Dodaj do ulubionych

Polak na W-Fie. Rośnie pokolenie kalek! Jak to ...

21.05.12, 17:20
Zdecydowanie popieram!
Obserwuj wątek
    • z2006 Re: Polak na W-Fie. Rośnie pokolenie kalek! Jak t 21.05.12, 17:32
      Ja też. Szczególnie to o ocenianiu postępów i walce z otyłością, która prowadzi do wielu groźnych chorób.
    • san.k7 Polak na W-Fie. Rośnie pokolenie kalek! Jak to ... 21.05.12, 17:52
      No dobrze, brzmi pięknie, ale to jest mało realne. Po pierwsze: obecnie lekcje trwają (przynajmniej u mnie) do godziny 14-16. Dodatkowe dołożenie kolejnych dwóch godzin WF-u spowodowałoby, że lekcje zamiast odrabiać do 17-19 to będziemy musieli odrabiać je do nawet 22. I do tego jeszcze potrzebny jest czas na odpoczynek. Po drugie: nie da się zrobić tak, by wszyscy mieli o tej samej porze zajęcia ze sportu. Nawet w najbardziej rozwiniętych państwach pod względem infrastruktury sportowej to niemożliwe. A indywidualny trening? Przy grupie 15-osobowej to nie jest zbyt możliwe, żeby jeden nauczyciel uważał na to, co robi każdy uczeń.

      Rozumiem, że to ma być idealny system. Też wiele pomysłów, które zostały tam przedstawione podoba mi się. Jednakże to nie jest możliwe w takiej formie, w jakiej zostało to przedstawione.
      • palim.psest Re: Polak na W-Fie. Rośnie pokolenie kalek! Jak t 21.05.12, 18:47
        oczywiście. nei samym sportem czlowiek zyje.
        nie trzeba robić żadnych rewolucji, wystarczy ewolucja.
        wystarczy by pan/i nie dawał/a pilki, tylko prowadził/a gimnastykę przez 15-20 minut, i dopiero dawał/a piłkę. z tego co wiem są trzy godz, wf-u w tygodniu. to sporo. wystarczy to rozsądnie wykorzystać. rozsądnie, powtarzam.
        bo wf w szkole to albo gry zespołowe, albo silownia. monotematyczność nie jest wskazana, nie daje nieczego dobrego
    • scept89 3h zajec? 21.05.12, 20:56
      Nonsens.

      Po pierwsze nie mamy armat. I to nie tylko do indywidualnych planow treningowych dla kazdego ucznia tylko dla prowadzenia zajec sportowych 3h dziennie (hint: liczba nauczycieli WF-u, pomieszczenia).

      Po drugie nikt nikogo batem nie zmusi do tego aby np. biegal. Uczniowe nie poborowi a nauczyciel nie jest pruskim kapralem. Nawet gdyby, to srednio zaradny gamon przyniesie zwolnienie od cwiczen od lekarza i sam dyrektor moze mu skoczyc na rownowaznie.

      Przyjmijmy ze jednak zmusimy nasze stadko jakze chetnych otylych uczniow do codziennych godzinnych zajec fizycznych. Problem w tym ze sport teoretycznie jest bardzo zdrowy a praktycznie kazdy cwiczacy cokolwiek na poziomie wyzszym niz trucht 400m od czasu do czasu nabawia sie kontuzji. Pytanie czy WFista to ma byc poganiacz niewolnikow ktore batozy ludzi z bolacymi stawami, czy tez moze uczen ma prawo powiedziec " boli mnie noga, dzisiaj biegac nie bede".

      Obowiazkowe to moga byc lekcje higieny/nauki o odzywianiu. Przymusowa sprawnosc fizyczna nie jest osiagalna bez dyscypliny ktora autorzy owego pomyslu uznaliby za nie do zniesiania gdyby to im ktos ja narzucal.
    • basiacan Polak na W-Fie. Rośnie pokolenie kalek! Jak to ... 21.05.12, 22:22
      Lekcje wychowania fizycznego byly dla mnie koszmarem. O tym jak daleko czy wysoko ktos skoczy decyduje wielle czynnikow tak fizycznych jak i psychicznych. Dzieci sa z natury ruchlliwe i do gry w klasy, berka, itp. nie trzeba nikogo zmuszac. Dobra muzyka i nauka modnego tanca jest lepsza niz przymuszanie do skoku przez kozla (to tylko przyklad). Chodzi o to by lubic byc w ruchu fizycznym. Tymczasem szkoly probuja "trenowac" zawodnikow. Moze i odkryja jeden albo drugi talent ale tez napewno odstrecza wiekszosc od przyjemnosci bycia aktywnym fizyczne.
    • 10robo10 Polak na W-Fie. Rośnie pokolenie kalek! Jak to ... 21.05.12, 23:03
      Najwięcej szkody, rozwojowi ogólnemu, przynoszą gry zespołowe z piłką. Zawsze jest kilku sprawniejszych którzy grają , reszta statystuje. Nauczyciele mogą wtedy się obijać, siedzieć na ławce czasami tylko pogwizdując.
    • mgrzemow Ale jaja - mój komentarz na głównej ;-) 22.05.12, 02:13
      Parę słów tytułem komentarza.

      1. Moje wyobrażenie ma swoje źródło w przyzwoitych szkołach w krajach anglosaskich jakie miałem okazję obserwować. Tam to tak działa - nauka do 14, potem sport do 17. Serio.

      2. Realność. No jasne że nie da się tego wprowadzić z dnia na dzień. Nie mam złudzeń. Ale zlewka i dzisiejsza równia pochyła prowadzą w przepaść. Jak ktoś widział amerykańską biedotę to wie o czym piszę.

      3. Sensowność. Naprawdę jesteśmy narodem kalek. Z racji hobby bywam w mieszanym międzynarodowym towarzystwie na kempingach w Europie. I jak widzę jak ludzie z innych krajów wypadają w sportach (zazwyczaj jest to zaimprowizowany mecz piłki nożnej czy siatkówki), to jest wstyd.

      4. Nie można nikogo zmusić. Ależ można. Tak jak zmuszamy ludzi do nauki matematyki. Szkoła to nie plac zabaw. Poza tym jeżeli dzieciak jest przyzwyczajony do codziennego sportu od najmniejszego, to nie będzie sobie krzywdował w późniejszym wieku.

      5. Nawyk. Jestem osobą z tendencją do tycia. Jak strasznie żałuję, że rodzice ani szkoła nie wpoili mi nawyku sportu. Teraz choć wiem co powinienem robić żeby schudnąć i być sprawniejszym, to jest mi tak potwornie trudno. Tak trudno zmienić nawyki z dzieciństwa.

      6. Trauma z WFu. Jak każdy też ją mam. Raz do roku WFista brał gromadę niewytrenowanych dzieciaków i robił nam bieg na 5km na ocenę. Płuca wypluwałem a ten sk...syn się jeszcze naśmiewał i pokazywał palcem. A to przecież nie ma żadnego sensu. Przecież można inaczej. Można zrobić taki bieg na początku semestru, potem z dzieciakami rozpisać treningi i realizować je parę miesięcy, zrobić bieg na koniec i pokazać im, że w takim a takim czasie poprawili o tyle i tyle swoje wyniki. Można im pokazać sens i celowość treningów.

      7. Nie lubię skakać przez kozła, lubię taniec. No to niech będzie dla chętnych ten taniec. Tylko zaraz się okaże, że do co ciekawszych figur tanecznych konieczna jest ogólnorozwojowa sprawność. I te same panny co kręciły nosem na ogólnorozwojówkę, będą się prosić, bo będą się chciały wytrenować wystarczająco, żeby jakiś piruet czy wyskok wykonać.

      Jeszcze na zakończenie. Wiem, że o wpojenie moim przyszłym dzieciom nawyku sportu będę musiał zadbać sam. A w wychowaniu działa tylko przykład. Dlatego nie poddaję się, chodzę na fitness, trochę roweru, góry. Tyle, że większość dzieciaków ma rodziców gnijących przed TV. Jak im szkoła nie pomoże to nikt im nie pomoże.
      • dsajdak Re: Ale jaja - mój komentarz na głównej ;-) 22.05.12, 09:28
        Zgadzam się z poglądami o wykształceniu nawyków do sprawności ogólnorozwojowej na co dzień niezbędnej w sprawnym dorosłym życiu!
      • scept89 Re: kraje anglosaskie 22.05.12, 13:05
        mgrzemow napisał:


        > 1. Moje wyobrażenie ma swoje źródło w przyzwoitych szkołach w krajach anglosask
        > ich jakie miałem okazję obserwować. Tam to tak działa - nauka do 14, potem spor
        > t do 17. Serio.

        Zaobserwowales tez moze rozmaiary nastolatkow w "krajach anglosaskich"? Bo ja i owszem. USA i GB nie slyna ze szczuplosci czy to mlodych czy starszych pokolen.

        A to ze cos dziala w "przyzwoitych szkolach" nie oznacza ze jest mozliwe do wprowadzenia w skali kraju, z rodzicami cokolwiek mniej dbajacymi o pociechy niz ci wysylajace dzieci "do porzadnych szkol".

        Ja tam (teoretycznie..) tez jestem za godzinnymi zajeciami z kajakowania, wspinaczki, plywania w morzu, rowerowania gorskiego i tenisa dla kazdego milusinskiego w kazdej szkole od Pierdziszewa Zarzecznego do Zoliborza, tyle ze do glowy by mi nie przyszlo aby utropie wprowadzac w zycie.

      • emilly_davisson Re: Ale jaja - mój komentarz na głównej ;-) 22.05.12, 13:35
        "6. Trauma z WFu. Jak każdy też ją mam. Raz do roku WFista brał gromadę niewytrenowanych dzieciaków i robił nam bieg na 5km na ocenę. Płuca wypluwałem "

        - to właśnie są moje wspomnienia z WF-u w podstawówce ! Do tego, że bieganie jest przyjemne przekonałam się wiele, wiele, wiele lat później. A wystarczyło nam wytłumaczyć, na czym polega trening i jak ćwiczyć przez cały rok. Ale nie taki był cel wf-istki: celem było wypełnienie tabelek ! Zresztą chyba teraz też tak jest - przynajmniej tak wynika z pesymistycznego podsumowania któregoś z wcześniejszych artykułów: "uczniowie skaczą gorzej niż ich rówieśnicy dekadę wcześniej, biegają wolniej i w ogóle są beznadziejni".

        Który dzieciak nie lubi rzucać piłką, szczególnie do kosza ? Ano, wszyscy to lubią. Za moich czasów też tak było: najlepsza zabawa była przy koszu, tyle że na ogół: nie było piłek, nie było koszy, boiska były dostępne tylko wtedy, kiedy nauczyciel miał takie "widzimisię". No więc, wszystkie w klasie uwielbiałyśmy piłkę i kosza, ale podczas tych kilku rozgrywek w roku większość była beznadziejna. A ponieważ byłyśmy beznadziejne, to oczywiście wiedziałyśmy, że dodatkowe zajęcia po lekcjach są nie dla nas. Tak samo było z ping-pongiem, rzucaniem piłką lekarską, przewrotami i innymi dziwnymi ćwiczeniami, które w gruncie rzeczy każdy dzieciak uwielbia robić, pod warunkiem, że nie robi tego tylko raz w roku - na ocenę. Dodam, że przez tyle lat lekcji WF-u nawet nie próbowano nauczyć mnie zasad gry w tę czy inną grę zespołową.

        Przebieralnie były dwie: dla dziewczyn i dla chłopaków. Prysznice były (włączano je wyłącznie w wakacje, jak w szkole odbywały się kolonie). W przebieralni dziewczyn było jeszcze jako tako. W przebieralni chłopaków regularnie spuszczano manto najsłabszemu ogniwu (albo robiono inne brzydkie numery z chowaniem ubrania czy plecaka). Gdzieś tak w piątek klasie, kiedy zaczęliśmy dojrzewać, po WF-ie w sali na lekcjach unosił się smrodek potu. W dni WF-u taszczyliśmy ze sobą torby z ubraniem za zmianę, butami itd.

        Tak więc , dopóki jest jak jest, to doprawdy nie można się dziwić uczniom, którzy rezygnują z tej fikcji poprzez przedstawianie lewych zaświadczeń. Szkoda czasu - lepiej sobie poczytać na przerwie WF-wej, a po lekcjach uprawiać sport na swoich zasadach. Tylko, żeby jeszcze ktoś te dzieci nauczył, że sport jest przyjemny (tylko kto, skoro ani nauczyciele ani rodzice nie potrafią).
    • medrek_forumowy i dlatego system emerytalny się zawali 22.05.12, 09:33
      bo wcale następne pokolenia nie będą ani zdrowsze ani dłużej żyły, nawet jak będą w miarę długo żyły to nie wiadomo w jakim stanie zdrowia.
    • luki.s Polak na W-Fie. Rośnie pokolenie kalek! Jak to ... 22.05.12, 10:15
      Jedna drobna uwaga:
      NIGDY nie uzyska się oszczędności na opiece zdrowotnej. Wydatki ZAWSZE będą równe sumie posiadanej do wydania.
    • katmoso Re: Polak na W-Fie. Rośnie pokolenie kalek! Jak t 22.05.12, 10:39
      pomysł z podziałem dnia na naukę i sport mi się podoba. oczywiście, że będą z tym problemy techniczne, ale do szkół idzie niż demograficzny, czyli będzie mniej dzieciaków. lekcje można podzielić w zalezności od zainteresowań sportowych uczniów. niech będzie aerobic/rytmika, gry zespołowe, basen, ping-pong, lekkoatletyka. oceny nie za osiągnięcia tylko za podejście do przedmiotu, czyli zaangażowanie. uczniowie z problemami zdrowotnymi, czy otyłością znajdowaliby się pod opieką specjalisty. właśnie, specjalista. czy są jeszcze w szkołach lekarze, którzy kontrolują rozwój fizyczny dzieci?
      chodziłam do szkoły na przełomie lat 80. i 90. i lekcje w-f to był koszmar. bieganie po betonowych boiskach, ciasne sale gimnastyczne, zajęcia na szkolnych korytarzach (obok odbywały się inne lekcje), 45-minutowe lekcje wciśnięte między odpytywanie z matematyki a sprawdzian z historii - bez możliwości wzięcia prysznica, ani nawet złapania oddechu, często w ramach w-f porządkowaliśmy teren szkoły, a na basen zaczęłam chodzić dopiero w liceum, bo wtedy wybudowali go w naszym mieście. ale wtedy dzieciaki dużo czasu spędzały na świeżym powietrzu, grając w piłkę, biegając, jeżdżąc na rowerach, pływając w okolicznych zbiornikach wodnych. dzisiaj trzeba je do tego zanimować, bo wolą spędzać czas przed komputerem i telewizorem. często też nie mają z kim pograć i gdzie (orliki to jakiś krok do przodu w tej kwestii). szkoła jest tak naprawdę ostatnim miejscem, które może sie wziąć za kulturę fizyczną.
    • skaranie Re: Polak na W-Fie. Rośnie pokolenie kalek! Jak t 22.05.12, 11:59
      Jedyne co sie moge zgodzic to to zeby byl podzial w-f-u na sekcje. Ci wyrywni do sportu niech cos trenuja konkretnie co chca, a reszta niech sobie dobierze jakies zabawy ruchowe jakie jej odpowiadaja. Sorry ale regularny trening pod przymusem dla wszystkich to fikcja i odrzucanie od ruchu.

      tak jak sport zamienia ruch w wyczyn, tak fitnes zamienia w meczarnie organizmu w celu osiagniecia jakiegos wizerunku ciala co wydaje sie niezbyt zdrowe.

      ruch to nie musi byc koniecznie trening pod dyscypline.

      to moga byc fajne tory przeszkod dla mlodziezy w parkach takie same jakie sa dla dzieciakow. ale teraz w coraz gesciejszej zabudowie to gdzie ktokolwiek ma sie ruszac? orliki nie rozwiaza sprawy.
    • lmblmb Powinno być odwrotnie... 22.05.12, 18:30
      Od dawna wiadomo, że sukces osiąga się po części mimo szkoły, a nie dzięki szkole. Żeby osiągnąć cokolwiek trzeba mieć jakieś zainteresowania, hobby. Gdzie czas na to, jeśli dzieciaki mają kopać piłkę czy robić inne ćwiczenia "ogólnorozwojowe" (ulubione słowo uczniów podstawówki).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka