frugo3
02.04.05, 00:27
Dziwi mnie to, że Papież pozostający pod stałą opieką lekarską zapada nagle
na infekcję dróg moczowych,od razu zapada na posocznicę, jednocześnie dostaje
zawału serca. Trudności z wydolnościa oddechową mnie nie dziwią , faktycznie
w tym stanie zdrowia mogło w kazdej chwili dojśc do załamania tej wydolności.
Koszmarnie sprzeczne komunikaty, pełne frazesów są drazniące , czy nie można
normalnie szcerze napisac jak jest, tylko wkładac ludziom kłamstwa do
głowy??? Po co mówic że jest przytomny i jednocześnie komunikowac że jeszcze
dziś wieczór albo w nocy otworzy sie przed Nim Niebo??? To są dyrdymały ,
jak jest przytomny i "i pogodny", to jeszcze nie umiera, chyba że nie wiemy
wszystkiego. Może możni z Watykanu zaplanowli zamykanie przepływu tlenu w
rurce tracheostomijnej lub w jakis inny sposób zaplanowali "pogodne" odejście
naszego wielkiego rodaka, który przestał byc wygodny jako inwalida?????
Nie wierzę hierachom kościelnym,i te wszystkie komunikaty o stanie zrowia
Papieża, pewnie jet we wstrząsie , bez oddechu z niewydolnymi nerkami
UMIERA.... Módlmy sie więc za spokojną smierć Papieża , oby nie cierpiał,
uchroń Go przed szopką której jestesmy swiadkami.
Cześc Jego pamieci!!!!!A jeżeli faktycznie toczy sie walka o Jego życie ...
wiadomo że sie nie toczy... ech...