mersonprodakszyn
13.03.12, 20:46
Ah ci źli inetrnauci, ten nieokreslony byt siedzacy za monitorem, to zło, które nagle linczuje niewinnych i idzie na krucjatę ze sławnymi itd. itd. Może autor artykułu pisze jakąś pracę o psychologii tłumu zatomizowanego przed monitorami własnych komputerów, więc zapewne przyda mu się taka informacja. Przede wszystkim jako pierwsi owo nagranie spostrzegli ludzie związani z kulturą, głównie filmową- i po prostu zrobiło im się wstyd. Z filmami typu KacWawa raczej się nie utożsamiali, z kims kto przedstawia się jako twórca autorski- już tak. Bo polskie kino i tak dobrej opinii nie ma, teraz zyskało jeszcze twarz pani Basi. Popularność zaś pani Białowąs na innych portalach (ktoś gdzies przerzuca linka i tak się wtedy dzieje) spowodowana jest głównie tym, że akurat nagranie z nia wypłynęło na fali ogromnej popularności "rozmowy" Piotra Czai z Raczkiem. Żadnych tajemnic tu nie ma. Zwykły logiczny ciąg. Recenzja Walkiewicza to inna kwestia, może powinien się bardziej przyłożyć, ale ona oddawała jednak np. moje odczucia po tym filmie. No i przestańmy mówic, że krytyk ma aż taki autorytet, widz czyta częściej opinie w komentarzach jak chce iśc do kina, niż recenzje. A pani B.B. wymagała chyba analizy. Poza tym co to za pomysł tej samotnej walki w imię zasad? W dzień kiedy wypłynęło nagranie odbyła sie debata dotyczycąca krytyki w ogóle (o czym Państwo zapewne wiedzą) zorganizowana przez dwutygodnik. Więc czegoś tu nie rozumiem.
PS: Niezrozumienie postmodernizmu wypływa również z każdej sekwencji w filmie pani Basi.