Dodaj do ulubionych

Czy ekonomia może być lewicowa?

13.07.05, 13:08
Brawo Gadomski!

Kiedy czytałem tekst Żakowskiego, byłem zszokowany, że lewackie poglądy na
ekonomię są wciąż obecne, nawet u najbardziej wyróżniających się publicystów.
Oby nie ludzie tak patrzący na gospodarkę decydowali o kształcie reform Unii
Europejskiej, bo wtedy i Chiny i Indie znajdą się lata świetlne przed nami.
Obserwuj wątek
    • bjkorzec1 Czy ekonomia może być lewicowa? 13.07.05, 13:19
      ...brawo panie Gadomski...nareszcie ktoś pokazał p. Żakowskiemu mieniącemu
      się wiodącym intelektualistą nasze publicystyki , w którym rzetelna wiedza
      jest podana w intelektualnie pogłębiony sposób, a jednocześnie inteligentnie
      i zrozumiale...
      jeszcze raz brawo...
      bjkorzec
    • grzegorzlubomirski Co ten gostek pieprzy 13.07.05, 13:27
      Wszystkie wymienione nazwiska profesorow nijak nie mozna wiazac z jakimkolwiek
      elementem rozwoju teorii ekonomii czy jakimkolwiek ich wkladem w te nauke. To
      ze maja jakies tam posadki na uniwerkach gdzei opowiadaja jak to sie dokonuje
      transformacja ustrojowa na wschodzie nie jest zadnym osignieciem w nauce
      ekonomii. Takich profesorkow na renomowanych universytetach jest tysiace.
      Ostatnie jeszcze nawet teraz cytowane nazwiska polskich eknomomistow to Oskar
      Lange i Kalecki - przypadkowo obydwaj lewicowi. Blacerek i reszta to nedzni
      wyrobnicy bez nawet sladowego wplywu na rozmoj teorii ekonomii.

      ten Gadomski nie ma pojecia ani o ekonomii ani naukach scislych. W polsce nie
      tylko pozim ekonomii jest bardzo niski ale takze publicystyki.
    • frank_drebin Zakowski juz i tak przejdzie do historii 13.07.05, 14:21
      ekonomiii inteligentnej inaczej za udowadnianie w "Polityce", ze zamoznosc
      miasta jest wprost proporcjonalna do ilosci homoseksualistow je zamieszkujacych.
      Coz jakby bylo cos na ksztalt antynobla, Nagrody Darwina lub Zlotej Maliny w
      ekonomii Zakowski za swoje dyrdymaly ekonomiczne powinien dostac taka
      antynagrode dozywotnio. O proponuje cos takie Nagroda za najbardziej kretynska
      publikacje ekonomiczna im. Jacka Zakowskiego. Brzmi ladnie i oddaje istote
      rzeczy ;) Do tego Zakowski przejdzie do historii jako patron nagrody ;) Do
      kapituly nagrody proponuje od razu Marka Pola i Renate Beger. Najwiekszych
      ekonomistow polskich zaraz po Zakowskim oczywiscie ;)
      • jorn Re: Zakowski juz i tak przejdzie do historii 13.07.05, 14:49
        "jakby bylo cos na ksztalt antynobla, Nagrody Darwina lub Zlotej Maliny w
        ekonomii Zakowski za swoje dyrdymaly ekonomiczne powinien dostac taka
        antynagrode dozywotnio"

        Bez przesady - ma silną konkurencję w postaci prof. Jadwigi Staniszkis, a i tak
        oboje są lata świetlne za Izabelą Jarugą-Nowacką.
      • hozyambrozy moze nie zamoznosc od gejow, 13.07.05, 22:09
        ale ze liczba gejow z zamoznoscia to calkiem, całkiem, przynajmniej tych
        przyznających się.
      • przecinaki Re: Zakowski juz i tak przejdzie do historii 14.07.05, 10:10
        > ekonomiii inteligentnej inaczej za udowadnianie w "Polityce", ze zamoznosc
        > miasta jest wprost proporcjonalna do ilosci homoseksualistow je
        zamieszkujacych

        to nie Zakowski, a profesor Richard Florida. I choc jest to poglad wzbudzajacy
        kontrowersje, to jednak jest ciekawy i przyjmowany z duzym zainteresowaniem np.
        w Finlandii - na ostatnim seminarium na ktorym bylem Finowie mowiac o Floridzie
        byli w lekkiej ekstazie.
        swiat jest bardziej skomplikowany niz by sie niektorym wydawalo.
        Caly ten spor jest absurdalny - Sierakowski po prostu domaga sie dyskusji, ale
        jak widac dla wielu to niewybaczalna zbrodnia... w tym sensie Zakowski (ktorego
        nie cenie, uwazam za pozera intelektualnego) ma racje - odmawianie prawa do
        dyskusji jest mentalnym dziedzictwem komunizmu.
        pozdrawiam.
    • liberus Re: Czy ekonomia może być lewicowa? 13.07.05, 15:17
      Dziękuję panu Gadomskiemu za ten artykuł. Przywraca mi on wiare w ludzki
      rozsądek. Szkoda tylko, że takie głosy giną w natłoku lewicowej propagandy.
    • rydzyk_fizyk Warto sięgnąć do oryginału... 13.07.05, 16:03
      ...tekstu Żakowskiego, z którym polemizuje Gadomski - redakcja nie dała linka
      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,2813256.html
      Pewne kwestie zaczynają wtedy wyglądać inaczej, fragmencik tekstu do którego Gadomski się chyba nie odnosi, poniżej :

      "Dzieje się tak dlatego, że ekonomia nie jest nauką, lecz dziedziną wiedzy. Ekonomiści wiedzą z grubsza, jak się dotychczas rozwijały różne gospodarki, próbują zrozumieć, dlaczego tak się działo, i starają się wyciągnąć z tego jakieś wnioski na przyszłość. Te wnioski rzadko są jednak bezsporne. Znane są ogólne reguły, ale ich skuteczność w konkretnych sytuacjach nie jest oczywista. Nawet tak prosta kwestia jak optymalna wysokość stóp procentowych w konkretnym czasie i miejscu (np. w lipcu 2005 r. w Polsce) jest przedmiotem sporów, które rozwiązuje się przez głosowanie ekonomistów z Rady Polityki Pieniężnej. Czy jest do pomyślenia, by w głosowaniu ustalać temperaturę, w której woda stanie się lodem?

      Nie znaczy to, że wiedza ekonomiczna jest bezużyteczna. Jednak jej praktyczne zastosowanie z reguły obciążone jest marginesem błędu. Wiadomo np., że nadmierna ingerencja państwa w życie gospodarcze szkodzi wzrostowi gospodarczemu. Ale co to znaczy: nadmierna? Gdyby każda ingerencja szkodziła, najlepiej rozwijałyby się kraje, w których państwa praktycznie nie ma - jak Somalia czy Afganistan. Wiadomo też, że im niższe podatki, tym szybszy rozwój, ale lista krajów mających najniższe efektywne opodatkowanie nie pokrywa się z listą krajów najszybciej się rozwijających. Co więcej, różne miasta i regiony położone w jednym obszarze gospodarczym, prawnym i politycznym, mające pozornie takie same warunki ekonomiczne, rozwijają się różnie. W Polsce Wrocław rozwija się inaczej niż Kraków, a Kielce inaczej niż Radom. Ekonomiści próbują te zjawiska wyjaśnić, ale ich odpowiedzi nie są jednakowe.

      Irlandia w Gambii?

      Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że działa bezlik czynników, ekonomiści wciąż odkrywają nowe, a ich wpływ trudno oszacować. Co więcej, wbrew prostej wierze części popezetpeerowskich czy pomarksistowskich polskich niby-liberałów racjonalność gospodarki jest ograniczona, a w realnym świecie nieracjonalne decyzje nie dadzą się racjonalnie przewidzieć, czego dowodzą hossy i krachy giełdowe.

      Gdybyśmy mieli wskazać 20 najważniejszych czynników wpływających na rozwój gospodarki i poprosili czołowych ekonomistów, by procentowo określili ich wpływ np. na rozwój Irlandii - to wybuchnie spora awantura. W jakim stopniu sukces tego kraju był efektem liberalnej polityki gospodarczej, a w jakim - procesów kulturowych, wprowadzenia bezpłatnej edukacji czy procesów międzynarodowych? Czy Irlandia rozwijałaby się jeszcze szybciej, gdyby miała jeszcze niższe podatki? Do jakiego momentu? Czy rozwijałaby się równie szybko, gdyby istniała Młodzież Wszechirlandzka rozpędzająca parady gejów w Dublinie? Co więcej, w różnych społeczeństwach, państwach i branżach waga tych czynników będzie różna. Czy na Białorusi irlandzka polityka gospodarcza dałaby taki sam efekt? A w Gambii?

      Wiadomo, że zmniejszenie podatków zmniejsza skłonność ludzi do ich unikania, często więc przy mniejszych stopach państwo zbiera więcej. Ale do jakiego momentu ten mechanizm działa i jaki efekt konkretna obniżka da w Polsce, a jaki w USA? Część pozostawionych podatnikom pieniędzy będzie zainwestowana i przyspieszy rozwój. Ale jaka część? To zależy. W latach 90. Rosjanie inwestowali za granicą, podobnie Arabowie w latach 70. Jeśli nasze drogi będą takie jak teraz, korupcja powszechna, prawo niestabilne, to wzbogaceni dzięki niższym podatkom polscy inwestorzy mogą wynieść się za granicę razem z kapitałem. Jeżeli zmniejszymy podatki, to także zmniejszymy wydatki. Powstaje pytanie: na co? Czy mniej wydamy na naukę i edukację? Jak to wpłynie na innowacyjność polskiej gospodarki? Czy wzrośnie analfabetyzm? Jak to zmieni jakość siły roboczej i racjonalność decyzji wyborczych? Jak wzrosną nierówności społeczne? Jak zmieni się atmosfera w kraju i polityka polska? Fizyk wie z naukową pewnością, jaki będzie skutek, gdy temperatura wody spadnie o 10 lub o 40 proc. Czy ekonomista wie, o ile za 15 lat zmieni się PKB, jeśli podatki zmniejszymy nie o 10, lecz o 40 proc.?

      Nie wie, bo nawet jeśli ekonomia jest w jakimś sensie nauką, to różni się od fizyki, matematyki czy chemii, a istotę tej różnicy stanowi skala niepewności. W tym sensie jest to raczej wiedza akademicka niż nauka. I właśnie skala niepewności, a nie tylko ideologia - co sugeruje Gadomski - powoduje, że ekonomiści się różnią. Tam, gdzie pojawia się naukowa niepewność, wiara (także ideologiczna) nabiera większego znaczenia i m.in. dlatego istnieją różne szkoły ekonomiczne, na przemian zdobywające przewagę. Nie oznacza to negowania wiedzy, choć oczywiście ekonomiści różnią się także wiedzą."
    • titus_flavius Gadomski kręci 13.07.05, 16:44
      Chaire,
      w momencie, gdy Żakowski wykazął mu błedy, Gadomski odwraca kota ogonem i
      okazuje się, że miał na myśli coś innego, niż pisał.
      Nagle okazuje się, że powinno się odróżniać politykę ekonomiczną od nauki
      ekonomii. To mądre.
      Ale powiedzcie mi, dlaczego to właśnie ekonomiści mieszaja jedno z drugim i
      usiłują przenosić teorie z nauki ekonomii do praktyki ekonomicznej, i powołują
      się przy tym na autorytet naukowy? Dlaczego publicysta Gadomski usiołuje
      przekonać do określonej, liberalnej polityki ekonomicznej?
      Dalej, szkoda, ze Gadomski nie podał więcej tych rzekomych praw ekonmicznych.
      Bo to co podał to bzdura. To, że jak podwoi się podaż pieniądza, to jego
      wartość spadnie, to taki sam dorobek naukowy jak konstatacja, że kamień rzucony
      w górę spada. O tym, ze spadnie wiedzą wszyscy, ale dopiero Newton był w stanie
      wyjaśnić dlaczego tak się dzieje.
      Wracając do jego przykładu, niech ci ekonomiści powiedzą o ILE zmieni się
      wartość pieniądza, gdy podwoi się jego podaz i niech dadzą sobie uciąć język,
      gdy będzie inaczej.
      Gadomski twierdzi, ze nie ma różnicy polityki ekonomicznej w zależności od
      kultury danego kraju. To świadcz wyjątkowo źle o autorze, bo w żadnym z krajów,
      które odczuwały trwały wzrost gospodarczy nie prowadzono takiej samej polityki,
      jak gdzie indziej. Mogły być pewne podobieństwa, ale nie więcej. Lokalni
      politycy sami wyczuć, co najlepiej sprawdzi się w ich krajach. I to dopiero na
      ich doświadczeniach budowano teorie ekonomiczne.
      USA Regana to klasyczny rozwój oparty na rosnącym deficycie i zbrojeniach.
      Połączony z obcięciem świadczeń społecznych, co tak spodobało się liberałom, że
      Regana pchrzcili mianem liberała.
      T.
      • no.logo Kręci - tak jak zawsze kręcił 13.07.05, 17:08
        Titusie, podziwiam Twą cierpliwość dla tej żałosnej publicystyki (bo argumentowaniem tego nazwać nie można) Pana Redaktora Gadomskiego. Jeśli to była polemika, to ja jestem kardynał Arinze.
        A już ten argument o tym, że kultura i tradycja danej wspólnoty nie powinny mieć żadnego wpływu na prowadzoną przez nią politykę ekonomiczną, świadczy o tym, że jego autor jest troglodytą, w dodatku oderwanym od rzeczywistości. Coś a la "Koniec historii" Fukuyamy - chwytliwe, lecz głupie do sześcianu.

        A Panu Gadomskiemu (w kwestii kulturowego zróżnicowania) polecam lekturę Amartyi Sena, ekonomicznego Noblisty, któremu Pan Redaktor Pełen Jedynie Słusznej Wiedzy Ekonomicznej mógłby co najwyżej gazety z kiosku przynosić.
        • liberus Re: Kręci - tak jak zawsze kręcił 13.07.05, 17:34
          no.logo napisał:

          > Titusie, podziwiam Twą cierpliwość dla tej żałosnej publicystyki (bo
          argumentow
          > aniem tego nazwać nie można) Pana Redaktora Gadomskiego.

          Ja ledwo doczytałem do końca tekstu Żakowskiego, krztusząc się i prychając na
          widok tych nonsensów.
        • ginlo nie moglby, bo przynosilby wciaz wyborcza 14.07.05, 00:37
      • liberus Re: Gadomski kręci 13.07.05, 17:47
        Titus,

        po Twoim tekście widać, że nic nie zrozumiałeś z tekstu Gadomskiego.

        > usiłują przenosić teorie z nauki ekonomii do praktyki ekonomicznej

        To, że polityka gospodarcza to jedno, a teoria to drugie wcale nie znaczy, że
        elementów teorii nie powinno się adaptować do praktyki. Analogie do medycyny są
        dobre. Można znać sposób leczenia choroby w teorii, w praktyce spotka się
        nieprzewidziane problemy związane z cehcami danego człowieka, ale czy to
        oznacza, że teorię wyrzucamy w kąt?

        > Dlaczego publicysta Gadomski usiołuje
        > przekonać do określonej, liberalnej polityki ekonomicznej?

        Gadomski pokazuje przykłady, że w praktyce liberalna polityka gospodarcza
        sprawdza się lepiej niż lewicowa. Ot, dlatego.

        > To, że jak podwoi się podaż pieniądza, to jego
        > wartość spadnie, to taki sam dorobek naukowy jak konstatacja, że kamień
        rzucony w górę spada. O tym, ze spadnie wiedzą wszyscy, ale dopiero Newton był
        w staniewyjaśnić dlaczego tak się dzieje.

        Alez to, że zwiększona podaż pieniądza powoduje wzrost inflacji jest wyjaśnione
        jak najbardziej. Również jak to się dzieje. Jest nawet wzór to opisujący.

        > niech ci ekonomiści powiedzą o ILE zmieni się
        > wartość pieniądza, gdy podwoi się jego podaz

        Klasyczny wzór:

        P*Y=M*V

        czyli

        szybkość obiegu pieniądza * podaż pieniądza = realny PKB * deflator PKB
        gdzie deflator PKB służy jako miernik inflacji

        > i niech dadzą sobie uciąć język,
        > gdy będzie inaczej.

        Jeśli zachowane zostaną wszystkie założenia, to tak będzie. Tak samo jak z
        wzorami fizycznymi.
        • titus_flavius ... i straciłbyś język 13.07.05, 18:43
          Chaire,
          różnica pomiędzy ekonomią, a medycyną czy fizyką, polega na tym, że w tym
          drugim przypadku oddziaływuje się na świat materialny, a w pierwszym ekonomiści
          starają się przewidzieć reakcje psychiczne ludzi na dane bodźce. Pierwszy
          rodzaj wiedzy jest weryfikowalny rezulatem, w drugim nie ma takiej możliwości,
          bo każdy człowiek, każda grupa ludzi myśli inaczej. A nadto zjawiska medyczne,
          czy fizyczne mają zwykle określona liczbę, którą mozna uwzględnić w
          kalkulacjach, zaś w przypadku ekonomii jest ich zwykle liczba nieograniczona.
          Szczytem ignorancji wulgarnych ekonomistów - teoretyków jest przy tym
          ignorowanie realiów kulturowych danego społeczeństwa. Przecież dla rozsądnego
          człowieka jest oczywiste, że inaczej ludzie będą reagowali na bodźce w kraju,
          gdzie nakazem panującej ideologii jest bogacenie się, a inaczej, gdzie panująca
          wymaga ubóstwa i minimalizacji potrzeb.
          Odnośnie zaś Twego wzoru, to gdybyś na jego podstawie zaryzykował język,
          podając przewidywaną ścisłą wysokość inflacji, to byś go stracił z całą
          pewnością. Wartość pieniądza zależy nie tylko od wysokości jego podaży, ale jak
          wszystko na świecie, zależy od ocen przyszłości danego kraju, gospodarki,
          społeczeństwa i jego polityki w przyszłości. Dodajmy jeszcze, że NIGDY nigdzie
          ekonomistom nie udaje się ściśle przewidzieć wysokości przyszłej inflacji.
          Wynika to m.in. z tego, że nie ma i nie będzie ścisłych danych do wzorów
          teoretycznych. Dane statystyczne ZAWSZE tylko z grubsza oddają rzeczywistość.
          T.


          liberus napisał:

          > Titus,
          >
          > po Twoim tekście widać, że nic nie zrozumiałeś z tekstu Gadomskiego.
          >
          > > usiłują przenosić teorie z nauki ekonomii do praktyki ekonomicznej
          >
          > To, że polityka gospodarcza to jedno, a teoria to drugie wcale nie znaczy, że
          > elementów teorii nie powinno się adaptować do praktyki. Analogie do medycyny

          >
          > dobre. Można znać sposób leczenia choroby w teorii, w praktyce spotka się
          > nieprzewidziane problemy związane z cehcami danego człowieka, ale czy to
          > oznacza, że teorię wyrzucamy w kąt?
          >
          > > Dlaczego publicysta Gadomski usiołuje
          > > przekonać do określonej, liberalnej polityki ekonomicznej?
          >
          > Gadomski pokazuje przykłady, że w praktyce liberalna polityka gospodarcza
          > sprawdza się lepiej niż lewicowa. Ot, dlatego.
          >
          > > To, że jak podwoi się podaż pieniądza, to jego
          > > wartość spadnie, to taki sam dorobek naukowy jak konstatacja, że kamień
          > rzucony w górę spada. O tym, ze spadnie wiedzą wszyscy, ale dopiero Newton
          był
          > w staniewyjaśnić dlaczego tak się dzieje.
          >
          > Alez to, że zwiększona podaż pieniądza powoduje wzrost inflacji jest
          wyjaśnione
          >
          > jak najbardziej. Również jak to się dzieje. Jest nawet wzór to opisujący.
          >
          > > niech ci ekonomiści powiedzą o ILE zmieni się
          > > wartość pieniądza, gdy podwoi się jego podaz
          >
          > Klasyczny wzór:
          >
          > P*Y=M*V
          >
          > czyli
          >
          > szybkość obiegu pieniądza * podaż pieniądza = realny PKB * deflator PKB
          > gdzie deflator PKB służy jako miernik inflacji
          >
          > > i niech dadzą sobie uciąć język,
          > > gdy będzie inaczej.
          >
          > Jeśli zachowane zostaną wszystkie założenia, to tak będzie. Tak samo jak z
          > wzorami fizycznymi.
          >
          >
          • liberus nie straciłbym 14.07.05, 11:25
            Titusie,

            > różnica pomiędzy ekonomią, a medycyną czy fizyką, polega na tym, że w tym
            > drugim przypadku oddziaływuje się na świat materialny, a w pierwszym
            ekonomiści
            >
            > starają się przewidzieć reakcje psychiczne ludzi na dane bodźce. Pierwszy
            > rodzaj wiedzy jest weryfikowalny rezulatem, w drugim nie ma takiej
            możliwości,
            > bo każdy człowiek, każda grupa ludzi myśli inaczej.


            Ależ poszczególne zjawiska społeczne mozna ująć w pewne powtarzalne zasady. Na
            tym bazuje socjologia.

            > A nadto zjawiska medyczne,
            > czy fizyczne mają zwykle określona liczbę, którą mozna uwzględnić w
            > kalkulacjach, zaś w przypadku ekonomii jest ich zwykle liczba nieograniczona.


            Nie. Organizm ludzki jest tak skomplikowanym i nieprzewidywalnym w 100%
            mechanizmem, że nie ma określonej liczby zjawisk, które mogą wystąpic. Owszem,
            można określić to z dużym prawdopodobieństwem, ale nie na 100%. Podobnie jest w
            ekonomii. Ponadto, w ekonomii panuje znacznie większy szum informacyjny.
            Badania rzetelne giną nieraz w morzy badań nieobiektywnych, tworzonych na
            potrzeby polityków i innych grup nacisku. Odnoszę wrażenie, że Twoja opinia o
            ekonomistach opiera się na tych spaczonych pseudobadaniach. Jednak aby odróżnić
            je od tych bardziej obiektywnych, trzeba umieć spojrzeć na nie krytycznym okiem
            i mieć trochę pojęcia o ekonomii. Ccały diabeł tkwi bowiem w przyjętych
            założeniach oraz ciąglości logicznego wnioskowania.
            W fizyce podobnie. Nie będziesz miał na 100% pewności, o czym pisze tak
            nielubiany przez Ciebie Gadomski, Tymczasem ma on racje. Co z tego, że ze wzoru
            Newtona wyliczysz prędkosć czy przyspieszenie, skoro w praktyce setki innych
            czynników sprawią, że obliczenia będą różnić się od rzeczywistości.
            Tylko w medycynie i fizyce jest mniejsza presja na tworzenie prognoz i badań
            tendencyjnych.

            Na siłę szukasz różnicy między ekonomią i innymi naukami.

            > Szczytem ignorancji wulgarnych ekonomistów - teoretyków jest przy tym
            > ignorowanie realiów kulturowych danego społeczeństwa. Przecież dla rozsądnego
            > człowieka jest oczywiste, że inaczej ludzie będą reagowali na bodźce w kraju,
            > gdzie nakazem panującej ideologii jest bogacenie się, a inaczej, gdzie
            panująca
            >
            > wymaga ubóstwa i minimalizacji potrzeb.

            Zgadzam się, że przy analizie ekonomicznej potrzebna jest wiedza o tle
            kulturowym. Jednak prawa ekonomii są niezmienne w każdym środowisku, tak jak
            prawa fizyki. Róznice kulturowe mogą wpływać na zjawiska ekonomiczne, ale rdzeń
            zasad ekonomii pozostaje ten sam. Czy to w USA czy w Arabii Saudyjskiej czy w
            Bhutanie.
            Jeśli panująca ideologia promuje ubóstwo, to wcale nie oznacza, że ludzie wolą
            miec mniej niż więcej, przy innych warunkach constans. Znajdź mi kraj czy
            środowisko, gdzie chłop woli mieć 1 krowę a nie 3, ludzie wolą zarabiać 500$ a
            nie 2000$. Róznice polegają na tym, że niektórzy status materialny fetyszyzują
            i stawiają jako sens życia, inni mają inne potrzeby, duchowe, kulturowe, ale to
            nie oznacza, że wolą mieć mniej niż więcej. Wyjątki takie jak Matka Teresa
            tylko potwierdzają to.

            > Odnośnie zaś Twego wzoru, to gdybyś na jego podstawie zaryzykował język,
            > podając przewidywaną ścisłą wysokość inflacji, to byś go stracił z całą
            > pewnością. Wartość pieniądza zależy nie tylko od wysokości jego podaży, ale
            jak
            >
            > wszystko na świecie, zależy od ocen przyszłości danego kraju, gospodarki,
            > społeczeństwa i jego polityki w przyszłości. Dodajmy jeszcze, że NIGDY
            nigdzie
            > ekonomistom nie udaje się ściśle przewidzieć wysokości przyszłej inflacji.

            Kolega Titus niedokładnie czyta. Czy sądzisz, że tak łatwo zaryzykowałbym
            utratę języka? Napisałem wyraźnie: przy spełnieniu założeń! Zanim zaczniesz
            mnie krytykować za ten wzór, przeczytaj w mądrych ksiązkach przy jakich
            założeniach jest on prawdziwy. Oddaje on rzeczywistośc w sposób MODELOWY, tak
            samo jak wzór Newtona. Nie oznacza to bynajmniej, że jest nieprawdziwy.
            Rzeczywistośc jest jednak bardziej złożona niż ogarnąć go może najtęższy umysł.
            Wzró pokazuje istotę zjawiska, a nie dokładne liczby.


            > Wynika to m.in. z tego, że nie ma i nie będzie ścisłych danych do wzorów
            > teoretycznych. Dane statystyczne ZAWSZE tylko z grubsza oddają rzeczywistość.

            Oczywiście. Tak samo jak w fizyce, chemii i innych naukach opisujących świat.
            • no.logo ad vocem 14.07.05, 11:42
              liberus napisał:

              "Ależ poszczególne zjawiska społeczne mozna ująć w pewne powtarzalne zasady. Na
              tym bazuje socjologia".

              Ależ liberusie - chyba marksistowska...
              • liberus Re: ad vocem 14.07.05, 13:19
                Czyżbyś uważał, że socjologia to nauka o chaosie?
            • titus_flavius straciłbyś ..... 14.07.05, 20:07
              Chaire,
              nie interesują mnie modele ekonomiczne, tylko zycie. A życie to nie model - tu
              ekonomiści są skazani na wróżenie z fusów, a udają mądrali.
              Rozśmieszyłeś mnie, że każdy chce mieć jedną krowę, a nie 3 i zarabiać 500 a
              nie 100 USD. SKąd masz takie dane? Zapytałeś się wszystkich ludzi na świecie?
              Ja na przykład nie potrzebuję ani jednej krowy, i co Ty na to?
              Poza tym nie podałeś, że aby mieć więcej, nie wystarczy cos chcieć, tylko
              trzeba coś zrobić. Chyba, że chcesz mnie przekonać, że ludzką cecha jest
              przyjmowanie darowizn (2 krów) i podwyżek (z 500 na 2000). Jeżeli zaś chodzi o
              robienie czegoś nowego, żeby mieć więcej, to większości ludzi to nie skusi.
              Przykład empiryczny: lekarze w Anglii zarabiają 10 razy więcej niż w Polsce i
              są tam wolne miejsca. I co? I nic. Z Polski wyjechało tam tylko kilkuset
              lekarzy na 100.000. Reszta nie chce mieć 10 razy więcej.
              T.





              liberus napisał:

              > Titusie,
              >
              > > różnica pomiędzy ekonomią, a medycyną czy fizyką, polega na tym, że w tym
              >
              > > drugim przypadku oddziaływuje się na świat materialny, a w pierwszym
              > ekonomiści
              > >
              > > starają się przewidzieć reakcje psychiczne ludzi na dane bodźce. Pierwszy
              >
              > > rodzaj wiedzy jest weryfikowalny rezulatem, w drugim nie ma takiej
              > możliwości,
              > > bo każdy człowiek, każda grupa ludzi myśli inaczej.
              >
              >
              > Ależ poszczególne zjawiska społeczne mozna ująć w pewne powtarzalne zasady.
              Na
              > tym bazuje socjologia.
              >
              > > A nadto zjawiska medyczne,
              > > czy fizyczne mają zwykle określona liczbę, którą mozna uwzględnić w
              > > kalkulacjach, zaś w przypadku ekonomii jest ich zwykle liczba nieogranicz
              > ona.
              >
              >
              > Nie. Organizm ludzki jest tak skomplikowanym i nieprzewidywalnym w 100%
              > mechanizmem, że nie ma określonej liczby zjawisk, które mogą wystąpic.
              Owszem,
              > można określić to z dużym prawdopodobieństwem, ale nie na 100%. Podobnie jest
              w
              >
              > ekonomii. Ponadto, w ekonomii panuje znacznie większy szum informacyjny.
              > Badania rzetelne giną nieraz w morzy badań nieobiektywnych, tworzonych na
              > potrzeby polityków i innych grup nacisku. Odnoszę wrażenie, że Twoja opinia o
              > ekonomistach opiera się na tych spaczonych pseudobadaniach. Jednak aby
              odróżnić
              >
              > je od tych bardziej obiektywnych, trzeba umieć spojrzeć na nie krytycznym
              okiem
              >
              > i mieć trochę pojęcia o ekonomii. Ccały diabeł tkwi bowiem w przyjętych
              > założeniach oraz ciąglości logicznego wnioskowania.
              > W fizyce podobnie. Nie będziesz miał na 100% pewności, o czym pisze tak
              > nielubiany przez Ciebie Gadomski, Tymczasem ma on racje. Co z tego, że ze
              wzoru
              >
              > Newtona wyliczysz prędkosć czy przyspieszenie, skoro w praktyce setki innych
              > czynników sprawią, że obliczenia będą różnić się od rzeczywistości.
              > Tylko w medycynie i fizyce jest mniejsza presja na tworzenie prognoz i badań
              > tendencyjnych.
              >
              > Na siłę szukasz różnicy między ekonomią i innymi naukami.
              >
              > > Szczytem ignorancji wulgarnych ekonomistów - teoretyków jest przy tym
              > > ignorowanie realiów kulturowych danego społeczeństwa. Przecież dla rozsąd
              > nego
              > > człowieka jest oczywiste, że inaczej ludzie będą reagowali na bodźce w kr
              > aju,
              > > gdzie nakazem panującej ideologii jest bogacenie się, a inaczej, gdzie
              > panująca
              > >
              > > wymaga ubóstwa i minimalizacji potrzeb.
              >
              > Zgadzam się, że przy analizie ekonomicznej potrzebna jest wiedza o tle
              > kulturowym. Jednak prawa ekonomii są niezmienne w każdym środowisku, tak jak
              > prawa fizyki. Róznice kulturowe mogą wpływać na zjawiska ekonomiczne, ale
              rdzeń
              >
              > zasad ekonomii pozostaje ten sam. Czy to w USA czy w Arabii Saudyjskiej czy w
              > Bhutanie.
              > Jeśli panująca ideologia promuje ubóstwo, to wcale nie oznacza, że ludzie
              wolą
              > miec mniej niż więcej, przy innych warunkach constans. Znajdź mi kraj czy
              > środowisko, gdzie chłop woli mieć 1 krowę a nie 3, ludzie wolą zarabiać 500$
              a
              > nie 2000$. Róznice polegają na tym, że niektórzy status materialny
              fetyszyzują
              > i stawiają jako sens życia, inni mają inne potrzeby, duchowe, kulturowe, ale
              to
              >
              > nie oznacza, że wolą mieć mniej niż więcej. Wyjątki takie jak Matka Teresa
              > tylko potwierdzają to.
              >
              > > Odnośnie zaś Twego wzoru, to gdybyś na jego podstawie zaryzykował język,
              > > podając przewidywaną ścisłą wysokość inflacji, to byś go stracił z całą
              > > pewnością. Wartość pieniądza zależy nie tylko od wysokości jego podaży, a
              > le
              > jak
              > >
              > > wszystko na świecie, zależy od ocen przyszłości danego kraju, gospodarki,
              >
              > > społeczeństwa i jego polityki w przyszłości. Dodajmy jeszcze, że NIGDY
              > nigdzie
              > > ekonomistom nie udaje się ściśle przewidzieć wysokości przyszłej inflacji
              > .
              >
              > Kolega Titus niedokładnie czyta. Czy sądzisz, że tak łatwo zaryzykowałbym
              > utratę języka? Napisałem wyraźnie: przy spełnieniu założeń! Zanim zaczniesz
              > mnie krytykować za ten wzór, przeczytaj w mądrych ksiązkach przy jakich
              > założeniach jest on prawdziwy. Oddaje on rzeczywistośc w sposób MODELOWY, tak
              > samo jak wzór Newtona. Nie oznacza to bynajmniej, że jest nieprawdziwy.
              > Rzeczywistośc jest jednak bardziej złożona niż ogarnąć go może najtęższy
              umysł.
              >
              > Wzró pokazuje istotę zjawiska, a nie dokładne liczby.
              >
              >
              > > Wynika to m.in. z tego, że nie ma i nie będzie ścisłych danych do wzorów
              > > teoretycznych. Dane statystyczne ZAWSZE tylko z grubsza oddają rzeczywist
              > ość.
              >
              > Oczywiście. Tak samo jak w fizyce, chemii i innych naukach opisujących świat.
              >
              • liberus zajrzyj do Begga albo Samuelsona 14.07.05, 23:04
                titus_flavius napisał:

                > nie interesują mnie modele ekonomiczne, tylko zycie. A życie to nie model - tu
                > ekonomiści są skazani na wróżenie z fusów, a udają mądrali.

                W żadnej, w ŻADNEJ nauce nie da się dokładnie zaprognozować rzeczywistości.
                Dlaczego chciałbyś, aby każde zdarzenie ekonomiczne dąło się dokładnie
                zaprognozować? To byłoby możliwe dopiero przy pełnej symulacji zachowań całego
                społeczeństwa, a na to obecne moce komputerów nie pozwalają i długo nie będą
                pozwalały. Model ekonomiczny nie jest jakimś fiu bździu, tylko PRZYBLIŻENIEM
                rzeczywistości. Być może narzekasz tak, bo tych modeli nie rozumiesz, ale tak
                właśnie jest. Nie pozwolą one DOKŁADNIE zaprognozować zjawisk ekonomicznych z
                szóstym miejscem po przecinku, ale pozwalają prognozowac trendy oraz szacować
                ich skalę wielkości. W skomoplikowanym, misternym organizmie gospodarczym to już
                bardzo dużo.

                > Rozśmieszyłeś mnie, że każdy chce mieć jedną krowę, a nie 3 i zarabiać 500 a
                > nie 100 USD. SKąd masz takie dane? Zapytałeś się wszystkich ludzi na świecie?

                Gdybyś miał do wyboru, przy tym samym nakładzie pracy, zarobki 100 USD i 500USd,
                co byś wybrał?

                > Ja na przykład nie potrzebuję ani jednej krowy, i co Ty na to?

                Albo jesteś taki naiwny albo sobie kpisz. Tak czy siak, próbujesz obejść temat.

                > Poza tym nie podałeś, że aby mieć więcej, nie wystarczy cos chcieć, tylko
                > trzeba coś zrobić. Chyba, że chcesz mnie przekonać, że ludzką cecha jest
                > przyjmowanie darowizn (2 krów) i podwyżek (z 500 na 2000).

                Nic nie rozumiesz. Przykład z krowami był alegorią (trudne słowo) postawy
                człowieka, który ma wybór między "więcej" a "mniej" przy tym samym nakładzie
                pracy. Oczywiście, że praktyce trzeba się bardziej narobić. Ale akurat mój
                przykład mówi o czym innym. Przy tych samych warunkach zewnętrznych, zdecydowana
                większość ludzi woli mieć więcej niż mniej. Na tym opiera się cała nauka
                ekonomii, gdyż pojawia się tzw. problem rzadkości dóbr (jeszcze trudniejsze
                słowo). Stąd już krok (duży) do teorii ekonomicznych, w tym liberalnej.

                > Jeżeli zaś chodzi o
                > robienie czegoś nowego, żeby mieć więcej, to większości ludzi to nie skusi.
                > Przykład empiryczny: lekarze w Anglii zarabiają 10 razy więcej niż w Polsce i
                > są tam wolne miejsca. I co? I nic. Z Polski wyjechało tam tylko kilkuset
                > lekarzy na 100.000. Reszta nie chce mieć 10 razy więcej.

                Nie bierzesz uwagi barier: językowej, transportowej, bliskości z rodziną i
                środowiskiem (przyzwyczajenie) etc.

                Gdyby Anglia była pół godziny drogi stąd i mówiliby tam po polsku, to
                wyjechałoby 99 tys z tych 100.

                Zrozum, że zjawiska ekonomiczne możemy oceniać jedynie przy zachowaniu zasady
                ceteris paribus, czyli stałości wszystkich pozostałych zmiennych. W przykładzie
                z lekarzami oprócz zarobków, na których się skupiliśmy, sa owe bariery, które
                skutecznie zaburzają nam analizę.
                • titus_flavius Begg, Samuelson, prawda objawiona? 15.07.05, 06:36
                  Chaire,
                  po raz kolejny Ci wskazuję, że różnimy się tym, że Ty stale piszesz o modelach,
                  a ja uznaję je za bezużyteczne do przewidywania przyszłości w świetle
                  doświadczeń empirycznych.
                  Pytasz się mnie, czy wolałbym 50, czy 100 USD za tą samą pracę. Odpowiem Ci
                  szczerze, że to zależy. Jeżeli płacącym by była długonoga blondynka to wogóle
                  nie brałbym od niej pieniędzy itd.
                  Nadto zapominasz, że życie w danym momencie jest zawsze statyczne i aby mieć
                  więcej nie wystarczy chcieć, ale trzeba coś zrobić. Nawet taką prostą rzecz,
                  jak poprosić szefa o podwyżkę, zmienić pracę, czy też podnieść ceny swoich
                  usług, czy towarów. I tu ludzie są całkowicie nieprzewidywalni: jedni zrobią
                  tak, inni inaczej, coćby mieli stracić. A skutki ich działań także są
                  nieprzewidywalne.
                  Stąd moje pytanie - jeżeli mówisz za wszystkich ludzi, że oni chcą mieć więcej -
                  to pytam sie po raz kolejny: czy zapytałęś się ich wszystkich? Oczywiście, ze
                  nie. Ty opierasz się na ekonomii lieralnej, która korzeniami sięga Adama
                  Smitha. To SMith przyjął założenie, że motorem ludzkiego działania jest
                  chciwość. I to miało sens w XVIIIw Szkocji, gdzie oficjalnie panowała ideologia
                  i religia kalwińska, zgodnie z którą nakazem moralnym było bogacenie się. Potem
                  filozofia taka przyjęła się wśród purytanów amerykańskich. To nie przypadek, że
                  głównymi zwolennikami liberalizmu są Anglosasi!
                  T.


                  liberus napisał:

                  > titus_flavius napisał:
                  >
                  > > nie interesują mnie modele ekonomiczne, tylko zycie. A życie to nie model
                  > - tu
                  > > ekonomiści są skazani na wróżenie z fusów, a udają mądrali.
                  >
                  > W żadnej, w ŻADNEJ nauce nie da się dokładnie zaprognozować rzeczywistości.
                  > Dlaczego chciałbyś, aby każde zdarzenie ekonomiczne dąło się dokładnie
                  > zaprognozować? To byłoby możliwe dopiero przy pełnej symulacji zachowań całego
                  > społeczeństwa, a na to obecne moce komputerów nie pozwalają i długo nie będą
                  > pozwalały. Model ekonomiczny nie jest jakimś fiu bździu, tylko PRZYBLIŻENIEM
                  > rzeczywistości. Być może narzekasz tak, bo tych modeli nie rozumiesz, ale tak
                  > właśnie jest. Nie pozwolą one DOKŁADNIE zaprognozować zjawisk ekonomicznych z
                  > szóstym miejscem po przecinku, ale pozwalają prognozowac trendy oraz szacować
                  > ich skalę wielkości. W skomoplikowanym, misternym organizmie gospodarczym to
                  ju
                  > ż
                  > bardzo dużo.
                  >
                  > > Rozśmieszyłeś mnie, że każdy chce mieć jedną krowę, a nie 3 i zarabiać 5
                  > 00 a
                  > > nie 100 USD. SKąd masz takie dane? Zapytałeś się wszystkich ludzi na świe
                  > cie?
                  >
                  > Gdybyś miał do wyboru, przy tym samym nakładzie pracy, zarobki 100 USD i
                  500USd
                  > ,
                  > co byś wybrał?
                  >
                  > > Ja na przykład nie potrzebuję ani jednej krowy, i co Ty na to?
                  >
                  > Albo jesteś taki naiwny albo sobie kpisz. Tak czy siak, próbujesz obejść
                  temat.
                  >
                  > > Poza tym nie podałeś, że aby mieć więcej, nie wystarczy cos chcieć, tylko
                  >
                  > > trzeba coś zrobić. Chyba, że chcesz mnie przekonać, że ludzką cecha jest
                  > > przyjmowanie darowizn (2 krów) i podwyżek (z 500 na 2000).
                  >
                  > Nic nie rozumiesz. Przykład z krowami był alegorią (trudne słowo) postawy
                  > człowieka, który ma wybór między "więcej" a "mniej" przy tym samym nakładzie
                  > pracy. Oczywiście, że praktyce trzeba się bardziej narobić. Ale akurat mój
                  > przykład mówi o czym innym. Przy tych samych warunkach zewnętrznych,
                  zdecydowan
                  > a
                  > większość ludzi woli mieć więcej niż mniej. Na tym opiera się cała nauka
                  > ekonomii, gdyż pojawia się tzw. problem rzadkości dóbr (jeszcze trudniejsze
                  > słowo). Stąd już krok (duży) do teorii ekonomicznych, w tym liberalnej.
                  >
                  > > Jeżeli zaś chodzi o
                  > > robienie czegoś nowego, żeby mieć więcej, to większości ludzi to nie skus
                  > i.
                  > > Przykład empiryczny: lekarze w Anglii zarabiają 10 razy więcej niż w Pols
                  > ce i
                  > > są tam wolne miejsca. I co? I nic. Z Polski wyjechało tam tylko kilkuset
                  > > lekarzy na 100.000. Reszta nie chce mieć 10 razy więcej.
                  >
                  > Nie bierzesz uwagi barier: językowej, transportowej, bliskości z rodziną i
                  > środowiskiem (przyzwyczajenie) etc.
                  >
                  > Gdyby Anglia była pół godziny drogi stąd i mówiliby tam po polsku, to
                  > wyjechałoby 99 tys z tych 100.
                  >
                  > Zrozum, że zjawiska ekonomiczne możemy oceniać jedynie przy zachowaniu zasady
                  > ceteris paribus, czyli stałości wszystkich pozostałych zmiennych. W
                  przykładzie
                  > z lekarzami oprócz zarobków, na których się skupiliśmy, sa owe bariery, które
                  > skutecznie zaburzają nam analizę.
                  >
                  >
                  • liberus Re: Begg, Samuelson, prawda objawiona? 15.07.05, 12:57
                    Titusie,

                    ponieważ obracasz się cały czas wśród tych samych argumentów, nie odnosząc się
                    do moich, będzie to najprawdopodobniej mój ostatni post w tym subwątku.

                    > po raz kolejny Ci wskazuję, że różnimy się tym, że Ty stale piszesz o
                    modelach,
                    > a ja uznaję je za bezużyteczne do przewidywania przyszłości w świetle
                    > doświadczeń empirycznych.

                    Prosze, oto najprostszy model ekonomiczny: krzywe popytu i podaży. Oto cena
                    telewizora: 2 tys zł. Model teoretyczny mówi, że gdy cena spadnie do 1 tys zł,
                    to popyt na telewizory wzrośnie. Teraz przejdźmy do empirii: MediaMarkt obniża
                    cenę telewizorów. Ja prognozuje, że wzrośnie popyt. Wzrośnie, czy nie wzrośnie?

                    Modele są beużyteczne do przewidywania DOKŁADNYCH wartości zjawisk emoirycznych.
                    Modele są bardzo użyteczne do zrozumienie zjawisk zachodzących w gospodarce i
                    na tej podstawie do podejmowania działań w przyszlości. Model mówi o istocie
                    zjawiska.

                    > Pytasz się mnie, czy wolałbym 50, czy 100 USD za tą samą pracę. Odpowiem Ci
                    > szczerze, że to zależy. Jeżeli płacącym by była długonoga blondynka to wogóle
                    > nie brałbym od niej pieniędzy itd.

                    Kombinujesz, wprowadzając dodatkowe okoliczności w postaci blondynki. W ten
                    sposób możemy dodawać kolejne elementy, które oddalają nas od sensu sprawy.
                    Pewnie, gdyby zamiast blondynki był to kosmita, to też byś kasy nie przyjął,
                    tylko z rozdziawioną gębą patrzył na aliena. Ale nie o to chodzi.
                    Powtarzam: gdybyś dostawał od swojego pracodawcy (niech to będzie łysawy pan z
                    brzuszkiem) 500$ miesięcznie, a potem dostał ofertę 1000$ za tę samą pracę - co
                    byś wybrał?

                    > Nadto zapominasz, że życie w danym momencie jest zawsze statyczne i aby mieć
                    > więcej nie wystarczy chcieć, ale trzeba coś zrobić. Nawet taką prostą rzecz,
                    > jak poprosić szefa o podwyżkę, zmienić pracę, czy też podnieść ceny swoich
                    > usług, czy towarów. I tu ludzie są całkowicie nieprzewidywalni: jedni zrobią
                    > tak, inni inaczej, coćby mieli stracić. A skutki ich działań także są
                    > nieprzewidywalne.

                    Pełna zgoda.
                    Ale ja nie mówię o sposobie uzysakania WIĘCEJ, lecz CHĘCI.

                    > Stąd moje pytanie - jeżeli mówisz za wszystkich ludzi, że oni chcą mieć
                    więcej
                    > -
                    > to pytam sie po raz kolejny: czy zapytałęś się ich wszystkich? Oczywiście,
                    ze
                    > nie.

                    Oczywiście, że nie. Tak sam jak ty nie zapytałeś ludzi i nie możesz twierdzić,
                    że nie chcą mieć więcej. Możemy jednak zrobić przybliżenie. Stojąc na ulicy z 2
                    banknotami, 50 i 100 zł, zapytaj się 10 przypadkowych osób na ulicy, który wolą
                    od Ciebie wziąć.

                    > Ty opierasz się na ekonomii lieralnej, która korzeniami sięga Adama
                    > Smitha. To SMith przyjął założenie, że motorem ludzkiego działania jest
                    > chciwość.

                    Nie opieram się na ekonomii liberalnej, tylko na ludzkiej naturze.

                    > I to miało sens w XVIIIw Szkocji, gdzie oficjalnie panowała ideologia
                    >
                    > i religia kalwińska, zgodnie z którą nakazem moralnym było bogacenie się.
                    Potem
                    >
                    > filozofia taka przyjęła się wśród purytanów amerykańskich. To nie przypadek,
                    że
                    >
                    > głównymi zwolennikami liberalizmu są Anglosasi!

                    Ciekawe, że w liberalnych krajach anglosaskich mamy obecnie najniższe
                    bezrobocie.
                    Zajrzyj na dane USA, UK, HongKongu.
                    • placownik Re: Begg, Samuelson, prawda objawiona? 15.07.05, 14:12
                      liberus napisał:

                      >Możemy jednak zrobić przybliżenie. Stojąc na ulicy z 2
                      >
                      > banknotami, 50 i 100 zł, zapytaj się 10 przypadkowych osób na ulicy, który
                      wolą
                      >
                      > od Ciebie wziąć.

                      Drobna modyfikacja.
                      Proponuj 50 zł od ręki, albo 100 zł za godzinę (po upływie godziny).
                      Wyniki mogą zachwiać nieco Twoim przekonaniem, że to takie proste.
                      • liberus Re: Begg, Samuelson, prawda objawiona? 15.07.05, 16:48
                        placownik napisał:

                        > liberus napisał:
                        >
                        > >Możemy jednak zrobić przybliżenie. Stojąc na ulicy z 2
                        > >
                        > > banknotami, 50 i 100 zł, zapytaj się 10 przypadkowych osób na ulicy, któr
                        > y
                        > wolą
                        > >
                        > > od Ciebie wziąć.
                        >
                        > Drobna modyfikacja.
                        > Proponuj 50 zł od ręki, albo 100 zł za godzinę (po upływie godziny).
                        > Wyniki mogą zachwiać nieco Twoim przekonaniem, że to takie proste.

                        Jaki cel ma ta modyfikacja dla naszego przykładu?

                        Wprowadzając czynnik czasu, wchodzimy w temat stopy procentowej i wartości
                        pieniądza w czasie. Jeśli stopa procentowa jest odpowiednio wysoka, to 50 dziś
                        może być lepsze od 100 jutro.

                        Tylko, że ja poruszałem zupełnie inny temat. Po prostu ludzie wolą mieć więcej
                        niż mniej, i za wyjątkiem tybetanskich mnichow i kilku innych wyjatkow sprawdza
                        się to wszędzie w świecie.
                        • placownik Re: Begg, Samuelson, prawda objawiona? 15.07.05, 19:36
                          placownik:

                          > Drobna modyfikacja.
                          > Proponuj 50 zł od ręki, albo 100 zł za godzinę (po upływie godziny).
                          > Wyniki mogą zachwiać nieco Twoim przekonaniem, że to takie proste.
                          Liberus:
                          > Jaki cel ma ta modyfikacja dla naszego przykładu?
                          >
                          > Wprowadzając czynnik czasu, wchodzimy w temat stopy procentowej i wartości
                          > pieniądza w czasie. Jeśli stopa procentowa jest odpowiednio wysoka, to 50
                          dziś
                          > może być lepsze od 100 jutro.
                          >
                          > Tylko, że ja poruszałem zupełnie inny temat. Po prostu ludzie wolą mieć
                          więcej
                          > niż mniej, i za wyjątkiem tybetanskich mnichow i kilku innych wyjatkow
                          sprawdza
                          >
                          > się to wszędzie w świecie.

                          Celowo napisałem "za godzinę" nie jutro. Nie chodzi mi w związku z tym o
                          czynnik czasu, lecz o kluczowy dla wszelkiej działalności gospodarczej czynnik
                          ryzyka.
                          Pytanie w formie czystej brzmiałoby: czy wolisz drogi przechodniu dostać teraz,
                          zaraz, na pewno 50 zł?
                          Czy też zrezygnować z pewnych 50 zł i wybrać m o ż l i w o ś ć jedynie,
                          otrzymania kwoty dwukrotnie wyższej,wszak za godzinę szurniętego ofiarodawcy
                          może już nie być.
                          Przecież w życiu realnym dokonuje się wyborów właśnie tego typu. I te wybory
                          wcale nie są oczywiste.
                    • titus_flavius Re: Begg, Samuelson, prawda objawiona? 15.07.05, 17:53
                      liberus napisał:

                      > Prosze, oto najprostszy model ekonomiczny: krzywe popytu i podaży. Oto cena
                      > telewizora: 2 tys zł. Model teoretyczny mówi, że gdy cena spadnie do 1 tys
                      zł,
                      > to popyt na telewizory wzrośnie. Teraz przejdźmy do empirii: MediaMarkt
                      obniża
                      > cenę telewizorów. Ja prognozuje, że wzrośnie popyt. Wzrośnie, czy nie
                      wzrośnie?

                      Chaire,
                      model mnie interesuje, tylko zycie a tu może wzrośnie, może nie. Co ja jestem
                      wróżka, albo ekonomista liberalny? Nie ma bowiem skutków bez przyczyny na tym
                      najlepszym ze światów, jak mawiał mistrz Pangalos. W życiu nigdy sklep ot tak
                      nie obniży ceny.

                      > Modele są bardzo użyteczne do zrozumienie zjawisk zachodzących w gospodarce i
                      > na tej podstawie do podejmowania działań w przyszlości. Model mówi o istocie
                      > zjawiska.

                      Absolutnie się z Toba nie zgadzam. Modele zafałszowują rzeczywistość, gdyż ją
                      upraszczają. Prowadzi to często to błędnej polityki ekonomicznej gdyż: model
                      był dobry, ale społeczeństwo zawiadło, jak mawiają ekonomiści liberalni.

                      > Kombinujesz, wprowadzając dodatkowe okoliczności w postaci blondynki. W ten
                      > sposób możemy dodawać kolejne elementy, które oddalają nas od sensu sprawy.

                      Nie - bo w życiu zawsze całe otoczenie pozaekonomiczne, które wpływa na decyzje
                      ekonomiczne.

                      > Powtarzam: gdybyś dostawał od swojego pracodawcy (niech to będzie łysawy pan
                      z
                      > brzuszkiem) 500$ miesięcznie, a potem dostał ofertę 1000$ za tę samą pracę -
                      co
                      >
                      > byś wybrał?

                      Co Ty wymyślasz? NIkt nigdy w prawdziwym życiu ot tak z pracodawców nie
                      proponuje podwyżki bez tysiąca dodatkowych obowiązków!

                      > Pełna zgoda.
                      > Ale ja nie mówię o sposobie uzysakania WIĘCEJ, lecz CHĘCI.

                      Sama chęć jest bez znaczenia, bo ważne jest to, czy ludzie w życiu robią coś
                      aby te chęci urzeczywistnić. I w życiu jest tak: jedni robią, inni nie. Zależy
                      od kraju.

                      > Oczywiście, że nie. Tak sam jak ty nie zapytałeś ludzi i nie możesz
                      twierdzić,
                      > że nie chcą mieć więcej. Możemy jednak zrobić przybliżenie. Stojąc na ulicy z
                      2
                      >
                      > banknotami, 50 i 100 zł, zapytaj się 10 przypadkowych osób na ulicy, który
                      wolą
                      >
                      > od Ciebie wziąć.

                      W 1/4 przypadków bym dostał po gębie za prowokacje, połowa by mnie ominęła
                      łukiem, bo nie znosi ankieterów. A z reszty jeden by powiedział 100, drugi 50,
                      a trzeci to by mi dał 500 mówiąc - masz biedaku. A pozostałych dwu by mnie
                      zaprowadziło na policję, że chciałem im sprzedać fałszywe 50 i 100 złotówki.

                      > Nie opieram się na ekonomii liberalnej, tylko na ludzkiej naturze.

                      Skąd możesz znać naturę wzystkich ludzi?

                      > Ciekawe, że w liberalnych krajach anglosaskich mamy obecnie najniższe
                      > bezrobocie.
                      > Zajrzyj na dane USA, UK, HongKongu.

                      W tych latach owszem, a wcześniej to Francja i Niemcy miały pełne zatrudnienie.
                      T.
                      • titus_flavius przykład z życia 16.07.05, 10:47
                        Chaire,
                        z dwa tygodnie temu zaczepili mnie ankieterzy. Wypytywali mnie o pasty do
                        zębów. Na koniec obdarowali mnie wieeeelką tubą nowej pasty. Odmówiłem
                        przyjęcia. I cóż na to ekonomia liberalna?
                        T.
                        • liberus Re: przykład z życia 18.07.05, 00:09
                          titus_flavius napisał:

                          > Chaire,
                          > z dwa tygodnie temu zaczepili mnie ankieterzy. Wypytywali mnie o pasty do
                          > zębów. Na koniec obdarowali mnie wieeeelką tubą nowej pasty. Odmówiłem
                          > przyjęcia. I cóż na to ekonomia liberalna?

                          Primo, ekonomia na to: każdy człowiek ma wolny wybór, wybór każdego człowieka ma
                          jakąś mniej lub bardziej racjonalną przyczynę. Gusty, preferencje są różne i to
                          ekonomia jak najbardziej uwzględnia (w skali mikro). Jednak empiria wykazują, że
                          większość ludzi postępuje racjonalnie. Zakładając, że w sprawie nie ma żadnych
                          haków (typu podanie danych osobistych, jakieś inne zobowiązania), większość
                          ludzi weźmie pastę lub te 100 zł. Makroekonomia nie bada decyzji pojedynczych
                          osobników, tylko operuje na agregatach.

                          Secundo, ciągle nie wykazujesz oznak zrozumienia mojego prostego przykładu
                          mówiącego o racjonalności zachowań ludzkich i uciekasz w dygresję. W związku z
                          tym nie mam o czym więcej pisać.

                          pzdr
                          • titus_flavius nie obrażaj się 18.07.05, 06:43
                            Chaire,
                            moje posty mają jedynie na celu wskazanie, że modelele zawsze zawodzą, ponieważ
                            nie są w stanie ogarnąć całej złożoności ludzkiej natury i uwzględniać
                            wszystkich motywów, które nią kierują. Tak jest nie tylko w skali mikro, ale i
                            makro.
                            Powołujesz się empirię, co to znaczy? Sam przecież przyznałeś, ze nie pytałeś
                            wszsytkich ludzi o ich zdanie, skąd więc wiesz, co nimi kieruje? Wiem, co mi
                            odpiszesz, że ja też nie pytałem. Ale ja piszę, że wiem co kieruje wyborami
                            ludzi.
                            Podstawowe założenia ekonomii liberalne są aksjomatami, przyjętymi na podstawie
                            uogólnienia pewnych stereoptypów i schematów właściwych kulturze anglosaskiej.
                            Z definicji więc ekonomia liberalna będzie działała inaczej w innych kulturach,
                            róznicując się w miarę, jak odległość kulturowa od USA rośnie.
                            T.


                            liberus napisał:

                            > titus_flavius napisał:
                            >
                            > > Chaire,
                            > > z dwa tygodnie temu zaczepili mnie ankieterzy. Wypytywali mnie o pasty d
                            > o
                            > > zębów. Na koniec obdarowali mnie wieeeelką tubą nowej pasty. Odmówiłem
                            > > przyjęcia. I cóż na to ekonomia liberalna?
                            >
                            > Primo, ekonomia na to: każdy człowiek ma wolny wybór, wybór każdego człowieka
                            m
                            > a
                            > jakąś mniej lub bardziej racjonalną przyczynę. Gusty, preferencje są różne i
                            to
                            > ekonomia jak najbardziej uwzględnia (w skali mikro). Jednak empiria wykazują,
                            ż
                            > e
                            > większość ludzi postępuje racjonalnie. Zakładając, że w sprawie nie ma żadnych
                            > haków (typu podanie danych osobistych, jakieś inne zobowiązania), większość
                            > ludzi weźmie pastę lub te 100 zł. Makroekonomia nie bada decyzji pojedynczych
                            > osobników, tylko operuje na agregatach.
                            >
                            > Secundo, ciągle nie wykazujesz oznak zrozumienia mojego prostego przykładu
                            > mówiącego o racjonalności zachowań ludzkich i uciekasz w dygresję. W związku z
                            > tym nie mam o czym więcej pisać.
                            >
                            > pzdr
                            >
        • placownik Re: Gadomski kręci 13.07.05, 18:48
          liberus napisał:

          > Alez to, że zwiększona podaż pieniądza powoduje wzrost inflacji jest
          wyjaśnione
          >
          > jak najbardziej. Również jak to się dzieje. Jest nawet wzór to opisujący.
          >
          > > niech ci ekonomiści powiedzą o ILE zmieni się
          > > wartość pieniądza, gdy podwoi się jego podaz
          >
          > Klasyczny wzór:
          >
          > P*Y=M*V
          >
          > czyli
          >
          > szybkość obiegu pieniądza * podaż pieniądza = realny PKB * deflator PKB
          > gdzie deflator PKB służy jako miernik inflacji
          > Jeśli zachowane zostaną wszystkie założenia, to tak będzie. Tak samo jak z
          > wzorami fizycznymi.

          Będzie tak, czyli jak?
          Dwukrotnie wzrośnie wartość i l o c z y n u "realny PKB * deflator PKB"

          A pytanie brzmiało (po przeformułowaniu na żargon) o ile zmieni się "deflator
          PKB".

          Umiejętność mętnego odpowiadania na prosto (może zbyt prosto - przyznaję)
          sformułowane pytania to cecha wielu (nie twierdzę że wszystkich) ekonomistów.

          Ale celują w tym "miłośnicy ekonomii" tacy jak Pan Gadomski
          • titus_flavius Re: Gadomski kręci 13.07.05, 19:07
            placownik napisał:
            >
            > Umiejętność mętnego odpowiadania na prosto (może zbyt prosto - przyznaję)
            > sformułowane pytania to cecha wielu (nie twierdzę że wszystkich) ekonomistów.
            >
            > Ale celują w tym "miłośnicy ekonomii" tacy jak Pan Gadomski

            Chaire,
            w każdym bądź razie nie potrafią odpowiedzieć na banalne pytanie, o ile zmieni
            się wartość pieniądza przy podwojeniu podaży pieniądza.
            Co ciekawe, ja nie ekonomista powiem, ze ta wartosć może wzrosnąć, albo spaść w
            zależności od tego, co jest źródłem tej podaży pieniądza. Jeżeli są nią np.
            lawinowe inwestycje zagrczne, to paradoksalne wśród wzrostu podaży pieniądz
            krajowy się umocni!
            T.

            • liberus Re: Gadomski kręci 14.07.05, 12:04
              Titus,

              mówimy tu o zależności podaż pieniądza/inflacja, a nie wartości waluty.

              No i inwestycje zagraniczne nie zwiększają podaży pieniądza! Mylisz zupełnie
              różne rzeczy.

              Podaż pieniądza zmienia się wskutek albo działań emisyjnych banku centralnego
              (np. skupu walut obcych) albo akji kredytowej banków. Inwestycje zagraniczna
              powoduje zmianę własności pieniądza (inwestor kupuje walutę na rynku), ale nie
              zmianę jego ilości w gospodarce. Dopiero, gdy inwestor bierze kredyt, podaż
              pieniądza wzrasta.

              Natomiast wartość waluty może zależeć od wielkości podaży pieniądza w sposób
              pośredni. Większa podaż pieniądza to większa inflacja. Większa inflacja
              powoduje osłabienie waluty - ludzie w obawie przed utratą wartości swoich
              oszczędności będą uciekać do walut obcych, innych form oszczędzania (złoto),
              taka "inflacyjna" waluta "parzy" i się od niej ucieka.


              Przyznam, że przerażenie mnie troche ogarnia, kiedy widze, że demagogiczne
              pseudoargumenty Żakowskiego mogą znaleźć tak podatny grunt wśród osób nie do
              końca zorientowanych w temacie.
          • liberus Re: Gadomski kręci 14.07.05, 11:32
            Czepiasz się.

            Realny i nominalny PKB jest znany, mierzony przez GUS. Można go też dość
            dokładnie prognozować w ujęciu do jednego roku.

            Więc deflator możnesz sobie z wzoru w prosty sposób wyprowadzić.

            Od dokładnych liczb ważniejsze sa jednak inne wnioski płynące z tego wzrou. Na
            przykład taki, że inflacja rośnie liniowo do wzrostu podaży pieniądza (a nie
            na przykład wykładniczo czy logarytmicznie). To bardzo ważna informacja.
            • placownik Re: Gadomski kręci 14.07.05, 13:37
              liberus napisał:

              > Czepiasz się.
              >
              > Realny i nominalny PKB jest znany, mierzony przez GUS. Można go też dość
              > dokładnie prognozować w ujęciu do jednego roku.
              >
              > Więc deflator możnesz sobie z wzoru w prosty sposób wyprowadzić.
              >
              > Od dokładnych liczb ważniejsze sa jednak inne wnioski płynące z tego wzrou.
              Na
              > przykład taki, że inflacja rośnie liniowo do wzrostu podaży pieniądza (a nie
              > na przykład wykładniczo czy logarytmicznie). To bardzo ważna informacja.
              >
              Czy twierdzisz zupełnie serio drogi Liberusie, że podwojenie podaży pieniądza w
              gospodarce o dwuprocentowej inflacji spowoduje jej wzrost (inflacji) do poziomu
              czterech procent!!??

              Tego nawet Pan Gadomski by nie wymyślił.
              • liberus Re: Gadomski kręci 14.07.05, 15:59
                placownik napisał:

                > Czy twierdzisz zupełnie serio drogi Liberusie, że podwojenie podaży pieniądza
                > w gospodarce o dwuprocentowej inflacji spowoduje jej wzrost (inflacji) do
                > poziomu czterech procent!!??
                > Tego nawet Pan Gadomski by nie wymyślił.

                Drogi placowniku,

                Mylisz się.

                Zwiększenie podaży pieniądza razy dwa, przy pozostałych wielkościach constans,
                spowoduje dwukrotny wzrost cen. Czyli inflację 100%.
                • placownik Re: Gadomski kręci 14.07.05, 18:48
                  Drogi Liberusie

                  Dzięki za kulturalne (to rzadkość zasługująca na podkreślenie) wytknięcie
                  elementarnego błędu
                  Doszkoliłem się poniewczasie w nieocenionym portalu NBP.

                  Stąd poniższe definicje:

                  „DEFLATOR, ekon. wskaźnik wyrażający w procentach stosunek wartości produktu
                  krajowego brutto w cenach nominalnych (bieżących) do wartości produktu
                  krajowego brutto w cenach stałych; d. jest równocześnie miernikiem inflacji
                  (lub deflacji) w badanym okresie”

                  „CENA STAŁA, cena roku bazowego, stosowana do porównywania rozmiarów produkcji
                  i konsumpcji w czasie; stosowanie c.s. pozwala wykazać czysty trend danego
                  zjawiska (po wyeliminowaniu wpływu zmian cen).”

                  Ale ja już tak mam, że ze wzrostem wiedzy rośnie moja ciekawość.
                  I właśnie ciekawością podyktowane jest moje pytanie: które zmienne w
                  dyskutowanym wzorze

                  >szybkość obiegu pieniądza * podaż pieniądza = realny PKB * deflator PKB

                  są zmiennymi zależnymi, a które niezależnymi.

                  Odpowiedź na tak postawione pytanie niosłoby rzeczywistą wiedzę (moim zdaniem,
                  zdaniem nieuka).

                  Moim zdaniem, zdaniem nieuka powyższe równanie jest typowym równaniem
                  bilansowym. Równaniem, które jest prawdziwe z mocy definicji wykorzystanych w
                  nim wielkości.
                  Posunę się jeszcze dalej, i zaryzykuję tezę, że jest po prostu tautologią.

                  Czy znowu się mylę?
                  • liberus Re: Gadomski kręci 14.07.05, 23:12
                    placownik napisał:

                    > są zmiennymi zależnymi, a które niezależnymi.

                    Tu nie ma zależnych / niezależnych. [Przy okazji, wzór ten to tzw. wzór
                    Fischera, jakbyś chciał szperać dalej - który to fakt doceniam!]

                    >
                    > Odpowiedź na tak postawione pytanie niosłoby rzeczywistą wiedzę (moim zdaniem,
                    > zdaniem nieuka).
                    >
                    > Moim zdaniem, zdaniem nieuka powyższe równanie jest typowym równaniem
                    > bilansowym.

                    Tak.

                    > Równaniem, które jest prawdziwe z mocy definicji wykorzystanych w
                    > nim wielkości.
                    > Posunę się jeszcze dalej, i zaryzykuję tezę, że jest po prostu tautologią.

                    Owszem, przy spełnieniu stosownych założeń. Twierdzenie to miało duże znaczenie
                    dla rozwoju tzw. teorii monetarystycznej (Milton Friedman).
                    • liberus Re: Gadomski kręci 14.07.05, 23:16
                      liberus napisał:

                      > placownik napisał:
                      >
                      > > są zmiennymi zależnymi, a które niezależnymi.
                      >
                      > Tu nie ma zależnych / niezależnych. [Przy okazji, wzór ten to tzw. wzór
                      > Fischera, jakbyś chciał szperać dalej - który to fakt doceniam!]

                      Uściślę. Nie ma zmiennych zależnych / niezależnych w tym sensie, że każda z 4
                      wartości: podaż pieniądza, poziom cen, szybkość obiegu pieniądza i realna
                      wartość prudukcji mogą się zmieniać z innych powodów niż by wskazywał powyższy
                      wzór. Jednak ogólny bilans jest zachowany.
                      • placownik Re: Gadomski kręci 15.07.05, 13:43
                        Spróbujmy zrekapitulować.

                        Titus:

                        >To, że jak podwoi się podaż pieniądza, to jego
                        > wartość spadnie, to taki sam dorobek naukowy jak konstatacja, że kamień
                        rzucony w górę spada. O tym, ze spadnie wiedzą wszyscy, ale dopiero Newton był
                        w staniewyjaśnić dlaczego tak się dzieje.

                        Liberus:
                        Alez to, że zwiększona podaż pieniądza powoduje wzrost inflacji jest wyjaśnione
                        jak najbardziej. Również jak to się dzieje. Jest nawet wzór to opisujący.

                        Taki był początek sporu.

                        Doszliśmy do tego, że dowiedziałem się, że jest to tzw. wzór Fishera
                        I dalej.
                        Zaakceptowałeś moje stwierdzenie, że wzór ten jest „równaniem, które jest
                        prawdziwe z mocy definicji wykorzystanych w nim wielkości”
                        Ponadto stwierdziłeś, że w przypadku tego wzoru nie ma sensu mówić o zmiennych
                        zależnych i niezależnych.
                        Przyjrzyjmy się mu jeszcze raz

                        >szybkość obiegu pieniądza * podaż pieniądza = realny PKB * deflator PKB

                        Przyznasz, że z wzoru nie wynika sposób, w jaki „realny PKB” zależy
                        od „deflatora PKB”, a co do tego, że zależność ta istnieje nie ma chyba
                        wątpliwości ani Titus, ani Gadomski, ani Żakowski.
                        Nie wynika z niego też (wbrew Twojej wstępnej deklaracji) sposób w jaki „podaż
                        pieniądza” wpływa na „deflator PKB”. Ze wzoru nie dowiemy się niczego więcej
                        ponad to, że wzrostowi „podaży pieniądza” przy n i e z m i e n i o n y c h
                        pozostałych wielkościach towarzyszyć będzie proporcjonalny wzrost „deflatora
                        PKB”. Ale założenie o niezmienności pozostałych wielkości jest w sposób jawny
                        fałszywe! Zwłaszcza w odniesieniu do „realnego PKB”. I co gorsza fałszywe
                        dlatego, że zmiana „deflatora PKB” ma wpływ na wielkość „realnego PKB”!

                        Dlatego twierdzę, że rację ma Titus twierdząc, że wiedza na temat zależności
                        poziomu inflacji od wielkości podaży pieniądza płynąca z tego wzoru niewiele
                        różni się od wiedzy potocznej.

                        Podsumowując.

                        Mam nadzieję, że zgodzisz się ze mną, że wartość tego typu tautologii leży w
                        tym, że porządkują myślenie, a próby ich wykorzystywania do jakichkolwiek
                        praktycznych wyliczeń są nieporozumieniem.
                        • liberus Re: Gadomski kręci 15.07.05, 16:07
                          placownik napisał:

                          > Liberus:
                          > Alez to, że zwiększona podaż pieniądza powoduje wzrost inflacji jest
                          wyjaśnione
                          >
                          > jak najbardziej. Również jak to się dzieje. Jest nawet wzór to opisujący.
                          >
                          > Taki był początek sporu.

                          Tak. Z wzoru tego wynika, że jeśli przy niezmienionych innych wartościach
                          zwiększymy podaż pieniądza 2 razy, to ceny wzrosną 2 razy. Wzór Fischera ładnie
                          to opisuje, ale można do tego dojśc i bez niego.

                          > Doszliśmy do tego, że dowiedziałem się, że jest to tzw. wzór Fishera
                          > I dalej.
                          > Zaakceptowałeś moje stwierdzenie, że wzór ten jest „równaniem, które jest
                          >
                          > prawdziwe z mocy definicji wykorzystanych w nim wielkości”

                          Tautologią jest praktycznie każde twierdzenie ekonomiczne. Na przykład wzór
                          Fischera jest tautologią, gdyż sprowadza się tak naprawdę do pozornie banalnej
                          prawy, że suma pieniędzy wydanych w gospodarce jest równa sumie pieniędzy
                          otrzymanych. Chyba nie zamierzasz tego kwestionować?

                          > Ponadto stwierdziłeś, że w przypadku tego wzoru nie ma sensu mówić o
                          zmiennych
                          > zależnych i niezależnych.

                          Trochę przeholowałem - zinterpretowałem Twoje pytanie zbyt ogólnie. Potem to
                          skorygowałem w drugim wpisie. Myślę, że mozna mówić o zmiennych niezależnych w
                          ramach tego wzoru.

                          Raczej trudno sobie wyobrazić, aby wielkość podaży pieniądza wpływała na
                          produkcję realną (realny PKB). Natomiast można sobie wyobrazić, że wpływa ona
                          na inflację.

                          W zależności od punktu widzenia, można jako zmienną niezależną określić PKB
                          realny lub podaz pieniadza. Potraktuj to jak równanie z dwoma niewiadomymi,
                          które jest prawdziwe przy różnych wariantach wartości tych wielkości.

                          Dlaczego dwóch?

                          Bo zakładamy stałą szybkość obiegu pieniądza, innymi słowy: nie mamy podstaw,
                          aby uznac, że ona się zmienia. Oczywiście w dłuższej perspektywie ona się
                          zmienia, choćby poprzez takie wynalazki jak karty kredytowe.

                          Z kolei poziom cen (deflator) możemy traktować jako funkcję wynikową wielkości
                          PKB i podaży pieniądza.

                          Są to podstawy monetarystecznego podejścia w ekonomii, zgodnie z którym
                          wielkość inflacji reguluje się wielkością podaży pieniądza (dostosowaną do
                          wzrostu realnego PKB).

                          Teoria ta ma swoich zwolenników i przeciwników (jak w fizyce teoria kwantowa na
                          przykład), nie czuję się na tyle kompetentny, aby sugerować czy jest najlepsza
                          czy nie. Natomiast niezależnie od tego czy prowadzona zgodna z nią polityka
                          makroekonomiczna jest słuszna czy nie, uzależnienie wielkości inflacji od
                          podaży pieniądza (ceteris paribus) jest prawdziwe, co potwierdza empiria.

                          > Przyjrzyjmy się mu jeszcze raz
                          >
                          > >szybkość obiegu pieniądza * podaż pieniądza = realny PKB * deflator PKB
                          >
                          > Przyznasz, że z wzoru nie wynika sposób, w jaki „realny PKB” zależy
                          >
                          > od „deflatora PKB”, a co do tego, że zależność ta istnieje nie ma c
                          > hyba
                          > wątpliwości ani Titus, ani Gadomski, ani Żakowski.

                          Zależność realnego PKB od inflacji? Ja mam wątpliwości.

                          > Nie wynika z niego też (wbrew Twojej wstępnej deklaracji) sposób w jaki „
                          > podaż
                          > pieniądza” wpływa na „deflator PKB”.

                          Wynika.
                          Jeśli wzrost podaży pieniądza jest szybszy od tempa wzrostu realnego PKB, to
                          rośnie poziom cen (deflator). Nie mamy bowiem podstaw sądzić, że średnia
                          szybkość obiegu pieniądza ulega (w krótszej perspektywie) zmianom.

                          > Ze wzoru nie dowiemy się
                          > niczego więcej
                          > ponad to, że wzrostowi „podaży pieniądza” przy n i e z m i e n i o
                          > n y c h
                          > pozostałych wielkościach towarzyszyć będzie proporcjonalny wzrost „deflat
                          > ora
                          > PKB”.

                          Tak. Nawet niekoniecznie wszystkich niezmienionych. Wystarczy, że wzrost podaży
                          pieniadza bedzie szybszy od wzrostu produkcji.

                          > Ale założenie o niezmienności pozostałych wielkości jest w sposób j
                          > awny
                          > fałszywe! Zwłaszcza w odniesieniu do „realnego PKB”.

                          Nieprawda. Jak wspomniałem wyzej, PKB nie musi byc stałe.


                          > I co gorsza fa
                          > łszywe
                          > dlatego, że zmiana „deflatora PKB” ma wpływ na wielkość „real
                          > nego PKB”!

                          Jaki?

                          > Dlatego twierdzę, że rację ma Titus twierdząc, że wiedza na temat zależności
                          > poziomu inflacji od wielkości podaży pieniądza płynąca z tego wzoru niewiele
                          > różni się od wiedzy potocznej.

                          Nie twierdze, że wiedza potoczna zawsze jest gorsza. Intuicyjnie możemy
                          wyczuwac wiele zjawisk ekonomicznych. Wzór Fischera to jeden z wiele przykładów
                          porządkujących (weryfikujących pozotywnie lub negatywnie) te odczucia.

                          Cała dyskusja wyszła od pytania, czy ekonomia radzi sobie z opisaniem i
                          prognozowaniem przyszlosci. Przy pewnych koniecznych uproszczeniach - tak. I
                          nie są to uproszczenia za duże, o czym świadczy stosowanie teorii
                          monetarystycznej przez wiele rządów i banków centralnych na świecie, z
                          sukcesem.



                          >
                          > Podsumowując.
                          >
                          > Mam nadzieję, że zgodzisz się ze mną, że wartość tego typu tautologii leży w
                          > tym, że porządkują myślenie,

                          Z tym tak.

                          > a próby ich wykorzystywania do jakichkolwiek
                          > praktycznych wyliczeń są nieporozumieniem.

                          Z tym się nie zgodzę. Chyba, że przez wyliczenia rozumiesz działania
                          zmierzające do otrzymania np. konkretnej wartosci inflacji co do 2. miejsca po
                          przecinku za 2 lata.

                          Zastosowanie twierdzen ekonomicznych nie służy dokładnycm wyliczeniom (to
                          niemożliwe!), lecz wskazaniu "co się stanie, jeśli...", pokazywaniu zależności
                          i na tej podstawie przeiwdywaniu jak obecne i przyszłe działania wpłyną na
                          takie czy inne wielkosci w przyszlosci. Najprościej (pisalem to juz Titusowi):
                          cena spada - popyt wzrosnie.
                          • placownik Re: Gadomski kręci 16.07.05, 09:10
                            Liberus:

                            Zależność realnego PKB od inflacji? Ja mam wątpliwości

                            placownik:

                            >zmiana „deflatora PKB” ma wpływ na wielkość „realnego PKB”!
                            Rozpędziłem się, oczywiście nie zmiana, tylko wielkość.

                            Liberus:

                            Jaki?

                            Placownik:

                            To pytanie za sto punktów!
                            Np.: Z badań Banku Światowego wynika, że niekorzystny wpływ inflacji na wzrost
                            PKB ujawnia się mniej więcej wtedy, gdy jej poziom przekroczy 40 proc
                            Rzeczpospolita 2003 11

                            Pomijam zależności typu rachunkowego. Do wyznaczenia „realnego PKB” wiedza o
                            wielkości „deflatora PKB” wydaje się niezbędna. Co więcej niedoszacowanie
                            deflatora powoduje przeszacowanie realnego PKB i odwrotnie.

                            Nie chcę abyś odniósł wrażenie, że w dyskusji za wszelką cenę dążę do tego, aby
                            moje było na wierzchu, ale w dalszym ciągu uważam, że wykorzystywanie
                            dyskutowanego wzoru do obliczeń praktycznych, a za takie uważam wyliczenia
                            inflacji z dokładnością do jednego miejsca po przecinku w horyzoncie rocznym,
                            nie ma sensu.
                            Nie traktuję tego jako experimentum crucis, ale postawiłem w jamie lwa, czyli
                            na forum dyskusyjnym portalu NBP pytanie sformułowane następująco:

                            Czy sensowne jest wykorzystywanie wzoru Fischera do praktycznych wyliczeń
                            wpływu zmiany podaży pieniądza na poziom inflacji.

                            Ciekaw jestem odpowiedzi.

                            Pozdrawiam dziękując za cierpliwość
                            • liberus Re: Gadomski kręci 17.07.05, 23:58
                              Witam

                              > >zmiana „deflatora PKB” ma wpływ na wielkość „realnego PK
                              > B”!
                              > Rozpędziłem się, oczywiście nie zmiana, tylko wielkość.

                              Jeśli wielkość, to i zmiana. Logiczne.
                              Co do samnej tezy, to odpowiem dalej.

                              > Liberus:
                              >
                              > Jaki?
                              >
                              > Placownik:
                              >
                              > To pytanie za sto punktów!
                              > Np.: Z badań Banku Światowego wynika, że niekorzystny wpływ inflacji na wzrost
                              > PKB ujawnia się mniej więcej wtedy, gdy jej poziom przekroczy 40 proc
                              > Rzeczpospolita 2003 11
                              >
                              > Pomijam zależności typu rachunkowego. Do wyznaczenia „realnego PKB”
                              > wiedza o
                              > wielkości „deflatora PKB” wydaje się niezbędna. Co więcej niedoszac
                              > owanie
                              > deflatora powoduje przeszacowanie realnego PKB i odwrotnie.

                              Z Twoich wczesniejszych postów wynikało, że sugerujesz bezpośredni wpływ
                              inflacji na realny PKB. Jeśli mamy wyjść poza dyskutowany wzór, to owszem,
                              praktycznie wszystkie wielkości ekonomiczne są ze sobą mniej lub bardziej
                              pośrednio związane, czasami związek ten przyjmuje formę zależności
                              przyczynowo-skutkowej. I rzeczywiście, można w ten sposó wykazać zależność
                              wielkości realnego PKB od inflacji w ten choćby sposób, że inflacja osłabia
                              aktywność ekonomiczną, powoduje zmniejszenie wielkości oszcżędności w gospodarce
                              (kto da pieniądze do banku przy galopującej inflacji, z kolei oszczędności
                              przekładają się na wzrost gospodarczy). Tyle tylko, że jest to związek bardzo
                              pośredni. Poza tym na PKB realny wpływ na tysiące innych czynników.
                              Nie chcę, abyś pomyślał, że wzorem Fischera można rozwiązać wszystkie problemy
                              gospodarcze. Nie, bądźmy świadomi jego uproszczeń. Natomiast nie możemy
                              deprocjonować jego wagi w pomocy zrozumienia procesów inflacyjnych.
                              Przypomnę, że monetaryści zgodniz z nim proponują dostosowywać tempa wzrostu
                              podaży pieniądza do tempa wzrostu realnego PKB tak, aby spowodować, że inflacja
                              nie wzrośnie. Dane na temat inflacji i PKB publikują z częstotliwością
                              miesięczną lub kwartalną urzędy statystyczne. Politykę tą stosuje z powodzeniem
                              gros banków centralnych na świecie.

                              > Nie chcę abyś odniósł wrażenie, że w dyskusji za wszelką cenę dążę do tego, aby
                              >
                              > moje było na wierzchu, ale w dalszym ciągu uważam, że wykorzystywanie
                              > dyskutowanego wzoru do obliczeń praktycznych, a za takie uważam wyliczenia
                              > inflacji z dokładnością do jednego miejsca po przecinku w horyzoncie rocznym,
                              > nie ma sensu.

                              Alez z tym się zgadzam!
                              Do wyliczania inflacji z taką dokładnością służą o wiele bardziej złożone,
                              dokładne i wysublimowane modele niż prościutki wzór Fischera. Z tego ostatniego
                              korzystają studenci, aby zrozumieć zjawisko. W bankach komercyjnych,
                              wyspecjalizowane komórki analityczne mają sztab ludzi, rozwijających
                              skomplikowane nieraz modele, głównie ekonometryczne, do wykonywania prognoz o
                              wiele bardziej dokłądnych niż te na podstawie wzoru Fischera. Przyznasz chyba,
                              że kierownictwu takiego banku zależy na dobrych, nietendencyjnych prognozach? W
                              końcu od nich zależy ich biznes.

                              > Nie traktuję tego jako experimentum crucis, ale postawiłem w jamie lwa, czyli
                              > na forum dyskusyjnym portalu NBP pytanie sformułowane następująco:
                              >
                              > Czy sensowne jest wykorzystywanie wzoru Fischera do praktycznych wyliczeń
                              > wpływu zmiany podaży pieniądza na poziom inflacji.

                              Do praktycznych wyliczeń - jak wspomniałem - stosuje się bardziej wyrafinowane
                              modele, które jednak nie stoją z ww. wzorem w sprzeczności. To tak jak w szkole.
                              Aby wyliczyć prędkość spadającego przedmiotu, możemy zastosować prosty układ
                              równań e = m*g*h oraz e = m*v^2/2 i z nich wyliczyć v (g to przyspieszenie
                              ziemskie, h wysokosc, m - masa, która się skraca po połaczeniu równań).
                              Jednak aby zastosować ten wzór w praktyce, trzeba jeszcze uwzględnić szereg
                              innych czynników, takich jak kształt przedmiotu i związany z tym opór powietrza,
                              wielkość g w danym akurat miejscu (różnią się nieznacznie), etc itd.
                              Czy oznacza to jednak, że uproszczone wzory początkowe są nieprawdziwe? To samo
                              z wzorem na siłę, F=a*m i jego skomplikowanym einsteinowskim rozwinięciem w
                              warunkach bardzo dużych prędkości.
                              [Nie jestem z zawodu fizykiem, a szkołę skończyłem dawniej niż rok temu ;), więc
                              jeśli gdzieś się machnąłem to proszę o korektę].


                              pozdrawiam
    • titus_flavius powiedzcie mi ekonomiści 13.07.05, 18:52
      Chaire,
      dlaczego w zeszłym roku w Polsce firmy miały rekordowe zyski, rachunki bankowe
      firm są pełne gotówki, kredyt tani, podatki są niskie, a mimo to inwestycje
      stoją w miejscu? A przecież ci teoretycy od siedmiu boleści obiecywali boom
      inwestycji, po obniżce podatków. A póki co firmy przeznaczają zyski na hojne
      dywidendy i wywożą zyski za granicę.
      Tak wiem - za chwilę rzucicie tysiąc fałszywych pomysłów, dlaczego życie nie
      chce się dopasować do waszych pseudonaukowych teorii.
      Okazuje sie po raz kolejny, że nie trzeba było słuchać liberałów, tylko
      wprowadzić CIT 60%, z prawem wliczania w koszty całości inwestycji i wielkim
      programem inwestycyjnym państwa w infrastrukturę. Wtedy dopiero by gospodarka
      ruszyła z kopyta, wzrosły inwestycje i spadło bezrobocie.
      Wy zwolennicy praktyki - pamiętajcie, że w latach boomu w USA w latach 40-tych
      i pięćdziesiątych CIT w USA wynosił 92%, a tamtejsza gospodarka kwitła!
      T.
      • zirby Re: powiedzcie mi ekonomiści 13.07.05, 20:27
        titus_flavius napisał:

        > Chaire,
        > dlaczego w zeszłym roku w Polsce firmy miały rekordowe zyski, rachunki
        bankowe
        > firm są pełne gotówki, kredyt tani, podatki są niskie, a mimo to inwestycje

        Nobla mu! Zeby wymyslic ze podatki sa niskie w kraju, gdzie dzien wolnosci
        podatkowej przypada rok w rok w okolicach lipca to trzeba byc ekonomicznym
        Ajnsztajnem. A moze nawet Cwajsztajnem!

        > stoją w miejscu? A przecież ci teoretycy od siedmiu boleści obiecywali boom
        > inwestycji, po obniżce podatków. A póki co firmy przeznaczają zyski na hojne
        > dywidendy i wywożą zyski za granicę.

        Bo inwestycje w kraju gdzie trzeba dla udokumentownia KAZDEGO wydatku w firmie
        prywatnej trzeba zgromadzic 53 rozne zalaczniki dla US sa zniechecajace. O czym
        by nasz Cwajsztajn wiedzial, gdyby splamil sie kiedykolwiek praca na wlasny
        rachunek.

        > Tak wiem - za chwilę rzucicie tysiąc fałszywych pomysłów, dlaczego życie nie
        > chce się dopasować do waszych pseudonaukowych teorii.
        > Okazuje sie po raz kolejny, że nie trzeba było słuchać liberałów, tylko
        > wprowadzić CIT 60%, z prawem wliczania w koszty całości inwestycji i wielkim
        > programem inwestycyjnym państwa w infrastrukturę. Wtedy dopiero by gospodarka
        > ruszyła z kopyta, wzrosły inwestycje i spadło bezrobocie.
        > Wy zwolennicy praktyki - pamiętajcie, że w latach boomu w USA w latach 40-
        tych
        > i pięćdziesiątych CIT w USA wynosił 92%, a tamtejsza gospodarka kwitła!
        > T.

        Uhahahahha!!! W roku 1948 podatek CIT w USA wynosił 21%, a 92% rocznego obrotu
        wynosily obowiazkowe rezerwy dla firm (tzw. federal fee), ktore musialy byc
        udokumentowane jako mozliwe do przeksztalcenia w aktywa w ciagu 7 dni. Jak sie
        juz chce cos cytowac, tytusiu, to sprawdz czy baran ktory ci te bzdury napisal
        potrafi chociaz z angielskiego dobrze dokument przetlumaczyc
        • liberus Re: powiedzcie mi ekonomiści 14.07.05, 13:25
          zirby napisał:

          > Uhahahahha!!! W roku 1948 podatek CIT w USA wynosił 21%, a 92% rocznego
          obrotu
          > wynosily obowiazkowe rezerwy dla firm (tzw. federal fee), ktore musialy byc
          > udokumentowane jako mozliwe do przeksztalcenia w aktywa w ciagu 7 dni. Jak
          sie
          > juz chce cos cytowac, tytusiu, to sprawdz czy baran ktory ci te bzdury
          napisal
          > potrafi chociaz z angielskiego dobrze dokument przetlumaczyc


          Nie wspominając już o tym, że w latach 40-tych boom gospodarczy w USA byl
          nakręcony w dużym stopniu przez wojnę.
      • ginlo Gadomskiego nalezy zburzyc 14.07.05, 01:25
    • titus_flavius Cieszy Was "reforma" zawodów prawniczych PIS-u? 13.07.05, 19:18
      Chaire,
      to poczytajcie, jakie są efekty otwarcia na wolny rynek rynku prawniczego w
      Rosji.
      Ciekawe, dlaczego mechanizmy rynkowe tam nie zadziałały? A miały ceny spaść a
      jakość wzrosnąć.
      W Polsce będzie gorzej, bo nasze niedouczone młode wilki są bardziej drapieżne
      i chciwsze niż poczciwi rosyjscy exmilicjanci.
      T.


      serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34180,2818916.html
      Rosjanie nie ufają adwokatom

      Tomasz Bielecki, Moskwa 13-07-2005, ostatnia aktualizacja 13-07-2005 18:51

      Ponad połowa Rosjan nie chce korzystać z usług adwokata. Zamiast
      wynajmować "stronniczych łapówkarzy", Rosjanie wolą bronić się sami

      Z najnowszego sondażu ośrodka Obszczestwiennoje Mnienie wynika, że jedna
      trzecia Rosjan uważa adwokatów za niekompetentnych łapówkarzy, których w każdym
      momencie może wyprowadzić w pole bądź przekupić druga strona sądowego sporu lub
      nawet prokuratura.

      Nawet jednak ci Rosjanie, którzy uznają adwokatów za dobrze wykształconych, nie
      nabierają do nich automatycznie zaufania. "Świetny fachowiec, ale bierze", "Dwa
      fakultety, ale bez zasad", "Kompetentny, ale strachliwy" - to pełne paradoksów
      odpowiedzi, których badani udzielali ankieterom.

      W rezultacie ponad połowa Rosjan idzie do sądu, nie wynajmując prawnika. -
      Rosjanie ufają tylko samym sobie. Są regiony, w których niemal w ogóle nie
      istnieją adwokaci zajmujący się sprawami cywilnymi - wyjaśnia Siergiej Bieliak
      z moskiewskiej rady adwokackiej.

      Nierzadko także w sądach karnych, gdzie pomoc prawnika jest obowiązkowa,
      Rosjanie korzystają tylko z adwokata przydzielanego z urzędu. - Nawet jeśli
      podsądni mają pieniądze, to często nikogo nie wynajmują, bo nie wierzą w
      sensowność obrony przed sądem - tłumaczą rosyjscy obrońcy praw obywatelskich.

      Ich zdaniem bezsilność obywateli wobec państwa i jego sądów, w których
      niezawisłość mało kto tu wierzy, uniemożliwia budowę prawdziwej demokracji. -
      Wciąż żywe jest przekonanie, że lepsze od świetnego adwokata są dobre układy i
      dojścia do prokuratora. To taką drogą Rosjanie chcą nadal rozwiązywać swoje
      prawne problemy - twierdzi Bieliak.

      Rosyjska niechęć do adwokatów to m.in. dziedzictwo czasów Związku Radzieckiego,
      kiedy bezstronność prawników była rzeczywiście wyjątkowo rzadką cechą. - W
      oczach wielu obywateli adwokat wciąż uchodzi za człowieka, którym wysługuje się
      aparat władzy. Dlatego go unikają - tłumaczył niedawno rosyjskim mediom Lew
      Ponomariew z organizacji O Prawa Człowieka.

      Fatalną opinię dopełniają wspomnienia z lat 90., kiedy do nowo tworzonych
      kancelarii adwokackich masowo trafiali dawni milicjanci, wyrzuceni z pracy
      prokuratorzy i aparatczycy. - Choć zwykle mieli wykształcenie prawnicze, to nie
      nadawali się do tej pracy. Sęk w tym, że oni do dziś pracują w zawodzie. I
      wciąż nie walczą w imieniu klienta na sali sądowej, tylko rozglądają się, ile i
      od kogo zainkasować - mówią działacze organizacji obywatelskich.

      • placownik Re: Cieszy Was "reforma" zawodów prawniczych PIS- 13.07.05, 19:31
        Zdecydowanie nie nadajesz się Tytusie na ekonomistę.
        Masz zdecydowanie zbyt szerokie skojarzenia.
        Założę się, że przeprowadzając uczone analizy ekonomiczne nie potrafiłbyś np.
        abstrahować od sytuacji szarego płacownika.
        • titus_flavius Re: Cieszy Was "reforma" zawodów prawniczych PIS- 13.07.05, 19:44
          placownik napisał:

          > Zdecydowanie nie nadajesz się Tytusie na ekonomistę.
          > Masz zdecydowanie zbyt szerokie skojarzenia.
          > Założę się, że przeprowadzając uczone analizy ekonomiczne nie potrafiłbyś np.
          > abstrahować od sytuacji szarego płacownika.
          Chaire,
          tak, bo dopiero wtedy widać błędy "uczonych" analiz.
          T.
          • antithesis co to CIT, jesli mozna spytac? 13.07.05, 20:23
            Tytus ma calkowita racje. Ekonomia nie moze byc nauka, bo jest calkowicie
            uzalezniona od panujacej ideologii, wiec sama jest ideologia.
            • liberus Re: co to CIT, jesli mozna spytac? 14.07.05, 13:34
              antithesis napisała:

              > Tytus ma calkowita racje. Ekonomia nie moze byc nauka, bo jest calkowicie
              > uzalezniona od panujacej ideologii, wiec sama jest ideologia.

              Nieprawda.

              To ideologie próbują sobie podporządkować ekonomię, z marnym skutkiem (dla
              ludzi, nie dla ideologów niestety).

              Prawa rynku są niezmienne. Niezaleznie, czy lansowana jest ideologia lewicowa,
              prawicowa czy nazistowska.
      • frank_drebin Re: Cieszy Was "reforma" zawodów prawniczych PIS- 13.07.05, 22:08
        Co twoj tatus ma kancelarie prawna i synek mial miec zapewniona ciepla posadke
        do konca zycia i aplikacje. A tu przyszli zli, chca powpuszac nie tylko dzieci
        adwokatow, prokuratorow i sedziow na aplikacje i trzeba bedzie wziac sie do
        roboty. Do tego najgorsze, ze trzeba bedzie egzamin zdac na aplikacje, a tatus
        mial zalatwic, ze dostaniesz sie na aplikacje. Czyz nie ??? Boli to oj boli.
        Jaka to dziejowa niesprawiedliwosc. A przytoczony artykul ma sie tak do
        opisania dzialania prawa popytu i podazy jak krzeslo do krzesla elektrycznego.
    • wuuuj Brawo Gadomski, precz z niedouczonym lewakiem 13.07.05, 23:35
      Zakowskim
      • ginlo szkoda czasu na Gadoma 14.07.05, 00:51
        te ekonomiczne prawdy to sa stylizowane fakty, tak je nazwali sami ekonomisci,
        co chyba nie wymaga komentarza. Juz nawet nie chce mi sie komentowac tych
        nonsensow Gadomskiego. Moze poza jednym. Jak ten ciolek w swietle slynnego
        efektu wypychania wytlumaczy spadek dlugoterminowych stop procentowych oraz
        spadek spreadu ryzykownych obligacji ponad obligacje rzadowe krajow rozwinietych
        w oststnich latach, kiedy tak eurostrefa jak USA prowadzily ekspansywna polityke
        fiskalna. Takie to sa ekonomiczne prawdy, bajania amatora, ktory nigy nie
        zetknal sie z prognozowaniem, modelami ekonometrycznymi (i ich zawodnoscia).
        Naprawe to stado cwanych pseudonaukowcow, pseudoanalitykow i pseudopublicystow
        gospodarczych znajacych te tzw odpowiedzi latwo zweryfikowac, niech kazdy z nich
        postawi jakies oszczednosci na kurs EUR/PLM czy rentownosci obligacji w grudniu
        tego roku. Zprzykroscia stwierdzam, ze tacy ludzie jak Zakowski czy Sierakowski
        chodz dalecy mi ideologicznie maja wiecej (nie znaczy, ze jakos duzo, ale tym
        gorzej dla autora) wiedzy ekonomicznej niz pseudoekonomiczny publicysta Gadomski.
        • r202 Re: szkoda czasu na Gadoma 14.07.05, 07:42
          Jak ten ciolek w swietle slynnego
          > efektu wypychania wytlumaczy spadek dlugoterminowych stop procentowych oraz
          > spadek spreadu ryzykownych obligacji ponad obligacje rzadowe krajow rozwinietyc
          > h
          > w oststnich latach, kiedy tak eurostrefa jak USA prowadzily ekspansywna polityk
          > e
          > fiskalna.
          ...

          >Zprzykroscia stwierdzam, ze tacy ludzie jak Zakowski czy Sierakowski
          > chodz dalecy mi ideologicznie maja wiecej (nie znaczy, ze jakos duzo, ale tym
          > gorzej dla autora) wiedzy ekonomicznej niz pseudoekonomiczny publicysta Gadomsk
          > i.

          Tzn, prezycyjnie mówiąc, Zakowski i Sierakowski w ogóle nie znają tych mondrych słuf, których użyłeś
          w swojej wypowiedzi. O ekonometrii wiedzą, że istnieje a o tym, że modele ekonometryczne są
          zawodne wiedzą, bo u kogoś to przeczytali. Ale, Twoim zdaniem, wiedzy ekonomicznej mają więcej niż
          Gadomski ;) Bogu dziękować, nigdy Żakowski ani Sierakowski nie będzie ministrem finansów. A że
          sobie popublikują, w GW ich wydrukują a jakieś nologo czy inni lewacy żyjący z cudzej pracy uznają to
          za prawdy objawione - no cóż, ich prawo.
          • no.logo r202 - pustyś człeku i w dodatku kłamiesz 14.07.05, 09:22
            > jakieś nologo czy inni lewacy żyjący z
            > cudzej pracy

            Złamię dzisiaj swoją zasadę, że z kretynami nie polemizuję. Ale to nie ja zamieniłem merytoryczny wątek w stek obraźliwych insynuacji.
            Otóż informuję Cię, drogi r202, że żyję od wielu lat z własnej pracy, wykonuję tzw. wolny zawód, dość wyspecjalizowany, na własne konto.

            Więc odklawiaturuj się ode mnie, neoliberalny człowieczku.
    • grzegorzlubomirski Nie ma co strzepic sobie jezyka na takich nieukow 14.07.05, 00:50
      jak ten Dadowski.

      Na pewno jego najwiekszym Idolem jest Hayek, ktorego sceptyczne nastawienie do
      "dokladnosci" ekonomii i do traktowanie jej jako nauki prawie scislej jest
      powszechne znane. Oto jego mowa wygloszona z okazji otrzymania Nobla. Nie
      pozostawia ona zadnych watpliwosci.

      nobelprize.org/economics/laureates/1974/hayek-speech.html
      I Jeszcze cytat z Ojca ekonomii neoklasycznej Alfreda Marshalla

      "Students of social science, must fear popular approval: Evil is with them when
      all men speak well of them".

      Wielu polskich liberalow wierzy tak w swoja ideologie jak wczesniej wierzyli w
      marksizm. W gruncie rzeczy obydwa te nurty maja bardzo wiele podobienstw, prymat
      ekonomii, podstawowa rola zysku, caly aparat badawczy, ktory Marks wzial od
      klasykow, wiara w proste systemowe roziazania, ignorowanie skaplikowanych
      struktur spolecznych. Liberalowie i marksisci mowia tym samym jezykiem,
      roznicuja sie tylko w wartosciowaniu.

      Nawiasem mowiac ekonomia Liberalom nie jest potrzebna, po cholere. Przeciez
      wiadomo ze rynek bez zadnych ograniczen w kazdej dziedzinie jest najlepszy. Po
      co tu jeszcze cos badac?

      Nie zapominajmy ze prawdziwe wielcy ekonomiscie czarno widzieli przyszlosc
      kapitalizmu, ze wymienie tylko Smitha, Ricardo, Marksa, Keynesa, Schumpetera,
      Leontieva, Straffa czy Gillbertha

      • grzegorzlubomirski Przepraszam nie Dadowski ale Gadomski 14.07.05, 00:51
      • liberus Re: Nie ma co strzepic sobie jezyka na takich nie 14.07.05, 13:38
        grzegorzlubomirski napisał:
        > Nawiasem mowiac ekonomia Liberalom nie jest potrzebna, po cholere. Przeciez
        > wiadomo ze rynek bez zadnych ograniczen w kazdej dziedzinie jest najlepszy. Po
        > co tu jeszcze cos badac?

        Demagogia aż sączy się z Twojego postu.

        Żaden rozsądny liberał nie powie, że "rynek bez zadnych ograniczen w kazdej
        dziedzinie jest najlepszy". Ograniczenia sa potrzebne, spór polega na ich
        ilości i ich stopniu ingerencji w gospodarkę.
    • capsunlock Gadomski jest odliczany i prawie na deskach... 14.07.05, 04:00
      Gadomski pisze:
      "Wyobrazmy sobie jednak wszechswiat, w którym pola dzialajace na dany punkt nie
      sa stale, lecz zmieniaja sie w sposób nieregularny. Cialo zrzucone z pewnej
      wysokosci nie spada ruchem jednostajnie przyspieszonym, lecz zmiennym, za
      kazdym razem w inny sposób. Czy w takim wszechswiecie fizyka przestalaby byc
      nauka tylko dlatego, ze nie potrafi precyzyjnie przewidziec, jak zachowa sie
      cialo? Oczywiscie, fizyka istnialaby nadal, tyle ze jej prawa bylyby bardziej
      skomplikowane."
      Cialo zrzucone z duzych wysokosci spada ruchem nieregularnym a tylko
      dla 'malych' wysokosci przyjmuje sie ruch jednostajnie przyspieszony. Kiepsko z
      fizyka u Gadomskiego.

      "Sformulowana w latach 20. przez Wernera Heisenberga zasada nieoznaczonosci
      glosi, ze nie mozna eksperymentalnie okreslic polozenia czasteczki i
      jednoczesnie jej momentu pedu. Inaczej zatem niz w fizyce klasycznej, naukowcy
      nie maja zadnej pewnosci co do polozenia i stanu materii"
      Hisenberg priciple odnosi sie do subatomik czasteczek a nie do materii. Gdyby
      mozna bylo stosowac Hisenberg principle do materii to np. (iloraz) inteligencja
      * wiedza = 'jakas tam stala' a wtedy kiedy chcemy sie dowiedziec jaka jest np.
      inteligencja Gadomskiego to wszelka informacja o jego wiedzy jest nieokreslona
      albo jezeli chcemy sie cos dowiedziec o jego wiedzy to informacja o
      inteligencji Gadomskiego calkowicie znika.

      "Takich modeli moze byc wiele, a kazdy jest tylko pewna hipoteza. Wokól tych
      hipotez moga toczyc sie spory - przy czym kryterium w owych sporach nie jest
      bynajmniej "prawda", lecz uzytecznosc danego modelu"
      Tylko ze fizyka kwantowa nie zaprzecza fizyce Newtona. Z fizyki kwantowej dla
      predkosci duzo mniejszych od swiatla dalej obowiazuje fizyka Newtona.

      "Nauki przyrodnicze dostarczaja nam wiedzy przydatnej do rozumienia swiata i
      oddzialywania na niego - ale nie pewnosci. Nie inaczej jest z ekonomia."
      Tylko ze ta wiedze sie wykozystuje jezeli wiemy jakie beda konsekwencje jej
      zastosowania. W ekonomii tak nie jest bo konsekwencje sa przewaznie inne po
      zastosowaniu 'wiedzy' ekonomistow a szczegolnie tz. ekonomistow neoliberalnych.
      Gdyby tak bylo jak postuluje Gadomski to np. wiadomo ze aplikujac goscowi 220V
      miedzy uszy spowoduje to szok i prawdopodobny zgon (wiedza przyrodnicza) ktos
      moglby powiedziec tak ale facet idzie prosto do 'neoliberalnego nieba'. Czy
      Gadomski poddalby sie takiemu experymentowi wiedzy przyrodniczej? Mam nadzieje
      ze tak.

      "Piszac o ekonomii, Zakowski miesza cztery sprawy: rzeczywistosc (gospodarke),
      teorie ekonomii (nauke, która stara sie opisac i zbadac rzeczywistosc),
      polityke gospodarcza (mozliwosc swiadomego oddzialywania na gospodarke) i
      prognozy."
      Gadomski znowu nie wie o czym pisze. Teorie ekonomii? To ekonomia u Gadomskiego
      awansowala do teorii? Gadomski nie ma zielonego pojecia co to jest teoria i
      jakie warunki musi spelniac azeby byla taka teoria akceptowana. Rece opadaja.

      " Przy powaznych chorobach zbiera sie konsylium lekarskie, by w drodze dyskusji
      wybrac terapie medyczna - podobnie jak to sie dzieje przy okreslaniu stóp
      procentowych NBP"
      Jezeli ekonomia to taka sama nauka jak medycyna to Gadomski ma racje. W
      medycynie terapie zawsze sa dobre tylko ze pacjenci umieraja tak samo jest z
      ekonomia terapie a szczegolnie te szokowe sa dobre ale niestety niszcza
      gospodarki i spoleczenstwa. Male piwko dla Gadomskiego, brawo konowal Gadomski.

      "W fizyce newtonowskiej ta sama "akcja" wywoluje zawsze te sama "reakcje". W
      ekonomii tak sie nie dzieje, lecz naukowcy nie sa bezradni. "
      Szkoda, bo Gadomski i inni szamani byliby juz dawno okaleczeni, bez zebow i z
      wylupanymi oczyma i prawdopodobnie bez glow.

      "Wiedza ekonomiczna jest przydatna chocby do tego, by nie popelniac
      podstawowych bledów, analizujac zjawiska gospodarcze. Slawomir Sierakowski i
      jego adwokat Jacek Zakowski bronia tezy, która ja uwazam za bledna - izby
      istniala "ekonomia lewicowa". "
      Jaka "lewicowa ekonomia" moze Sierakowski i Zakowski maja lewicowe poglady ale
      nie pamietam zeby proponowali jaka lewicowa ekonomie. Ta lewicowa ekonomia to
      oxymoron Gadomskiego. Wydaje mi sie ze chodzi o ekonomie sluzaca spoleczenstwom
      i ludziom a nie odwrotnie. Jeszcze troche a Gadomski zacznie straszyc pustymi
      polkami i butelkami z octem.

      Co do Brazylii i Luly to zobaczymy jak dlugo pociagna. Shroder na
      neoliberalizmie sie przejechal a Markel jak bedzie krypto-neoliberalem to tez
      dlugo nie pociagne, pozyjemy zobaczymy. Co do Indii to narazie jest OK ale cos
      ostatnio neoliberalowie malo mowia o Chinach a przeciez to jest taki 'tiger'.
      Obawiam sie ze za jakis nie tak bardzo odlegly czas Gadomski tez zapomni o
      Indiach i Brazyli a przkladem bedzie inny 'tiger'.

      Wlasciwie ten arykol to niby co to jest? Co Gadomski chcial udowodnic to ze nie
      ma 'lewicowej ekonomii' oczywiscie ze nie ma jest tylko ekonomia dobra i
      ekonomia zla a Gadomski sie zaparl ze neoliberalizm to 'mother of all
      economies' i wszystkim chce to wmowic. Poza tym w ostatnim paragrafie mozna
      wyczuc u Gadomskiego wazeliniarstwo i jakas dziwna wrazliwosc na inwektywy. Od
      kiedy to "niby-liberal" czy "postmarksista" jest inwektywa no chyba tylko dla
      tych ktorzy chcieliby sie wyprzec swojej przeszlosci.

      Jezeli artykol Gadomskiego mial byc jaks tam argumentacja to to jest to zla
      argumentacja poniewaz popelnil on prawie wszystkie bledy dobrej argumentuji. I
      tak: to ze Balcerewicz byl wicepremierem czy mial wykladac w Wielkiej Brytanii
      wcale nie dowodzi ze musi byc dobrym ekonomista, to samo odnosi sie do innych
      wymienionych przez Gadomskiego. To jest blad zwany 'apel do autorytetu'
      powolujsc sie na kogos moze pomoc ale dla takiego experta od ekonomi jak
      Gadomski odwolywanie sie do autorytetow niczego nie dowodzi i jest bez warosci.
      W dobrej argumentacji licza sie tylko fakty.

      To samo odnosi sie do paragrafow powolujacych sie na fizyke. To sa
      bledy 'Kompozycji' gdzie Gadomski na podstawie jakiegos faktu,"Ekonomisci, tak
      jak inni naukowcy, nie zawsze sa pewni, czy prawidlowo analizuja zjawiska
      gospodarcze." chce wmowic ludzim dziecko w brzuch ze jezeli jakis fakt jest
      prawdziwy to to odnosi sie do wszystkiego co on postuluje. To ze ekonomisci nie
      sa pewni swojej analizy wcale nie dowodzi ze inni tez nie sa pewni i hyba cos
      sie Gadomskiemu pomylilo bo jacy to jeszcze naukowcy analizuja zjawiska
      ekonomiczne. To samo odnosie sie do tego ze 'inni naukowcy' wcale nie znaczy ze
      jezeli inni sa naukowcami, mam na mysli nauki scisle, to ekonomisci sa
      naukowccami w sesie nauk scislych: fizycy,matematycy itd.

      Dyskusja jest o tym czy ekonomia to nauka scisla,definicja ekonomii(nie chce mi
      sie tlumaczyc): "Economics (deriving from the Greek words ????
      [oikos], 'house', and ??µ? [nemo], 'rules' hence household management) is the
      social science that studies the allocation of scarce resources to satisfy
      unlimited wants. This involves analyzing the production, distribution, trade
      and consumption of goods and services. Economics is said to be positive when it
      attempts to explain the consequences of different choices given a set of
      assumptions or a set of observations, and normative when it prescribes that a
      certain action should be taken."
      A 'ekonomista to ktos kto studjuje ekonomie, wiec ekonomista to naukowiec ale w
      sesie nauk spolecznych a nie scislych wiec ekonomista to 'nukowiec spoleczny' a
      nie naukowiec w sesie nauk scislych taki jak matematyk czy fizyk panie
      Gadomski. Gadomski i neoliberalowie maja chyba kompleks mniejszosci i probuja
      sie dowarosciowac zmieniajac definicje i fakty, takie cos nazywa sie oszustwem.

      Prawie wszystkie przyklady Gadomskiego to przyklady zlej argumentacji ktorych
      wyliczanie byloby tutaj tylko strata czasu. Panski artykol to zadna
      argumentacja to poprostu jakies przyklady ktore niczego nie udowadniaja i nie
      prowadza do zadnej konkluzji no
      • capsunlock Gadomski jest odliczany i prawie na deskach..cd... 14.07.05, 04:09
        Prawie wszystkie przyklady Gadomskiego to przyklady zlej argumentacji ktorych
        wyliczanie byloby tutaj tylko strata czasu. Panski artykol to zadna
        argumentacja to poprostu jakies przyklady ktore niczego nie udowadniaja i nie
        prowadza do zadnej konkluzji no chyba tylko ze jest pan doktrynerem i uprawia
        pan desinformacje.

        Po ostatnich artykolach Sierakowskiego i Zakowskiego moze nie lezy pan jeszcze
        na deskach na 'znaczkach' ale bledzik ma pan nie zbalansowany i 'chodzi' pan
        po 'ringu' juz tylko na czterech. Mysle ze nastepny lewy Sirakowskiego czy hak
        Zakowskiego posle pana na deski i bedzie nokaut. Najwyzszy czas na to bo
        zaczyna to byc juz troche nudne. Argumentowac mozna ale z tymi ktorzy sa
        otwarci na fakty i nie sa skostnialymi doktrynerami a w razie czego sa na tyle
        otwarci i odwazni ze potrafia modyfikowac swoje poglady, panu tego wszystkiego
        barak.
    • tomek_czapiewski Re: Czy ekonomia może być lewicowa? 14.07.05, 10:46
      Kazdy wyczytal co chcial przeczytac. Dla jednych Gadomski na deskach, dla
      innych wypunktowanie bzdurzenia filozoficznego Zakowskiego. Wszysko kwestia
      ocenna- dla lewakow korzysci wlasnosci prywatnej dla rozwoju gospodarki to
      ideologia, dla wiekszosci ekonomistow jednak empiria.
      Zakowskiego odeslalbym do podrecznikow o kryteriach naukowosci- nauką nie jest
      tylko dziedzina ktora tworzy uniwersalne potwierdzane w 100 procentach
      przypadkow reguly.
      • no.logo Do Tomka Czapiewskiego 14.07.05, 11:39
        > Kazdy wyczytal co chcial przeczytac.

        Twój przykład świadczy o tym, że nie każdy ze zrozumieniem.

        > bzdurzenia filozoficznego

        Twoja pogarda dla filozofii równa się jedynie Twojej ignorancji w dziedzinie metodologii nauk. Zresztą akurat filozofia to dziedzina bardzo porządnego, opartego na racjonalnym rozumowaniu argumentowania. Twój post to publicystyka.

        > dla lewakow

        Rozumiem, że każdy NIEneoliberał to lewak? Nie dość, żeś Waćpan niedouczony, to jeszcze używasz zupełnie nietrafionych argumentów. Prawaku ;-)

        > korzysci wlasnosci prywatnej [...]

        A gdzie w dyskusji Żakowskiego z Gadomskim ktoś kwestionuje korzyści płynące z własności prywatnej? Albo tutaj na forum?

        > odeslalbym do podrecznikow o kryteriach naukowosci

        O... bardzo chętnie dowiem się jakie to "podręczniki o kryteriach naukowości" przeczytał Tomek Czapierwski i jak uzgodnił zawarte w nich kryteria z dziedziną wiedzy zwaną ekonomią. Czy możesz podać jakieś tytuły i cytaty? Czy po prostu lubisz się popisywać wiedzą, której nie posiadasz?
        • tomek_czapiewski Re: Do Tomka Czapiewskiego 14.07.05, 14:08
          Nie mam pogardy dla filozofii w ogóle , tylko dla filozofii postmodernistycznej
          i całej rzeszy lewicujacych myslicieli, którymi tak obrodziło w ciągu
          ostatniego pólwiecza

          Co do neoliberalizmu? Co to znaczy? Bo to jest taki termin jak lewak właśnie-
          używany tylko przez ludzi po drugiej strony barykady. Jeżeli chodzi tu o
          bezkrytycznych zwolenników Friedmana czy Hayeka to nim nie jestem.

          Piszac o kryteriach naukowości w wykonaniu Zakowskiego mialem na myśli fragment

          "W czterech krótkich zdaniach Gadomski zadeklarował jasno, że wierzy w to, w co
          dziś - przynajmniej oficjalnie - wierzą już tylko najtwardsi marksiści na Kubie
          i w Korei Północnej. Że mianowicie ekonomia jest nauką nie w sensie potocznym -
          jak historia, polonistyka albo filozofia - ale w sensie ścisłym: jak fizyka czy
          chemia"

          Powiedz mi prosze jako specjaliste od metodologii nauk skąd termin "nauki w
          sensie potocznym"?
          • kg4mvp Re: Do Tomka Czapiewskiego 15.07.05, 05:42
            > Powiedz mi prosze jako specjaliste od metodologii nauk skąd termin "nauki w
            > sensie potocznym"?

            Nie jestem specem od metodologii nauki, ale skonczylem szkole sredia i wiem ze
            nauka scisla (fizyka, chemia, etc.) opiera sie na tak zwanej "metodzie
            naukowej". Ta metoda mowi ze aby stwierdzic (udowodnic) naukowo jakis fakt
            (jakas teorie) trzeba: 1) dokonac opisu jakiegos zjawiska, 2) postwic hipoteze
            co do wyjasnienia opisanego zjawiska, 3) uzywajac hipotezy wygenerowac
            obserwowalne predykcje zjawisk innych niz te opisane w 1), oraz ostatecznie 4)
            potwierdzic trafnosc tych predykcji w powtarzalnym eksperymencie.

            Czy tak postepuja ekonomisci? Nie. I dlatego Zakowski ma racje ze ekonomia nie
            jest nauka (scisla). Nie jest tez nauka filozofia, ani teorie z np. fizyki
            ktore nie znalazly potwiedzenia w eksperymentach. Rozroznienie Zakowskiego
            pomiedzy nauka a dziedzina wiedzy brzmi smiesznie, ale niestety facet ma racje.

            Masz jeszcze jakies pytania Tomku?
            • tomek_czapiewski Re: Do Tomka Czapiewskiego 15.07.05, 09:55
              Ekonomisci nie dokonuja opisu zjawisk, nie wyjasniaja ich, nie tworza hipotez
              ani predykcji ? Jedyne czym to sie roznic to tym ze "sprawdzalnosc" hipotez
              fizyki jest latwiejsza i latwiej tez o 100 procentowa powtarzalnosc wynikow.
              Ekonomia wspolzalezy od tysiecy czynnikow. Ale czy to odbiera jej walor
              naukowosci?
      • placownik Re: Czy ekonomia może być lewicowa? 14.07.05, 13:16
        tomek_czapiewski napisał:

        > > Zakowskiego odeslalbym do podrecznikow o kryteriach naukowosci- nauką nie
        jest
        > tylko dziedzina ktora tworzy uniwersalne potwierdzane w 100 procentach
        > przypadkow reguly.

        Choćby ze dwa tytuły <b>podręcznika o kryteriach naukowości<b/>!
        Chętnie się zapoznam.

    • fra77 Re: Czy ekonomia może być lewicowa? 14.07.05, 10:53
      No to rzeczywiscie p. Gadomski wymienil wybitnych ekonomistow. Panie Gadomoski
      jaki jest wklad tych panow w rozwoj ekonomii? Prosze podac chociaz 1 SLOWNIE
      JEDEN artykul autorstwa jednego z tych panow, moze byc nawet wszystkich razem,
      ktory odbil sie szerszym echem w swiecie nauki. Tak sie skalada ze mielismy jak
      dotychczas TYLKO dwoch wybitnych ekonomistow: Kalecki i Lange.

      Poza tym porownywanie ekonomii z naukami przyrodniczymi jest conajmniej
      smieszne przy dziesiejszym stanie wiedzy. Coraz czesciej okazuje sie ze do
      znacznie bardziej wartosciowych wnioskow mozna dojsc stosujac proste
      eksperymenty psychologiczne anizeli budujac skomplikowane modele matematyczne
      zywcem wziete z fizyki (vide Nobel Khaneman i Smith).
      • forgotten_realms Re: Czy ekonomia może być lewicowa? 14.07.05, 11:47
        Brawo Towarzyszu Politruku Gadomski; zachowaliście czujność klasową. Wróg nie
        śpi, ale wkrótce pokonamy pogrobowców Keynsa! Wszkaże jest tylko jedna prawda i
        to jest nasza prawda (najprawdziwsza prawda)! Kto się z nami nie zgadza ten
        lewak, oszołom i imbecyl, a co gorsza wróg klasowy!
        Już przecież na 4 Plenum Komitetu Centralnego Jedynych Mądrych Ekonomistów
        dowiedziono przewagi jedynej (uniwersalnej) i słusznej, niosącej postep całemu
        światu ideologii NEOLIBERALIZMU. Oczywście ciemne masy mogą jeszcze nie
        odczuwać dobrodziejstw naszej słusznej myśli, ale przecież dopiero jesteśmy na
        etapie NEOLIBERALIZMU REALNEGO, niedługo nastąpi przyspieszenie.
    • wlodzimierz.salejda Re: Czy ekonomia może być lewicowa? 14.07.05, 14:17
      Do Autora!

      Powszechnie przyjęta klasyfikacja dzieli nauki na przyrodnicze i społeczne.
      Te pierwsze dzieli się na biologiczne i fizyczne. Przykładem drugiej jest fizyka
      (królowa nauk technicznych) oraz chemia - młodsza siostra fizyki.
      Jest używany również inny podział nauk na ścisłe i opisowe. Fizyka to nauka ścisła
      (w kulturze anglosaskiej jest zalicana do grupy science). Działalność naukowa
      fizyka
      opiera się na ściśle określonej metodologii, która - najkrócej to ujmując - polega
      na formułowaniu precyzyjnych stwierdzeń dotyczących zazwyczaj materii nieożywionej,
      które koniecznie podlegają weryfikacji doświadczalnej. Do dorobku nauk fizycznych
      wchodzą tylko te stwierdzenia, które wytrzymują konfrontację z rzeczywistościa.
      Pozostałe są przypuszczniami, hipotezami, fikcją intelektualną, mistycyzmem,
      metafizyką.
      Natomiast ekonomia to nauka społeczna nie pozbawiona charakteru opisowego, którą
      trudno dzisiaj nazwać ścisłą. Piszę o tym w Międzynarodowym Roku Fizyki oraz w
      związku
      z ww. artykułem.
      W części artykułu noszącym podtytuł Modele i hipotezy W. Gadomski porusza
      kwestię niedeterminizmu fizyki kwantowej przypisując fizyce współczesnej charakter
      probabilistyczny, a XIX wiecznej deterministyczny i konkluduje: "Nauki
      przyrodnicze
      dostarczają nam wiedzy przydatnej do rozumienia świata i oddziaływania na niego
      - ale
      nie pewności. Nie inaczej jest z ekonomią."
      Nie zgadzam się z takim stwierdzeniem.
      Dlaczego? Wyjaśniam. Fizyka doskonale radzi sobie z układami makroskpowymi, tj.
      takimi
      które można dostrzec gołym okiem oraz z dynamiką newtonowską, grawitacją i
      elektrodynamiką
      klasyczną, nawet jeśli pola te są zmienne w czasie i przestrzeni. Opanowanie
      techniki
      lotów kosmicznych oraz wytwarzania, przesyłania i wykorzystania zmiennego prądu
      elektrycznego (jeden z najlepszych sposobów transportu energii) są tego przykładami.
      Oddziaływania elektromagnetyczne leżą u podstaw naszej cywilizacji i odpowiadają
      za podstawowe funkcje biologiczne człowieka. Potrafimy sterować deterministycznie -
      ze znakomitymi skutkami - przepływem nośników prądu i procesami oddziaływania
      światła
      z materią. Potwierdzeniem służy działanie konwencjonalnych elektrowni,
      sieci przesyłowych prądu elektrycznego, sprzętu AGD, komputerów, odtwarzaczy DVD
      i CD,
      odbiorników telewizyjnych i radiowych naziemnych i satelitarnych, tomografów,
      medycznych systemów obrazowania magnetycznego, Internetu, pojazdów samochodych itd.
      Zasada działania wymienionych tutaj urządzeń i tysięcy innych opiera się na
      deterministycznych prawach fizyki z zakresu elektrodynamiki klasycznej (równania
      Maxwella),
      fizyki ciała stałego (tranzystory, pamięci komputerowe), mechaniki oraz
      oddziaływania
      fal elektromagnetycznych z materią (lasery, diody, światłowody). Współczesne
      technologie
      byłyby bezużyteczne, gdyby fizycy nie dostarczyli technikom i technologom
      deterministycznych zasad i reguł działania produkowanych przez nich urządzeń.
      Myślę,
      że taki obraz fizyki miał na uwadze Jacek Żakowski w swoim artykule, który
      tendencyjnie
      i demagogicznie wyszydza W. Gadomski.
      Niesłuszne i nieuprawnione jest odwoływanie się do niedeterminizmu i niepewności
      przewidywań fizyki kwantowej w celu dowartościowa ekonomii. Autor porównuje w ten
      sposób nieporównywalne, tj. fizykę kwantową i ekonomię. Zasada nieoznaczoności
      Heisenberga
      ma zastosowanie do m.in. elektronów, protonów, neutronów i fotonów - obiektów
      subnanoskopowych. Znaczenie tej zasady dla obiektów makrospowych, jakimi są także
      podmioty gospodarcze, jest zaniedbywalnie małe. Praktycznie żadne. Oto przykład:
      zasada nieoznaczoności zastosowana do klasycznego obiektu makroskopowego o masie
      60 kg
      poruszającego się z prędkością dużo mniejszą od prędkości światła o niepewności
      prędkości 1 cm na sekundę mówi, że niepewność jego położenia jest rzędu x =
      10-34 metra!
      Jaka jest niepewność położenia tegoż osobnika po 60 latach jego istnienia? Łatwy
      rachunek
      daje odpowiedź: 4·10-26 m (rozmiar liniowy atomu wodoru to 10-10 metra). Są to
      wielkości zaniedbywalnie małe i bez znaczenia dla zachowania się obiektów
      makroskopowych.
      Jacek Żakowski w swoim artykule słusznie powołuje się na prawa fizyki dotyczące
      układów
      makroskopowych, na których opiera się ziemska cywilizacja techniczna, o czym krótko
      wspomniałem wcześniej. Nie mówi o nanoukładach i nanostrukturach, w których efekty
      kwantowe i zasada nieoznaczoności są bardzo istotne. Nie ma po temu powodów.
      Póki co
      ekonomia, jako nauka społeczna, zajmuje się układami makroskopowymi takimi jak
      gracze
      giełdowi, inwestorzy, akcjonariusze, przedsiębiorstwa, banki etc, a nie
      mikroskopowymi,
      jak elektrony, neutrony lub protony. Nie słyszałem jeszcze o nanoekonomii.
      W. Gadomski bardzo nieszczęśliwie i nietrafnie powołuje się na fizykę kwantową w
      swojej
      argumentacji. Uważam, że znacznie lepszym i zdecydowanie bliższym ekonomii jest
      fizyka
      statystyczna odnosząca się do układów makroskopowych o dużej liczbie stopni swobody
      (gdzie fluktuacje odgrywają istotną rolę), nie wspomijąc już o takich
      "drobiazgach"
      jak rachunek prawdopodobieństwa, statystyka matematyczna, teoria gier lub procesy
      stochastyczne.
      Na koniec uwaga odnosząca się do następującego zdania z artykułu: Albert Einstein
      do końca życia nie zaakceptował modeli fizyki kwantowej. Czy to znaczy, że nie był
      wspaniałym naukowcem? Jest to kolejny przykład demagogicznej i przewrotnej
      argumentacji,
      której celem jest przemożna chęć i maniera dowalenia oraz zdyskredytowania za
      wszelką
      cenę przeciwnika. Takie negatywne emocje najzwyczajniej w świecie odbierają zdrowy
      rozsądek i ostrość myśli Autora. A. Einstein był zatwardziałym zwolennikiem
      newtonowskiego determinizmu i do końca swego życia nie pogodził się z
      konsekwencjami
      fizyki kwantowej dotyczącymi indeterminizmu mikroświata. W tym kontekście pozwalam
      sobie sparafrazować przytoczony fragment i stawiam pytanie: Czyż nie jest
      wspaniałym publicystą J. Żakowski, który nie
      akceptuje modeli ekonomicznych, popularyzowanych przez W. Gadomskiego i innych,
      ponieważ przeważa w nich aspekt niepewności?
      Z wyrazami szacunku

      Dr hab inż. Włodzimierz Salejda, prof. nadzw. Politechniki Wrocławskiej
      e-mail: wlodzimierz.salejda@pwr.wroc.pl
      adres: Instytut Fizyki Politechniki Wrocławskiej,
      Wybrzeże Wyspiańskiego 27
      50-370 Wrocław
      • no.logo Panie Profesorze - gratulacje! 14.07.05, 15:38
        Cieszę się, że w jasny i precyzyjny sposób obnażył Pan metodę publicystyczną uprawianą przez Witolda Gadomskiego od niepamiętnych czasów. Dziękuję, że - między innymi - dzięki Panu jedynie słuszne poglądy tego "publicysty ekonomicznego" zyskały należny im status: pustych i demagogicznych bredni, które w konfrontacji z argumentami fachowców trafiają na swoje właściwe miejsce - do śmietnika.
      • grzegorzlubomirski Madrego to i przyjemnie posluchac 14.07.05, 15:51
        Niemoznosc pogodzenia teorii roznych dzialow fizyki lub stworzenie jednolitej
        teorii wszystkiego musi sie jawic jako cos bardzo frustrujacego dla fizykow ale
        rzeczywiscie z teoriami ekonomicznymi nie ma to nic wspolnego.

        Sam jestem historykiem, (nauka spoleczna) i nie mam pretensji do tego zeby
        historia miala tworzyc prawa porownywalne do tych w fizyce. Nauki spoleczne
        zdamalaja sie wykrywanie pewnych prawidlowosci, ktore nieszczesliwie nazyw sie
        niekiedy prawami.
    • dozorca1 Jedyna słuszna prawda ? 14.07.05, 15:18
      Cała ta dyskusja w znacznym stopniu jest wynikiem nieprecyzyjnego języka. Jeden
      o jednym , a drugi o czymś zupełnie innym. Tak można dyskutować do śmierci.
      Może warto tę dyskusję skanalizować i skupić się na takim zasadnym pytaniu
      Żakowskiego (pomijając całą resztę, a zwłaszcza różne inwektywy): dlaczego
      Gadomski uważa swoje poglądy w dziedzinie polityki gospodarczej za jedyne
      słuszne ? Dlaczego jeśli ktoś mówi coś innego, to dlaczego – zdaniem pana G. –
      jest w błędzie ? Taka odpowiedź Gadomskiego byłaby, przynajmniej dla mnie,
      bardzo ciekawa.
      (Nawiasem mówiąc ja mam poglądy podobne, ale nie podoba mi się takie podejście
      ex cathedra. I przypomina to mnie, niedowiarkowi, próby nawracania mnie na
      jakąś konkretną religię, gdy jest ich ze dwa tysiące i każdy mówi, że tylko
      jego jest prawdziwa.)
      • julu36 Ekonomia moze byc lewicowa, a fizyka nie moze 14.07.05, 18:25
        Tak sie zlozylo ze zajmuje sie zawodowo fizyka teoretyczna i rozwazania
        Gadomskiego o fizyce i naukach przyrodniczych wskazuja na jego dyletanctwo.
        Stwierdzenie ze "Einstein do konca zycia nie zaakceptowal modeli mechaniki
        kwantowej" jest wprowadzaniem czytelnika w blad. W mechanice kwantowej po jej
        powstaniu powstaly dwie szkoly interpretacyjne i Einstein byl zwolennikiem
        jednej z nich. Interpretacje te nie wplywaja na konkretne rezultaty mechaniki
        kwantowej, np. poziomy energetyczne w atomie wodoru nie zaleza od tego jaka
        przyjmiemy interpretacje. Takie poziomy energetyczne to przyklad prawd
        naukowych ktore otrzymujemy w obszarze kwantowym. Przeciwstawianie klasycznej
        fizyki w dziewietnastym wieku fizyce okresu ostatniego jest nieporozumieniem,
        gdyz teoria kwantowa jest rozszerzeniem, a nie zaprzeczeniem teorii
        klasycznych. Wraz z badaniami nowych zjawisk w fizyce jest coraz wiecej prawd
        naukowych, i sa one sformulowane precyzyjniej. Naprzyklad poniewaz
        doswiadczalnie mozemy teraz obserwowac odleglosci miedzyatomowe wiemy
        ze "stara" prawda klasyczna (np.prawo Newtona) w fizyce ma pewien ograniczony
        zakres stosowalnosci, a w dwudziestym wieku doszly nowe prawdy naukowe
        dotyczace naprzyklad zjawisk zachodzacych na bardzo malych odleglosciach.
        Gadomski uprawia szarze publicystyczna, nagina fakty by uzyskac spojnosc
        swoich pogladow. Nie podkresla waznej roznicy pomiedzy fizyka a ekonomia jako
        teoria gospodarczej dzialanosci ludzkiej. Prawa natury "nieozywionej" sa
        autonomiczne, natomiast dzialanosc ekonomiczna jak kazda dzialalnosc ludzka
        zalezy od wielu czynnikow, jak to sie mowi technicznie "parametrow", ktore
        trudno uwzglednic, opisac w formule prawdy naukowej. Problem polega na tym ze w
        ekonomii uzyskuje sie pozory prawdy redukujac zlozonosc problemu. Dwie czastki
        elementarne zderzaja sie zawsze jednakowo - natomiast wiemy ze dwoch ludzi
        oddzialywuje ze soba w bardzo rozny sposob. Sa rozne przeciez poglady na
        hierarchie spraw waznych dla ludzi, sa takze te same pojecia rozumiane w
        roznych miejscach swiata inaczej (dotyczy to nawet tak wydawaloby sie
        oczywistych pojec jak demokracja) - a znamy takze to w swojej istocie
        marksistowskie przyslowie ze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Te
        rozne poglady, przezywane subiektywnie jako jedynie prawdziwe, prowadza do
        roznych koncepcji ekonomicznych. W Polsce po okresie programowych pogladow
        socjalistycznych nastal okres dominacji oficjalnych idei ekonomicznych przez
        druga extremalnosc - skrajny liberalizm. Artykul Jacka Zakowskiego slusznie
        wskazuje na duza halasliwosc w Polsce idei wojowniczego neoliberalizmu, ktorego
        jednym z janczarow jest Pan Gadomski. Artykul Jacka Zakowskiego rozumiem jako
        apel o ponowna analize pojec i koncepcji ekonomicznych na gruncie polskim,
        europejskim i swiatowym bez prawicowych czy lewicowych fiksacji. Jest w Europie
        i na swiecie wiele wariantow kapitalizmu i odpowiednich modeli spoleczno-
        ekonomicznych , i nalezy podkreslic, ze mimo ogolnego przekonania w demokracji
        nikt nam nie kaze wybierac jakis wariant jedynie sluszny.
        • ginlo no i wreszcie ktos go porzadnie kopnal 14.07.05, 19:18
          nie udalo to sie mi, bo prawdy o skomplikowanej naturze ludzkiej byly
          konfrontowane z deklaracjami, ze wszystko jest proste czym latwo bylo uwiesc
          czytelnika. Ale w pulapke wpakowal sie sam Gadom plotac o naukach scislych i
          dobrze. Tym samym dziekuje moim, mimo wszytsko wiekszym kolegom fizykom za pomoc
          z w tym, z czym my mniejsci bracia ekonomisci - moze w przyszlosci tez twardzi
          naukowcy - nie moglismy sobie poradzic.
        • kg4mvp Re: Ekonomia moze byc lewicowa, a fizyka nie moze 15.07.05, 06:15
          Moze zaciekawi Cie julu36, ze ekonomisci zaczynaja budowac fundamenty naukowe
          dla ekonomi opierajac sie na neurologii. Zaczynaja budowac modele tego jak
          dziala mozg. Jak to w miare poprawnie zrobia, beda mogli przewidziec zachowania
          ludzkie, bo w koncu podejmowanie decyzji to jakis proces chemiczny w mozgu.
          Wtedy bedziemy sprowadzeni do obiektow "nieozywionych" jak atomy, tylko bardzo
          skomplikowane. W mojej ocenie, nie uda im sie tego zrobic za mojego pobytu na
          tej planecie. A stopy procentowe trzeba ustalac co miesiac...
          • milek_pl Re: Ekonomia moze byc lewicowa, a fizyka nie moze 15.07.05, 16:50
            Oj, ja się akurat zajmuję metodologią neurofizjologii i kognitywistyki, i
            zaręczam, że do struktur neuronowych zachowania ekonomicznie nie zredukują się w
            sposób pozwalający na praktyczne zastosowanie wyników (taka redukcja będzie
            niemożliwa ze względu na gigantyczne zjawiska nieliniowe po drodze). Zresztą,
            jak wszyscy zwolennicy tzw. eksternalizmu wiedzą, to sam mózg, bez kontekstu
            społecznego, to za mało dla wyjaśnienia posiadanych przekonań i pragnień. Tak
            więc ekonomiści, którzy pomijają te nurty badań, mogą być określeni wyraźnie
            jako wyważający otwarte drzwi i powtarzający błędy sprzed lat.

            Nie tędy droga.
            • kg4mvp Re: Ekonomia moze byc lewicowa, a fizyka nie moze 16.07.05, 04:49
              Mozesz mi wyjasnic krotko eksternalizm? Nie rozumiem. Powiedzmy ze mamy model
              mozgu na komputerze. Najpierw feedujemy do niego dane srodowiskowe (kontekst
              spoleczny), a potem wprowadzamy problem ekonomiczny i otrzymujemy predykcje. Te
              predykcje testujemy eksperymentalnie. Czego tu brakuje?
              • no.logo Re: Ekonomia moze byc lewicowa, a fizyka nie moze 16.07.05, 10:32
                kg4mvp napisał:

                > Mozesz mi wyjasnic krotko eksternalizm?

                Najkrócej: to stanowisko w teorii wiedzy, które głosi, że czynniki uzasadniające nie muszą być introspekcyjnie dostępne podmiotowi.

                > Powiedzmy ze mamy model mozgu na komputerze.

                Może i kiedyś będziesz miał model mózgu. Ale modelu świadomości nie będziesz miał nigdy. Dlatego pozostałe pytania tracą sens.
    • titus_flavius Czy sa jakieś prawa ekonomiczne? 14.07.05, 20:10
      Chaire,
      w takim sensie, jak prawa przyrody?
      Od mojej strony uważam, że ekonomiści pod hasłem"prawa ekonomiczne" rozumieją
      stertę stereotypowych uogólnień i naiwnych hipotez, które rzeczywistość stale
      ośmiesza, a którymi ekonomiści mamią naiwnych, aby dobrać się do prawdziwej
      kasy.
      T.
      • gurru Re: Czy sa jakieś prawa ekonomiczne? 14.07.05, 21:26
        otoz to, titusie!
    • sendivigius Ekonomia nie jest nauka 15.07.05, 02:59
      Wiele rzeczy nie jest nauka, na przyklad nauka nie jest sztuka. Zaspokaja inne
      potrzeby. Nauka zaspokaja potrzebe przewidywania. Jezeli jakas dziedzina nie
      jest w stanie w biezacych danych przewidziec przyszlych wypadkow nauka nie
      jest. Dobrym przykladem jest tu astrologia. Istnieje bogata literatura w tej
      dziedzinie, wytworzyla ona swoje slownictwo, ma swoich guru, ba nawet ma swoje
      szkoly. Ale nauka nie jest bo nic nie potrafi przewidziec mimo ze tak twierdzi.
      Kazda nauka taka zdolnosc przewidywania ma, biologia przewiduje ze jak sie
      urwie glowe to kot zdechnie, polonistyka przewiduje ze jak pisze od prawej do
      lewej to nikt nie zrozumie, i tak dalej.

      Nie mozna tu dac na obrone ekonomii ze przewiduje sprawy z danym
      prawdopodobienstwem bo to slowo wogole tu sie nie stosuje. Prawdopodobienstwo
      to pewien iloraz ktory mowi na ile czesto sytuacja sprzyjajaca wystepuje w
      calym zbiorze sytuacji, ale jak kazda sytuacja jest jednostkowa to
      prawdopodobienstwo musi oznaczac, wspomniany w poscie wyzej, redukcjonizm,
      ktory musi isc dosc daleko aby wogole prawdopodobienstwa mozna uzywac. Mamy tu
      do czynienia ze wpierw prawde pozyczamy a potem tyle samo oddajemy bilans
      niestety na zero, czyli hipoteza ekonomiczna moze byc tylko na tyle
      prawdopodobna na ile nieprawdopodobne jest zredukowanie rzeczywistosci ktorej
      ta hipoteza dotyczy.

      Mozna tez brak naukowych podstaw ekonomii wyjasnic nie wprost. Gdyby sie dalo
      zgadnac wyniki totolotka to by nie mogl istniec. Gdyby sie dalo przewidziec
      kursy walut, kursy akcji, ceny surowcow, miejsce rownowagi podazy i popytu i
      tak dalej to by nie mogla istniec gielda. Ryzyko dzialalnosci przedsiebiorczej
      byloby zero. Wtedy nie byliby potrzbni ekonomisci, bo i po co? Jesli ekonomisci
      wciaz sa to jedyny wniosek ze ekonomia nauka nie jest. Ekonomia jako nauka jest
      to jeden mitow jednych z wielu wspolczesnych religii swieckich. Istnienie
      ekonomii, jej teorie to po prostu zajecie dla psychoanalitykow.
    • kg4mvp efektywnosc decyzji ??? 15.07.05, 05:16
      Ga
      "Czy inflacja nie będzie zniechęcała do oszczędności i obniżała efektywności
      decyzji inwestycyjnych?"

      Co to jest efektywnosc decyzji inwestycyjnych? Co to jest efektywnosc decyzji?
      Czy w wyniku inflacji przedsiebiorstwa i gospodarstwa domowe beda podejmowaly
      zle (niefektywne) decyzje? Dlaczego?

      Moze pan Gadomski ma na mysli ze inflacja podnosi koszt kredytu i w zwiazku z
      tym niby obniza inwestycje? Inflacja podnosi nominalna stope procentowa, a
      inwestycje zaleza od stopy realnej. Tak ze to nie to. Dlaczego wiec pieniadz
      nie jest neutralny? Chyba, o ile pamietam, na nastepnej stonie podrecznika dla
      szkoly sredniej wyjasnienie jest takie ze wysoka inflacja jest trudniejsza do
      przewidzenia niz niska i to wprowadza element niepewnosci, ktory obniza
      inwestycje.

      Jak widac, dobrze nie pamietam tego rozdzialu. Zastanawiajace jest jednak to ze
      piszac o "efektywnosci decyzji" pan Gadomski sprawia wrazenie ze on tez tego
      wyasnienia nie pamieta....
    • andrzej.polak2 Re: Czy ekonomia może być lewicowa? 15.07.05, 08:02
      Jeżeli autor niejakiego Pana Winieckiego, byłego doradcę premiera Bieleckiego,
      sytuuje wśród znanych ludzi z dziedziny nauk ekonomicznych oraz uzasadnia to
      tym, że "...przez wiele lat był kierownikiem prestiżowej katedry
      międzynarodowych stosunków gospodarczych na Uniwersytecie Europejskim Viadrina
      we Frankfurcie nad Odrą". To ja mam następujące zapytania :
      1. czy Pan wie w ogóle od kiedy "VIADRINA" istnieje ?
      2. wiele lat - to znaczy ile ?
      3. od kiedy to "VIADRINA" ma jakieś prestiżowe katedry ? (np. bardziej
      prestiżowe od niektórych uczelni polskich - SGH,UW,UŁ,UJ czy niemieckich - jak
      choćby Heidelberg)
      i ostatnie - po zapoznaniu się z odpowiedziami na powyższe
      4. jak to wszystko ma się do najprostszego słowa "PRZYZWOITOŚĆ"?
      Coś mi zdaje się, że być może obaj adwersarze - Panowie Żakowski i Gadomski
      niezbyt dobrze je znają lub może tylko w inny sposób niż słowniki (etyka też)
      rozumieją.
      Szacunek
      Andrzej
      • dozorca1 Re: Czy ekonomia może być lewicowa? 15.07.05, 09:48
        Czy ekonomia może być lewicowa ?
        Jak zwykle w każdej dyskusji tego typu należy najpierw zdefiniować pojęcia. Co
        to znaczy lewicowa ekonomia ? Może nie wracajmy już do Marksa i innych utopii
        ekonomicznych. Dla mnie lewicowość w ekonomii oznacza jedynie określony sposób
        podziału dochodu wytworzonego przez innych (redystrybucja), z preferowaniem
        biedniejszych grup społecznych. Dochód wytwarzają jedni, a lewicowi ekonomiści
        redystrybuują go do drugich. I nic więcej.
        Ekonomia „lewicowa” nie ma żadnego dorobku w sensie np. polityki gospodarczej
        zwiększającej bogactwo kraju. Jest w tym względzie pasożytnicza. Lewicowi
        ekonomiści jedynie umieją dzielić to, co wyprodukowali lub osiągnęli dzięki
        mądrej polityce gospodarczej inni. Zwykle jest tak, że spore liczebnie grupy
        społeczne są zmęczone niezbędnymi wyrzeczeniami, które ponieśli dla lepszej
        przyszłości, następuje zmiana rządów na lewicowe i wtedy lewica konsumuje owoce
        wypracowane przez rozsądniejszych ekonomicznie poprzedników. Lewicowcy
        oczywiście swoją polityką i majdrowaniem przy ekonomii wszystko psują. Po
        rządach ekonomistów lewicowych muszą nadejść rządy racjonalniejsze
        ekonomicznie, ale związane z pewnymi wyrzeczeniami – i tak w kółko. To jest
        lewicowa ekonomia w skrócie. Balcerowicz musi odejść – to dobre hasło dla
        lewicowych ekonomistów-nieuków.
        Dlatego jak słyszę, że ktoś o sobie mówi, że jest lewicowym ekonomistą, to
        uważam, że jest złym ekonomistą, niewiele rozumiejącym z meritum ekonomii czy
        polityki gospodarczej.
        • dozorca1 Re: Czy ekonomia może być lewicowa? 15.07.05, 10:10
          PS' można być lewicowym politykiem, ale nie lewicowym ekonomistą
        • julu36 Czy ekonomia może być lewicowa? - alez tak! 15.07.05, 13:20
          Jezeli rozumiemy ekonomie jako teorie caloksztaltu dzialan gospodarczych w
          panstwie to Panie Dozorco 1 (nb. czego dozorca? Nieingerencji panstwa w
          gospodarke?) oczywiste, ze moze byc lewicowa. Nie ma ekonomii "czystej" - to
          jest tylko buchalteria ekonomiczna przy zalozonym postulacie np. maksymalizacji
          zysku przedsiebiorstwa przy istniejacych ramach prawnych. Ekonomii nie mozna
          oddzielic od polityki gospodarczej, od tradycji narodowych, od polityki
          spolecznej. To nie jest pasozytnictwo Panie Dozorco 1 popieranie redystrybucji
          dochodu narodowego czy znacznej roli panstwa w gospodarce - tkwi w tym bardzo
          racjonalny element minimalizacji napiec spolecznych, wplywania na optymizm
          WIEKSZOSCI obywateli. Nie jest najlepszym spoleczenstwem takie w ktorym jest
          najwiecej szczupakow, a jezeli juz tacy sa to trzeba im troche przypilowac
          zabki - i w tym zawiera sie koncepcja ekonomii lewicowej. I nastepnie trzeba
          stwierdzic ze istnieje rozdzwiek pomiedzy opinia spoleczenstwa i specjalistow
          od bussinessu i "czystej ekonomii. Czy nie warto sie zastanowic dlaczego 85%
          Polakow uwaza ze bylo za duzo prywatyzacji w ciagu ostatnich 15-tu lat - czy to
          znaczy ze tak olbrzymia wiekszosc Polakow to ludzie leniwi i zawistni?
          Pieczatka z napisem "populizm" tego nie zalatwia - jak kiedys nie zalatwiala
          pieczatka z napisem "rewizjonizm". Albo nalezy przejsc do powaznej analizy
          spraw ekonomuicznych w calej ich zlozonosci, albo zalozyc klub depozytariuszy
          jedynie slusznych neoliberalnych prawd ekonomicznych ze specjalna kapliczka dla
          Balcerowicza, z Gadomskim i Winnickim pelniacymi poslugi ministranckie.
        • grzegorzlubomirski Pare faktow na otrzezwienie 15.07.05, 14:07
          Gospodarka USA do roku 1939 redystrybutowala 10% PKB. W 1929 wiadomo co sie
          stalo. I narodzil sie Keynes i co sie stalo? juz w 1936 redystrybucja siegnela
          35% a teraz przekracza 40%, podobnie we wszystkich krajach rozwinietych.

          Poziom redystrubucji 10% maja takie kraje jak Kongo czy Afganistan - ten ostani
          nawet mniej, idealny klimat dla liberalow.

          Na rozwuj teori ekonomii wplyw takich ludzi jak Marx, Keynes, Straffa,
          Leontiev, Schumpeter, Gillberth byl przeogromny - a byli to ludzei raczej
          kojarzeni z lewica.

          Mowienie o tym ze przez ostatnie 60 lat nic nie osiagnieta jest ryzykowne, tym
          bardziej ze w 1929 realny PKB spadl o 30%.

          Czasami studiowanie historii jest bardziej uzyteczne niz ekonomii.
          • grzegorzlubomirski Re: Pare faktow na otrzezwienie 15.07.05, 14:09
            Oczywiscie nikt nie wyklucza ze mozliwe jest budownie rozwinietej gospodarki
            przy niskiej redystrybucji, po prostu nie to jest najwazniejsze.
            • liberus Re: Pare faktow na otrzezwienie 15.07.05, 16:56
              grzegorzlubomirski napisał:

              > Oczywiscie nikt nie wyklucza ze mozliwe jest budownie rozwinietej gospodarki
              > przy niskiej redystrybucji, po prostu nie to jest najwazniejsze.

              Owszem.

              Najważniejsze jest prawo własności. Niski stopień redystrybucji jest tylko tego
              pochodną.
          • liberus Re: Pare faktow na otrzezwienie 15.07.05, 16:56
            grzegorzlubomirski napisał:

            > Gospodarka USA do roku 1939 redystrybutowala 10% PKB. W 1929 wiadomo co sie
            > stalo. I narodzil sie Keynes i co sie stalo? juz w 1936 redystrybucja
            siegnela
            > 35% a teraz przekracza 40%, podobnie we wszystkich krajach rozwinietych.

            Dlaczego wyższa redystrybucja jest niby lepsza od niższej?
            Niższa redystrybucja przez budżet państwa oznacza więcej pieniędzy w
            kieszeniach obywateli. A gospodarowanie cudzyą własnością NIGDY nie będzie
            bardziej efektywne niż własną.

            >
            > Poziom redystrubucji 10% maja takie kraje jak Kongo czy Afganistan - ten
            ostani
            >
            > nawet mniej, idealny klimat dla liberalow.


            Czy naprawdę sądzisz, że poziom gospodarczy tych krajów wynika z niskiego
            stopnia redystrybuacji dochodów przez budżet?

            W Związku Radzieckim stopień redystrybucji sięgał pewnie pod 100%. W Korei
            Północnej tak jest pewnie teraz. Idealny klimat dla socjalistów (czasem
            kryjących się pod mylnym pojęciem "socjaldemokraci").


            >
            > Na rozwuj teori ekonomii wplyw takich ludzi jak Marx, Keynes, Straffa,
            > Leontiev, Schumpeter, Gillberth byl przeogromny - a byli to ludzei raczej
            > kojarzeni z lewica.

            Tak samo jak wpływ Ricardo, Hayeka, Friedmana, Misesa, Fischera...

            > Mowienie o tym ze przez ostatnie 60 lat nic nie osiagnieta jest ryzykowne,
            tym
            > bardziej ze w 1929 realny PKB spadl o 30%.

            A wiesz dlaczego spadł?

            >
            > Czasami studiowanie historii jest bardziej uzyteczne niz ekonomii.

            Owszem, można uniknąć błędów z przeszłości. Np. z keynesizmu stosowanego w
            latach 50-ych i 60-ych zakończonego spektakularnym kryzysem w latach 70-ych i
            powrotem do zdrowej gospodarki liberalnej (w wielu krajach, w tym USA).
            • grzegorzlubomirski Przykro mi ale nieprawda 15.07.05, 17:20
              ZSRR i karaj socjalistyczne nigdy nie osiagnely pozimu wydatkow socjalnych
              (procentowo - o wartosciach absolutnych nawet nie wspomne) rozwinietych krajow
              kapitalistycznych w tym USA. W tym sensie redystrybucja byla duzo nizsza, gdyz
              ze wzgledu na specyfike gospodarek socjalistycznych trudno ja dokladnie
              wyliczyc i porownac. Da sie jednak wyliczyc wydatki socjalne i je porownac.

              Nie wiadomo co by sie stalo gdyby swiat kapitalistyczny nie wszedl na droge
              aktywnej polityki gospodarczej w latach 30 ubiegelgo wieku. Tak sie jednak
              stalo i nie ma o czym gadac.

              Nie wiem czy wiesz ale w kalsycznym liberalizmie nawet cos takiego jak kontrola
              panstwa nad pieniadzem jest odrzucane. Rynek pieniezny jest takim rynkiem jak
              kazdy inny i pwoinna byc tam tez konkurencja. Monopol panswa w tej dzeidzinie
              jest dla nicc nie do przyjecia. Kazdy bank powinien emitowac wlasny pieniadz a
              najlepszy wygrywa. Tak bylo na poczatku a w USA nawet jeszcze do I wojny
              swiatowoj. W obiego bylo wiele "walut". Czy wyobrazasz sobie taka sytaucje
              obcnie? Dlaczego jezeli rynek i prywata sa tak super w wszystkich dzeidzinach,
              to wyklucza sie go z takiej dzeidziny jaka jest pieniadz?

              W takim kraju jak Korea redystrybucja nie jest az tak duza gdyz firmy nie
              tworza wielkich zyskow a pensje nie sa opodatkowane. Biedne gopodarki sila
              rzeczy malo redstrubuja, bo nie maja czego.
    • dozorca1 o wyższości świąt.... 15.07.05, 08:18
      Drodzy bracia fizycy (i siostry chemiczki),

      Widzę, że dyskusja przeradza się w wątek o wyższości jednej nauki nad drugą.
      Może wyładowujecie tu jakieś kompleksy, nie wiem. Ale jaki jest sens tak bić
      pianę, przecież Żakowskiemu nie o to chodziło w artykule, to było tylko tło do
      stwierdzenia niepewności, a więc braku podstaw do autorytarnego prezentowania
      jednego konkretnego poglądu na to, jaka polityka gospodarcza dla naszego kraju
      jest najlepsza. Obaj adwersarze piszą w tej materii nieco dziwne rzeczy, ale to
      nie jest istotą sporu. Uczepiliście się rzeczy marginalnej, nie wartej dyskusji
      przez Tak Szacowne Grono.
      • forgotten_realms Re: o wyższości świąt.... 15.07.05, 09:32
        Żakowski zarzucił Gadomskiemu, że ten traktuje prawa ekonomii na rowni z
        prawami fizyki. Gadomski zgodził się z tym zarzutem :) Jeśli obaj się zgadzają
        to po cholerę ten cały spór?
        • no.logo Forgotten, Ty złodzieju ;-) 15.07.05, 10:32
          Oddawaj sygnaturkę :-)))

          > to po cholerę ten cały spór?

          Spór pojawia się zawsze wtedy, gdy jakiś niedouk traktuje jedną z wielu przemijających mód intelektualnych jak prawdę objawioną, niezmienną, jedynie słuszną, etc. Wtedy ludzie, którzt myślą, a nie "wiedzą", reagują takim tekstem jak Żakowskiego. I bardzo dobrze.
          • forgotten_realms Re: Forgotten, Ty złodzieju ;-) 15.07.05, 11:16
            no.logo napisał:

            > Oddawaj sygnaturkę :-)))
            >
            > > to po cholerę ten cały spór?
            >
            Poważnie mam oddać sygnaturkę? Podoba mi się. Mogę ją zatrzymać?
            • no.logo Zatrzymaj ją! 15.07.05, 11:37
              Zatrzymaj - jest dziedzictwem ludzkości :-)))

              PS: To cytat z Johna Graya.
              • tomek_czapiewski Re: Zatrzymaj ją! 15.07.05, 14:14
                tego Johna Graya, który był jednym z największych intelektualnych popleczników
                Thatcher?
                • no.logo Re: Zatrzymaj ją! 15.07.05, 14:22
                  Widzisz, Tomku, ludzie myślący, a nie bezkrytycznie "wierzący", czasem zmieniają poglądy. Poczytaj artykuł Graya z Wyborczej sprzed paru miesięcy - sporo tam cierpkich słów pod adresem neoliberałów.
                  • tomek_czapiewski Re: Zatrzymaj ją! 15.07.05, 14:41
                    A o przemianie Graya bardzo ładnie pisał(a) Corey Rubin.
      • grzegorzlubomirski Masz racje 15.07.05, 11:29
        Do badania fragmentu rzeczywistosci stosujemy takie narzedzia, kotre daja
        nalepsze rezultaty. Nie mozemy zarzucic zajmowania sie gospodrak i zwiazkami
        tam zachodzacymi tylko dlatego ze odkrywane zwiazki nie sa tak samo "zelazne"
        jak w innych dziedzinach, co nie znaczy ze nie mozna powiedziec ze nie sa one
        az tak "zelazne" chocby ze wzgledu na materie badania. I nikt tutaj nie jest
        ani lepszy ani gorszy, chodzi o to zeby nie miec flaszywych oczekiwan.
        Psychologia nigdy nie odkryje praw tak "scislych" jak teoria wzglednosci bo nie
        moze po prostu. A czym innym moze jest ekonomia jak nie psychologia. Chodzei
        tylko o to zeby nie miec falszywych pretensji.
        • heureka7 nic dodac, nic ujac 15.07.05, 12:06
          serwisy.gazeta.pl/wyborcza/72,34474,2818026.html?v=3&a=26463846#opinie
          brawo! podpisuje sie obiema rekami :)
          • heureka7 i jeszcze jeden 15.07.05, 12:09
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=904&w=26397834&a=26428986
            :)
            • grzegorzlubomirski No wlasnie, Co Hayek powiedzial przy odberaniu 15.07.05, 13:35
              Nobla. Dla niewtajemniczonych, Hayek obok Poppera byl jednym z glownych
              ideologow neoliberalizmu, niektorzy uwazaja ze najwazniejszym w XX wieku.

              It is that the Nobel Prize confers on an individual an authority which in
              economics no man ought to possess.

              This does not matter in the natural sciences. Here the influence exercised by
              an individual is chiefly an influence on his fellow experts; and they will soon
              cut him down to seize if he exceeds his competence.

              But the influence of the economist that mainly matters is an influence over
              laymen: politicians, journalists, civil servants and the public generally.

              There is no reason why a man who has made a distinctive contribution to
              economic science should be omnicompetent on all problems of society - as the
              press tends to treat him till in the end he may himself be persuaded to believe.


              Choc nie jestem liberalem to bardzo cenie tego czlowieka.

              pewna jest tylko smierc i podatki.
              • tomek_czapiewski Re: No wlasnie, Co Hayek powiedzial przy odberani 15.07.05, 14:16
                no z tym Popperem jako najwiekszym neoliberałem to bym sie wstrzymywal...
                • grzegorzlubomirski Re: No wlasnie, Co Hayek powiedzial przy odberani 15.07.05, 16:37
                  Czytales jego "krytke historycyzmu", podejmuje tam polemike z Marksem, bardzo
                  zreszta inteligentna, z gruntu liberalnego. Wiem ze jego dziela daleko
                  wybiegaja poza obszar gospodarki, to jednak dla wielu liberalow byl wielka
                  inspiracja. W kwiestiach spolecznych byl bardzo czuly na biede i wyzysk i nigdy
                  sie nie pogodzil z jej istnieniem, ani jej moralnie nie usprawiedliwal (jak
                  niektorzy liberalowie jak np: amerykanscy apologeci).
                  • tomek_czapiewski Re: No wlasnie, Co Hayek powiedzial przy odberani 15.07.05, 21:56
                    Miedzy marksizmem a neoliberalizmem jest jedna duza wolna przestrzen, w ktorej
                    miescil sie Popper moim zdaniem ;) Sam zwrot neoliberalizm odnoszony jest
                    glownie do polityki amerykanskiej prawicy- a w USA przeciez liberalizm to
                    lewicowa opcja, z zupelnie innymi konotacjami. Neoliberalizm to doktryna oparta
                    na tradycji Hayeka i Misesa obecnie chyba definiowana przez Miltona Friedmana.
                    Brak wrażliwosci spolecznej i troski o ubogich to wlasnie jeden z ciezszych
                    zarzutow im przedstawianych
    • nowy19 Re: Czy ekonomia może być lewicowa? 26.07.05, 11:20
      Skoro może być inteligencja katolicka to..kto wie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka