Dodaj do ulubionych

Czuchnowski i Karp

21.09.05, 08:53
Pamietacie jak Czuchnowski pisal o Karpiu? Jaka to byla afera, Boze jedyny. Autor szedl po Pulitzera.

Portal Gazety wczoraj:

Złamanie przepisów ruchu drogowego przez białoruskiego kierowcę TIR-a było jedyną przyczyną
wypadku drogowego, w następstwie którego poniósł śmierć twórca rządowego Ośrodka Studiów
Wschodnich Marek Karp - ustaliła Prokuratura Okręgowa w Lublinie. Akt oskarżenia przeciwko
białoruskiemu kierowcy został skierowany do Sądu Rejonowego w Białej Podlaskiej

Poinformował o tym we wtorek dziennikarzy rzecznik lubelskiej prokuratury Andrzej Jeżyński.

Wypadek wydarzył się w sierpniu ubiegłego roku na obwodnicy Białej Podlaskiej. W opla astrę
prowadzonego przez Karpia, który zatrzymywał się i zamierzał skręcić w lewo, uderzył z tyłu
białoruski TIR i wepchnął go pod nadjeżdżającą z naprzeciwka ciężarówkę Scania. W wyniku
odniesionych obrażeń Karp zmarł miesiąc później w szpitalu w Warszawie.

Według prokuratury, winę za wypadek ponosi 40-letni białoruski kierowca. "Siergiej Z., kierując
samochodem ciężarowym marki MAN, umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym,
przekroczył dozwoloną prędkość oraz nieuważnie obserwował drogę, w wyniku czego uderzył w tył
opla astra, którym kierował Marek Karp" - powiedział Jeżyński.

Rzecznik podkreślił, że dowody zgromadzone przez prokuraturę nie potwierdziły prasowych
spekulacji jakoby wypadek był spowodowany celowo. W październiku ubiegłego roku "Gazeta
Wyborcza" pisała, że Marek Karp mógł paść ofiarą zamachu, ponieważ badał polsko- rosyjskie
powiązania w branży paliwowej i miał ważne informacje, których nie zdążył ujawnić przed śmiercią

"Ten akt oskarżenia, a właściwie dowody zgromadzone w trakcie postępowania prowadzonego w tej
sprawie nie dały żadnych podstaw do przyjęcia, by to zdarzenie było czymś innym niż wypadek
drogowy" - podkreślił Jeżyński. Dodał, że prokuratura przesłuchała w tej sprawie 70 świadków.

Przebieg wypadku został precyzyjnie ustalony na podstawie zapisów tachografu ciężarówki,
przeanalizowanych przez biegłych. Z powodu robót drogowych dopuszczalna prędkość poruszania
się na odcinku, gdzie wydarzył się wypadek, była ograniczona do 40 km/h

Białorusin jechał z prędkością ponad 80 km/h. Przed wypadkiem hamował i usiłował ominąć astrę;
uderzył w nią z prędkością blisko 43 km/h.

Białoruski kierowca przebywa na wolności. Grozi mu kara do 8 lat więzienia.



To wczoraj. A tu sprostowanie do rzekomej afery, Gazeta Wyborcza jesienia 2004:

Sprostowanie i odpowiedź na artykuły z dnia 2-3 października 2004 roku "Czego Karp nie zdążył
powiedzieć" i "Zaufany człowiek Wróbla, zaufany człowiek Balazsa", z dnia 4 października 2004 roku
"Zażądał 6 milionów" i "Gmyrek i asystentka" oraz z dnia 6 października 2004 roku "Gmyrek i
Zachmatow - nie chcą się znać" i "Czemu udają, że się nie znają".

W związku z treścią powyższych publikacji oświadczam, że jestem głęboko poruszony faktem, iż
szanowany przeze mnie dziennik bez należytej weryfikacji informacji na mój temat naruszył moje
dobra osobiste oraz podważył moją wiarygodność jako urzędnika państwowego i menedżera.

1. Jako naruszające moją cześć uznaję zawarte w publikacji twierdzenie, że zażądałem kwoty 6
milionów złotych za pomoc w załatwieniu sprawy urzędowej. Stanowczo oświadczam, że sytuacja
opisana w artykule nigdy nie miała miejsca. Nieznane są mi okoliczności transakcji opisanej przez
dziennikarzy gazety. Nie zajmuję się obecnie i nigdy nie zajmowałem się w przeszłości tego typu
pośrednictwem zarówno w odniesieniu do opisanej sytuacji, ani jakiejkolwiek innej. Osoba
wymieniona w artykule jako Agnieszka R. nie jest moją asystentką i nigdy w przeszłości nie pełniła
tej funkcji.

2. Za niedopuszczalną traktuję sugestię kreowania przeze mnie w Inspekcji Weterynaryjnej atmosfery
sprzyjającej rozwojowi korupcji. Zabieg dziennikarski polegający na zestawieniu wypowiedzi Pana
Andrzeja Komorowskiego, pełniącego wtedy funkcję Głównego Lekarza Weterynarii, z rzekomą
wypowiedzią mojego współpracownika, z której to kompilacji czytelnik ma wyciągnąć wniosek o
mojej nieuczciwości, uznaję za zmierzający do przedstawienia mojej osoby w negatywnym świetle.

Na marginesie należy wskazać, że obowiązkiem Andrzeja Komorowskiego jako wysokiego urzędnika
państwowego było powiadomienie o przebiegu relacjonowanego przez niego incydentu właściwych
organów państwa.

3. W sposób niezgodny z rzeczywistością zostały przedstawione moje relacje z byłym Prezesem PKN
Orlen Panem Zbigniewem Wróblem, byłym Ministrem Rolnictwa Panem Arturem Balazsem oraz z
byłym posłem Panem Zbigniewem Chrzanowskim.

Oświadczam, że za całkowicie nieprawdziwą uznaję sugestię, że miałem jakikolwiek związek z
wydaniem zezwolenia na uprawę nowej odmiany ziemniaka w interesie PepsiCo., co jest łatwe do
zweryfikowania, bowiem tego typu działanie nie leżało w obszarze moich kompetencji.

Pan Artur Balazs nie miał żadnego związku z moim zatrudnieniem w Spółce PKN Orlen, co zostało
ostatecznie potwierdzone zarówno przez niego, jak i przez Pana Andrzeja Śmietanko.

Pana Zbigniewa Chrzanowskiego poznałem dopiero w czasie pełnienia funkcji Zastępcy Głównego
Lekarza Weterynarii, więc nie mógł mieć on jakiegokolwiek wpływu na uzyskanie przeze mnie
nominacji na to stanowisko.

4. Nigdy nie utrzymywałem i nie utrzymuję służbowych ani osobistych kontaktów z Panem Nikołajem
Zachmatowem. Z przedstawicielami Ambasady Federacji Rosyjskiej spotykałem się jedynie przy
okazji oficjalnych spotkań, z których - zgodnie z obowiązującymi procedurami - były sporządzane
stosowne sprawozdania.

Nie przypominam sobie Pana Nikołaja Zachmatowa jako uczestnika Polsko- -Rosyjskiej Komisji ds.
Handlu i Współpracy Gospodarczej. Wyjaśniam, że w opisanym przez gazetę spotkaniu, którego
organizatorem było Ministerstwo Gospodarki, uczestniczyło około stu osób.

W odniesieniu do wypowiedzi Pana Andrzeja Komorowskiego, iż z racji moich obowiązków
służbowych musiałem utrzymywać kontakt z Nikołajem Zachmatowem, wyjaśniam, iż kontakty z
przedstawicielami obcych państw, poza sprawami integracji z Unią Europejską, były w obszarze
kompetencji mojego przełożonego. W związku z zainteresowaniami Pana Andrzeja Komorowskiego
kierunkiem rosyjskim właściwą osobą do skomentowania powyższej wypowiedzi jest Pan Artur Balazs
- w tym czasie jego i mój przełożony.

5. Jako naruszenie moich dóbr osobistych traktuję sugestię, iż na zajmowanych przeze mnie w PKN
Orlen stanowiskach jestem reprezentantem zewnętrznych grup interesów. Jestem świadomy, że
istnieją określone grupy interesów działające w charakterze inwestorów na rozwojowym rynku
biopaliw, które nie były w stanie zrealizować swoich celów biznesowych.

W mojej pracy w Spółce PKN Orlen rzetelnie wykonuję swoje obowiązki. Reprezentowane przeze
mnie stanowisko koncernu jest zgodne z trendami europejskimi, interesem akcjonariuszy, w tym
Skarbu Państwa jako głównego akcjonariusza PKN Orlen.

6. Na zakończenie chciałbym się odnieść do kwestii szczególnie dla mnie bolesnej, powiązania mojej
osoby ze śmiercią szanowanego przeze mnie człowieka, Pana Marka Karpia. Okoliczności jego
śmierci dały "Gazecie Wyborczej" pretekst do poświęcenia mojej osobie szeregu publikacji.

W związku z powyższym stanowczo stwierdzam, że wedle mojej pamięci mój jedyny osobisty
kontakt z Panem Markiem Karpiem miał miejsce w 2001 roku podczas rządowej delegacji w
Azerbejdżanie, Gruzji, Armenii i Uzbekistanie. Przedmiotem mojego zainteresowania były wówczas
wyłącznie sprawy rolne.

Nigdy w czasie mojej pracy na stanowisku Sekretarza Stanu w Ministerstwie Rolnictwa, a zwłaszcza w
czasie pracy w PKN Orlen nie zajmowałem się zagadnieniami zakupu rosyjskiej ropy, negocjacjami
dotyczącymi tych spraw oraz kwestiami wyboru dostawców. Pracując w Spółce PKN Orlen, nie byłem
ani prywatnie, ani służbowo w Rosji. Nie mam ani nie miałem żadnych
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka