apas13
25.05.12, 22:16
Jest róznica pomiędzy wypisaniem się z PZPR i próbą zatarcia śladów przynależności a oczekiwanym przez Palikota zatarciem śladów jego chrztu. Różnica ta sprowadza się do faktu, ze do partii zapisywali się mniej lub bardziej dorośli ludzie i był to akt mniej lub bardziej swiadomy. Mniej lub bardziej, bo czasem decyzję podejmowano pod presją - niemniej można się było tej presji przeciwstawić i wielu tego dokonało.
Można zatem powiedzieć: ok, zapisałeś się, potem się wypisałeś, ale w niczym to nie zmienia faktu, że tam byłeś.
A chrzest? Chrzci się niczego nieświadome niemowlęta, też często pod presją wywieraną przez rodziców, ale bez szans na sprzeciw ze strony samego zainteresowanego. Mnie tak ochrzczono, choć z pełną odpowiedzialnością stwierdzam, że NIGDY tego nie chciałem. Czemu więc gdzieś ma istnieć zapis gwałtu, jakiego dokonano na mej wolnej woli? Jeśli na skutek pomyłki sądowej powstanie dokument stwierdzający, że jestem poszukiwany listem gończym (choć bedzie poszukiwany ktoś inny o przypadkowo identycznym imieniu i nazwisku - znam taki przypadek!), dokument taki nie tylko powinien stracić ważność po stwierdzeniu omyłki, ale także wszelkie jego kopie powinny być zniszczone. Czyż chrzest wbrew woli chrzczonego nie jest POMYŁKĄ, błędnym założeniem stanu nieistniejącego?
Widzę proste rozwiązanie problemu - zakazać chrztu niemowląt. Wtedy wstąpienie do kościoła (jakiegokolwiek) i wystąpienie z niego bedzie świadomą decyzją, której konsekwencje kazdy będzie ponosił, włącznie z brakiem prawa do wymazania dokumentów o tej decyzji świadczących.