Dodaj do ulubionych

Sąd nad pobudliwym dzieckiem

24.06.05, 20:43
Może jeszcze przyznać mu rentę - w końcu biedactwo chory...
Obserwuj wątek
    • azaheca Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 24.06.05, 20:57
      hayek1 napisał:

      > Może jeszcze przyznać mu rentę - w końcu biedactwo chory...
      Można wspólczuć tylko reszcie dzieci, czy cała klasa ma zmienić szkołę, aby
      zachować poprawność polityczną?Wyjdzie z tego nietolerancja i nie wiadomo co
      jeszcze...Nie ma to jak być świętą krową...
      • pan_pndzelek Izolować małego bandytę!!! 26.06.05, 11:55
        Izolować małego bandytę!!! NORMALNE dzieci nie mogą być narażone na obcowanie z
        młodocianym bandziorkiem... a mamusia Łukaszka zamiast prezesować
        bardzo "poważnej" organizacyjce mogłaby się za wychowanie swojego szczeniaka
        wziąć...
        • pijaki Jak matka go we wszystkim popiera... 26.06.05, 13:18
          ...to napewno nie będzie lepiej tylko gorzej.

          Z drugiej strony, kto z państwa chciałby mieć indywidualne zajęcia z takim
          uczniem?
          • ilelito Re: Jak matka go we wszystkim popiera... 26.06.05, 15:22
            A skąd wiesz, że go matka we wszystkim popiera?! Skąd takie podejrzenie, w
            której linijce art. to wyczytałeś/aś?!

            Myślę, że jest wielu dobrych nauczycieli, o wielkim sercu, którzy pomogą temu
            chłopakowi poradzić sobie ze wszystkim. Na pewno nie będzie to osoba podobna do
            Ciebie...
        • lisica666 To może otwórzmy komory gazowe?! 26.06.05, 17:12
          Panie Pędzelku. Tacy jak Pan kiedyś stosowali komory gazowe. To co? Odnowa czy
          od nowa? Kalecy, chorzy, starcy, obcokrajowcy DO GAZU!!! A co będzie jeżeli
          Pędzelek załapie soię na którąś z powyższych kategorii. W drodze do komory
          gazowej będzie na pewno krzyczał o łamaniu praw człowieka i obywatela. Tacy jak
          ty są tylko mocni w gębie albo jak kto woli w klawiaturze! Ciekawam cieniasie
          co byś zrobił ty mając chore dziecko? Pewnie wzorem innych wzorowych "
          tatusiów" dałbyś nogę do tej co Ci urodzi zdrowego Polaka, któregoe wychowasz
          na 100% BLOKERSA.
    • starucha_izergiel Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 24.06.05, 21:02
      Żal dzieciaka, w końcu to choroba, ale z drugiej strony inne dzieci mają prawo
      do spokoju i bezpieczeństwa, oraz godności. Jesli ten chlopak pluje kolegom w
      twarz, bije i stwarza zagrozenie, to w pierwszej kolejności trzeba chronić te
      dzieci mogace stać sie jego ofiarami, a nie jego. Chorych psychicznie
      stanowiących zagrożenie dla innych tez się izoluje. Niestety, trzeba podjąć tu
      stanowcze kroki w celu zapewnienia bezpieczeństwa innym.
      • agatka113 Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 25.06.05, 21:08
        Wlasnie, podjeto - nauczanie bez klasy czyli indywidualne. I o co chodzi
        jeszcze szkole? Wyglad im sie nie podoba? Sama pani dyrektor wlasciwie nie wie,
        o co jej w tym wszystkim chodzi, pogubila sie bidula, dala podpuscic agresywnym
        rodzicom. bez sensu, male miasteczka maja tak atmosferke niezdrowa.
        • zjawa_dzienna Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 26.06.05, 10:49
          agatko, czytaj dokładnie - nauczanie indywidualne ma się odbywać na terenie
          szkoły i obejmować tylko niektóre zajęcia edukacyjne, a więc problem nadal
          istnieje...
      • marych Attention Deficit Hyperactivity Disorder 26.06.05, 13:32
        to "choroba" wymyslona przez amerykanskie firmy farmaceutyczne.
        Daja bachorom proszki na uspokojenie i po chorobie.

        W Polsce wystarczy doraźny klaps w tyłek, byle konsekwentny, i "choroba" znika
        sama po max 2 tygodniach.
        • ilelito Re: Attention Deficit Hyperactivity Disorder 26.06.05, 15:25
          Gdzie studiowałeś medycynę? Z jakimi ocenami skończyłeś?
          • a_o_co_chodzi jelito - jesteś kretynką - wygaszam cię/nt 26.06.05, 15:28
            • ilelito Re: jelito - jesteś kretynką - wygaszam cię/nt 26.06.05, 16:32
              Pozdrówka
        • rozowykot Re: Attention Deficit Hyperactivity Disorder 26.06.05, 20:02
          Jestem przerażona "fachowością" wypowiedzi i głupotą szkoły. Nowe zjawiska w
          procesie rozwojowym dziecka są poznawane i analizowane. Metoda klaps i
          konsekwencja nie zawsze daje rezultat.Ale we współczesnej polskiej szkole mamy
          masę magistrów zamiast nauczycieli. Nawet najlepszy uniwerek nie przygotuje do
          pracy w szkole. Dziś jeszcze są w szkole niedojdy nauczycielskie, które nie
          wierzą w dysleksję/a mają doktorat/. Einsteina wywalono ze szkoły za
          matematyczne matołectwo! Dziś nikt nie zna nazwiska idioty ,który to zrobił,
          ale o dyslektyku Einsteinie wie caly świat. Podobnie jest z ADHD . Zamiast
          latać do sądu ,poduczyć się trochę. Ja już jestem na emeryturze, ale uczniów z
          ADHD miewałam, choć nie wiedziałam, że to ADHD i nie wyobrażam sobie, by w
          klasie rządził nadpobudliwy dzieciak. Jego nauczycielki powinny pomalować
          pazury na czerwono i iść sprzedawać pietruszkę, ona nie sprawia kłopotów
          wychowawczych i można przy niej tkwić w marazmie umysłowym
          • tbernard Re: Attention Deficit Hyperactivity Disorder 26.06.05, 22:03
            Skoro Pani na emeryturze, to znaczy, że miewała Pani kontakt z tymi trudnymi
            dziećmi w czasach, gdy się nie cackano. W tamtych czasach to wywalano z
            podstawówki nieznośnego bachora do OHP na terapię łopatologiczną aby mógł się
            ruchowo zrealizować.
            Łatwo więc teraz się wymądrzać
            • rozowykot Re: Attention Deficit Hyperactivity Disorder 26.06.05, 23:31
              w dawnych czasach tzn. 2 lata temu. OHP już nie było
              • ned_pap Re: Attention Deficit Hyperactivity Disorder 26.06.05, 23:38
                OHP nadal istnieją.
        • hoosier Re: Attention Deficit Hyperactivity Disorder 26.06.05, 20:43
          Podobnie wymyslony jest przez te firmy "brak rownowagi chemicznej" w mozgu. To
          opinia nie moja, ale jakiegos znanego psychiatry, ktory sie wczoraj wypowiadal
          komentujac wypowiedz Toma Cruise na temat psychiatrii. Zaburzenia chemiczne w
          mozgu powoduja wlasnie ... srodki farmakologiczne. Podawane od mlodosci tworza
          pacjentow na przyszlosc dla zadnych $$$$ psychiatrow i firm farmaceutycznych.
          Pacjent wyleczony to pacjent stracony. Nie ma nastepnych wizyt po $200 za
          godzine. Uwazajcie rodacy by w to samo g....o nie wpasc.
    • rmk28 Moze wykorzystanie seksualne? 24.06.05, 21:13
      "Otwarta blizna traumy" kiosk.onet.pl/charaktery/1117042,1251,1,artykul.html
      ""... w przypadku niektórych ofiar traumy, głównie dzieci, twierdząco możemy odpowiedzieć na wszystkie powyższe pytania. Wiadomo, że w im mniejszym stopniu następuje proces integracji w umyśle, tym poważniejsze są konsekwencje psychosomatyczne dla jednostki. Doświadczenia takie stają się źródłem intruzywnych myśli, koszmarów sennych, przebłysków (obrazów, dźwięków, zapachów), bezprzedmiotowych emocji, głównie stanów lęku. Jedną z konsekwencji traumy może być wystąpienie objawów zespołu stresu pourazowego (PTSD - post traumatic sterss disorders), często błędnie diagnozowanego w przypadku dzieci.
      Z danych zebranych przez Petera Ackermana i jego współpracowników, a dotyczących "tylko" dzieci, wynika, że wtedy gdy prezentowane przez dziecko zaburzenia w funkcjonowaniu psychosomatycznym są efektem wykorzystania seksualnego, to aż w 40 proc. w stosunku do chłopców i w 22 proc. w stosunku do dziewczynek diagnoza brzmi: zespół nadpobudliwości ruchowej z deficytami uwagi (ADHD). Postawienie takiej diagnozy oznacza, że prezentowane przez dziecko zaburzenia są skutkiem mutacji genetycznej w genie kodującym receptor dopaminy (obniżenie wrażliwości) lub mutacji w genie kodującym receptor odpowiedzialny za wychwyt zwrotny dopaminy (zwiększona aktywność), przez co określone obszary mózgu mają obniżony poziom aktywacji. Diagnoza taka to dla dziecka kolejna porażka w zmaganiu się z problemami, a dla osób wykorzystujących seksualnie - możliwość bezkarnego niszczenia życia innych. Co ma pomyśleć takie dziecko, kiedy profesjonalista nie potrafi trafnie zdiagnozować zaburzeń? Zostaje bezradność i przerażenie z jednej strony, a wszechmoc dorosłych z drugiej.

      Jeszcze bardziej bulwersująca jest taka diagnoza wtedy, gdy mamy do czynienia zarówno z wykorzystaniem seksualnym, jak i maltretowaniem fizycznym. Prawdę mówiąc, dziwić muszą także inne diagnozy, na przykład lękliwość, zaburzenia emocjonalne o nieustalonej etiologii, zwalniające diagnostę i terapeutę z szukania przyczyn zaistniałego stanu w przeżytej czy przeżywanej wciąż traumie."


      ctpb.net/biuletyn/?n=24
      Teresa Wardzyńska
      "Przemoc seksualna a PTSD

      Herman (1998) zwraca uwagę na to, że należy rozgraniczyć skutki traumatycznego stresu o ograniczonym czasie trwania (w dorosłości) od długotrwałych doświadczeń traumatycznych w dzieciństwie (przemoc seksualna i fizyczna). Za osiowe konsekwencje traumy seksualnej uznawane są symptomy PTSD i seksualizacja zachowania (Kendall, Tackett, Williams, Finkelhor, 1993). W okresie adolescencji wczesna traumatyczna seksualizacja wyraża się w zachowaniach promiskuitywnych, manifestujących się dużą ilością partnerów seksualnych bez zaangażowania emocjonalnego (Friedrich i inni., 2001). Nadmierne pobudzenie u dzieci z PTSD na skutek doświadczenia przemocy seksualnej może sprawiać, że czują się one często poirytowane, są bardziej skłonne niż inni do reagowania złością. Jeśli strategia agresywnego radzenia sobie z zagrożeniem okaże się dla nich adaptacyjna, mogą stosować ją także w sytuacjach, kiedy inna, nieagresywna strategia jest bardziej efektywna i adekwatna.
      Odroczone konsekwencje traumy seksualnej to: utrwalony styl radzenia sobie oparty na dysocjacji, pozostawanie w roli ofiary, trudności z byciem w bliskim związku, niska samoocena, okaleczone poczucie własnej wartości, następstwa somatyczne, jak bezsenność, bóle głowy, miednicy, zaburzenia miesiączkowania, zaburzenia seksualne, depresja, przemoc wobec innych, narkotyzowanie się, zaburzenia osobowości (Briere, i Zaidi, 1989). Inni autorzy wymieniają również zaburzenia odżywiania się i nadużywanie środków psychoaktywnych, kłopoty z utrzymywaniem relacji z innymi, również z własnymi dziećmi (za: Krahe, 2000). Ponadto na przykład Russel (za Herman, 1998) badając kobiety będące w dzieciństwie ofiarą kazirodztwa, stwierdziła, że dwie trzecie z nich były ofiarami gwałtu w dorosłym życiu.
      Często bez wiedzy na temat skutków przeżycia traumy w przypadku dzieci, symptomy PTSD zostają uznane za symptomy innych zaburzeń, na przykład zespołu nadpobudliwości ruchowej z deficytem uwagi (ADHD), depresji, zaburzenia opozycyjno-buntowniczego czy lęku separacyjnego (Perry, 1999). Oznacza to, że pytania dotyczące nadużyć seksualnych powinny być częściej włączane do wywiadów diagnostycznych prowadzonych z pacjentami z objawami różnych zaburzeń częstych wśród dzieci, zwłaszcza zaś zaburzeń jedzenia, depresji czy tendencji autodestrukcyjnych"


      "Twój uczeń - ofiara seksualnej przemocy" kiosk.onet.pl/charaktery/1178837,2177,artykul.html

      kiosk.onet.pl/charaktery/1178837,2177,artykul.html
      • rmk28 Re: Moze wykorzystanie seksualne? 24.06.05, 21:17
        "Traumatyczne dziecinstwo jako norma, PTSD i inne rzeczy na ten temat" forumhumanitas.ipbhost.com/index.php?act=ST&f=25&t=304&st=0#entry5871

        "Lamanie tabu pedofili" forumhumanitas.ipbhost.com/index.php?showtopic=348
        • agatka113 Re: Moze wykorzystanie seksualne? 25.06.05, 21:05
          chyba sama bylas wykorzystywana, pomysl nad tym.
      • rmk28 Re: Moze wykorzystanie seksualne? 24.06.05, 22:29
        www.ipz.edu.pl/index.php?dz=czytelnia&op=opis&id=2195
        >>Jak rozpoznać przemoc seksualną wobec dzieci?
        [...]
        Objawy psychologiczne i behawioralne

        Nadmierna erotyzacja dziecka: prowokacyjne i uwodzicielskie zachowania seksualne, erotyczne rysunki lub zabawy, agresja seksualna wobec rówieśników, wczesna lub nasilona masturbacja dziecięca, nieadekwatna do fazy rozwoju psychoseksualnego, nieadekwatny do poziomu rozwoju dziecka język dotyczący sfery seksualnej
        [...]
        Nadpobudliwość psychoruchowa
        Trudności w koncentracji uwagi
        [...]
        Problemy szkolne, złe relacje z rówieśnikami<<

        • rmk28 Re: Moze wykorzystanie seksualne? 24.06.05, 22:37
          > www.ipz.edu.pl/index.php?dz=czytelnia&op=opis&id=2195
          > >>Jak rozpoznać przemoc seksualną wobec dzieci?
          > [...]
          > Objawy psychologiczne i behawioralne
          >
          > Nadmierna erotyzacja dziecka: prowokacyjne i uwodzicielskie zachowania seksualn
          > e, erotyczne rysunki lub zabawy, agresja seksualna wobec rówieśników, wczesna l
          > ub nasilona masturbacja dziecięca, nieadekwatna do fazy rozwoju psychoseksualne
          > go, nieadekwatny do poziomu rozwoju dziecka język dotyczący sfery seksualnej
          > [...]
          > Nadpobudliwość psychoruchowa
          > Trudności w koncentracji uwagi
          > [...]
          > Problemy szkolne, złe relacje z rówieśnikami<<


          >>Łukasz jest nieznośny. Ciągle chce być w centrum zainteresowania, więc robi z siebie klasowego błazna. Dogaduje na lekcji nauczycielom. - Zamiast słuchać, co mówią, rysuje obsceniczne rysunki. Bez przerwy nawiązuje w swoich wypowiedziach do seksu - mówi dyrektorka szkoły Małgorzata Kajda. - Jest niebezpieczny. Popycha innych uczniów, kopie, bije w brzuch, pluje na nich jedzeniem.<<

          DZIECKU NALEZY SIE POMOC
          • ilelito Re: Moze wykorzystanie seksualne? 25.06.05, 11:47
            Problem wykorzystywania seksualnego jest bardzo poważny, ale w tym przypadku
            musicie wiedzieć, że Łukasz waży niemal tyle samo co ojciec, więc nie
            pozwoliłby sobie na to - to pierwsze.
            Po drugie gdy maiłam jedenaście lat 90% moich kolegów kreśliło obsceniczne
            rysunki i gadało w kółko o seksie.

            Zachowanie tego jedenastolatka jest wynikiem nieudolności nauczycieli, bo
            powinni wiedzieć jak radzić sobie z nadpobudliwymi dziećmi. Te dzieci bardzo
            dobrze funkcjonują w klasie, gdy się do tego dobrze zabrać. Tymczasem ta szkoła
            odmówiła nawet udziału w darmowych szkoleniach u nich na miejscu twierdząc, że,
            uwaga (!): "TAKIE SZKOLENIA NIC NIE DAJĄ".
            Wiem coś o tym, bo sami im te szkolenia proponowaliśmy.

            Ilona Lelito
            • gertka Re: Moze wykorzystanie seksualne? 25.06.05, 13:41
              Choćby nauczyciele byli przeszkoleni 100 razy i stosowali zdobytą wiedzę w 100%
              prawidłowo, bez współpracy z rodzicami i pomocy specjalisty Łukaszowi pomóc się
              nie da. To nie prawda, że o sytuacji w klasie decyduje wyłącznie nauczyciel. I
              nie jest tak, że jak dziecko wchodzi do szkoły o 8:00 to jest "szkolne" i tylko
              szkoła go kształtuje. Wpływ domu rodzinnego jest ogromny.
              Ja uważam, że owszem Łukaszowi trzeba pomóc, ale dzieci, które są z nim w
              klasie także potrzebują pomocy.
              Trudno rozstrzygnąć o przyczynach całej sytuacji, jeśli się dziecka na oczy nie
              widziało, ale uważam, że zwalanie wszystkie na szkołę jest nie w porządku. A
              molestowania wagą wykluczyć się nie da. Nie raz w życiu widziałam "wyrośnięte"
              dzieci, które w domu były maltretowane, bo tak były ukształtowane, że wobec
              przemocy rodzica kładły uszy po sobie i tyle.
    • coitusik szkoda, ze polscy pedagodzy............... 24.06.05, 21:24
      nie umieja postepowac z dziecmi wogole,
      a z trudnymi,
      w szczegolnosci:(
      • rmk28 Re: szkoda, ze polscy pedagodzy............... 24.06.05, 21:35
        > nie umieja postepowac z dziecmi wogole,
        > a z trudnymi,
        > w szczegolnosci:(

        Niestety..... :(

        "Jedną z konsekwencji traumy może być wystąpienie objawów zespołu
        stresu pourazowego (PTSD - post traumatic sterss disorders), często błędnie diagnozowanego w przypadku dzieci.
        Z danych zebranych przez Petera Ackermana i jego współpracowników, a dotyczących "tylko" dzieci, wynika, że wtedy gdy
        prezentowane przez dziecko zaburzenia w funkcjonowaniu psychosomatycznym są efektem wykorzystania seksualnego, to aż w 40
        proc. w stosunku do chłopców i w 22 proc. w stosunku do dziewczynek diagnoza brzmi: zespół nadpobudliwości ruchowej z
        deficytami uwagi (ADHD)"
        • komorka25 Re: szkoda, ze polscy pedagodzy............... 24.06.05, 22:02
          rmk28 napisał:
          > > nie umieja postepowac z dziecmi wogole,
          > > a z trudnymi,
          > > w szczegolnosci:(
          > Niestety..... :(
          >
          > "Jedną z konsekwencji traumy może być wystąpienie objawów zespołu
          > stresu pourazowego (PTSD - post traumatic sterss disorders), często błędnie
          diagnozowanego w przypadku dzieci.
          > Z danych zebranych przez Petera Ackermana i jego współpracowników, a
          dotyczących "tylko" dzieci, wynika, że wtedy gdy prezentowane przez dziecko
          zaburzenia w funkcjonowaniu psychosomatycznym są efektem wykorzystania
          seksualnego, to aż w 40 proc. w stosunku do chłopców i w 22 proc. w stosunku do
          dziewczynek diagnoza brzmi: zespół nadpobudliwości ruchowej z deficytami uwagi
          (ADHD)"

          Najlepszym sposobem na takie rozwydrzone bachory jest lanie w dupę paskiem. I
          nawet jeśli uważasz to za molestowanie seksualne, to i tak skutecznie oducza
          plucia, kpania i innych agresywnych zachowań w stosunku do kolegów. A pier... o
          specjalnych terapiach i leczeniu objawów braku wychowania i karnosci to tylko
          zmyłka i przykrywka do wyciagania pieniędzy skąd sie da pod pozorem pomocy
          dziecku. W klasie mojego dziecka jest taki "nadpobudliwy". I dotąd napastował
          inne dzieci az sie jeden rodzic zdenerwował niemoznoscia wywalenia gnoja ze
          szkoły i wpier.. mu w kacie. Od razu mu objawy minęły.
          • lukder Re: szkoda, ze polscy pedagodzy............... 24.06.05, 22:19
            dobrze mowi! Wódki mu dać!
          • tudana Re: szkoda, ze polscy pedagodzy............... 24.06.05, 23:28
            A już myślałam, że wszystkich pogięło...Po co te "mundre" cytaty? Macie jutro
            egzamin z tego tematu? Terapia " w......mu w kącie" okazała się skuteczna i
            tania.
          • ur_kas Re: szkoda, ze polscy pedagodzy............... 27.06.05, 11:13
            Szkoda mi Was, niedouczone istoty. Nie umiecie rozróżnić czy dziecko jest
            rozpuszczonym bachorem czy też dzieckiem z ADHD. Właśnie należy nagłaśniać takie
            sytuacje, żeby własnie takie niedouczone istoty wiedziały, że jest taka choroba
            i nie pisały bzdur. Odpowiednie leczenie i właśnie indywidualne nauczanie pomaga
            dzieciom z ADHD. Jak się mają "normalne" dzieci nauczyć tolerancji i współpracy
            skoro sugerujecie indywidualne nauczanie w domu... Jak się ma dziecko z ADHD
            przystosować do życia w społeczeństwie skoro zostanie zamknięte w domu???
            Najlepiej lać pasem. Nie zastanawiać się co powoduje takie zachowanie. Rodzica
            za pobicie nie swojego dziecka należałoby pobić za wyciąganie łap.
      • agatka113 Re: szkoda, ze polscy pedagodzy............... 25.06.05, 18:32
        Zgadza sie, sa niedouczeni, malo tego - z góry nastawieni zle i w zwiazku z
        tym - bezradni. Jak mozna z bezradnosci pozywac rodzine do sadu? co niby matka
        Lukasza miala zrobic, kontrolowac lekarzy? Podwazac ich tok leczenia? Pani
        dyektor zrobila cos nie przemyslawszy do konca, bo niby co chce uzyskac?
        Przeciwko komu ten pozew? Przeciwko polskiej sluzbie zdrowia, czy przeciwko
        wlasnej nieudolnosci. Zamiast knuc i wdawac sie w sady pani dyrektor powinna
        opracowac system zasad i konsekwencji dla Lukasza, zalozyc zeszyt obserwacyjny,
        notowac wszelkie dobre zachowania, wzmacniac je. A ona co robi?
        • mka4 Re: szkoda, ze polscy pedagodzy............... 26.06.05, 13:12
          Od jakiegoś czasu nauczyciele nawet obrażni nie mogą reagować na napaści słowne
          czy fizyczne swoich uczniów. Jak podniosą glos to już może się skończyć sprawą
          w sądzie. Rodzice skutecznie odebrali wychowawcom prawo do wychowywania. Może
          nie było miło dostać linijką łapy, ale destruktywnie to nie wpływało na ucznia,
          zresztą obok stania w kącie, czy przymusowej rozmowy z dyrem, ktorego wszyscy
          się bali były to jedyne kary. Jak wiedziałeś za co dostałeś to jak poskarżyłeś
          się w domu to mogłeś dostać dokładkę. Zresztą dom to byl dom, rodzice pracowali
          i mimo to mieli czas interesować sie dziećmi, a nie zabierać je na spacer do
          marketu w ramach integracji rodzinnej.
        • gozal szkoda, ze polscy rodzice... 26.06.05, 13:33
          A co, może nauczyciele i dyrektor mieli może kontrolowaźć terapię? Przecież
          jedynie rodzic ma takie możliwości. I to on powienien dopilnować jej przebiegu
          i badać postępy. Obarczanie szkoły całą odpowiedzialnością za patologiczne
          zachowanie takiego chorego gnojka jest totalną pomyłą. Pamiętajcie, że klasy
          liczą po 30 dzieci, nie z każdym można sobie dać radę pomimo wielu zaświadczeń
          o szkoleniach, ale na pewno trzeba chronić te zdrowe poszkodowane dzieci z rąk
          takich monsterów. No i do tego jest 45 minut lekcji na NAUCZANIE dzieci, a
          sprawy wychowawcze powinny stanowić margines. Jeśli proporcje są odwrotne, to
          dziciaka trzeba wysłać do specjalnego ośrodka.

          Napisz agato113, jakbyś zapobiegła pluciu, biciu, sprośnym żartom, wulgarnym
          zachowaniom, czy poniżaniu innych dzieci przez takiego gó..arza, będąc
          nauczycielką. Jesteś pewna, że system nagradzania w ogóle by wypalił, że
          zapobiegłby takim patologiom ze strony "biednego Łukaszka"? Może na każdej
          lekcji dawał się we znaki i nie było go za co nagradzać, nie było co notować w
          tym magicznym zeszycie, o którym wspomniałaś? A jak inne dzieci by się w ogóle
          czuły, gdyby ich normalnego grzecznego i dobrego postępowania nikt nie notował
          i nie nagradzał? Podaj jakieś NAPRAWDĘ skuteczne środki, a nie jakieś wydumane
          książkowe sposoby na dzieci z lekkim upośledzeniem tego typu, które w dodatku
          mają szansę powodzenia w co najwyżej dziesięcioosobowej grupie i raczej z
          jednym opiekunem. Czekam na odpowiedź. Serio.
          • agatka113 Re: szkoda, ze polscy rodzice... 26.06.05, 20:59
            Moj drogi gozalu. System terapii behawioralnej obejmuje cala klase i wszyscy
            podlegaja takim samym wyamaganiom i konsekwencjom. Jak tu napisala jedna
            emerytowana nauczycielka - tez miala w klasie dzieci z adhd i nigdy nie
            pozwolila sobie, zeby taki dzieciak rzadzil w klasie. Trzeba umiec stawiac
            wymagania i trzeba umiec byc konsekwentnym. Jaka konsekwencje w szkole mial
            Lukasz za splucie kolegi? Czy ta szkola ma wogóle taki system spójnych regul i
            zasad? co grozi za pobicie kolegi? jak sie nie umie wprowadzic porzadku w
            klasie to sie zwala wine na dziecko z ADHD.Ja mam zdrowe dziecko, które chodzi
            do klasy z dzieckiem cierpiacym na adhd. W klasach I_III mieli swietna
            wychowawczynie, ostra jak siekiera, stawiajaca jasne wymagania i granice.
            Sprawiedliwa, potrafiaca w KADYM dziecku znalezc cos pozytywnego do
            wzmocnienia. Efekt - w 4 klasie mlody z adhd doskonale wie, co mu wolno, a
            czego nie, ale nauczycielka POTRAFILA z nim pracowac, a nie biadoloc nad tym,
            ze komus brzydko odpowiedzial czy podlozyl noge. I tyle. I miala poparcie
            WSZYSTKICH rodziców w klasie, bo dyscyplina jeszcze nikomu nie zaszkodzila.
    • 7uop nadpobudliwosc to jedna sprawa (przykra), ale 24.06.05, 21:44
      pozwalanie na manifestowanie agresji wobec rowiesnikow i nauczycieli to
      zupelnie inna rzecz. To dziecko nalezy utemperowac - ukarac, tak zeby wiedzialo
      ze za okreslone zachowania czekac go bedzie kara (dotkliwa). Tolerowanie takich
      zachowan doprowadzi tego chlopca w przyszlosci gdy dorosnie do powaznych
      konsekwencji spolecznych i prawnych.
    • a_o_co_chodzi Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 24.06.05, 22:43
      czy ktoś może wyjaśnić jakie są przesłanki na utrzymywanie takiego dziecka w
      szkole masowej? są szkoły specjalne, w których pracoją nauczyciele przygotowani
      zawodowo do problemów z uczniami, rozumiem racje za i przeciw rodziców chorego
      dziecka i całej reszty dzieci w normie. Co przemawia za terrorem jednostki w
      tym konkretnym przypadku? Bardzo prosze o konkrety
    • zla_suka TO JEST JAKAS FARSA! 24.06.05, 23:35
      TO JEST JAKAS FARSA! Kolejna ofiara wychowania bezstresowego. Gowniarz jak raz
      dostanie pasem w dupsko to choroba mu przejdzie od razu. Az dziw, ze jeszcze
      nikt z rodzicow nie zareagowal. Ja na ich miejscu od razu bym zrobila tam
      porzadek! Przecierz tak nie moze byc, ze szczyl kopie, gryzie i opluwa inne
      dzieci! A tan naburmuszona matka terroryzuje wszystkich na okolo!

      Racja, jak ktos przytoczyl, dziecko bylo molestowane seksualnie w dziecinstwie a
      rodzice teraz chca odwrocic uwage od tego.
      • jacekjk Re: TO JEST JAKAS FARSA! 25.06.05, 01:43
        Schizofrenikow tez kiedys leczono przez szok elektryczny. Pogielo Was? W
        przypadkach o ktorych mowiliscie wystepowaly niewychowane rozwydrzone dzieci a
        tu dziecko jest chore psychicznie i prawdopodobnie nie powinno uczeszczac do
        normalnej szkoly. Choroby psychicznej nie wyleczy sie paskiem bo od tego nie
        wyreguluja mu sie chemikalia w mozgu. Byc moze mamy do czynienia z natchniona
        matka, ktora walczy o jego edukacje w normalnej szkole (choroba psychiczna nie
        ma przecierz zwiazku z inteligencja).

        Pozdrawiam,

        Jacek
        • ponika Re: TO JEST JAKAS FARSA! 26.06.05, 13:14
          Jeszcze 20 lat temu nikt nie mial pojecia o ADHD a dzieci ktore zachowywaly sie
          agresywnie byly karane. I jakos mniej bylo plucia, kopania, przeszkadzania na
          lekcjach. W mojej klasie byla dziewczyna z ktora wiekszosc nauczycieli sobie
          nie radzila. I w momencie, kiedy nowa polonistka na pierwszej lekcji porzadnie
          nakrzyczala, wyprosila z klasy jakos sie uspokoilo... Teraz dzieciaki po prostu
          czuja ze sa bezkarne. I korzystaja z tego. Bo czemu nie? Jak sie wszyscy boja i
          nikt nic nie mowi - bo wkurzona mamusia jeszcze go poda do sadu za
          dyskryminacje...
      • krzychoppp Re: TO JEST JAKAS FARSA! 25.06.05, 16:55
        Zła Suko. nie wiem skąd ta pewność co do molestowania dzieciaka ale wydaje mi
        się że stawianie tego jako pewnik nie pomoże dziecku.( bo to choć wredne i nie
        dające się opanować, ale dziecko ). nie zapominaj o tym.Łatka przyklejona raz
        jest trudna do oderwania. Szczególnie w naszym "tolerancyjnym" Społeczeństwie.
    • zed123 A może staroświecki wpie..od taty by pomógł??? 25.06.05, 00:12
      Pasem, albo kablem od żelazka?
      • ladne_sny [...] 25.06.05, 11:40
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • megarolnik Re: A może staroświecki wpie..od taty by pomógł?? 25.06.05, 13:51
        Pomaga - niestety nie wszystkim i nie zawsze.

        Oczywiscie sa skutki uboczne [pregi na tylku], ale metoda dozowana wlasciwie
        odnosi czesto pozytywny efekt.
        • a_o_co_chodzi lańsko oczywiście nie jest metodą 25.06.05, 13:55
          i jest PRYMITYWNYM sposobem wynikającym z bezsilności wobec słabszej istoty,
          dlatego też zazwyczaj nie bije się dorosłych, a SEPARACJA to jest właściwa
          metoda w tym przypadku
          • megarolnik Re: lańsko oczywiście nie jest metodą 25.06.05, 14:14
            tak, BICIE to PRYMITYWNA metoda - ale z samego faktu ze jest prymitywna nie
            wynika ze jest nieskuteczan - czasami jest bardzo skuteczna

            SPERARACJA moze pomoc ale nie musi, poza tym nie chodzi o to zeby dziecko
            odseparowac od normalnych rowiesnikow tylko o to zeby przekazac mu wiedze
            ktorej nie posiada: ze inni ludzie maja prawo do godnosci i wolnosci
            • a_o_co_chodzi Re: lańsko oczywiście nie jest metodą 25.06.05, 14:18
              nie wiem czy lanie pomaga, nie chcę próbować (mam dwoje dzieci, starszy ma 10
              lat),

              a odseparowanie nie polega na odcięciu od wiedzy (nauczanie indywidualne lub
              szkoła specjalna) lecz na uchronieniu rówieśników przed patologią
              • megarolnik Re: lańsko oczywiście nie jest metodą 25.06.05, 14:31
                problem z biciem dziecka polega na tym aby nie przekroczyc granicy miedzy
                karaniem a znecaniem fizycznym - szczegolnie w obecnej kulturze poprawnosci
                politycznej kiedy kazde przekroczenie granicy jaka jest kontakt doroslego z
                cialem dziecka jest uwazany niemalze za przestepstwo

                bylem karany fizycznie, nie wspominam tego przyjemnie - przyznaje jednak racje
                kochajacemu dziecko rodzicowi ktory wyczerpal zasob argumentow werbalnych:
                jezeli nie przemawia do dziecka sila argumentow niech przemowi argument sily
                • a_o_co_chodzi Re: lańsko oczywiście nie jest metodą 25.06.05, 14:58
                  a tu się z Tobą nie zgadzam: każdy drań bijący dziecko, mówi, że on też był
                  karany. Daj spokój z kontrolowaniem granicy, pewnie wiesz, że to nierealne.
                  Wyobraź sobie, że żona, albo szef spuszcza ci mniej szkodliwe lanie, bo coś nie
                  tak z Tobą dzisiaj, ARGUMENTY zamiast siły
                  • ned_pap Re: lańsko oczywiście nie jest metodą 26.06.05, 14:01
                    W porządku. Tłumacz coś rozwrzeszczanemu trzylatkowi, który, np chce, żeby mu
                    kupić czekoladę, a Ty wiesz, że on ma zęby popsute jak cholera. Możesz to
                    tłumaczyć, nawet długo, ale czasami nie poskutkuje, bo mały się uprze. Co
                    robisz? Albo dajesz klapsa, albo wyciągasz siłą ze sklepu, pakujesz do samochodu
                    i jedziesz do domu, nie zwracając uwagi na wrzaski. To też jest przemoc.

                    Scenka druga. Twój sąsiad głośno słucha muzyki. Co robisz? Idziesz i prosisz,
                    żeby ją ściszył. Dlaczego ta metoda w 99% przypadków skutkuje? Bo dorośli
                    posiadają umiejętność (przynajmniej większość) empatii.

                    Scenka trzecia. W twojej okolicy mieszka żulik, który utrzymuje się z drobnych
                    kradzieży. Podkrada Ci pranie z balkonu, słoiki z piwnicy, co mu wpadnie w rękę.
                    Oczywiście żadne gadanie nie skutkuje, wizyty dzielnicowego również. Co robi
                    "lokalna społeczność"? Paru zdenerwowanych panów spuszcza mu dydaktyczny wp....
                    w ciemnej uliczce.

                    Wobec dorosłych też się stosuje przemoc, nie tylko w sposób przedstawiony
                    powyżej. Stosuje się ją również jako jednś z popularniejszych metod
                    resocjalizacji - zamykanie w więzieniu.
                    • a_o_co_chodzi Re: lańsko oczywiście nie jest metodą 26.06.05, 14:44
                      jest taka metoda wychowawcza, która skutkuje w 100 proc, ale jest trudna, o
                      wiele trudniejsza niż lanie, dlatego dorośli z niej nie korzystają, bo łatwiej
                      sobie odpuścić lub przylać. Metoda ta wymaga też wysiłku intelektualnego i
                      strategii ze strony dorosłego, wytworzenia norm i ich egzekwowania. Tą metodą
                      jest ŻELAZNA KONSEKWENCJA,
                      naprawdę miał rację Korczak pisząc, że każde dziecko powinno mieć dom, ale nie
                      każdy dorosły powinien mieć dziecko
                      • ned_pap Re: lańsko oczywiście nie jest metodą 26.06.05, 14:52
                        Oczywiście, ale metody wychowawcze muszą być dostosowane do czasów, w jakich
                        dziecko i jego rodzice żyją. Dziecko można na przykład wychowywać bez słodyczy i
                        junk food, żeby nie wpadło w otyłość. Można, ale tylko do momentu, gdy dziecko
                        zobaczy w TV reklamę chipsów albo McDonald's. Można też ewentualnie wychowywać
                        dziecko bez telewizji, ale tylko do momentu, gdy pójdzie do szkoły. Oczywiście,
                        nikt nie zabroni rodzicom nadal nie pozwalania dziecku na jedzenie syntetycznych
                        świństw, ale czy to nie spowoduje u dziecka "wzrostu poziomu frustracji"?

                        Ideały Janusza Korczaka są piękne, ale czy możliwe do zastosowania w dzisiejszej
                        rzeczywistości?
                        • a_o_co_chodzi Re: ned_pap 26.06.05, 14:58
                          to nie prawda, wpływ na wolę dziecka i możliwości realizacji zachcianek
                          kształtują rodzice, nie szkoła, ani tym bardziej reklamy, to nie dziecko ma
                          decydować o tym jakim będzie człowiekiem, ale jego opiekunowie, bo to jest ich
                          rola, bardzo trudna, wiem, ale najważniejsza misja w życiu dorosłego dorosłego,
                          a Korczak jest nadal współczesny, polecam
                          • ned_pap Re: ned_pap 26.06.05, 16:16
                            > to nie prawda, wpływ na wolę dziecka i możliwości realizacji zachcianek
                            > kształtują rodzice, nie szkoła, ani tym bardziej reklamy,

                            Dziecko, widząc reklamę, na której dzieci są szczęśliwe, bo się wspólnie
                            zażerają chrupkami, powoduje u niego chęć przynależności to tej grupy. Dziecko,
                            które widzi reklamę, w której głos mówi, że jakiś plastikowy bohomaz, typu
                            "Action Man" to najmodniejsza zabawka, wierzy w to, bo nie rozumie, że jest to
                            manipulacja marketingowców. Rodzice mogą tylko wyłączyć telewizor, ale mój
                            bratanek już w wieku trzech lat potrafił go włączyć z powrotem, łącznie z DVD.

                            Korczak niewątpliwie jest aktualny, ale jest aktualny w ten sam sposób, w jaki
                            aktualny jest Dekalog rozumiany dosłownie. Rodzice powinni być konsekwentni w
                            swoim postępowaniu, ale walka z wiatrakami nic nie da. Część procesu
                            wychowawczego przejęły media, i nic na to nie można poradzić. Rozwiązaniem byłby
                            zakaz reklamy produktów dla dzieci, ale takie rozwiązane jest nierealne. W
                            części krajów obowiązuje zakaz reklamy skierowanej do dzieci, ale to jest bardzo
                            łatwo obejść. Głos z kadru mówi "Matko, to jest super bezpieczna zabawka dla
                            Twojego dziecka bla bla bla", a siedzący obok dieciak i tak widzi szczęśliwych
                            kolegów bawiących się jakimiś pierdołami.
                            • a_o_co_chodzi Re: ned_pap 26.06.05, 16:40
                              "Dziecko, widząc reklamę, na której dzieci są szczęśliwe, bo się wspólnie
                              > zażerają chrupkami, powoduje u niego chęć przynależności to tej grupy.
                              Dziecko,
                              > które widzi reklamę, w której głos mówi, że jakiś plastikowy bohomaz, typu
                              > "Action Man" to najmodniejsza zabawka, wierzy w to, bo nie rozumie, że jest to
                              > manipulacja marketingowców. Rodzice mogą tylko wyłączyć telewizor"

                              wychowanie to coś więcej niż telewizja i pilot w ręku czujnego rodzica,

                              "Rodzice powinni być konsekwentni w
                              > swoim postępowaniu, ale walka z wiatrakami nic nie da"

                              to również nie walka, ale codzienna praca i tród

                              "Część procesu
                              > wychowawczego przejęły media, i nic na to nie można poradzić."

                              niestety mylisz się
                              • ned_pap Re: ned_pap 26.06.05, 16:53
                                Widzę, że nie zrozumieliśmy się. Ty mówisz o idałach, a ja o realnym życiu.
                                Według mnie, idealnym rozwiązaniem byłoby ożenienie tych dwóch koncepcji, bo
                                osobno ich zastosować się nie da. Koncepcja "realne życie" to puszczenie
                                dzieciaka samopas, wtedy wychowa się egoistę i łobuza, koncepcja "ideał" to
                                wychowanie bez dostępu to telewizji i rówieśników - czyli niemożliwe.

                                > "Część procesu
                                > > wychowawczego przejęły media, i nic na to nie można poradzić."
                                >
                                > niestety mylisz się

                                Wyjaśnij, co masz na myśli.
                                • a_o_co_chodzi Re: ned_pap 26.06.05, 18:05
                                  nie, to raczej Ty z pozycji wujka swojego bratanka teoretyzujesz, ja mam dwójkę
                                  dzieci i temat przerabiam w praktyce dzień po dniu, powiem Ci teraz coś bardzo
                                  osobistego i poruszającego: zawarłam z sobą porozumienie, że nigdy nie uderzę
                                  dziecka, że będę nad sobą pracować i panować. Dziecko bacznie mnie testowało,
                                  sprawdzało granice, kiedyś nie mogłam się opanować i dałam klapa. Popatrzyła na
                                  mnie ze zdziwieniem i strachem, a ja ją przeprosiłam, powiedziałam, że wyszłam
                                  z siebie, że jeszcze przed jej urodzeniem przyrzekłam sobie, że nie będę bić,
                                  spytałam czy uważa, że ona postąpiła właściwie i czy jest z siebie zadowolona,
                                  powiedziałam jej też, że już nigdy nie dam jej klapa. Minął jajkiś czas -
                                  niedługi, dostała znowu. Z chwilą kiedy po raz pierwszy przekroczy się ten
                                  próg, następny raz nie jest trudny. Wtedy moje dziecko, może trzy może
                                  czteroletnie, popatrzyło na mnie mądrze i uważnie i powiedziało - mamo przecież
                                  obiecałaś. Ten rozdział jest zamknięty. Nie było powtórek. Nie ma potrzeby.
                                  Moje dzieci są nastolatkami, bywa trudno, ale im też nie jest łatwo, a
                                  właściwie to ciężej niż nam dorosłym. To tyle o biciu, nie z teorii, jak
                                  widzisz.

                                  > > "Część procesu
                                  > > > wychowawczego przejęły media, i nic na to nie można poradzić."
                                  > >
                                  > > niestety mylisz się
                                  >
                                  > Wyjaśnij, co masz na myśli

                                  jak kto woli oddać swoje prawa mediom to niech mu będzie, ale to kiepska droga
                                  i absurdalna wymówka
                                  • ned_pap Re: ned_pap 26.06.05, 19:00
                                    > jak kto woli oddać swoje prawa mediom to niech mu będzie, ale to kiepska droga
                                    >
                                    > i absurdalna wymówka

                                    Po prostu ciężko mi sobie wyobrazić, że można uchronić dziecko przed
                                    ogłupiającym kontaktem z mediami. Moje doświadczenia, czyli wujka żyjącego z
                                    bratankiem długi czas w jednym podwórku temu przeczą. Jeżeli Tobie się to udało,
                                    wyjaśnij, proszę, jak? W jaki sposób na przykład odmawiałaś dzieciakom kupna
                                    jakiegoś syntetycznego soczku czy paskudnej i drogiej zabawki szeroko
                                    reklamowanej w telewizji?

                                    Jeżeli udało Ci się to drogą tłumaczenia, bądź rzeczywiście odizolowania od
                                    telewizora serwującego reklamową papkę, to chylę czoła przed Twoim geniuszem
                                    wychowawczym. I piszę to bez cienia ironii. A temat drążę, bo kiedyś, najlepiej
                                    w niedalekiej przyszłości, chciałbym zostać rodzicem.
                                    • czlowiek13 Re: ned_pap 26.06.05, 23:16
                                      ned_pap napisał:

                                      > wyjaśnij, proszę, jak? W jaki sposób na przykład odmawiałaś dzieciakom kupna
                                      > jakiegoś syntetycznego soczku czy paskudnej i drogiej zabawki szeroko
                                      > reklamowanej w telewizji?
                                      >
                                      > Jeżeli udało Ci się to drogą tłumaczenia, bądź rzeczywiście odizolowania od
                                      > telewizora serwującego reklamową papkę,

                                      Nie do mnie pytanie ale odpowiem. Moje dziecko było skrajnym alergikiem. Do 5
                                      roku życia nie znało nie tylko smaku czekolady, nie znało smaku
                                      najnormalniejszego jogurtu czy danonka w kolorowym opakowaniu, którego można
                                      zamienić w pysznego loda i jest przecież niezbędny dla mocnych kości (;-))...
                                      Przynosiło z przedszkola zakazane lizaki, cukierki, którymi było częstowane
                                      przy różnych okazjach. Oddawało czekoladowe prezenty, którymi obdarowywały
                                      niezorientowane ciocie. Nie izolowałam od TV, to bez sensu. Jedyne rozwiązanie
                                      to tłumaczenie + konsekwencja. Tak jak przy ADHD... :-))

                                      Pozdrawiam
                                      • ned_pap Re: ned_pap 26.06.05, 23:42
                                        Dobrze wiedzieć, że i tak można, dzięki.

                                        Pisząc o konsekwencjach, rozumiem, że miałaś na myśli, że Twoje dziecko
                                        zrozumiało, że "ataki" alergii są powodowane przez np. jedzenie słodyczy?
                                        • czlowiek13 Re: ned_pap 27.06.05, 08:16
                                          ned_pap napisał:

                                          > Dobrze wiedzieć, że i tak można, dzięki.
                                          >
                                          > Pisząc o konsekwencjach, rozumiem, że miałaś na myśli, że Twoje dziecko
                                          > zrozumiało, że "ataki" alergii są powodowane przez np. jedzenie słodyczy?

                                          Tak i nie :-) Ono rozumiało doskonale, że dany pokarm może wywołać reakcję
                                          alergiczną, ale to nie był dla niego argument (odpowiedzi "chcę by mnie bolał
                                          brzuszek!!, chcę żeby mnie swędziało!!" itd. były na porządku dziennym). Pisząc
                                          o konsekwencji miałam na myśli konsekwentne zabranianie jedzenia zakazanych
                                          potraw poparte tłumaczeniem, że tak bywa (jedni mają alergię, inni są kalekami
                                          i nie mogą np. biegać, jeszcze inni nie mają mamusi/tatusia). Dodatkowo dbałam
                                          by dziecko zawsze miało swój zastępnik zakazanego pokarmu (pieczone w domu
                                          ciasteczka, bułeczki itp.).

                                          Pozdrawiam
            • zygmund Re: lańsko oczywiście nie jest metodą 26.06.05, 17:29
              Calkiem mozliwe, ze lanie powoduje znaczny wzrost dopaminy w mózgu i dziecko
              przez pewien czas ma mniejsze problemy z opanowaniem swojego zachowania. Jednak
              zalecanie lania jako srodka na ADHD niesie ze soba niebezpieczenstwo, ze
              rodzice moga stosowac ten srodek w nadmiarze podpierajac sie jeszcze naukowa
              teoria.
          • mka4 Re: lańsko oczywiście nie jest metodą 26.06.05, 13:40
            dorosłych się nie bije, bo większość dostawała w dupę jak była dzieckiem i
            została poprawnie wychowana i dostosowana do życia w społeczeństwie, pozostałe
            przypadki to margines, lub wyjątki potwierdzające regułe
            • a_o_co_chodzi Re: lańsko oczywiście nie jest metodą 26.06.05, 14:46
              prawda jakie to prościutkie? Takie, że aż prostackie
          • noworuska Re: lańsko oczywiście nie jest metodą 26.06.05, 20:24
            Porządne lańsko jest świetną metodą, bo to nie lanie jest prymitywne, ale
            bachory, utrapienie z nimi. One nie rozumieją po ludzku, trzeba przemawiać tak,
            żeby zrozumiały, czyli bólem. Separacja? Owszem, ale tylko w białym kaftaniku
            bezpieczeństwa.
        • mka4 Re: A może staroświecki wpie..od taty by pomógł?? 26.06.05, 12:59
          Zachowanie tego chlopca to nic innego jak odpowiedz na bezstresowe wychowanie i
          brak zainteresowania ze strony rodziców. Dojdzie do tego że będzie zwracal na
          siebie uwagę srając matce na talerz. Karanie dziecka przez wymierzenie kary
          fizycznej to może trauma, ale skutki widzimy - obecni trzydziesto i
          czterdziestolatkowie obeszli się bez ADHD, nie widać jakichś szczegolnych
          stanów pourazowych. Kara powinna byc adekwatna do winy, i wymierzona w
          odpowiedniej proporcji, nie chodzi o znęcanie się nad dzieckiem. Rodzice mają
          jeszcze narazie możliwość karania własnych dzieci i powinni z tego w
          odpowiednich sytuacjach skorzystać, czasem perswazja słowna nie wystarczy. A
          tej mamusi gratuluje synka, pozazdrościć tylko dzięki temu może być kimś w
          stowarzyszeniu i nadal nie zajmuje się dzieckiem
    • monitorpolski Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 25.06.05, 11:27
      > TO JEST JAKAS FARSA! Kolejna ofiara wychowania bezstresowego. Gowniarz jak raz
      > dostanie pasem w dupsko to choroba mu przejdzie od razu. Az dziw, ze jeszcze
      > nikt z rodzicow nie zareagowal. Ja na ich miejscu od razu bym zrobila tam
      > porzadek! Przecierz tak nie moze byc, ze szczyl kopie, gryzie i opluwa inne
      > dzieci! A tan naburmuszona matka terroryzuje wszystkich na okolo!

      >Racja, jak ktos przytoczyl, dziecko bylo molestowane seksualnie w dziecinstwie
      a
      >rodzice teraz chca odwrocic uwage od tego.


      > A może staroświecki wpie..od taty by pomógł???
      > Pasem, albo kablem od żelazka?

      Cieszy mnie fakt, iż większość społeczeństwa zachowała zdrowy rozsądek, a
      polityczna poprawność jeszcze nie wszystkim mózgi wyżarła.
    • rechott Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 25.06.05, 11:29
      > Może jeszcze przyznać mu rentę - w końcu biedactwo chory...

      A ja mam ZCNDP (Zespół chronicznej niechęci do pracy) może dla mnie też renta:)
    • ladne_sny Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 25.06.05, 11:39
      hayek, a Ty pewnie byles klasowa oferma, ktoremu nieraz ktos batonikiem plunal w twarz i teraz
      wkurzasz sie jak slyszysz o dzieciach podobnych do tych, ktore na korytarzu po lekcjach wolaly za
      Toba 'klapoluch' ;)))
    • backspace2 Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 25.06.05, 12:02
      niedlugo w klasach wszystkie dzieci beda mialy adhd, dysleksje, dysgrafie i
      wszystkie mozliwe choroby, ktore beda usprawiedliwialy zle zachowanie czy
      fatalne wyniki w nauce.
    • leonekrs Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 25.06.05, 12:05
      Niestety, ale ja również nie wyrażam zgody na "współżycie" tego typu dzieciaków
      z normalnymi uczniami. Po prostu nie mam zamiaru aby przez kogoś takiego moje
      dziecko zostało kaleką. A potem stada tego typu "nadpobudliwych" tłuką kogo
      popadnie na osiedlach.
      • koszalek63 Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 25.06.05, 12:30
        W klasie mojego syna też był podobny przypadek i całkowita bezsilność grona
        pedagogicznego. Rozwydrzony dzieciak szczególnie uparł się na niego i przez to
        mój syn miał obniżoną ocenę ze sprawowania, ponieważ bronił się przed kopaniem,
        opluwaniem i reagował na potworne znieważenia. Mnie i żonie ręce opadały od
        tego, co działo się w szkole. Szczerze mówiąc gó.. mnie obchodzi, co jest
        powodem tej agresji i podobne stanowisko zajmuje większość poszkodowanych
        dzieci i ich rodziców, którzy chcą i domagają się normalnych lekcji oraz
        bezpieczeństwa swoich pociech. Skoro pewni uczniowie nie spełniają określonych
        kryterii przewidzianych w regulaminie szkoły, to powinni być z niej rugowani
        bez względu na to czy mają obsesje maniakalne, stany napięcia, czy inne
        wymówki. Dodam, że właśnie już w szkole młodzi ludzie powinni obserwować, że
        dorośli stosują i egzekwują prawo i że jest one jednakowe dla wszystkich. W
        klasie syna chowanie przez nauczycieli głowy w piach przyniosło fatalne skutki,
        gdyż część uczniów zaczęła zachowywać się równie brutalnie, twierdząc że skoro
        tamtemu wolno, to dlaczego im nie. Gdyby to "zgniłe jabłko" zostało w porę
        usunięte z kosza, to nie zepsułoby innych.
    • axermann [...] 25.06.05, 12:11
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • ubu_roy Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 25.06.05, 12:14
      Szatan w niego wstapil !!!
      Tylko w zateizowanym postkomunistycznym spoleczenstwie, szkola moze zawracac
      glowe sadom tak ewidentnym przykladem wstapieniem w dziecko diabla. Ksiadz
      egzorcysta jest mu potrzebny, swiecona woda, modlitwa i blizszy kontakt z
      Bogiem a nie jakies postmoernistyczne bzdury !!!
    • r.p.mcmurphy brawo szkola,nie mozna byc niewolnikiem poprawnosi 25.06.05, 12:21
      politycznej, cos z tym problemem trzeba zrobic - jak mozna dopuszczac zeby jeden
      oszolom (i moga sobie to nazywac skrotami skladajacymi sie nawet z 30 liter)
      terroryzowal cala klase? chlopaczek najwyrazniej nie ma zahamowan, jak ktos go
      kiedys nauczy gdzie leza granice i sposci wpieprz, to nastepnego dnia Lukaszek
      gotow przyniesc noz i zarznac agresora - co to dla niego, przeciez jemu wolno
      wszystko, jest bogiem.
    • brenya Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 25.06.05, 12:24
      Jestem przerazona wypowiedziami ludzi piszacych w tym watku. Przeraza mnie ich
      totalna ignorancja, niewiedza, glupota wrecz. Po prostu slow mi brak. Chcialabym
      moc podejsc do ich wypowiedzi ze litosciwymym politowaniem, ale nie moge.

      Zespol chorobowy na jaki cierpi ten chlopak jest zdiagnozowana jednostka
      chorobowa, czy Wam sie to podoba czy nie. Chorobe ta odkryli madrzejsci od Was
      ludzie, ludzie do ktorych poziomu nigdy nie doskoczycie, jak wnioskuje po tych
      wypowiedziach rodem z popegeerowskij wsi (bez obrazy dla popegeerowskiej wsi).
      Choroba niektorych ludzi objawia sie niedowladem konczyn, niemoznoscia
      poruszania, niemoznoscia kontrolowania czynnosci fizjologicznych, a zespol ADHD
      objawia sie akurat nadpobudliwoscia ruchowa, czasem destrukcyjna dla otoczenia.
      Takie sa objawy i nic na to nie poradzimy, ze takie choroby istnieja. Bo jest to
      choroba. Mylenie tego ze zwyklym brakiem wychowania, wychowaniem bezstresowym
      czy gowniarstwem jest totalna ignorancja i glupota i swiadczy jedynie powaznych
      brakach w edukacji. Zalatuje ciemnogrodem i sredniowieczem.

      Widze, ze czesc forumowiczow to eksperci od medycyny, zwlaszcza zas genetyki -
      wady genetyczne najchetniej leczyliby pasem, bo sa zbyt glupi, zeby zrozumiec,
      ze czlowiek jest troszke bardziej skomplikowana machina. Zle sie zachowuje?
      Glupi gowniarz, trzeba mu przylac pasem i obic morde to sie zamknie. Boze,
      widzisz i nie grzmisz. I to ma byc przekroj przez polskie spoleczenstwo. Wstyd
      mi. I poprawnosc polityczna nie ma tu nic do rzeczy. Nikt nie ma pretensji do
      dzieci z zespolem Downa, ze sie nie chca uczyc (one akurat przynajmniej sa
      lagodne), nikt nie ma pretensji do dzieci z porazeniem mozgowym, ze nie chce im
      sie chodzic, ba, obeznie nawet laskawym okiem patrzymy na schizofrenikow (bo to
      choroba psychiczna), ale oczywiscie skoro tylko choroba manifestuje sie
      nadpobudliwoscia to od razu najchetniej bysmy chlopakowi przylali.

      Zycze powodzenia w leczeniu zespolu ADHD pasem. Nie zycze nikomu, ale istnieje
      prawdopodobnienstwo, ze ta choroba dotknie ktores z dzieci ludzi wypowiadajacych
      sie na tym forum negatywnie. Moze wtedy wreszcie zrozumiecie co to jest za
      choroba. Jezeli nie, to szczerze wspolczuje takiemu dziecku.
      • pacal2 och to przerażenie Brenyi :D kupa sloganów i tyle 25.06.05, 12:38
        po prostu żal mi sierce ściska.

        ADHD, jak każda inna choroba, możę przyjmować lekką bądź ciężką formę.

        Jedno z dwojga - albo ta forma jest na tyle lekka, że dziecko nie zaburza
        znacząco edukacji innych dzieci w klasie, albo wypad na indywidualny tok nauczania.

        Wszystkie te "political-correct but illogical" slogany Brenyi nie mogą
        przysłonić faktu, że 30 dzieci ma przez wybujałe ambicje mamy dziecka problemy z
        nauką, a część z nich ma kolejny powód aby znielubieć szkołę.
      • beata966 Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 25.06.05, 12:49
        Brenya
        Nie dyskutuj, nie warto, szkoda zdrowia i czasu:(
        • ned_pap Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 26.06.05, 14:31
          OK, ADHD to choroba.

          Gdzie są, i co się dzieje z dziećmi, które cierpiały na ADHD w czasach, kiedy
          jednostka ta jeszcze nie była zidentyfikowana. Np. AIDS - objawy były opisywane
          już na długo przed "odkryciem" choroby. Co do chorób psychicznych - cały ich
          wachlarz potrafimy rozpoznać na podstawie średniowiecznych opisów "opętań". A
          gdzie jest tutaj ADHD? Gdzie są obecni dorośli, którzy, nieprawidłowo leczeni,
          bo nieprawidłowo zdiagnozowani, teraz powinni wrzeszczeć na ulicach, czy
          rozbijać biurka w pracy?
          • czlowiek13 Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 26.06.05, 15:01
            ned_pap napisał:

            > OK, ADHD to choroba.
            >
            > Gdzie są, i co się dzieje z dziećmi, które cierpiały na ADHD w czasach, kiedy
            > jednostka ta jeszcze nie była zidentyfikowana. Np. AIDS - objawy były
            opisywane
            > już na długo przed "odkryciem" choroby. Co do chorób psychicznych - cały ich
            > wachlarz potrafimy rozpoznać na podstawie średniowiecznych opisów "opętań". A
            > gdzie jest tutaj ADHD? Gdzie są obecni dorośli, którzy, nieprawidłowo leczeni,
            > bo nieprawidłowo zdiagnozowani, teraz powinni wrzeszczeć na ulicach, czy
            > rozbijać biurka w pracy?

            To ważne pytanie. Sporo ich pośród lekarzy, naukowców, nauczycieli, wynalazców
            itp. Jak ich rozpoznać? Po przeczytaniu książki "W świecie ADHD" jest to
            możliwe. Niestety bardzo dużo ADHD-owców prawdopodobnie wpadło w szeregi
            narkomanów, grup przestępczych itd. Być może część zasiliła statystyki
            samobójców. Co zadecydowało o sukcesie lub porażce? Wiele czynników - osoby z
            ADHD też są różne, mają różną odporność na trudne sytuacje życiowe. Wszyscy
            ludzie w jakimś stopniu szukają akceptacji i zrozumienia. Niektórzy znajdują je
            tylko w grupach patologicznych i tam pozostają.
            Ułatwiając kontrowersyjnym osobom wpasowanie się w społeczeństwo - pracujemy na
            zminimalizowanie agresji i przestępstw w przyszłych pokoleniach.

            Dlatego tak ważne jest wyłapywanie tego zaburzenia na samym początku i wszelkie
            formy pomocy dzieciom z ADHD. Jeśli potrzebują czasowej izolacji, tak jak
            dziecko z artykułu - izolujemy. Ale nie można na tym poprzestać. Ta izolacja ma
            czemuś służyć. Więc izolujemy i pracujemy nad zastąpieniem niepożądanych
            zachowań - pożądanymi. Poprzez akceptację człowieka (nie akceptację zachowania,
            które prezentuje), podnoszenie jego samooceny, poprzez ustalenie zasad i
            konsekwentne rozliczanie z ich przestrzegania. Nie poprzez wywoływanie strachu
            i tłamszenie człowieka.

            Pozdrawiam...
            • a_o_co_chodzi człowieku masz rację 26.06.05, 15:13
              i poza rzeczowymi argumentami kulturę dyskusji, może większość problemów nie ma
              szans na kompromisowe rozwiązanie bo stronom brak tych dwu cech naraz,
              pozdrawiam
              • ilelito Re: człowieku masz rację 26.06.05, 15:31
                Sławy z ADHD

                Wymienione niżej osoby miały zdiagnozowane ADHD lub uważa się na podstawie
                faktów z biografii i opisów zachowań, że były nim dotknięte.

                Alexander Graham Bell ( 1862/1939 ) wynalazca telefonu,
                Lewis Carrol ( 1832/1898 ) napisała Alicję w krainie czarów,
                Sir Winston Churchil - mąż stanu,
                Salvadore Dali ( 1904/1989 ),
                Thomas Edison ( 1847/1931 ),
                Albert Einstein ( 1879/1955 ),
                Malcolm Forbes ( 1919/1990 )założyciel magazynu Forbes dla elit finansowych,
                Whoopi Goldberg ( 1955 )aktorka,
                Ernest Hemingway ( 1899/1961 )pisarz,
                Michael Jordan,koszykarz,
                John F. Kennedy ( 1917/1963 )prezydent 1961/63,
                John Lennon ( 1940/1980 ),
                Steve McQueen ( 1930/1980 ),
                Pablo Picasso (1892/1973 ),
                Muhammad Anwar -Sadat ( 1918/1981 ) Prezydent Egiptu, laureat Pokojowej Nagrody
                Nobla 1976,
                Alberto Tomba, wielki mistrz narciarstwa alpejskiego,
                Jules Verne ( 1828/1905 ), pisarz,
                Werner von Braun ( 1912/1977 ) wybitny konstruktor rakiet, od V1 do rakiety
                Saturn, która wyniosla kapsułę Apollo na księzyc,
                Steve Wonder,muzyk,
                bracia Orville ( 1871/1948 ) i Wilber Wright ( 1867/1912 ), którzy wznieśli sie
                urządzeniem latającym cięższym od powietrza z silnikiem ( samolotem) po raz
                pierwszy w dziejach ludzkości
                Borys Szyc

                Osobiście przypuszczam, że można to tego znakomitego grona dorzucić Szymona
                Majewskiego i Pawła Kukiza z „Piersi”, ale nie mam potwierdzenia.
                • ilelito Sławy z ADHD 26.06.05, 15:33
                  Są w powyższym poście, ale nie zmieniłam tytułu odpowiedzi, a chciałabym, aby
                  wielu z Was o tym się dowiedziało i mogło łatwo znaleźć.
                  Pozdrawiam
                • perito Re: człowieku masz rację 26.06.05, 18:12
                  Ja bym jeszcze dodała Naomi Campbel
            • ned_pap Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 26.06.05, 16:31
              Sporo ich pośród lekarzy, naukowców, nauczycieli, wynalazców
              > itp. Jak ich rozpoznać? Po przeczytaniu książki "W świecie ADHD" jest to
              > możliwe. Niestety bardzo dużo ADHD-owców prawdopodobnie wpadło w szeregi
              > narkomanów, grup przestępczych itd. Być może część zasiliła statystyki
              > samobójców
              etc. etc.

              Potwierdziłaś w zasadzie w pełni moje odczucia. Ja jednak mam jeszcze jedno
              wrażenie. Że ADHD to jest po prostu niepotrzebna nazwa dla najprostszych
              problemów wychowawczych. Pamiętam siebie samego z liceum, kiedy to sprawy
              szkolne były na końcu listy priorytetów, a awantury w domu codziennością. Być
              może zdiagnozowano by u mnie ten, lub jakiś inny zespół. Zresztą zdiagnozowano
              nawet jakąś fobię szkolną, czy coś takiego i dostałem tabletki, które średno
              pomogły. Mi na szczęście to minęło jakoś samo z siebie, ale znam parę osób,
              które nadal ma takie problemy.
              Z powyższego wywodu chciałbym wyciągnąć wniosek, że być może ADHD jest wymówką
              dla błędów w wychowaniu? Być może nie bez powodu ten i inne "disorders"
              zidentyfikowano i opisano w USA, w tym samym czasie, kiedy sądy uniewinniały
              młodocianych bandytów, bo uznawały, że ich bandytyzm to wina środowiska, w jakim
              wyrośli, np. murzyńskiego getta. Jaka jest Twoja opinia na problem z takiego
              punktu widzenia?
              • czlowiek13 Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 26.06.05, 22:39
                ned_pap napisał:

                > Sporo ich pośród lekarzy, naukowców, nauczycieli, wynalazców
                > > itp. Jak ich rozpoznać? Po przeczytaniu książki "W świecie ADHD" jest to
                > > możliwe. Niestety bardzo dużo ADHD-owców prawdopodobnie wpadło w szeregi
                > > narkomanów, grup przestępczych itd. Być może część zasiliła statystyki
                > > samobójców
                > etc. etc.
                >
                > Potwierdziłaś w zasadzie w pełni moje odczucia. Ja jednak mam jeszcze jedno
                > wrażenie. Że ADHD to jest po prostu niepotrzebna nazwa dla najprostszych
                > problemów wychowawczych. Pamiętam siebie samego z liceum, kiedy to sprawy
                > szkolne były na końcu listy priorytetów, a awantury w domu codziennością. Być
                > może zdiagnozowano by u mnie ten, lub jakiś inny zespół. Zresztą zdiagnozowano
                > nawet jakąś fobię szkolną, czy coś takiego i dostałem tabletki, które średno
                > pomogły. Mi na szczęście to minęło jakoś samo z siebie, ale znam parę osób,
                > które nadal ma takie problemy.
                > Z powyższego wywodu chciałbym wyciągnąć wniosek, że być może ADHD jest wymówką
                > dla błędów w wychowaniu? [...] Jaka jest Twoja opinia na problem z takiego
                > punktu widzenia?

                Nie zgodzę się, choć obraz ADHD może tak wyglądać dla laika. Być może bywa
                nadużywane jak wiele innych zaburzeń (dysleksja)i chorób (alergia). U ciebie
                być może były to zwykłe kłopoty związane z wiekiem dojrzewania. Problem również
                polega na tym, że nie ma ścisłej granicy co już jest ADHD a co jeszcze nie.
                Jeśli nawet ktoś ma to zaburzenie ale nie przeszkadza mu ono w istotny sposób w
                funkcjonowaniu - nie ma sensu diagnozowanie. Większość z nas może u siebie
                zaobserwować niektóre cechy ADHD-owca. O tym, czy mamy do czynienia z
                zaburzeniem decydują 2 fakty: 1-coś przeszkadza mi w funkcjonowaniu 2 -
                spełniam ilościowo kryteria kliniczne (dla dorosłych jest ich chyba 20 o ile
                dobrze pamiętam).

                Wracając do problemów wychowawczych. Dzieci z ADHD są wyzwaniem dla rodziców,
                ale ew. błędy wychowawcze nie leżą u podłoża zaburzenia. Mogą jednak znacząco
                pogorszyć funkcjonowanie dziecka. Tak samo jak funkcjonowanie dziecka może
                pogorszyć szkoła.

                Problemy z dziećmi z ADHD nie należą do najprostszych problemów wychowawczych.
                Te dzieci znają zasady, wg których powinny postępować, zachowywać się, ale
                impuls chwili jest dla nich ważniejszy - stąd np. wtrącanie się do rozmowy - bo
                to, co chcą powiedzieć w danym momencie jest najważniejsze na świecie - i
                najzwyczajniej zapominają o tym, że nie wolno innym przerywać (to tylko jeden z
                przykładów). Nie robią tego złośliwie, a często bywa to interpretowane jako zła
                wola, brak kultury, złe wychowanie (bo istotnie tak wygląda). Takie
                funkcjonowanie związane jest z inną pracą mózgu. Nie znaczy to oczywiście, że
                mamy pozwalać na nieprzestrzeganie reguł. Trzeba konsekwentnie i bez emocji
                przypominać im o zasadach i wymagać ich przestrzegania. One potrzebują po
                prostu dłuższego treningu, zrozumienia i cierpliwości.

                Pozdrawiam
          • kasia77710 Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 26.06.05, 18:15
            Mam takie 'dziecko' w pracy. Facet ma 47 lat, nie byl leczony. Po prostu
            kosznar. Na szczescie wiem jak go okielznac a on chyba nie do konca chce sie
            przyznac ze jest chory.
      • a_o_co_chodzi proszę pani ma pani rację w zasadzie 25.06.05, 12:55
        ale klasa to nie jest grupa wsparcia zorganizowana dla potrzeb terapii jednego
        chorego wbrew woli uczestników i ich rodziców. Jeżeli chory człowiek zagraża
        klasie powinien być chyba przeniesiony do szkoły specjalnej, lub pobierać nauki
        w domu. Proszę mi wytłumaczyć dlaczego nie jeśli się mylę
        • brenya Re: proszę pani ma pani rację w zasadzie 25.06.05, 13:44
          Przepraszam bardzo, ale nie zrozumielismy sie. Ja nie krytykuje tych glosow,
          ktore mowia, ze dziecku nalezy sie terapia i jezeli nie moze uczestniczyc w
          zajeciach w szkole to powinien zostac przeniesiony gdzie indziej. NIe neguje tego!

          Odnosilam sie jedynie do glosow, ktore rozwiazanie tego problemu widza w karach
          fizycznych, a przyczyne problemu widza w bledach wychowawczych rodzicow.
          • zapomnialamhasla Re: proszę pani ma pani rację w zasadzie 27.06.05, 01:30
            Zostać przeniesiony gdzie? Do szkoły specjalnej? A niby dlaczego? Szkoła
            specjalna jest dla uczniów opóźnionych, którzy w normalnej szkole nie
            poradziliby sobie. Łukasz do takich nie należy, w przeciwieństiwe do wielu
            spokojnych debili, którzy choć mają pusto w głowie, dostają co roku promocję,
            byleby szybciej pozbyć się matoła ze szkoły. I wszystko jest cacy, bo to takie
            grzeczne dziecko. Rodzicom Łukasza życzę wytrwałości, a Łukaszowi sukcesów w
            szkole. Natomiast rodzicom innych dzieci oraz ich pociechom zdrowia...
            • losiu4 Re: proszę pani ma pani rację w zasadzie 27.06.05, 14:27
              zapomnialamhasla napisała:

              > Zostać przeniesiony gdzie? Do szkoły specjalnej?

              tak. Albo do jakiegoś ośrodka szkolno wychowawczego czy jak je sie tam zwie.

              > A niby dlaczego?

              a niby dlatego, że zagraza innym. Ludzi niebezpiecznych dla otoczenia sie po
              prostu izoluje i tam próbuje zaradzić problemom. Jeśli terapia sie powiedzie -
              nie ma sprawy, może wracac do szkoły

              > Szkoła
              > specjalna jest dla uczniów opóźnionych, którzy w normalnej szkole nie
              > poradziliby sobie.

              niekoniecznie, dla sprawiających kopoty wychowawcze również.

              > Łukasz do takich nie należy,

              należy, bo szkoła to nie tylko szybkość recytowania tabliczki mnożenia czy też
              liczenia całek, ale też interakcja z otoczeniem. Jeśli ktos nie potrafi
              współżyć z innymi a poza tym stwarza dla niech realne zagrożenie - powinien być
              odizolowany i poddany terapii

              > w przeciwieństiwe do wielu
              > spokojnych debili, którzy choć mają pusto w głowie, dostają co roku promocję,
              > byleby szybciej pozbyć się matoła ze szkoły.

              ależ skąd :) Ci którzy szkołe kończa właśnie jak najbardziej nadają się do
              szkoły, gdyż z trudem bo z trudem, ale ja ukończyl :) Dla tych naprawdę nie
              dających sobie rady są specjalne ośrodki.

              > Rodzicom Łukasza życzę wytrwałości, a Łukaszowi sukcesów w
              > szkole.

              tak, w specjalnej szkole dla niepotrafiących współżyć z innymi ludźmi

              > Natomiast rodzicom innych dzieci oraz ich pociechom zdrowia...

              w takich warunkach? Zdrowia życzysz?

              Pozdrawiam

              Losiu
        • czlowiek13 Re: proszę pani ma pani rację w zasadzie 25.06.05, 21:58
          a_o_co_chodzi napisał:

          > ale klasa to nie jest grupa wsparcia zorganizowana dla potrzeb terapii
          jednego
          > chorego wbrew woli uczestników i ich rodziców. Jeżeli chory człowiek zagraża
          > klasie powinien być chyba przeniesiony do szkoły specjalnej, lub pobierać
          nauki
          >
          > w domu. Proszę mi wytłumaczyć dlaczego nie jeśli się mylę

          Problem w tym, że objawy ADHD nie są zagrożeniem dla otoczenia, choć bywają
          bardzo uciążliwe. Większość osób biorących udział w tej dyskusji nie ma pojęcia
          na temat tej jednostki chorobowej, która wywołuje wiele kontrowersji.

          Moją wypowiedź zamieszczam właśnie pod pani wypowiedzią, ponieważ pani głos
          jest jednym z nielicznych rozsądnych i nie naładowanych niepotrzebnymi
          emocjami.

          Oczywiście, że klasa to nie grupa terapeutyczna. Nie chodzi też o to, by
          nauczyciel zajmował się na lekcji wyłącznie dzieckiem z ADHD. To są mity, które
          powstają bardzo łatwo i bardzo trudno z nimi walczyć. Bardzo trudno też
          dyskutowac z osobami, które "wiedzą lepiej", a treść ich wypowiedzi pokazuje,
          że nie mają bladego pojęcia ani o samym ADHD, ani o metodach pracy z takim
          dzieckiem. Zainteresowanym polecam: www.awans.net/strony/adhd.html

          Wracając do problemu dziecka z ADHD. One nie kwalifikują się do szkoły
          specjalnej. Nie są upośledzone intelektualnie. Inaczej funkcjonują ich mózgi -
          ale czy gorzej? W szkole do pracy z takimi dziećmi potrzebne są modyfikacje
          metod nauczania, które nie są skomplikowane. Wymagają jednak nie tylko
          większego nakładu pracy od nauczyciela, ale często również innego spojrzenia i
          to drugie wydaje mi się trudniejsze, bo niesie za sobą zmianę przyzwyczajeń i
          schematów. Chodzi m.in. o zastąpienie metody "kija" metodą "marchewki" - czyli
          opieranie się w większym stopniu na nagradzaniu niż karaniu. Sama zaś kara,
          jeśli już mamy ją zastosować powinna być w jak największym stopniu konsekwencją
          przewinienia. Tych zasad pracy z uczniem z zaburzeniami jest więcej, nie są one
          trudne, ale wymagają dokładnego rozumienia - w jakim celu je stosujemy i co
          chcemy w ten sposób osiągnąć. Metody te służą wszystkim uczniom i bardzo,
          bardzo ułatwiają prowadzenie lekcji, nawet jeśli w klasie nie mamy dziecka z
          zaburzeniami.

          Trzeba też jasno sobie powiedzieć, że ADHD jak każda choroba, może mieć różne
          formy - od łagodnej po ciężką. Nie wszystkie dzieci z ADHD nadają się (nie
          lubię tego słowa) do szkolnictwa masowego. Nie znaczy to jednak, że mamy z góry
          przekreślać szanse każdego dziecka z zaburzeniem.

          Samo ADHD może też mieć różne powikłania. W omawianym artykule mamy problem
          agresji. Wystąpienie agresji u dziecka z ADHD jest powikłaniem choroby. To
          powikłanie nie występuje bez powodu. Bardzo często agresja u dziecka wynika z
          jego bezradności wobec sytuacji, w której się znalazło. Nie jest wynikiem
          złośliwości ani złego wychowania. Jest odpowiedzią na stres, na krytyczne
          sygnały z otoczenia (jesteś niegrzeczny, niewychowany itd.), których dziecko
          otrzymuje bardzo dużo, jest też często odpowiedzią na zaczepki kolegów (agresja
          prowokowana). Może też być efektem niskiej samooceny. Każdą osobę (bez względu
          na to czy ma jakieś zaburzenie, czy nie) można doprowadzić do takiego poziomu
          frustracji, że będzie jej wszystko jedno i zacznie się zachowywać
          nieobliczalnie.

          W omawianym artykule mamy sytuację bardzo trudną. Dziecko zostało doprowadzone
          do skrajnych zachowań, które na dzień dzisiejszy uniemożliwiają mu
          funkcjonowanie w klasie. Jedyną metodą jest wprowadzenie nauczania
          indywidualnego na taki okres czasu, jaki wymaga skorygowanie zachowania
          dziecka. I taka decyzja została podjęta. Pozostaje odpowiedzieć sobie na
          pytanie - co doprowadziło do takich zachowań u dziecka? Czy aby nie szkoła? Nic
          nie wiemy na temat prowadzenia tego dziecka w szkole, a to bardzo ważne.
          Chłopak chodzi na terapię, bierze leki (nb gdyby ich nie brał pewnie wysunięto
          by argument pt. "źli rodzice - nie leczą farmakologicznie"). Czyli leczenie
          jest dobrze prowadzone. Została podjęta decyzja o nauczaniu indywidualnym - w
          tej sytuacji jedyna możliwa. Skąd zatem sprawa sądowa? W tej sprawie są sami
          przegrani - szkoła, bo najprawdopodobniej okazała się zbyt nieudolna, by stawić
          czoło problemowi, rodzice chłopca, bo rzuca sie im kolejne kłody pod nogi, a
          najbardziej ucierpi samo dziecko, co do tego nie mam wątpliwości.

          ...

          • ilelito Re: wreszcie ktoś o ludzkim obliczu 26.06.05, 00:28
            i rozumowaniu...


            Czytając większość z tych wypowiedzi staję się nadpobudliwa, a co dopiero,
            gdybym miała jedenaście lat...

            Pozrawiam i zapraszam na stronę PT ADHD, jeśli jeszcze tam Pan/Pani nie
            zagląda. Wystarczy wrzucić w wyszukiwarce taki skrót pisany razem.
          • zjawa_dzienna Re: proszę pani ma pani rację w zasadzie 26.06.05, 11:08
            > Problem w tym, że objawy ADHD nie są zagrożeniem dla otoczenia, choć bywają
            > bardzo uciążliwe. Większość osób biorących udział w tej dyskusji nie ma
            pojęcia
            >
            > na temat tej jednostki chorobowej, która wywołuje wiele kontrowersji.
            >
            > czyli Łukaszek nie jest dotkinięty ADHD, bo objawy jego dolegliwości owszem,
            są zagrożeniem dla otoczenia; czyli albo dolega mu coś innego (a poradnia się
            na tym nie poznała), albo to zwyczajny bandyta
            • czlowiek13 Re: proszę pani ma pani rację w zasadzie 26.06.05, 12:03
              zjawa_dzienna napisała:

              > > Problem w tym, że objawy ADHD nie są zagrożeniem dla otoczenia, choć bywa
              > ją
              > > bardzo uciążliwe. Większość osób biorących udział w tej dyskusji nie ma
              > pojęcia
              > >
              > > na temat tej jednostki chorobowej, która wywołuje wiele kontrowersji.
              > >
              > > czyli Łukaszek nie jest dotkinięty ADHD, bo objawy jego dolegliwości ows
              > zem,
              > są zagrożeniem dla otoczenia; czyli albo dolega mu coś innego (a poradnia się
              > na tym nie poznała), albo to zwyczajny bandyta

              zjawo_dzinna - proszę przeczytaj jeszcze raz _całą_ moją długą wypowiedź. A
              potem swoją odpowiedź...
          • gozal Re: proszę pani ma pani rację w zasadzie 26.06.05, 13:52
            Najbardziej ucierpiały raczej koledzy tego Łukasza. A zwalanie winy na szkołę,
            że nie chce się jej stosować zindywidualizowanych metod nauczania lub metody
            marchewki, nie do końca jest słuszne. Matka dzieciaka działa w stowarzyszeniu,
            ma wszelką wiedzę na temat schorzenia, orientuje się w temacie, a czy tak samo
            jest z nauczycielami? Tym bardziej, że pod opieką ma cąłą grupę (pewnie
            standardowe dwadzieścia kilka do trzydezistu osób). Łatwo nazwać wszystkich
            ignorantami, prawda? A skąd wiadomo czlowiekowi13, że terapia prowadzona jest
            skutecznie czy też z udziałem środków farmokologicznych? Myslę, że postępowanie
            sądowe z udziałem biegłych pozwoli dopiero to ustalić. Poza tym ufam, że
            pozowoli w swym końcowym efekcie pomóc ofiarom tej "ofiary" - innym dzieciom.
            • czlowiek13 Re: proszę pani ma pani rację w zasadzie 26.06.05, 15:21
              gozal napisała:

              > Najbardziej ucierpiały raczej koledzy tego Łukasza.
              A skąd wiadomo, że najbardziej?

              >A zwalanie winy na szkołę,
              > że nie chce się jej stosować zindywidualizowanych metod nauczania

              W mojej wypowiedzi jasno napisałam, że to metody dla całej klasy.

              > marchewki, nie do końca jest słuszne. Matka dzieciaka działa w
              stowarzyszeniu,
              > ma wszelką wiedzę na temat schorzenia, orientuje się w temacie, a czy tak
              samo
              > jest z nauczycielami?

              Szkoła odmówiła szkolenia, mimo, że miała je mieć bezpłatnie. O czym to
              świadczy?

              >Tym bardziej, że pod opieką ma cąłą grupę (pewnie
              > standardowe dwadzieścia kilka do trzydezistu osób). Łatwo nazwać wszystkich
              > ignorantami, prawda?

              Hmm... A gdzie nazwałam wszystkich ignorantami?

              >A skąd wiadomo czlowiekowi13, że terapia prowadzona jest
              > skutecznie czy też z udziałem środków farmokologicznych?

              W Polsce jest bardzo mało terapii dla dzieci z zaburzeniami. Praca z tymi
              dziećmi jest trudna, choć metody wcale nie są skomplikowane. Terapie jeśli już
              są - są prowadzone właściwie. Uwierz. O leczeniu farmakologicznym wiem z innego
              forum. Myślę, że sporo z prezentowanego przez ciebie punku widzenia wynika z
              niewiedzy na temat zaburzenia. Dlatego zachęcam do przejrzenia treści pod
              linkiem, który podałam.

              > Myslę, że postępowanie
              > sądowe z udziałem biegłych pozwoli dopiero to ustalić.

              Też mam nadzieję, że wynikiem procesu będzie jasne określenie przyczyny tej
              sytuacji.

              > Poza tym ufam, że
              > pozowoli w swym końcowym efekcie pomóc ofiarom tej "ofiary" - innym dzieciom.

              Dlaczego określając chłopca z ADHD ofiarą użyłeś/aś cudzysłowu?

              Pozdrawiam...
            • ilelito Re: proszę pani ma pani rację w zasadzie 26.06.05, 15:38
              A skąd wiesz jak ucierpiał Łukasz?! To, że w art. tego akurat sie nie podaje
              nie znaczy, że tak nie było - to logiczne dla każdego kto zna ogólnie relacje
              między dziećmi.
          • losiu4 Re: proszę pani ma pani rację w zasadzie 27.06.05, 14:34
            czlowiek13 napisała:

            > Problem w tym, że objawy ADHD nie są zagrożeniem dla otoczenia, choć bywają
            > bardzo uciążliwe.

            jak to nie? to cytat (mam nadzieję opisujący rzeczywiste zachowanie chłopca):
            "Popycha innych uczniów, kopie, bije w brzuch, pluje na nich jedzeniem" to jest
            uciążliwość, a nie zagrożenie dla innych?

            Pozdrawiam

            Losiu
            • czlowiek13 Re: proszę pani ma pani rację w zasadzie 27.06.05, 14:37
              losiu4 napisał:

              > czlowiek13 napisała:
              >
              > > Problem w tym, że objawy ADHD nie są zagrożeniem dla otoczenia, choć bywa
              > ją
              > > bardzo uciążliwe.
              >
              > jak to nie? to cytat (mam nadzieję opisujący rzeczywiste zachowanie chłopca):
              > "Popycha innych uczniów, kopie, bije w brzuch, pluje na nich jedzeniem" to
              jest
              >
              > uciążliwość, a nie zagrożenie dla innych?

              Proszę przeczytaj dokładnie całą moją wypowiedź, a nie tylko fragment, który
              przytoczyłeś.

              Pozdrawiam
              • losiu4 Re: proszę pani ma pani rację w zasadzie 28.06.05, 08:23
                czy przeczytanie całej wypowiedzi zmieni fakt, ze chłopiec ten bił (bije
                nadal?) innych? Nb. przeczytałem całość i opinii nie zmienię

                Pozdrawiam

                Losiu
                • czlowiek13 Re: proszę pani ma pani rację w zasadzie 28.06.05, 09:20
                  losiu4 napisał:

                  > czy przeczytanie całej wypowiedzi zmieni fakt, ze chłopiec ten bił (bije
                  > nadal?) innych? Nb. przeczytałem całość i opinii nie zmienię

                  Prosząc o powtórne przeczytania miałam nadzieję na zrozumienie całości mojej
                  wypowiedzi.

                  Pozdrawiam
                  • kalimeraa Re: proszę pani ma pani rację w zasadzie 28.06.05, 10:14
                    Ja przeczytałam.

                    Nie chciałabym, żeby tak zachowujące się dziecko było na każdej lekcji z moimi
                    dziećmi, bo moje dzieci chodzą do szkoły po to, by się uczyć przedmiotów
                    szkolnych, a nie sztuki przetrwania.

                    Sytuacja, w której nauczyciel, zamiast uczyć, pełni rolę nadzorcy dla jednego
                    dziecka, jest niedpuszczalna.

                    Nie sądzę, by znaczenie miał tu brak wiedzy na temat ADHD wśród nauczycieli,
                    czy brak umiejętności radzenia sobie w trudnej sytuacji - żadna wiedza tu nie
                    pomoże, gdyż człowiek ma tylko dwie ręce.

                    Nie miałabym nic przeciwko temu, by takie dziecko wchodziło na niektóre zajęcia
                    w klasie, ale razem z nauczycielem nauczania indywidualnego.
                    • czlowiek13 Re: proszę pani ma pani rację w zasadzie 28.06.05, 11:03
                      kalimeraa napisała:

                      > Ja przeczytałam.
                      >
                      > Nie chciałabym, żeby tak zachowujące się dziecko było na każdej lekcji z
                      moimi
                      > dziećmi, bo moje dzieci chodzą do szkoły po to, by się uczyć przedmiotów
                      > szkolnych, a nie sztuki przetrwania.
                      >
                      > Sytuacja, w której nauczyciel, zamiast uczyć, pełni rolę nadzorcy dla jednego
                      > dziecka, jest niedpuszczalna.

                      Nigdzie nie napisałam, że dziecko skrajnie zachowujące się powinno być
                      kształcone masowo. Wręcz przeciwnie. W takiej sytuacji potrzebna jest czasowa
                      izolacja i nauczanie indywidualne. O tym też pisałam, w którejś wypowiedzi.
                      Napisałam również "Nie chodzi też o to, by nauczyciel zajmował się na lekcji
                      wyłącznie dzieckiem z ADHD. To są mity, które powstają bardzo łatwo i bardzo
                      trudno z nimi walczyć."

                      > Nie sądzę, by znaczenie miał tu brak wiedzy na temat ADHD wśród nauczycieli,
                      > czy brak umiejętności radzenia sobie w trudnej sytuacji - żadna wiedza tu nie
                      > pomoże, gdyż człowiek ma tylko dwie ręce.

                      Tu się nie zgodzę. W mojej wypowiedzi starałam się prezdstawić, jak nie
                      dopuścić do niepożądanych zachowań. Jak nie doprowadzić, by sytuacja stała się
                      trudna. Żeby wyłapać kłopotliwe zachowania gdy tylko się pojawią i właściwie na
                      nie zareagować. Wtedy zwalczamy drobne problemy i mamy szansę nie dopuścić do
                      skrajności. Niektórzy nauczyciele mają niezwykłą intuicję i empatię, potrafią
                      pokierować kłopotliwym uczniem (bez względu czy ma jakieś zaburzenie, czy nie)
                      nawet jeśli nie są przeszkoleni. Niektórym trzeba w tym pomóc - szkoląc i
                      podając schematy rozwiązań oraz uświadamiając genezę takiego, a nie innego
                      funkcjonowania dziecka. Znając przyczyny, łatwiej zapobiegać.

                      Pozdrawiam
                      • kalimeraa Re: proszę pani ma pani rację w zasadzie 28.06.05, 21:02
                        > "Nie chodzi też o to, by nauczyciel zajmował się na lekcji
                        > wyłącznie dzieckiem z ADHD. To są mity, które powstają bardzo łatwo i bardzo
                        > trudno z nimi walczyć."

                        Niestety, czasami to jest szkolna rzeczywistość - jestem dzieckiem
                        nauczycielskim, wiem, ile łez kosztują nauczyciela takie przypadki.

                        > Tu się nie zgodzę. W mojej wypowiedzi starałam się prezdstawić, jak nie
                        > dopuścić do niepożądanych zachowań. Jak nie doprowadzić, by sytuacja stała
                        się
                        > trudna. Żeby wyłapać kłopotliwe zachowania gdy tylko się pojawią i właściwie
                        na
                        >
                        > nie zareagować.

                        Chodzi o sytuację, gdy dziecko JUŻ zachowuje się tak, jak opisano w artykule.
                        Takie przychodzi. Nie pomoże ŻADNA wiedza, gdy nauczyciel jest sam, a dzieci
                        20-30 (i nie wszystkie będą grzecznie siedziały i czytały sobie, gdy pani
                        usiłuje złapać chłopca usiłującego kogoś opluć, pokopać, czy pociąć nożyczkami
                        (nie złapała, przeciął koledze ucho).

                        Żadna empatia nie pomoże, gdy ma się codziennie przez kilka godzin do czynienia
                        z takim dzieckiem. Nauczyciel TEŻ jest człowiekiem, nie można na niego nakładać
                        obowiązków ponad siły.

                        Inna sprawa: dlaczego nauczyciel ma się znać na wszystkim? Czy ginekolog musi
                        umieć leczyć zęby?
                        Kim jest nauczyciel? Uczy przedmiotu, czy jest terapeutą? Od czego ma być
                        specjalistą?






                        • czlowiek13 Re: proszę pani ma pani rację w zasadzie 29.06.05, 10:10
                          kalimeraa napisała:

                          > > "Nie chodzi też o to, by nauczyciel zajmował się na lekcji
                          > > wyłącznie dzieckiem z ADHD. To są mity, które powstają bardzo łatwo i bar
                          > dzo
                          > > trudno z nimi walczyć."
                          >
                          > Niestety, czasami to jest szkolna rzeczywistość - jestem dzieckiem
                          > nauczycielskim, wiem, ile łez kosztują nauczyciela takie przypadki.

                          Pracowałam jako nauczyciel.

                          > Chodzi o sytuację, gdy dziecko JUŻ zachowuje się tak, jak opisano w artykule.
                          > Takie przychodzi.

                          Nie wierzę, że takie dziecko przychodzi do przedszkola/szkoły. Najczęściej
                          staje się takie spotykając na swojej drodze pseudo-pedagogów. Nie można też
                          generalizować - dzieci z ADHD też bywają rozwydrzone i część ich zachowań może
                          być wynikiem blędów rodzicielskich (tak, jak u wszystkich innych dzieci). U
                          ADHD-owca będzie to po prostu bardziej widoczne, bo zaburzenie + błędy dają
                          mieszankę wybuchową. To też trzeba wyłapać i wyprostować (wciąż kłania się
                          współpraca z rodzicami i ew. nauczanie indywidualne). A nie z góry przekreślać,
                          a do tego niestety zmierzamy.

                          > Inna sprawa: dlaczego nauczyciel ma się znać na wszystkim? Czy ginekolog musi
                          > umieć leczyć zęby?
                          > Kim jest nauczyciel? Uczy przedmiotu, czy jest terapeutą? Od czego ma być
                          > specjalistą?

                          To nie jest kwestia znania się na wszystkim. Już o tym pisałam.

                          Pozdrawiam
      • koszalek63 Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 25.06.05, 13:12
        Kobieto zastanów się nad tym, co bredzisz. Mam gdzieś wymądrzanie się
        ekspertów, psychiatrów i pedagogów, gdyż w tym przypadku nie chodzi o
        katalogowanie i rozpoznanie jakiegoś choróbska, tylko o problem natury
        społecznej. Co zrobić z bachorem, który terroryzuje już nie tylko kolegów z
        klasy, ale i inne dzieci z całej szkoły. Taki problem nie ominął mojego syna z
        podstawówki, który przez dwa lata był zmuszony do brania udziału w zajęciach,
        na które uczęszczał taki własnie pobudliwy dzieciak. Oboje z żoną i wszyscy
        rodzice naszych pociech z jego klasy staraliśmy się zrozumieć problemy jego
        rodziców ale nie to jest najważniejsze, gdyż on był jeden, a czynił krzywdę
        większości. Przez niego nie tylko mój syn dostał obniżoną ocenę ze sprawowania
        i to tylko za to, że bronił się przed kopaniem, opluwaniem i reagował, bo to
        przecież w jego wieku naturalne, na potworne znieważenia wypowiadane na cały
        głos w trakcie lekcji. To ma być pedagogiczny przykład dla młodego człowieka
        czym jest prawo i jego egzekwowanie. Skoro dzieciak jest chory i nie spełnia
        norm określonych regulaminem szkolnym, to niech się leczy i uczęszcza do innych
        szkół. Jakich?, a co to mnie obchodzi. Nie jest to mój problem. Podobnie, jak
        problemy innych, a każde jakieś tam ma. Ja domagam się tylko bezpieczeństwa dla
        swojego dziecka, które muszę posyłać do szkoły, ponieważ mam taki prawny
        obowiązek. Ale i obowiązkiem państwa jest zapewnić bezpieczeństwo uczniom w
        tych szkołach. Dlaczego wciąż pewne nawiedzone osoby wypowiadają się z pogardą
        w stosunku do ludzi, którzy zachowują jeszcze w tych popieprzonych czasach
        zasady zdrowego rozsądku? Może prawdą jest, że ostał się on u ludzi, którzy nie
        doszukują się czegoś tam, gdzie nie powinni. Ta nadbudowa intelektualna
        niedługo skończy się zmuszaniem wszystkich do całkowitej tolerancji wobec
        każdego zła, które w pokrętny sposób zawsze będzie można usprawiedliwić. Jeśli
        zdroworozsądkowcy pozostaną wkrótce na wsiach, to ja się już szykuję do
        wyprowadzki. A wracając do meritum. Dla mnie sprawa jest oczywista - należałoby
        zapytać rodziców, czy godzą się na uczęszczanie do klasy ich dziecka kogoś z
        tym zespołem nadpobudliwości i jakie wiąże się z tym ryzyko dla ich pociech, a
        w przypadku nie uzyskania akceptacji - rugowanie ze szkoły dziecka
        stwarzającego zagrożenie dla innych.
        • brenya Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 25.06.05, 13:46
          Drogi Koszalku. Ja nie twierdze, ze takich dzieci nie powinno sie leczyc tylko
          na sile pchac do normalnych szkol. Krytykowalam tylko metody wychowawcze jakie
          proponuja forumowicze powyzej tj. kary fizyczne.
        • agatka113 Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 25.06.05, 20:44
          A widzisz, bronisz swoje dziecko, które bez winy mialo obnizona zachowanie?
          Pewnie prowokowalo chore dziecko, nauczyciele przeciez twojemu zdrowemu krzywdy
          by nie zrobili. Majac takiego zajadlego tatusia wyobrazam sobie synka. Pozal
          sie Boze, niezly z niego chachar z obnizonym zachowaniem, po co zwalac wine na
          adhdowca?
        • agatka113 Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 25.06.05, 20:46
          Od razu zaproponuj gaz, chlopie koszalku. Wyeliminowac wszystkich, którzy
          ewentualnie zagroza twojemu swietnemu synusiowi. Nie doczytales, rodzice
          Lukasza zgodzili sie na nauczanie indywidualne, zeby innym dzieciom nie bylo
          zle z powodu ich dziecka. Nie kapujesz? Czy dalej ci zlosc oczka zalewa?
      • a_o_co_chodzi pani brenyo a gdzie pani odpowiedź na moje pytanie 25.06.05, 13:23
      • g66 Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 25.06.05, 14:48
        Jest wielu chorych ludzi , ale jakoś tak starają się przestrzegać norm
        społecznych, a za jakieś niestosowności np przepraszać, jeśli np. muszą bluzgać.
        Wuedukowany i obrażający innych post-owicz także zadziwia. Woła o tolerancję a
        nie stosuje...Obraża a nie lubi, jeśli robią tak inni.
        Nawet ADHD-owiec musi wiedzieć, że nie pluje się drugiemu w twarz...Musi
        wiedzieć to jego mamusia i tatuś, i ciągle mu o tym przypominać... Żyje się z
        tym ciężko, ale niech to będzie prywatna tragedia rodziny a nie całej
        społeczności. Wszyscy mamy te same prawa i te same obowiązki.
      • ugarit Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 26.06.05, 13:30
        to może zamiast się wstydzić za wszystkich to sobie poprostu strzel w łeb?
    • mille666 Hahaha... 25.06.05, 12:38
      ...molestowanie seksualne - strassen diagnose: jak by każdego przebadać to nie
      ma ludzi bez uszczerbku na zdrowiu /psychicznym również/, niektórym pozwala to
      żyć bardziej "normalnie", niektórym nie - nikt sobie tego nie wybiera... z
      wyjątkiem zasad i norm kultury...; ale jak czytam jaki jest poziom wiedzy i
      tolerancji w polskim społ. to żałość bierze ! Terapia jest znana na świecie od
      lat - w Polsce to wstyd, farmakologia w tym wypadku niczego nie rozwiązuje.. a
      najlepiej jest wypowiadać się w tematach całkowicie nieznanych i okazywać
      ignorancję i ...chamstwo
    • szukacz_waw Jakie biedne dziecko... 25.06.05, 12:50
      Poczekajmy na to jak chore dziecię uczyni inwalidą jednego ze swoich
      rowieśników, a wowczas z pewnoscia pojawi sie pytanie o winnego calej sytuacji
      i z pewnoscia pojawi sie odpowiedz, ze winna jest szkola. Nie jestem
      przyjacielem naszego chorego systemy oswiatowego, ale wszystko ma swoje
      granice - szkola to nie szpital, w ktorym leczy sie tak chore przypadki
      • matka_siedzi_z_tylu Re: Jakie biedne dziecko... 25.06.05, 13:02
        Przecież nikt nie ma pretensji do dziecka, że jest chore, jak sugeruje Brenya
        czy jak jej/mu tam! Jeśli już to do jego rodziców. Chodzi o pozostałe dzieci i
        ich bezpieczeństwo. Jeśli prowadzona terapia nie działa, to trzeba ją zmienić,
        ale w żadnym wypadku nie narażać na taką sytuację. Pozdrawiam!
        • brenya Re: Jakie biedne dziecko... 25.06.05, 13:48
          Jak to nikt? Prosze przeczytac jeszcze raz wypowiedzi internatuow powyzej.
          Bezstresowe wychowanie, bachor, pasem mu, jakby w morde dostal to by sie
          uspokoil. Wiekszosc wypowiedzi byla wlasnie w tym tonie. Az zalosc bierze.
      • koszalek63 Re: Jakie biedne dziecko... 25.06.05, 13:17
        szukacz_waw napisał:

        > Poczekajmy na to jak chore dziecię uczyni inwalidą jednego ze swoich
        > rowieśników, a wowczas z pewnoscia pojawi sie pytanie o winnego calej
        sytuacji
        > i z pewnoscia pojawi sie odpowiedz, ze winna jest szkola. Nie jestem
        > przyjacielem naszego chorego systemy oswiatowego, ale wszystko ma swoje
        > granice - szkola to nie szpital, w ktorym leczy sie tak chore przypadki
        > Nic dodać, nic ująć - chyba faktycznie musi do tego dojść, żeby pewne osoby
        przejrzały na oczy.
        • megarolnik Re: Jakie biedne dziecko... 25.06.05, 13:39
          Ciekawa jest odpowiedz na pytanie: Kto stoi za wymyslaniem i "promowaniem"
          schorzen takich jak adhd u dzieci. KONCERNY PRODUKUJACE LEKI! Tak jest!

          Kto sponsoruje lekarzy ktorzy pisza opracowania na ktore powoluje sie brenia?
          KONCERNY FARMACEUTYCZNE

          Kto sponsoruje wydawnictwa pseudo-naukowe nt. coraz to nowych "schorzen
          psychicznych" u dzieci? KONCERNY FARMACEUTYCZNE

          Kto sponsoruje badania nad wykrywaniem [raczej tworzeniem] coraz to nowych
          jednostek chorobowych u dzieci? KONCERNY FARMACEUTYCZNE

          Kiedy juz wykryja, opisza, zdiagnozuja chorobe przychodzi czas na leczenie. Jak
          leczy sie ADHD? Oczywiscie lekami np: Ritalin [Methylphenidate] - producent
          Novartis Pharmaceuticals
          • a_o_co_chodzi Re: Jakie biedne dziecko... 25.06.05, 13:44
            tego się nie leczy, to się otępia
          • brenya Re: Jakie biedne dziecko... 25.06.05, 13:50
            Ciekawe kto wymysla Alzheimera, schizofrenie, depresje, ba grype!

            MeeeegaRolnik z Ciebie, rzeczywiscie.

            Wstyd mi za nasze spoleczenstwo tumanow.
            • megarolnik Re: Jakie biedne dziecko... 25.06.05, 14:00
              Wiem kto sprzedaje Ritalin i kto korzysta na istnieniu ADHD.

              Poszukaj w google nt: "ritalin sales" np. wg. www.pbs.org [zrodlo DEA]
              produkcja metylofenidatu (methylphenidate) a co za tym idzie sprzedaz lekow
              zawierajacych ta substancje np. Ritalin wzrosla o 700% w okresie 1990-2000.

              Zyj nadal w swiecie basni, w ktorym lekarze to altruisci a koncerny
              farmaceutyczne to dobrzy wujkowie ktorzy pomagaja biednym, chorym dzieciom dla
              samej przyjemnosci szerzenia dobra.
            • megarolnik Re: Jakie biedne dziecko... 25.06.05, 14:06
              koleny cytat:

              Contemporary U.S. Drug Enforcement Agency (DEA) reports (Nov 1999) state that
              more than 10 percent of school-age children have been diagnosed with either ADD
              or ADHD. In some schools, as many as 20 percent of students are medicated each
              day. Prescriptions for methylphenidate (Ritalin) and other generic types have
              increased more than 600 percent in just ten years. At that current rate, more
              than eight million school children in this country are now on the drug.
              Prescription sales are more than $1 billion a year.

              [za www.adhd-biofeedback.com ]

              fragmenty w tlumaczeniu:

              - 10% dzieci w wieku szkolnym zostalo zdiagnozowane z ADD lub ADHD
              - w niektorych szkolach 20% uczniow bierze leki codziennie
              - ilosc recept na methylphenidate (Ritalin) i generyczne kopie leku wzrosla
              ponad 600% w ciagu 10 lat
              - ponad 8 mln. dzieci w USA uzywa tego leku [methylphenidate]
              - sprzedaz tego leku na recepty przynosi rocznie ponad 1 miliard dolarow

              • ned_pap Re: Jakie biedne dziecko... 26.06.05, 14:45
                To akurat niczego nie dowodzi. Sprzedaż aspiryny też wzrosła gwałtowie, gdy
                odkryto jej skuteczność w profilaktyce chorób układu krążenia.
                • megarolnik Re: Jakie biedne dziecko... 26.06.05, 21:27
                  Tak uwazasz? To przypadek ze kilka milionow dzieci w USA zdiagnozowana z
                  choroba o ktora "wypromowano" w latach 90-tych? To przypadek ze w USA jest
                  wiecej dzieci z ADHD niz w we wszystkich innych krajach razem wzietych?
      • agatka113 Re: Jakie biedne dziecko... 25.06.05, 20:47
        I rodzice ZGODZILI SIE NA NAUCZANIE INDYWIDUALNE JUZ W MAJU nie dociera do
        Ciebie?
        • ned_pap Re: Jakie biedne dziecko... 26.06.05, 14:55
          Nauczanie indywidualne jest PROWADZONE W SZKOLE, czyli lekcje dzieciak ma
          osobno, a na przerwie hajda na korytarz ze wszystkimi. Nie dociera do Ciebie?
    • smiledon szkola ma racje 25.06.05, 13:47
      1) jak slusznie pisali wyzej inni szkola to nie grupa wsparcia, ktora ma
      pokutowac za niedostowanie psychiczne jednej agresywnej osoby.

      2) wspolczuje choroby jesli jest prawdziwa, ale to niestety pech i problem
      rodzicow i tego dzieciaka. z jakiej racji chca przerzucac koszty tego problemu
      na inne dzieci? one maja sie meczyc zeby ich wsciekly kolega mogl sobie
      pofolgowac?

      3) skad oburzenie niektorych pajacow poprawnosci politycznej, ze szkola idzie
      do sadu? przeciez sady sa wlasnie m.in. po to by rozstrzygac konflikty.
      co innego, gdyby nauczyciel sam zlal wscieklego pasem, ale sad to jest jak
      najbardziej wlasciwe miiejsce.
      • brenya Re: szkola ma racje 25.06.05, 13:52
        A kto sie oburza na to, ze szkola chce isc do sadu???
      • ilelito Re: szkola ma racje - Karta Nauczyciela 25.06.05, 14:34
        Art. 6 Karty nauczyciela mówi, że szkoła jest zobowiązana do WSZELKIEJ pomocy i
        wspierania ucznia, również w trudnościach szkolnych i wychowawczych.
        • zjawa_dzienna Re: szkola ma racje - Karta Nauczyciela 26.06.05, 11:15
          ilelito napisała:

          > Art. 6 Karty nauczyciela mówi, że szkoła jest zobowiązana do WSZELKIEJ pomocy
          i
          >
          > wspierania ucznia, również w trudnościach szkolnych i wychowawczych.
          te trudności właśnie przeżywają koleżanki i koledzy Łukasza
          • ilelito Re: szkola ma racje - Karta Nauczyciela 26.06.05, 15:18
            Wszystkich, bez wyjątku!
            Po to w szkole pracują dorośli i wykształceniu ludzie, żeby umieć pogodzić
            interesy WSZYSTKICH.
    • ilelito Dziecko i tak szło na naucz. indywidualne! 25.06.05, 14:29
      Jak sądzicie, jaki wpływ na terapię i zachowanie dziecka będzie miała sprawa w
      sądzie rodziców i związe z nią napięcie?! Pamiętajcie, że główny postulat
      szkoły był spełniony - uczeń od września szedł na nauczanie indywidualne.
      Domagając się całkowitego usunięcia dziecka z placówki jest przejawem
      bezsilności, której nie powinno być u nauczycieli. Ewidentny jest tu też brak
      woli pomocy potrzebującemu uczniowi z dysfunkcjami, do której ZOBOWIĄZUJE
      pedagogów art. 6 Karty Nauczyciela. Powinni oni umieć radzić sobie z dziećmy z
      ADHD, bo akurat ten zespół jest najczęściej występującym zaburzeniem wieku
      rozwojowego. Zresztą takie same objawy dają alergie i astma - tym bardziej
      nauczyciele nie mogą być bezsilni wobec nadpobudliwości.
      • a_o_co_chodzi Re: Dziecko i tak szło na naucz. indywidualne! 25.06.05, 14:54
        i dobrze, jak szło to niech i dojdzie;
        nie chodzi o dyskomfort nauczycieli, czy ich problemy, taką mają pracę i już, w
        ekstremalnych przypadkach mają też narzędzia: mogą zadzwonić po lekarza, po
        straż miejską, czy wykluczyć z zajęć chuligana, chodzi o resztę klasy, te
        dzieci są grupą narażoną na niebezpieczeństwo przebywając z agresywnym kolegą,
        SEPAROWAĆ!
        • ilelito Re: Dziecko i tak szło na naucz. indywidualne! 26.06.05, 00:07
          Nigdy nigdzie nie zadzwoniono - widać nie trzeba było, a całe gadanie o
          bezpieczeństwie innych jest wymyślaniem sobie wyjaśnień po tym jak sprawą
          zainteresowały się media.
          • a_o_co_chodzi nieprawda! 26.06.05, 00:46
            znam podobny przypadek z jednej ze szkół podstawowych sprzed ponad roku.
            chłopak "rozpirzył" klasę. bił, kopał, gryzł swoich kolegów, kogoś zrzucił ze
            schodów na przerwie, ktoś trafił do szpitala z rozciętą głową. część rodziców
            przeniosła swoje dzieci do innych szkół w trosce o ich bezpieczeństwo. dla pani
            oczywiście nie są istotne koszty, które musiały ponieść te dzieci skazane na
            konieczność integracji w nowym środowisku i przymus bycia tymi obcymi w zżytej
            klasie, nie bierze pani również pod uwagę ceny rodziców, muszących często
            dowozić dziecko do szkoły spoza rejonu, pewnie, każdy ma swoją optykę i swój
            punkt widzenia, radzą, zamiast wymyślać innym skupić się przez chwilę na tym
            drugim biegunie
            • ilelito Re: nieprawda! 26.06.05, 01:11
              A cóż tu niby jest nieprawdą?!

              Optyką rodziców rówieśników dzieci z adhd zajmuję się bardzo często i twierdzę,
              że jedynym rozwiązaniem tej trudnej dla wszystkich sytuacji (w ogóle) jest
              gruntowne przeszkolenie całej kadry pedag. Z doświadczeń specjalistów wynika,
              że są oni w stanie zapobiec podobnym zachowaniom nadpobudliwców.
              Faktem jest, ale to już było tu kilkakrotnie powiedziane, więc po co powtarzać,
              że nie wszystkie dzieci z adhd nadają się do edukacji masowej (ale ten odsetek
              jest bardzo mały).
      • ned_pap Re: Dziecko i tak szło na naucz. indywidualne! 26.06.05, 15:04
        >Zresztą takie same objawy dają alergie i astma - tym bardziej
        > nauczyciele nie mogą być bezsilni wobec nadpobudliwości.

        Tzn. jakie objawy??? Bicie, kopanie i przeklinanie na lekcjach? W takim razie,
        oprócz astmy, od dwudziestu lat cierpię również na zaburzenia pamięci, ponieważ
        jedynymi zakłóceniami lekcji, jakie wywoływałem, były seryjne kichnięcia w
        okresie pylenia, gdzie cała klasa, nie wyłączając mnie i nauczyciela, miała ubaw
        licząc je chórem. Kiedyś doliczyli bodajże do dwudziestu. Innym typem zakłóceń
        lekcji były moje ataki, które zdarzały się czasami dość niespodziewanie. Wtedy
        musiałem po prostu wyjść z klasy i poczekać na wezwanych przez telefon Rodziców.

        Kiedy drugi raz będziesz chciała napisać coś, co Ci ślina na język przyniesie,
        sprawdź wcześniej, czy nie jest to totalna bzdura.
        • ilelito Re: Dziecko i tak szło na naucz. indywidualne! 26.06.05, 15:16
          Zapytaj pierwszego lepszego alergologa czy pulmonologa, czy leczone przez nich
          choroby nie są często związane z nadpobudliwością (psycholog też Ci to
          potwierdzi). Takie objawy nie muszą występować u wszystkich - to powinno być
          oczywiste dla przeciętnie inteligentnej osoby...

          Ps. Zawsze się zastanawiam, czy to co piszę/mówię nie jest bzdurą - takie
          zdrowe przyzwyczajenie... I nie wypowiadam się na tematy, o których wiem
          niewiele.
          • ned_pap Re: Dziecko i tak szło na naucz. indywidualne! 26.06.05, 15:58
            Potrafię pojąć Twoje rozumowanie tylko na zasadzie argumentacji Radia Erewań:
            "Jestem nadpobudliwy = biegam = może to wywołać atak astmy". Posługując się
            matematyką, pierwszy człon tego równania, czyli "jestem nadpobudliwy = biegam"
            jest prawdziwy, ale kiedy zapiszemy to tak "biegam = jestem nadpobudliwy", wtedy
            już prawdą nie jest. W ten sposób możnaby wnioskować, że złamanie nogi jest
            powodowane nadpobudliwością. Jeżeli rozumiem to źle, to wytłumacz mi to w sposób
            zrozumiały dla inżyniera.

            Uwaga na marginesie - w dzieciństwie w zasadzie co roku spędzałem po kilka
            miesięcy w sanatorium, właściwie tylko w jednym. Była tam zawsze kupa dzieciaków
            z najróżniejszymi schorzeniami pulmonologicznymi. Objawy jakiegokolwiek
            nieprzystosowania, wówczas nie kojarzone z chorobami i nazywane raczej
            łobuzerką, widać było u pojedynczych przypadków. Z mojej siedmioletniej kariery
            w tym sanatorium nie pamiętam ani jednej poważnej bójki czy ataku bez powodu,
            nie wliczając normalnych zatargów między dziećmi. Były chyba trzy ucieczki do
            domu, to wszystko. Bywałem tam w różnych miesiącach, zimą i latem, więc uważam,
            że sytuacja podczas moich pobytów nie odbiegała zbytnio od średniej.

            PS. Lekarzy o nic nie będę pytał, bo już od jakiegoś czasu nie muszę do nich
            chodzić. Ty sama podałaś takie stwierdzenie, więc udowodnij, że jest ono prawdziwe.
            • ilelito Re: Dziecko i tak szło na naucz. indywidualne! 26.06.05, 16:22
              Twoje rozumowanie jest śmieszne, ale nic nie będę wyjaśniać, ani udowadniać...
              I nie czaruj tym inżynierem, bo to żaden wyczyn, chyba, że dla Ciebie...

              A co takiego zrobił Łukasz co wybiegało poza zwyczajowe zatargi między
              dziećmi?! Ja z podwórka doskonale znam plucie (ciastkami też, a nawet pestkami
              od czereśni - można przecież oko wybyć!!!), kopanie, bicie się... Gdyby w tej
              szkole doszło do czegoś więcej na pewno zrobionoby obdukcję lub sporządzono
              notatkę. Przypominam, że nóż wyjął kolega Łukasza, a nie on sam.
              • ned_pap Re: Dziecko i tak szło na naucz. indywidualne! 26.06.05, 16:43
                > Twoje rozumowanie jest śmieszne, ale nic nie będę wyjaśniać, ani udowadniać...

                Nie potrafisz?

                > I nie czaruj tym inżynierem, bo to żaden wyczyn, chyba, że dla Ciebie...

                Nie chwalę się, chciałem Cię naprowadzić na tok myślenia.

                > A co takiego zrobił Łukasz co wybiegało poza zwyczajowe zatargi między
                > dziećmi?!

                Ja też, tak jak i moi koledzy, gadałem na lekcjach. Rysowałem gołe baby i
                opowiadałem świńskie kawały. Biłem innych i bito mnie. Nie raz i nie dwa miałem
                podbite oko, rozwalone kolano czy siniaki na całym ciele. Różnica polega na tym,
                że nikt z nas nie robił tego notorycznie, i nie było to wynikiem agresji jako
                takiej.

                Znam z opowieści historię chłopaka, który zachowywał się w podobny sposób. Kiedy
                nauczycielka wezwała matkę do szkoły, na pierwszą lekcję. Kiedy dzieciaki
                wchodziły do klasy, krzesła stały jeszcze na stołach, po rannym sprzątaniu.
                Wszyscy zdjęli krzesła i na nich usiedli, z wyjątkiem syna tejże wezwanej pani,
                który to usiadł na podłodze i powiedział, że na krześle nie usiądzie, bo mu się
                nie chce.

                Na tym polegają różnice, o które pytasz.
                • ilelito Re: Dziecko i tak szło na naucz. indywidualne! 26.06.05, 23:35
                  ned_pap napisał:

                  > Nie potrafisz?

                  Szkoda gadać - to podstawowa wiedza o alergiach i astmach...

                  > Wszyscy zdjęli krzesła i na nich usiedli, z wyjątkiem syna tejże wezwanej
                  pani,
                  > który to usiadł na podłodze i powiedział, że na krześle nie usiądzie, bo mu
                  się
                  > nie chce.
                  >
                  > Na tym polegają różnice, o które pytasz.

                  Ale ja pytałam o wyjątkowe zachowanie Łukasza (było o tym w art.) a nie o
                  dzieci w ogóle.
      • nica601 Re: Dziecko i tak szło na naucz. indywidualne! 26.06.05, 16:26
        Napisałaś,że nauczyciele powinni umieć sobie radzić z takimi dziećmi.Owszem
        jeśli byli by w takim kierunku kształceni a tak nie jest.Nauczyciele są
        kształceni w kierunku nauczenia przedmiotu kierunkowego a nie zajmowaniu się
        dziećmi z problemami. Od tego są terapełci.Chyba żę wymagamy od nauczycieli by
        mieli podwójne wykształcenie i terapełta i np matematyk.

        Poza tym innaczej sobie można poradzic w klasie 10 osobowej a innaczej w
        normalnej polskiej klasie prawie 30 osobowej.
        Poza tym bez współpracy rodziny nie ma szans na pomoć takiemu dziecku. A to że
        chłopak ma swojego lekarza to jeszcze nie oznacza że rodzice postępuja zgodnie
        z jego zaleceniami.
        Poza tym wydaje mi sie że nadpobudliwosć nie musi zaraz objawiać sie agresją w
        stosunku do innych dzieci.A z tym tu jest największy problem.
        • ilelito Re: Dziecko i tak szło na naucz. indywidualne! 26.06.05, 16:41
          nica601 napisała:

          > Nauczyciele są
          > kształceni w kierunku nauczenia przedmiotu kierunkowego a nie zajmowaniu się
          > dziećmi z problemami. Od tego są terapełci.Chyba żę wymagamy od nauczycieli
          by
          > mieli podwójne wykształcenie i terapełta i np matematyk.

          Nieprawda - w każdym Kuratorium Oświaty otrzymasz potwierdzenie mojej
          odpowiedzi.

          > Poza tym wydaje mi sie że nadpobudliwosć nie musi zaraz objawiać sie agresją
          w
          > stosunku do innych dzieci.

          Tu się z Tobą zgadzam - agresja to powikłanie ADHD, rezultat odbierania przez
          dziecko zbyt dużej ilości negatywnych bodźców, z którymi sobie nie radzi.

          Pozdrawiam
    • basia016 Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 25.06.05, 14:32
      Przerażają mnie wypowiedzi ludzi piszących tutaj,oni nazywają siebie
      zdrowymi,zapewne są to ludzie dorośli,a w stosunku do chorego dziecka użyli by
      przemocy.Pytam,czy lekarstwem na chorobę dziecka jest użycie siły,wyzwiska i
      obelgi?.Tym ludziom wolno byłoby bić i poniewierać chore dziecko,to według nich
      jest w porządku,tylko chore dziecko nie ma swoich praw,ono wogóle według nich
      nie powinno istnieć.
      Dziwię się postępowaniem pani dyrektor,jest kobietą,zapewne matką,niby
      pedagogiem,i rozmyślnie użyłam tu słowa niby bo prawdziwy pedagog poradziłby
      sobie bez sądu w tej sprawie.
      Wystarczy odrobina dobrej woli i zrozumienia,bo choroba nie wybiera,dosięga nas
      w każdym wieku.
      TY też możesz zachorować,co będziesz czuł jeżeli zostaniesz odrzucony przez
      ludzi?Pomyśl zanim zaczniesz pisać.
      • megarolnik Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 25.06.05, 14:41
        Melodramat

        > Przerażają mnie wypowiedzi ludzi piszących tutaj,oni nazywają siebie
        > zdrowymi,zapewne są to ludzie dorośli,a w stosunku do chorego dziecka użyli
        by przemocy.

        Kto powiedzial ze to dziecko jest chore? Jak nazywa sie ta choroba?

        Pytam,czy lekarstwem na chorobę dziecka jest użycie siły,wyzwiska i
        > obelgi?.Tym ludziom wolno byłoby bić i poniewierać chore dziecko,to według
        nich
        >
        > jest w porządku,tylko chore dziecko nie ma swoich praw,ono wogóle według nich
        > nie powinno istnieć.

        Lzy sie cisna do oczu: biedne, poniewierane dziecko przeciwko calemu swiatu.
        Gdzie o tym przeczytalas? Ten czlowiek terroryzuje cala klase, poniza innych
        ludzi - tak zachowuje sie ofiara?

        > Dziwię się postępowaniem pani dyrektor,jest kobietą,zapewne matką,niby
        > pedagogiem,i rozmyślnie użyłam tu słowa niby bo prawdziwy pedagog poradziłby
        > sobie bez sądu w tej sprawie.

        Jak? Udziel prostej odpowiedzi.

        > Wystarczy odrobina dobrej woli i zrozumienia,bo choroba nie wybiera,dosięga
        nas
        >
        > w każdym wieku.

        Nie ma to jak zgrabne uogolnienie ktore nie ma nic wspolnego z poruszanym
        tematem.

        > TY też możesz zachorować,co będziesz czuł jeżeli zostaniesz odrzucony przez
        > ludzi?Pomyśl zanim zaczniesz pisać.

        Ty tez mozesz zaczac pluc na innych ludzi, kopac kolego w pracy, wbic komus
        dlugopis w oko - jezeli poczujesz sie odrzucony napisz o tym na onecie.
        • agatka113 Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 25.06.05, 21:02
          Alez zes wymyslil o wbijaniu dlugopisu w oko? Skad to znasz, z autopsji? Nie
          doszlo do zadnego naruszenia fizycznego u zadnego z kolegów, pani dyrektor tej
          szkoly na pewno nie omieszkalaby wykonac obdukcji. Obserwuje ucznia 4 lata i
          nie potrafi mu pomóc? 4 lata nic nie robienia? Udawania, ze sie jest
          dyrektorem? Kazdy inny dyrektor na jej miejscu podjalby juz 100 inicjatyw, zeby
          cos z tym zrobic. A tu pos... sie bidula i placze. Moze na wczesniejsza
          emeryture ja trzeba wyslac? Rodziny i dzieci nie posiada, koty bedzie hodowac.
          Wspólczuje ci agresji i wspólczuje twoim bliskim, miec takiego niedouczonego i
          zajadlego czlowieka w domu.
          • leenish SKANDALICZNE ZACHOWANIE 26.06.05, 20:20
            agatka113 napisała:

            Kazdy inny dyrektor na jej miejscu podjalby juz 100 inicjatyw, zeby
            >
            > cos z tym zrobic. A tu pos... sie bidula i placze. Moze na wczesniejsza
            > emeryture ja trzeba wyslac? Rodziny i dzieci nie posiada, koty bedzie
            hodowac.

            To u Pani pelno jadu i zwyczajnego braku wychowania. Ciagle argumenty ad
            personam sa zwyczajnie obrzydliwe. Ciekawe, czy bylaby Pani w stanie powiedziec
            cos takiego Pani Dyrektor prosto w oczy?
            Radze zatem nie obrazac osoby przedstawiajacej znacznie wyzsza wartosc moralna
            niz Pani.

            kate
      • alfred6 Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 25.06.05, 14:42
        Wiele lat temu bylem w mieszkaniu mojej kolezanki, ktora miala 5 letniego
        syna. Nie spodobalo mu sie cos wiec wzial szczotke od zamiatania
        i zaczal bic swoja matke.
        Jej reakcja byla:Mareczku! Mamusi nie wolno bic, ale to nie skutkowalo.
        Wlaczylem sie do tej sytuacji ale nie tak jak chcialaby moja kolezanka:
        Powiedzialem mu : Bij taka matke, ktora nie bije syna! To nie matka!
        Kazda matka bije swego syna!
        Gdybym ja byl twoim ojcem- nie zdarzalyby sie takie sytuacje.
        Przestal i zaczal sie zastanawiac.To bylo chore dziecko?
        • megarolnik Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 25.06.05, 14:45
          Tak. To dziecko bylo bardzo chore. Powinno pojsc do psychologa, matka tez.
          Pozniej silne leki dla dziecka i udzial w jakiejs grupa wsparcia dla matki. Tak
          sie to zalatwia w cywilizowanym swiecie.

          • agatka113 Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 25.06.05, 21:05
            dziecko chodzi i do psychologa i do neurologa, a matka dostaje wsparcie,
            inaczej juz dawno wykitowalaby z takim podejsciem jak w tej szkole. Podejscie
            jak za króla cwieczka i 0 horyzontów u grona pedagogicznego. Wstyd. Wyuczona
            bezradnosc i brak kwalifikacji i WOLI wspólpracy z lekarzem i rodzicami.
            • leenish podejscie nauczycieli z SP1 26.06.05, 20:30
              agatka113 napisała:

              > dziecko chodzi i do psychologa i do neurologa, a matka dostaje wsparcie,
              > inaczej juz dawno wykitowalaby z takim podejsciem jak w tej szkole.

              Z takim podejsciem w tej szkole wygrywalam konkursy przedmiotowe i dostawalam
              nagrody burmistrza za osiagniecia...

              kate
          • ilelito Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 26.06.05, 00:42
            I ten Pan, który kazał bić matkę też powinien iść do psychologa!
            Może na chwilę ta zaskakująca wypowiedź zastanowiła dziecko, ale jestem pewna,
            że na dłuższą metę bardzo zaszkodziła.

            Wtrącanie się do nie swoich spraw rodzinnych też wymaga konsultacji ze
            specjalistą.
      • a_o_co_chodzi basiu ty też pomyśl 25.06.05, 15:02
        i postaw się w sytuacji oplutej batonikiem, kanapką, wulgarnie nawyzywanej,
        pobitej i pokopanej, a potem wydobądź z siebie dalsze pokłady altruizmu i
        miłości bliźniego, i niech to będzie sytuacja oczywiście poza twoją zgodą, ot
        tak z rozdzielnika - dziennika
    • evaww Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 25.06.05, 14:58
      Łatwo jest głosić radykalne poglądy, gdy się jest teoretykiem. Sytuacja jest
      bardzo trudna dla wszystkich stron: po pierwsze dla dziecka, które nie ma
      przyjaciół i szansy na sukces w szkole (często przy dużych zdolnościach i
      możliwościach), po drugie dla jego kolegów - zwyczajnie bojących się codziennej
      agresji, po trzecie rodziców - bezradnych (mogą tylko kochać dziecko i
      akceptować) i po czwarte dla nauczycieli mających obowiązek dbać między innymi
      o bezpieczeństo wszystkich swoich uczniów. A zachowanie dziecka z ADHD jest
      nieprzewidywalne. W mojej szkole tylko przez pół roku pracowała pedagog mająca
      doświadczenie, wiedzę i talent postępowania z trudnymi dziećmi - prowadziła
      socjoterapię. Większość nauczycieli (ja też) skończyła co najwyżej 20 godzinny
      kurs - ale to za mało! Nie ma co udawać, że dajemy sobie zawsze radę - bywa, że
      dajemy sobie radę. Jak rozwiązać istniejącą sytuację - sama nie wiem. Warto
      spytać o to specjalistów od ADHD - a tacy w Warszawie są. I nie oszczędzać
      złotówek, bo fachowcom trzeba płacić. Nauczanie indywidualne to półśrodek i
      choć sama tak pracuję, mam mieszane uczucia.
      • zla_suka I OTO WLASNIE CHODZI--KTOS MUSI ZAROBIC! 25.06.05, 15:23
        > dajemy sobie radę. Jak rozwiązać istniejącą sytuację - sama nie wiem. Warto
        > spytać o to specjalistów od ADHD - a tacy w Warszawie są. I nie oszczędzać
        > złotówek, bo fachowcom trzeba płacić.

        Tak jak pisal Megarolnik, w calej sprawie chodzi o jedno - KTOS MUSI NA TYM
        ZAROBIC! Za duzo zainwestowano w promowanie calej tej choroby aby teraz interese
        padl. Glupim matkom i ojcom wmawia sie, ze ich dziecko jest bardzo chore i
        potrzebuje specjalnej (drogiej) opieki i specjalnych (drogich) lekow. Takie samo
        pranie mozgu jak w reklamach proszkow do prania o podpasek. Glupie baby z gownem
        zamiast mozgu zaczynaja w to wierzyc (vide: brenya i podobne wynaturzenia) i co
        gorsza, zaczynaja potem nawracac innych. Nie da im sie wytlumaczyc, ze sa w
        blendzie i ktos je oszukal, wlasnie one sa przekonane ze caly swiat przeciwko
        nim sie zbuntowal. Rozwiazanie jest jedno: zamknac gowniarz w specjalnej szkole
        z kratami w oknach i karmic psychotropami. Przeciez to potencjalnych przyszly
        morderca.

        Czasami przydalyby sie niektore metody Sredniowiecza: ucinacie dloni zlodziejom
        czy zamykanie u czubków.
        • agatka113 Re: I OTO WLASNIE CHODZI--KTOS MUSI ZAROBIC! 25.06.05, 18:39
          zla suka, ktos cie chyba skrzywdzil w dziecinstwie i tak ci zostalo, wspólczuje
          twoim bliskim, jesli takich wogóle masz, ,w co watpie.
      • agatka113 Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 25.06.05, 18:36
        No wlasnie, szkola miala oferowane za DARMO szkolenia z Warszawy , od
        Wolanczyka i nie skorzystala z tego. Pani dyrektor stwierdzila, ze to nic nie
        da. Zupelnie nie byla zainteresowana, mama Lukasza na wlasny koszt przywiozla
        do szkoly terapeute - po trzech godzinach omawiania sytuacji i radzenia -pani
        dyrektor nic nie zrozumiala. Szkoda slów, czy naprawde nauczycielom tak bardzo
        nie zalezy na uczniach? Przeciez za Lukaszem bedzie nastepny i nastepny uczen z
        ADHD, i co, szkola sie bedzie kazdego pozbywac?????
    • ws21 Mam rozwiązanie. 25.06.05, 15:01
      Jedyne. Odebrać prawa rodzicielskie rodzicom. Szkoła i uczniowie nie mogą być
      zakładnikami tej sytuacji.
      • weczi adhd 25.06.05, 15:29
        latwo tak mowic gdy samemu nie mialo sie do czynienia z tym problemem
        a jeszcze latwiej jak niezna sie istoty srpawy i samemu nie ma sie adhd
        ja wiem co znaczy miec przechlapane w szkole
        wiem jak czuje sie lukasz i jego rodzice
        wiem tez jak czuje sie reszta
        ale tylko dla tego ze nauczyciele sa niekompetentni i nieumia sobie poradzic z problemem jest wyjsciem zabranie praw jego rodzicom?
        ja bym zabral prawo do nauczania takim nauczyciela
        w koncu najwiecej czasu spedza sie w szkole
        i po to jest by wychowywala i uczyla
        jesli nauczyciele nie dali sobie rady w szkole znaczy ze sa do bani
        i to oni zasluguja na kare, nie lukasz i jego rodzice!
        moze osoby na wuzku tez karac za to ze nie biegaja na wfie?
        jak dzieci z adhd ze niepotrafia sie skupic!?

        a moze troche wyrozumialosci cierpliwosci i checi?
        • nina37 Re: adhd 25.06.05, 16:35
          Ja nie rozumiem-ADHD jest jednostka chorobowa, wymaga leczenia-w tym
          farmakoterapii a chyba przede wszystkim leczenia
          psychiatrycznego/psychologicznego? Niby dlaczego dziecko z takimi problemami
          musi uczeszczac do zwyklej szkoly? Niby jakie przygotowanie maja nauczyciele?
          Czy jak masz zlamana noge to leziesz do kardiologa-wszak to tez lekarz?
          Czy w okolicy, gdzie mieszka rodzina Lukasza-nie ma szkol specjalnych badz
          prywatnych-integracyjnych? Czy tez moze chodzi o zaciecie rodzicow-do
          specjalnej nie pojdzie, bo nie jest uposledzony umyslowo; do prywatnej tez nie-
          bo panstwowa ma mu zapewnic edukacje...Lepiej, zeby cierpiala reszta dzieci i
          ich rodzice,prawda?
          • agatka113 Re: adhd 25.06.05, 18:26
            Dziecko z ADHD nie jest uposledzone! A do szkoly specjalnej chodza dzieci z
            uposledzeniem umyslowym. Poza tym - kazdy ma prawo do nauki na poziomie
            podstawowym - jest to niezbedne prawo kazdego dziecka w tym kraju. Jezeli ta
            szkola sobie nie radzi (zapewniam ze nie tylko z tym dzieckiem, w zeszlym roku
            tez pani dyrektor pozwala inna rodzine do sadu - ale tamci nie umieli sie
            bronic)to powinna zanelezc dla dziecka inne rozwiazanie, zaproponowac pomoc, a
            nie szkalowac rodziców, którzy codziennie byli w szkole. Zupelna klapa ze
            strony pani dyrektor - nota bene starej, bezdzietnej panny, która nie ma
            pojecia o wychowywaniu dzieci.
            • ned_pap Re: adhd 26.06.05, 15:38
              Odpuść sobie, dziecko. Widzisz przecież, że twoje pseudointelektualne prowokacje
              i wymyślanie kolejnych bzdur nikogo nie ruszają.
            • leenish BEZCZELNOSC 26.06.05, 20:08
              agatka113 napisała:
              Zupelna klapa ze
              > strony pani dyrektor - nota bene starej, bezdzietnej panny, która nie ma
              > pojecia o wychowywaniu dzieci.

              Zareczam, ze Pani Dyrektor wychowala doskonale mnostwo swoich uczniow.
              Doprawdy prosze lepiej najpierw nauczyc sie szacunku dla drugiego czlowieka, a
              potem zajac sie zakladaniem stowarzyszen.
              Pewnie wkrotce zobaczymy w olkuszu plakaty zachecajace do ofiarowania 1% na PT
              ADHD - jesli bede miala przyjemnosc zawitac do rodzinnego miasta, osobiscie
              bede je zrywac.

              kate
              • czlowiek13 Re: BEZCZELNOSC 27.06.05, 09:48
                leenish napisała:

                > Zareczam, ze Pani Dyrektor wychowala doskonale mnostwo swoich uczniow.
                > Doprawdy prosze lepiej najpierw nauczyc sie szacunku dla drugiego czlowieka,
                a
                > potem zajac sie zakladaniem stowarzyszen.
                > Pewnie wkrotce zobaczymy w olkuszu plakaty zachecajace do ofiarowania 1% na
                PT
                > ADHD - jesli bede miala przyjemnosc zawitac do rodzinnego miasta, osobiscie
                > bede je zrywac.

                co oczywiście jest wyrazem olbrzymiego szacunku dla drugiego człowieka...
        • ws21 Re: adhd 25.06.05, 17:07
          Nadal twierdzę, że rodzice nie sprostali zadaniu. Dziecko należało wyleczyć
          przed osiągnięciem wieku szkolnego. A teraz co? Mamy jako społeczeństwo czekać
          kilka lat, a biedny chory na ADHD zacznie mordować sąsiadów? Czy to jest metoda?
          • agatka113 Re: adhd 25.06.05, 18:27
            To prosze, wskaz miejsce, gdzie mogliby to uczynic za darmo, jak taki jestes
            madry.
            • ws21 Re: adhd 25.06.05, 19:10
              Z całą pewnościa pozostawienie tego dziecka z rodzicami nic nie zmieni. Szkoła
              nie jest zobowiązana do prostowania kalekich charakterów dzieci. Ta choroba nie
              ma źródła w szkole ale powstała znacznie wcześniej. Tego faktu chyba nikt nie
              kwestionuje. Zrzucanie odpowiedzialności na szkołę do zwykła bezczelność.
              Ja obawiam się o przyszłość, nie "chorego" ale otocznienia które będzie
              miało "szczęście" z nim się spotkać.
              • agatka113 Re: adhd 25.06.05, 20:30
                Zapewniam ci, "otoczeniu sie nic nie stanie" z powodu tego dzieciaka, ale z
                powodu zajadlosci i bezradnosci doroslych nauczycieli, którzy zamiast przyznac
                sie do niemocy i szukac pomocy u lekarza-neurologa, ktory dziecko prowadzi
                (dyrektorka przez cale 4 lata nie zdobyla sie bidulka na jeden maly telefonik
                do lekarza)wytacza teraz armaty na rodzine i dziecko. Czego sie ucza jej
                uczniowie? Pozbywania sie niewygodnych osób, nie pomagania, szukania rozwiazan,
                ale ostracyzmu, pokazywania palcem, podzegania do agresji . Zupelnie
                nieprofesjinalne zachowanie.
                • leenish szkola chce bezpieczenstwa uczniow 26.06.05, 20:33
                  agatka113 napisała:

                  > Zapewniam ci, "otoczeniu sie nic nie stanie" z powodu tego dzieciaka, ale z
                  > powodu zajadlosci i bezradnosci doroslych nauczycieli, którzy zamiast
                  przyznac
                  > sie do niemocy i szukac pomocy u lekarza-neurologa, ktory dziecko prowadzi
                  > (dyrektorka przez cale 4 lata nie zdobyla sie bidulka na jeden maly telefonik
                  > do lekarza)wytacza teraz armaty na rodzine i dziecko. Czego sie ucza jej
                  > uczniowie? Pozbywania sie niewygodnych osób, nie pomagania, szukania
                  rozwiazan,
                  >
                  > ale ostracyzmu, pokazywania palcem, podzegania do agresji . Zupelnie
                  > nieprofesjinalne zachowanie.


                  Szkola probuje raczej zapewnic bezpieczenstwo reszcie uczniow, ktorzy tej maja
                  obowiazek odebrania wyksztalcenia.
              • agatka113 Re: adhd 25.06.05, 20:32
                Choroba jest na podlozyu neurofizjologicznym, poczytaj, moze cos zrozumiesz,
                zamiast wydawac sady nie poparte wiedza. Mi zal dzieciaków, które widza brak
                umiejetnosci u nauczycieli, co to za nauczyciel, który nie radzi sobie z
                trudnym dzieckiem? Nawet nie mozna go nazwac rzemieslnikiem. Znam wspanialych
                nauczycieli, którzy nad takim rozwiazaniem sprawy jak w Olkuszu zalamuja rece.
              • ilelito Re: adhd 26.06.05, 00:55
                Szkoła ma taki obowiązek - czyt. art. 6 Karty Nauczyciela
                • ws21 Obowiązek. 26.06.05, 17:49
                  Pewnie jest tak jak piszesz. Ale szkoła to nie szpital. Uważam, że dziecko
                  posyłane do szkoły w założeniu jest zdrowe i nie zagraża innym (w szerokim tego
                  słowa znaczeniu, nie tylko fizycznie ale także destrukcyjnie wpływając na
                  możliwości przekazania wiedzi w czasie lekcji uczniom którzy są gotowi słuchać
                  nauczyciela). Na egzaminach na różnych poziomach nikt nie będzie się pytał czy
                  wśród kolegów był chory na ADHD.
                  Przykro mi, ale w tym przypadku życie jest brutalne. Nie można interesu
                  jednostki przedkładać nad interes grupy.
            • ws21 Re: adhd 25.06.05, 19:12
              A po co uczyć? To następny etap. Najpierw należy zadbać aby społeczeńswo nie
              spotkało na swej drodze społecznego potwora.
              • agatka113 Re: adhd 25.06.05, 20:36
                Jakiego potwora? Chyba o sobie mówisz. Dziecko, które jest zywe i nadpobudliwe
                nie jest potworem. Jakos nikogo nie pobilo, nie ma zadnych dowodów na to. Ze
                sie z kims poprzezywal? Ze kogos kopnal? Moje dziecko tez chodzi do szkoly,
                jest zdrowe i prawie codziennie dochodzi w jej klasie do jakichs scysji. Po
                prostu niewydolnosc szkoly i tyle, brak podejscia, dobrych metod wychowawczych.
                Teraz nauczyciel musi znac metody behawioralne jak chce uczyc w szkole, a nie
                siedziec za biurkiem i malowac paznokcie. Uwazaj co piszesz, czlowieku, bo
                moze sie to kiedys obrócic przeciwko Tobie.
                • leenish JEST PANI NIEKONSEKWENTNA, AGATKO 26.06.05, 20:13
                  agatka113 napisała:

                  > nie jest potworem. Jakos nikogo nie pobilo, nie ma zadnych dowodów na to. Ze
                  > sie z kims poprzezywal? Ze kogos kopnal?

                  Zauwazam dosc duza niespojnosc wypowiedzi - nie pobil, ale kopnal? zdaje sie,
                  ze kopniecie jest forma pobicia, jest PRZEMOCA FIZYCZNA. Uczeszczalam do szkoly
                  podstawowej przed reforma edukacji i przez OSIEM lat nikt mnie nie uderzyl.
                  Teraz dzieje sie to nagminnie.

                  Co do udowadniania - czy potrzebna jest obdukcja? Toz to jakas paranoja!

                  kate
                  • agatka113 Re: JEST PANI NIEKONSEKWENTNA, AGATKO 26.06.05, 21:06
                    Nikt pani nie kopnal bo pracowali INNI nauczyciele, którzy potrafili zachowac
                    porzadek i lad, jest wielu, juz przed emerytura, ktorzy SWIETNIE sobie radza z
                    dziecmi z ADHD. Teraz niedouczeni magistrzy pedagogiki w szkolach potrafia
                    tylko jeczec.
                    • leenish Re: JEST PANI NIEKONSEKWENTNA, AGATKO 26.06.05, 21:48
                      agatka113 napisała:

                      > Nikt pani nie kopnal bo pracowali INNI nauczyciele, którzy potrafili
                      zachowac
                      > porzadek i lad, jest wielu, juz przed emerytura, ktorzy SWIETNIE sobie radza
                      z
                      >
                      > dziecmi z ADHD. Teraz niedouczeni magistrzy pedagogiki w szkolach potrafia
                      > tylko jeczec.


                      Modyfikacje kadry byly nieznaczne i dotyczyly glownie przedmiotow takich jak
                      religia i jezyk angielski.
                      Reszta nauczycieli jest stala od dluzszego czasu i to ogromna zaleta tej
                      szkoly. To swietni nauczyciele z wieloletnim doswiadczeniem.

                      kate
                  • agatka113 Re: JEST PANI NIEKONSEKWENTNA, AGATKO 26.06.05, 21:06
                    kopniecie przy okazji biegania a kopniecie celowe to zupelnie dwie rozne
                    rzeczy, zupelnie.
                  • hand_creme Re: JEST PANI NIEKONSEKWENTNA, AGATKO 26.06.05, 21:44
                    a ja chodze do tej szkoly co Łukasz. Od 4 lat na przerwach i przed oraz po
                    zajęciach szkolnych w młodszych klasach ze wzgledu na to że był wyzszy i
                    grubszy od wszystkich kolegow i kolezanek w swoim wieku znecal sie nad nami w
                    taki sposob ze kopal, popychal, przewracal. pamietam jak raz pociagnal mnie na
                    przerwie za plecak i o rure wystajaca z podlogi uderzylam sie w ramie. tak mnie
                    strasznie bolalo,ze nie moglam zostac dalej na lekcjach i musialam isc do domu.
                    Jak paniom mowilam w szkole ze to Łukasz to panie mowily zeby nastepnym razem
                    uciekac jak go widze.Teraz w 4 klasie, gdy mamy lekcje na korytarzu z 5i 6
                    klasami Łukasz woli pluc. na każdej przerwie chodzi za dziewczynami albo za
                    takimi dwoma kolegami z jego klasy i albo pluje, albo bierze chusteczke od
                    swojej wychowawczyni i smarka w nią i we wszystkich ta chusteczka rzuca.i nawet
                    jakby komus zrobil krzywde to by nic z tego nie było bo by bylo tłumaczenie że
                    Majda jest chory, albo że na to nie ma dowodow, nawet jakby 30 uczniow
                    powiedzialo ze widzialo.
                • zla_suka Re: adhd 26.06.05, 20:19
                  > Jakiego potwora? Chyba o sobie mówisz. Dziecko, które jest zywe i nadpobudliwe
                  >
                  > nie jest potworem. Jakos nikogo nie pobilo, nie ma zadnych dowodów na to. Ze
                  > sie z kims poprzezywal? Ze kogos kopnal? Moje dziecko tez chodzi do szkoly,
                  > jest zdrowe i prawie codziennie dochodzi w jej klasie do jakichs scysji. Po
                  > prostu niewydolnosc szkoly i tyle, brak podejscia, dobrych metod wychowawczych.

                  Czy jak bachor notorycznie kopie i bije to jest wspanialym i kochanym dzieckiem,
                  tak?

                  Co bedzie pozniej, jak wszyscy w klasie podrosna? Moze ktoregos dnia wszyscy
                  (albo paru wiekszych) w klasie sie zbiora i mu takie lanie sprawia, ze go
                  pogotowie ze szkoly zabierze? A co bedzie, jak pojdzie do innej szkoly? Myslisz
                  ze dzieci na poziomie dawanych 7,8 klas dadza sobie dmuchac w kasze? Pierwszy
                  lepszy wybryk i dostanie w kiblu spluczke!
            • zla_suka Re: adhd 26.06.05, 20:15
              > To prosze, wskaz miejsce, gdzie mogliby to uczynic za darmo, jak taki jestes
              > madry.

              A dlaczego za darmo? Wszyscy musza placic za leczenie zebow, to dlaczego bachor
              ma byc leczony za darmo?
          • ilelito Re: adhd 26.06.05, 00:53
            Przed pójściem do szkoły mało które przypadki się w ogóle diagnozuje. W
            Krakowie nie mamy nawet psychiatrów dziecięcych znających się na tym
            schorzeniu, można wręcz powiedzieć, że tacy są tylko w Warszawie - jest to
            niewielkie uogólnienie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka