pieron.slonski
06.03.06, 15:41
Zafascynowały mnie zdjęcia z manif w GazWyb. Naszło mnie skojarzenie z
Moherowymi Beretami. W końcu też kobiety i też walczące.
Ale od razu rzucają się w oczy różnice: na manifach garstki etatowych
aktywistek, które w sumie liczą pewnie nie więcej dusz niż jedno duże,
parafialne biuro Radia Maryja. Aż wstyd porównywać manify z z
wielotysięcznymi zlotami Moherówek. Nawet sojusznicze wsparcie bojowych,
męskich kapci - sympatyków matriarchatu, niewiele tu zmienia.
Poza tym jest pytanie o co idzie walka?
Moherówki mają wzniosłe cele: dobro Kościoła i Narodu, sprawiedliwość dla
wszystkich, a nie tylko dla darmozjadów z warszawskich salonów. Godność
również dla biednych i starych a nie tylko dla "młodych, wykształconych i
bogatych" - czyli dla przeciętnego elektoratu lewicy.
Moherówki są dla mnie ucieleśnieniem społeczeństwa obywatelskiego, tak jak
pisał o nim Karl Popper.
A o co walczą Manifki?
Na pewno protestują przeciw demokratycznym wynikom ostatnich wyborów. Chyba
nie podoba im się też model rodziny, a może rodzina w ogóle? Heteroseksualizm
też wydaje im się pewnie trącić faszyzmem, czy też raczej klero-faszyzmem.
Chcą prawa do aborcji. Jest coś mowa o feminiźmie czy czymś w tym rodzaju.
Generalnie lewacki bełkot.
I jak tu nie sympatyzować z tymi sympatycznymi, starszymi paniami o gołębich
sercach. A nie mam tu wcale na myśli Pani Seweryn i jej zaklejonej
(manifestacyjnie) buzi.