kot.behemot 21.09.05, 20:27 Tak jest! Gdyby nie było znieczulenia, gdyby ludzie czuli, jak są obdzierani, gdyby wszystkie te istniejące podatki obywatel musiał osobiście, w zębach zanieść do kasy, to od najbliższych wyborów rządziłaby UPR. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
timoszyk Prawo do referendum 21.09.05, 20:57 W artykule widze duzo slusznych uwag i postulatow, ale od profesora czolowej polskiej uczelni spodziewalbym sie wiecej. Etatyzm, czyli nadmuchiwanie wydatkow panstwowych przez politykow, jest zmora kazdego kraju, bo wydajac pieniadze podnosi sie wlasny prestiz, a czasem i napelnia wlasne kieszenie. Nie koniecznie nielegalnie. Wiecej wydatkow, to wiecej waznych funkcji, oczywiscie obsadzanych przez politykow i dobrze oplacanych. W analizie etatyzmu chcialbym wiec zobaczyc, w ktorym kraju walka z nim udaje sie lepiej i dlaczego. Tego w artykule nie ma. Dosc luzna uwaga, ze w USA nie obowiazuje VAT sugeruje, ze tam jest lepiej, ale to nie takie proste, bo obowiazuje tam w wiekszosci przypadkow tzw sales tax, oraz real estate tax. Nie jest jasne wiec, czy ogolne obciazenie podatkami jest tam rzeczywiscie mniejsze. Ja wiem, to trudny temat, ale jesli sie juz ktos go podejmuje, to nie wypada skonczyc ot tak w pol slowa. Pozniej sa jakies postulaty, ze nalezaloby inaczej patrzec na budzet i tak ukladac, by lepiej bylo widac jak on rosnie i dlaczego. Czy w obecnym systemie politycy i urzednicy ministerstwa finansow tego nie widza? Raczej nie uwazalbym ich az za takich idiotow, mimo ze potrafia popisac sie ignorancja, jak ostatnio Cimoszewicz twierdzacy, ze Polska zalezy od ropy rosyjskiej tylko w 50%. Wiec jakos nie bardzo wiem co zalecania autora znacza. Zreszta sam konstatuje, ze duzo w tym co mowi poboznych zyczen i utopii. Przykro mi, ale nie widze w artykule ani jednego realnego postulatu jak walczyc z etatyzmem. Czy wiec mamy dalej spokojnie patrzec na to marnotrawstwo naszych pieniedzy? Najpierw ogolna uwaga, na poziomie adepta klasy pierwszej: Kazdy wydaje tyle pieniedzy, na ile mu sie pozwoli. Jesli politycy wydaja za duzo pieniedzy, to dlatego, ze im wolno. Pytanie jak im zabraniac, czyli jak ich kontrolowac. Obecny system polityczny daje im bardzo duze mozliwosci pohulania - zreszta nie tylko w tym temacie. Raz na cztery lata wybieramy taka, czy inna grupe politykow, by nami rzadzili i pozniej juz przez cztery lata jako obywatele nie mamy formalnie zadnego wplywu na bieg wypadkow, poza tym ze po czterech latach mozemy sie jednak zbiesic i wybrac innych. Poniewaz jednak ci alternatywni nie roznia sie zbytnio od obecnych, wiec nie taka znow to wielka grozba. Do tego te grupy jakos tak lubia sie dla niepoznaki przetasowywac, wiec w efekcie nie bardzo wiadomo kto jest kto i komu za co. Uchwalaja wiec ci wybrancy ludu co chca i kiedy chca, a wyborca nawet nie wie co uchwalaja, bo nikt nie jest w stanie przeczytac tych opaslych tomow nowych ustaw. Wedlug mnie, dziw bierze, ze jeszcze nie wszystko rozkradziono, bo przeciez grunt pod takie dzialania jest wystarczajaco grzaski. Tak sie chyba nie dzieje tylko dlatego, ze polityczne grupy kloca sie ze soba o podzial lupow i tylko dzieki temu spoleczesntwu cos zostaje. W Rosji, gdzie juz przestano sie klocic, spoleczesnstwu pozostaje duzo mniej, chcociaz bogactwo duzo wieksze - od zloz ropy i gazu po pelne ryb Morze Ochockie. Jednak walki pomiedzy gangami nie zapewniaja bezpieczenstwa obywatelowi przechadzajacemu sie ulica. Lepiej te gangi zlikwidowac, albo przynajmniej jakos ucywilizowac, czyli trzymac pod kontrola. Nalezy definitywnie skonczyc z zasada swobodnego hulania politykow pomiedzy wyborami. Spoleczenstwo musi miec mozliwosc kontrolowania tego co oni robia. Musi miec decydujacy wplyw na bieg wypadkow. Jedynym mechanizmem jaki moze to zapewnic jest moim zdaniem prawo do referendum. Jesli politycy uchwalili prawo sprzeczne z interesem spolecznym, a nie jest to az tak rzadkie, to wyborcy, po spelnienienu odpowiednich warunkow, musza miec mozliwosc wypowiedzenia sie na ten temat w referendum i to prawo odrzucic. Jesli politycy z uporem nie chca zalatwic jakiejs sprawy, to znowu spoleczesntwo powinno miec mozliwosc podjecia w referendum inicjatywy ustawodawczej. Skromnym przykladem sprawy do zalatwienia moze byc ten nieszczesny problem zakladania nowej firmy, trwajacy w III RP az 30 dni. W kraju o tak wysokim bezrobociu! Zadana ekipa polityczna nie byla w stanie tego zalatwic. Juz samo istnienie prawa do referendum zmusi politykow do liczenia sie z wola spoleczesntwa, takze i w zakresie wydawania spolecznych pieniedzy, a dysksuje publiczne uczyni bardziej merytorycznymi. Bedzie sie wiecej mowic o tym co zrobic, zamiast tego kto i ktora partia ma byc u wladzy. W ogole inaczej bedzie wygladac rola polityka. Ma on raczej byc wykonawca woli spoleczenstwa, niz kims kto narzuca mu swa wole. A spoleczenstwo powinno swe opinie ksztaltowac nie w oparciu o durnowate partyjne debaty, ale zapoznajac sie z opiniami niezaleznych specjalistow. Obecnie tacy specjalisci sa w praktyce eliminowani z zycia. Ich glos sie nie liczy, bo i tak rzadzaca koalicja zrobi co zechce. Pragne tylko dodac, ze system referendalny dobrze sie sprawdza w Szwajcarii, najbogatszym kraju swiata i w Kaliforni (w zakresie prawa stanowego), swiatowym centrum nauki i technologii. To nie przypadek. Wac Odpowiedz Link Zgłoś
vivian.darkbloom Re: Prawo do referendum 21.09.05, 21:32 Chyba masz nadto idealistyczne wyobrażenie polskiego społeczeństwa... Referenda sprawdzją sie moim zdaniem w krajach gdzie populacja jest bardziej wykształcona. w Polsce ich skutki mogłyby byc katastrofalne. Do mnóstwa ludzi trafia przesłanie populistów. Etatyzm wynika takze z tego, ze duza część społeczeństwa nastawiona roszczeniowo ten etatyzm popiera! Odpowiedz Link Zgłoś
timoszyk Re: Prawo do referendum 21.09.05, 22:16 vivian.darkbloom napisała: > Chyba masz nadto idealistyczne wyobrażenie polskiego społeczeństwa... Referenda > sprawdzją sie moim zdaniem w krajach gdzie populacja jest bardziej wykształcona > . > w Polsce ich skutki mogłyby byc katastrofalne. Do mnóstwa ludzi trafia > przesłanie populistów. Etatyzm wynika takze z tego, ze duza część społeczeństwa > nastawiona roszczeniowo ten etatyzm popiera! Dlaczego glosowanie raz na cztery lata wymaga mniejszego wyksztalcenia, niz glosowanie w referendum? Poza tym ja nie bardzo wiem co to znaczy populizm. Ma to byc chyba schlebianie tlumom wbrew jego interesom? Czyli politycy jakoby wiedza lepiej czego trzeba ludziom, a wyborcy nie sa w stanie o tym decydowac. ten poglad jest bardzo pielegnowany przez politykow i posluszne im media, ale w rownym stopniu mozna argumentowac w ten sam sposob przeciwko demokracji w ogole, twierdzac, ze lepiej wie monarcha, czy tez przedstawiciele jakiejs klasy. Niestety takie antydemokratyczne argumenty nie sprawdzaja sie w zyciu, bo monarcha dba glownie o siebie i swa dynastie, a kazda oswiecona klasa o siebie sama. Problemem jest korupcja klasy politycznej. Calego narodu sie nie skorumpuje. A sytem referendalny w Szwajcarii istnial od zawsze. Czy lat temu 100 byli tam ludzie bardziej wyksztalceni, niz teraz Polacy? W Kalifornii z kolei jest bardzo duzo niezbyt wyksztlaconych mniejszosci, szczegolnie nowoprzybylych latynosow, ale nie tylko. Krotko: argumenty przeciwko prawu do referendum sa tozsame z referendum przeciwko demokracji w ogole. Wac Odpowiedz Link Zgłoś
as200 Re: Prawo do referendum 22.09.05, 01:29 Wacku, Czy referendum czy tez glosowanie - niewielka to roznica w polskiej sytuacji. Wyjasnienie znajdziesz w: T. Lis - Co z ta Polska ? R. Ziemkiewicz - Polactwo W. Lysiak - Rzeczpospolita klamcow - salon Trzy ksiazki - trzech troche roznych autorow wyjasniaja dlaczego jest jak jest i inaczej byc nie moze, a co wynika z braku klasy sredniej - wyksztalconych ludzi z tradycjami - szlachecko chlopsko-panszczyzniane spoleczenstwo co upadlo - a potem wojny, rozbiory, powstania, okupacje, komunizmy, emigracje ... Zaczac trzeba od edukacji i zmiany typu kultury - od chlopsko-panszczyzniano-roszczeniowej do obywatelskiej. Poziom cywilizacyjno kulturowy Polakow jest w ogonie Europy - jestesmy blizej Ameryki Lacinskiej - i jest jak tamze... Andrzej Odpowiedz Link Zgłoś
fritz.fritz Re: Prawo do referendum 22.09.05, 11:49 jestem dobrym prawem. W Szwajcarii prowadzi sie 4 razy do roku referenda w ktorych lud wypowiada sie do aktualnych problemow, a wiec do nowych ustaw rzadowych, czy tez do tematow przedstawionych do referendum przez ugrupowania polityczne. Chyba przed 3 laty w ciagu calego roku wszystkie nowe ustawy prawny proponowane przez rzad zostaly odrzucone. System referendum ma rowniez jednak spora wade: czasami niemozebnie przedluza podjecie decyzji. System rzadzenia w S. jest rowniez inny niz w Europie. W Szwajcarii nie ma opozycji. Rzadzi Konkordat, tzn. sie cialo, w ktorym znajduja sie przedstawiciele wszystkich partii. W referendum bierze przecietnie udzial okolo 25% wyborcow. Jezeli sa tematy bardzo wazne, udzial bierze ponad 60% wyborcow. Niektore elementy referendum mozna z cala pewnoscia przeniesc do Polski. Argumenty na temat stanu swiadomosci politycznej w Polsce, tzn. sie jako katastrofalnie niskiej, sa smieszne. Powiedzialbym raczej odwrotnie: Polacy sa politycznie duzo bardziej wyrobieni i czujni niz Szwajcarzy. Do tego dochodzi rowniez, ze glosowac ida naprawde ludzie interesujacy sie problemami kraju, a wiec ci nie interesujacy sie, nie biora po prostu udzialu. Statystycznie rzecz biorac, glosy nie interesuajcych rozlozylyby sie wlasnie statystycznie, a wiec nie zmieniajac wyniku, po wszystkich alternatywach bedacych przedmiotem glosowania. Oczywiscie prog konieczny do uznanani wynikow musialby zostac obnizony do maksymalnie 25%. W Szwajcarii nie ma zadnego progu. Odpowiedz Link Zgłoś
timoszyk Re: Prawo do referendum 22.09.05, 15:30 Dziekuje za wsparcie. Argumenty, ze Polacy sa kiepsko wyksztalceni i w ogole (jeszcze) do niczego do mnie nie trafiaja. Poziom szkolnictwa nie jest zly, ludzie podrozuja i znaja swiat. To sie ma nijak do Ameryki Poludniowej, gdzie w niektorych krajach alfabetyzm jest dosc powszechny. Poza tym w roku 1911, gdy wprowadzano prawo do referendum w Kaliforni, poziom wyksztalcenia byl tam z pewnoscia nizszy, niz teraz w Polsce. Takze argumentu, ze glosowanie raz na cztery lata wymaga nizszych kwalifikcacji, niz w referendum, nie daje sie latwo obronic, bo nawet w zwyklej firmie wybor jej szefow to decyzja zwykle wazniejsza i trudniejsza, od jakiejs dezyzji szczegolowej, ktora latwo zreszta pozniej zmienic. Wac fritz.fritz napisał: > jestem dobrym prawem. > > W Szwajcarii prowadzi sie 4 razy do roku referenda w ktorych lud wypowiada sie > do aktualnych problemow, a wiec do nowych ustaw rzadowych, czy tez do tematow > przedstawionych do referendum przez ugrupowania polityczne. > > Chyba przed 3 laty w ciagu calego roku wszystkie nowe ustawy prawny proponowane > > przez rzad zostaly odrzucone. > > System referendum ma rowniez jednak spora wade: czasami niemozebnie przedluza > podjecie decyzji. > > System rzadzenia w S. jest rowniez inny niz w Europie. W Szwajcarii nie ma > opozycji. Rzadzi Konkordat, tzn. sie cialo, w ktorym znajduja sie > przedstawiciele wszystkich partii. > > W referendum bierze przecietnie udzial okolo 25% wyborcow. Jezeli sa tematy > bardzo wazne, udzial bierze ponad 60% wyborcow. > > Niektore elementy referendum mozna z cala pewnoscia przeniesc do Polski. > Argumenty na temat stanu swiadomosci politycznej w Polsce, tzn. sie jako > katastrofalnie niskiej, sa smieszne. > > Powiedzialbym raczej odwrotnie: Polacy sa politycznie duzo bardziej wyrobieni i > > czujni niz Szwajcarzy. > > Do tego dochodzi rowniez, ze glosowac ida naprawde ludzie interesujacy sie > problemami kraju, a wiec ci nie interesujacy sie, nie biora po prostu udzialu. > > Statystycznie rzecz biorac, glosy nie interesuajcych rozlozylyby sie wlasnie > statystycznie, a wiec nie zmieniajac wyniku, po wszystkich alternatywach > bedacych przedmiotem glosowania. > > Oczywiscie prog konieczny do uznanani wynikow musialby zostac obnizony do > maksymalnie 25%. > > W Szwajcarii nie ma zadnego progu. Odpowiedz Link Zgłoś
vivian.darkbloom Re: Prawo do referendum 22.09.05, 17:50 Ale system referendalny jest kosztowny. Zuważcie,że Polska jest jakieś 10 razy większa od Szwajcarii i ma kilka razy więcej ludności. System polityczny Szwajcarii jest jedyny w swoim rodzaju - nie wiadomo jak ten system referendów sprawdziłby się w krajach o innym ustroju. Poza tym trzeba by zmienić konstytucję, w ktorej zapisana jest konieczność ponad 50% frekwencji , żeby referendum było ważne. Odpowiedz Link Zgłoś
vivian.darkbloom Re: Prawo do referendum 22.09.05, 09:59 Głosowanie raz na cztery lata nie wymaga takie wykształcenia i świadomosci obywatelskiej jak referendum ponieważ wyborcy nie podejmują w bezpośredni sposób decyzji, wybierają tylko ludzi, którzy w ich imieniu będa te decyzje podejmować. W normalnym kraju w parlamencie są przede wszytskim ludzie wykształceni , u nas nie jest normalnie wiec jest np. Samoobrona z ludzmi po zawodówkach. Wyobraż sobie, że w referendum Polacy mieliby decydowac czy wprowadzic jedną stawkę VAT. przypuszczam, że większosć nawet nie wie co to jest VAT! Są kwestie typu aborcja, które w referendach moznaby roztrzygac już teraz, ale system taki jak w Szwajcarii nie mógłby u nas funkcjoować. Ludzie nie musza wiedzieć wszystkiego, ale muszą wiedzieć kto wie, żeby w sprawach ekonomicznych kierować się opiniami profesorów a nie Leppera. Nie tylko politycy są skorumpowani, społeczeństwo takze. Wszyscy muszą sie zmienić. Odpowiedz Link Zgłoś
indris Prawo do referendum - popieram ! 22.09.05, 10:14 Potrzebne są jednak zmiany w Konstytucji. Wynik referendum MUSI być obowiązujący BEZ WZGLĘDU na frekwencję, tak jak to jest w Szwajcarii. Oprócz tego referendum powinno być obowiązkowo rozpisane na żądanie odpowiednio licznej grupy obywateli, bo tylko wtedy parlament nie będzie mógł go utrącić. Ponieważ Polska jest krajem o rząd wielkości liczniejszym niż Szwajcaria, więc do aby referenda stały sie równie częstym instrumentem jak tam, trzeba chyba uruchomić dla tych celów system elektroniczny. Skoro zrobiono to (do celów wyborczych) z powodzeniem w Brazylii, to czemu nie miałoby się udać i w Polsce ? Ten problem, to podstawowy problem współczesnej demokracji. Tak naprawdę demokracja istnieje - i to ograniczona - przez 1 dzień na cztery lata. Narazie jest to wstydliwie przemilczane, jak odpowiedzialność za awanturę iracką. Ale prędzej czy później temat wypłynie tak, ze nie da się już zamieść pod dywan. Nie wiadomo tylko kiedy. Odpowiedz Link Zgłoś
trevik Re: Prawo do referendum 22.09.05, 20:20 To nie tak dziala. Po pierwsze, aby panstwo wogole moglo funkcjonowac bez zarzutu za pomoca tego typu demokracji jest istotna bardzo silna swiadomosc obywatelska. Ta jest w Szwajcarii tradycja i nie tylko o wiedze ekonomiczna mi tutaj chodzi a takze o postawe do wlasnego panstwa: postawa roszczeniowa zdecydowanie taka jak ma miejsce w Polsce to w takiej sytuacji katastrofa. Panstwo oglosiloby predzej, niz pozniej bankructwo. Druga sprawa jest specyfika Szwajcarii, ktora jest raz, ze panstwem bardzo malym, dwa, z uksztaltowanym _od wiekow_ gospodarczym mysleniem obywateli, tradycjami technologicznymi i biznesowymi (bankowosc chocby), ktora zapewnia na tyle rozsadnie wysoki poziom zycia wiekszosci, ze nie ma pokus do redystrybucji, trzy w tej chwili ma potezne plusy ze swojego systemu podatkowego i reszty Europy (bardzo wielu super-bogatych lubi sie tam podatkowac, bo wysokosc podatkow mozna negocjowac, dwa AFAIK ma umowy o unikaniu podwojnego podatkowania, co jest sytuacja juz zupelnie wygodna). Cztery, zyje tez z importu mozgow (jak kiedys czytalem prawie polowa PKB wypracowana przez 20% mniejszosc cudzoziemcow), poza tym ma dobre umowy z EU, umozliwiajace jej dobra pozycje do miedzynarodowego handlu (to tak dla tych super-specow od neutralnosci, tak naprawde czesto pozorowanej). Pisze to dlatego, ze to pozwala na pewne uniezaleznienie sie od biedy w kontekscie podejmowania decyzji przez obywateli - predko nie zbiednieja, nawet po wielu bledach, bo ma ich co na gorze trzymac. W Polsce zupelnie odwrotnie: wybiera grupa spoleczna, ktora na warunki bogactwa Szwajcarow mozna okreslic tylko jako bieda - kierunek zmian bedzie odwrotny od tego, co sie Tobie wydaje. Masz socjalizm a pozniej komunizm, jak juz bedzie coraz to gorzej i coraz mniej do podzialu. To, co pisze autor artykulu i przedstawianie wydatkow spoleczenstwu widze jako glos rozsadku. Umiarkowany, ale we wlasciwym kierunku. Pamietajcie panowie o kierunku zmian, celach i drodze, nie uprawiajac mentalnego faszyzmu. Gruss, T. Odpowiedz Link Zgłoś
trevik I jeszcze jedno... 22.09.05, 20:26 .. mialem napisac przy okazji poprzedniego postu. W pewnym sensie wlasnie w Polsce mozesz sie czuc troche jak w demokracji bezposredniej - w wiekszosci konkretnych ustaw politycy patrza na dane demoskopowe i wlasnych elektoratow, co tak naprawde obywatele sobie zycza. Stad sie biora programy wyborcze (np. program PiS wyglada jakby go z wynikami ankiet napisac) i stad sie biora decyzje takich i innych partii politycznych. Decyzje budzetowe glosowane w referendum niekoniecznie bylyby bardziej oszczedne od tego, co politycy przepychaja (raczej drozsze), bo predzej mozna dobic targu i obciac mniejsze wydatki w Sejmie, niz przekonac do tego nastawiona roszczeniowo wiekszosc spoleczenstwa, ktora przeglosowalaby kazdy wydatek na tak i pomstowala na politykow, ze w panstwie jest dziadostwo. Jak juz pomstuja, to przynajmniej niech maja za co. Gruss, T. Odpowiedz Link Zgłoś
goldilock Re: Polska straconych szans (i ludzi) 22.09.05, 15:05 Balcerowicz powinien zostac premierem co najmniej na 20 lat i w miedzyczasie mielibysmy wreszcie szanse zostania 2 Irlandia. Wyniki polityki "wrazliwych spolecznie" widoczne sa obecnie. Prawda jest taka, ze gdybysmy wreszcie mieli rozsadny rzad to Polska bylaby jednym z najdynamiczniejszych krajow w Europie a bezrobocie byloby marginalnym problemem.Za socjalistyczne nawyki Polacy placa drogo i zaplaca jesze wiecej. Odpowiedz Link Zgłoś
mrooveck1973 Re: Polska zmora etatyzmu 22.09.05, 16:06 Zgadzam sie z szeregiem argumentow profesora Gory, a takze z podstawowa intencja artykulu. W swej krytyce etatyzmu jako koncepcji scentralizowanej alokacji dobr i uslug autor nie uwzglednia jednak faktu, ze takze decentralny model alokacji zwiazany jest z kosztami (tzw. transaction costs), ktore ponosza poszczegolne organizacje / podmioty gospodarcze dozac do realizacji swoich zamierzen na rynkach. Okreslenie zakresu alokacji zcentralizowanej (panstwowej) wymaga wiec zestawienia oczekiwanych kosztow takiego dzialania z szacunkami alternatywnych kosztow uzyskania zblizonych rezultatow na drodze decentralnej. Odpowiedz Link Zgłoś
mrooveck1973 Re: Polska zmora etatyzmu II 23.09.05, 19:36 Dodac jeszcze nalezy, ze analizowane koszty alokacji Odpowiedz Link Zgłoś
x-y-z Panie Marku, Tuskowi już to nie pomoże 22.09.05, 19:17 A ewidentnie widać, że to jest artykuł pisany na zamówienie Odpowiedz Link Zgłoś
langston Francja-60%zawodowoczynnych jest urzednikami 22.09.05, 20:46 We Francji-60%zawodowoczynnych jest urzednikami panstwowymi ...i oni chca gonic gosp. USA buhahahaha Odpowiedz Link Zgłoś
swoboda_t Re: Francja-60%zawodowoczynnych jest urzednikami 22.09.05, 22:01 Ja pierniczę, poważnie?? Skąd takie dane???? Chętnie poczytam :) Odpowiedz Link Zgłoś
smutas80 Re: Polska zmora etatyzmu 22.09.05, 21:38 Przeczytany artykuł wydaje mi się wodolejstwem. Żadnych faktów, konkretów czy choćby propozycji rozwiązań. Nigdy nie myślałem, iż jestem idiotą ale czytając powyższy artykuł czułem się jak student ekonomi w PRL czytający Kapitał Marksa. Takie sobie filozofowanie poparte oczywistymi faktami, iż białe jest białe a czarne jest czarne i że tylko można tyle wydać, ile się zarobi, a jak się wyda więcej, to dużo kosztuje przyszłe pokolenia, itd. Może jakieś pomysły na rozwiązanie problemu etatyzmu w Polsce? Na pewno nie jest to metoda referendum, przytoczona przez przedmówców. Czteroletnia kadencja ma jedną podstawową zaletę: daje decydentom możliwość podjęcia "niepopularnych decyzji" w pierwszych latach urzędowania z nadzieją, iż decyzje zaczną procentować przed następnymi wyborami. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrus1488 Oswobodzić "niewidzialnš rękę" 24.09.05, 13:00 Panie, brawo. Martwi mnie jedynie że prawie żadna partia w naszym socjalistycznym kraju nie zgadza się z tymi poglšdami, no może jedynie demokraci.pl. W sumie się nie dziwię, bo gdyby które? ugrupowanie powiedziało co? takiego na forum publicznym, zostało by momentalnie zastrzelone ze wszystkich stron. Co zrobić, ludzie sš głupie :/. Niech się wpisujš ludzie którzy tak jak ja nie trawiš socjalistów. Bo niby dlaczego ja mam płacić np górnikowi 13 i 14 albo jeszcze inne dotacje do jego budżetu. Dlaczego wykształceni, pracowici, przedsiębiorczy ludzie majš być "tłamsieni" w tym krajy. I wreszcie dlaczego mamy płacić za czyje? nieróbstwo albo niezaradno?ć życiowš. Zapłaci za to niewidzialna ręka rynku, je?li tylko będzie miała na to swobodę działania w naszym socjalistycznym kraju. piotrus1488@gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
indris Niewidzialna ręka rynku... 24.09.05, 14:00 ...okazała się ręką aferzysty. (Jan Olszewski w Sejmie w exposé rządowym) Odpowiedz Link Zgłoś