Dodaj do ulubionych

Rybiński nie plagiatował, tylko kradł cudze tek...

05.02.05, 01:25
Obserwuj wątek
    • r.glogowski Niezle jaja Panowie 05.02.05, 01:55
      I to na jakim szczeblu. Sprawét raktuje jednak nieco ogólniej. Kontrasty miédzy
      tymi dwoma ( myslé o "Gqazecie" i "Rzeczpopolitej") redakcjami bedá sie
      zaostrzac ttm bardziej im im blizej bedzie do wyborów i utworzenia
      przewidywanego prawicowego gabinetu. Prawicowi publicysci i dziennikarze z nimi
      po cichu symaptyzujácy coraz bardzie bédá czuli ze "nadchodzi wrszcie ich
      minut", a druga strona - liberalna, czasem o sklonnosciach lewicowych coraz
      bardziej bedzie odczuwala ze jest atakowana.

      Uwazam ten proces za naturalny.

      Smuci natomiast poziom tych "aferek"
      Maciej Rybinski jeden z gownych publicystów waznego
      dziennika, którego komentarze pojawiaja sie prawie kazdego tygodnia,
      pozwilil sobie na taká lipé?

      Skoro na tkaim szczeblu dochodzi do takich "przekrétów"
      to smiejscie sie potem z lepperowych wystépków.

      Acha i jeszcze uwaga dotyczaca tego portalu,
      dlaczego niektórych artykulów nie mozna komentowac?
      Czemu zrezygonowaliscie z takiej opcji?
      Wiem, ze wiekszosc z nich byla po prostu wylgarna,
      ale rozwiázcie to w jakis inny sposób a nie odbierajác
      mozliwosc zabierania glosu.


      Pozdrawiam,

      Rafal Glogowski

      • pyzol1 Re: Niezle jaja Panowie 05.02.05, 02:20


        Nooo. Klasyczne wyciaganie brudow. A Rybinski dal tylow i nie ma co tu owijac w
        bawelne. Jak sie teraz zachowa, bedzie o nim swiadczylo istotniej, niz to,ze
        dopuscil sie czegos, co w owczenej prasie bylo "nagminne". Moze tak teraz
        wywalic wszystkie te owczesne nagminnosci i zasypac nimi starannie to narodowe
        wolanie o uporzadkowanie polskiej sceny politycznej? Na kazdego znalezc
        jakiegos bruda. Da sie. Nobody is perfect.

        Powodzenia, panowie i panie,bo MY i tak bedziemy upominac sie o oczyszczenie
        polskiej sceny politycznej i ekonomicznej poprzez odkrycie powiazan z
        komunistyczna wladza dzisiejszych,najrozmaitszego sorta, VIPow.

        A wy, pierzcie sobie te swoje skarpetki do upojenia. Mnie to nie przeszkadza, a
        wrecz przeciwnie. Prosz ebardzo, na przyklad - dzis wiem,ze redaktor naczelny
        FORUM nie zglosil do prokuratury zawiadomienia o kradziezy, zas Rzeczpospolita
        olala plagiatorstwo.

        Ciekawe, czy tylko w Rzeczpospolitej sie ono zdarzalo i czy "nagminnosc" nie
        dotknela i GW - no, ale z czasem z pyskowek pewnie wszystkiego sie dowiemy.


        Katarzyna Makowska

        • m635 Kradł,gwałcił,rabował i najgorsze-poparł lustrację 05.02.05, 16:18
          Przpominają mi się czasy Żołnierza Wolności.
          Czekam na tekst o tym jak p. Rybiński bił żonę i miał wspólną z Wildsteinem
          kochankę.
          • pyzol1 Re: Kradł,gwałcił,rabował i najgorsze-poparł lust 05.02.05, 22:25
            Rybinski byl kochanka Wildsteina. Zone bili razem, tylko zapomnieli czyja.
    • pyzol1 Re: Rybiński nie plagiatował, tylko kradł cudze t 05.02.05, 02:01
      Plagiat to przywlaszczenie cudzej wlasnosci intelektualnej. Mozna to nazwac i
      kradzieza, a takze "dziennikarska niefrasobliwoscia", jak to w FORUM ujeto 7
      lat temu.

      Porownanie obu tekstow wykazuje,ze Rybinski, rzeczywiscie, dokonal wykroczenia
      i dzis glupio sie tlumaczy. Bywa. Nie on jeden glupio sie tlumaczy. Glupie
      tlumaczenie ostatnio robi wielka kariere w massmediach, wiec spuscmy zaslone
      milosierdzia na jednego wystepnego Rybinskiego - moglo mu sie udzielic...

      Zastanawia mnie jednak fakt,jak i dlaczego "dziennikarska niefrasobliwosc"
      zamienila sie w "kradziez".

      Bo, przeciez, jezeli dokonano kradziezy, nalezalo zglosic to do prokuratury,
      zwlaszcza jezeli chodzi o zjawisko, ktore "pleni sie jak zaraza" i
      ma "charakter nagminny".

      Jezeli p. Herbich takiego zazalenia w t e d y nie zlozyl, to z jakich powodow
      d z i s "niefrasobliwosc dziennikarska" zamienila mu sie w "kradziez"? Czy aby
      nie po to aby zrobic z Rybinskiego "zlodzieja"? Wszak, lepiej to brzmi
      niz "plagiator" - nie? I jeszcze jak sie przy tej podmiance upiera!

      N.B. wcale mi Rybinskiego nie zal - kazdy popelnia bledy, ale mozna sie jeszcz
      e ich nie wypierac i po prostu przeprosic czytelnikow. Odwagi, panie Macieju -
      ja tam w pana kamieniem nie rzuce, choc, jako stary belfer, zapewne po lapach
      linijka przyloze jak spotkam.

      Katarzyna Makowska

      • desspo3 Re:despotka oswiecona ???? paternalizm prl-u 05.02.05, 04:38
        zlozyc samokrytyke i juz ?
        :-p
        • obcy999 Re:despotka oswiecona ???? paternalizm prl-u 05.02.05, 05:01
          Moze i cos bym napisal na ten temat, tylko wku..a mnie to logowanie. Pies
          jechal Gw-no.
      • w.wozniak Re: Rybiński nie plagiatował, tylko kradł cudze t 06.02.05, 00:21
        Szanowna Pani, jeżeli pani jako belfer z długim stażem, nie uznaje zerżnięcia,
        prawie slowo w słowo cudzego tekstu,przez dziennikarza "Rzepy" jednego z
        najważniejszych mediów w Polsce, za poważne wykroczenie, i nie potępia pani
        autora tegoż nadużycia, to nie chciałbym spotkać na swej drodze, jako
        prowadzący zajęcia na uniwersytecie, pani uczniów, którzy też nie będa widzieli
        nic dziwnego w oddawaniu cudzych, przeważnie ściagniętych z internetu prac,
        albo w ściąganiu na egzaminach.W czasie gdy Rybiński popelnił plagiat, nie było
        skutecznego prawa, które by umożliwiło ściganie tego typu zachowaniak stąd
        zapewne brak powiadomienia tzw. organów.Nie ma moralnego prawa do stawiania się
        w roli jakiegokolwiek autorytetu czlowiek, ktory robi takie numery.A fakt, że
        to przez tyle lat nie było upubliczniane świadczy raczej o slabości gazety
        wyborczej, albo po jej niechęci do babrania się w brudach.Po ataku Rybińskiego,
        musiała jednak nastąpić retorsja
        • pyzol1 Re: Rybiński nie plagiatował, tylko kradł cudze t 06.02.05, 06:31
          w.wozniak napisał:

          Rybciu, potepiam i nawet slowa "wykroczenie" uzylam. Co ty na tym
          uniwersytecie, z taka zdolnoscia czytania ze zrozumieniem, wykladasz? Kafelki?
          Oj, nie ja cie polskiego uczylam, nie ja....
          >W czasie gdy Rybiński popelnił plagiat, nie było
          >
          > skutecznego prawa, które by umożliwiło ściganie tego typu zachowaniak stąd
          > zapewne brak powiadomienia tzw. organów.
          Nie klamczusz bo bylo:
          pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_autorskie
          ( nawet w PRL bylo - acha!)



          Nie ma moralnego prawa do stawiania się
          > w roli jakiegokolwiek autorytetu czlowiek, ktory robi takie numery.


          A poprosze o cytat z Rybinskiego gdzie on SIE "stawia jako autorytet".

          A fakt, że
          > to przez tyle lat nie było upubliczniane świadczy raczej o slabości gazety
          > wyborczej, albo po jej niechęci do babrania się w brudach.Po ataku
          Rybińskiego,
          >
          > musiała jednak nastąpić retorsja

          Musiala. I - jak napisalam - wcale mi go nie zal.

          Wystarczy, czy mam go osobiscie bez sadu na galery odstawic?

          Kaska
        • leo.tolstoj Ta historia byla dobrze znana 06.02.05, 18:34
          Ta historia byla dobrze znana, wowczas na jakis czas Rzepa zdaje sie zawiesila
          Rybinskiego, dopiero kiedy Lukasiewicz zostal naczelnym Rybinski wrocil do
          pisania. Oprocz tej jednej oczywistej wpadki, ja bym w ogole dokladniej
          przyjrzal sie tworczosci publicysty dekomunizatora, wyciagnal jego publikacje z
          Rzepy o potem poszukal ich zrodel w niemieckiej prasie. Rybinski przez lata
          przysylal do Rzepy korespondencje z Niemiec. Jesli raz podobna historia wyszla
          na jaw zalozylbym sie, ze nie byla przypadkiem pojedynczym. Chyba sie szarpne
          na archiwum Rzepy, a potem postudiuje stare roczniki Frankfurter Algemeine,
          Frankfurter Rundschau, Welt, czy Sueddeutsche.
    • neskim Re: Rybiński nie plagiatował, tylko kradł cudze t 05.02.05, 05:41
      Nie dziwota, w końcu jego macierzysta gazeta ma za patrona największego
      plagiatora w powojennej Polsce, który na początku lat 60. przepisał cały
      artykuł z "Przeglądu Technicznego" i opublikował w swojej macierzystej wówczas
      Polityce, co można stwierdzić zaglądając do zszywek. W wyjaśnieniach, jeśli
      dobrze pamiętam na pierwszej stronie Polityki, tlumaczył się, iż myślał,
      że "Przegląd Techniczny" - najstarsze dziś pismo w Polsce o ponad 100 letniej
      historii - to biuletyn, z którego mozna zrzynać.
      tlumaczył
    • desspo4 Re: a kogo BW oplul oprocz maleszki i jego druzyny 05.02.05, 07:29
      • pianola2 Dajcie spokoj, moze i zerznal tekst. Chromolic to 05.02.05, 08:23
        Dajcie spokoj. Moze i zerznal tekst. Chromolic to. Cala ta dysputa ma odwrocic
        uwage od istoty sprawy jaka jest lustracja. Liczy sie kontekst, to ze teraz tak
        intensywnie chlopaki z GW sie tym zajmuja. Nikt im nie bronil robic z tego afery
        w bardziej neutralnym momencie. Robia to teraz na zasadzie wyciagnietego spod
        chalata haka.
        • holyboy_666 Re: może? 05.02.05, 09:52
          gdzieś ci uciekła chronologia. to święty rybiński zaczął te wymianę ciosów;-)
          • pianola2 Byleby ciosy na temat 05.02.05, 10:06
            To tak jakbym teraz przypomnial wlasnie ze Michnik kręcil przed komisja sledczą.
            A krecil na potęgę. Wtedy wlasnie pojąlem ze to wybitny kretacz. Ale nie
            wspominam o tym bo ze sprawa Wildsteina ma to luzny dosc zwiazek :)
    • blond_kasi tak trzymać, chłopaki, :) 05.02.05, 21:16
      uważam, że p. rybiński świetnie nadaje się do tej, hm, rady etyki mediów, :).
      bedzie tam dbał z innymi, pewnie za niezłą kasę, o moralność i poszanowanie
      autorytetow. zapewne zacznie od dania wyrazu swemu zgorszeniu wulgarnym
      językiem jerzego urbana. :).
    • pyzol1 Re: Rybiński nie plagiatował, tylko kradł cudze t 05.02.05, 23:02
      Pozwole sobie wrzucic tutaj:
      www.tygodniksolidarnosc.com/
      I, na wszelki wypadek, przesle jeszcze calosc




      Wildstein a Komisja Michnika
      Wersja do druku Krzysztof Wyszkowski

      Wszędzie w społeczeństwach demokratycznych swobodny dostęp do informacji należy
      do konstytucyjnego kanonu wolności obywatelskich i społeczeństwa
      obywatelskiego.

      Bronisław Wildstein udostępnił jawny indeks zasobów IPN. Koalicja mentalnych
      homo sovieticus okrzyknęła go "barbarzyńcą" i doprowadziła do usunięcia z pracy.
      Wobec tego pokazu hipokryzji, warto zestawić tzw. sprawę Wildsteina z prawdziwą
      aferą udostępnienia ściśle tajnych archiwów UB-SB grupie osób zwanej Komisją
      Michnika.

      Komisja Michnika
      Ludzie, którzy okrzyknęli Wildsteina barbarzyńcą, powinni byli wcześniej
      zapytać profesora Jerzego Holzera, pracownika Polskiej Akademii Nauk i
      współpracownika IPN, czy mówił swoim znajomym, że widział w archiwum SB
      materiały świadczące o tym, że Leszek Moczulski był agentem? Powinni zapytać
      magistra historii, redaktora naczelnego "GW", czy mówił swoim znajomym, że
      widział w archiwum SB donosy składane przez Dariusza Fikusa? Powinni zapytać
      obu historyków i redaktorów, czy prawdą jest, że weszli do archiwum SB
      całkowicie bezprawnie, przeglądali tam teczki swoich znajomych i przeciwników
      politycznych, a następnie wykorzystywali tę wiedzę do np. przeprowadzenia
      czystki w "Gazecie Wyborczej"?

      Barbarzyńca w archiwum SB
      Wiosną 1990 roku po Warszawie zaczęły rozchodzić się sensacyjne plotki, że Adam
      Michnik opowiada znajomym o donosach Dariusza Fikusa, a Jerzy Holzer na
      przyjęciach potwierdza na podstawie akt SB agenturalność Leszka Moczulskiego.
      Gdy spotkałem osobę, która potwierdziła mi, że była osobiście świadkiem relacji
      Holzera z pobytu w archiwum SB, natychmiast udałem się do prof. Henryka
      Samsonowicza, który jako minister edukacji sprawował z urzędu nadzór nad
      całością archiwów państwowych. Minister był nieobecny, ale przyjęła mnie jego
      zaufana sekretarka, która po usłyszeniu, z czym przychodzę, wpadła w popłoch.
      Wyraźnie przestraszona, żeby udowodnić niewinność swego przełożonego, wyjaśniła
      mi przebieg całej afery.
      Oto dwa miesiące wcześniej Krzysztof Kozłowski, wiceminister spraw
      wewnętrznych, wychodząc z posiedzenia Rady Ministrów, podszedł do min.
      Samsonowicza i przedstawił mu osobistą prośbę. Chodziło o to, żeby Samsonowicz
      wystawił cztery zaproszenia dla wskazanych przez Kozłowskiego osób na naradę w
      siedzibie MSW.

      Prośba byłaby dziwaczna i niezrozumiała, gdyby nie fakt, że ustawa regulowała
      dostęp do archiwów w ten sposób, że osoby z zewnątrz mogą go uzyskać tylko na
      skutek decyzji ministra edukacji. Ministrowi Kozłowskiemu chodziło o stworzenie
      pozoru, że tymi zaproszeniami minister Samsonowicz z urzędu powołuje komisję
      uprawnioną do dostępu do ściśle zastrzeżonego archiwum UB-SB.
      Samsonowicz nie mógł powołać takiej komisji oficjalnie, ponieważ jej skład
      musiałby zostać skompletowany według przepisów prawa, a więc niemożliwe byłoby
      wprowadzenie do niej Michnika. Ponieważ cały pomysł polegał właśnie na pozornej
      legalizacji udostępnienia akt Michnikowi, uznano, że powinien on wystąpić w
      otoczeniu trzech innych osób, które mogły występować jako specjaliści.
      Minister Samsonowicz zgodził się na wyznaczoną mu rolę w kombinacji mającej na
      celu obejście prawa i wystawił enigmatyczne zaproszenia na spotkanie w MSW. Na
      tym skończyła się jego oficjalna rola. Kozłowski wykorzystał ten fakt do
      zorganizowania mistyfikacji uznania Michnika et consortes za Komisję powołaną
      przez ministra edukacji narodowej. Tylko dzięki tej mistyfikacji Michnik mógł
      dostać to, czego pragnął - dostęp do prawdy o agenturze UB-SB.

      Adam Michnik w 1990 roku dostał nieograniczony i niekontrolowany dostęp do
      najściślej strzeżonej wiedzy. Wertował akta, w tym personalne, przez dwa
      miesiące, aż do czasu, gdy rozchodzące się po mieście plotki o "komisji
      obywateli ponad prawem" spowodowały moją interwencję.
      Warto dodać, że minister Samsonowicz nadal, publicznie, choć nieoficjalnie,
      legitymizował Komisję Michnika, zachowując konsekwentne milczenie nawet po tym,
      jak ujawniłem w "Tygodniku Solidarność" nielegalny charakter rzekomej komisji.
      Zapewne jednak na skutek jego obawy o ewentualną odpowiedzialność za ułatwienie
      mistyfikacji, "komisja" nagle zakończyła swoją działalność. W dwa dni po mojej
      wizycie w jego gabinecie, ukazał się w prasie komunikat informujący, że rzekoma
      komisja zakończyła swoje prace.
      Mistyfikacja zorganizowana przez Kozłowskiego, przy pomocy Samsonowicza, na
      korzyść Michnika, była przestępstwem, które powinno było być ścigane karnie.
      Ujawniłem tę aferę w "Tygodniku Solidarność", ale nie domagałem się ścigania
      winnych, a prokuratura nie podjęła śledztwa z urzędu. Premier Mazowiecki też
      nie uznał za stosowne ukarać winnych na drodze służbowej.

      Wildstein za zasługę upowszechnienia jawnego indeksu został obwołany
      barbarzyńcą - mówiono o "kradzieży", "naruszeniu własności", "praw
      autorskich", "obrzydliwości". Premier - postkomunista, lustrowany "na dziko"
      przez własnych towarzyszy partyjnych, obwieścił: "To jest w istocie koniec
      jakiejkolwiek lustracji. To co się stało, praktycznie rzecz biorąc kompromituje
      jakiekolwiek myślenie o lustracji. Mamy ten rozdział za sobą".
      Z drugiej strony - ministrowie popełniający przestępstwo, redaktor naczelny
      największej gazety namawiający ich do przestępstwa i korzystający z niego,
      grono wybitnych historyków uczestniczących w mistyfikacji - pozostają
      autorytetami zawodowymi i moralnymi uczestniczącymi w nagonce na Wildsteina.
      Czym różni się dziennikarz Michnik od dziennikarza Wildsteina? Czy w Polsce są
      obywatele, którym wolno mniej niż prawo zezwala (Wildstein) i obywatele,
      których obowiązujące prawo nie powinno krępować (Michnik)?
      Działania Michnika rozpoczęły okres manipulacji archiwami i kwestią lustracji.
      Blokowanie lustracji i dezinformowanie opinii publicznej było efektem tego, co
      Michnik zobaczył w archiwum. Wildstein, ujawniając kartotekę, przerwał ten
      proces.



    • raycharles Rybinski / Radwan Rybinski 06.02.05, 09:18
      Moze ktos z forumowiczow orientuje sie, czy Maciej Rybinski, bohater aktualnej
      zadymy i Maciej Radwan-Rybinski piszacy w Dzienniku Polskim to ta sama osoba?
    • tomekjeden Re: Rybiński nie plagiatował, tylko kradł cudze t 06.02.05, 15:23
      Pracowałem z panem Rybińskim przez kilka miesięcy, prawie 20 lat temu w
      polskiej sekcji BBC. Jest on nienagannym dżentelmenem, który by nigdy na nikogo
      nie doniósł, ani nie zachował by się wobec nikogo jak świnia ostatnia, czy, jak
      kto woli, jak swołocz skończona. Żadnych też skłonności do złodziejstwa u pana
      Rybińskiego, przemiłego promilowca, nie zauważyłem.
      • tomekjeden KOREKTA, DWOISTOŚCIĄ TEKSTU SPOWODOWANA 06.02.05, 16:46
        Pracowałem z panem Rybińskim przez kilka miesięcy, prawie 20 lat temu, w
        polskiej sekcji BBC. Jest on nienagannym dżentelmenem, który by nigdY nie
        zachował się wobec nikogo jak świnia ostatnia, czy, jak kto woli, jak swołocz
        skończona. Żadnych jednak skłonności do złodziejstwa u pana Rybińskiego,
        przemiłego promilowca, nie zauważyłem.

    • zupenka Re: Rybiński nie plagiatował, tylko kradł cudze t 06.02.05, 17:52
      Zwykła zawiść i nagonka Panie HERBICH , aby zaistnieć wylizał by Pan każdy
      tyłeczek w Gazecie Wyborczej, cóż każdy orze jak może.Wymiotować się chce jak
      się słyszy obrońców teczek bezpieki .Panie HERBICH może zatrudnią Pana razem z
      Panem Maleszką , cóż żaden donos do wyborczej nie chańbi, a od Rybińskiego się
      Pan odpieprz
    • tomekjeden Re: Rybiński nie plagiatował, tylko kradł cudze t 06.02.05, 18:19
      Znam się bardzo dobrze na tłumaczeniach. Jest to tekst przepisany, czyli,
      prawdopodobnie w świetle prawa, skradziony.

      Dobrze by było, gdyby za popieranie lustracji - bardzo koniecznej, bo bez niej
      nie będzie poprawy w Polsce i możliwości uczciwego historycznego opracowania
      jej historii powojennej - nie brali się ludzie, którzy są antonimem
      wiarogodności i uczciwości.
    • zbyszek2005 A inni plagiatorzy? 06.02.05, 18:50
      Swego czasu arkady Fiedler napisal "Dywizjon 303", który byl zerznieciem, na
      zywca, fragmentow Dziennika Dywizjonu 303, Miroslawa Ferica. Fiedler pozyczyl
      ten Dziennik od Ferica, bedac wlasnie wtedy w Anglii (ciekawe z czyjego
      polecenia i za czyje fundusze). Nieszczęście sprawiło, że niedługo po tym
      przekazaniu, w dniu 14 lutego, 1942 roku pilot M. Ferić, autor Dziennika
      Dywizjonu 303 nie wrócił z ćwiczebnego lotu. Oblatywany przez niego samolot,
      uległ niespodziewanej awarii (odpadła część skrzydła), w wyniku której maszyna
      runęła na pas startowy a pilot zginął śmiercią lotnika. Skrzydlo bylo, podobno
      odkrecone i wsrod pilotow rozeszla sie ponura pogloska o sabotazu. Prosba
      jednego z pilotow 303 (W. Kaminskiego), skierowana juz po wojnie, do Arkadego
      Fiedlera, aby zamiescic w ksiazce informacje o Dzienniku Ferica i symboliczne
      wsparcie zyjacej, a skrajnej nedzy, w Ostrowie Wlkp, matki Ferica, pozostala
      bez odpowiedzi.
    • janek007 Moze mi ktos wytlumaczy co za roznica... 06.02.05, 20:05
      Zaznaczam nie jestem po niczyje ze stron zainteresowanych ta sprawa. Pan
      Herbich pisze:"W jednym tylko z nim sie zgadzam: to nie byl plagiat, a on nie
      jest plagiatorem. Plagiat to wykorzystanie cudzego tekstu bez powolania sie na
      zródlo. Przedstawienie cudzego tekstu jako wlasny to jest kradziez wlasnosci
      intelektualnej."

      Definicja plagiatu:
      «przywlaszczenie cudzego utworu lub pomyslu twórczego, wydanie cudzego utworu
      pod wlasnym nazwiskiem, takze: doslowne zapozyczenia z cudzych dziel podane
      jako oryginalne i wlasne»
      Plagiarism:
      1. A piece of writing that has been copied from someone else and is presented
      as being your own work
      2. The act of plagiarizing; taking someone's words or ideas as if they were
      your own

      Definicja kradziezy:
      «potajemne zabranie cudzej wlasnosci, przestepstwo polegajace na zabraniu
      cudzego mienia ruchomego w celu przywlaszczenia; zlodziejstwo»
      Stealing:
      1.The act of taking something from someone unlawfully.

      To co Herbich napisal to jakis dziwolag myslowy a Herbich chyba wpadl w
      korkociag i nie moze z niego biedaczysko wyjsc. Kradziez i plagiat to jedno i
      to samo, kradziez odnosi sie do wlasnosci materialnych a plagiat to wlasnosci
      intelektualnych. Z tego co Herbich pisze ze sie zgadza 'z nim', Rybinskim z
      Rzeczpospolitej, ze nie jest plagiatorem wiec Rybinski takze nie jest
      zlodziejem chyba ze ukradl Herbichowi; portfel, zone albo jeszcze cos innego.
      To co Herbich napisal:"Przedstawienie cudzego tekstu jako wlasny to jest
      kradziez wlasnosci intelektualnej" ale kradziez wlasnosci intelektualnej to
      jest wlasnie plagiat. Herbich sam sobie zprzecza, maslo maslanne. Strach
      pomyslec ze Herbich byl Redaktorem Naczelnym Faktow w latach 1991-2003. Cale
      szczescie ze byl, ladne mi Fakty. Moze jakis doktor pomoze Hrebichowi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka