Dodaj do ulubionych

Skini za kraty. Prymitywni, niebezpieczni

01.09.12, 08:05
Ktos, jakis specjalista, powinien zainteresowac sie faktem, ze tak wielu antysemitow, rasistow wystepuje na terenie Bialostockiego, bliskosc Jedwabnego, Lomzy ma na to wplyw? Aby w jakis sposob "uleczyc" tych ludzi rosnacych w sile, nalezy zrozumiec ich motywy dzialania i wlasnie pochodzenie, czy wyniesli te poglady z domu, dlaczego? Bialostockie to takze siedlisko ludzi podatnych na wspieranie takich partii jak PiS, uwazajacych sie za "patriotyczne". Te partie wykorzystuja mity "prawdziwego Polaka" i z gory jakby skazuja tych mlodziencow na ruchy szowinistyczne, niebezpieczne dla normalnego dzialania panstwa. Sposrod nich moze niedlugo wyrosnac taki nasz Breivik, nawiedzony nacjonalista ratujacy biala rase poprzez ataki na mlodziez, cudzoziemcow - po prostu sa to byc moze potencjalni terrorysci. Na razie terroryzuja "obcych", pozniej nas wszystkich. Jakies organizacje CBA czy inne powinny sie nimi zajac. Poza tym - nareszcie skazujac ich na nawet maly wyrok pokazujemy, ze sa po prostu przestepcami a nie zadnymi "patriotami". Kto uczy dzis patriotyzmu nasza mlodziez, i JAKIEGO?
Obserwuj wątek
    • bartek_kozlov Złudna droga 01.09.12, 08:10
      Sędzia wydający wyrok w sprawie IV Edycji stwierdził, że od słów i gestów tylko krok dzieli od czynów godzących w zdrowie i życie ludzkie. Oskarżeni w sprawie „IV Edycji” bez wątpienia byli winni (także) wielu przestępstw skierowanych przeciwko życiu i zdrowiu ludzi. To – jak pisałem w swym poprzednim komentarzu forum.gazeta.pl/forum/w,52,138411634,138543488,Wsadzic_do_wiezienia_i_bedzie_dobrze_.html – nie byli mili chłopcy. Jednak między malowanymi przez członków tej grupy napisami i symbolami, takimi, jak Gwiazdy Dawida na szubienicy, bazgroły w stylu „Jude Raus”, swastykami czy krzyżami celtyckimi, a aktami przemocy nie było jasnego związku przyczynowo – skutkowego. Nikt zresztą w procesie „IV Edycji” takiego związku nie starał się wykazać. Ale też prawdę mówiąc nie musiał. Polskie prawo zabrania publicznego propagowania faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju państwa, nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość oraz znieważania grupy ludności albo poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu bezwyznaniowości bez względu na to, czy konkretne wypowiedzi prowadzą do jakichś szkodliwych skutków i nawet bez względu na to, czy istnieje obawa, że mogą one – w danym przypadku – do takich skutków doprowadzić.

      Podejście to – trzeba powiedzieć – jest zgodne z tym, które w większości krajów świata – z ważnym wyjątkiem w postaci USA, gdzie tylko te „nienawistne” wypowiedzi, które mają na celu natychmiastowe wzniecenie przemocy i faktycznie mogą ją w danym przypadku wzniecić mogą być karalne – istnieje w przypadku tego, co określa się zwykle mianem „hate speech” – a więc wypowiedzi szczujących i poniżających przeciwko takim czy innym grupom narodowościowym, rasowym, religijnym itp. Podejście to ma dla wielu ludzi swój „urok”: przemoc na tle nienawiści narodowościowej, rasowej czy religijnej jest złem tego kalibru, że złu temu należy zapobiegać, zanim niebezpieczeństwo tego zła stanie się jasne i bezpośrednie.

      Innymi słowy, wypowiedzi nawołujących do nienawiści – a więc jedynie skrajnie negatywnej emocji – przeciwko grupom narodowościowym, rasowym, religijnym, etnicznym itd. bądź znieważających takie grupy zakazuje się (po części przynajmniej) z tego powodu, iż uważa się, że wypowiedzi te mogą u niektórych osób zrodzić przekonania i pobudzić emocje, które staną się podłożem przestępczych działań.

      Przyjmijmy dla dobra argumentacji, że założenie takie jest słuszne. Historyczne doświadczenia bez wątpienia pokazują, że poglądy o charakterze rasistowskim czy antysemickim mogą być niebezpieczne. Ale czy tylko te? Otóż moim zdaniem nie. Śmiem twierdzić, że każda propaganda (nie używam tego słowa w sensie pejoratywnym) która explicite lub implicite przedstawia coś – działalność jakichś instytucji, zależne (bądź rzekomo zależne) od ludzi zjawisko – jako niemożliwe do zniesienia zło – bądź odwrotnie, jako zasługujące na szczególną ochronę czy ocalenie dobro – może przyczynić do zrodzenia się u niektórych osób przekonań i emocji, które część takich osób mogą motywować do niszczenia mienia, czy przemocy przeciw ludziom.

      Przykładów na potwierdzenie tej tezy znaleźć można wiele. Oto niektóre z nich. Pod koniec lutego 2010 r. w argentyńskim mieście Goya popełniona została straszliwa, a zarazem dziwaczna, zbrodnia. Mieszkająca w tym mieście para kochanków – Francisco Lotero i Mirriam Coletti – oddała strzały do dwójki swoich malutkich dzieci – z których jedno cudem przeżyło – i popełniła samobójstwo. Co popchnęło Lotero i Coletti do dokonania tego okrutnego i desperackiego czynu? Odpowiedzi na to pytanie dostarczył list, znaleziony przez policję przy ich zwłokach: Lotero i Colleti postanowili zabić siebie i swoje dzieci…. ponieważ bali się skutków globalnego ocieplenia.

      Oto pierwszy z przykładów zbrodni, do popełnienia których w ewidentny sposób przyczyniło się szerzenie pewnych idei – Lotero i Coletti nie zabiliby siebie i swojego dziecka i nie próbowaliby zamordować drugiego ze strachu przed globalnym ociepleniem, gdyby o efekcie cieplarnianym i jego konsekwencjach – straszliwych suszach, powodziach, huraganach, zmianie linii brzegowej kontynentów wcześniej nie czytali lub nie słyszeli. Prawda, że być może byli to psychopaci, którzy jeśliby nie uśmierciliby siebie i swojego potomka ze strachu przed globalnym ociepleniem, to zrobiliby to z jakiegokolwiek innego powodu. Być może. Ale w konkretnym przypadku to jednak – być może, że cokolwiek wyolbrzymiona w ich chorej wyobraźni – wizja skutków globalnego ocieplenia – wizja szerzona w wielu publikacjach, filmach itd. – dostarczyła im motywacji do popełnienia morderstwa. Zabójstwo i samobójstwo popełnione przez Francisco Lotero i Miriam Coletti nie było, nawiasem mówiąc, jedynym przestępstwem, do którego przyczyniło się szerzenie tezy o zagrażającym światu i rzekomo powodowanym przez ludzi (na temat prawdziwości tej tezy nie chcę się tu wypowiadać – acz jestem w tej kwestii raczej sceptykiem) globalnym ociepleniu: wśród przestępstw tych można wymienić choćby dokonywane przez niektórych skrajnych enwironmentalistów podpalenia samochodów typu SUV – usprawiedliwiane przez nich jako czyny popełnione w celu ratowania naszej planety przed globalnym ociepleniem i zaprotestowania przeciwko nadmiernej, niszczącej przyrodę i bogactwa naturalne, konsumpcji.

      Wiele też innych idei, niż idea, że Ziemi zagraża powodowany przez ludzi efekt cieplarniany dostarcza niektórym osobnikom motywacji do aktów wandalizmu i przemocy. Zadajmy sobie pytania: czy np. przestępstwa dokonywane przez skrajnych obrońców praw zwierząt – takie, jak podpalenia rzeźni i sklepów z futrami, lub podkładanie bomb w laboratoriach, gdzie wykonuje się testy na zwierzętach zdarzałby się, gdyby nikt nie mówił i nie pisał o cierpieniach zabijanych na żywność i futra lub wykorzystywanych w laboratoryjnych eksperymentach „braci mniejszych” i gdyby nikt nie głosił twierdzeń, że przemoc przeciwko zwierzętom jest tak samo moralnie zła, jak przemoc przeciwko ludziom? Czy gwałtowne i prowadzące nieraz do potężnych strat materialnych rozruchy towarzyszące niejednokrotnie mityngom instytucji kojarzonych z globalizacją – Banku Światowego, Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Światowej Organizacji Handlu czy tzw. Grupy G8 zdarzałyby się, gdyby w umysły pewnych ludzi nie zostało uprzednio wpojone przekonanie, że instytucje te są odpowiedzialne za bezrobocie, wyzysk pracowników, niszczenie środowiska i generalnie rzecz biorąc całą nędzę krajów Trzeciego Świata? Czy podpalenia laboratoriów, gdzie prowadzi się eksperymenty genetyczne lub rozruchy wywoływane przez przeciwników energii nuklearnej (szereg takich rozruchów wydarzyło się w Niemczech – zob. en.wikipedia.org/wiki/Anti-nuclear_movement_in_Germany miałyby miejsce, gdyby pewni ludzie nie zostali przekonani do poglądów, że manipulacje genetyczne i wykorzystywanie energii pochodzącej z promieniotwórczego rozpadu uranu są czymś śmiertelnie niebezpiecznym dla ludzi i innych organizmów żyjących na naszej planecie? Czy przestępstwa niektórych wyznawców idei tzw. głębokiej ekologii, takie, jak niszczenie inwestycji budowlanych wkraczających na tereny niezagospodarowane jeszcze przez człowieka czy wysadzanie przebiegających przez takie tereny linii energetycznych lub gazociągów miałyby miejsce, gdyby w umysły tych ludzi nie zostało zasiane przekonanie,
      • bartek_kozlov Złudna droga - c.d. 01.09.12, 08:11
        że człowiek jest tylko jednym z wielu gatunków żyjących na naszej planecie – nie ważniejszym i niemającym większych praw od pozostałych i niemogącym zatem zaspokajać swoich potrzeb (poza jakimiś zupełnie elementarnymi) kosztem innych – równie wartościowych i mających takie samo prawo do życia i rozwoju organizmów? (nie wspomnę tu już o jeszcze dalej idącym poglądzie, że „człowiek jest rakiem ziemi. Na głoszenie tego mało pewnie chwytliwego ale mogącego mieć niebezpieczny wpływ na jakichś psychopatów i potencjalnie omnicydalnego przekonania nie ma żadnego paragrafu). Czy podkładanie bomb pod kliniki aborcyjne i strzelanie do wykonujących zabiegi aborcji lekarzy zdarzałoby się, gdyby nie szerzono twierdzeń, że przerywanie ciąży nie różni się moralnie od morderstwa? Czy – z drugiej strony – zdarzające się także akty przemocy przeciwko zwolennikom zakazu przerywania ciąży ze strony zwolenników „prawa do wyboru” miałyby miejsce, gdyby sprawcy tych czynów nie zostali wcześnie przekonani do poglądu, że zakaz aborcji jest brutalną ingerencją w prywatność kobiety i jej podstawowe prawo do decydowania o tym, czy i kiedy zostać matką?

        Niestety – wiele poglądów, wiele treści szerzonych czy to w Internecie czy w innych mediach może dostarczać niektórym ludziom motywacji do destrukcyjnych działań. Jak stwierdził niegdyś sędzia Sądu Najwyższego USA O.W. Holmes „każda idea jest podżeganiem” (zob. opinię w sprawie Gitlow v. New York z 1925 r. www.law.cornell.edu/supct/html/historics/USSC_CR_0268_0652_ZD.html ). Trudno naprawdę powiedzieć, gdzie jest granica między potencjalnie niebezpieczną i nie stwarzającą zagrożenia ekspresją. Przykłady takich ludzi, jak niemiecki seryjny morderca kobiet Heinrich Pommerenke, którego do zbrodni natchnęła scena tańca Żydówek wokół Złotego Cielca w filmie „Dziesięcioro Przykazań” (USA, 1956) lub angielski „wampir” John Georg Heigh, który zapragnął ludzkiej krwi w następstwie myśli i marzeń sennych wywołanych wrażeniem, jakie wywarł na nim krucyfiks wiszący w jednej z angielskich katedr pokazują, że nawet bardzo niewinne – z pozoru – treści mogą dostarczać niektórym osobnikom natchnienia do makabrycznych aktów przemocy. Zabronimy z takiego powodu wieszania krucyfiksów i wyświetlania filmów typu „10 przykazań”?

        Poglądy o charakterze pro-totalitarnym oraz ksenofobicznym i rasistowskim, których publicznego głoszenia zabraniają artykuły 256 i 257 kodeksu karnego są więc tylko jednymi z wielu typów poglądów, które mogą się stać i niekiedy niestety stają się podłożem przemocy. Zakaz tych poglądów – przy tolerowaniu przez prawo innych, ,mogących mieć podobnie negatywne skutki (zauważmy, że zakazane jest „nawoływanie do nienawiści” na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych oraz ze względu na bezwyznaniowość – ale nie innych, takich jak np. majątek, czy sposób jego zdobycia bądź przekonania oraz znieważanie grupy ludności albo poszczególnej osoby z powodu przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo bezwyznaniowości lecz nie jakichkolwiek innych cech – zamożności, pochodzenia i statusu społecznego) są więc wybiórcze i dyskryminacyjne, a zatem po prostu niesprawiedliwe. Zakazy te godzą w moim przekonaniu w konstytucyjne zasady, że państwo pozostaje bezstronne w sprawach światopoglądowych i że nikt nie może być dyskryminowany w życiu publicznym z jakiejkolwiek przyczyny – w tym między innymi przekonań. (zwracałem na to uwagę w tym tekście bartlomiejkozlowski.eu.interii.pl/heil.htm )

        Zakazy wyrażone w artykułach 256 i 257 kodeksu karnego nie spełniają też – moim zdaniem – innego warunku zgodności ograniczenia wolności słowa z konstytucją – takiego mianowicie,
        by ograniczenie to było konieczne dla ochrony takich dóbr, jak bezpieczeństwo państwa, porządek publiczny, moralność publiczna, ochrona środowiska bądź prawa i wolności innych osób. Zapobieganie czynom groźnym dla ludzkiego życia i zdrowia to bez wątpienia niezmiernie ważny cel – tak ważny, że może niekiedy usprawiedliwić ograniczenie wolności słowa: nawet najściślej rozumiana swoboda wypowiedzi nie może – jak stwierdził wspomniany już sędzia Holmes – chronić przed karę kogoś, kto w pełnym ludzi teatrze kłamliwie krzyczy „pożar” i wznieca przez to groźną w skutkach panikę. Ale zakazy, o których tu mowa czynom takim czynom według wszelkiego prawdopodobieństwa nie zapobiegają. Jak pisałem w swym poprzednim komentarzu w USA, gdzie ani „propagowanie faszyzmu” ani „mowa nienawiści” (poza skierowanymi przeciwko konkretnym osobom napaściami słownymi twarzą w twarz, groźbami użycia przemocy i bezpośrednio niebezpiecznym intencjonalnym podburzaniem do przestępczych działań) nie są uznawane za czyny karalne, poziom przestępczości motywowanej nienawiścią czy pogardą na tle rasowym, narodowościowym lub religijnym jest znacznie niższy, niż w niektórych krajach mających szerokie i energicznie egzekwowane zakazy „hate speech” (polecam w tej kwestii ten artykuł www.nationalreview.com/articles/273474/hate-speech-and-anders-breivik-jacob-mchangama i tą publikację www.b.dk/globalt/gaar-der-en-lige-linje-fra-ord-til-mord - można przetłumaczyć z duńskiego za pomocą translate.google.com/ . Zakazy nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, rasowych, etnicznych, religijnych etc. czy znieważania grup wyróżniających się rasą, narodowością lub innymi cechami nie sprawią, że z ludzkich umysłów zniknie nienawiść i pogarda wobec Żydów, muzułmanów, Ukraińców lub jakichkolwiek innych grup chronionych przed „mową nienawiści”. Spowodują natomiast, że u ludzi wyznających antysemickie czy rasistowskie poglądy – a tych niestety w Polsce nie brakuje – narodzi się poczucie prześladowania, traktowania jako obywateli drugiej (w najlepszym razie) kategorii, a co za tym idzie jeszcze większa nienawiść wobec grup postrzeganych przez nich jako niesłusznie faworyzowane przez władze (o ile nie sprawujące de facto władzy) i odpowiedzialne za stosowane wobec nich represje. Jeśli za „nienawistne” słowa można trafić do więzienia tak samo, jak za motywowane nienawiścią akty przemocy, to dlaczego ograniczać się do tych pierwszych, skor ewentualne konsekwencje prawne tych drugich wcale nie muszą być bardzo różne, a uzyskany w ich wyniku efekt i przekaz dla społeczeństwa może być znacznie bardziej dobitny? Niestety – przy wszystkich dobrych chęciach (wiemy oczywiście, co jest nimi wybrukowane) zakazy „mowy nienawiści” typu artykułów 256 i 257 polskiego kodeksu karnego to droga prowadząca nie do likwidacji rasizmu i ksenofobii, lecz – potencjalnie – do totalitaryzmu i tyranii (pisałem o tym w tym tekście bartlomiejkozlowski.eu.interii.pl/hatelogic.htm ). Jakkolwiek odrażającymi ludźmi nie byliby członkowie IV Edycji, proces tej grupy i wydany w jej sprawie wyrok dobitnie pokazują, że państwo polskie kroczy tą złudną i niemogącą doprowadzić do niczego dobrego drogą.

        I jaszcz krótkie uzupełnienie w sprawie (nie)konstytucyjności artykułów 256 i 257 k.k. Obecność tych przepisów w kodeksie karnym usprawiedliwia się często poprzez odwołanie się do artykułu
        • bartek_kozlov Złudna droga - zak. 01.09.12, 08:14
          13 konstytucji, który – mówiąc w pewnym uproszczeniu – zabrania działalności partii i organizacji faszystowskich, komunistycznych i rasistowskich (a także tajnych i zmierzających do obalenia ustroju przemocą). Ale powoływanie się na art. 13 konstytucji w celu usprawiedliwienia artykułów 256 i 257 k.k. nie jest dla mnie przekonujące. Indywidualne głoszenie pewnych poglądów nie jest tym samym, co działalność organizacji opartych na tych poglądach. Jeśli przyjmuje się, że art. 13 konstytucji wyjmuje poglądy o charakterze pro-totalitarnym i rasistowskim spod normalnej, konstytucyjnej ochrony wolności słowa i sprawia, że zakazy głoszenia takich poglądów są konstytucyjnie usprawiedliwione bez względu na to, czy są one „konieczne w demokratycznym państwie” dla osiągnięcia takich czy innych celów, to trzeba dojść do wniosku, że artykuł ten wyjmuje takie poglądy spod ochrony zapewnianej przez jakiekolwiek przepisy konstytucyjne – takie np. jak art. 47 gwarantujący ochronę prawną życia rodzinnego. Wynikałoby więc z tego , że za całkowicie zgodne z konstytucją należałoby uznać zakazy samego wchodzenia na faszystowskie czy rasistowskie strony internetowe, zakazy wygłaszania „faszystowskich” poglądów naweg w czterech ścianach prywatnego mieszkania, a także podsłuchiwanie osób podejrzanych o posiadanie poglądów faszystowskich czy odbieranie takim ludziom dzieci – tak jak tym, którzy znęcają się nad dziećmi. To niestety przerażająca wizja i trzeba powiedzieć, że artykuł 13 konstytucji -m jeśli może być interpretowany jako usprawiedliwiający artykuły 256 i 257 k.k., to może być też interpretowany jako pozwalający na takie działania. Zdrowy rozsądek – który zawsze powinien uzupełniać literę prawa – sugeruje jednak, że tak interpretowany być on nie powinien. I nie powinien być też jako usprawiedliwiający – lub tym bardziej nakazujący – istnienie przepisów typu art. 256 i 257 w kodeksie karnym.
    • amelie2 [...] 01.09.12, 08:25
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • bartek_kozlov Re: Skini za kraty. Prymitywni, niebezpieczni 01.09.12, 08:30
      Nie wiem, czy w Białostockim wstępuje jakoś szczególnie wielu antysemitów, czy rasistów. Być może - ale sam fakt działalności takiej grupy, jak IV edycja jeszcze tego nie dowodzi. Organizacje tego typu, co IV edycja powinny być pod obserwacją. Ale skazywanie członków takich organizacji i w ogóle rasistów czy neonazistów za wyrażane przez nich poglądy (a nie tylko za akty wandalizmu i przemocy, co oczywiście powinno mieć miejsce) spowoduje, że grupy takie jeszcze bardziej zejdą do podziemia i reakcja na ich działania stanie się jeszcze trudniejsza. Kryminalizacja "hate speech" jak pisałem w swym komentarzu jest znakomitą drogą, by z rasistów i antysemitów naprawdę uczynić przestępców - bynajmniej nie tylko słownych, czy mażących coś po murach. A Breivik, chciałbym zauważyć, pojawił się w kraju, w którym publicznej "mowy nienawiści" było o wiele mniej, niż w wielu innych miejscach. Pisałem o tym we wcześniejszym komentarzu odnośnie tej sprawy - zob. forum.gazeta.pl/forum/w,52,138411634,138543488,Wsadzic_do_wiezienia_i_bedzie_dobrze_.html
      • kj44 Re: Skini za kraty. Prymitywni, niebezpieczni 01.09.12, 14:50
        'hate speech' JEST aktem kryminalnym w wiekszosci wysoko rozwinietych krajow. O wandalizmie nie wspomne. W koncu raz mozna przeczytac w polskiej prasie, ze takie akty nie sa bezkarne!
        • bartek_kozlov Zły sposób walki z antysemityzmem 01.09.12, 16:55
          Zgoda, że „hate speech” jest aktem kryminalnym w większości krajów świata, ale nie znaczy to, że na pewno powinna nim być. Karalność „mowy nienawiści” – która nie jest, powiedzmy, stwarzającym bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa innych podburzaniem do przemocy (w postaci np. linczu czy pogromu), bądź werbalnym dręczeniem czy zastraszaniem konkretnych ludzi jest tak naprawdę bardzo sporną sprawą. Zwracałem na to uwagę w niektórych swoich tekstach na ten temat – np. w tym bartlomiejkozlowski.eu.interii.pl/tejkowski.htm

          I jeszcze jedno uzupełnienie w nawiązaniu do wcześniejszego komentarza (forum.gazeta.pl/forum/w,904,138580337,138580365,Zludna_droga.html ). Sędzia Sławomir Wołosik stwierdził, że skini z „IV Edycji” malując swastyki, powieszone Gwiazdy Dawida, napisy „Jude raus” i krzyże celtyckie działali z bezpośrednim zamiarem wzniecenia nienawiści wobec narodu żydowskiego. Faktycznie, członkowie tej grupy chcieli pokazać, że w Białymstoku nienawidzi się Żydów. Ale polskie prawo (art. 256 k.k.) zabrania jedynie nawoływania do nienawiści, której podłożem („tłem”) są różnice narodowościowe, etniczne, rasowe, wyznaniowe lub bezwyznaniowość, a nie po prostu wyrażanie takiej nienawiści. To ważne rozróżnienie, gdyż jedną z fundamentalnych zasad prawa karnego jest zasada, że pojęć zawartych w przepisach karnych nie wolno interpretować rozszerzająco.
          Czy można jednak z uczciwym stopniem pewności powiedzieć, czy ktoś, kto – dajmy na to – maluje Gwiazdę Dawida na szubienicy działa w zamiarze wywołania uczucia nienawiści do Żydów u innych osób, czy jedynie w zamiarze wyrażania własnej nienawiści – co najwyżej godząc się z tym, że może pobudzić nienawiść u innych - co w przypadku, gdy przestępstwo „nawoływania do nienawiści” może być popełnione wyłącznie z zamiarem bezpośrednim nie wyczerpuje warunków karalności? Ja mogę powiedzieć, iż wydaje mi się, że ktoś, kto maluje takie rzeczy, jak powieszone Gwiazdy Dawida czy napisy „Jude raus” robi to po to, aby pobudzać do nienawiści przeciwko Żydom. Ale to jest moje odczucie jako człowieka, który uważa, że antysemityzm jest czymś generalnie rzecz biorąc złym. Ocena tego, czy jakaś wypowiedź jest czy też nie jest „nawoływaniem do nienawiści” zależy, niestety, od subiektywnego widzimisię oceniającego. „Nawoływanie do nienawiści” to bardzo nieprecyzyjne pojęcie. Wiadomo, że chodzi o zachęcanie do wrogiego nastawienia, jakichś skrajnie negatywnych emocji wobec jakieś grupy, czy nawet konkretnej osoby, różniącej się takimi cechami, jak narodowość, rasa, czy wyznanie. Ale gdzie jest granica między przestępczym „nawoływaniem do nienawiści” a „nawoływaniem” do – powiedzmy – niechęci, uprzedzeń czy nawet – zaryzykuję to twierdzenie – wrogości – które wciąż nie jest penalizowane? Niestety, takie pojęcie, jak „nienawiść” – a co za tym idzie, także „nawoływanie do nienawiści” nie jest czymś, co ma jasno określony i bezdyskusyjny zakres.

          Czy widok powieszonych Gwiazd Dawida, napisy Jude Raus, krzyże celtyckie i swastyki mogą wywoływać nienawiść wobec Żydów? Być może, że u jakichś degeneratów, i tak już wyznających antysemickie przekonania symbole te mogą pobudzać antysemickie emocje. Równie jednak dobrze symbole te mogą pobudzać do uczuć solidarności i sympatii wobec Żydów jako obiektów niezasłużonej i absurdalnej agresji i uświadamiać, że zjawiska takie, jak rasizm i antysemityzm nie są czymś wydumanym, lecz realnym, z czym trzeba walczyć. Walka z tymi zjawiskami – dopóki przybierają one postać tylko słowną, czy symboliczną (poza przypadkami wspomnianymi na wstępie tego komentarza) – powinna jednak polegać na – nieładnie trochę mówiąc – kontrpropagandzie, a nie ma represjach, które jak pisałem choćby w poprzednim komentarzu, nie prowadzą do likwidacji takich zjawisk, jak antysemityzm czy rasizm – a co najwyżej do wyrażania ich (w większym stopniu) w innej, niż same tylko słowa czy symbole, formie. Jeśli skini z „IV Edycji” chcieli pokazać, że Białymstoku nienawidzi się Żydów, to właściwą reakcją byłoby możliwie dobitnie pokazanie, że w Białymstoku (i gdziekolwiek indziej) Żydzi są akceptowani tak samo, jak członkowie każdej innej narodowości, konfesji, czy rasy. Poprzez potępiające czy to antysemityzm w ogóle czy jego konkretne przejawy komentarze w tradycyjnej prasie lub w Internecie, poprzez demonstracje wyrażające sprzeciw wobec antysemityzmu, poprzez publiczne debaty, w których będzie można wykazać prymitywizm, niemoralność i po prostu zło tkwiące w antysemickich czy rasistowskich poglądach. Represje za antysemickie wypowiedzi – a nawet sama obecność przepisów typu art. 256 czy 257 w kodeksie karnym – może sprawić, że do tego rodzaju działań – bardziej mogących przyczynić się do zwalczania rasizmu i antysemityzmu, niż zamknięcie iluś tam ludzi za kraty i zmuszenie innych do milczenia bądź zabierania głosu w takiej formie, by nie podpadała ona pod „literę” prawa – zabraknie motywacji: po co walczyć z poglądami antysemickimi w sposób werbalny, jeśli od walki z takimi poglądami jest prokurator? To nie jest właściwa i mogąca prowadzić do sukcesu droga walki z takimi zjawiskami, jak antysemityzm i rasizm.
          • inkwizytorstarszy Re: Zły sposób walki z prawdą.... 01.09.12, 17:20

            Mam nadzieję że "bartek_kozlov" nigdy nie dostanie żadnej władzy w ręce.
            Bo świat byłby jeszcze gorszy.
            Jego wypowiedz pachnie prochem i krwią, jakże pięknie zamaskowanymi....
            Oczywiście w imię Wolności.
            • bartek_kozlov Re: Zły sposób walki z prawdą.... 01.09.12, 17:39
              No pięknie. Ale nie będę dowodził, że nie jestem wielbłądem. Komentarz mojego przedmówcy dowodzi, że rzeczowa polemika z nim nie jest możliwa.

              P.S. O władzę się nie ubiegam. Choć nie ukrywam, że marzę (czasem) o niej.
    • para-lela Skini za kraty. Prymitywni, niebezpieczni 01.09.12, 08:45
      zupełnie jak Pussy Riot
      • kj44 Re: Skini za kraty. Prymitywni, niebezpieczni 01.09.12, 14:52
        zupelnie nie! Pussey riot nie malowaly swastyk na scianach i grobach, nie nawolywaly do nienawisci innych narodow czy religii!
        • bartek_kozlov Re: Skini za kraty. Prymitywni, niebezpieczni 01.09.12, 17:35
          Zgoda. Pussy riot nie nawoływały do nienawiści wobec jakichś nacji czy grup wyznaniowych. Wyrażały - w kontrowersyjnej, mogącej razić niektórych formie - przekonania, wobec których wielu ludzi, w tym ja, odczuwa sympatię. Zauważmy jednak, jak stosunkowo niewinny protest song Pussy Riot został zinterpretowany przez prokuraturę i sąd. Dziewczynom z Pussy Riot zarzucono bluźnierstwo - też pytanie dlaczego, skoro rosyjski kodeks karny nie zna takiego przestępstwa (ani figurującego w naszym k.k. przestępstwa "obrazy uczuć religijnych"? Ale gdzie w śpiewanej przez nie piosence 'Bogurodzico przegoń Putina" było wyrażenie nienawiści czy pogardy wobec np. Boga, Matki Boskiej, czy sakramentów, czyli to, co zazwyczaj utożsamia się z pojęciem bluźnierstwa? Aby uznać, że członkinie Pussy Riot popełniły bluźnierstwo sięgnięto, jak czytałem, do ustaleń jakiegoś soboru chyba z VII wieku, gdzie stwierdzono, że bluźnierstwem jest m.in. tańczenie w świątyni. Jeśli tak - to co np. nabożeństwami neokatechumenalnymi, których tradycyjnym elementem jest zbiorowy taniec wokół ołtarza na zakończenie mszy św.? Niestety, przepisy zabraniające "propagowania faszyzmu" "nawoływania do nienawiści" na tle takich czy innych różnic i "znieważania" pewnych rodzajów grup ludzi mają podobny potencjał do nadużyć, jak rosyjski przepis o chuligaństwie - na podstawie którego skazano Pussy Riot - czy nasz przepis o obrazie uczuć religijnych, który przy pewnej tylko manipulacji zawartych w nim pojęć też pewnie można byłoby przeciwko nim wykorzystać. W każdym razie, w systemie prawnym, w którym wolność słowa zakreślona jest tak szeroko, że obejmuje ona nawet szerzenie nienawiści wobec grup narodowościowych, rasowych czy religijnych Pussy Riots mogłyby się czuć bezpiecznie (pomijam kwestie związane z samym miejscem ich występu - gdyby Pussy Riot zostały skazane na jakąś niewysoką grzywnę po prostu za naruszenie spokoju miejsca przeznaczonego do odprawiania obrzędów religijnych to nie uznałbym tego za niedopuszczalne ograniczenie wolności słowa). W systemie, w którym "mowa nienawiści" - nawet nie wywołująca bezpośredniego i wyraźnego zagrożenia. a po prostu obraźliwa czy nienawistna per se co bezpieczeństwa takiej grupy nie byłbym już tak pewien. Jeśli karalne są wypowiedzi obrażające jakieś narody, czy rasy, to zawsze może pojawić się pytanie, dlaczego bezkarne mają być wypowiedzi znieważające to, co dla pewnych ludzi stanowi świętość (bądź nawet po prostu postrzegane w taki sposób - na mój gust Pussy Riot nie znieważyły Boga ani Matki Boskiej). Jest kwestią w gruncie rzeczy gustu, co jest gorsze i bardziej zasługujące na represje.
    • mojekontodonews Re: Skini za kraty. Prymitywni, niebezpieczni 01.09.12, 14:37
      No proszę wypowiedź godna pozwu Michnika przeciwko Ziemkiewiczowi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka