pitt.j
10.03.05, 12:55
Tak sie juz w pokomunistycznej historii Polski utarlo, ze urzad prezydenta
nie jest dla Polakow czyms szczegolnym. I jak historia pokazuje potrafia oni
uszargac wszystko co tylko w lapy im wpadnie, z prezydentem, jaki by nie byl
wlacznie. Fakt, iz kolejna "swieta inkwizycja" wymaga ofiary jest dla
szerokiej rzeszy spragnionych wrazen widzow ogromna podnieta i wszystko to
zaczyna wygladac, niczym kolejna wersja "Big Brother". Tlum jest zadny krwi,
ktora musi dostac za wszelka cene i ta publiczna "transfuzja" ma oczywiscie
uzdrowic Panstwo Polskie po raz kolejny. Problem w tym, ze to Panstwo a
wlasciwie jego spoleczenstwo jest chore nieustannie i taki zabieg to pomoc
dorazna, bowiem polskiego spoleczenstwa i jego szacunku do pewnych rzeczy czy
urzedow nie uzdrowi zaden zabieg i zadna operacja. Inaczej mowiac, usuniecie
objawow, nie wyleczy samej choroby.
Mnie osobiscie krew zalewa, i to calkiem zdrowa, jak po raz kolejny slysze w
mediach: "Kwasniewski... to i tamto". Kim jest Kwasniewski pytam siebie, ze
mowia o nim w ten sposob? Bo jesli chodzi im o prezydenta RP, to chyba
powinni mowic o nim z pewnym szacunkiem, czyli prezydent Aleksander
Kwasniewski. Ten szacunek jak mi sie zdaje, to rzecz oczywista w krajach
cywilizowanych, czyli wszedzie tam, gdzie obywatele sa swiadomi, iz osoba
pelniaca urzad prezydenta na szacunek zasluguje, bo panstwo to reprezentuje
na calym swiecie i w ich interesie lezy, aby wizerunek jego byl jak
najlepszy.
Jednak wyglada na to, iz Polakom o to nie chodzi wcale. Tu, w kraju nad
Wisla, kazdy na wlasny uzytek decyduje, co jest najwazniejsze i robi to za
kazdym razem, kiedy rano otwiera oczy, a pozniej jedzie przez miasto do
pracy. Czasem tak sie zdazy, ze w swoim glebokim oburzeniu na to, co sie
wokol niego wyrabia, wsadzi sobie te, czy inna "glowe" gleboko w ...
Pomijajac wlasne antypatie czy sympatie, do tej czy innej osoby, ktore to mam
tylko dla siebie, cieszy mnie sytuacja, w ktorej nad urzadem prezydenta
znecac sie moze tylko Trybunal Stanu. Natomiast gdyby komus przyszlo do glowy
sprowadzic Go przed byle kolegium w chrakterze nie glowy panstwa, ale
zwyklego obywatela, to na taka okolicznosc prezydenta chroni immunitet. Bo
jak rozdzielic urzad glowy panstwa od osoby prywatnej? To jedna i ta sama
osoba i co szkodzi jednej, szkodzi i drugiej. Innymi slowy prezydent nie
przestaje nim byc idac np. spac, albo na grzyby. Nie wyobrazam sobie
sytuacji, w ktorej np. Pan J.M.R patroszy publicznie prezydenta, a potem
idzie do domu, albo jeszcze gorzej do jakiegos baru i zjada nanormalniej w
swiecie obiad. I dziekuje za istnienie takiego immunitetu, ktory w sytuacji
takiej jak ta pozwala ten urzad w jakis sposob ochronic, a glowie panstwa
pozwala zachowac jakas godnosc.
Sytuacja potoczy sie dalej i bedzie na co patrzec, bo tlum juz sie zebral, i
juz skanduje. Ja natomiast wiem, ze jak dlugo bedziemy mowic Walesa,
Kwasniewski pomijajac fakt, iz ten czy inny jest glowa panstwa, tak dlugo
zadnego szacunku dla naszej panstwowosci na tym wiecznym lez padole nie
bedzie.
No coz, niedlugo prezydenckie wybory, a ja sadze, ze historia niebawem sie
powtorzy, bo wszyscy wiemy, ze historia lubi sie powtarzac. Obym sie mylil,
czego i Panstwu szczerze zycze.