Dodaj do ulubionych

Kanalia, kanalia, kanalia!

13.05.05, 19:27
Czy z tego będzie książka?
Tak co tydzień po kawałku?
Obserwuj wątek
    • paskudaprawdziwa Wolności, Równości i Braterstwa ! 13.05.05, 20:22
      " W naszym świecie nie ma dziś wielkiej idei Wolności, Równości i Braterstwa"
      --------------
      "Wolnosc"
      naszym świecie to czas obdzierania zycia z iluzji o jej- idei absolutystycznym
      rozumieniu, a wiec bohaterskie przedsiewziecie rezygnacji z wszelkiej
      hipokryzji w tej kwestii i przyznawanie czlowiekowi praw "bycia soba" bez
      wzgledu na wyznanie, kolor skory, plec, orientacje polityczna, a nawet(co
      najbardziej kontrowersyjne orientacje seksulana... Po egzystencalizmie i jego
      krytyce wolnosci trudno sie optymistycznie podzwignac, nawet majac pro-
      chrzesciajska orientacje.


      "Rownosc"
      to bardzo nieostrozne dzisiaj slowo, w zyciu spolecznym pewna piekna tendencja
      ciazaca ku bezwladowi zycia, czyli entropii...czyli smierci. Ha! Sprawiedliwosc
      tez jest mozno podejrzanym terminem.

      "Braterstwo"
      to haslo do obrony tylko w swiecie homoseksulanym, bo gdzie w tym pieknym hasle
      piekna polowa ludzkosci - kobiety. Slowem i z tego punktu widzenia podejrzana
      jest pieknosc tego hasla.

      Tyle na temat wielkosci hasla i teminow, nie mam teraz czasu teraz czytac
      calosci eseju. A o "kanaliach" poczytac trzeba, choc ono zbyt... nacechowane
      emocjonalnie ... Paskudne, co zauwazam jako Paskuda. Prawde mowiac nie znam
      kanalii, ale zwyczajnych (wiec wlaczacych z grzechem) ludzi...
      • drmw Re: Wolności, Równości i Braterstwa ! 14.05.05, 07:04
        Tak,pieknie i trafnie Pan ujal to zagadnienie.
        Nic dodac i nic ujac.Taka jest prawda o naszej
        rzeczywistosci.Gratuluje bystrosci umyslu.
        drmw
        • osiolekporfirion Bełkot jako środek 14.05.05, 09:09
          Obserwujemy ciekawe zjawisko: bełkot jako środek porozumiewawczy między
          ludźmi.I-haa-aa-a!
          • osiolekporfirion Re: Bełkot jako środek 14.05.05, 09:12
            Przypomniałem tu jedynie słowa wypowiedziane jeszcze za komuny przez Stanisława
            Jerzego Leca. Nadal aktualne. Szczególnie w przypadku A. Michnika. A tak
            pięęęęęknie pisze!
            • hanka102 Re: Bełkot jako środek 15.05.05, 20:38
              osiolekporfirion napisał:

              > Przypomniałem tu jedynie słowa wypowiedziane jeszcze za komuny przez
              Stanisława
              >
              > Jerzego Leca. Nadal aktualne. Szczególnie w przypadku A. Michnika. A tak
              > pięęęęęknie pisze!


              Za trudno, zeby zrozumiec? Moze zeby zrozumiec trzeba jednak przeczytac?!
              No i troche pomyslec, poszukac w szarych komorkach odpowiedzi na pytanie "Co
              autor chcial przez to powiedziec?" Juz kolejny raz, publikujac swoje eseje z
              opisami sytuacji politycznej we Francji po Rewolucji, posilkujac sie
              przykladami zaczerpnietymi ze Stendhala, ale tez cytujac fragmenty
              z "powaznych" historycznych opracowan, probuje nam A. Michnik pokazac analogie
              z doswiadczeniem naszego czasu. W naszej polskiej, aktualnie sie
              dziejacej "polityce" widzimy przeciez te same zjawiska, ktore wystapily juz w
              historii niejednej rewolucji i w czasach post-rewolucyjnych. Pokazuje
              nieuchronnosc pewnych patologii, jak korupcja, zadza zdobycia materialnego
              profitu z rewolucyjnej przeszlosci, skorzystania na prawdziwej lub
              hochsztaplerskiej "martyrologii", ostrzega przed niskimi pobudkami, jakimi
              kieruja sie wszyscy Ci, ktorzy nawoluja do rewanzu, odwetu, kusza
              deklaracjami "zrobienia w koncu porzadku".
              Ja doceniam, a nawet mi to pochlebia, ze posluzyl sie swoista parabola, i uzyl
              w tym celu jezyka prawdziwej Publicystyki, Literatury. Chetnie przyznam, ze
              latwiej przeczytac demagogiczne teksty poslugujace sie
              wywodem "lopatologicznym", poprzetykanym inwektywami. Pokazujace palcem, bez
              sladu wahania, co jest czarne, co biale, co moze wyglada szare, a wiec jest
              tym bardziej podejrzane Do takiego standartu jestesmy w koncu przyzwyczajeni,
              z tego korzystaja rozni karierowicze, wmawiajac nam rozne rzeczy w aktualnej
              prasie politycznej, albo raczej w awanturniczych tekstach aspirujacych do miana
              politycznych czy historycznych. To, ze Adam Michnik napisal swoj artykul
              jezykiem erudyty swiadczy o tym, ze nie calkiem stracil wiare w rozum
              czytelnikow, ze zwraca sie tym tekstem do tych myslacych i ze odzegnuje sie od
              pokusy populizmu. Ja odebralam te teksty jako refleksje nad dziedzictwem
              bezkrwawej rewolucji do jakiej doprowadzila w Polsce "Solidarnosc", ktorej
              Michnik byl przeciez awangarda... probe "milosiernego" objasnienia
              rzeczywistosci wspolczesnej, ktora niejednego "kombatanta" tejze rewolucji, ale
              i wspolczesnego "mlodego sfrustrowanego", dzisiejszego Juliana Sorela, moze
              rozczarowywac. Jesli dozyjemy kolejnej "rewolucji", albo jakims cudem ten
              zapowiadany z duza doza agresji proces "zaprowadzenia porzadku" uda sie
              przeprowadzic bez uzywania "gilotyny", (jakikolwiek scenariusz odnotuje
              historia), bedzie to juz rewolucja innego pokolenia. Mysle, ze byloby bardzo
              dobrze, gdyby to pokolenie skorzystalo z doswiadczen rewolucji poprzednich,
              zeby do rewolucyjnego "porywu" dodac refleksje i wiedze z doswiadczenia
              starszych pokolen. Adam Michnik swoimi esejami pomaga przyblizyc te wiedze i
              doswiadczenie, ukazujac ich historyczna perspektywe i wlasciwy wymiar, ktore
              daja sie ocenic dopiero z uplywem czasu. Ale zeby skorzystac z
              doswiadczenia "Starego Wilka" "Mlody Wilk" powinien uslyszec "Starego".
              Najlepiej zeby umial czytac i nie meczyl sie po pierwszym akapicie...
              Pozdrawiam Forumowiczow. AJ.
        • am1966 Re: Wolności, Równości i Braterstwa ! 15.05.05, 21:09
          Dziekuje za madry esej. Takiego Michnika brakowalo... Mimo wielu bledow po
          drodze, "przyjazni" z antyidolami Michnik pozostaje autorytetem chociaz troche
          nadszarpniety przez uplyw czasu... A Stendhala warto przeczytac...
    • antysalon ISTOTNIE P. ADAMIE JEST PAN BENEFICJENTEM 13.05.05, 20:41
      UKlad przez pana wykreowany, by nie rzec wyprostytuowany!!!/ tych wrazliwych
      przepraszam/ przy okraglym stole a wczesniej wydyskutowany z towarzyszami
      moskieweskimi za plecami tych co od powstania solidarnosci dostrzegli ze wolna
      POlska moze stac sie ralnym bytem nad Wisla stal sie wielkim pana i panu
      podobnych beneficjum.
      • mbishop ohoho, uderz w stół... 15.05.05, 01:27
        antysalon napisał:

        > UKlad przez pana wykreowany, by nie rzec wyprostytuowany!!!/ tych wrazliwych
        > przepraszam/ przy okraglym stole a wczesniej wydyskutowany z towarzyszami
        > moskieweskimi

        Hihi, ciężko coś przedyskutować z tymi, co cię wsadzili za kraty.
        Ale wierz dalej w te bajki dziecko, skoro przynosi ci to ukojenie.
    • biseksualista [...] 13.05.05, 23:03
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • tad9 Apel do współpracowników Adama Michnika 14.05.05, 11:41
      Niechże który skoczy do biblioteki i wymieni Adamowi książkę, bo nas zamęczy
      tym Stendhalem.
      • mbishop Re: Apel do współpracowników Adama Michnika 15.05.05, 01:25
        tad9 napisał:

        > Niechże który skoczy do biblioteki i wymieni Adamowi książkę, bo nas zamęczy
        > tym Stendhalem.

        Skoro takie męczące, to po co czytasz?
        Jest tyle innych gazet, tyle innych portali...
    • janul1 Michnik sie przyznal kim jest!!!! 14.05.05, 13:14
      No prosze czyzby sumienie ruszylo tworce zla III RP, po trzykroc przyznal sie kim jest, tak zapewne wygladalaby spowiedz Judasza, gdyby sie nie powiesil. Michnik zapewne tego nie zrobi, ale dobrze ze przyznal sie w tytule swego szkolnego wypracownia kim jest i co nalezy o nim myslec. To jedyny dobry znany mi czyn pana Michnika, bo cala jego dzialalnosc to nieustanne szkodzenie Polsce w kraju i za granica.
      • mbishop Re: Michnik sie przyznal kim jest!!!! 15.05.05, 01:24
        janul1 napisał:

        > No prosze czyzby sumienie ruszylo tworce zla III RP, po trzykroc przyznal sie k
        > im jest

        A przczytałeś cały esej, czy przebrnąłeś tylko przez tytuł?
    • cheme Re: Kanalia, kanalia, kanalia! 14.05.05, 16:59
      Chwała Ci za doklejkę pod postem. Tego nie wolno nam zapomnieć.
      • sawa.com Re: Kanalia, kanalia, kanalia! 14.05.05, 18:11
        Ufff! Francja to snobizm. Rewolucja francuska to chichot historii. Ta gilotyna
        tak nieprzyjemnie szczękała. Ale i tak na tym polu po wykoszonej arystokracji
        uchowała sie jedna z najzłośliwszych i rozrosnietych biurokracji. Za nią jest
        już tylko utuczona ponad ludzka wyobraźnię biurokracja brukselska.

        Perypetie sympatycznego Juliana? A kogo dziś to interesuje!

        Mimo wszystko, pozdrawiam MISTRZU.
        • mbishop Re: Kanalia, kanalia, kanalia! 15.05.05, 01:30
          sawa.com napisała:

          > Ufff! Francja to snobizm. Rewolucja francuska to chichot historii. Ta gilotyna
          > tak nieprzyjemnie szczękała. Ale i tak na tym polu po wykoszonej arystokracji
          > uchowała sie jedna z najzłośliwszych i rozrosnietych biurokracji. Za nią jest
          > już tylko utuczona ponad ludzka wyobraźnię biurokracja brukselska.
          >
          > Perypetie sympatycznego Juliana? A kogo dziś to interesuje!

          Ano mnie zainteresowało na przykład :)
          Więc jeden szaleniec już jest.


          • sawa.com Re: Kanalia, kanalia, kanalia! 15.05.05, 08:09
            mbishop napisał:

            > Ano mnie zainteresowało na przykład :)
            > Więc jeden szaleniec już jest.

            Nie wiem skąd to mam, ale nie lubię Francji. Literaturę francuską znam tylko z
            nazwisk pisarzy i po tytułach. Filozofie także. Kiedyś próbowałam czytać
            Sartre'a. Nic, nic. Żaden Stendhal lub super-mistrz (którego tak lubią niemalże
            wszyscy cytować) de Saint-Exupery.

            Bliska jest mi literatura i myśl polityczna Amerykanów. Jest taka na miarę
            czlowieka. Francuski ateizm ma cechy boskie. Taka hipokryzja mi sie nie podoba.

    • trepciak smutna nuda... 16.05.05, 02:56
      kim jest Michnik?
      co sie z nim stalo?
      dalaczego stracil zupelnie pasje?

      pisze jak zmeczony uczniak szkoly wieczorowej, ktory MUSI
      napisac 10 stron na temat znienawidzonej lektury szkolnej, czy chce czy nie
      szkoda czasu tego biedaka, on nie wie kim jest, nie wie czego chce
      czyzby mid life crisis, depresja
      czyzby rzeczywistosc dawno przegonila tego czlowieka, ktory juz nie jest
      w stanie zrozumiec co sie wokol niego dzieje i plecie beznamietnie
      historyczne cofki, starajac sie sztuczna egzaltacja nadrobic brak
      intelektualnych obserwacji
      wszystko to takie wymuszone takie nudne takie beznadziejnie smutne i
      przygnebiajace

      blagam panie Michnik przestancie meczyc siebie i czytelnikow
      to wypocone ciezko wypracowanie kwalifikuje sie gdzies tak na slaba trojke,
      glownie za wysilek
      a na pewno nie kwalifikuje sie do gazety, chyba, ze do
      dzialu o walce z bezsennoscia

      aby pisac potrzeba troche wiecej pasji, troche wiecej emocji, podniecenia
      tematem, troche wiecej przekonania o koniecznosci wyrzucenia z siebie
      kotlujacych sie mysli, troche wiecej intelektualnej sily...

      • pele12 Re: smutna nuda... 16.05.05, 04:26
        Trepciak, co ty pleciesz? Jaka trojka? Toz to zero, pier..lenie kotka mlotkiem,
        dialogi na cztery nogi i tym podobne nudy na pudy! Ten szmatlawiec nadaje sie na
        wysciolke klatki z kanarkiem wewnatrz. Michnik nudzi jak potrzaskany, bo za
        kazdy kawalek wypocin idzie szmal - ot i cala tajemnica. To nudziarz par
        excellence, prawie dorownujacy pod tym wzgledem niejakiemu Havlovi z Pragi, na
        ktorego wynurzenia w Klubie Dziennikarzy w Canberze (prestizowe wydarzenie
        tutaj) jeden z zurnalistow zareagowal slowami:-Co on pier...li?! Sprobuj patrzec
        na Michnika jak na stary, zuzyty kondom, a wowczas jego bzdurki nabiora sensu.
        Albo oczyma wyobrazni wstaw go w towarzystwo Pietrzaka czy Walesy. To taka
        muzealna postac z epoki Gierka, ktora nie wie, ze najlepiej zejsc ze sceny w
        momencie wlasnego aktorskiego apogeum. Bo potem juz tylko smiech publiki i slabe
        oklaski klakierow.
    • hanka102 Re: Kanalia, kanalia, kanalia! 16.05.05, 04:49
      Smutno, ze tak wiele komentarzy tutaj, na tym forum, daje jedynie swiadectwo
      prymitywizmu i kompletnej impotencji intelektualnej autorow. Napastliwosc
      bierze sie zapewne z zolci i frustracji, gdy tekst przerasta mozliwosci
      przeczytania, nie mowiac juz o percepowaniu. Dla tych prostakow drukuje sie
      przeciez brukowce z obrazkami i minimalna iloscia tekstu. Po co
      otwieraja "Wyborcza"? To za trudne dla tych trepow, zeby zrozumiec. Moze zeby
      zrozumiec trzeba jednak przeczytac?!
      No i troche pomyslec, poszukac w szarych komorkach odpowiedzi na pytanie "Co
      autor chcial przez to powiedziec?" Juz kolejny raz, publikujac swoje eseje z
      opisami sytuacji politycznej we Francji po Rewolucji, posilkujac sie
      przykladami zaczerpnietymi ze Stendhala, ale tez cytujac fragmenty
      z "powaznych" historycznych opracowan, probuje nam A. Michnik pokazac analogie
      z doswiadczeniem naszego czasu. W naszej polskiej, aktualnie sie
      dziejacej "polityce" widzimy przeciez te same zjawiska, ktore wystapily juz w
      historii niejednej rewolucji i w czasach post-rewolucyjnych. Pokazuje
      nieuchronnosc pewnych patologii, jak korupcja, zadza zdobycia materialnego
      profitu z rewolucyjnej przeszlosci, skorzystania na prawdziwej lub
      hochsztaplerskiej "martyrologii", ostrzega przed niskimi pobudkami, jakimi
      kieruja sie wszyscy Ci, ktorzy nawoluja do rewanzu, odwetu, kusza
      deklaracjami "zrobienia w koncu porzadku".
      Ja doceniam, a nawet mi to pochlebia, ze posluzyl sie swoista parabola, i uzyl
      w tym celu jezyka prawdziwej Publicystyki, Literatury. Chetnie przyznam, ze
      latwiej przeczytac demagogiczne teksty poslugujace sie
      wywodem "lopatologicznym", poprzetykanym inwektywami. Pokazujace palcem, bez
      sladu wahania, co jest czarne, co biale, co moze wyglada szare, a wiec jest
      tym bardziej podejrzane Do takiego standartu jestesmy w koncu przyzwyczajeni,
      z tego korzystaja rozni karierowicze, wmawiajac nam rozne rzeczy w aktualnej
      prasie politycznej, albo raczej w awanturniczych tekstach aspirujacych do miana
      politycznych czy historycznych. To, ze Adam Michnik napisal swoj artykul
      jezykiem erudyty swiadczy o tym, ze nie calkiem stracil wiare w rozum
      czytelnikow, ze zwraca sie tym tekstem do tych myslacych i ze odzegnuje sie od
      pokusy populizmu. Ja odebralam te teksty jako refleksje nad dziedzictwem
      bezkrwawej rewolucji do jakiej doprowadzila w Polsce "Solidarnosc", ktorej
      Michnik byl przeciez awangarda... probe "milosiernego" objasnienia
      rzeczywistosci wspolczesnej, ktora niejednego "kombatanta" tejze rewolucji, ale
      i wspolczesnego "mlodego sfrustrowanego", dzisiejszego Juliana Sorela, moze
      rozczarowywac. Jesli dozyjemy kolejnej "rewolucji", albo jakims cudem ten
      zapowiadany z duza doza agresji proces "zaprowadzenia porzadku" uda sie
      przeprowadzic bez uzywania "gilotyny", (jakikolwiek scenariusz odnotuje
      historia), bedzie to juz rewolucja innego pokolenia. Mysle, ze byloby bardzo
      dobrze, gdyby to pokolenie skorzystalo z doswiadczen rewolucji poprzednich,
      zeby do rewolucyjnego "porywu" dodac refleksje i wiedze z doswiadczenia
      starszych pokolen. Adam Michnik swoimi esejami pomaga przyblizyc te wiedze i
      doswiadczenie, ukazujac ich historyczna perspektywe i wlasciwy wymiar, ktore
      daja sie ocenic dopiero z uplywem czasu. Ale zeby skorzystac z
      doswiadczenia "Starego Wilka" "Mlody Wilk" powinien uslyszec "Starego".
      Najlepiej zeby umial czytac i nie meczyl sie po pierwszym akapicie...
      Pozdrawiam Forumowiczow. AJ.
      • sawa.com Re: Kanalia, kanalia, kanalia! 16.05.05, 07:31
        hanka102 napisała:

        Juz kolejny raz, publikujac swoje eseje z
        > opisami sytuacji politycznej we Francji po Rewolucji, posilkujac sie
        > przykladami zaczerpnietymi ze Stendhala, ale tez cytujac fragmenty
        > z "powaznych" historycznych opracowan, probuje nam A. Michnik pokazac
        analogie
        > z doswiadczeniem naszego czasu. W naszej polskiej, aktualnie sie
        > dziejacej "polityce" widzimy przeciez te same zjawiska, ktore wystapily juz w
        > historii niejednej rewolucji i w czasach post-rewolucyjnych. Pokazuje
        > nieuchronnosc pewnych patologii, jak korupcja, zadza zdobycia materialnego
        > profitu z rewolucyjnej przeszlosci, skorzystania na prawdziwej lub
        > hochsztaplerskiej "martyrologii", ostrzega przed niskimi pobudkami, jakimi
        > kieruja sie wszyscy Ci, ktorzy nawoluja do rewanzu, odwetu, kusza
        > deklaracjami "zrobienia w koncu porzadku".

        Nie widzę tych podobieństw. Takie widzenie - poprzez pryzmat politycznych
        perypeti XIX wiecznej Francji - naszej sytuacji, uważam za nieuprawnione
        intelektualnie.

        "profitu z rewolucyjnej przeszlosci, skorzystania na prawdziwej lub
        hochsztaplerskiej "martyrologii","
        Takie rzeczy zdarzają sie przed rewolucją i po rewolucji i wtedy kiedy "morze
        jest spokojne", czyli kiedy nie ma żadnej rewolucji.

        Zresztą my w czasach Oświecenia byliśmy zapatrzeni na Francję. I wyszliśmy na
        tym jak Zabłocki na mydle.
      • pele12 Re: Kanalia, kanalia, kanalia! 16.05.05, 09:17
        Hanka, niektorzy z nas sa troszke starsi od "mlodych wilkow" i znudzeni takimi
        tekstami. To juz bylo i se ne vrati, wiec po jaka cholere Michnik serwuje swe
        wynurzenia podgrzewane na nowo? Szpan a la Stendhal jest dobry dla maturzystow,
        ktorym mozna zaimponowac faktem, ze czytalo sie cos z klasyki. Nam, ktorym
        opatrzyly sie rewolucje a la Solidarnosc, wisi, czy Michnik pierniczy o
        nadwislanskiej rzeczywistosci wspominajac Sorela, czy publikuje inne, nowe
        wypociny w tym brukowcu. Ten facet jest po prostu zalosny. Wypalony, najedzony
        do syta i chcacy zablysnac dla poklasku maluczkich, kupujacych GW. Powolywanie
        sie na Stendhala dzis to tak jak pisanie na maszynie: zabytek. Michnik powinien
        zafundowac sobie muzeum woskowe a la Tussaud i spoczac w nim, zamiast truc jak
        potrzaskany. Od 1981 minelo mnostwo lat.
      • trepciak Re: Kanalia, kanalia, kanalia! 16.05.05, 16:17
        hanka102 napisała:

        > Smutno, ze tak wiele komentarzy tutaj, na tym forum, daje jedynie swiadectwo
        > prymitywizmu i kompletnej impotencji intelektualnej autorow. Napastliwosc
        > bierze sie zapewne z zolci i frustracji, gdy tekst przerasta mozliwosci
        > przeczytania, nie mowiac juz o percepowaniu. Dla tych prostakow drukuje sie
        > przeciez brukowce z obrazkami i minimalna iloscia tekstu. Po co
        > otwieraja "Wyborcza"? To za trudne dla tych trepow, zeby zrozumiec. Moze zeby
        > zrozumiec trzeba jednak przeczytac?!
        Haniu, czy ty usilujesz kogos obrazic, czy tez ten tekst jest swojego rodzaju
        samodefinicja szybko przeganiajaca to o czym z pewnym wyraznym wysilkiem
        usilujesz napisac?
        Jezeli chcesz kogos obrazic, to musze przyznac, ze slabo ci to idzie, a dziwne
        bo Polacy maja taki soczysty jezyk w tej dziedzinie, ba jest to chyba jedyna
        dziedzina gdzie polski jezyk jest 'vastly superior' bardziej wyrazisty posiada
        wiecej niuansow i odcieni
        emocjonalnych niz jez angielski, niemiecki i cala reszta
        Cos tak jak te 1000 slow ktorymi Inuits/eskimosi opisuja snieg, co jest
        oczywistym 'fallacy'
        ale popularnym przykladem na to, jak jezyk, slownictwo jest uzaleznione od tego
        kim jestesmy i w jakich warunkach, w jakiej "czasoprzestrzeni" zyjemy.
        Chyba uzywasz dobrych slow tylko zle je polaczylas, mozna by wrecz powiedziec,
        ze twoj tekst jest pelen
        "prymitywizmu impotencji Napastliwosc zolci frustracji prostakow brukowce
        trepow"
        ale to byloby zbyt latwe ;)
        w kazdym badz razie, wywolalas usmiech na mojej twarzy i za to ci dziekuje :))


        > No i troche pomyslec, poszukac w szarych komorkach odpowiedzi na pytanie "Co
        > autor chcial przez to powiedziec?" Juz kolejny raz, publikujac swoje eseje z
        > opisami sytuacji politycznej we Francji po Rewolucji, posilkujac sie
        > przykladami zaczerpnietymi ze Stendhala, ale tez cytujac fragmenty
        > z "powaznych" historycznych opracowan, probuje nam A. Michnik pokazac
        analogie
        > z doswiadczeniem naszego czasu. W naszej polskiej, aktualnie sie
        > dziejacej "polityce" widzimy przeciez te same zjawiska, ktore wystapily juz w
        > historii niejednej rewolucji i w czasach post-rewolucyjnych. Pokazuje
        > nieuchronnosc pewnych patologii,
        NIEUCHRONNOSC???
        wow, to wspaniale to w takim razie nie ma sie czym przejmowac
        skoro to wszystko jest tak oczywiscie nieuchronne,
        zaakceptujmy wreszcie korupcje i cala reszte jak cos _nieuchronnego_,
        przystosujmy sie!
        precz z niezadowoleniem!
        niech zyje fatalizm i egzystencjonalizm!
        jezeli to jest najwiekszym self-serving "intelektualnym" odkryciem
        pana Michnika, to jednak czegos sie nauczylem z tej czytaniny ;)


        jak korupcja, zadza zdobycia materialnego
        > profitu z rewolucyjnej przeszlosci, skorzystania na prawdziwej lub
        > hochsztaplerskiej "martyrologii", ostrzega przed niskimi pobudkami, jakimi
        > kieruja sie wszyscy Ci, ktorzy nawoluja do rewanzu, odwetu, kusza
        > deklaracjami "zrobienia w koncu porzadku".
        > Ja doceniam, a nawet mi to pochlebia, ze posluzyl sie swoista parabola, i
        uzyl
        > w tym celu jezyka prawdziwej Publicystyki, Literatury. Chetnie przyznam, ze
        > latwiej przeczytac demagogiczne teksty poslugujace sie
        > wywodem "lopatologicznym", poprzetykanym inwektywami. Pokazujace palcem, bez
        > sladu wahania, co jest czarne, co biale, co moze wyglada szare, a wiec jest
        > tym bardziej podejrzane Do takiego standartu jestesmy w koncu przyzwyczajeni,
        > z tego korzystaja rozni karierowicze,
        wmawiajac nam rozne rzeczy w aktualnej
        > prasie politycznej, albo raczej w awanturniczych tekstach aspirujacych do
        miana
        >
        > politycznych czy historycznych. To, ze Adam Michnik napisal swoj artykul
        > jezykiem erudyty swiadczy o tym, ze nie calkiem stracil wiare w rozum
        jezykiem erudyty??? a co to takiego, czy twoja definicja erudyty zawiera
        okreslenia takie jak:
        nudny, nuzacy, usypiajacy, pozujacy, przestarzaly, przekwitly, plagiaryzujacy ,
        kopiujacy, powtarzajacy sie 'ad nauseam', uporczywy, pusty, jalowy,
        bezuzyteczny, oderwany od rzeczywistosc, wypalony, znuzony, niezrozumialy,
        a moze infantylnie zarozumialy?
        takich dziel polskich erudytow stworzono bardzo wiele w czasch PRL
        niestety byly najwyrazniej na "za wysokim poziomie intelektualnym" skoro
        skonczyly na smietniku,
        dlaczego nikt ich nie chcial czytac, nikt nie "zrozumial"?
        a bylu pisane przez takich madrych ludzi: profesorow, dziennikarzy, pisarzy,
        politycznych przywodcow, luminarzy nauki i sztuki, i co z tego?

        moze potrzeba troche wiecej 'iconoclastic'/obrazoburczego obiektywizmu,
        zapomnij przez moment kto to napisal, kim on jest czy raczej byl,
        jaka mial przeszlosc i wtedy sie okaze, ze niewiele pozytywnego mozna o tym
        powiedziec
        W Kanadzie byla ciekawa historia, na jeden z konkursow literackich, ktos
        podrzucil
        malo znana nowelke Franza Kafki. Nowelka zostala odrzucona i
        doslownie zmasakrowana przez krytykow jak cos na poziomie szkoly podstawowej
        i chyba faktycznie bylo na takim na poziomie...
        Obiektywizm nie przychodzi latwo, duzo latwiej dac sie porwac kultowi
        jednostki,
        duzo latwiej przyklaskiwac,
        duzo latwiej krzyczec 'ave Caesar', duzo bezpieczniej podazac wyrobionymi
        koleinami,
        a trudniej wybrac wlasna droge, czy tez ta droge mniej uczeszczana (see Robert
        Frost ;)

        > czytelnikow, ze zwraca sie tym tekstem do tych myslacych i ze odzegnuje sie
        od
        > pokusy populizmu. Ja odebralam te teksty jako refleksje nad dziedzictwem
        > bezkrwawej rewolucji do jakiej doprowadzila w Polsce "Solidarnosc", ktorej
        > Michnik byl przeciez awangarda... probe "milosiernego" objasnienia
        > rzeczywistosci wspolczesnej, ktora niejednego "kombatanta" tejze rewolucji,
        ale
        >
        > i wspolczesnego "mlodego sfrustrowanego", dzisiejszego Juliana Sorela, moze
        > rozczarowywac. Jesli dozyjemy kolejnej "rewolucji", albo jakims cudem ten
        > zapowiadany z duza doza agresji proces "zaprowadzenia porzadku" uda sie
        > przeprowadzic bez uzywania "gilotyny", (jakikolwiek scenariusz odnotuje
        > historia), bedzie to juz rewolucja innego pokolenia. Mysle, ze byloby bardzo
        > dobrze, gdyby to pokolenie skorzystalo z doswiadczen rewolucji poprzednich,
        > zeby do rewolucyjnego "porywu" dodac refleksje i wiedze z doswiadczenia
        > starszych pokolen.
        hehe, dobre
        staram sobie wlasnie wyobrazic przyszlych rewolucjonistow, ktorzy zamiast
        ostrzyc noze i bagnety
        siedza w lawkach i czytaja i wkuwaja na pamiec suche naukowe rozprawy na temat
        poprzednich rewolucji, gdyz chca uniknac bledow poprzednikow
        a moze masz na mysli ewolucje, utopie polegajaca na zgubnym
        przedswiadczeniu, ze w sposob naukowy bedziem w stanie przewidziec
        przyszlosc w oparciu o eurydycje wybranych jednostek?
        :))))
        glowna idea rewolucji to zerwac z przeszloscia, zniszczyc przeszlosc,
        oderwac sie od historycznych obciazen i rzucic sie na skotlowane glebiny
        przyszlosci, co sie
        stanie nikt nie jest w stanie przewidziec, a juz na pewno
        nie te stare bezzebne wilki, ktore przegraly swoja szanse,
        ktore oddaly cale stado lisom i hienom, ktore roztrwonily zaufanie, nadzieje i
        wiare,
        , ktore kojarza sie ze stracona szansa, rozgoryczeniem porazki, pyrusowym
        zwyciestwem,
        "straconymi zludzeniami" ktore juz tylko zajmuja miejsce "mlodym wilkom"

        Adam Michnik swoimi esejami pomaga przyblizyc te wiedze i
        > doswiadczenie, ukazujac ich historyczna perspektywe i wlasciwy wymiar, ktore
        > daja sie ocenic dopiero z uplywem czasu. Ale zeby skorzystac z
        > doswiadczenia "Starego Wilka" "Mlody Wilk" powinien uslyszec "Starego".
        > Najlepiej zeby umial czytac i nie meczyl sie po pierwszym akapicie...
        > Pozdrawiam Forumowiczow. AJ.

        Haniu piszesz jezykiem prawdziwej "eurydytki"

        pzdr
        • trepciak ROAD LESS TRAVELED 16.05.05, 16:18
          ROAD LESS TRAVELED

          Two roads diverged in a yellow wood
          And sorry I could not travel both
          And be one traveler, long I stood
          And looked down one as far as I could
          To where it bent in the undergrowth

          Then took the other as just as fair
          And having perhaps the better claim
          Because it was grassy and wanted wear
          Though as for that, the passing there
          Had worn them really about the same

          And both that morning equally lay
          In leaves no step had trodden black
          Oh, I kept the first for another day!
          Yet, knowing how way leads onto way
          I doubted if I should ever come back

          I shall be telling this with a sigh
          Somewhere ages and ages hence
          Two roads diverged in a wood
          And I took the one less traveled by
          And that has made all the difference


          Robert Frost
      • dr.kidler Re: Kanalia, kanalia, kanalia! 19.05.05, 08:42
        hanka102 napisała:

        > Smutno, ze tak wiele komentarzy tutaj, na tym forum, daje jedynie swiadectwo
        > prymitywizmu i kompletnej impotencji intelektualnej autorow.

        Wydaje sie, ze jest to obraz stylu dyskusji w IV Rzeczpospolitej.
    • g.stevens Re: Kanalia, kanalia, kanalia! 16.05.05, 12:12
      Dobrze ze w końcu autor przeczytał Czerwone i czarne. Ale, gdy przeczyta
      Pustelnię Parmeńską, to ja muszę znowu czytać kobylasty tekst pt. Miłość,
      miłość, miłość. Litości, ja płacę za GW.
    • loquin Re: Kanalia, kanalia, kanalia! 16.05.05, 17:12
      Szczerze zaluje, ze obecnie mam tak malo czasu. Esej Michnika zasluguje na
      obszerne omowienie, zas sam jestem milosnikiem "Le Rouge et le Noir" oraz
      wystepujacego w powiesci zespolu personnage. Julien Sorel
    • tetao Beneficjent, beneficjent, beneficjent! nt 16.05.05, 20:20
    • paskudaprawdziwa Re: Kanalia, kanalia, kanalia! 16.05.05, 21:23
      Ciekawi mnie z jakim to bohaterem Stendhala identyfikuje sie najbardziej Autor
      eseju?

      Musze przyznac, ze boje sie rozdrapywania ran. Boje sei, aby ktos taki jak
      Adam Michnik „nie poddal sie" polskiemu pozerstwu ciepienia i w
      rozgoryczeniu, nekany nieustannie atakami (czesto glupio i slepo z prawa i
      lewa) w pewnym momencie nie przeobrazil sie z ufnego romantyka w ucznia
      Hobbesa i nie uznal ze „czlowiek czlowiekowi wilkiem”, a zycie jest
      lajdaczeniem i ciepreinienim i niczym wiecej. A widząc tylu bogatych -
      nieuczciwych i tylu nagle zbiednialycjh - uczciwych nie zaczac myslec, ze
      jednak wszytkie te lata walki nie sa warte funta klakow, ze nie warto bylo.

      Ten kielich porewolucyjnej goryczy wypic trzeba, ale z podniesiona glowa,
      choc tez z pokora, czyli starym ludzkim pragnieniem codziennego nieustannego
      docierania do „czystego zrodla” –by tak patetycznie powiedziec . Bo
      beneficjenci rewolucji nie osiagaja stanu gwarnatowanej szczeslowosci ani
      bezpieczenstwa. To tylko dana im szansu i nic wiecej , tylko szansa z
      pulapkami.

      Indywiwdualnie i spolecznie nigdy nie osiaga sie momentu, od ktorego zaczyna
      sie stan idealnego czlowieczenstwa. Kazdy dzien to na NOWO udowadnianie, co
      to znaczy "czlowiek", "demokracja", "wolnmosc", "dobro", "czlowieczenstwo"...
      Taka jest ludzka indywidualna i spoleczna kondycja. Zwyciestwowiec jest
      stanem a posteriori, dopoki zyjemy.

      Co wiecej trzeba tez dalej robic to co zawsze , bronic etosu nie tylko
      wlasnego zycia i radzic sobie z pulapką elitaryzmu „lepszego towarzystawa” –
      bo to jest realne niebezpieczenstwo dla kazdego z nas. Wedrowki do
      rewolucyjnej i porewolycyjnej Francji nie wyjasnia jednak - moim zdaniem -
      dzisiejszej postkomunistycznej demokracji. Mimo, ze interesujacy to kontekst.
      To jednka nie te hasla, nie ten etos, nie ci ludzie ... Choc jest to sytuacja
      schwytanych w piotrzask historii, to jednak jest realia inne. Jeden jedyny
      problem- moim zdaniem pozostal ten sam ----------------------------------------
      -----
      w jakim stopniu mozmy sobie roscic prawo (pretensje) do panowania nad
      biegiem spraw, w tym wlasnym zyciem, losem?

      Do jakiego stopnia to, co robmy jest „nasze”? Co gorzej --------------------
      -----
      do jakiego stopnia sa to tylko akty uleglosci wobec wpojonych nam pojęc – norm –
      wykształconych w swiadmosci.

      A rewolucja jest zawsze demoralizacja, jest zarazaniem ludzi nienawiscia,
      wrogościa, dekonstrukcyjnymi emocjami. Rewolucja jest brutalizowaniem
      zycia . A burzyc jest latwiej niz budowac. A rewolucja to burzenie porzadku,
      burzenie jakiegos sytemu wartosci ... jest zawsze pewnym otwarciem na chaos ,
      na etyke pierwotnej hordy. Po tym dlugo i bolesnie wraca sie do „porzadku” ,
      do budowania respektu dla prawa, dla koniecznych dla zycia spoleczenego
      spojnych wartosci.

      W Polsce bedzei trudniej niz we Francji, bo swait juz nie ten sam i wszedzie
      odczuwa sie upadek starych wartosci, a nowe wartosci ledwie widoczne, nie
      maja jasno ustalonego znaczenia. Bo inaczej mowiac, w dzisiejszym swiecie
      zdecydowanie dominuje poglad o nieokreslonosci prawdy, o historycznosci
      prawdy. Takiego kryzysu wartosci jeszcze swait nie przezywal i takiej
      fascynacji mlodoscia i nowoscia i tolerancja dla kazdej innowacji.

      Dzisiejszy swait nie potrzebuje przeszlosci, deprecjonowac mozna historie.
      Tylko przyszlosc jest wazna , zmiana jest wazna, a nie utrwalanie;
      konsumpcja i ekspoloatacja, a nie rozpmaietywanie niegdysiejszych sniegow.
      Polska w szysblim tempie tez zbliza sei do tej orientacji inetelektualnej i
      emocjonalnej.

      Wiec dzisiejsza fascynacja nowoscia, zmiana (dawna orientacja "rewolucjna")
      staje sie postawa typowa, zwyczajna, dominujaca, a wiec juz anty-rewolucyjna.
      To, co dawniej bylo rewolucyjne, dziasij staje sie zachowawcza postawa-
      konserwatyzmem. I to jest nastepna komplikacja, ktora wczesniej czy pozniej
      podjac tez w Polsce trzeba, piszac o rewolucji.
      Korporacyjno-technologiczne spoleczenstwo tworzy wlasny tradycjonalizm.
    • heraldek Ale Michnik ma juz tyle szmalu, ze moze sobie... 17.05.05, 01:52
    • heraldek Albo Michnik ma juz tyle szmalu, ze moze sobie... 17.05.05, 01:58
      ...pozwalac na melancholie i ucieczke w kraine
      filozofii...
      ....albo on tam w cieplych krajach, gdzie ponoc
      leczy swoje suchoty, zapomnial wkladac kapelusza
      gdy przebywa na sloncu....
    • janek007 Michnik ewoluje i to nie ulega najmniejszej... 19.05.05, 00:23
      Michnik ewoluje i to nie ulega najmniejszej watpliwosci, pewne jak w ruskim
      banku. Esej jest dosyc dobry chociaz przydludi a fiksacja Michnika na
      francuskiej rewolucji i na Stendhalu tez jest calkiem oczywista. Jezeli Michnik
      ostrzega przed rewolucjami to jego wysilek jest daremny, mimo wszystko mam taka
      nadzieje, bo bylby to konic historii czyli koniec Swiata. Cale szczescie ze
      ludzie sa; glupi, chciwi, prozni oraz lasi na swiecidelka i pochlebstwa oraz na
      medale z wstazkami wiec; rewolucjom, chamom i kanalim nigdy nie bedzie konca
      przyroda a jest w tej dziedzinie nieprzebrana i samo sie regenerujaca.

      Historia i ludzki intelekt sa mimo wszystko dynamiczne a nie statyczne w
      przeciwnym wypadku mielibysmy przedwczesnie 'Brawe New World' Huxleya'a a
      przeciez to dopiero rok 141 of Our Ford. Rewolucje tak sie konczyly jak sie
      konczyly we Francji czy gdzies indziej poniewaz byly organizowane przez:
      frustratow, pismakow, kiepskich adwokatow, i wszelkiej innej masci
      hochsztaplerow oraz oszolomow wlaczajac w to bolszewikow i trockistow.
      Szczesliwe mimo wszystko sa te spoleczenstwa i kraje gdzie bandy tych
      nieudacznikow nie byly w stanie wiele zmajstrowac.

      Rewolucje tak naprawde przypominaja mi kawal ktory opowiadal mi moj dziadek o
      ruskim i zegarku. Wiadomo ze jak ruscy wchodzili to bardzo lubili zegarki i
      ktos wpadl na pomysl zeby wyjac mechanizm ze srodka a zamiast niego wlozyc
      chrabaszcza. Ruski potrzasnal zegarkiem chrabaszcz w srodku poskrobal i
      wszystko bylo OK. Po paru dniach ruski przychodzi z pretensjami i otwartym
      zegarkiem i mowi; co ty mi dales za zegarek towarzuszu dawaj mi tu nowy zegarek
      bo jak widzisz maszynista zdechl. Tak samo jest z rewolucjami to sa ladne
      opakowania (kopery) z chrabaszczem (albo go...m) w srodku ktory wczesniej czy
      pozniej; zdechnie (zacznie smierdziec), sie z chami czy tez zostanie kanalia...
      ( nastepny epitet po nastepnym przydlugawym eseju Michnika).
    • tsy Re: Kanalia, kanalia, kanalia! 19.05.05, 21:32
      Panie Adamie
      Pierwszy raz od czasu gdy nazwał Pan generała Kiszczaka człowiekiem
      honoru sięgnąłem po Pana tekst. I głupio zrobiłem. Tekst jest nudny.
      Nie chciałbym Pana obrazić, ale to wielkie owijanie g... w bawełnę.
      Jacek Kuroń potrafił spojrzeć prawdziwie na świat, którego był współtwórcą
      (i cierpieć). Pan najwyraźniej się łudzi, że przy pomocy znajomości
      literatury tego cierpienia uniknie. Mogę Panu tylko współczuć
      (choć nie bardzo mi się chce) - to się nie uda.
      Polecam płytę mojego zespołu "Memento Mori" dostępną pod URL-em
      pch.hopto.org
      Z nikłą już resztką szacunku
      Wiesław Cupała
    • jszania nowe wcielenie Michnika - Gazetowy Ezop 20.05.05, 14:26
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka