rosa91b
15.03.05, 23:54
Pan profesor Kieres przedstawia siebie jako wielkiego wrażliwca, zwracającego
uwagę aby komuś nie nadepnąć na odcisk swoją działalnością. Wyznaje przy tym
zasadę co złego, to nie ja. I tak: Sknocona ustawa o IPN-ie,to wina
Prezydenta, bo podpisał. Sam jednak, mimo że jest profesorem prawa wad ustawy
przez pięć lat dyżurowania na stanowisku szefa Instytutu nie dostrzegł.
Podobnie było z łamaniem ustawy o ochronie danych osobowych, co zarzuciła mu
minister Kulesza. Ostatni pomysł Profesora żeby oszukać podatników było
okłamanie rządu i wyłudzenie 2 mil. zł. dla swoich współpracowników, którzy
będą go typowali na ponowną kadencję. Cieszę się jak dziecko, żę Profesor
dostrzegł wreszcie, że IPN ma wyrazne ostrze polityczne, a jego pracownicy
dobierani są pod tym kątem. Myślę, że gdyby Profesor był takim safadułą za
jakiego chce uchodzic, to Krzaklewski nigdy by go na to stanowisko nie
rekomendował.