puuchatek
19.09.12, 07:22
"...zostawił w mieszkaniu Seredyńskiego 10 tys. zł. Przekonywał go niezbyt subtelnymi słowami: "Nie leć w ch... i bierz kasę". (...)
Wręczył torbę, gdzie było 100 tys. zł, tłumacząc, że to honorarium za wielomiesięczną współpracę."
Co to, do cholery w ogóle ma wspólnego z "prowokacją policyjną"?!
Prowokacja polega na tym, że jest osoba podejrzana o branie łapówek - więc jej się taką łapówkę wręcza w sposób kontrolowany. Czyli - ta osoba mówi "załatwię wam cośtam" i dostaje za to kasę.
Tu mamy sytuację, w której d żadnego "załatwiania" nie doszło, a kasa została tym ludziom wepchnięta tylko po to, żeby można było ich wsadzić.