Dodaj do ulubionych

Nauczyciel do tablicy

    • olias Nauczyciel do tablicy 25.06.12, 14:34
      "chleba i igrzysk"!!!!!!
      a jak nie ma chlebka?

      kończą się jedne igrzyska (euro 2012), trzeba szybko poszukać zwierzyny łownej, by głodni poczuli się troszkę lepiej.
      kogo uj...my, towarzysze?!
      górników? - nie, pogonią, styliskiem po ryłu dadzą. górników nie ruszajmy.
      stoczniowcy? ... ażesz k... - nie ma stoczniowców!
      lekarzy? nie dadzą się. szybciej obalą Tuska, niż on ich
      sędziowie i prokuratorzy? - oleją rzad, każą Tuskowi spadać na drzewo
      ......
      pozostają nauczyciele. przez jakiś czas gawiedź będzie się iskać z rozkoszy patrząc jak "leją tamtych". a ileż radości w stadkach lemingów - dokopać belfrowi. gnój taki, leń, pasożyt, woda na młyn reakcji, zapluty karzeł ... się k... zagalopowałem nieco.

      tak czy inaczej glebienie nauczycieli da rządowi Tuska i kamratom jakieś 3 - 6 miesięcy spokojnego życie. Trwania.
    • fajny_zajety Re: Nauczyciel do tablicy 25.06.12, 15:24
      nauczyciele pracują średnio 22,5 godz. w tygodniu, a nie wyłącznie 18, do czego zmusza ich pensum - całe szczęście ,że teraz juz od połowy czerwca siedzą tylko z dziecmi na dworze i czekają na 2 miesiące wakacji po 22,5 h tygodniu można się wykończyć. Mamy 700 tys. nauczycieli jezeli zostanie 350 tys wtedy wszyscy mogliby pracować po 40 h ,a i pensje można by zwiększyć.
    • alesieporobilo Adiunkt na wyzszej uczelni 25.06.12, 16:01
      zarabia 2390 PLN na reke i nie na wsi jak jedna z bohaterek artykulu a w Warszawie. Caly polski system szkolnictwa to jest jedna wielka FIKCJA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • bodzio.c Nauczyciel do tablicy 25.06.12, 16:12
      Podwoić pensje nauczycieli - ale połowe z nich zwolnić - czas pracy 40 godz/ tydzień. Wtedy będzie uczciwie i nikt się nie bedzie czepiał. Jest ich za dużo - w stosunku do ilosci uczniów w szkołach!
      • tehanu73 Re: Nauczyciel do tablicy 27.06.12, 18:55
        bodzio.c napisał:

        > Podwoić pensje nauczycieli - ale połowe z nich zwolnić - czas pracy 40 godz/ ty
        > dzień. Wtedy będzie uczciwie i nikt się nie bedzie czepiał. Jest ich za dużo -
        > w stosunku do ilosci uczniów w szkołach!

        po pierwsze: nauczyciel ma 40 godz. dzień pracy - w tym 18 + 2 godz. dydaktyczne,
        po drugie: jestem dobrą nauczycielką, ale naprawdę nie wyobrażam sobie prowadzenia 8 lekcji dziennie i przygotowywania się do nich - a do takiego rozwiązania sprowadza się twój pomysł.
        po trzecie: ja sobie nie wyobrażam, ale ktoś kiepski być może tak; efekt - odejdą ci lepsi, zostaną najgorsi;)
    • freya Nauczyciel do tablicy 25.06.12, 17:19
      Czytam w relacji ze spotkania w Agorze nt. karty nauczyciela, że nauczycielka z 30-letnim stażem, pracująca w renomowanym liceum warszawskim, skarży się na swoją pensję. Zarabia 3000 złotych.
      To tak jak ja. Też mam 30 lat stażu jako nauczyciel. Profesor najlepszego w Polsce uniwersytetu...
      Mam się śmiać, czy płakać?
      • 1utek Re: Nauczyciel do tablicy 25.06.12, 21:40
        Jeżeli jesteś profesorem najlepszej uczelni (w co po przeczytaniu twojego postu nieco wątpię), to według opinii większości internautów pracujesz około 4 godziny tygodniowo (pensum prof. 120-240 godz/rok) i masz wakacje od czerwca do października. Polecam nieco refleksji nad własnymi słowami (oczywiście jeżeli rzeczywiście jesteś profesorem wyższej uczelni)
      • apfelstrudel Re: Nauczyciel do tablicy 27.06.12, 18:53
        Nie chrzań. Tyle ma adiunkt, netto, z gołego pensum. Po 30 latach masz niezły dodatek stażowy, a jeśli naprawdę jesteś profesorem to poza podstawowym pensum (poniżej dwustu godzin rocznie bo 220 czy 240 ma adiunkt) masz na pewno nadgodziny (wyżej płatne niż w przypadku innych pracowników), jakieś dodatki funkcyjne, recenzje i pełno innych bonusów, wykonywanych w nienormowanym czasie pracy (tak, tak, oczywiście wszyscy profesorowie siedzą w pracy co najmniej od ósmej do 17, a potem pracują w domu - jak nauczyciele). Nie mówię, że profesorowie zarabiają wystarczająco, powinni zarabiać więcej, ale nie opowiadaj bzdur o 3 tysiącach. A tak nawiasem mówiąc - proponuję poprowadzić parę lekcji w szkole - gwarantuję, że szybko wrócisz na miłe i spokojne zajęcia dydaktyczne na uczelni.
    • 1utek Nauczyciel do tablicy 25.06.12, 22:11
      Biorąc pod uwagę, że wszyscy chodzili do szkoły, a wielu z nas ma dzieci w szkole, niezrozumienie specyfiki pracy nauczyciela jest tyle ogromne co żenujące. Dużą odpowiedzialność za ten stan rzeczy ponoszą władze oświatowe. Ale co w tym dziwnego jak do władz oświatowych (szczególnie na szczeblu centralnym) trafiają osoby, także słabo orientujące się w pracy nauczyciela, jak chociażby ostatnie dwie panie minister, które w swoje karierze zaledwie otarły się "o szkołę". Prawie każda ekipa ministerialna z ostatnich 20 lat zamiast po dojściu do władzy zająć się uporządkowaniem statusu nauczyciela, organizacją pracy szkoły rozpoczyna "chocholi taniec" zwany dumnie nową reformą. Mało kto zdaje sobie sprawę ile dodatkowych godzin, dni, miesięcy, i lat pracy dołożyli nauczyciele w ostatnich 20 latach aby zadążyć za przeróżnymi dziwactwami wprowadzanymi przez kolejnych coraz bardziej egzotycznych ministrów (vide nowe liceum od września 2012 r.). Tymczasem status pracowników oświaty leży odłogiem. Skutkuje to tym, że nauczyciele chemii organizując dla uczniów lekcje laboratoryjne aby wykonać 20 godzinne pensum pracują faktycznie 50-60 godzin tygodniowo, sprawnemu matematykowi wystarczy 40 godzin a w-efiście 20 godz. Niezrozumiałe jest dlaczego pedagodzy szkolni, bibliotekarze, psycholodzy nie spędzają w szkole 40 godzin chociaż w przeciwieństwie do nauczycieli przedmiotów mają zapewnione miejsce do pracy. Oczywiście najlepiej byłoby zapewnić (tak jak np. w Anglii) miejsce do pracy w szkole na całe 40 godzin etatowych każdemu nauczycielowi (tylko proszę za chwilę nie bredzić, że miejscem tym jest tzw pokój nauczycielski). Jest to rzecz dla państwa kosztowna ale niż demograficzny jest okazją znakomitą. Niż jest także znakomitą okazją do poprawy warunków pracy w szkole naszych dzieci. Może najwyższa pora aby wzorem krajów Zachodniej i Północnej Europy w klasie było 20 osób (REALNIE, anie według statystyki Balcerowicza) anie jak dotychczas 30 a często 35.
      • 0_malgorzata Re: Nauczyciel do tablicy 26.06.12, 20:57
        Obudź się, tak było kiedyś, teraz w klasach nie ma 30 uczniów, w niektórych miastach (np. Gdańsk) szkoły będą zamykać , bo nie ma uczniów, halo wrócić do rzeczywistości, a nie powtarzać utarte slogany od lat. Co roku podwyżki, a nauczyciele cały czas powtarzają mantrę, że małoooooo!!!! Ciągle mało, chociaż żadna inna grupa zawodowa nie dostała tylu podwyżek pracując tak małooooo
        • 1utek Re: Nauczyciel do tablicy 26.06.12, 22:22
          To ty się obudź. Trwa rekrutacja. Współcześnie robi się to elektronicznie. Zajrzyj na statystyki naboru w mieście Krakowie. licea rekrutują po 34 osoby. W wielu innych miastach jest to po 30 osób. Ilości te wymuszają organy prowadzące (gminy lub powiaty) z powodów oszczędnościowych.
        • apfelstrudel Re: Nauczyciel do tablicy 27.06.12, 19:01
          Taa, będą zamykać szkoły, pozostałych uczniów przenosić i tworzyć klasy 30 osobowe.
    • 0_malgorzata elita narodu, he,he,he 25.06.12, 22:39
      moje dziecko przyniosło plan na ostatni tydzień w szkole: poniedziałek - lekcje w sumie skrócone o ok 3 godz, wtorek - jakieś próby, zajęcia sportowe, nie ma lekcji, środa - dzień sportu - 2 godz. pobytu w szkole, czwartek - 2 lekcje - spotkanie z wychowawcą.
      No nie napracują się ci przepracowani, oj nie. I nie łudzimy się, że pensyjki pobiorą mniejsze w tym miesiącu, a uczciwie by było, skoro zamiast 5, 6 godzin dziennie pracowali tylko np 2, prawda? A, że świadectwa trzeba wypisać? Trzeba, tylko nie kosztem lekcji, po to właśnie mają tak mało godzin dydaktycznych, żeby potem mogli zająć się papierami. Ale nie, oni papierami zajmują się zamiast prowadzić lekcje, a potem wolne... I ogłoszenie, że się nie zdążyło przerobić materiału w 100 %. Niech się rodzice tym zajmą, a elita narodu odpocznie.
      I naprawdę czasy, kiedy głównie nauczyciele byli wykształceni daaawno minęły. Ludzie kończą naprawdę trudne studia i dokształcają się w nowych dziedzinach, a nauczyciel, który się "dokształca" bo zmienił się autor podręcznika nie dorasta takim specjalistom do pięt.
      • apfelstrudel Re: elita narodu, he,he,he 27.06.12, 18:59
        > moje dziecko przyniosło plan na ostatni tydzień w szkole: poniedziałek - lekcje
        > w sumie skrócone o ok 3 godz, wtorek - jakieś próby, zajęcia sportowe, nie ma
        > lekcji, środa - dzień sportu - 2 godz. pobytu w szkole, czwartek - 2 lekcje - s
        > potkanie z wychowawcą.
        A te jakieś próby i zajęcia sportowe to sobie dzieciaki same prowadzą? Czy może ktoś to organizuje i ich pilnuje? Proponuję nauczanie domowe. Zdążysz z materiałem, dziecko nie będzie tracić czasu na głupoty, a skoro nauczyciele tylko się "dokształcają", a nie dokształcają, to też dasz radę.
        • 0_malgorzata do apfelstrudel 28.06.12, 18:56
          Pewnie, że dam radę. Teraz też wysyłam dziecko na korepetycje, bo pani od angielskiego jest chora, albo ma chore dziecko od 2 m-cy, pani od niemieckiego jest w ciąży i od grudnia nie mamy lekcji. Nie ma problemu dla szkoły, lekcje są ostatnie albo pierwsze, więc nie trzeba robić zastępstw, dzieciaczki puszcza się do domku. To nikogo nie interesuje, że potem muszą pisać testy jak ich rówieśnicy, którzy odbywali lekcje i przerobili cały! materiał. Wciąż nie rozumiem dlaczego ja płacę za korepetycje, albo nadrabiam z dzieckiem materiał, którego nie przerobiło w szkole, a to nauczyciel bierze kasę...
          A zajęcia dodatkowe w naszej szkole zakończyły się w maju. Dlaczego? Nie wiem. W czerwcu były same tzw luźne lekcje. Dlaczego? Nie wiem. Dlaczego puszcza się dzieciom filmy i prosi, żeby były cicho, zamiast je uczyć? Nie wiem, ale wiem że tak nie powinno być.
          Poszukaj firmy, w której za oglądanie filmów, albo zdjęć z wakacji, albo wizyty u mechanika z własnym autem( w trakcie pracy) szef wypłaci Ci pieniążki.... Mam 2 dzieci w szkole, a one mają oczy i chętnie opowiadają o swoich szkolnych doświadczeniach.
          Przecież nauczyciele muszą brać pod uwagę, że dzieci rozmawiają z rodzicami o tym co się dzieje w szkole. Pozazdrościć odwagi i beztroski.

          Poza tym zajęcia dodatkowe to dodatkowa praca nauczycieli.
    • 1utek Do o_małgorzata 26.06.12, 22:48
      Liczba 30 uczniów w klasie wymuszana przez samorządy nie jest bez znaczenia. Szkołom na terenie wielu powiatów nie wolno jej przekroczyć bo wówczas zgodnie z rozporządzeniem Ministerstwa Oświaty na zajęciach z chemii, biologii, fizyki 1 godzina tygodniowo musiałby się odbywać w grupach. (tak jest właśnie w Krakowie, do 30 osób o podziale na grupy decyduje samorząd). Na zajęciach w grupach uczniowie mogą pracować metodą laboratoryjną. w dużych zespołach klasowych powyżej 20 uczniów jest to niemożliwe z uwagi na bhp i oczywiście trudne organizacyjnie. I tak nauczyciele fizyki, chemii, biologi uczą eksperymentalnych przedmiotów jak w cywilizowanych krajach latach 50 ubiegłego wieku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka