprezentatywną próbkę liczba badanych trochę ograniczona. Kilkaset osób i już wnioski o masowym dorabianu studentów w seksbiznesie? Coś tu nie gra.
        • lechujarek_wolski Re: ludu pracujący 26.02.12, 12:13
          > No ale może nie doceniam profesora

          A powinnaś, bo on był w Paryżu w związku ze swoją drugą pracą, poza akademicką, we wrocławskiej Misji Dworcowej przy Zgromadzeniu Sióstr Maryi Niepokalanej.
          Ostatnio zastanowiło mnie jak wielu jest profesorów w Polsce, a nie ma noblistów ... no ale, Maria Skłodowska też przecież pracowała w Paryżu.

          Ciekawe ile Wyborcza płaci za takie wywiady :)


          • irakirakirak Re: ludu pracujący 26.02.12, 12:47
            No tak, Curie studiowała i pracowała we Francji, bo nie posiadała jąder, co ją automatycznie skreślało jako kandydatkę na trudne, trudne studia w Polsce. Musiała pojechać do kraju, w którym panowie mniej koncentrowali się na prostowaniu ścieżek upadłych niewiast, za to łatwiej przychodziło im uznać, że te niewiasty nie są tak do końca upośledzone z racji nieposiadania jąder i być może warto pozwolić im decydować o sobie.

            My w Polsce wciąż, jak widać, ratujemy upadłe niewiasty, upadłych homoseksualistów i w ogóle upadłych odmieńców różnej maści, bo takie mamy predylekcje. Romantyczni my; porywy serca, darcie szat, brzozy i wierzby - to jest nasza melodia. Słowiańskie dusze, nic dodać, nic ująć.
            • lechujarek_wolski Re: ludu pracujący 26.02.12, 13:04
              > My w Polsce wciąż, jak widać, ratujemy upadłe niewiasty, upadłych homoseksualistów
              > i w ogóle upadłych odmieńców różnej maści, bo takie mamy predylekcje. Romantyczni
              > my; porywy serca, darcie szat, brzozy i wierzby - to jest nasza melodia.
              > Słowiańskie dusze, nic dodać, nic ująć.

              Kiedyś była taka bajka o romantyźmie: Roman, tyź mnie z dzieckiem zostawił.
              Ja bym nie wiązał tych rzeczy - temu panu się zwyczajnie pomyliła socjologia z moralizatorstwem katolickim.

              Proza jest taka, że w skali rozwoju cywilizacyjnego Polska była i jest w ogonie. Tak będzie jeszcze długo. Co można powiedzieć o społeczeństwie, które wydaje rocznie 2,5 raza więcej na bezużytecznych wałkoni w kieckach niż na badania naukowe. W kwestii wydatków na kulturę jest jeszcze gorzej. Co młodzi ludzie się uczą o seksualności w szkole? Tego, że rzekomo Chrystus nawrócił jakąś prostytutkę - farsa!

              • irakirakirak Re: ludu pracujący 26.02.12, 13:47
                O tym można godzinami rozprawiać. Ale przecież ta nasza nieumiejętność skoncentrowania się na problemie i opracowaniu dla niego rozwiązania wiąże się z pieczołowicie pielęgnowaną skłonnością do ulegania porywom serca.

                Gdybyśmy tak premiowali chłodną kalkulację, jak premiujemy w szkole i w debacie publicznej moralizatorstwo, gdybyśmy rozumowanie oddzielali od emocji - zwłaszcza w sferze publicznej, wtedy być może po jakimś czasie udałoby się dojść do stanu, w którym opowiedzenie się w dyskusji za opcją X nie jest automatycznie interpretowane przez rozmówcę jako atak na opcję Y i nie staje się przyczynkiem do świętej wojny ideologicznej.

                Być może moglibyśmy wtedy wreszcie zacząć omawiać problemy, a nie ratować, potępiać, wychwalać itd. Ty nie wiążesz tych spraw, ale mnie się wydaje, że on sobie pozwolił na przykrycie moralizatorstwa socjologicznym płaszczykiem, bo żyjemy w kulturze, w której podejście oparte na emocjach ceni się bardziej niż podejście rozumowe - zwłaszcza gdy mowa o sprawach kontrowersyjnych.

                No i jeszcze jedna sprawa - Kurzępa jest nie tylko naukowcem, ale politykiem startującym do sejmu z listy PiS, partii żerującej na polskim obskurantyzmie. Moim zdaniem te role także się kłócą, bo nie mogę teraz mieć pewności, czy wywiad przeprowadzono z naukowcem, czy facetem szykującym sobie grunt pod kolejne wybory.
    • irakirakirak Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seksbi... 25.02.12, 21:55
      Jak w tej Polsce brakuje Francuzów...

      Pan profesor uderza w ckliwo-moralizatorski ton z takim namaszczeniem, że aż trudno przez ten wywiad przebrnąć. No i warto się zastanowić - czy jestem misjonarzem pośród upadłych kobiet, czy jestem socjologiem. Bo obawiam się, że pogodzić tego nie sposób.

      Taka "rozmowa" o prostytucji to nie rozmowa, a infantylne pogaduszki rodem z misji. W Polsce chyba debaty o prostytucji jeszcze sto lat nie będzie, jeśli nawet profesorowie socjologii nie potrafią do sprawy podejść naukowo. A przynajmniej do gazet trafiają tylko ci, którzy nie potrafią.
      • baalsaack Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 26.02.12, 00:13
        O, widzę, że ktoś ma podobne wrażenia z lektury, jak ja! Pospieszyłem się z napisaniem swojego komentarza :)
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 29.02.12, 01:02
        > No i warto się zastanowić - czy jestem misjonarzem pośród upadłych kobiet, czy jestem socjologiem.

        Oo, właśnie, właśnie.

        Jeszcze jedno wydało mi się zabawne. Ten pan najpierw mówi, że to świetnie iż w Polsce podejście społeczeństwa do prostytucji jest bardziej konserwatywne, mniej swobodne niż we Francji. A potem ma za złe, że te nasze prostytutki nie nawiązują z taką łatwością kontaktu z organizacjami pomocowymi, jak te francuskie. No ja bym się nie dziwiła.
    • quant34 Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seksbi... 25.02.12, 22:33
      Pogląd jakoby prostytutki były zawsze "zagubionymi dziewczętami" jest delikatnie mówiąc dość naiwny. Owszem są i takie, ale większość nie tyle jest zagubiona, co po prostu chce łatwego i szybkiego zarobku. Jest mnóstwo panienek, które bynajmniej nie są zagubione, a wprost przeciwnie - doskonale wiedzą czego chcą i dokonują zimnej kalkulacji co się bardziej opłaca, tyrać miesiąc na kasie w Biedronce, czy oferując usługi seksualne zarobić tyle samo w jeden dzień. Opowiadanie dyrdymałów jak to do prostytucji popycha zawsze zagubienie, a samo zdecydowanie się na taką pracę jest dla każdej kobiety jakimś dramatycznym wyborem, to dorabianie filozofii do pierdnięcia.
      • 123jna Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 26.02.12, 10:02
        quant34 w zdemoralizowanym spoleczenstwie, jakim jest Polska, latwo taka prostytytka zostac. Mloda dziewczyna z rodzin patologicznych, domow dziecka lub na wsi od malego traktowania jest jak zwierze seksualne. Obmacywana przez ksiedza czy innego znajomego pedofilna. Zmuszana do seksu przez kolegow z klasy, zapraszana na (dzis) imprezy czy (okropne) "domowki" - wie po co. Na studiach zmuszana do uslug przez promotora lub profesora, w pracy - gwalcona przez szefa. Jasne, ze lepiej jest byc prostytutka i jeszcze dostawac za to co i tak robi - pieniadze. Choc one pomoga jej stlumic rozgoryczenie i wstyd.
        • quant34 Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 26.02.12, 16:42
          123jna napisał:

          > Mloda dziewczyna z rodzin patologicznych, domow dziecka lub na ws
          > i od malego traktowania jest jak zwierze seksualne. Obmacywana przez ksiedza cz
          > y innego znajomego pedofilna. Zmuszana do seksu przez kolegow z klasy, zaprasza
          > na na (dzis) imprezy czy (okropne) "domowki" - wie po co. Na studiach zmuszana
          > do uslug przez promotora lub profesora, w pracy - gwalcona przez szefa.

          Z Twojego opisu wyłania się jakiś apokaliptyczny obraz społeczeństwa. Wszędzie macają, zmuszają i gwałcą. A najlepsze jest to zmuszanie przez promotora i profesora i gwałcenie przez szefa. Ile Twoim zdaniem zdarza się takich przypadków? Mam na co dzień do czynienia z ludźmi pochodzącymi z rodzin patologicznych, sporo wśród nich przestępców, ale prostytutek wcale nie tak dużo. Na studiach też byłem i nigdy nawet nie słyszałem o przypadku zmuszania studentek do usług seksualnych (a przecież w takich sprawach nie trudno o plotki, więc gdyby tylko podejrzewano coś takiego, to huczałaby o tym cała uczelnia). Na pewno piszesz o Polsce a nie o Kambodży? Oczywiście, że zdarzają się historie, o których piszesz, ale to jest margines zjawiska prostytucji. Większość prostytutek decyduje się na omawiany proceder najzwyczajniej dla pieniędzy, a nie dlatego że je ksiądz obmacywał czy molestował promotor. Zresztą akurat z badań wynika, że ofiary przemocy seksualnej rzadko zostają prostytutkami (oczywiście poza przypadkami niewolnictwa prostytucyjnego, ale to już inna sprawa). Myślę, że takie poglądy jakie prezentujesz biorą się z pragnienia widzenia świata ładniejszym niż jest on w rzeczywistości. Lepiej wierzyć, że jeżeli ktoś robi coś paskudnego to dlatego, że go do tego zmuszono, niż dołować się świadomością, że tak wielu ludzi nie ma żadnego kręgosłupa moralnego i dla pieniędzy zrobi wszystko. Ale niestety prawdziwe jest to drugie. Ludzie upadlają się najczęściej dla pieniędzy i nie zmienią tego żadne zaklęcia.
          • eryn_7 Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 26.02.12, 22:23
            "Z Twojego opisu wyłania się jakiś apokaliptyczny obraz społeczeństwa. Wszędzie macają, zmuszają i gwałcą. A najlepsze jest to zmuszanie przez promotora i profesora i gwałcenie przez szefa. Ile Twoim zdaniem zdarza się takich przypadków?"
            Malo wiesz, jesli myslisz, ze problem nie istnieje. A, ze malo o tych przypadkach slyszales, to dlatego, ze ani prostytutorowi, pedofilowi, obmacywaczowi, wykorzystujacemu swoja pozycje autorytetu i wladzy nie zalezy na rozglosie, ani jego ofierze, ktora spoleczenstwo potepi w pierwszym rzedzie.
            "Zresztą akurat z badań wynika, że ofiary przemocy seksualnej rzadko zostają prostytutkami (oczywiście poza przypadkami niewolnictwa prostytucyjnego, ale to już inna sprawa)."
            Z jakich badan, bo z tych, ktore znam wynika jasno, ze przytlaczajaca wiekszosc zaangazowanych w prostytucje byla ofiarami przemocy seksualnej i innych form przemocy odbierajacych poczucie wlasnej wartosci i zdolnosc do autonomii.
            A niewolnictwo prostytucyjne, to nie zadna inna sprawa, tylko bezposredni skutek dazenia do podzielenia kobiet na te porzadne i prostytutki. W szczegolnosci traktowanie prostytucji jako zajecia zarobkowego i zwiazane z tym dazenie do opodatkowania zyskow prowadzi prosta droga do popierania przez panstwo zorganizowanej prostytucji, w ktorej prostytutka (za swoja zgoda lub i nie) jest pozbawiona praw do decydowania o tym z kim wspolzyje, co czyni ja niewolnikiem.
            Wiec gdzie przeprowadzic granice zachowan, od kiedy wspolzycie seksualne po otrzymaniu podarunku jest opodatkowane?
            Czy jesli narzeczenstwo wspolzyje po oswiadczynach i obdarowaniu narzeczonej pierscionkiem zareczynowym?
            Czy moze, gdy prezentem jest kolia otrzymana z okazji urodzin, po czym dochodzi do wspolzycia?
            Albo, gdy kosztowny prezent jest bez okazji, lub gdy jest to majaca okreslona wartosc pieniezna "karta podarunkowa" jaka wydaja niektore sieci sklepow.
            Albo, gdy partner daje kobiecie gotowke, oswiadczajac: mam zaufanie dla twych wyborow i gustu, kup sobie co ci sie podoba?
            No wiec kiedy to jest prostytucja, a kiedy nie i dlaczego zalezy Ci tak bardzo na zdefiniowaniu tego terminu?
        • pphammer2000 Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 29.02.12, 14:04
          123jna - miałeś/aś bogate doświadczenia widać. Przeszedłem każdy etap o którym piszesz i jakoś nie spotkałem się z podobnymi zachowaniami. Może w nie odpowiednim towarzystwie się obracałeś/aś? Duuuużo łatwiej mi jest uwierzyć w inny powód decyzji o byciu prostytutką - łatwy zarobek. Nie namawiaj do tego zawodu.
      • adan.127 zgadzam sie - do obustronne korzysci. 29.02.12, 13:48
        Czego sie czepiac w prostytucji?

        Jest popyt, jest podaz, obie strony sa zadowolone.
    • rockville Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seksbi... 25.02.12, 22:49
      Wszystkim zamierzajacym w najblizszym czsie skorzystac z prostytutki , w szczegolnosci tej , u u ktorej analik jest bez doplaty , jak rowniez tej , u ktorej analik jest za doplata , radze zalozyc potrojna prezerwatywe , plastykowy ochraniacz twarzy , gumowe rekawice oraz fartuch kwasoodporny. Pamietajcie , miliony ludzi rzucilo palenie , ale jeszcze nikt nie rzucil Herpes simplex. A Herpes simplex to jak katar w porownaniu z innymi niespodziankami !!!!
      • adan.127 no ok, ale tak samo dotyczy to kazdej dziewczyny.. 29.02.12, 13:51
        ... a nawet akurat u prostytutek bezpieczenstwo jest wieksze, poniewaz nawet jesli tylko o jedna gumke to jednak o nia dbaja.

        Co innego dziewczyny uprawiajace seks z milosci - te w milosnym uniesieniu z kolejnym wybrankiem raczej nie dbaja o zabezpieczenia bo to przeciez "milosc".
    • swiniotop Klient,, sponsor,- a jak było? 26.02.12, 00:10
      I pan Profesor i chyba większość wypowiadających się jest zakłamana albo nie myśli. Przecież XIX wieczne małżeństwo mieszczańskie to jest typowy przykład zalegalizowanej prawnie zatwierdzonej i utrwalonej prostytucji. Młoda dziewczyna była wydawana za mąż bez jej zgody czyli była przez męża brana "na siłę" czesto gwałcona. Wiedziała , że musi dawać "d" bo inaczej nie ma środkow utrzymania po śmierci jej rodziców. A teraz te świętoszki uważają że sponsoring dobrowolny , wybrany, tylko nie rejestrowany w USC to grzech i trauma. A po zarejestrowaniu w USC i rozwodzie po roku to już by było OK ?. W USA gdzie w niektórych stanach cudzołóstwo jest karalne to często ludzie mają za sobą po kilkanascie rozwodów. A śluby i rozwody są korespondencyjne. To co te jest; małżeństwo , sponsoring czy prostytucja. Naprodukowano teraz "psychologów od siedmiu boleści" którzy nie mając zatrudnienia szukają zajęcia na siłę i zamiast pomagać ludziom z rzeczywistymi problemami , wmawiają ludziom że powinni sie źle czuć bo grzeszą.
    • baalsaack Dziwaczne komentarze 26.02.12, 00:12
      Przyznaję, że przeczytałem tylko kilka pierwszych, ale... Ja skończyłem czytać wywiad z poczuciem rozczarowania, że pan dr hab. Kurzępa zaprezentował takie typowo katolickie podejście do sprawy (mi jednak znacznie bliżej do francuskiego), a tu pozostali czytelnicy atakują go... z przeciwnej strony!

      Poza tym zszokował mnie trochę brak akceptacji dla męskiej prostytucji. Niby co za różnica? Albo sprzedawanie seksu jest złe, albo nie, a jak nie, to chyba mężczyzna może to robić tak samo, jak kobieta.
      • quant34 Re: Dziwaczne komentarze 26.02.12, 02:19
        baalsaack napisał:

        > Poza tym zszokował mnie trochę brak akceptacji dla męskiej prostytucji. Niby co
        > za różnica? Albo sprzedawanie seksu jest złe, albo nie, a jak nie, to chyba mę
        > żczyzna może to robić tak samo, jak kobieta.

        Myślę, że tu nie chodzi o to, że prostytucję męską uważa się za bardziej złą. W ogóle nie chodzi o pojęcie dobra i zła. Po prostu w kulturze utrwalił się obraz mężczyzny jako twardziela, głowy rodziny, kogoś bardziej dumnego. Dlatego mężczyzna uprawiający prostytucję robi wrażenie bardziej odartego z godności niż kobieta. Spada na takie samo dno, ale jakby z większej wysokości. Prostytucja nie jest ani zła, ani dobra, jednak w powszechnym mniemaniu odbiera człowiekowi godność. Z uwagi na patriarchalne tradycje w naszej kulturze, mężczyźnie ten sam proceder odbiera tej godności więcej i stąd różnica w tolerancji. Zresztą ta tolerancja (bądź jej brak) jest konsekwencją straszliwej hipokryzji panującej w społeczeństwie. Niejeden moralista odsądzający prostytutki od czci i wiary jest prywatnie kompletnym szmaciarzem, niejedna nobliwa matrona uznająca prostytutkę za ostatnie dno, prywatnie daje na prawo i lewo, tyle że za darmo. Najzdrowsze podejście to zasada, że nie należy innym zaglądać w majtki. Dopóki człowiek nie krzywdzi drugiego człowieka, to niech sobie robi co chce i żadnym moralistom nic do tego.
        • 123jna Re: Dziwaczne komentarze 26.02.12, 10:07
          quant34 naprawde uwazasz, ze te sprawy sa takie proste i wszystko jest dozwolone? Mlody jestez za jakies dwadziescia lat jezeli jeszcze bedziesz zyl to zdanie zmienisz, swiat prosty nie jest ale skomplikowany, upraszczanie go na sile prowadzi do totalitaryzmow i nieszczesc ludzkosci. Twoje poglady sa jeszcze dziecinne ale jak nasi pisowcy pewnie nigdy nie dorosniesz.
          • irakirakirak Re: Dziwaczne komentarze 26.02.12, 10:41
            Zabawne, że o dziecinnych poglądach i upraszczaniu świata wypowiada się autorka takiego posta. Zalecam trochę samokrytyki.
          • polak_k.prawy quant34 ma rację 26.02.12, 11:45
            123jna napisał:

            > quant34 naprawde uwazasz, ze te sprawy sa takie proste i wszystko jest dozwolon
            > e? Mlody jestez za jakies dwadziescia lat jezeli jeszcze bedziesz zyl to zdanie
            > zmienisz, swiat prosty nie jest ale skomplikowany, upraszczanie go na sile pro
            > wadzi do totalitaryzmow i nieszczesc ludzkosci.

            Akurat sprawy seksu, gdy ludzie nie są chorzy, oczywiście, są dosyć proste. Są skutkiem biologii, popędu. To samo mają przecież niezbyt skomplikowane zwierzęta. Konsekwencje społeczne są wtedy, gdy pojawiają się dzieci i jest kwestia ich wychowania.
            Ale tutaj należy też zastosować podstawową zasadę obowiązującą w liberalnym, wolnym społeczeństwie: "Dopóki człowiek nie krzywdzi drugiego człowieka, to niech sobie robi co chce i żadnym moralistom nic do tego. "

            Mieszanie innych, skomplikowanych spraw tego świata z seksem uważam za aberrację. A już wyprowadzanie wniosków o zagrożeniu totalitarnym z racji swobodnego, nowoczesnego podejścia do seksu, za paranoję. Przecież w reżimach tępiono także homoseksualistów.
            Naprawdę za bardzo 123jna koncentrujesz się na seksie. Może jesteś księdzem katolickim?
          • quant34 Re: Dziwaczne komentarze 26.02.12, 17:08
            123jna napisał:

            > quant34 naprawde uwazasz, ze te sprawy sa takie proste i wszystko jest dozwolone?

            Proszę przytocz moją wypowiedź, w której twierdzę że dozwolone jest wszystko. Współcześnie obowiązujący w świecie zachodnim model ustrojowy opiera się na zasadzie prymatu wolności jednostki nad jakąkolwiek możliwą ideologią, z zastrzeżeniem, iż wolność jednostki kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność innej jednostki. Zasadę tę można sformułować właśnie w ten sposób, że dopóki człowiek nikogo swoim postępowaniem nie krzywdzi, to ma prawo robić co chce. Oczywiście z punktu widzenia rozmaitych ideologii czy religii, sprawa już tak nie wygląda, ponieważ ich luminarze uzurpują sobie prawo decydowania o tym co ludzie powinni robić, w co wierzyć, kogo i jak kochać i tak dalej. To już kwestia poglądów jaką ideologię wyznajesz, ja jednak nie pisałem o ujęciu ideologicznym, tylko prawno-ustrojowym.

            > Mlody jestez za jakies dwadziescia lat jezeli jeszcze bedziesz zyl to zdanie
            > zmienisz, swiat prosty nie jest ale skomplikowany,

            Raczej nie muszę czekać 20 lat na zrozumienie tak pospolitego truizmu jak twierdzenie, iż "świat prosty nie jest". Posunę nawet tę Twoją mądrość ludową nieco dalej i dodam, że świat jest niewiarygodnie skomplikowanym tworem, na który składa się niewyobrażalna liczba zdarzeń, zjawisk i zachowań oraz związków przyczynowych pomiędzy nimi. I co z tego? Co to wnosi do dyskusji? Może zamiast prawić truizmy, z którym absolutnie nic nie wynika, po prostu wyjaśnisz dlaczego mój obraz rzeczywistości uznajesz za uproszczony? Na pewno w swoim sędziwym i przepełnionym mądrością wieku, potrafisz posługiwać się konkretnymi argumentami ;)

            >upraszczanie go na sile prowadzi do totalitaryzmow i nieszczesc ludzkosci.

            Poniekąd. Jednakże do totalitaryzmów prowadzi upraszczanie na płaszczyźnie ustrojowej, a nie w sferze prostytucji. To o niej dyskutowaliśmy, jak zapewne pomimo sędziwego wieku pamiętasz. Jeżeli znasz scenariusz, w którym opis przyczyn prostytucji może doprowadzić do zbudowania totalitaryzmu, to opisz go koniecznie, bo mi wyobraźnia wysiada wobec takiego zadania.

            > Twoje poglady sa jeszcze dziecinne ale jak nasi pisowcy pewnie nigdy nie dorosniesz.

            Polecam lekturę jakiegoś dobrego podręcznika psychologii. Dowiesz się z niego, że używanie w dyskusji argumentum ad personam jest przejawem słabości merytorycznej oraz lęku. Odwdzięczyłem Ci się co prawda tym samym, jednak po pierwsze robię to żartem, a po drugie nigdy nie robię tego pierwszy. Tak naprawdę nie mam pojęcia ile masz lat i mówiąc szczerze zupełnie mnie to nie interesuje. Z doświadczenia wiem, że wiek nie jest panaceum na brak wiedzy. Znam bardzo starych i jednocześnie bardzo głupich ludzi. Z drugiej strony sam nie jestem taki znowu młody, więc to i owo już widziałem.

            ps. co do "naszych pisowców" trafiłeś kulą w płot. Jestem tak antypisowski, jak tylko się da :)
        • dust-on-the-wind Re: Dziwaczne komentarze 26.02.12, 16:05
          dopóki nikt nikogo nie krzywdzi - ok.Ale ten oblechowaty sponsor/ka kupujący sobie młode ciało - krzywdzi. Traktowanie człowieka jak towar to najwyższe upodlenie. I to jest właśnie krzywda, której te puszczalskie istoty nie widzą, patrząc na doraźną korzyść. A w ogóle kto ich tak wychował?
          • quant34 Re: Dziwaczne komentarze 26.02.12, 17:44
            dust-on-the-wind napisała:

            > dopóki nikt nikogo nie krzywdzi - ok.Ale ten oblechowaty sponsor/ka kupujący
            > sobie młode ciało - krzywdzi. Traktowanie człowieka jak towar to najwyższe upodlenie.

            Tylko zauważ, że to młode ciało nie jest bezmyślnym zwierzęciem. Nie uważasz, że należy pozwolić zdecydować dorosłej kobiecie czy to jest dla niej krzywda, czy nie? Przecież nie mówimy o zmuszaniu do prostytucji, tylko o usłudze świadczonej dobrowolnie. Jeżeli miałoby to być zmuszanie, to nie jest to prostytucja, tylko przestępstwo. Druga sprawa to pytanie czy sponsorzy rzeczywiście traktują te kobiety jak towar. Niektórzy zapewne tak, jednak istnieją różne scenariusze. Znałem dziewczynę, która miała takiego sponsora. Rzadko przyjeżdżał, więc ciągle odbywały się u niej studenckie imprezy. Jak już był to traktował ją jak ósmy cud świata. Na pewno nie jak towar. Tak więc nie wrzucaj wszystkich do jednego worka, bo spora liczba amatorek sponsoringu ani nie jest źle traktowana, ani nie czuje się krzywdzona.

            > A w ogóle kto ich tak wychował?

            I to właśnie jest sedno sprawy. Czego tam sobie życzą znudzeni sponsorzy z zasobnymi portfelami nie miałoby żadnego znaczenia gdyby ludzie potrafili wychowywać swoje dzieci tak, aby miały jakieś poczucie godności.
            • dust-on-the-wind Re: Dziwaczne komentarze 26.02.12, 18:35
              no właśnie, moi synowie na wakacjach pracowali - w marketach, przy zbiorze owoców, naprawiali komputery znajomym. Ich koleżanki pracowały też w sklepach, w lokalach gastronomicznych. Nie szli na łatwiznę. Prostytucja to osobowość. Po prostu.
              • quant34 Re: Dziwaczne komentarze 26.02.12, 21:27
                dust-on-the-wind napisała:

                > Prostytucja to osobowość. Po prostu.

                Też tak uważam, jakkolwiek trzeba zaznaczyć, że jest to pewne uproszczenie i zdarzają się także sytuacje wyjątkowe, w których nie jest to w ogóle wybór, tylko przymus. Ale fakty są takie, że jak ktoś ma poczucie godności i zaszczepiony system moralny, to nie zostanie prostytutką choćby przymierał głodem. Pamiętam sprawę kilkunastu kobiet, które zwabiono do Niemiec propozycją dobrze płatnej pracy, a na miejscu okazało się, że to burdel. Ponieważ nie była to robota żadnej mafii, nikt im nie zabierał paszportów i nie groził, więc zostały tylko te, które zostać chciały, a reszta wróciła do Polski. Co ciekawe, większość wróciła. Wszystkie te kobiety były w trudnej sytuacji, inaczej nie jechałyby w ciemno za granicę. Powrót był dla każdej tak samo trudny, bo "pośrednicy" zapewnili transport tylko w jedną stronę. A jednak tylko kilka kobiet zostało. Reszta się nie skusiła na wysokie zarobki i wolała tłuc się autostopem, albo pociągiem na gapę, ale wróciła od razu do Polski. Myślę, że to o czymś świadczy.
          • rr44 Re: Dziwaczne komentarze 26.02.12, 22:57
            dust-on-the-wind napisała:

            > dopóki nikt nikogo nie krzywdzi - ok.Ale ten oblechowaty sponsor/ka kupujący s
            > obie młode ciało - krzywdzi. Traktowanie człowieka jak towar to najwyższe upodl
            > enie. I to jest właśnie krzywda, której te puszczalskie istoty nie widzą, patrz
            > ąc na doraźną korzyść. A w ogóle kto ich tak wychował?

            W dzisiejszym świecie człowiek jest z reguły traktowany jak towar (przedmiot) nie tylko w branży prostytucyjnej. Nie ma już pracowników, są "resources" (zasoby), o klientach (odbiorcach, widzach itp.) coraz częściej mówi się "target" (cel) itp. Pamiętam, jak w latach 90. jakaś firma szkoleniowa zapraszała na kursy pod hasłem "Jak się sprzedać". Dla mnie brzmiało to wtedy dwuznacznie, dziś już takie hasła nikogo nie bulwersują.

            A poza tym, to na miejscu tych studentek nie wiem, co bym uznał za bardziej uwłaczające - harówę w hipermarkecie, gdzie jak się chce siusiu, to trzeba stanąć na czerwonej kropce i czekać łaskawie na zezwolenie kierownika, czy sponsoring. Zwłaszcza że ta harówa ledwo starcza na wegetację (btw, czy w takim trybie w ogóle można studiować na jakimś normalnym kierunku?), a sponsoring nie jest klasyczną prostytucją, tylko dłuższą relacją z wybranym przez siebie człowiekiem, z którym nawiązuje się jakąś tam "ludzką" znajomość. Nie mówiąc o tym, że jak to jest ustawiony gość, to może takiej lasce pomóc znaleźć pracę po studiach.

            Za "moich" czasów, czyli jakieś 30 lat temu, studentom było o wiele łatwiej się utrzymać. Stypendia zapewniały przeżycie, a jak ktoś chciał więcej, to miał duże możliwości dorabiania. Kumpel pracował fizycznie w spółdzielni studenckiej tylko w soboty i zarabiał więcej niż wynosiła ówczesna najniższa krajowa. Ja jeździłem na handel do demoludów. Kuzynka wzięła roczny urlop dziekański, pracowała w USA jako opiekunka, i za przywiezioną kasę kupiła sobie kawalerkę w Krakowie. Dzisiaj niewyobrażalne.
            • baalsaack Re: Dziwaczne komentarze 27.02.12, 00:19
              Podoba mi się Twój komentarz.
    • aussie1inc Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seksbi... 26.02.12, 01:12
      Ci Francuzi, ktorzy dziwili sie ze ktos chce ratowac prostytuujace sie osoby maja sto procent racji. To kosciol katolicki miesza ludziom w glowach, bo dla tego kosciola seks to grzech, uprawianie seksu to dewiacja, no chyba ze jakis swietobliwy ksiadz zmusza do seksu chlopczyka lub dziewczynke - wtedy to jest nazywane "tragedia tego ksiedza".
      Prof. Kurzepa jest ofiara tej chrzescijanskiej paranoii. I tyle.
      • lechujarek_wolski Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 26.02.12, 12:39
        Moja opinia jest identyczna. Ciekawe, że swego czasu Fidel Castro - skądinąd bardzo interesujący gość - otwarcie zachęcał młodzież do seksu, jako rzeczy naturalnej dla człowieka. Edukacja seksualna jest tam o niebo lepsza niż w zaściankowo-klerykalnej Wolsce oraz jest o niebo mniej przypadków AIDS w porównaniu z katolickim Meksykiem czy Rep. Dominikany. Tego z pewnością nie dowiemy się od tego miśka-socjologa :)

      • pphammer2000 Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 29.02.12, 14:19
        Brednie piszesz... Gdzie kościół k. zabrania seksu?
    • three-gun-max GW dzielnie promuje sexbiznes 26.02.12, 02:21
      Wyborcza najpierw dokładnie wyjaśniła małolatom gdzie, jak i za ile można i należy się prostytuować, jakie usługi oferować, teraz postanowiła zrobić to samo ze studentkami.
      • antobojar A tree-gun-max,burdel tata węszy konkurencję,więc 26.02.12, 06:20
        .. wylewa tak kłamliwe, jak obelżywe żale na forum..

        A powinien bać się że, akcja GW spowoduje, że młodzi nie dadzą się wykorzystywać takim jak on..
        • three-gun-max Re: A tree-gun-max,burdel tata węszy konkurencję, 27.02.12, 08:13
          czyżby strach zajrzał ci w oczy, że ktoś się zainteresuje tym że ruchasz młody towar? :)
      • maaac GW promuje trzęsienia ziemi. 26.02.12, 09:33
        Kolejny artykuł o trzęsieniu - oczywiście gdzieś gazeta upadnie na ziemię i od tego trzęsienie pewne.
        Bo najlepiej głowa w piasek i cicho sza. Jak się o problemie nie pisze to on znika. Znika bo się o nim nie myśli.
    • tyberium11 tekst na poziomie krajów trzeciego świata 26.02.12, 09:25
      tekst na poziomie krajów trzeciego świata, gdzie "nie można zgwałcić prostytutki", ten kraj jest krajem trzeciego świata a GW jest gazetą tego kraju i obsługuje całkowicie jego potrzeby
      • rockville Re: tekst na poziomie krajów trzeciego świata 26.02.12, 09:41
        tyberium11 napisał:


        ten kraj jest krajem trzeciego świata a GW jest gazetą tego kraju > -----------------------------------------W pelni sie z Toba zgodze : przeczytaj najwieksze gazety amerykanskie , angielskie czy niemieckie , i zobacz , co jest najwiekszym artykulem w dezisiejszej GW : " WIBRATORY STOJA PO STRONIE KOBIET ! " !!!!!!!!! Michcik to perwert , powinien zostac wyslany na ewaluacje do psychiatry , ludzie czy Wam nie jest wstyd , ze on robi parodie z tego kraju i swojej gazety ? W cywilizowanych krajacxh o wibratorach pisze sie w specjalistycznych czasopismach , a nie w najwiekszym dzienniku !!!
        • paputekonly W cywilizowanych krajach nie ma kato-terroru od 26.02.12, 11:09
          .. 1000 lat, gdzie edukacja seksualna potrzebna jest WSZYSTKIM, nawet dojrzałym obywatelom...
          A to tylko skrawek krzywd i nieszczęść które na ten kraj sprowadził kościół..
    • tyberium11 handel młodym mięsem 26.02.12, 09:28
      bez tego kapitalizm się nie obędzie, to część systemu pogardy dla człowieka. Dziwne, że GooWniana stoi po stronie gardzących.
      • lechujarek_wolski Re: handel młodym mięsem 26.02.12, 12:48
        Kolejny dobrze zorientowany, hehe ... 25 lat temu w hotelach takich jak Forum czy Polonia nie było wolnych miejsc za barem - wszystkie służbowe dla prostytutek. W moim akademiku Arabowie dymali laski z Radzymina czy Wołomina za $3 całą noc. Dla przypomnienia - to była era socjalizmu :)
    • tyberium11 stu dętka 26.02.12, 09:35
      za moich studenckich czasów kursował taki kawał wymyślony przez zboczonych panów po pięćdziesiątce śliniących się na myśl o tych wszystkich młodych pupkach upchanych w akademikach i rżnących się na potęgę:

      studentka po jednym stosunku to dętka. Studentka po stu stosunkach to studętka.


      widzę, że kapitalistyczny zboczony pięćdziesięciolatek do tego gardzącego kobietami dowcipu dołożył jeszcze pieniądze.

      • adan.127 niby czemu sa zboczeni? 29.02.12, 13:55
        seks za kase jest zboczeniem?

        To jak nazwac seks np za kolacje? albo za kino?
    • tyberium11 GooWniana razem z prezesami? 26.02.12, 09:39
      jw
    • 123jna Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seksbi... 26.02.12, 09:42
      Francja nie jest "postepowa", raczej w tyle za Skandynawia. W Szwecji klient zwany dorszem (torsk) jest karany za kontakty z prostytutka. Prostytucje uwaza sie tu za ponizanie kobiety, trzymanie jej na dnie, ubezwlasnowolnienie i demoralizujacy wplyw na spoleczenstwo, taka kobieta nie jest pelnoprawnym obywatelem w spoleczenstwie. Francja, jej kobiety, takze nie sa traktowane jak rownouprawnione z mezczyznami. To w tym kraju moga zaistniec tacy prominenci jak Strauss-Kahn czy wspierajacy go (pewnie taki sam) Cpohn-Bendit. Ci ludzie pokazali nam jaki maja stosunek do kobiet, jak do do przedmiotow lub po prostu smieci. Polskie dziewczyny zle rozumieja pojecie wolnosci, rownouprawnienia nie wiedza nic o prawdziwej (nie tej pseudo - koscielnej) moralnosci - o szacunku do siebie samej, o tym ze za to sie placi. Polscy mezczyzni takze sa niewyedukowani, zacofani i wlasciwie kobietami gardza. Glupie baby - slyszy sie od kolyski a stosunek do minister Muchy tylko to obrzydliwe zachowanie Polakow i ich prymitywny swiat - potwierdzil.
      • baalsaack Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 26.02.12, 11:53
        Szwecja od dawna niebezpiecznie balansuje na granicy totalitaryzmu (bo czym innym jest ingerowanie przez państwo w każdą sferę życia człowieka, włącznie z jego seksualnością?). Jest to kraj godny podziwu pod wieloma względami, ale nie pod tym.
        • lechujarek_wolski Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 26.02.12, 13:21
          > Szwecja od dawna niebezpiecznie balansuje na granicy totalitaryzmu

          Bardzo słuszna uwaga. Szwecja dzierży absolutny rekord świata w przymusowej sterylizacji, która przerwano dopiero niedawno. Ingerencja w wychowanie dzieci to norma, a odbieranie dzieci do rodzin zastępczych odbywa się pod byle pozorem. Przymusowe leczenie alkoholików czy absurdalny system sprzedaży alkoholu to groteska - w Sztokholmie istnieje tylko 22 sklepy z alkoholem (Systembolaget). Mają za to najwięcej "socjologów i pracowników socjalnych", a to wygląda dobrze w statystykach :)

    • tyberium11 porno dla ubogich 26.02.12, 10:01
      ten artykuł to porno dla ubogich onanistów, podkładka do walenia konia dla panów po pięćdziesiątce.
      • baalsaack Re: porno dla ubogich 26.02.12, 11:50
        Zazdroszczę, że tak niewiele Ci potrzeba, żeby Cię podniecić. Rozumiem, że z dziećmi o seksie też nigdy nie porozmawiasz, bo nie powstrzymasz erekcji?

        I co to w ogóle jest "porno dla ubogich", skoro każdy może mieć dostęp do pornografii za darmo?
    • ibsen82 Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seksbi... 26.02.12, 15:38
      A ja się tak zastanawiam jak zdefiniować ten cały sponsoring, bo granica bardzo niewyraźna jak dla mnie.
      Bo załóżmy, że zapraszam ubogą dziewczynę na sushi, którego ona nigdy nie jadła i normalnie nie mogłaby sobie na nie pozwolić i potem trafiamy do łóżka - ona już jest moją "utrzymanką" czy jeszcze nie?
      Albo idę z dziewczyną do łóżka, która jest na tyle biedna, że nie ma pieniędzy na karcie telefonicznej: doładowuję jej więc konto, żeby mieć możliwość kontaktowania się z nią. Czy to już robi z niej prostytutkę? Nie mówię o związku, tylko o okazyjnym, powiedzmy pjrzypadkowym seksie.

      Co sądzicie?
      • anty65 Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 26.02.12, 16:35
        Masz rację w takich dyskusjach czujemy się dumnie homo sapiens, a zapominamy, że popęd bunga-bunga jest wyjątkowo silny.
      • dust-on-the-wind Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 26.02.12, 18:38
        bredzisz. Akurat sushi to taki drogi smakołyk, myślałby kto....Co innego łabędź z truflą białą. Wtedy miałbyś gest. Milioner z nędznym japońskim fast foodem...I do wyra od razu. A bez tego "przysmaku" toby cię nie chciała?
        A za doładowanie to ponoć galerianka ci da.
      • forsch Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 26.02.12, 23:22
        Chcesz siebie usprawiedliwic? Bo dobrym czlowiekiem na pewno nie jestes - co innego gdybys dziewczyne zaprosil na sushi i nie bral jej ze soba aby ja przeleciec. Jesli oplacasz jej rachunki to jestes zwyklym alfonsem - zwyklym zerem, ktorego nie stac na normalny zwiazek. Moze bedziesz mial kiedy corke - zycze ci zeby spotkala na swojej drodze wlasnie takiego faceta jak ty. Bedzie wowczas pasowal do rodziny:-)
        • irakirakirak Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 26.02.12, 23:39
          Alfons to sutener, czyli człowiek, który czerpie zyski z cudzego nierządu, a nie go sponsoruje. Jak może być więc alfonsem?
          • forsch Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 26.02.12, 23:54
            "Alfons" w potocznej polskiej mowie oznacza faceta bez miernikow moralnych i z nizin spolecznych.
            • irakirakirak Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 27.02.12, 10:30
              Posługiwanie się ogólnie uznanymi definicjami ułatwia komunikację. Ogólnie uznane (także przez słowniki) znaczenie słowa alfons to sutener, który domyślnie jest facetem podejrzanym moralnie i może obracać się w podejrzanym towarzystwie, ale te cechy nie konstytuują jeszcze alfonsa. W opisanej przez ciebie sytuacji nazywanie klienta alfonsem jest idiotyczne, bo wprowadza niepotrzebny zamęt.
              • fawad Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 28.02.12, 22:49
                Forschowi nie chodziło o jakąś komunikację tylko o emocjonalne dowalenie komuś. W tej sytuacji zamęt wprowadziłaś ty, bo on nie spodziewał się żadnej odpowiedzi a już na pewno nie takiej, która usiłowałaby coś logicznie uporządkować.

                - TomiK
                • ibsen82 Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 29.02.12, 18:38
                  To czy sushi, czy łabądź z truflami, czy Mc Donalds, czy zupka w proszku są miernikiem luksusu to tylko kwestia tego w jakiej sytuacji się ktoś znajduje i czy codziennie jest sobie w stanie na to pozwolić.

                  Redukując do absurdu: czy jeśli płacę za kolację, dwie, trzy, daję prezent, a kończy się to łóżkiem to już jestem sponsorem czy nie?

                  Czy kobieta wychodząca za mąż "z rozsądku" jest dziwką? Czy chłopak utrzymujący swoją dziewczynę jest sponsorem?

                  Chodzi mi tylko o to, czy ktoś jest w stanie wskazać, jasną, obiektywną granicę sponsoringu - definicję tego pojęcia. Bo jak dla mnie gadanie o czymś, co jest tak naprawdę nie wiadomo czym jest zupełnie pozbawione sensu - dopóki nie ustali się przedmiotu rozważań.

                  Dziękuję koledze powyżej za zmieszanie mnie z błotem.

                  Bo jak dla mnie to nie można tego jasno zdefiniować.
                  • babie_lato1 Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 01.03.12, 00:45
                    Tu chyba chodzi o Wasz stosunek do tego sushi i do siebie nawzajem. Jeżeli kupujesz jej sushi licząc na korzyść = łóżko, a panna jako człowiek, osoba, nic Cię nie obchodzi, po prostu masz potrzebę, chcesz rozładować własne napięcie seks. i tyle, no, to można to już potraktować jako taki trochę barter...
                    Podobnie ona: jeżeli nic jej nie obchodzisz, nie interesujesz Ty, tylko to sushi - zje, beknie, po czym się rozbierze, a potem przyśnie, gdy Ty będziesz robił swoje - to to jest taka wymiana usług. Nie wiem, czy zaraz prostytucja, ale w sumie coś w tym stylu - prostytucja barterowa ;) Ja tobie to,a ty mi tamto.
                    Prostytucja jest wtedy, gdy oddajesz się komuś dla jakiejś wymiernej korzyści, zazwyczaj materialnej, a ta osoba, której się oddajesz nic Cię nie obchodzi. I vice versa. Granicą sponsoringu jest korzyść kosztem osoby, jej podmiotowości.
                    Ale płacenie za dziewczynę, którą lubisz, w knajpie czy w kinie jest po prostu pewnym obyczajem. Chodzi o cel, intencję itd. Chłopak utrzymujący swoją dziewczynę nie jest sponsorem, bo zakładam, że lubi tę dziewczynę, a nie tylko jej niewielką część (i utrzymywałby ją nadal, gdyby ona z jakichś względów, np. zdrowotnych nie mogła z nim współżyć). A ona lubi jego niezależnie od jego zasobów i sypiałaby z nim dalej, nawet gdyby stracił pracę.
                    • aniarakieta93 Re: Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seks 16.01.15, 10:06
                      ja mam swojego stałego sponsora i dokładnie nie jest to czysto tylko seks, często spotykamy się normalnie, rozmawiamy,mam dzieki temu zycie na poziomie jaki mi odpowiada,na nic mi nie brakuje, daje mi to komfort psychiczny.w sumie dalej jestem zarejestrowana na tym portalu www.piekneibogaci.pl odzywaja sie faceci,ale mi wystarcza ten jeden :)
    • anty65 Na razie 26.02.12, 16:34
      To w Polsce musi nastąpić zmiana kulturowa. Nie akceptujemy odmienności, pochodzenia, rasy, wyznania itd. Jeśmy, my wszyscy tu w Polsce skłonni do oceniania innych, gorzej wychodzi z samooceną. Pan prof też ma problem, chce zbawiać tych co wybrali swój sposób życia.
      Kiedyś wydawało mi się, że mniejsza skłonność do grzebania w życiu prywatnym na zachodzie bierze się z ich większego dystansu emocjonalnego, to prawda, ale jest i inna różnica. Polegająca na tym, że nie oceniam innych po tym kim są, a jacy są.
      To byłby znaczący skok kulturowy w Polsce. Dlaczego? Ano dlatego, że oceniani jesteśmy codziennie. W urzędzie, u lekarza, w szkole, w pracy. To jest problem. Jeżeli lekarz patrzy na pacjenta nie jako na człowieka potrzebującego pomocy, ale widzi, że przychodzi Żyd, czarnoskóry, panna w ciąży, niedołężna staruszka i od razu wystawia laurkę, to nie można się spodziewać profesjonalnej opieki. Czy to rzadki przypadek, że lekarz zanim przepisze środki anty musi palnąć mowę umoralniającą. Co jego/ją to obchodzi? Czy nie byłoby łatwiej, gdyby lekarz nie oceniał pacjenta jako głupka, któremu nie warto nic tłumaczyć? Zbiór praw pacjenta to przecież tylko forma prawnego wprowadzenia dobrych zasad społecznego funkcjonowania. W urzędach jest to samo, matka samotnie wychowująca dziecko ma od razu odpowiednią łatkę, a kogo to obchodzi? Czy każdemu urzędnikowi trzeba tłumaczyć historię życia, żeby zyskać uprzejmość?
      Pan prof też chce naprawić świat. Co go to obchodzi, że dorosła osoba wybrała taki czy inny sposób życia? Wydaje mi się, że cała dyskusja kręci się wokół bólu jaki odczuwamy, że my dumni homo sapiens wciąż społeczne zachowania mamy bliskie poziomowi człekokształtnych. Podlegamy popędowi seksualnemu! Skandal! Przecież my umiemy latać w kosmos, budować komputery, a wciąż ulegamy pokusom bunga-bunga. Zwłaszcza, ze okazuje się, że seks jest w społeczności człekokształtnych jest związany z władzą i tak jest władza samców.
      To może trzeba zacząć, nie edukować seksualnie, bo zachowania seksualne są w końcu mniej lub bardziej znane, ale emocjonalnie? O budowaniu więzi duchowych? Może właśnie to byłby krok do przodu w ewolucji, człowiek nie tyle myślący, ale umiejący budować więzi oparte na szacunku, miłości, a jeśli to za dużo to chociaż obojętnej akceptacji?
      Na razie przegrywamy na całym froncie. Stąd sukces takiego miejsca jak fejsbuk. Mam 200 000 przyjaciół na fejsie! Hurra! Tyle, że w życiu realnym pustka.
      A do wojny damsko-męskiej toczącej się i tutaj powyżej dodam swoje trzy grzosze. To samce są męskimi, szowinistycznymi świniami, mężczyźni nigdy nie dojrzewają emocjonalnie. To co jest kobiece jest mądre, dobre, dojrzałe.
      • myslacyszaryczlowiek1 Człowiek jest religijną nagą małpą 26.02.12, 18:00
        Jesteśmy zwierzętami społecznymi i aby stanowić stado musimy uzgodnić sobie w stadzie co jest dobre, co złe. Co jest zakazane, co tolerowane, co obraźliwe, co godne uznania. Te sprawy reguluje w dużej mierze religia. Mało tego ona stanowi o tym jak myślimy, jak oceniamy innych, ona stanowi o tym jak myślimy. Człowiek nie rodzi się z moralnością, z wrodzonym czuciem dobra i zła. Ateiści nie zdają sobie sprawy, że im wpojono te znienawidzone kanony wiary i myślą wdłg. nich, wdłg. naszego kręgu kulturowego tylko tyle, że bez Boga.
        Ty postulujesz utopię, abyśmy nie stanowili stada, tylko gromadę luźno związanych ze sobą jednostek. Taką gromadą łatwo jest sterować i łatwo zmusić chociażby do pracy do 67 roku życia + np. do brania kredytu na mieszkanie, a potem do wzięcia hipoteki odwróconej. To jest główny cel mediów dezitengracja społeczeństwa, i tych którzy ...., ale skończmy ten wątek.
        A niestety człowiek posiada naturalną skłonność do integracji. Takie luźno powiązane stado po pewnym czasie się rozpada i członkowie jego są wyżynani, a reszta przyjmuje religię, zwyczaje drugiego stada. Tak było do tej pory, i nic nie wskazuje na to aby to się zmieniło.
        • potwory.i.spolka Re: Człowiek jest religijną nagą małpą 26.02.12, 20:33
          Ten kanon, na który się powołujesz, stworzono dawno, zanim Cesarstwo Rzymskie stało się Cesarstwem Watykańskim. Poczytaj sobie o Sokratesie. Katolicy zaledwie zapożyczyli moralność od filozofów, jednakowoż brak im dyscypliny i uczciwości, żeby podług niej żyć. Katolicy doskonale się spowiadają ze swoich zbrodni i już czują, że mogą być bydlakami dalej.
        • anty65 Re: Człowiek jest religijną nagą małpą 27.02.12, 10:56
          To co proponujesz to jest w skrócie i uproszczeniu: "wyrżnijmy tych co nie pasują do naszego stada". Też już to przerabialiśmy w okresie wojen krzyżowych.
      • trans.sib Re: Na razie 28.02.12, 20:15
        > A do wojny damsko-męskiej toczącej się i tutaj powyżej dodam swoje trzy grzosze
        > . To samce są męskimi, szowinistycznymi świniami, mężczyźni nigdy nie dojrzewaj
        > ą emocjonalnie. To co jest kobiece jest mądre, dobre, dojrzałe.

        Trzeba było wypowiedź zacząć od tego, to bym nie czytał reszty bełkotu.
        Kobiety są tak mądre, że nic nie potrafią poza szczuciem swoją dupą i zarobkowaniem w ten sposób.
    • aekielski Klient, wujek, sponsor, czyli studenci w seksbi... 26.02.12, 17:41
      moi francuscy koledzy dziwią się: "Co ty ich będziesz głaskał jak oni wolą być kopani".


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka