maura4
30.08.12, 10:26
To jest prawda. Religia to nieustające klepanie modlitw, formułek i opowiadanie różnych pierdów, które młodzież doprowadzają do ataków głupawki. Gdybym opisała to, co działo się na lekcjach religii, w których brałam udział, byłby to niezły materiał na komedię. Nie mam już do czynienia z religią od paru ładnych lat, ale z tego co słyszę, nic nie zmieniło się na lepsze. Czasem wydaje mi się, że jest jeszcze większy zamordyzm, przymus, niż za moich czasów. Nie jest prawdą, że ocenę z religii wystawia się za wiedzę, bo żadnej wiedzy uczniom się nie przekazuje. Pewnie są jakieś wyjątki, ale jak widać szybko są usuwane. U nas katecheci duchowni i świeccy odpytywali na lekcji z obecności na mszy, majowym, itd. Strasi uczniowie bez mrugięcia okiem kłamali, że byli. Po bierzmowaniu, to już nawet rodzice nie mieli siły, aby zmusić dzieci do uczestnictwa we mszach. Ja i wiekszość moich znajomych dotrwaliśmy na lekcjach religii do matury, ale teraz słyszę, że w wielu szkołach większość maturzystów rezygnuje z religii.