Dodaj do ulubionych

Wielki Mur Rosyjski - futurologia

01.02.06, 21:40
Ten Borys to cwany gość. Za jeden artykuł zapłaciły mu Nowe Wremja, a drugi
raz GW. Dobrze wiedział, że takiego numeru w Polsce nie przepuszczą. Przecie
to miód na polskie dusze - taki obrazek Rosji. A Polacy twierdzą, że na Kremlu
nie mają poczucia humoru! Chyba bez akceptacji Putina nie mogli by tego
opublikować, o tym wie każdy Polak.
Obserwuj wątek
    • eva15 Re: Wielki Mur Rosyjski - futurologia 01.02.06, 23:03
      lubat napisał:

      > Ten Borys to cwany gość.

      A nas tumani swoim nazwiskiem. Głupa rżnie
      • naf-naf Glupio,nawet jak na "rosyjskiego demokrate" 01.02.06, 23:22
        I doskonale tlumaczy ich calkowita polityczna jalowosc.
        • ubu66 a ty zaraz na powaznie, pośmiac sie dobra rzecz 02.02.06, 09:48
          a może jakas refleksja przy okazji ? Ciekawe czy nazwisko jest prawdziwe czy to
          tylko ksywka
          • naf-naf Moje- jak najbardziej! 02.02.06, 11:52
            Tumanowa-tez czesto bywa "Echo MOskwy".Ze z dowcipnoscia ma problem-fakt.
    • wasylzly Re: Wielki Mur Polski - futurologia 02.02.06, 00:21
      mi sie tam wydaje, ze o ile Rosjan niedlugo bedzie stac na mur ze zlota, odzileajacy to Panstwo od reszty "zdemokratyzowanej" nedzy na zachod od jej granic, tym na Ukrainie, Polsce i wytworach pseudo-demokracji, zniknie naturalny wrog Rosja, a wtedy znajac historie tych krajow, rzuca sie sobie do gardla, albo skocza jeszcze wyzej w zebracza kase z Unii.
      Gdybysny my Polacy stawiali taki mur, chroniacy inneg kraje przezd polskim totalitaryzmem, populizmem, zasciankiem, z czego go postawimy, ze slamianych lapci?
    • slowianska_dusza Takie same problemy 02.02.06, 01:25
      To prawdziwa zuchwałość wykpiwać: "duchowość, świętość, samoistność" Wielkiej
      Rosji. Zróbcie towarzysze porządek z tym Tumanowem!

      A poważnie.
      U nas zamiast tego co powyżej mamy: religijność, wartości chrześcijańskie,
      wrażliwość, umiłowanie wolności, itp.. Niestety, po katowickim nieszczęściu
      widać że pewne problemy mamy dokładnie takie same jak Rosjanie. Wydawało się,
      że u nas takie katastrofy jak na basenie w Moskwie i jeszcze gdzieś bardziej na
      wschód w centrum handlowym (było to niedawno, ale nie pamiętam gdzie) są
      niemożliwe. Niestety są możliwe. Nam się tylko wydawało że tak bardzo
      odskoczyliśmy. Może warto zacząć współpracować z Rosjanami i jeszcze z Niemcami
      (u nich też była niedawno zimowa katastrofa budowlana na lodowisku, choć było
      dużo mniej ofiar) żeby uniknąć podobnych nieszczęść w przyszłości.
      • slowianska_dusza Re: Takie same problemy 02.02.06, 01:42
        slowianska_dusza napisał:

        > Może warto zacząć współpracować z Rosjanami i jeszcze z Niemcami
        > (u nich też była niedawno zimowa katastrofa budowlana na lodowisku, choć było
        > dużo mniej ofiar) żeby uniknąć podobnych nieszczęść w przyszłości.

        Choćby dlatego że "co dwie głowy to nie jedna", czyli jak się połączy mądrość i
        doświadczenie z głów niemieckich, polskich i rosyjskich (kolejność
        alfabetyczna), to wnioski powinny być mądrzejsze niż tylko z polskich.

        A w ogóle, to jestem bardzo przygnębiony. Nasze państwo jest w gorszym stanie
        niż myślałem. I to nie jest wina Kaczorów, tylko poprzednich ekip. Te hale
        wystawowe w Katowicach miały tylko 5 lat! Zastosowano w nich rozwiązania i
        materiały typowe dla Hiszpanii. I jeszcze po ujawnieniu usterek z dachem w 2002
        roku rzeczoznawca i sąd stwierdzili że wszystko jest OK. A już coś takiego
        powoduje że wszystkiego się odechciewa:
        "W listopadzie 2005 r. sąd zgodził się z opinią biegłego. "Nie można również
        wymagać od przeciętnego właściciela lub zarządcy budynku wiedzy koniecznej dla
        oceny, kiedy opady śniegu zagrażają konstrukcji konkretnego budynku" - czytamy
        w uzasadnieniu wyroku. Zdaniem sądu nie można spółce MTK zarzucić, że nie
        dochowała należytej staranności o dach. Sąd przyznał jej odszkodowanie - 257
        992,67 zł."
        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3142748.html
        Przecież to jest dno! Takie prawo, sądy, eksperci i państwo TO KPINA.
        Przestańmy patrzeć z wyższością na Rosjan, nie jesteśmy dużo lepsi.
        • ubu66 współpraca w zakresie odsniezania dachów 02.02.06, 09:44
          Drugi Tumanow.
          • slowianska_dusza Re: współpraca w zakresie odsniezania dachów 02.02.06, 10:18
            ubu66 napisała:

            > Drugi Tumanow.

            Myślałem raczej o standardach projektowania, wytrzymałości konstrukcji, doboru
            materiałów do obiektów wielkopowierzchniowych, kontroli odpowiednich służb.
            Utrzymanie też jest ważne, jak inteligentnie zauważyłaś.
            • ubu66 wystarczy stosowac sie do przepisów 02.02.06, 17:21
              w przypadku zawalonej hali prepisem było: odśnieżanie dachu
    • piotrpsp Re: Wielki Mur Rosyjski - futurologia 02.02.06, 02:34
      Muru nie bedzie, ceny energii (nie tylko ropy) beda szly do gory, mysle ze zart
      chybiony.
      • aramba Re: Wielki Mur Rosyjski - futurologia 02.02.06, 10:51
        W krotkiej perspektywie - masz racje. A w dluzszej? Wiesz, nikt nie chce placic
        po 100 dolarow za barylke ropy. Tak samo kiedys ludziom odechcialo sie
        podrozowac konno.
    • nie_dla_tarczy POLSKA 2010- 2025 03.02.06, 12:34
      Referendum z 2004 r. było tylko formalnością: ogromna większość Polaków
      opowiedziała się za wejściem Polski do Unii Europejskiej. Głęboki kryzys w
      praktycznie wszystkich sferach życia sprawiał, że większość tak społeczeństwa
      jak i klasy politycznej w akcesji widziała ostatnią deskę ratunku. Cud się
      jednak nie zdarzył.
      Po 1 maja 2004 r. Polska pozostała głęboką prowincją Europy, jej - jak to
      nazwali wyznawcy modnej niebawem „teorii zależnego niedorozwoju” - wewnętrznymi
      peryferiami. Polsce nie udało się włączyć do twardego rdzenia Unii (Niemcy,
      Francja, Beneluks), które stworzyło ścisłą federację, tzw. potocznie
      „Frankonię”, narzucającą swoją wolę pozostałym krajom kontynentu. Rywalizacja
      technologiczna Europy z Ameryką Północną ograniczała środki przeznaczane na
      pomoc dla zacofanych regionów. „To wojna, ekonomiczna wojna, a w czasie wojny
      pierwszeństwo ma front” - powiedział pierwszy prezydent Stanów Zjednoczonych
      Europy, Joschka Fischer. Polska opinia publiczna skomentowała to zgryźliwie:
      „Widocznie w każdym domu, nawet tym wspólnym europejskim, potrzebna jest komórka
      na rupiecie”. Później zbliżenie europejsko-amerykańskie wobec rosnącej potęgi
      Chin montujących szeroką „trójkontynentalną” koalicję krajów Peryferii
      uniemożliwiło polskim rządom wygrywanie sprzeczności między Brukselą i Waszyngtonem.
      Stąd ambiwalentna ocena pierwszych dekad XXI w. Z jednej strony były czasem
      szybkiego postępu, wzrostu gospodarczego, modernizacji technologicznej i
      spektakularnej pomyślności społecznej. Zarazem jednak - paradoksalnie - były
      kontynuacją „permanentnego kryzysu” ekonomiki polskiej ostatniej ćwierci XX w.
      Najwięcej zrobiono dla polskiej burżuazji i dla zachodnioeuropejskich turystów
      (hotele, kluby, restauracje, domy gry, budownictwo willowe, drogi), choć
      skorzystała i klasa średnia. Warszawę zmodernizowa­no i rozbudowano. W
      niektórych dziedzinach Polska przodowała w Europie Wschodniej. Wyspa posiadała
      największą liczbę stacji telewi­zyjnych, zajmowała drugie miejsce w Europie
      Wschodniej pod względem motoryzacji. Polska wy­kształciła wielu dobrych lekarzy
      i inżynierów, zresztą imponowała liczbą studentów (choć poziom nauki
      uniwersyteckiej nie był zbyt wysoki).
      Rozwój gospodarczy był jednak selektywny: rozwijały się tylko te branże, które
      produkowały na eksport. Płytki rynek wewnętrzny nie był w stanie zapewnić zbytu
      przedsiębiorstwom krajowym. Rolnictwo wciąż było liczącym się sektorem
      gospodarki, zaopatrując w tanią żywność Zachód. Nowe inwestycje w rolnictwie
      koncentrowały się w wielkich, nowoczesnych i wydajnych gospodarstwach typu
      farmerskiego, produkujących na eksport do „starej” Europy. Rozwarstwienie wsi
      postępowało, niemała część gruntów uprawnych leżała odłogiem. Wiele z nich
      wykupywały wielkie firmy, traktując to jako lokatę kapitału; część z tych
      gruntów odstępowana była jednak rolnikom w krótkoterminową dzierżawę.
      Zarówno pod względem gospodarczym, jak i społecznym rosły dawniej już wyraźne
      różnice regionalne. Struktura zawodowa była typowa dla kraju pozornie
      rozwiniętego, a w istocie stanowiącego całkowicie zależny suplement do wyżej
      rozwiniętej metropolii. Przepaść dzieliła niewielką Polskę A (Warszawa i
      okolice, parę większych miast, a ściślej ich dzielnic śródmiejskich, nieliczne
      enklawy, w których zainwestowały zachodnie korporacje) - kraj najnowszej
      techniki, zachodniej cywilizacji i konsumpcyjnego stylu życia, od daleko
      rozleglejszej Polski B - kraju miejskiej i wiejskiej biedoty, blokowisk i
      bezrobocia (w 2020 r. 16 proc. bezrobotnych i 18 proc. częściowo zatrudnionych).
      Mieszkańcy Polski A (tzw. „Europolacy”) uczestniczyli w rynku unijnym i starali
      się stylem życia naśladować klasę średnią Europy Zachodniej. Mieszkańcy Polski B
      (zwani pogardliwie „Polaczkami”) żyli w kręgu rynków lokalnych, obsługiwanych
      przez małe firmy bez europejskich certyfikatów, często ukryte w „szarej
      strefie”. Infrastruktura na prowincji nieraz nie tylko nie rozwijała się, ale
      wręcz ulegała dewastacji.
      Wyobcowanie ze społeczeństwa klasy wyższej i znacznej części warstw średnich,
      znajdujące uzasadnienie w ideologii lojalności wobec Wielkiej Ojczyzny - Europy,
      rodziło negatywne zjawiska społeczne: służalczość wobec zachodniego kapitału,
      brak jakichkolwiek cnót obywatelskich, wszechobecna korupcja bez żadnych
      zahamowań i skrupułów, dorobkiewiczostwo podniesione do rangi cnoty. Nad polską
      kulturą zawisło poważne niebezpieczeństwo. „Denacjonalizacja” i spłycenie
      kultury masowej wiązało się ściśle z zapaścią w sferze oświaty. Pod wpływem
      środków masowego przekazu ulegał poważnemu zachwaszczeniu język polski. Polska
      miała wyjątkowo złą opinię w całej Europie (pijaństwo, prostytucja, ban­dytyzm,
      przekupstwo, służalczość).
      W 2010 r. w wyborach prezydenckich zwyciężył lider Odrodzonej Lewicy (koalicja
      dawnego SLD i Unii Lewicy wsparta przez Samoobronę) Adam Gierek. Wielu Polaków
      sądziło, że nowy szef państwa prowadzić będzie politykę prosocjalną. Jednakże
      Gierek postanowił udowodnić, że jest politykiem przewidywalnym i
      „cywilizowanym”, w ten sposób zamierzał pozyskać klasę średnią a zwłaszcza
      inteligencję, bez poparcia której nie był w stanie rządzić państwem. Rząd
      Odrodzonej Lewicy zdystansował się od swych radykalnych zwolenników, wycofał się
      z „populistycznych” projektów, prowadził politykę represji wobec dzikich
      strajków robotniczych. Raz po raz wychodziły na jaw wielkie malwersacje i afery
      korupcyjne wiążące burżuazję z aparatem rządowym.
      Przeciw pleniącej się korupcji wystąpili członkowie Samoobrony z Andrzejem
      Lepperem czele, w 2013 r. zreorganizowani w nową partię polityczną pod nazwą
      Stronnictwo Ludu Polskiego. Ci tzw. „ludacy” podkreślali swój patriotyzm i
      przywiązanie do dosłownie rozumianej demokracji, głosili radykalne, demagogiczne
      wręcz poglądy opozycyjne, lecz poza nawoływaniem do uczciwości program
      społeczno-polityczny mieli niezbyt jasny. Jednakże zyskali duże wpływy wśród
      radykalnego drobnomieszczaństwa, części robotników a zwłaszcza miejskiej i
      wiejskiej biedoty.
      Wprawdzie Lepper stanął do walki wyborczej, lecz zwycięstwo w 2014 r. odniósł
      współpracownik Gierka - Roman Jagieliński. Rządy Jagielińskiego stanowiły
      kontynuację polityki Odrodzonej Lewicy czy wręcz pogłębienie. Nie ustawały
      praktyki korupcyjne wedle starej formuły T.K.M., przekupstwo i uczestnictwo w
      różnych aferach stało się standardem obyczajów politycznych. W polityce
      zagranicznej i wewnętrznej Polska podporządkowała się całkowicie Brukseli.
      Bruksela wymuszała kolejne cięcia w wydatkach socjalnych i dalszą deregulację
      rynku w imię rywalizacji z USA i ChRL. Polska musiała też brać udział w
      interwencjach zbrojnych przeciw „państwom bandyckim” i międzynarodowemu
      terroryzmowi.
      Przeciw chwiejnej i nieudolnej polityce rządu występowały w masowych
      demonstracjach najróżniejsze siły: zarówno pracownicze związki zawodowe jak
      środowiska biznesu i inteligencji, zarówno prawica i liberałowie, pamiętający
      Odrodzonej Lewicy jej populistyczne i PRL-owskie korzenie, jak radykalna lewica
      (trockizująca Nowa Lewica, neostalinowska Komunistyczna Partia Polski).
      Gwałtowną kampanię antyrządową w imię sanacji obyczajów politycznych prowadzili
      też populiści z SLP. W kraju narastał chaos, przestępczość, korupcja. W takiej
      sytuacji miały odbyć się wybory zaplanowane na 2018 r.
      Niedługo przed wyborami w wypadku samochodowym, o spowodowanie którego działacze
      SLP oskarżali służby specjalne, zginął Lepper. Początkowo wszystkich trzech
      głównych kandydatów na prezydenta zdawało się mieć wyrównane szanse. Komisja
      Europejska stawiała jednak na Andrzeja Olechowskiego, reprezentanta liberalnego
      Frontu Demokratycznego (Partia Demokratyczna, Platforma Obywatelska,
      Socjaldemokracja Polska). By zwiększyć jego szanse ucieknięto się do
      manipulacji.
      • nie_dla_tarczy Re: POLSKA 2010- 2025 03.02.06, 12:39
        Z wyborów w ostatniej chwili wycofał się lider konserwatystów Jarosław
        Kaczyński, a kandydata Odrodzonej Lewicy Józefa Oleksego skompromitowały
        ujawnione przed wyborami rewelacje o jego agenturalnych powiązaniach. W kampanię
        propagandową na rzecz Olechowskiego zaangażowały się nie tylko największe media
        i środowiska biznesu, ale też uzależnione od unijnych dotacji organizacje
        pozarządowe czy nawet instytucje publiczne. Olechowski wygrywa otrzymując 50,7 %
        głosów, przy rekordowo jednak niskiej frekwencji.
        Priorytetem Olechowskiego jest modernizacja Polski, umożliwiająca wejście do
        strefy euro a następnie - do Stanów Zjednoczonych Europy. Nie mogło jednak
        dokonać się to bezboleśnie. Reżim przyjmuje charakter autorytarny, potocznie
        nazywany jest „dyktaturą profesorów”: Balcerowicza (finanse), Geremka (stosunki
        europejskie), Zolla (sprawy wewnętrzne). Sprzyjająca Olechowskiemu „Gazeta
        Wyborcza” piórami swych publicystów aprobuje konieczność „oświeconego
        absolutyzmu” umożliwiającego przeprowadzenie niezbędnych reform. Olechowski,
        repre­zentujący prozachodni odłam burżuazji polskiej, zrobił niemało dla
        stworzenia na wyspie konsumpcyjnego społeczeństwa niedorozwoju. Jego strategia
        polegała na oferowaniu dobrobytu również „od góry” i etapami, wedle teorii
        „skapywania bogactwa”. Dla swojej polityki uzyskuje carte blanche od Brukseli.
        Zmanipulowane wybory ocenione zostały negatywnie i przyjęte z oburzeniem przez
        dwa wielkie polskie ugrupowania po­lityczne: narodowo-katolicką Ligę Polskich
        Rodzin i lewicujących ludaków. Wstrzymały się one jednak z jakąkolwiek
        antyrządową akcją masową (niektórzy próbowali szukać poparcia... Komisji
        Europejskiej w walce z Olechowskim). Tylko słaba i izolowana w społeczeństwie
        Nowa Lewica usiłowała - bez większego powodzenia - zorgani­zować demonstracje w
        Warszawie, Łodzi i Chorzowie.
        Spora liczba Polaków była zdezorientowana i wierzyła, że rządy Olechowskiego
        okażą się lepsze od znienawidzonej „kleptokracji” Jagielińskiego. Prezydent
        uzyskał trwałe poparcie większości wielkiej burżuazji i części klas średnich, a
        przejściowo również niektórych odłamów klasy robotniczej, które dały wiarę
        demagogii skorumpowanych, pozostających na żołdzie władz działaczy związkowych.
        Jednakże ograniczanie wolności wypowiedzi, areszty, usuwanie z władz
        przeciwników prezydenta, rozbijanie demonstracji, wszystko to wzmogło opozycję.
        Wyraźnie ujawniła się ona w środowisku studenckim. Na radykalizację młodzieży
        akademickiej wpłynęła zarówno niewydolność szkół wyższych, jak i - przede
        wszystkim - brak perspektyw. W tych warunkach ostatnie przy­gotowania do
        powstania kończyła grupa młodych ludzi kierowanych przez Filipa Kantora. Ten
        młody człowiek szybko zdobył sobie wielką popularność jako człowiek otwarty,
        uczciwy, poważnie traktujący swe przekonania. Środowisko studenckie, bardzo
        pobudliwe po­litycznie, wciągnęło go w nurt działań politycznych. Kantor
        piętnował korupcję i dwulicowość rządzących polityków, zwalczał dyskryminację
        krajowców, występował przeciw korporacjom. Związał się z Samoobroną Ludu
        Polskiego kandydując nawet z ramienia ludaków w wyborach 2018 r. do parlamentu.
        Polityczne poglądy Kantora i jego najbliższych kolegów dość długo były
        nieskrystalizowane, wewnętrznie sprzeczne, kształtujące się pod wpływem różnych
        ideologii. Kantor prze­szedł zresztą poważną ewolucję ideową. Młody stu­dent i
        adwokat umiał dobrze obserwować i bardzo wiele czytał. Pozosta­wał pod urokiem
        legendy „Komendanta” - Józefa Piłsudskiego - i społecznych encyklik Jana Pawła
        II, ale studiował też myślicieli politycznych pokroju Chomsky’ego czy
        Wallersteina. Uczulony od młodych lat na wyzysk i niesprawiedliwość społeczną, a
        zwłaszcza na nieuczciwość i korupcję, wrażliwy na hasła patriotyczne, sądził
        początkowo, iż trapiące Polskę plagi można zlikwidować na drodze swoistej
        rewolucji moralnej. Przemyślenia te złożyły się na program, z jakim Kantor
        rozpoczynał w lipcu 2019 r. swoją rewolu­cyjną drogę. Podniesienie podatków dla
        najwyżej zarabiających, rozbudowa systemu świadczeń socjalnych, sanacja
        publicznej służby zdrowia, zmniejszenie bezrobocia poprzez roboty publiczne,
        reforma i upowszechnienie oświaty, rozwią­zanie problemu mieszkaniowego,
        konfiskata mienia zagrabionego przez malwersantów i złodziei grosza publicznego
        działających za poprzednich rządów - oto jego postulaty i zamierzenia.
        Manipulacje w czasie wyborów wstrzą­snęły Filipem Kantorem, który złożył w
        Sądzie Najwyższym protest - oczywiście oddalony. Wtedy dopiero gromadzić zaczął
        wokół siebie młodych ludzi, członków SLP i związkowców, by przygotować obalenie
        reżimu. Dla zrealizowania swego programu towarzysze Kantora zamierzali
        wykorzystać tlące się wciąż niepokoje społeczne w najbar­dziej proletariackim
        województwie śląskim. Chcą spektakularnym przy­kładem poderwać masy do buntu,
        wywołać w ten sposób ruch masowy, po­wszechny.
        Uznano, że dobrą okazją będzie lipcowy strajk górników, połączony z zamieszkami
        i grabieniem sklepów przez grupy młodzieży z blokowisk. W dniu 22 lipca 2019 r.
        grupa 65 rewolucjonistów na czele z Filipem Kantorem zajęła ośrodki Telewizji
        Polskiej i Polskiego Radia w Katowicach, by wzywać stamtąd do obalenia rządu.
        Odwet był bezlitosny. Jednostki antyterrorystów dokonały szturmu zabijając w
        walce (a także po jej zakończeniu!) 38 bojowników. Ujęto również Filipa Kantora,
        zaskoczonego podczas snu w kryjówce na ogródkach działkowych.
        Prezydent wykorzystał akcję Kantora dla wzmożenia represji. Policja dokonała
        wielu aresztowań, zamknięto liczne gazety i czasopisma, zawieszono wolność słowa
        i zgromadzeń, wydano nader surowe „prawo porządku publicznego”. W listopadzie
        formalnie zdelegalizowano szereg „ekstremistycznych” ugrupowań, których jedyna
        wspólną cechą była wrogość wobec rządu (choć np. trockiści ocenili rewoltę
        Kantora negatywnie, jako prze­jaw oderwanego od mas puczyzmu). Nieudana rebelia
        wzmocniła władzę prezydenta, który wykorzystał ją do zdławienia narastającego
        niezadowolenia społecznego.
        W październiku 2019 r. 25 bojowców, a w ich liczbie Kantor, stanęło przed
        wojskowym sądem doraźnym w Katowicach. Rozprawa odbywała się przy drzwiach
        zamkniętych. Kantor broni się sam, wygłaszając mowę gwałtownie oskarżającą
        dyktaturę i pre­zentującą program ruchu, który przyjmie niebawem nazwę
        Patriotycznego Ruchu 22 Lipca (PR-22-L). Przemówienie, znane od ostatnich jego
        słów jako manifest „Powstań, Polsko!”, rozsławiło imię i idee mówcy w całym
        kraju. Kantor skazany został na 10 lat więzienia (inni towarzysze otrzymali też
        kilkuletnie kary pozbawienia wolności) i przewieziony do zakładu karnego w
        Szerokiej.
        W 2021 r. wydawało się, że władza Olechowskiego jest utrwalona i potężna. W
        istocie większość dawnych działaczy opozycji poszła na ugodę z rządem. Prezydent
        sądził, że sprawa opozycji została ostatecznie za­kończona, toteż niebawem wydał
        ustawę o amnestii (maj 2021) uwalniając Kantora i jego towarzyszy. Przy­wódca
        Ruchu nie mógł jednak rozwinąć aktywności politycznej w kraju i już w lipcu
        podjął decyzję o udaniu się na emigrację do Rosji. Wiedział już, że walka potrwa
        długo.
        Przywódca Ruchu 22 Lipca organizował z dala sieć wsparcia na Kubie, prowadził
        propagandę w całej Europie, gromadził fundusze i szkolił przyszłych żołnierzy
        partyzan­ckiej, rewolucyjnej wojny. Oddział Kantora przechodził ostrą zaprawę
        bojową w tere­nie, uczył się taktyki walki szarpanej, m. in. od pułkownika armii
        irackiej Husseina al-Badra. Ustalono plan zbrojnego po­wstania, które miało
        uzyskać wsparcie masowe (strajk generalny). Za­równo prezydent, jak działacze
        opozycji wiedzieli, że Kantor szykuje powstanie zbrojne, gdyż przywódca Ruchu 22
        Lipca zapowiedział datę akcji. Niedługo przed planowanym odlotem z Białorusi, w
        dniu 15 listo­pada 2022 r., Filip Kantor ogłosił deklarację, w której
        st
        • nie_dla_tarczy Re: POLSKA 2010- 2025 03.02.06, 12:42
          stwierdził, iż zaniecha akcji zbrojnej w Polsce, jeśli rząd rozpisze wybory z
          udziałem wszystkich, też zdelegalizowanych partii. Prezydent nawet nie odpowiedział.
          Miejska sieć Ruchu 22 Lipca wywołać miała powstanie, atakując posterunki i
          garnizony policji oraz wojska 30 listopada, w dniu lądowania ekspedycji Kantora.
          I rzeczywiście rozgorzały w kilku miastach walki uliczne. Trwały one jeden do
          dwóch dni, mimo że o wyprawie nic nie było słychać. W końcu przeważające siły
          policji, świetnie uzbrojone i dobrze przygotowane, brutalnie i krwawo
          spacyfikowały buntownicze miasta. Prezydent wykorzystuje wybuch rebelii do
          wprowadzenia stanu wyjątkowego i zaostrzenia represji.
          Tymczasem zapełniony ponad miarę samolot, zagubiony podczas deszczowej pogody,
          wylądował nie na Zamojszczyźnie, jak planowano (licząc na opozycyjne nastroje
          tamtejszych chłopów) ale w Bieszczadach. Na domiar złego ekspedycję wykryto.
          Kantorowcy stracili niemal całą broń. Zaraz po dotarciu na stały ląd oddział
          uległ rozbiciu. Z 82 rewolucjonistów pozostało jedynie 12. Dotarli oni w małych
          grupkach do niedostępnych gór. Choć wyda­wało się, że wszystko już stracone,
          Kantor nie tracił ducha. ,,Dni reżimu są policzone” - oświadczył. Garstka
          partyzantów, którzy rychło stają się żywą legendą i nadzieją wielu Polaków, w
          pierwszych tygodniach osiąga chwiejne poparcie nieufnych i zastraszonych
          chłopów. Buntownicy po­znają też gorzki smak zdrady, a Kantor cudem zachowuje
          życie. Osiągają wszakże cel w partyzantce niezwykle ważny: trwają niepokonani.
          Od początku 2023 do wiosny 2024 r. partyzanckie ognisko w górach rozwija się
          powoli, a niekiedy jeszcze ponosi i klęski. Od ataków na drobne placówki i
          wartownie żołnierze Ruchu 22 Lipca przechodzą stopniowo do akcji na większą
          skalę. Wciąż im brak broni, gdy tymczasem siły rządowe stale są zaopatrywane
          przez Zachód, stąd też wiele akcji partyzanckich zmierza do zdobycia środków
          walki (w ciągu pierwszego roku powstania bojownicy Kantora zdobyli 130
          karabinów). Na początku 2024 r. działa już na Podkarpaciu 300 partyzantów.
          Nie mniej ważne od sukcesów militarnych, a chyba nawet ważniejsze dla losów
          rewolucji było to, że obcy ludzie z miasta, zaszyci w górskich ostępach, zyskali
          sobie zaufanie bezrolnych i małorolnych chłopów. Kantor i jego towarzysze
          poznawali stopniowo życie wieśniaków, zaczynali też realizować i radykalizować
          planowane dawniej reformy. Powstańcy uczą chłopów w partyzanckich szkołach,
          leczą ich i ich rodziny w zaimprowizowanych ośrodkach zdrowia, a na terenach,
          nad którymi powiewają biało-czerwone flagi Ruchu 22 Lipca, rozpoczyna się
          przeprowadzanie reformy rolnej. Kantor nie zapomina też o propagandzie. Coraz
          dalej dociera pismo „Głos Ludu”. W lutym 2024 r. rozpoczyna regularną pracę
          Radio Powstańcze.
          Przykład niepokonanej partyzantki w Bieszczadach oddziałuje na nastroje
          opozycyjne. Zresztą od samego początku zacięta walka toczy się zarówno w górach;
          jak na nizinach, w miastach. Obliczono, że w ciągu dwóch lat, od grudnia 2022 do
          grudnia 2024 r., łącznie zginęło w walce z policją prezydenta 10 tys. osób;
          wśród nich tylko tysiąc to polegli bojowcy Ruchu, reszta to strajkujący,
          protestujący, członkowie spontanicznych grup młodzieżowych z przedmieść.
          Organizacja miejska Ruchu 22 Lipca, prowadzi akcje propagandowe, zaopatruje
          partyzantkę, m. in. w pieniądze (za pomoc finansową ofiarowywano tzw. bony Ruchu
          22 Lipca, rodzaj pod­ziemnej pożyczki narodowej), a jej „grupy akcji
          bezpośredniej” podkładają bomby i napadają na posterunki policji.
          Przeciw dyktaturze występują coraz aktywniej robotnicy (fala straj­ków z
          sierpnia 2023 r.). Ruch 22 Lipca, coraz bardziej doceniający zna­czenie ruchu
          robotniczego, podejmuje decyzję o utworzeniu Narodowego Frontu Robotniczego,
          który miał spełniać rolę organizatora przyszłych strajków, a zwłaszcza
          rewolucyjnego strajku powszechnego.
          Nastroje wrogości wobec reżimu nurtować zaczęły w nie­których oddziałach
          rządowej armii lądowej i floty wojennej. Ze spiskow­cami w mundurach nawiązał
          kontakty Ruch 22 Lipca. W dniu 5 września wybucha bunt w garnizonie szczecińskim
          - żołnierze płk. Chwasta odmawiają wymarszu przeciw strajkującym stoczniowcom.
          Rebelię tłumią oddziały wierne prezydentowi przy użyciu samolotów bombowych.
          Pragnąc przyspieszyć upadek tyranii, Kantor rzucił w kwietniu 2024 r. hasło
          politycznego, ogólnokrajowego strajku powszechnego. Strajk, od­bywający się w
          warunkach terroru, udał się tylko częściowo. Tę porażkę zrekompensowały
          ofensywne działania partyzantów: w marcu Józef Dąbrowski tworzy w Beskidzie
          Niskim II Front Wschodni, a niedługo potem Jarosław Bosak otwiera III Front
          Wschodni na Lubelszczyźnie (I Front Wschodni - to oczy­wiście Bieszczady). Nowa
          Lewica rewiduje swoje stanowisko wobec ruchu Kantora i w połowie 2024 r. uznaje
          w nim przywódcę rewolucji. Jednocześnie w Górach Świętorzyskich podejmują walkę
          trockistowskie grupy zbrojne. Cementuje się jedność sił antyreżimowych. 20 lipca
          zostało podpi­sane we Lwowie porozumienie o współpracy 9 partii i organizacji
          politycz­nych (m. in. Ruch 22 Lipca, Komunistyczna Partia Polski, Polska Partia
          Pracy, Związek Piłsudczyków i Front Narodowo-Robotniczy). Również w Europie
          Zachodniej spora część opinii publicznej szczerze sympaty­zowała z powstańcami.
          Prezydent, dysponujący liczną armią, zahartowaną w interwencjach na Bliskim i
          Środkowym Wschodzie, ani myśli ustępować. W początkach maja rusza ofensywa wojsk
          rządowych na Podkarpaciu. Partyzanci bronią się udatnie, lecz ludność cywilna na
          terenach wyzwolonych ponosi wielkie straty wskutek barbarzyńskich ataków
          lotnictwa rządowego. Rząd dla zapewnienia sobie społecznej legitymizacji
          zorganizował 3 lipca wybory, jednak mimo nacisków wzięło w nich udział zaledwie
          20% uprawnionych do głosowania. Ku zaskoczeniu opinii publicznej prezydent
          mianował premierem Giertycha: niezużyty politycznie LPR został dopuszczony do
          władzy w celu ustabilizowania sytuacji w kraju. Opozycyjny dotąd przywódca
          narodowców swoją woltę uzasadnił koniecznością obrony cywilizacji zachodniej,
          której przedmurzem jest Polska.
          W lipcu i sierpniu ofensywa reżimowa załamała się, a powstańcy, już w liczbie
          około 1000 ludzi, przeszli do kontrofensywy w Beskidach. Jasne się stało, iż
          reżim dożywał swych dni. W sierpniu rozpoczyna się wyzwoleńcza, nawiązująca do
          XX-­wiecznych tradycji partyzanckich ofensywa na zachód. Dwie kolumny Ludowego
          Wojska Polskiego (taką nazwę nosiły oddziały Ruchu 22 Lipca) pod dowództwem
          Dąbrowskiego i Bosaka ruszają ku Warszawie. Po kilku tygodniach marszu w walce
          łączą się z partyzantami z Gór Świętokrzyskich i kierują ku Łodzi. Wielka bitwa
          pod Piotrkowem Trybunalskim (29-31 XII 2024) kończy się zdobyciem miasta. Lekko
          ranny Dąbrowski kieruje natychmiast swych ludzi na Warszawę. Jednocześnie
          oddziały Bosaka zajmują Kraków.
          29 grudnia szef sztabu armii rządowej, gen. Petelicki, spotyka się nieopodal
          Warszawy z Kantorem. Petelicki wyraża zgodę na zastąpienie Olechowskiego przez
          „rząd porozumienia narodowego”, a Kantor zaprzestanie walki. Gdy nad ranem l
          stycznia przeczuwający sytuację Olechowski ucieka z lotniska Okęcie do Holandii,
          Polko tworzy rząd tymczasowy, usiłując przejąć władzę. Wtedy na wezwanie Ruchu
          22 Lipca wybucha w Warszawie strajk powszechny paraliżujący miasto. Na ulicach
          stolicy pojawiają się robotnicze bojówki z biało-czerwonymi opaskami PR-22-L na
          rękawach koszul.
          2 stycznia 2025 r. wśród nieopisanego entuzjazmu, wjechał do Warszawy na czele
          swej armii brodatych partyzantów Filip Kantor, dowódca Ludowego Wojska
          Polskiego, niebawem prezydent Polski, twórca i przywódca Polskiej Zjednoczonej
          Partii Rewolucyjnej. Tuż po przybyciu do miasta przywódca rewolucji powiedział:
          „Nareszcie jesteśmy w Warszawie. Droga była ciężka i długa, ale przebyliśmy ją.
          Tym razem nasza rewolucja nie załamie się. Tym razem rewolucja na­prawdę
          osiągnie swój cel. Nie będzie
          • nie_dla_tarczy Re: POLSKA 2010- 2025 03.02.06, 12:43
            Nie będzie tak, jak w 1944 r., kiedy to przybyli Rosjanie stali się panami
            kraju... Nie będzie też tak, jak w 1989 r., kiedy to naród uwierzył, że
            nadchodzi rewolucja, a tymczasem przyszedł pan Wałęsa, który zdradził sprawę
            rewolucji... Nie stanie się również tak, jak w 2004 r., kiedy entuzjazm ogarnął
            tłumy wierzące, że tym razem nadszedł czas pokoju i dobrobytu, podczas gdy w
            rzeczywistości do władzy do­rwali się złodzieje. Ani złodziei, ani zdrajców, ani
            okupantów! Tym razem jest to prawdziwa rewolucja.”
            „Dzieje najnowsze Półwyspu Europejskiego”, pod red. Shan Zhe-lin. Instytut
            Historii Wszechazjatyckiej Strefy Wspólnego Dobrobytu, Uniwersytet Konfucjusza,
            Taszkient, 2042, s. 164-170; por. „Dzieje Ameryki Łacińskiej”, pod red. R.
            Stemplowskiego, t. III, Warszawa, 1983, s. 164-184
            Tomisław Jarosiewicz
    • smutas80 Re: Wielki Mur Rosyjski - futurologia 03.02.06, 18:56
      Całkiem fajnie się czyta.
      Niemalże jak Lema, którego pamiętam z dzieciństwa

      (cos jak Kongres Futurologiczny (???)).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka