lew1961
19.02.06, 18:32
Od dłuższego czasu nie wychodzę w ogóle z domu. Boję się. Boję się, że nie
wrócę żywy. Moja ulica jest stale skuta lodem lub zalana roztopami; jest tak
mało znacząca, że nikt jej nie odśnieża. Na głównej ulicy niedaleko domu stoi
już kilka krzyży pokutnych. Żeby choć mój spowodował wybudowanie tam jakiegoś
przejścia podziemnego lub kładki naziemnej. Wątpię by ktoś docenił taki
hiobizm. Do TESCO też nie pójdę na skróty, bo Sokiści stoją pod wiaduktem i
łapią na przejściu przez niezabezpieczone tory. Nie stać mnie na mandaty.
Poza tym, na zewnątrz grasuje jak nie ptasia grypa, to inny smok wisi w
powietrzu. Ja kocham faunę i florę. Mam rybki w konserwie, pluszowego misia,
motyle na szpilkach, suszone paprotki, ogórki marynowane i grzybki na
ścianie. Lubię się kąpać. Raz na tydzień w brodziku. Nie potrzebne mi słońce.
Mam własne solarium i wyglądam lepiej niż mulat Lepper. Po co mam ze swego
eremu wychodzić. Kino, teatr, filharmonię, sport mam na cyfrowym Polsacie.
Wszystko, co mi do życia potrzebne, znajdę w lekturze Gazety Wyborczej.
Bibliotekę też mam na portalu Wikipedii. Głodny nie jestem. Restaurację mam z
mikrofali. Włączam komputer, wchodzę w Allegro i wszystko dostarczą mi w dwa
dni do domu. Dzwonię z komóry do Pizzy Hut i mam już piwo w lodówce. W
zależności od nastroju i potrzeb, wysyłam SMS-a do agencji towarzyskiej lub
włączam Radio Maryja. Ze złamania celibatu wyspowiadam się na gadu-gadu.
Ksiądz przyjdzie sam po kolędzie. Raz w roku asceza wystarczy. Na wybory też
nie chodzę. I tak wybierają samych złodziei. Wkrótce pewnie dla poprawienia
statystyki wprowadzą system wyborów elektronicznych. Jak będę chciał, to
sobie kliknę. Gdy mi jest smutno, puszczam compa z Dodą Elektrodą lub
Mandaryną na DVD. Niekiedy z nudów, walnę dla relaksu hip-hopa na tapczanie.
Regularnie w celach zdrowotnych, dla poprawy samopoczucia oraz w trosce o
dobrą kondycję, zarzucam kosmodisk na plecy, przyklejam VITA Slim na
podgardle i mięsień piwny, wskakuję na Step By Step i gnam do przodu. Po
ćwiczeniach na TOTAL GYM czuję się jak Chuck Norris. Najlepiej widać to po
mich sklepieniach. Czasem wspomagam się Herbalife czy innym Hard Fastem i
maską tlenową. Jak mi szajba odbija to NIE medytuję i ćwiczę jogę. Po co mam
z groty wychodzić. Tak jest gwarancja, że żaden dach mi na głowę się nie
zawali, mordy dresiarze w ciemnej ulicy nie obiją, kwaśny deszcz czy dziura
ozonowa nie wypali reszty włosów, nie wejdę w gó.., a za przyrodę wystarczy
mi wycie psa sąsiada.
Brat Grzegorz
grzegorz-niedzwiecki.blog.onet.pl/