Dodaj do ulubionych

Strefa euro do rozbiórki

11.04.12, 08:05
Toż euro nie jest żadną walutą! Kto za nią odpowiada? Kto kontroluje? I kto jeździ po świecie z czapką żebraczą, prosząc o datki na ratowanie euro? Najgorsza w tym całym przekręcie jest jednakowa cena pieniądza , głównie w interesie silnych państw. A te państwa 'przejechały" się na nadmiernej ekspansji kolonialnej wobec państw słabszych - i tu problem. A konkretnie - problem silnych, kolonialnych państw: jak zjeść ciastko i mieć ciastko.
Obserwuj wątek
    • szatek100 Re: Strefa euro do rozbiórki 11.04.12, 08:32
      Zauważcie, że za dekonstruowanie strefy Euro biorą się przede wszystkim Amerykanie i Brytyjczycy, którzy planują rozwiązać własne kłopoty za pomocą masowego dodruku Dolara i Funta - konkurencja im niepotrzebna. Dodatkowo kilkanaście walut z płynnym kursem w silnie powiązanej gospodarczo Europie to istny raj dla "starszych braci w wierze" z rynków finansowych. Amerykańskie i Brytyjskie media (CNN, Bloomberg, SKY, Fox, Finnancial Times, WSJ) nienawidzą Euro od samego powstania. Czas pożegnać Brytoli z UE (najlepiej zostawiając Szkocję). Konie trojańskie USA i Izraela nie są nam do niczego potrzebne.
      • serwolatka5 Re: Strefa euro do rozbiórki 11.04.12, 09:23
        szatek100 napisał:

        > Zauważcie, że za dekonstruowanie strefy Euro biorą się przede wszystkim Ameryka
        > nie i Brytyjczycy, którzy planują rozwiązać własne kłopoty za pomocą masowego d
        > odruku Dolara i Funta - konkurencja im niepotrzebna. Dodatkowo kilkanaście walu
        > t z płynnym kursem w silnie powiązanej gospodarczo Europie to istny raj dla "st
        > arszych braci w wierze" z rynków finansowych. Amerykańskie i Brytyjskie media (
        > CNN, Bloomberg, SKY, Fox, Finnancial Times, WSJ) nienawidzą Euro od samego pows
        > tania. Czas pożegnać Brytoli z UE (najlepiej zostawiając Szkocję). Konie trojań
        > skie USA i Izraela nie są nam do niczego potrzebne.
        100% Racji
      • ewa1-23 Re: Strefa euro do rozbiórki 11.04.12, 12:28
        Masz rację. Tylko, żeby euro było walutą trzeba by to "coś" mocno poprawić. Poza tym - fakt, że państwa mają jednakową cenę pieniądza (stopy procentowe) jest szkodliwy. A euro poszło od razu w złym kierunku - jako narzędzie dominacji silniejszych państw w UE nad słabszymi.
    • art.usa.live Filozof anty europejczyk Gadomski, to nie G. Grass. 11.04.12, 09:24
      Unia jest już dawno uratowana, jak i Euro,
      ale w Polsce są jeszcze zawsze marzyciele o Wielkiej Imperialnej Polsce,
      nie o Unii wolnych wspólnie decydujących narodach.

      Prędzej PIS będzie uznana za organizacje przestępczą, niżeli Euro i UE padnie.

      Jacy specjaliści uważają rozpad Euro koniecznością; Ziobro, Brudziński, Kępa itd. itd.
      Prawidłowy kurs Euro to 1 : 1 z dolarem, duszony sztucznie dolar do Chińskiej,
      zaniżanej waluty przez Chińczyków.
      I to wszystko na plecach szczerych Europejczyków.

      Największe błędy będą robione, przy chęci zlikwidowania popełnionego błędu.
      (Jean Paul)
    • mirekp70 co z kredytami w euro? 11.04.12, 10:06
      Ciekaw jestem - co z kredytami denominowanymi w Euro? Zamienią się w kredyt w jakiejś jdnostce umownej, będącą koszykiem walut? Mam wrazenie, że nikt tego na razie nie wie..
    • macine123 Wielu przewiduje i słusznie, nie mylą się... 11.04.12, 10:19
      W/g mnie strefa Euro w obecnym kształcie może przetrwć maksymalnie do 10 lat, choć mogę się mylić. Kraje południa Europy prędzej czy później będą musiały wrócić do dawnych walut, aby mogli w miarę płynnie funkcjonować. Co innego Francja, Niemcy, kraje Beneluxu czy Skandynawia, oni mają podobny poziom i wiele korzyści ze strefy, nie obciążają się wzajemnie.
      • z17 Re: Wielu przewiduje i słusznie, nie mylą się... 11.04.12, 11:40
        Wyjście krajów południa Europy ze strefy euro spowodowałoby, że euro stałoby się dużo silniejsze niż dzisiaj, co z kolei nie byłoby na rękę krajom z północy, zwłaszcza Niemcom (eksport!). Spodziewam się obrony status quo za wszelką cenę, choć Grecja może w końcu sama postanowić, że wychodzi - pod ciśnieniem społecznym. Największe skunksy to Brytole, z tym się zgadzam. Storpedują wszystko, co podpada pod naruszenie interesów londyńskiego City.
      • kzb37 Re: Wielu przewiduje i słusznie, nie mylą się... 11.04.12, 11:41
        Szwecja nie jest w strefie euro. Dwa razy w referendum odmówili.
    • kzb37 eurodrachma a może euro peseta....itp 11.04.12, 11:47
      Unia w kryzysie.
      Euro jest walutą, której wartość jest ustalana na zasadzie podaży i popytu na rynku Eurolandu, zaufania do gospodarek krajów członkowskich i rzetelności go-spodarki – balans pomiędzy wydatkami a przychodami, itd.
      Prawdę mówiąc, do dziś, choć minęło już sporo czasu od "krachu" nie mogę wyjść ze zdumienia, że w Eurolandzie nie obowiązywały wspólne zasady dotyczące generalnych założeń budżetowych a przede wszystkim dozwolonej wysokości za-dłużania się Państw. To wygląda tak, jakby w jakiejś rodzinie mającej wspólny przy-chód, każdy członek rodziny mógł dowolnie za-ciągać długi i wydawać środki. Ka-tastrofa byłaby tylko kwestią czasu, tak jak to nastąpiło w Eurolandzie. To był jakiś absurd. I gdzie byli owi przemądrzali ekonomiści. Wiadomo, jak nie ma ograniczeń, to liczenie na dobrą wolę czy choćby na zwykłą przyzwoitość polityków jest licze-niem na cud. Chęć bycia u żłobu tłumi wszelkie sumienia. I najgorsze są dogmaty - jak np.. ten o obecności w strefie euro za wszelką cenę (koszta dla innych), gdy ktoś już wdepnął w nią, którą głosi kanclerz Merkel. Już w październiku 2011 było dla mnie jasne, że tak dalej po-stępować nie można.
      Szczególnie, gdy pieniądz nie jest oparty o żadną arbitralną podstawę, jaką kiedyś był np. parytet złota. Wówczas byłaby jakąś realna wycena gospodarki po-szczególnych krajów i ich długów. Takim parytetem dla strefy euro powinno być właśnie euro jako waluta rezerwowa dla krajów unii, które nie weszły jeszcze do strefy euro jak i dla tych, które muszą ponownie wycenić swoje możliwości i swój poziom życia i wartość swoich aktywów i pasywów w tym i wartość pracy.
      W Grecji w obiegu jest euro. Zatem oszczędzanie, których domaga się unia oznacza obcinanie pensji, emerytur, anulowanie zobowiązań, itd. Gdyby Grecja miała swoją walutę (drachma) jej kurs względem euro odzwierciedlił by istotną jej wartość i nie trzeba by dokonywać np. trudnych politycznie cięć w wynagrodze-niach.
      Dlatego należy wydrukować np. eurodrachmę, wymienić posiadane aktywa 1:1 za euro i uwolnić kurs tego papieru. Szybko jego wartość odzwierciedliła by rzeczywisty stan rzeczy. I wszyscy dostaliby swoje wynagrodzenia, renty i emerytury w wysokości jak dotychczas - np. 1000euro to byłoby na wejściu w równe 1000e-drachm - ale wkrótce, a prawdopodobnie natychmiast po wprowadzeniu, wartość tego tysiąca , gdyby ktoś chciał kupić za nie euro wyniosłaby np. 100euro. Poziom życia Greków byłby zgodny z cenami wewnętrznymi - pomidory, wino, oliwa itp byłyby dostępne wszystkim bo produkowane w kraju, zaś impor-towane dobra - no cóż - jak się żyło na kredyt, to teraz trzeba zacisnąć pasa. Z głodu by nie zginęli, a bez whisky musieliby się obejść....
      Oczywiście zobowiązania zewnętrzne Grecja musiałaby spłacać w euro i tu niezbędna byłaby pomoc Uni, która zresztą i tak dzisiaj pomaga, więc to na jedno wyjdzie. Ale pomoc nie szła by, jak dzisiaj, na wypłaty dla Greków, którzy w znacznej części są utrzymywani przez kraje strefy Euro. A jak e-drachma będzie miała w miarę stabilny kurs względem euro i zadłużenie stanie się tolerowalne, nie odbiegające od ustalonej dla wszystkich krajów w całej unii wysokości, wówczas Grecja wróci do strefy euro, ale wg nowej wyceny jej gospodarki, wartości majątku jak i wysokości płac, rent emerytur itd... Powtórzyła by się zapewne histeria nasza tuż po transformacji, kiedy to biadolono, że „obcy” (przede wszystkim Niemcy!!!) wykupią Polskę. Jakoś tego nie zrobiono, być może Grecja może mieć większe obawy, bo bardziej atrakcyjna. Co zrobić – takie są koszta życia ponad stan i oszu-stwa w chwili przyjmowania do strefy euro.
      Jednocześnie powrót do strefy euro byłby zapewne szybszy niż się dzisiaj wydaje. Grecja to kraj atrakcyjny turystycznie. Gdy ceny wakacji spadną drastycznie, bo będą w eurodrachmie, wówczas cała Europa i nie tylko, przyjedzie do Grecji wypoczywać, spożywać pomidory z miejscowym serem i pić greckie wino. I Grecy będą mieli zajęcie, spadnie a nawet zniknie bezrobocie. A że będą musieli więcej pracować. Ha trudno, jak się żyło za cudze pieniądze i stanowczo ponad możliwo-ści…
      Trzeba skończyć z doktryną obrony strefy euro za wszelką cenę, to zbyt kosztowne i durne. Zresztą eurodrachma oparta na euro nie oznaczała by wyjścia ze strefy euro a tylko wprowadzenie mechanizmu wyznaczającego rzeczywistą war-tość greckich aktywów i pasywów oraz poziom zarobków Greków. Inaczej oni otrzymują w euro więcej niż im się należy a koszta tego ponosi Europa.
      Zdaje się, że trzeba przygotować eurolir włoski i europesetę hiszpańską i portugal-ski euroescudos. Niektórzy przebąkują o eurofranku francuskim.....
      • mirekp70 mam pomysł na kredyt :-) 11.04.12, 11:51
        To ja bym chciał, żeby mój kredyt w EUR zamienił się na kredyt w eurodrachmach :-) Wziąłem niedawno, po kursie zbliżonym do obecnego, więc na razie jest OK, ale zastanawiam się co dalej...
    • 25cz Stefan Kawalec i Ernest Pytlarczyk: Strefa euro... 11.04.12, 12:25
      Wydaje się, że generatorem dzisiejszego kryzysu, który trapi nasz doskonały świat, jest waluta, inaczej mówiąc pieniądz. Dlatego proponuje zlikwidować pieniądz, twór wymyślony przez żydów, aby za jego pomocą zapanować nad światem. Nie będzie pieniędzy, nie będzie wyzysku, a co najważniejsze, nie będzie gigantycznych przekrętów i wygranych w toto lotka. UE też wymyślili żydzi, tylko niemieccy żydzi, aby mogli wrócić do naszych kopalń węgla na śląsku. Z autostradami też jest podejrzana sprawa, Hitler zaczął je budować, gdy planował swoja wojenkę. Tak, czy siak, mamy przerąbane- nikt nie ma odwagi przeprowadzić takich reform. Jedyna nadzieja w Kaczyńskim, Pawlaku i Rydzyku, ale czy naród w końcu przejrzy na oczy?
    • swiatlo No i Czernomyrdin miał rację 11.04.12, 18:56
      Z tym Euro to jak ze słynnym powiedzeniem Czernomyrdina: chcieliśmy dobrze, wyszło jak zawsze..
    • alakyr Ekspozytura Wall Street w Polsce? 11.04.12, 21:35
      Jasne że EURO trzeba zlikwidować, to jedyna przeszkoda dla światowej fnansjery nie pozwalająca na totalne strzyżenie owieczek na tym padole.
      Po upadku komunizmu to ostatnia przeszkoda żeby wrócić do złotych czasów lat dziewiędziesiątych.
      W interesie owieczek całego świata jest przetrwanie i rozwój strefy Euro, to jedyna nadzieja że tzw. wolny rynek nie podporządkuje sobie pojedyczych państw.
    • madapaph Stefan Kawalec i Ernest Pytlarczyk: Strefa euro... 11.04.12, 22:33
      @kzb37,,,,, genialny punkt - BRRRAWWWO!!!!.
      Do wymienionych euro walut dodac nalezy przejsciowa EURPZL (eurozloty) i to jak najszybciej by Polska, tak szybko jak mozliwe dolaczyla do tej jedynej jak narazie globalnej i szanowanej Currency !.
      Tych ekonomistow z Bozej Laski, mozna tylko wysmiac, a nie wdrazac ichniejszych idei w zycie. Im o nic innego nie idzie jak szubrawic, albo zyc w przepychu z Hedge Fund, kosztem milionow zmuszonych do wymiany walut na rozmaite cele.
      Ponadto "oni" wszyscy kilka lat wczesniej nie mieli pojecia i takze opinii, co stanie sie pozniej (obecnie), a stalo sie za przyczynkiem Wielkiego Wuja, gdzie przy kazdej okazji powtazano ze za obecnej Administracji (Bush Juniora) Amerykanie nabyli ilosc domow na wlasnosc - nieznana w USA historii.
      Zapomnieli tylko dodac, ze te domy sa na kredyt, wiekszosci z bankow europejskich, ktory to credit udzielany byl wszystkim bez wyjatku golodupcom, bez jakiejkolwiek weryfikacji.
      Podobnie jak cala wielka przestrzen za wielka woda, kozystala z zycia na kredyt przez ostatnich 200 lat i kiedy nadszedl czas zwrotu - wyszlo conajmniej 20 razy gozej nizeli w Grecji.
      Grecja wielokrotnie mniej liczna i na credit funkcjonowala ostatnich 20 lat.
      EURO i tylko EURO, albo nowa Global Currency np z BRICS (Brasil, Russia, India, China, SouthAfrica), moze pozwolic wyjsc Swiatu z krwiopijnej, economical zapasci.
      Odnosnie EUR - jest to mocna waluta i na moje nieszczescie podrozala i musze oczekiwac na okazje, natomiast "zielony", na dlugo zmylil wielu nabywcow w stosunku do innych Currency !!!
    • 2leor1931 dr Gracjan Cimel: Zderzenie utopii:(...) 12.04.12, 17:08
      Tytuł tekstu: "Zderzenie utopii: utopia światowych dóbr publicznych kontra utopia waluty światowej" sugeruje, że autor przywołał w nim argumenty, które przemawiają, wręcz dowodzą, że nie ma praktycznej możliwości upowszechnienia korzystania przez całą światową populację ludności z tzw. dóbr publicznych oraz wprowadzenia jednej światowej waluty. Tak sformułowany tytuł budzi szczególne zainteresowanie czytelnika, ponieważ autor sygnalizuje nim, że wkracza na terra incognita, Jednak już początkowe zdania budzą wątpliwości, czy rozważania autora rzeczywiście podążają w kierunku wytyczonym przez tytuł tekstu. Zaskakują bowiem, a nawet szokują występujące w nich takie sformułowania jak: "utopijność utopii", "możliwych utopii", "realność utopii". Pierwsze sformułowanie należy do takich oczywistych, absurdalnych tautologii jak "maślaność masła" czy "drewnianość drewna".Tymczasem pod mianem "utopii" należy rozumieć "1. nieziszczalny pomysł, mrzonkę; 2. nie liczący się z obiektywnymi możliwościami realizacji ideał społeczeństwa szczęśliwego; także ideologię postulującą stworzenie takiego społeczeństwa" (zob. "Słownik wyrazów obcych" Wyd. Nauk. PWN 1999, s. 1149). Można domniemywać, że dla autora utopią jest nieziszczalny pomysł,mrzonka (?) Nie będziemy wnikać w genealogię tego pojęcia, ale tylko przypomnimy, że każda utopia jest budowana w oparciu o pewne realne elementy rzeczywistości. Jednak z tego wcale nie wynika, jak to pisze autor, że "Realność utopii zależy od adekwatnego opisu rzeczywistości ..." Z nauki logiki powinien pamiętać, że nie zawsze z prawdziwych przesłanek da się wyprowadzić prawdziwy wniosek! Ale nie można też w ogóle wyprowadzić prawdziwego wniosku wtedy, gdy nie posiada się żadnych wiarygodnych przesłanek lub operuje się pojęciami niezdefiniowanymi. A takimi niezdefiniowanymi pojęciami w tekście są: "światowe dobra publiczne" oraz "waluta światowa". Podejmując bowiem rozważania na tak wysokim szczeblu abstrakcji, jak to usiłuje robić autor, nie wystarczy tylko przywoływać fragmentaryczne przykłady z rzeczywistości oraz z uznanych paradygmatów nauki.Na takich przesłankach nie da się bowiem zbudować teorii, która ma zaprzeczyć i zdyskwalifikować jako błędne to wszystko, do czego dąży się w realnej gospodarce. Jeśli chodzi bowiem o pieniądz, to w sferze gospodarczej jest on przede wszystkim narzędziem wymiany towarowej. Wszystkie inne jego funkcje są ściśle związane z jego funkcją podstawową. W sferze kultury podobnym narzędziem jest język, który służy do komunikowania się i wymiany myśli między ludźmi. Praktyka gospodarowania dowodzi, że pieniądz wykreowany w określonym kraju jako narzędzie wewnętrznej wymiany towarowej, może też skutecznie pośredniczyć w wymianie towarowej poza granicami tergo kraju. Dotyczy to przede wszystkim pieniądza takich krajów, których gospodarki są wysoko rozwinięte i stabilne. To pozytywne doświadczenie skłoniło część krajów, które są członkami Unii Europejskiej do ustanowienia i wprowadzenia wspólnej waluty euro. Pozytywne funkcjonowanie euro może stać się zachęcającą przesłanką do rozszerzenia tego doświadczenia i wprowadzenia jednej waluty światowej. W tej sytuacji, aby wykazać, że idea wprowadzenia waluty światowej jest utopią, trzeba najpierw dowieść, że euro jest koncepcją chybioną i dla funkcjonowania tej waluty nie ma dalszej perspektywy. Takiego dowodu Cimek jednak w swym tekście nie przeprowadził. Poprzestał tylko na gołosłownych, werbalnych stwierdzeniach, które można tylko traktować jak przysłowiowe jego pobożne życzenia! Według Wikipedii "Przez dobra publiczne należy rozumieć tylko te dobra, które z przyczyn naturalnych (cechy fizyczne) mogą służyć zbiorowości lokalnej lub całemu społeczeństwu. Dobra te są konsumowane egalitarnie przez wszystkich członków danej zbiorowości. Istnienie tego rodzaju dobra jest przyczyną gromadzenia funduszy publicznych, koniecznych do finansowania procesów tworzenia dóbr publicznych (budowy lotnisk, dróg, portów morskich), jak też finansowania eksploatacji urządzeń publicznych". Ta przydługa definicja jest koniczna, aby nie dać się uwieść intuicyjnemu rozumieniu dóbr publicznych, które chce narzucić Cimek. Do dóbr publicznych zalicza on klimat, ochronę zdrowia, wodę pitną, edukację, energię, część badań naukowych i produktów farmaceutycznych, kredytowy system finansowy (?) i system bankowy (?). Z powyższego wynika, że u Cimka pojęcie dobra publicznego obejmuje bardzo szeroki zakres, nie tylko te dobra, które są bieżąco wytwarzane i konsumowane, ale również organizacje i instytucje dostarczające takich dóbr. Idąc tropem jego intuicji, to do dobra publicznego w sensie ekonomicznym należało by też zaliczyć państwo narodowe. Dopiero w takim kontekście można zrozumieć jego tezę o "utopii światowych dóbr publicznych". Natomiast gdy pod pojęciem dobra publicznego rozumie się jego węższy ekonomiczny zakres, to absurdalność tezy Cimka jest oczywista.Wtedy bowiem możliwości wytworzenia i konsumpcji dóbr publicznych są jak najbardziej realne. Pod względem zakresu dostępu do nich można je podzielić na konsumowane lokalnie, krajowo, regionalnie i globalnie.Publiczne dobra lokalne to dobra dostarczane przez samorządy lokalne, jak woda pitna, drogi lokalne. Szerszy zakres obejmują dobra finansowane i dostarczane przez centralne władze kraju, jak oświata, ochrona zdrowia, drogi krajowe. Jeszcze szerszy zakres obejmują te dobra, których konsumpcja odbywa się w regionie obejmującym wiele państw i dlatego wymaga międzypaństwowych porozumień dotyczących koordynacji eksploatacji i konsumpcji zasobów. Np. jeśli chodzi o dostęp do wody, to w tych regionach, gdzie występuje jej niedostatek pomiędzy zainteresowanymi krajami są zawierane odpowiednie porozumienia, jak pomiędzy Izraelem, Syrią, Jordanią i Palestyną w sprawie zasad czerpania wody z Jordanu. Na obecnym etapie najbardziej kontrowersyjnym problemem jest sprawa ograniczenia emisji gazów cieplarnianych do atmosfery. Na razie tylko Unia Europejska widzi w nadmiernej emisji dwutlenku węgla zagrożenie dla klimatu i podejmuje wysiłki na rzecz ograniczenia tych emisji.Inne potęgi gospodarcze, jak Stany Zjednoczone, Chiny, Indie, kraje Ameryki Południowej nie doceniają pilności tego problemu i dlatego nie ratyfikowały jeszcze protokółu z Kioto z 1997 r. w sprawie ochrony klimatu. Poza werbalnymi stwierdzeniami Cimek nie podaje w swym tekście żadnych racjonalnych argumentów, które mogłyby dowodzić, że zapewnienie dóbr publicznych w skali lokalnej, krajowej, regionalnej oraz globalnej jest niemożliwe i dlatego jest utopią. Odnieść można wrażenie, że nie bierze on odpowiedzialności za to,co pisze! Tymczasem "Verba scripta per saecula sunt" (Słowa napisane istnieją przez wieki)!. I na koniec jeszcze uwaga. Wprowadzanie do tekstów neologizmów jest zasadne a nawet pożądane tylko wtedy, gdy treści swych myśli autor nie jest w stanie wyrazić adekwatnie przy pomocy istniejących w języku polskim wyrazów. Nie sądzę, aby było konieczne w tekście Cimka użycie wyrazu "prewidystyczny" zamiast "przwidujący". L.O.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka