Dodaj do ulubionych

Sobota prasująca Seweryna Blumsztajna

28.05.05, 11:52
Och, Sewku, nie zauwazyles jednego pysznego felietonu Rybinskiego w
Rzczypospolitej, z ktorego wynika (do tego proawadzi ostatni akapit tekstu),
ze organizatorom Parady Rownosci lepiej byloby pod butem Pinocheta, niz pod
butem Allende. Do tablicy po nazwisku zostal wezwany Szef organizacji
gejowskiej i odpowiednio pouczony.Przekladajac to na polskie realia ( skoro
nasi geje nie wybieraja ani Allende ani Pinocheta) nalezy sie domyslac, ze
powinni Bogu dziekowac, ze nastepnym prezydentem Chile, tfu, Polski bedzie
Kaczor, podobnie jak Pinochet przywiazany do prawa i sprawiedlwosci.
Bardzo to wesole.
Obserwuj wątek
    • swiecki45 Re: Sobota prasująca Seweryna Blumsztajna 28.05.05, 17:39
      Twoja wesolosc swiadczy o niskich lotach umyslu.Prawo i sprawiedliwosc.....to
      na razie tylko nazwa ,a co innego sie pod nia kryje.
      • cziriklo Re: Sobota prasująca Seweryna Blumsztajna 28.05.05, 18:43
        Dziekuje ci za szczodra ocene mojego stanu umyslu. Nie bede dokonywac twojej,
        gdyz moze sie okazac, ze nigdy nie slyszales o takim skomoplikowanym zabiegu
        retorycznym jak ironia.
    • nathan.sharanski Zabawne spostrzeżenie... 28.05.05, 19:50
      > Jak widać, z tego, że Allende miał rasistowskie poglądy, wynika,
      > iż europejska lewica jest tym samym co hitleryzm.

      Jedno z drugiego wprawdzie nie wynika, niemniej jednak faktem jest, że zapleczem intelektualnym
      zachodnioeuropejskiego antysemityzmu jest propalestyńska i proarabska w ogóle zachodnioeuropejska
      lewica.
    • frank_drebin Coz kazdy wybiera co chce. 28.05.05, 22:01
      P. Blumsztajn nie wspomnial o jednym, ten kolejny swiety lewicy po
      mordercy "Che" oczywiscie, z ochota pisal tez ze geje powinni byc leczeni
      chirurgicznie. I to w dosc radykalny sposob. No i tu lewica ma zagwozdke. Nasz
      czerwony swiety Allnede pisal, iz kastrowalby prawie nasze swiete ikony czyli
      gejow. Co do zdania cytuje .. "Jak widać, z tego, że Allende miał rasistowskie
      poglądy, wynika, iż europejska lewica jest tym samym co hitleryzm." spuszcze
      litosciwie zaslone milczenia. Jakby nie powiedziec europejskiej lewicy i kazdej
      innej nogi wyrastaja z komunizmu. Jesli ktos twierdzi, ze poza retoryka,
      symbolami i celami wyznaczonymi do zniszczenia hitlerowcy roznili sie czyms od
      komunistow jest albo uzytecznym idiota, albo slabo uczyl sie na lekcjach
      historii.
      • dr.kidler Re: Coz kazdy wybiera co chce. 29.05.05, 00:31
        frank_drebin napisał:

        > P. Blumsztajn nie wspomnial o jednym, ten kolejny swiety lewicy po
        > mordercy "Che" oczywiscie,

        Bylaby to prawda, a nawet smieszne gdyby nie jedno "ale".
        Salvatora Allende swietym lewicy obwoluje prawica.
        To tak jakby Jana Pawla II ustanowil swietym Aleksy II.
        Jezeli dowcipnosc Rybinskiego polega na pisaniu nieprawdy, to wole sie posmiac
        z Leppera. Jego dowcip jest "dowcipniejszy".
        • frank_drebin Re: Coz kazdy wybiera co chce. 29.05.05, 01:24
          Jakos lewica obnosi (zwykle radykalna bo towarzysze z SLD juz z tego wyrosli)
          na podkoszulkach "Che", a nie prawica (obojetnie jakiego obrzadku prawica). Co
          do "swietosci" Allende w obrzadku lewicowym (kazdej masci) nie bede sie klocil
          trzeba byc slepym zeby tego nie zauwazyc. Rybinski akurat nie klamal tylko
          komentowal w Rzepie ksiazke o Allende i to co napisano w tej ksiazce. Kolego
          poprosze o merytoryczne argumenty .....
          • dr.kidler Re: Coz kazdy wybiera co chce. 29.05.05, 10:36
            frank_drebin napisał:

            > Jakos lewica obnosi (zwykle radykalna bo towarzysze z SLD juz z tego wyrosli)
            > na podkoszulkach "Che", a nie prawica (obojetnie jakiego obrzadku prawica).

            Logika faktycznie Franka Drebina.
            Gdyby lewicowcow ( cokolwiek to oznaza ) rozpoznawalo sie po koszulkach, to
            Lenin nie bylby uznany za komuniste, bo nie nosil koszulek z wizerunkie Che
            Guevary.

            > Co do "swietosci" Allende w obrzadku lewicowym (kazdej masci) nie bede sie
            > klocil trzeba byc slepym zeby tego nie zauwazyc.

            Ty sie nie masz klocic Drebin, ty masz dyskutowac!

            > Rybinski akurat nie klamal

            W koncu mu sie udalo :-F
            Dzielny chlopak!

            > komentowal w Rzepie ksiazke o Allende i to co napisano w tej ksiazce.
            > Kolego poprosze o merytoryczne argumenty .....

            Trzeba byc slepym Frank, zeby ich nie widziec!
      • nysanin1 Re: Coz kazdy wybiera co chce. 29.05.05, 01:15
        frank_drebin napisał:


        > komunistow jest albo uzytecznym idiota, albo slabo uczyl sie na lekcjach
        > historii.

        zapomniales o jeszcze jednej okolicznosci, albo pil piwo na lekcjach historii.
      • leszek.sopot Re: Coz kazdy wybiera co chce. 29.05.05, 01:26
        Dla ciebie kolego lewica i komunizm to to samo?
        To co ty myslisz o najslynniejszym polskim lewicowcu, czyli Pilsudskim?
        • frank_drebin Tak kazdej lewicy nogi wyrastaja z komunizmu. 29.05.05, 01:31
          Polska II Rzeczpospolita nie byla taka idealna ... Jak sie zdaje niektorym ....
          • leszek.sopot Kazdej? 29.05.05, 11:01
            Pierwszy raz taka bzdure czytam. A slyszales kolego np. o anarchistach, ktorych
            bolszewicy rozstrzeliwali i tepili gdzie tylko mogli?
            Wogole musialbys troche poczytac by zrozumiec, ze np. w ZSRR wladzy nie zdobyli
            komunisci, ale bolszewicy, ktorzy jedynie sie na komunizm powolywali.

            Nie rozumiem twoich uwag pod adresem Polski miedzywojennej. Czy oznacza ona
            potepienie dla Pilsudskiego za to, ze byl czlowiekiem lewicy, czy po prostu
            jest to krytyka rzadow sanacji?
        • mrrek Piłsudski powiedział, że: 29.05.05, 17:43
          "opuszczam tramwaj Socjalizm na przystanku Niepodległość". I to było jego
          naczelnym celem.
        • myzeszwagrem Re: Coz kazdy wybiera co chce. 30.05.05, 10:50
          Ja tam nie wiem czy Piłsudski był lewicowcem, bo mój szwagier mówi, że za
          Piłsudskiego to komuniści siedzieli w więzieniu albo w Berezie Kartuskiej.
          Podobno w młodości Piłsudski - jak większość chłopaków - bawił się jakimiś
          granatami, ale jak wydoroślał to wysiadł z czerwonego tramwaju. Jako dojrzały
          polityk, mający wpływ na sprawy państwa polskiego, nie przejawiał żadnych
          skłonności lewicowych, a nawet przeciwnie. Chociaż KPP początkowo poparła
          majowy zamach stanu, to jednak szybko się rozczarowała na Piłsudskim i zmieniła
          zdanie.
          Tak przynajmniej mówi mój szwagier i ja mu wierzę, bo on jest bardziej
          kształcony niż ja - ma technikum, a ja tylko espeerkę.
      • cziriklo Re: Coz kazdy wybiera co chce. 29.05.05, 02:05
        Hitlerowcy, drogi franku , roznili sie od komunistow zasadniczo tym, ze za
        hitkerowcow bylbym dymem z pieca krematorium, a za komununistow udalo mi sie
        mimo wszystko przezyc i z toba rozmawiac. Nalezy jednak ostroznie czynic takie
        poczynania - przynajmniej jesli chodzi o Polske, kapujeszs?
        • frank_drebin Re: Coz kazdy wybiera co chce. 29.05.05, 02:18
          Rozumiem Twoj punkt widzenia. Jednak zauwaz, ze jakbys byl za komunizmu w Rosji
          Sowieckiej zbyt duzym posiadaczem lub uznanym za czlowieka majacego odchylenie
          nacjonalistyczne (obojetne w jaka strone) tez bylbys dymem z krematorium upsss
          no fakt zabiliby Cie inaczej wsadziliby Cie do lagru .... Rozstrzelali ....
          Jesli chodzi o Polske kapuje bez antysemityzmu .... wiecej nie napisze. Poza
          tym ,ze rozumiem punkt widzenia trzeba sie przylaczyc do silniejszego ... na
          danym terenie ... I to rozumiem obojetnie kim byl bym tez tak zrobil ....
          Proste instynkt przezycia ..... I nie mam do nikogo pretensji za to chodzi mi
          tylko o fakty .....
    • 18261826www Sewerynie Blumsztajn! Jesli chciales walczyc..... 29.05.05, 10:17
      .....z despotyzmem,to po cos jechal az do Hawany???Torun jest przeciez blizej!
    • jacek3142 ROMAN GIERTYCH JEST OSZUSTEM 30.05.05, 11:41
      Partia Giertycha dzieckiem krętactwa i oszustwa.

      Liga Polskich Rodzin w ogóle nie powinna istnieć, bo u jej podstaw leży
      fałszerstwo. Jest to przedmiotem zainteresowania organów ścigania.

      Zacznijmy od genezy powstania LPR. Do grudnia roku 1999 w plątaninie ugrupowań
      skupiających narodowców naprawdę liczyły się dwa – Stronnictwo Narodowe (SN) i
      Stronnictwo Narodowo-Demokratyczne (SND). Liderami pierwszej organizacji byli
      Maciej (ojciec) i Roman (syn) Giertychowie, drugą kierował Bogusław Kowalski.
      19 grudnia 1999 r. odbyło się coś, co można nazwać kongresem zjednoczeniowym
      obu partii. Naprawdę było to jednak wchłonięcie SND przez SN. Organizacja
      zachowała też nazwę Stronnictwo Narodowe. Tłem zjednoczenia była zbliżająca się
      kampania prezydencka, w której większość narodowców poparła byłego szefa Sztabu
      Generalnego Wojska Polskiego generała Tadeusza Wileckiego.

      W uchwale kongresowej jest zapis, iż SND ulega rozwiązaniu. Na likwidatora
      partii wyznaczono Kowalskiego, który miał dopełnić wszystkich związanych z tym
      formalności.

      Pomysł na kasę

      W pierwszych miesiącach roku 2001 w łonie SN powstał konflikt. Niektórzy jego
      działacze, z młodym Giertychem na czele, zaczęli się dogadywać co do wspólnego
      startu w zbliżających się wyborach parlamentarnych z drobniejszymi
      ugrupowaniami. Były wśród nich Ruch Odbudowy Polski ekspremiera Jana
      Olszewskiego, Ruch Katolicko-Narodowy Antoniego Macierewicza i inne.
      Ostatecznego kształtu przymierze nabrało wiosną 2001 r. przyjmując nazwę Liga
      Polskich Rodzin. Konstytucja jednak stanowi, że listy do Sejmu mogą wystawiać
      albo partie polityczne, albo ich koalicje, albo wyborcze komitety wyborców.
      Komitet wyborców nie mógłby jednak liczyć ani na zwrot kosztów kampanii, ani
      tym bardziej na dotacje dla partii z budżetu państwa. Z kolei koalicja partyjna
      musiałaby przekroczyć w wyborach próg poparcia społecznego wynoszący 8 proc.,
      na co Giertych w tym czasie nawet nie liczył. Niektórzy narodowcy wspominają,
      że wystarczyłoby mu wtedy nawet 3 proc., co uprawnia do sięgnięcia po państwową
      kasę.

      Roman Giertych wybrał więc wariant najprostszy: start partii politycznej.
      Obawiał się wszakże, iż najzwyczajniej w świecie nie zdąży zarejestrować nowej
      partii. Zastosował więc metodę, którą gracze giełdowi nazywają „wydmuszką”.
      Polega ona na przejęciu małej spółki, np. zajmującej się handlem pietruszką,
      lecz notowanej na giełdzie, przez firmę, która produkuje dajmyna to czołgi, a
      chcąc funkcjonować na parkiecie pragnie pominąć skomplikowane procedury
      związane z wejściem na rynek papierów wartościowych.

      Reinkarnacja

      15 maja 2001 r. do VII Wydziału Rejestrowego Sądu Okręgowego w Warszawie
      wpłynął wniosek działającej w imieniu nieistniejącego już Stronnictwa Narodowo-
      Demokratycznego (sic!) kancelarii adwokackiej Romana Giertycha o dokonanie
      zmian zapisów w rejestrze sądowym. Dołączono pro-tokół (podpisany przez
      Kowalskiego i Marlenę Wierzejską – siostrę Wojciecha, eurodeputowanego, i córkę
      Piotra – radnego LPR w lubelskim sejmiku) z rzekomego kongresu SND odbytego 5
      maja 2001 r. Wynikało z niego, że SND zmieniło nazwę na Liga Polskich Rodzin, a
      jej nowym prezesem jest niejaki Marek Kotlinowski (dziś poseł). Załączono też
      protokół z posiedzenia Rady Politycznej SND (LPR) z 10 maja 2001 r. podpisany
      przez Wojciecha Wierzejskiego i Zygmunta Wrzodaka. Opisano tam wybór komisji
      skrutacyjnej, która miała policzyć głosy w wyborach do nowego zarządu partii. W
      komisji tej, według złożonych w sądzie dokumentów, miał uczestniczyć m.in. Igor
      Downar-Zapolski – wówczas aktywista Młodzieży Wszechpolskiej. Za zgodność z
      oryginałem podpisał się sam Roman Giertych, adwokat.

      Zastosowana formuła prawna była więc taka, iż nie zarejestrowano nowej partii,
      ale wykorzystano już działającą. Mając komplet niezbędnych dokumentów
      prowadzący rejestr partii politycznych Sąd Okręgowy w Warszawie dokonał
      wnioskowanych zmian. Teraz Giertych mógł spokojnie zarejestrować listy
      kandydatów LPR do Sejmu w Państwowej Komisji Wyborczej, co też, z dobrym
      skutkiem, uczynił.

      Liberum veto

      W sierpniu 2001 r. pozostali – poza uczestniczącymi w tworzeniu LPR –
      członkowie ostatnich rzeczywistych władz SND o wszystkim ponoć dowiedzieli się
      z łamów antyklerykalnego tygodnika „Fakty i Mity”. Wyszło im na to, że Kowalski
      najzwyczajniej w świecie nie zrealizował uchwały kongresu zjednoczeniowego z
      grudnia 1999 r., a SND pod względem formalnym nadal funkcjonowało (Kowalski
      złożył nawet sprawozdanie za rok 2000). 13 sierpnia 2001 r. sześć osób z władz
      SND złożyło w tym samym wydziale warszawskiego sądu okręgowego skargę żądając
      wznowienia postępowania zakończonego prawomocnym postanowieniem (...) w sprawie
      zmiany nazwy partii (...) oraz zmiany danych w ewidencji osób wchodzących w
      skład organu uprawnionego do reprezentowania partii – z powodu jej nieważności
      i uchylenia poprzedniej decyzji.

      W uzasadnieniu podniesiono, że SND nie istnieje od półtora roku, w maju nie
      było żadnego kongresu, a większość ludzi, których nazwiska znalazły się na jego
      dokumentach, nawet nie było członkami Stronnictwa (poza jednym facetem, który
      mieszkając na stałe w Oslo najprawdopodobniej o niczym nie wiedział).
      Zauważono, że gdyby jakiś kongres się odbywał, musiałby wpierw zostać zwołany
      przez zarząd główny, czyli m.in. składających skargę. A byli to: Jan Engelgard,
      Waldemar Wyrostkiewicz, Zbigniew Lipiński, Halina Ostowicz, Konrad Rękas i
      Zbigniew Okorski.

      Państwowa Komisja Wyborcza czekała na werdykt sądu. Ten się jednak nie spieszył.


      Byle do wiosny


      Na kilka dni przed wyborami parlamentarnymi Giertych wniósł o odrzucenie skargi
      twierdząc, że jest ona elementem walki politycznej. Dostarczył do sądu pismo
      Zarządu Głównego SND podpisane przez Kowalskiego datowane na 21 kwietnia 2001
      r. Wynikało z niego, że wszystkie osoby, którym skarżący zarzucili, że nie
      należały do Stronnictwa, zostały wówczas do niego przyjęte. Na liście obecności
      z posiedzenia ZG SND podpisały się też osoby, które wycofały się ze skargi.
      Wśród nich Kowalski i Wyrostkiewicz.
      – W chwili składania pisma przez Romka, Wyrostkiewicz znajdował się w ciężkim
      stanie w szpitalu. Autentyczność jego podpisu powinien więc zbadać grafolog.
      Kowalski był zaś w dniu rzekomych obrad ZG w Wilnie, choć utrzymuje, że zdążył
      wziąć udział w posiedzeniu – mówi Konrad Rękas.

      Z naszych informacji wynika, że politycy LPR naciskali na świadków tamtych
      zdarzeń, by w trakcie postępowania złożyli odpowiednie zeznania.

      Ostatecznie ze skargi wycofało się pięć osób. Pozostał tylko Rękas. Dlaczego
      pozostałe pięć osób wycofało się ze stawiania zarzutów? Intencji nie można
      ustalić, ale warto przyjrzeć się, co obecnie ludzie ci robią. Na przykład
      Engelgard pracuje na dyrektorskim stanowisku w mazowieckim Urzędzie
      Marszałkowskim, podobnie jak Lipiński. W mazowieckim sa-
      morządzie władze zaś współdzierży LPR, a Kowalski jest nawet wicemarszałkiem
      regionu.
      15 października 2001 r. postępowanie wznowiono. Zdążono przesłuchać Kowalskiego
      i Ostowicz. Rękas złożył zaś kwity na to, że w grudniu 1999 r. SND faktycznie
      uległo rozwiązaniu. Odbyły się aż dwa posiedzenia sądu, z czego ostatnie 28
      lutego 2002 r. LPR reprezentował oczywiście Giertych.


      Oko proroka


      Rękas złożył jednocześnie w Prokuraturze Rejonowej Warszawa Śródmieście
      doniesienie o popełnieniu przestępstwa polegającego na poświadczeniu nieprawdy
      i wyłudzeniu urzędowego dokumentu o wpisie do rejestru partii politycznych w
      celu osiągnięcia korzyści materialnej – subwencji z budżetu. Prokuratura
      postępowanie wszczęła, zawiesiła, a następnie umorzyła.
      – Od roku 2001 do dzisiaj członkowie władz LPR naciskali, by potwierdzić ich
      nieprawdziwą wersję zdarzeń – mówi Rękas. – Pytano mnie, co chciałbym

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka