Dodaj do ulubionych

Pracownik złapany w sieci

25.07.12, 13:03
A ja się zabezpieczyłem przed takimi sytuacjami: po pierwsze nie mam konta – przepraszam za wyrażenie – "na fejsie", po drugie nie pracuję w korporacji i mój szef se może, po trzecie, też ważne, nigdy w życiu nie założyłbym debilnej koszulki z jakimś napisem.

Pozdrawiam pana Artura i życzę dalszych sukcesów zawodowych. :)
Obserwuj wątek
    • tj2787898 Pracownik złapany w sieci 25.07.12, 13:10
      "Praca w korporacji zmusza do politycznej poprawności - komentuje Paweł Wierzbicki, ekspert firmy rekrutacyjnej Michael Page International." - a gu...cio ! Jestem pracownikiem w godzinach pracy, a to, co robię poza nią to moja i tylko moja prywatna sprawa. Tak długo, jak ci wszyscy politycznie poprawni Wierzbiccy Tego Świata będą przyczyniać się do wciskania ogółowi takich standardów, w których pracodawca ma "moralne prawo" włazić z butami w czyjeś prywatne życie, tak długo będzie dochodzić do takich "śledczych" paranoi i bezprawnych szefowskich żądań zmian w "cywilnym" życiu pracowników. A to powinno być KARALNE przez prawo pracy.
      • professional_scoffer Re: Pracownik złapany w sieci 25.07.12, 13:57
        To chyba nie jest takie proste. Podpisując umowę o pracę zobowiązujesz się także do dbania o wizerunek firmy i jej dobre imię, a to obowiązuje nie tylko w godzinach pracy.
        • tj2787898 Re: Pracownik złapany w sieci 25.07.12, 14:38
          Podpisując umowę o pracę mogę być, owszem, zobowiązany do dbania o wizerunek firmy, ale gdyby to interpretować na Twój sposób, to oznaczałoby, że np. nigdy i nigdzie nie mógłbym powiedzieć czegokolwiek krytycznego wobec pracodawcy. Owszem, dbanie o wizerunek firmy może obowiązywać także "po godzinach", ale tylko wtedy, gdy odbywa się to w ramach obowiązującego stosunku pracy. Nie oznacza to prawa pracodawcy do nakazywania mi poza tym stosunkiem tego, co mam mówić, jak wyglądać, jak żyć, czym jeździć, jaki mieć światopogląd itd. itp.
          • asperamanka Re: Pracownik złapany w sieci 25.07.12, 16:00
            tj2787898 napisał:

            > Nie oznacza to p
            > rawa pracodawcy do nakazywania mi poza tym stosunkiem tego, co mam mówić, jak w
            > yglądać, jak żyć, czym jeździć, jaki mieć światopogląd itd. itp.

            Wszystko to prawda. Tyle że pewne zasady BHP obowiązują. Jeśli wrzucisz na portal filmik z radosnego seksu z koleżanką, to się potem nie masz co dziwić, gdy żona to wygugluje i jeszcze bezczelnie będzie miała jakieś pretensje.

            Każdy pracodawca tak samo działa od lat, i lubi o pracowniku wiedzieć więcej niż powinien, a teraz dzięki internetowi, portalom, wujkowi google'owi, i głupocie ludzi wrzucających wszystko o sobie jak leci tam, gdzie nie trzeba, ten pracodawca dostał do ręki dodatkowe narzędzie.

            Dowcip jest taki, że "pracownik HR", dawniej zwany "kadrowcem", z definicji lubi wiedzieć za dużo, żeby móc podlizywać się szefowi, i nie ma co mu tego ułatwiać.
            • docsnugg ... A tu przykład i pikantne cytaty z FB 25.07.12, 17:15
              Dziennikarze Gazety chyba przeczytali mój wpis na blogu o yabolowym doradcy ministra.

              No cóż w końcu to my jesteśmy pracodawcami posłów, ktoś z nas musiał wykonać ta niewdzięczną robotę....
              YABOLOWY DORADCA MINISTRA
            • tj2787898 Re: Pracownik złapany w sieci 25.07.12, 17:43
              Oczywiście, jest to kwestia własnej odpowiedzialności. Nie neguję ani prawa żony do wygooglania filmiku z mego radosnego seksu z koleżanką, ani pracodawcy do przeglądania netu w poszukiwaniu dodatkowych informacji o mnie. Nie neguję prawa do podejmowania decyzji wszelakich na podstawie wyników tego googlania: w przypadku żony - decyzji o rozwodzie, w przypadku pracodawcy - o nie zatrudnianiu mnie. Jako dorosły człowiek podejmuję decyzje i odpowiadam za ich konsekwencje. Natomiast za absolutnie niedopuszczalne uważam wpływanie na mnie i moje postawy, poznane przez pracodawcę np. na podstawie FB, NK, czy Google - zwłaszcza, jeśli dotyczą nie stosunków służbowych, a życia prywatnego. Oczywiście nie chodzi mi o przypadki, w których swoimi materiałami w Internecie naruszałbym prawo, ale o sprawy zwykłe, codzienne (ubiór i inne elementy mego image'u "po godzinach") oraz sprawy pryncypialne (poglądy polityczne, religijne itp.) Nie widze też powodu, by swoich poglądów, czy wizerunku ukrywać tylko w obawie, że pracodawca się nabzdyczy. Pracodawca może się nabzdyczyć, ale naciskać na mnie, czy wyciągać konsekwencji służbowych na podstawie życia niesłużbowego nie ma prawa. I nie ma takiego byka, który skłoniłby mnie do wyznawania poglądu, że mam potulnie słuchać pracodawcy także w kwestiach "cywilnych" - bo gdybym tak robił, stałbym się de facto niewolnikiem swego szefa bez względu na to co, gdzie, kiedy i jak robię.

              Przykre to, że są tacy, którzy nie rozumieją elementarnych zasad codziennej wolności.
              • docsnugg Re: Pracownik złapany w sieci 25.07.12, 18:54
                To oczywiście nie głupie, ale może po prostu ty poszukasz mniej wymagającego szefa?

                Po drugie - pracodawca zatrudniając cię wkładając pieniądze w twoje szkolenie inwestuje - i ma prawo spawdzić, czy zatrudniając cię w "muzeum histroii żydów" nie jesteś aktywnym uczestnikiem forum "młodych neonazistów".

                Po trzecie i chyba najważniejsze możesz zastrzec pewne treści np. tylko dla znajomych. Ty wybierasz, czy zgadzasz się na ogólny wgląd do informacji o tobie czy nie. Jeśli szef łamie prawo i nielegalnie pozyskuje dane o tobie to w tym przypadku się zgadzam z twoim wywodem.
                • critto Re: Pracownik złapany w sieci 27.07.12, 02:33
                  samo to, że ktoś ma poglądy nazistowskie czy dowolne inne nie może być powodem zwolnienia, bo będzie to dyskryminacja. W Polsce posiadanie takich poglądów nie jest zresztą karalne, a jedynie ich propagowanie. Więc to, że ktoś podziwia III Rzeszę i Hitlera to jego sprawa, ale już to,że obraża innych ludzi z powodu pochodzenia czy wzywa do przemocy przeciw nim NARUSZA zasady współżycia społecznego.
                  • tj2787898 Re: Pracownik złapany w sieci 29.07.12, 00:10
                    Tak naprawdę tu chodzi tylko o to, by pracodawca nie uzurpował sobie prawa wchodzenia w prywatne życie pracownika zawsze, wszędzie, bez wyjątku.
        • critto Re: Pracownik złapany w sieci 27.07.12, 02:30
          Wszystko zależy od sytuacji. Oczywiście jeśli ktoś publicznie robi z siebie kretyna, np. obrażając innych czy przedstawiając się jako osoba lubiąca za dużo wypić, to może się to szefowi nie podobać. Ogólnie, chodzi o zachowania sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Ale nie ma prawa ingerować np. w czyjeś przekonania religijne czy światopoglądowe albo sposób spędzania wolnego czasu. jeśli ktoś np. jest myśliwym a szef jest przeciwnikiem łowiectwa, to nie ma prawa go z tego powodu zwolnić z pracy, bo byłaby to dyskryminacja; to samo dotyczy np. różnic religijnych, gdy ktoś jest zagorzałym katolikiem, a jego szef - ateistą, itd. Poszanowanie takich spraw jest zresztą gwarantowane przez prawo pracy i można dochodzić sporych odszkodowań za naruszenie swoich praw - i to pracodawca musi udowodnić, że nie dyskryminował, gdy np. będąc zagorzałym "moherem" zwolnił buddystę albo będąc wojującym ateistą zwolnił pracownika, który poprosił o urlop żeby pojechać na pielgrzymkę na Jasną Górę. Natomiast co do zachowań ogólnie godzących w wizerunek firmy to zgadzam się - nikt nie chce zatrudniać "ostatniego buraka", który pokazuje się ze swoim buractwem, czy to na ulicy, np. zataczając się po pijanemu i głośno przeklinając, czy na PUBLICZNYM profilu na Facebooku (ale PUBLICZNYM - to, co robi na zamkniętych forach itd, to jego sprawa).
    • konto.do.komentarzy Pracownik złapany w sieci 25.07.12, 13:45
      " Nawet w prywatnych komunikatach, które zamieszczamy w sieci, trzeba zachować zgodność z wizerunkiem, jaki buduje firma. "
      Korpo, korpo uber alles.
      • sselrats Korpo, korpo uber alles. 26.07.12, 06:52
        If you don't like, se przesrales
    • professional_scoffer Pracownik złapany w sieci 25.07.12, 13:53
      "Justyna Ściglar zwraca uwagę na jeszcze jedną kwestię - im bardziej staramy się ukryć informacje o sobie, tym nudniejsi stajemy się w oczach rekruterów. - Brak zainteresowań to inaczej brak pomysłu na siebie. Jeżeli ktoś nie wie, co jest dla niego ważne prywatnie, to może nie wiedzieć, czego chce w pracy, być pozbawionym ambicji - komentuje."

      To ja jestem na maksa nudny, pewnie podobnie jak i milionych tych, którzy nie mają czasu na wrzucanie zdjęć na profil, bo i po co? Wygląda też na to, że prawie cała kadra akademicka, przedsiębiorcy, ludzie na ważnych stanowiskach, itp. są na maksa nudni i nie mają pomysłu na siebie, cokolwiek to znaczy. A co ciekawe niektórzy z nich nawet płacą za to, aby ich nie było w scieci. Głupi, nie?

      Głupie są te paniusie z HR, które bezmyślnie kopiują zachodnie i przestarzałe (!) standardy.

      • alik-w-plomieniach Re: Pracownik złapany w sieci 25.07.12, 14:32
        Rzeczywiście, tępe ci...ztyle z HR momentami zdradzają oznaki tak kosmicznej bezmyślności i absurdalnego podejścia do pracy, że opadają nie tylko ręce, ale wszystko w promieniu dziesięciu metrów. Ja nie wiem, skąd biorą się te "standardy", bo większość z nich to zwyczajna obraza dla rozumu.
        A praca w korpo mnie nie obchodzi - w końcu jestem kotem.
    • tom.gorecki Re: Pracownik złapany w sieci 25.07.12, 13:56
      highly.sceptical napisał:

      > A ja się zabezpieczyłem przed takimi sytuacjami: po pierwsze nie mam konta &nda
      > sh; przepraszam za wyrażenie – "na fejsie", po drugie nie pracuję w korpo
      > racji i mój szef se może, po trzecie, też ważne, nigdy w życiu nie założyłbym d
      > ebilnej koszulki z jakimś napisem.
      >

      Czyli temat cie KOMPLETNIE nie dotyczy (mógłby być o hodowli pancerników a ty nie masz, nie hodujesz, nie zamierzasz) ale oczywiście kłapnąć dziobem musiałeś...

      > Pozdrawiam pana Artura i życzę dalszych sukcesów zawodowych. :)
      >

      Do roboty do robotyyy!
      • highly.sceptical [...] 25.07.12, 14:14
        Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • gnom_opluwacz Zupełnie sztuczny problem 25.07.12, 13:56
      Zapewne nie byłoby zdziwienia, gdyby p. Artur przeparadowawszy wśród zgromadzonych w centrum miasta klientów firmy krzyknął - "hej, patrzcie jaką mam koszulkę ze śmiesznym napisem", ku konsternacji tychże, po czym dostał opeer od szefa, że nie powinien tego więcej robić. Pan Connor Riley pewnie też nie byłby zaskoczony, gdyby wskoczył na stół w barze i publicznie wrzasnął "nienawidzę mojej nowej firmy" - po czym zostałby zwolniony.

      Nie wiem więc, dlaczego ludzie uważają, że odpowiednik tych zachowań spotka się z jakąś inną reakcją. Zwłaszcza, że jak mawiali starożytni Aztecy: "verba volant, scripta manent". Cóż dopiero pictura.
      • mmarq Re: Zupełnie sztuczny problem 25.07.12, 14:39
        Kurna panie, to godosz iże te starożytne Aztecki po łacinie szprechali, co? Lingwisty jakieś kurna, ino skun go wzielich tego jezyka? Musi, że i teleportować do Rzymu się naumieli, skubańce takie.
        • asperamanka Re: Zupełnie sztuczny problem 25.07.12, 15:13
          T'e L A vive, jak to mówią starzy Francuzi :-D
        • gnom_opluwacz Re: Zupełnie sztuczny problem 25.07.12, 15:30
          Oszkurde, no se poszłem w ślady Wyborczej i zleciłem pisanie komentarza stażyście. Skutki są widoczne.
    • 7roller [...] 25.07.12, 14:06
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • wilq1234 Pracownik złapany w sieci 25.07.12, 16:14
      Jak będą płacić za czas prywatny, to wtedy będą mogli wymagać. Praca to nie niewolnictwo, chociaż w korporacjach chyba tak uważają.
      • joanelle Re: Pracownik złapany w sieci 26.07.12, 10:44
        To jest w ogóle jakiś wszechkoszmar, oczekiwanie od ludzi że staną się robotami korporacyjnymi dla których wizerunek firmy będzie wartością numer jeden 24/7... Ja dziękuję uprzejmie, za żadne pieniądze
    • ubiquitousghost88 Bujda na resorach - Tylko o baranach na Pejsbooku. 25.07.12, 16:27
      ...Pejsbook po to został wymyślony, żeby owce ujajać...

      "Internet pozwala na błyskawiczne zdobywanie informacji. Także o nas samych."

      Więcej... wyborcza.pl/1,75478,12187890,Pracownik_zlapany_w_sieci.html#ixzz21e0j7R48
    • naprawdetrzezwy I cała reputacja poszła w piz... 25.07.12, 18:34
      "W końcu dla świętego spokoju zrobiłem to, o co prosił"

      I teraz pan ekspert jest wiarygodny jak jasna cholera!
      (chyba że mu szef każe powiedzieć coś na szkodę klienta...)

      ;>>>
      • critto Re: I cała reputacja poszła w piz... 27.07.12, 02:37
        przede wszystkim, to lepiej w ogóle NIE MIEĆ profilu na Facebooku, albo przynajmniej nie podawać ŻADNYCH informacji publicznie. Jeśli są dostępne tylko dla znajomych, to nie ma problemu, choć i tu oczywiście nie należy się wykazywać chamstwem. Facebook podniósł poziom zagrożenia dla prywatności, bo wymusza używanie prawdziwych imion i nazwisk, podczas gdy większość innych portali pozwala na posługiwanie się nickami - ciężko dojść do tego, że WielkiRycerzMroku666 to Jan Kowalski zamieszkały na ulicy Malinowej 15 w Warszawie (dane fikcyjne, przykładowe), natomiast jeżeli podpisze się jako Jan Kowalski, poda nazwę szkoły, którą skończył, dzielnicę, w której mieszka, zamieści zdjęcie, itd, to tylko do siebie może mieć pretensje o to, że po zamieszczeniu kolejnej informacji o kacu (choć w naszej kulturze kac to raczej nic złego) ośmieszy się publicznie.
    • ulanzalasem Pracownik złapany w sieci 26.07.12, 13:34
      1. W akcji nie ma nic złego, niektórzy mają chyba po prostu wątpliwości, każdy ma prawo do własnych pomysłów i swojego zdania.
      2. Ilość osób na FB nie jest żadnym dowodem, liczę na ten 1000 przed budynkiem mzdik ;) To tak w ramach przypomnienia, że ławo się klika.
      3. Przypomnę to co napisałem:
      "Ceny:
      Bilet na okaziciela 24-godzinny na wszystkie linie powinien kosztować 3 i 6zł
      Bilet seniora za 25-30zł
      Bilet miesięczny na jedną linię powinien zostać zlikwidowany.
      Bilet miesięczny na dwie linie powinien kosztować 25 i 50zł, ewentualnie 30 i 60zł.
      Bilet miesięczny na wszystkie linie powinien kosztować 40zł - podwyżki jeśli już nie powinny dotknąć biletów miesięcznych, czy mzdik chce zniechęcić ludzi do kupowania biletów ?!
      Do tego dlaczego zdarza się, że bilety nie są jak w każdym mieście sprawdzane tym, którzy wyglądają na starszych, znajomym, grupie rosłych mężczyzn.
      PS Dlaczego żaden autobus z Ustronia nie dojeżdża bezpośrednio do Krychnowic ?

      "Zakład Opieki Zdrowotnej z Pionek wygrał konkurs na nocną i świąteczną pomoc lekarską dla mieszkańców południowej części Radomia. Lekarze będą dyżurować w Krychnowicach"
      Jakim trzeba być idiotą, żeby w przetargu na nocną i świąteczną pomoc wybrać miejsce gdzie nie dostanie się człowiek bez samochodu! Do dzielnicy można dojechać liniami 17 i 14.
      www.mzdik.pl/rozklady/0014/0014r013.htm
      A - Kurs do: Os. Południe
      13 kursów na 48 jedzie na końcowy, jeśli dobrze czytam oznaczenia!
      "18.11A 18.34A 19.04A
      19.34A 20.04A 20.34A 21.04 21.25B 21.47A 22.35A 23.15B"
      Tylko jeden autobus po 18 jedzie na końcowy!
      A i tak trzeba dostać się do dworca i przesiąść - tutaj przyda się bilet czasowy, ale i tak nam nie pomoże bo nic tam nie dojeżdża big_grin
      "Niedziele i święta" Jak rozumiem od soboty do niedzieli 14 nie jeździ do Krychnowic ?!

      www.mzdik.pl/rozklady/0017/0017r038.htm
      Dni powszednie - 21.04 21.26 21.51 22.31 23.06B
      Niedziele i święta 20.20 20.50 21.29 21.40B 22.21 23.03B

      Czyli i tutaj nie dostaniemy się do lekarza, a już na pewno stamtąd nie wrócimy po 22...to jest wg mnie problem. Przetarg powinien wymusić na startującym organizację dojazdu/umiejscowione usług w dogodnym miejscu lub przynajmniej we współpracy z miastem zorganizować dojazd. Taksówka w tamto miejsce to prawie jak kurs do Warszawy wink "


      Widzę takie problemy jak bardzo duży wzrost cen, brak odpowiednich połączeń, bilety czasowe mogą zostać wprowadzone jako dodatek przy obecnych, ale myślę że lepiej byłoby utrzymać niskie ceny biletów miesięcznych, wtedy bilety czasowe jeśli ktoś jeździ często nie będą potrzebne.
    • porazostatni Pracownik złapany w sieci 17.08.12, 00:00
      Na pewno to dobry pomysł nie mieć konta ? Historyjka znaleziona w necie:
      Obecnie szukam pracy. Jestem na etapie wysyłania CV głównie internetowo.
      Dzisiaj dostałem odpowiedź od jednej z firm o treści: "Pańskie podanie o pracę nie zostało pozytywnie rozpatrzone ponieważ nie mogliśmy przeprowadzić weryfikacji Pańskich danych w oparciu o Facebook′a". Szczęki jeszcze nie pozbierałem z podłogi. Firma wyglądała poważnie (kilka oddziałów, itp).
      P.S.
      Tak. Nie mam założonego konta na Facebooku.
      Trudno powiedzieć na ile autentyk, ale o czym świadczy. Przecież Gazeta pisała, że w USA firmy żądają haseł do ukrytych profili na FB.
      To jest chore pracownik, nie reprezentuje firmy przez 24h na dobę. To nie aktorka, która jest "twarzą" kremu, która też ma prawo do prywatnego życia. Wywiązuje się z obowiązków firmy w czasie pracy ? Jest fachowcem ? To kij pracodawce obchodzi czy zdradza żonę, albo chodzi w głupich koszulkach. I w tym kraju kac jako straszny grzech, no naprawdę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka