Dodaj do ulubionych

Skąd wziąć więcej dzieci?

26.01.06, 21:21
Socjologia -nauka "szemrana" (zaraz oberwe!). Teraz zarty na bok. Sprawa jest
powazna bo od niej zalezy przyszlosc naszego kraju. Po pierwsze nalezy autora
pochwalic ze nie doradza sprowadzania imigrantow z jakichs zacofanych ( i
kolorowych) rejonow swiata jako panaceum na brak dzieci w Polsce. Po pierwsze
musimy zwiekszyc liczbe dzieci, co do tego to chyba nikt nie ma watpliwosci
(moze za wyjatkiem jakichs superlewakow). Po drugie, nalezy wzmacniac rodziny
ktore autor okresla mianem "tradycyjne" ktore zapewniaja najlepsze warunki do
wychowania dzieci. Nawolywanie do zmiany mentalnosci ludzi to po prostu walka
z wiatrakami. Pewne rzeczy dzialaja, inne nie. Tzw."silowe" zmiany mentalnosci
ludzkiej koncza sie bardzo mizernie, jak moglismy sami zobaczyc podczas
trwania tragifarsy zwanej socjalizmem.
"Byle chuchanie na tradycyjną rodzinę nie było jedynym remedium na kłopoty z
przyrostem naturalnym." Cytat ten swiadczy ze autor ma ukryty cel jakim jest
propagowanie rodzin tzw. nietradycyjnych. Niestety (dla autora), rodziny
tradycyjne byly, sa i najprawdopodobniej beda najlepszym otoczeniem dla
rodzenia i wychowywania dzieci, przyszlych obywateli.
Obserwuj wątek
    • koloratura1 Re: Skąd wziąć więcej dzieci? 26.01.06, 22:13
      pantera01 napisał:

      > nalezy wzmacniac rodziny
      > ktore autor okresla mianem "tradycyjne" ktore zapewniaja najlepsze warunki do
      > wychowania dzieci.

      Masz jakiś pomysł jak to zrobić?

      > Nawolywanie do zmiany mentalnosci ludzi to po prostu walka
      > z wiatrakami. Pewne rzeczy dzialaja, inne nie. Tzw."silowe" zmiany mentalnosci
      > ludzkiej koncza sie bardzo mizernie, jak moglismy sami zobaczyc podczas
      > trwania tragifarsy zwanej socjalizmem.

      Święte słowa, a argument z socjalizmem znakomity: tak właśnie kończą się
      wszelkie próby zmiany mentalmości ludzkiej. Tyle tylko, że w przypadku rodziny
      ta mentalność JUŻ się zmieniła, a wszelkie próby "odkręcenia" tego,
      jakichkolwiek działań z zewnątrz, muszą spełznąć na niczym. Zresztą - w myśl
      zasady, którą sam głosisz.

      > "Byle chuchanie na tradycyjną rodzinę nie było jedynym remedium na kłopoty z
      > przyrostem naturalnym." Cytat ten swiadczy ze autor ma ukryty cel jakim jest
      > propagowanie rodzin tzw. nietradycyjnych.

      A Twój komentarz - o Twojej skłonności do wiary w spiskowe teorie. Autor niczego
      nie propaguje, a tylko opisuje stan faktyczny.

      > Niestety (dla autora), rodziny
      > tradycyjne byly, sa i najprawdopodobniej beda najlepszym otoczeniem dla
      > rodzenia i wychowywania dzieci, przyszlych obywateli.

      Problem w tym, że są one na wymarciu. Gdyby było inaczej, problem tragicznego
      spadku przyrostu naturalnego nie istniałby wogóle.
      • gobi03 Re: Skąd wziąć więcej dzieci? 28.01.06, 01:56
        > > nalezy wzmacniac rodziny
        > > ktore autor okresla mianem "tradycyjne"
        > Masz jakiś pomysł jak to zrobić?

        Może odebrać fory rodzinom chorym?
        Egzekwować odpowiedzialność rodziców za wychowanie dzieci, włącznie z karami za
        przestępczość i z żądaniem zapewnienia podstawowych warunków do rozwoju? Dać
        ulgi podatkowe na dzieci w wysokości kosztów utrzymania dziecka w Domu Dziecka
        (średnio). Zaprzestać kreowania wizerunku mężczyzny jako krzywdziciela rodziny,
        w środkach komunikacji społecznej.

        > > Nawolywanie do zmiany mentalnosci ludzi to po prostu walka
        > > z wiatrakami. Pewne rzeczy dzialaja, inne nie.
        Siłowe zmiany są powierzchowne, i te wprowadzane ustawami i te wymuszone
        przyczynami ekonomicznymi, a nawet wypływające ze zwykłego lenistwa.
        Te czynniki po prostu nie zmieniają _natury_człowieka_, która nie jest
        przedmiotem badań socjologii, ale antropologii.
        Inaczej mówiąc, socjolog jest dobry kiedy trzeba oddziaływać na społeczeństwo ze
        względu na masowy pęd, czyli reklamować film albo kandydata na prezydenta.
        Decyzje w sprawie dziecka, wczesnego (albo późnego) zamążpójścia, czy też
        wyjazdu do Irlandii do pracy - są osobiste.

        > Święte słowa, a argument z socjalizmem znakomity: tak właśnie kończą się
        > wszelkie próby zmiany mentalmości ludzkiej. Tyle tylko, że w przypadku rodziny
        > ta mentalność JUŻ się zmieniła,
        Ta mentalność tworzy się na nowo z każdym pokoleniem (choć zmieniają się
        płynnie). Zobacz, jak szybko udało się przekonać ludzi w Polsce, że warto mieć
        jedno, góra dwoje dzieci...

        > Autor niczego
        > nie propaguje, a tylko opisuje stan faktyczny.

        Jego "alternatywne modele rodziny, ..." to w istocie nie-rodziny, mówiąc
        eufemistycznie są to rodziny rozbite. Takie samo przeciążenie słowa rodzina, jak
        w przypadku małżeństwa "małżeństwo homoseksualne". To nadmiarowe znaczenie,
        którego nie ma rodzina (albo małżeństwo) to właśnie oszukiwanie, kłamstwo,
        wciskanie ludziom kitu do głowy.

        > > Niestety (dla autora), rodziny
        > > tradycyjne byly, sa i najprawdopodobniej beda najlepszym otoczeniem dla
        > > rodzenia i wychowywania dzieci, przyszlych obywateli.
        > Problem w tym, że są one na wymarciu. Gdyby było inaczej, problem tragicznego
        > spadku przyrostu naturalnego nie istniałby wogóle.
        Spadek przyrostu naturalnego ma podłoże ekonomiczne - rodzice są karani
        materialnie za wychowywanie dzieci. Kiedyś inwestycja w dzieci była zapewnieniem
        sobie powodzenia w wieku średnim i spokojnej starości - teraz daje tanich
        robotników krajom Zachodu albo płatników ZUS-owi raczej, niż opiekę na starość
        rodzicom.
        Pełne rodziny są najlepszym środowiskiem do rozwoju dziecka, szczególnie
        emocjonalnego i przekazywania prawidłowych wzorców osobowych.
    • imponderabilium Socjologia to nie nauka 26.01.06, 22:39
      pantera01 napisał:

      > Socjologia -nauka "szemrana" (zaraz oberwe!).

      Nie ma co się wstydzić! Socjologia to pseudonauka, o czym sami socjologowie
      zresztą doskonale wiedzą...
    • poszi Zaklinanie rzeczywistości 26.01.06, 23:14
      Zgadzam się z autorem, że na zmiany społeczne nie można w zasadzie nic poradzić.
      Udawanie, że jest inaczej, to zaklinanie rzeczywistości. W żadnym kraju
      europejskim (poza Albanią) dzietnośc kobiet nie przekracza 2.0, mimo całej
      różnorodności polityki "prorodzinnej".

      Polska będzie musiała i tak albo sprowadzać imigrantów, albo pogodzić się z
      ubytkiem i starzeniem ludności. Cudów nie będzie. Wydaje mi się, że trendów
      demograficznych nie da się odwrócić, najwyżej je można rozsądna polityką
      spowolnić, co i tak byłoby sporym sukcesem, bo powolne przemiany demograficzne
      pozwalają na dostosowanie się do nich społeczeństwa i gospodarki.

      Co ciekawe, jest mocno prawdopodobne, że liczba dzieci zacznie w najbliższych
      latach nieznacznie przybywać z powodu wchodzenia w okres rozrodczy wyżu
      demograficznego. Zwolennicy becikowego pewnie uznają to za własny sukces, ale
      chyba nikt rozsądny nie powie, że 1000 zł może wpłynąć na czyjąkolwiek decyzję o
      posiadaniu dzieci (a jeśli wpłynie, to chroń Boże te dzieci). Rozsądna polityka
      demograficzna jest trudniejsza od rzucenia "ochłapów" i udawania, że problem się
      rozwiązuje.
      • jarek.kucypera Re: Zaklinanie rzeczywistości 28.01.06, 01:35
        > Rozsądna polityka
        > demograficzna jest trudniejsza od rzucenia "ochłapów" i udawania, że problem
        > się rozwiązuje.

        Każda rozsądna polityka ma tę przykrą własność. Wymaga organicznej, ciężkiej,
        efektywnej a nie efektownej, pracy. A u nas niestety wciąż igrzyska i ochłapy.

        J.K.
      • mis22 Dlaczego nie pogodzić się z ubytkiem? 28.01.06, 08:51
        poszi napisała:
        > Zgadzam się z autorem, że na zmiany społeczne nie można w zasadzie nic
        > poradzić.
        > Polska będzie musiała i tak albo sprowadzać imigrantów, albo pogodzić się z
        > ubytkiem i starzeniem ludności. Cudów nie będzie.

        Zgadzam sie calkowicie z Poszi. Dlaczego polski rzad nie chce pogodzić się z
        ubytkiem? Wysilki w rodzaju becikowego to dmuchanie pod wiatr. Indywidualni
        ludzie decyduja sie na to co jest dla nich najlepsze, a nie dla ideologow
        rzadowych.
    • smierdz_pedalom [...] 26.01.06, 23:28
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • tzetze1 Re: Skąd wziąć więcej dzieci? 27.01.06, 06:21
      Sila prokreacji wielka jest. Problem w tym ze dzis dla pojedynczych jednostek
      optymalne moze byc posiadanie jednego dziecka lub odkladanie macierzynstwa na
      pozniej. Z tym ze to co optymalne dla jednostki nie zawsze jest optymalne dla
      zbiorowosci.

      Dlaczego nie oplaca sie miec wiecej dzieci? Sa rozne badania ktore pokazuja, ze
      wraz ze zmieniajacym sie srodowiskiem nawet bardzo prymitywne
      organizmy "reguluja" (tzn. zwiekszaja lub zmniejszaja) swoja rodnosc. Dzis
      liczy sie przede wszystkim JAKOSC potomstwa (glownie wyksztalcenie) a nie ilosc
      a zeby utrzymac jakosc przy wzglednie stalych zasobach to tych pociech nie moze
      byc za duzo (najlepiej wlasnie jedno).

      Remedium moze byc infrastruktura socjalna, elastyczny kodeks pracy i wzrost
      gospodarczy. Z pewnoscia zmasowana polityka prorodzinna w postaci np 100.000
      pln becikowego tez przynioslaby skutek - ale panowie i panie, bez zartow.
      Jestesmy krajem na dorobku, w dodatku calym tym parowozem kieruje fanatyk i
      jego klon
    • piekielnica1 Re: Jak zmienić postrzeganie tradycyjnej rodziny 27.01.06, 08:05
      wielodzietnej, gdzie ojciec, przeważnie bezrobotny, dużo pije, a matka ciągle w
      ciąży ciąga drobiazg po opiekach społecznych, wszyscy się litują, pomagają, ale
      cz dzieci, które nie wiedzą co to znaczy co rano wstawać do pracy ( bo ojciec
      tego nie robi) będą w pszyszłości pożądaną awangardą społeczeństwa?.
      0sobiście znam parę rodzin z większą ilością dzieci zupełnie innych od
      powyższego obrazu, ale cóż jedna jaskółka wiosny nie czyni.
      • matka5 Re: Jak zmienić postrzeganie tradycyjnej rodziny 10.02.06, 15:28
        Skończyłam wyższe studia, mój mąż także + studia doktoranckie. Z 1. żoną miał dwójkę dzieci. Umarła 16 lat temu. Potem poznał mnie. Pobraliśmy się i urodziłam piątkę dzieciaków. Mój mąż nie pije i nie bije. Jest pracowity, zaradny i diablo inteligentny - wybudował duży dom, w którym mieszkamy. A potem z nudów postawił jeszcze jeden. Ja pracuję w swoim zawodzie, ale nie robię tzw. kariery. Powodzi nam się dobrze. Mój mąż stara się być jak najlepszym mężem i ojcem, a ja jak najlepszą żoną i matką. Kiedy czytam różne komentarze na tym forum, to myślę, że niejeden skrzywi się na taką "tradycyjną" rodzinę, ale zapewniam, że wiele osób patrzy na nas z podziwem i zazdrością. Mało tego - znam wiele zupełnie normalnych, nierzadko zamożnych rodzin wielodzietnych, tylko o nich nie robi się programów w TV, bo co to za sensacja, że facet ma 7 dzieci, których nie zrobił po pijanemu, a jego żona jest zakochaną w nim szczęśliwą kobietą? Lepiej straszyć nędzą i bezrobociem. Ludzie - nie bójcie się normalnego rodzinnego życia!!! Oczywiście, nie każdy musi być otoczony gromadą potomstwa - na to potrzeba odpowiednich warunków, zdrowia i mocnej psychiki - ale chciejcie mieć dzieci. Niech dwójka dzieciaków stanie się w naszym kraju normą!!!
    • toja3003 Dzieci? To się daje prosto rozwiązać. Wystarczy za 27.01.06, 09:29
      Dzieci? To się daje prosto rozwiązać. Wystarczy zagwarantować każdej kobiecie,
      która rodzi i wychowuje dziecko, powiedzmy tysiąc złotych miesięcznie przez 10
      lat. Kto ma za to zapłacić? Ci, którzy nie mają dzieci.

      • vivian.darkbloom Re: Dzieci? To się daje prosto rozwiązać. Wystarc 27.01.06, 11:06
        niby czemu ci co nie mają dzieci mieliby za to płacic?
        po pierwsze - nie zawsze jest to wybór danej osoby - częsć ludzi jest bezpłodna,
        częsć nie spotkała odpowiedniego partnera odpowiedznio wczesnie itd.
        Po drugie - ci co nie maja dzieci dlatego, ze wybrali karierę zawodową zwykle
        dużo zarabiają i wływy do budżetu z płaconych przez nich podatków są o wiele
        większe niż wpływy rodzin wielodzietnych, więc to oni finansują te rodziny a nie
        vice versa.
        • miki-rurka ta ... 28.01.06, 00:11
          > niby czemu ci co nie mają dzieci mieliby za to płacic?

          To jest dobre pytnie. Przydalo by sie rownierz zapytac.

          Dlaczego Ci co nie sa bezrobotni maja placic na bezrobotnych?
          Dlaczego zdrowi maja placic na chorych?
          Dlaczego z podatkow beznynowych oplaca sie emerytury?

          i tak dalej i tak dalej.

          nie ma watpliwosci ze zadza nami skonczeni idioci, ktory o ironio sami sobie
          wybralismy co swiadczy o nas tak jak widac.

          pie..ieci lewacy bredza cos o zasilakch dla rodzicow i niestandardowej
          rodzinie. oszolomieni globalisci-liberaliwie o magicznej rece rynku i regulacji.

          w ciagu dziesieciu lat zaczna sie wylaczenia pradu i gazu a armia staroszkow
          bedzie po bez slowa konala w zimnym zaciszu blokowisk post komuny.
          • mariuszdz Jest bardzo ciekawy pomysł,na tą przykrą sprawę ! 28.01.06, 00:38
            Zapewniam ,myślę,że rozwiązałoby to polskie problemy .
            A mianowicie ,przecież Polska dysponuje szerokim wachlarzem przymusu ,który
            można skutecznie wykorzystać w dobrej sprawie . Teraz samo sedno pomysłu ,tak
            więc, każdy obywatel przed wyjazdem za granicę musi począć potomka i pozostawić
            go w Polsce .
            Pomysł prosty i chyba przyjemny (chodzi tu o samo poczęcie),ale są i inne
            profity z tego genialnego pomysłu !
            Panstwo ma haka na obywatela ,który umkną naszemu rozpasanemu systemowi
            podatkowo-finansowemu ,hakiem jest to niewinne dziecię. Obywatel musi płacić na
            swego potomka ,a to becikowe ,a to wyprawka szkolna,a to na składkę na
            swiątecznego Owsiaka itp. , jest tu pole do POPIS-u .
      • maruda.r Re: Dzieci? To się daje prosto rozwiązać. Wystarc 27.01.06, 11:47
        toja3003 napisała:

        > Dzieci? To się daje prosto rozwiązać. Wystarczy zagwarantować każdej kobiecie,
        > która rodzi i wychowuje dziecko, powiedzmy tysiąc złotych miesięcznie przez 10
        > lat. Kto ma za to zapłacić? Ci, którzy nie mają dzieci.

        ********************************************

        A dlaczego mają płacić, skoro nie chcą mieć dzieci? I kto będzie płacił, jezeli
        wszyscy juz beda mieli dzieci?

        • toja3003 a dlaczego w ogóle ktoś ma 27.01.06, 12:05
          za cokolwiek płacić? Pytanie (dla mnie)
          retoryczne. Nasze potrzeby są nieograniczone
          ale możliwości ich zaspokojenia - bardzo.
          Chcielibyśmy aby społeczeństwo się rozwijało
          aby dzieci się rodziły (bo jak nie to nie ma oczy m mówić)
          ale to ma być za darmo i nic nie kosztować.
          Tak dobrze to nie ma. Dziecko kosztuje i jeżeli
          ma to być sprawa całkiem prywatna to niech płaci
          ten kto chce mieć taki luksus ale wygląda na to,
          że także ci którzy dzieci mieć mogą ale nie chcą,
          są zainteresowani żeby inni je rodzili.
          A kto będzie płacił jak wszyscy będą mieli dzieci?
          Nikt, bo wtedy się motywacje finansowe zlikwiduje.
          A bezpłodni i samotni zawsze mogą adoptować
          wiąc proszę bez wykrętów.
          • vivian.darkbloom Re: a dlaczego w ogóle ktoś ma 27.01.06, 12:32
            to od adopcji zwiększa się liczba dzieci? osobliwy pogląd....
            • bart_canada Fakt - koles popisal sie bezdenna glupota 27.01.06, 23:05
      • koloratura1 Re: Dzieci? To się daje prosto rozwiązać. Wystarc 27.01.06, 23:01
        toja3003 napisała:

        > Dzieci? To się daje prosto rozwiązać. Wystarczy zagwarantować każdej kobiecie,
        > która rodzi i wychowuje dziecko, powiedzmy tysiąc złotych miesięcznie przez 10
        > lat. Kto ma za to zapłacić? Ci, którzy nie mają dzieci.

        Księża i zakonnice również?
    • dalka1 Re: Skąd wziąć więcej dzieci? 27.01.06, 10:37
      Gratuluję Autorowi "świeżego"! Gdyby więcej osób myślało w ten sposób!, ale cóż
      większość to niestety osoby podobne do pani Wujkowskiej-przecież zakaz
      antykoncepcji jest lekko "starodawny" delikatnie mówiąc, a metoda in vitro? Co
      jesli ktoś marzy o dziecku, a jest to jedyna metoda? Tu głoszą chwałę rodziny,
      a tu jakieś dziwne zakazy.Czy tylko "porządna",bo katolicka rodzina może mieć
      potomstwo? Szczerze mówiąc zaczyna mnie to wszystko przerażać, czy to jakiś
      koszmar?
    • vivian.darkbloom podstawowy mit 27.01.06, 11:11
      ...związany z przyrostem naturalnym to mim zdaniem przekonanie, ze w kazdym
      przypadku im wiecej dzieci tym lepiej. Tak nie jest, bo kolejne dziecko w
      rodzinie patologicznej, które w przyszłości wyląduje na zasiłku dla bezrobotnych
      wcale nie poprawi sytuacji demograficznej, bo nie będzie dostarczać wpływów do
      budżetu, ale odwrotnie - z tego budżetu czerpać.
      Celem polityki prorodzinnej (jak ja nienawidzę tego słowa - od razu przed oczami
      zjawia mi sie ojciec Rydzyk&Co.) powinno byc zachęcenie ludzi dobrze sytuowanych
      do posiadania większej ilości dzieci - bo oni mają pieniądze żeby te dzieci
      wychować i wykształcić. Tylko czy to jest wykonalne?
      • gavcio Re: podstawowy mit 27.01.06, 11:28
        Artykul bałamutny. Barđo ideologičny w swojej wymowie.
        • maruda.r Re: podstawowy mit 27.01.06, 11:51
          gavcio napisał:

          > Artykul bałamutny. Barđo ideologičny w swojej wymowie.

          **********************************

          Polemizuj więc merytorycznie, bo na razie obsikałes koła od samochodu autora
          artykułu.




          • aguwal Re: podstawowy mit 27.01.06, 22:52
            maruda.r napisał:

            > gavcio napisał:
            >
            > > Artykul bałamutny. Barđo ideologičny w swojej wymowie.
            >
            > **********************************
            > > Polemizuj więc merytorycznie, bo na razie obsikałes koła od samochodu autora
            > artykułu.

            ======================================

            HAHAHAaaa Gavcio, jestes moim guru! No wreszcie sie zasmialam...

            A moja opinia... dlaczego stawiamy na ilosc a nie na jakosc? Moze warto
            zwiekszyc wydajnosc jednostki zeby przyczynila sie do wzrostu dochodu
            narodowego zamiasr produkowac nastepnych i jeszcze ich wiecej i wiecej, na
            ktorych znowu trzeba bedzie placic i potem jeszcze wiecej, etc... A czy ktos
            sie zastanowil nad tym, ze nasza Matka Ziemia jest juz zmeczona tym przyrostem
            i jak nas tak bedzie przybywalo to dla wszystkich nie wystarczy zasobow
            naturalnych?

            I co zlego niesie ze soba imigrant? Jest tanszy, zastraszony i lepiej pracuje -
            juz Amerykanie dawno to odkryli i tylko strasza, a nie walcza z naplywem
            Meksykanow. Tania sila robocza fantastycznie napedza ta ich imperialistyczna
            gospodarke. Ot co.
            • aguwal Maruda nie Gavcio jest moim guru! 27.01.06, 22:55
              Maruda moim guru, nie gavcio! Zagapilam sie. Gavcio to szczeniaczek, sik tu,
              sik tam hehe


              aguwal napisała:

              > maruda.r napisał:
              >
              > > gavcio napisał:
              > >
              > > > Artykul bałamutny. Barđo ideologičny w swojej wymowie.
              > >
              > > **********************************
              > > > Polemizuj więc merytorycznie, bo na razie obsikałes koła od samocho
              > du autora
              > > artykułu.
      • paszczakowna1 polityka pronatalistyczna 27.01.06, 14:42
        > Celem polityki prorodzinnej (jak ja nienawidzę tego słowa - od razu przed oczam
        > i
        > zjawia mi sie ojciec Rydzyk&Co.)

        Proponuje zatem uzywac terminu 'polityka pronatalistyczna', ktory jest znacznie
        bardziej precyzyjny, i od razu wyraza, co co chodzi.

        Co do zasadniczej mysli, zgadzam sie, pod warunkiem zmiany 'dobrze sytuowanych'
        (tych w Polsce statystycznie jest znikoma liczba) na 'pracujacych i w miare
        przyzwoicie zarabiajacych'.

        Drogi do tego celu, moim zdaniem sa nastepujace:

        a) ulatwienie kobietom kontunuowania pracy po urodzeniu dziecka (nienormowany
        czas pracy, praca na pol etatu, praca z domu) i popieranie przedszkoli;

        b) urlopy 'macierzynskie' takze dla ojcow, przynajmniej 6 tygodni - moze byc
        opcjonalnie: dla ojca lub dodane do urlopu kobiety. (Ciekawe swoja droga, kto w
        obecnym systemie ma sie zajac kobieta po ciezkim porodzie/cieciu cesarskim i
        dzieckiem? Mama?)

        c) bodaj najwazniejsze - tanie kredyty mieszkaniowe. Mase ludzi nie decyduje sie
        na dziecko (lub drugie dziecko) lub decyduja sie pozno z powodu braku wlasnego
        mieszkania.
        • dr_pool Re: polityka pronatalistyczna 27.01.06, 15:22
          >>urlopy 'macierzynskie' takze dla ojcow, przynajmniej 6 tygodn

          paradne...
          od kiedy to Ojciec karmi piersią?

          pozdr
          • paszczakowna1 Re: polityka pronatalistyczna 27.01.06, 15:37
            > >>urlopy 'macierzynskie' takze dla ojcow, przynajmniej 6 tygodn
            >
            > paradne...
            > od kiedy to Ojciec karmi piersią?

            Slowo 'laktator' cos mowi? 2-3 karmienia w ciagu dnia tak mozna zalatwic.

            Poza tym, nie kazda kobieta chce i moze karmic piersia. W pokoleniu naszych
            rodzicow karmienie piersia (zwlaszcza przez dluzej niz miesiac) bylo wyjatkiem,
            nie regula, i jakos zesmy powyrastali.

            Statystycznie istotna poprawe zdrowia dziecka dostaje sie przy karmieniu piersia
            do 3 m-cy (bardzo wyrazna do miesiaca). Pozniej (a takze wczesniej - patrz
            wyzej) dzieckiem moze zajac sie tata.
            • dr_pool Re: polityka pronatalistyczna 27.01.06, 15:40
              > Slowo 'laktator' cos mowi? 2-3 karmienia w ciagu dnia tak mozna zalatwic.

              nie bądź śmieszna - pieprzyc sie z laktatorem w imię czego?
              RÓWności?
              bicia serca Matki laktatorem nie załatwisz...

              > Poza tym, nie kazda kobieta chce i moze karmic piersia.

              jak to nie chce?
              to jej zasrany obowiązek - nie ma nic lepszego dla dziecka w pierwszym półroczu
              życia...;
              jesli nie moze to jet to "nieszczęście" - świadoma rezygnacja z tego
              dobrodziejstwa to co najmniej nierozwaga....

              eeeh - propaganda
              uszanowanie

              • vivian.darkbloom Re: polityka pronatalistyczna 27.01.06, 15:48
                Widzę, że dla ciebie kobieta to maszyna do rodzenia dzieci - urządzenie karmiące
                marki Matka.
              • ar.co Re: polityka pronatalistyczna 27.01.06, 19:30
                A ja kiedyś przeprowadziłem krótką sondę wśród znajomych - i okazało się, że
                ci, którzy byli najkrócej karmieni piersią (nie dłużej niż miesiąc) są w
                dorosłym życiu najbardziej samodzielni, twórczy i znacznie lepiej radzą sobie z
                problemami niż rzekomi "szczęśliwcy" karmieni piersią przez pół roku czy
                dłużej. I wcale nie są bardziej podatni na choroby. Może próba nie była
                reprezentatywna - ale objęła jakieś 30 osób w wieku co najmniej dwudziestu
                kilku lat, w środowisku naukowym (od magistra do doktora habilitowanego
                włącznie), co też o czymś świadczy.
                • dunia77 Re: polityka pronatalistyczna 27.01.06, 22:48
                  I wszyscy dokladnie wiedza, czym i ile byli karmieni, LOL :-))
                • markmig Re: polityka pronatalistyczna 28.01.06, 21:34
                  Pierdu, pierdu...
          • markmig Re: polityka pronatalistyczna 28.01.06, 21:32
            Bezmyślny... Tu nie chodzi w tym wypadku nawet o karmienie (chociaż nie jest to
            takie niemożliwe...) tylko o opiekę nad dzieckiem. Ale jak ty wolisz iść na
            piwo, zamiast nawet po południu wrócić do domu i zająć się niemowlęciem, to
            oczym z tobą rozmawiać?
      • koloratura1 Re: podstawowy mit 27.01.06, 23:17
        vivian.darkbloom napisała:

        >
        > Celem polityki prorodzinnej (...) powinno byc zachęcenie ludzi dobrze
        > sytuowanych do posiadania większej ilości dzieci - bo oni mają pieniądze żeby
        > te dzieci wychować i wykształcić. Tylko czy to jest wykonalne?

        Wątpię.

        Może właśnie ludzie dobrze sytuowani - a zwłaszcza zdecydowana ich większość,
        choć są, oczywiście, wyjątki - są dlatego dobrze sytowani, że nie posiadają
        większej liczby dzieci? Nie sprawili sobie dziecka, a zwłaszcza większej ich
        liczby, zanim pokończyli edukację, nabrali doświadczenia w zawodzie, a i potem,
        przez cały okres pracy zawodowej, kobieta nie ryzykowała utraty pracy lub
        chodźby "wypadnięcia" z zawodu (oderwanie od pracy to ryzyko cofnięcia się w
        rozwoju zawodowym, odcięcie od nowych trendów, itp.).
    • ksiaze.ciemnogrodu Re: Skąd wziąć więcej dzieci? 27.01.06, 12:12
      co za durne pytanie? z seksu!
    • kosciol.mlodziezy.psychicznej Jedynym prawdziwym autorytetem w tematyce 27.01.06, 13:03
      rodziny jest dla mnie pracownik Politechniki Krakowskiej- inzynier Antoni
      Zięba. Wie on wszystko na temat rodziny i aborcji bo sam sobie taką aborcję
      zrobił. Była to aborcja mózgu. Szlendak nie jest żadnym specjalistą. Potrafi na
      zajęciach ze studentami robić tylko śmichy-chichy. Socjologowie nie wiedzą nic
      o rodzinie. Całą wiedzę posiedli inżynierowie z Politechnik i złodziejka z ZOZ-
      u-Wujkowska.
    • krzysztof3 Panie Szlendak, toć to socjo-polo po toruńsku 27.01.06, 15:17
      tragedia. panu doktorowi pomyliła się najwidoczniej socjologia z politologią
      a'la polonaise - takie socjo-polo i to z [umysłowego] zadupia. fajnie nawet
      pan zaczął, ale im dalej tym gorzej. i po co to wysilanie się na prof. jadzię
      sz.? ani podobny temperament, doświadczenie czy lekkość pióra - jedyne co
      wspólne, to umiejętność zrażania nawet średnio-liberalnie nastawionych 'do
      tematu'
      • vivian.darkbloom ech.... 27.01.06, 15:50
        5 i troche wersów o socjopolo i umysłowym zadupiu etc. oraz zero wersów
        uzasadniających tychże 5 i trochę wersów. Jakież to typowe!
    • theworst jak to jest z tym wiekiem 27.01.06, 16:37
      "Może państwo nie powinno stresować kobiet twierdząc - ustami zatrudnianych
      przez siebie lekarzy - że muszą urodzić przed trzydziestką, bo wtedy jest
      najzdrowsze, tylko zamiast tego wykorzystać wszelkie środki, żeby kobiety
      rodziły zdrowe dzieci wtedy, kiedy chcą je mieć?"

      Chodzi o to, że wczesna pierwsza ciąża jest "zdrowa" zarówno dla dziecka jak i
      dla matki. Wraz z wiekiem wzrasta ilość dzieci rodzinych z np. zespołem Downa, a
      u matek np. ryzyko raka piersi. Nie chcę się tu narazić środowisku feministek (z
      którym sympatyzuję), ale takie są fakty.

      "Przecież medycyna i badania prenatalne rozwijają się w zawrotnym tempie.
      Dofinansowanie przez państwo metod sztucznego zapłodnienia jest tu jak
      najbardziej na miejscu."

      I właśnie tu się wszystko rozbija o kasę. Wystarczy popatrzec na dofinansowanie
      polskich szpitali.
    • theworst Re: Skąd wziąć więcej dzieci? 27.01.06, 16:56
      pantera01 napisał:

      > nalezy autora
      > pochwalic ze nie doradza sprowadzania imigrantow z jakichs zacofanych ( i
      > kolorowych) rejonow swiata jako panaceum na brak dzieci w Polsce.

      Co masz przeciw "kolorowym rejonom świata"?

      > Po pierwsze
      > musimy zwiekszyc liczbe dzieci, co do tego to chyba nikt nie ma watpliwosci

      Ja mam wątpliwości. Bo nie chciałbym jako dorosły człowiek miec świaqdomości, że
      nie jestem dzieckiem miłosci rodziców, tylko "zrobiono" mnie dla dobra ojczyzny,
      czy becikowego.

      > Nawolywanie do zmiany mentalnosci ludzi to po prostu walka
      > z wiatrakami.

      on nie nawołuje, tylko mówi o faktach dokonanych.

      > rodziny
      > tradycyjne byly, sa i najprawdopodobniej beda najlepszym otoczeniem dla
      > rodzenia i wychowywania dzieci, przyszlych obywateli.

      Jakieś argumenty?
      • pantera01 Re: Skąd wziąć więcej dzieci? 28.01.06, 02:27
        Co masz przeciw "kolorowym rejonom świata"?
        >
        Duzo.
        Ja mam wątpliwości. Bo nie chciałbym jako dorosły człowiek miec świaqdomości, ż
        > e
        > nie jestem dzieckiem miłosci rodziców, tylko "zrobiono" mnie dla dobra
        ojczyzny
        > ,
        > czy becikowego.
        To Twoj problem jesli myslisz w tych kategoriach, nie moj.

        on nie nawołuje, tylko mówi o faktach dokonanych.
        Jesli to sa fakty to sw. Mikolaj przychodzi 6 grudnia.

        Jakieś argumenty?
        Cala masa badan naukowych.
        • theworst Re: Skąd wziąć więcej dzieci? 30.01.06, 13:28

          > on nie nawołuje, tylko mówi o faktach dokonanych.
          > Jesli to sa fakty to sw. Mikolaj przychodzi 6 grudnia.

          Paplać sobie możesz

          > Jakieś argumenty?
          > Cala masa badan naukowych.

          Troszkę czytałem w tym kierunku, głównie o wpływie budowy mózgu na orientację
          seksualną i wyniki wskazują na spory związek. A, jak się zapewne domyślasz,
          budowy mózgu samemu sobie zmienić nie można.
          Jeśli twierdzisz inaczej, to wypróbuj to na sobie.
          • pantera01 Re: Skąd wziąć więcej dzieci? 31.01.06, 00:14
            Czyle jednak wierzysz ze Mikolaj przychodzi 6 grudnia?
            Do dnia dzisiejszego nie ma zadnych przekonujacych dowodow na zwiazek budowy
            mozgu z orientacja seksualna.
    • golcon Czy potrzebne jest wymuszanie rodzenia dzieci? 27.01.06, 18:35
      Podstawowym argumentem zwiększonego płodzenia dzieci, jest zapewnienie siły
      roboczej zdolnej do utrzymania emerytów, tak twierdzą fachowcy z PiS, LPR.
      Jest to argument anachroniczny oparty na założeniu, że wzrost gospodarczy
      proporcjonalny jest do liczby zatrudnionych. Tak było w gospodarce prymitywnej.
      W dobie automatyzacji i robotyzacji procesów przemysłowych będziemy mieli
      nadmiar siły roboczej. W krajach bardziej rozwiniętych mamy ogromną migrację
      ludzi do sfery usług, gdzie w niedalekiej przyszłości będziemy obserwować nowe
      technologie obsługi, wymagające coraz mniejszej obsady ludzkiej.
      Zatem polityka rzadu wymuszająca zwiększanie "pogłowia ludzkiego" zakłada
      w istocie zahamowanie rozwoju technologicznego, czyli względnego spychania
      Polski w zacofanie .
      Komu więc potrzebne są nadmiarowe dzieci, czyli dzieci spłodzone przez
      wymuszone mechanizmy państwa?.
      Słusznie zauważył jeden z forumowiczów; w największym zakresie z nowej oferty
      państwa będą korzystać ludzie mało zarabiający, już korzystający z opieki
      socjalnej. Te spłodzone dzieci muszą być praktycznie całe życie na garnuszku
      państwa, wymagać to będzie ogromnych pieniędzy. Pominę fakt, że znaczny procent
      tych dzieci przeniesie dziedziczne obciążenia swych rodziców, bezradność
      życiową, skłonności do alkoholu i inne patologie. Spirala potrzeb będzie się
      nakręcać. Popytajcie specjalistów od Opieki Społecznej, powiedzą Wam, że całe
      pokolenia ustawiają się po pomoc.
      Konkludując, przyjęta teza, że dzieci będą pracować na emerytów jest pozbawiona
      racjonalnych podstaw.
      Emeryci powinni sami wypracować sobie emerytury, tylko niech państwo ich nie
      okrada ( Skąd te pałace ZUS-owskie i tysiące pracownikó w dobie komputeryzacji
      tej instytucji?.)
      Uważam, że Państwo powinno prowadzić delikatną politykę prorodzinną a nie
      nachalną typu becikowe, plecakowe, itp. Niech dzieci rodzą ci którzy mają ku
      temu warunki, którzy tego pragną. Dziecko powinno oznaczać ciągłość rodową a
      nie dodatkową kasę na flaszkę.
      Oznacza to, że trzeba najpierw wyeliminować bezrobocie, zapewnić społeczeństwu
      względny dobrobyt a wtedy propagować model rodziny wielodzietny.
      • ar.co Re: Czy potrzebne jest wymuszanie rodzenia dzieci 27.01.06, 19:33
        "Komu więc potrzebne są nadmiarowe dzieci, czyli dzieci spłodzone przez
        wymuszone mechanizmy państwa?."
        Otóż to. Czyżbyśmy koniecznie rzeczywiście potrzebowali kogoś, kto zastąpi
        obecne 2 (albo więcej) miliony bezrobotnych? A może zwolennicy zwiększania
        pogłowia Polaków liczą, że im ilość przejdzie w jakość?
      • abhaod Re: Czy potrzebne jest wymuszanie rodzenia dzieci 27.01.06, 23:14
        zapomniales o kosciele, ktory potrzebuje biednych, jako argument na swoje istnienie
      • krzych.korab Re:Każde dziecko to chrzest i pogrzeb. To ekonomia 28.01.06, 09:09
        Nauczy się je że najważniejsza to rodzina i w imię rodziny i dla rodziny będzie
        kraść i oszukiwać. Rodzice zapatrzeni w "polityków" nie uczą dzieci
        Ojczyzna,Honor,Bóg. Państwo na pierwszym miejscu stawia Boga,potem Honor i
        Ojczyzna. Dla chleba Panie dla chleba. Tak naprawdę bezdomni i bezrobotni
        którzy wyrosną z tych narodzonych dzieci będą obchodzić tylko tych którzy z nich
        żyją.
    • bartekr1 Adam Smith 27.01.06, 20:13
      Już Adam Smith, genialny filozof, w swojej pracy "Badania nad naturą i
      przyczynami bogactwa narodów" pisał między innymi, że "Zapotrzebowanie na ludzi
      z konieczności reguluje produkcje ludzi." Wystarczy te słowa odnieść do
      dzisiejszej polskiej rzeczywistości.

    • piekielnica1 Re: nie ma lekko 27.01.06, 22:46
      Trzeba się mozolić nad aktem prpkreacji wytężając całą energię w czynność
      docelową.
    • lucky81 Skąd wziąć więcej dzieci? 27.01.06, 22:49
      Trzeba było chodzić na lekcje seksuologii w szkole ;)
    • lucky81 Skąd wziąć więcej dzieci? 27.01.06, 22:52
      Jak ktoś chce mieć więcej dzieci, to raczej sam będzie wiedział, jak to zrobić.

      Jak ktoś nie chce, to proszę go nie "zachęcać" przy pomocy moich pieniędzy, bo
      mi na tym nie zależy.
      • lucky81 Re: Skąd wziąć więcej dzieci? 27.01.06, 22:54
        Dodam: a jak mi zacznie zależeć, to sam będe prywatnie ich do tego zachęcał.
        Jak komuś zależy na dzieciach u innych, to niech sam płaci becikowe czy inne.
    • abhaod potrzebujemy takze wiecej bezrobotnych, wiecej 27.01.06, 23:06
      bezdomnych, mniej komputerow, mniej automatow itd. itp.
    • aw34 Re: Skąd wziąć więcej dzieci? 28.01.06, 00:30
      Zwłaszcza te podjazdy do pabu są tu istotne. Ciekawe jak będą funkcjonowały te
      dzieci włóczone przez swoje efemeryczne mamy po pabach, centrach handlowych i
      podrzucane do osrodków opieki. Cała rzecz w tym, że ludzie zrobili się wygodni
      i dość egoistyczni a wszelka niedogodność związana z posiadaniem dziecka ich
      przeraza. Zrezygnować z wiekszego mieszkania, samochodu, wczasów dla dziecka?
      Lepiej kupmy sobie rasowego pieska.Znam niestety takie rodziny. Znam również z
      racji zawodu dzieci wychowujące się w pseudo rodzinach nad jakimi zachwyca się
      autor. Wiele z tych dzieci nie radzi sobie z zawiłą sytuacją rodzinną i w
      efekcie wymagają pomocy specjalisty. Na ile możemy jeszcze zaradzić złu
      propagujmy tradycyjna rodzinę.
    • gobi03 kraj bez dziadków - słyszałem kiedyś o Związku Rad 28.01.06, 01:22
      Kim jest dla chłopca córka poprzedniej żony obecnego męża jego matki, spłodzona
      w czasach panieńskich? Kim jest syn obecnego męża jego rodzonej matki, z
      przedpoprzednigo małżeństwa?
      Pamiętacie, co powiedział Bill Cosby jakiś rok temu - chłopcze, jak idziesz na
      k... to zastanów się co robisz, bo może będziesz pieprzyć swoją własną ciotkę!
      Dla mnie to jednak tylko margines.
      Ja tam widziałem wyłącznie dwa rodzaje rodzin: pełną (choć bez dziadków - nie
      wiem czemu) i niepełną, dysfunkcyjną. Powiedzmy wyraźnie: dziecko ma dobre
      warunki do rozwoju w rodzinie pełnej. Może nie jest to gwarancja na 100%, nie
      podkreślam też wyłączności rodzin pełnych, ale to właśnie jest NORMA.
      • grzestoro po to sa wojny 28.01.06, 01:43
        No jak to skad wziasc?
        W Iraku sa miliony dzieci bez rodzicow, ktorych pomoglismy amerykanom zabijac.
        W czym rzecz?
        Kradniemy rope i dzieci. I kasa sie zgadza.
    • robinhood101 Sprowadzcie z Indii, rasa wam sie zrobi ladniejsza 28.01.06, 05:31
      Polacy beda mieli piekne ciemne wlosy i ciemniejsza skore. A nie bedziecie
      mieli juz tych rozowych, lysych niemowlakow, ktore wygladaja jak swiniaczki.
      • robinhood101 Re: Sprowadzcie z Indii, rasa wam sie zrobi ladni 28.01.06, 05:35
        Acha dobrze by bylo takze, gdyby Polacy przestali zabijac i maltretwac te
        dzieci, ktore istnieja. A zamiast wyrzucac nowonarodzone dzieci na smietniki
        lepiej, zebyscie je zostawiali w szpitalu.....Polska, to kraj, ktory ma
        statystycznie najwiecej na swiecie przestepstw popelnionych przeciwko dzieciom.
    • michnix2 Skad GW bierze takich 'yntelygentow'??? 28.01.06, 08:31
      Lewacka GW jak zwykle stawia wszystko na glowie. Najpierw domagaja sie idiotycznych 'praw socjalnych', wysokich podatkow, ZUS-ow, a pozniej placza, ze jest niski przyrost naturalny... To jest tak, jakby GW zrobila akcje 'Dogrzewaj sie sam - zapal sobie ognisko w domu', a potem debatowala, co zrobic, by zmiejszyc ilosc pozarow...

      Sprawa jest, prosze lewakow, bardzo prosta: wystarczy obnizyc podatki (zeby ludzie mieli wiecej pieniedzy na dzieci i nie tylko) i zlikwidowac przymus ubezpieczenia emerytalnego (czyli ZUS, a wtedy ludzie zrozumieja, ze dzieci to inwestycja, a nie przeszkoda w karierze).

      Proste? Zbyt proste, by przecietny lewak zrozumial.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka