Dodaj do ulubionych

Tybetańczyk protestował w rejonie pl. Tiananmen

08.03.06, 08:32
No niezle, rozwinal transparent na kilka sekund i uciekl, zanim do niego
dobiegli policjanci - a zdjecia w swiat poszly.
Znaczy zawodowiec, dobrze sie przygotowal, poinformowal dziennikarzy z
Zachodu.....jesli to cos pomoze, to OK
Obserwuj wątek
    • kres_ludzkosci Re: Tybetańczyk protestował w rejonie pl. Tiananm 08.03.06, 08:52
      boje sie o tego czlowieka i podziwiam jego odwage

      slowskowyt.blox.pl/
    • nieprawomyslny Re: Tybetańczyk protestował w rejonie pl. Tiananm 08.03.06, 08:58
      wstyd dla Swiata i dla MKOL, ze w po raz kolejny (po hitlerowskich niemczech i
      zsrr) olimpiada- symbol pokoju odbedzie sie w totalitarnym kraju.
      Ciekawe ile wzieli w lape.
      • hatchyk Re: Tybetańczyk protestował w rejonie pl. Tiananm 08.03.06, 09:27
        W łape bierzemy wszyscy codziennie. Kupując produkty "made in china". Uzywajac
        przegladarki google czy innych pomagajacych cenzurze w CHRL.

        Najgorsze, ze odwaga tego człowieka, chocby nawet to zdjecie obieglo caly swiat
        i trafilo na czolowki gazet i tak nic nie da. Dalej bedziemy siedziec sobie
        wygodnie w fotelach "made in China" ogladac bzdury na chinskim telewizorze:( A
        za dwa lata w tym samym fotelu i na tym samym telewizorze ogladniemy olimpiade
        Pekin 2008. Pozdrawiam
      • critto Re: Tybetańczyk protestował w rejonie pl. Tiananm 08.03.06, 13:00
        ja i tak nie ogladam Olimpiady. Po tych wszystkich aferach dopingowych na kilku
        poprzednich igrzyskach niedobrze mi sie robi, gdy widze 'piec kolek'. Nie mowiac
        juz o skrajnej komercjalizacji tej imprezy (fakt, ze na ostatnich igrzyskach nie
        bylo reklam, wiec moze od tego odchodza)... Przestal sie liczyc sport amatorski
        (ktoremu Olimpiada miala sluzyc), amatorzy musza byc teraz jak zawodowcy... Dla
        mnie to nie ma zadnego sensu... I nie nalezy nadawac znaczenia politycznego tej
        imprezie sportowej.
    • olex5 zawsze w kazdym kraju trafi sie jakis pomylony 08.03.06, 09:41
      zawsze w kazdym kraju trafi sie jakis pomylony
      • megajoga Re: zawsze w kazdym kraju trafi sie jakis pomylon 08.03.06, 10:04
        nie rozumiem sensu twojej wypowiedzi
        • kpix Sens byl taki: zamienic biale na czarne. n/t 08.03.06, 10:07
      • rk111 Re: zawsze w kazdym kraju trafi sie jakis pomylon 08.03.06, 10:05
        Chyba raczej pomyleni, bo władzę w Chinach nie sprawuje jeden człowiek tylko
        bestialska partia czerwona.
        • wj1980x Re: zawsze w kazdym kraju trafi sie jakis pomylon 08.03.06, 11:17
          Która wydobyła z nędzy w ostatniej dekadzie kilkaset milionów ludzi i przywraca
          należną światową pozycję Chińskiemu państwu.
          Ale to tak na marginesie
          • adomas Re: zawsze w kazdym kraju trafi sie jakis pomylon 08.03.06, 12:10
            A dlaczego dopiero w ostatniej dekadzie? Co robili wcześniej?
          • rk111 Re: zawsze w kazdym kraju trafi sie jakis pomylon 08.03.06, 12:40
            W tym kwitnącym kraju miliony ludzi umiera z głodu a setki milionów pracuje
            niewolniczo za przysłowiową miskę ryżu to tyle o tej światowej potędze.
            • critto Re: zawsze w kazdym kraju trafi sie jakis pomylon 08.03.06, 12:58
              zdziwisz sie, ale w Chinach NIE MA glodu
    • wj1980x Zmanipulowany człowiek 08.03.06, 10:29
      Tybet jest nieodłączną częścią Chin. Nawet Dalaj Lama nie domaga się seperacji.
      • rk111 Re: Zmanipulowany człowiek 08.03.06, 10:41
        Dalajlama stosuje politykę małych kroków, dlatego najpierw próbuje uzyskać
        autonomię,a tak nawiasem mówiąc to polska też była kiedyś integralną częścią
        imperium rosyjskiego.
      • puuchatek Re: Zmanipulowany człowiek 08.03.06, 10:53
        wj1980x napisał:

        > Tybet jest nieodłączną częścią Chin. (...)

        Od kiedy, przepraszam? Czy kolega uczył się historii wyłącznie z oficjalnych, chińskich podręczników?

        Kiedy mianowicie - przez aneksją i obecnie trwajacą okupacją - Tbet był częścią Chin? Co za brednie, słowo daję? Kolejny użyteczny idiota...

        A Afganistan (o Polsce nie wspominając) zawsze był zaopewne częścią ZSRR?
        • wj1980x Re: Zmanipulowany człowiek 08.03.06, 11:16
          Porównujecie państwa uznawane przez społeczność międzynarodową za niezależne
          byty polityczne z rejonem który nigdy takiego statusu nie uznał.
          Polska przed wcieleniem do Imperium Rosyjskiego, Prus i Austrii była częścią
          systemu międzynarodowego, poza tym nadal uznawało ją Imperium Ottomańskie.Tybetu
          nie uznał nikt za państwo niezależne od Chin, poza Mongolią podczas wojny
          domowej w Chinach na początku XX wieku.

          "Od kiedy, przepraszam? "
          Od czasów dynastii Yuan-jakieś 700 lat.
          • puuchatek Re: Zmanipulowany człowiek 08.03.06, 11:37
            wj1980x napisał:

            > "Od kiedy, przepraszam? "
            > Od czasów dynastii Yuan-jakieś 700 lat.

            Oj, to kolega rzeczywiście chyba z chińskich podręczników się uczył :)

            POzowlę sobie tylko kilka faktów podać:

            - Tybet był niezależnym królestwem juz w VII w. W IX w. rozpadł się na kilka niezależnych księstw, w dalszym ciągu nie mających nic wsplnego z Chinami.

            Te "700 lat temu", o których kolega pisze, czyli w XIII - XIV w. rzeczywiście Tybet był uzależniony od rządzącej wówczas Chinami mongolskiej dynastii Yuan. Ale juz w XV w., kiedy dynastia Yuan upadła, był z powrotem niezależny.

            Kolejna próba włączenia Tybaetu do Chin to 1716 r. ( najazd chanatu dżungarskiego, interwencja chińska i włączenie Tybetu (z zachowaniem jego autonomii) do cesarstwa).

            Za to np. w 1904 r. ustanowiono oficjalne kontakty dyplowmatyczne i handlowe z Wielką Brytanią (więc jednak nie "tylko MOngolia"). I dopiero w 1950 r. wojksa chińskie wkroczyły do Tybetu.

            I jeszcze dwie sprawy:

            1. Utożsamianie Cesarstwa Chińskiego (które próbowało anektować Tybet kilka razy) z ChRL świadczy i kompletnym pomieszaniu pojęć.

            2. Fakty są proste: Tybetańczycy nie chcą i nigdy nie chcieli być "częścia Chin". Chińczycy krawo niszczą ich tradycję, kulturę i dziedzictwo. Moje porównanie do sytuacji POlski i ZSRR było całkiem świadome: sytuacja jest bardzo podobna. Przez całe wieki Rosja, a potem ZSRR usiłowały "poszerzać na zachód" swoje wpływy i terytorium. I także głoszono różne bajki o tym, że "to odwiecznie ruskie ziemie".

            Uczmy się historii, propaganda to trochę za mało.
            • wj1980x Re: Zmanipulowany człowiek 08.03.06, 13:01
              "Za to np. w 1904 r. ustanowiono oficjalne kontakty dyplowmatyczne i handlowe z
              > Wielką Brytanią (więc jednak nie "tylko MOngolia"). I dopiero w 1950 r. wojksa"
              Tak Wielka Brytania konkurowała z Rosją w kwestii kolonialnego rozbicia Chin.
              Ale radzę czytać mniej propagandy-nie było żadnych kontaktów dyplomatycznych ani
              handlowych na skalę kontaktów między państwami-Wlk Brytania uznawała władzę Chin
              nad tym obszarem:
              www.newadvent.org/cathen/14718a.htm
              "Finally this mission was organized in July, 1903, with Major Francis E.
              Younghusband at its head; this first mission was turned into a second mission
              with Younghusband as a commissary and General James R.L. Macdonald as commander
              of the military escort. The English crossed the Jelep Pass (12 Dec., 1903),
              occupied Phari (19 Dec.), stormed Gyantse (12 April, 1904), and entered Lhasa on
              3 August; the dalai lama was in flight. A treaty was signed on 7 September; the
              British troops left Lhasa and they were back in India on 25 October. The treaty
              was ratified by the Viceroy of India on 11 Nov., 1904); it included ten
              articles: The Government of Tibet engaged to respect the Anglo-Chinese
              Convention of 1890 and to recognize the frontier between Sikkim and Tibet;
              undertook to open forthwith trade-marts, to which all British and Tibetan
              subjects should have free right of access at Gyantse and Gastok as well as at
              Yatung; the roads to Gyantse and Gastok from the frontier were to be kept clear
              of all obstructions; an indemnity of £500,000, reduced since to one- third of
              this amount, was to be paid to the British Government for the expense incurred
              in the despatch of armed troops to Lhasa; all forts and fortifications were to
              be razed and all armaments removed which might impede the course of free
              communication between the British frontiers and the towns of Gyantse and Lhasa.
              These terms were really very moderate. On 27 April, 1906, a convention was
              signed at Peking by Sir Ernest Mason Satow for Great Britain and by Tang Shao-yi
              for China, including six articles: the Lhasa Convention was confirmed; Great
              Britain engaged not to annex Tibetan territory or to interfere in the
              administration of Tibet; China also undertook not to permit any other foreign
              state to interfere with the territory or internal administration of Tibet."

              Polecam zdanie:
              Great Britain engaged not to annex Tibetan territory or to interfere in the
              administration of Tibet; China also undertook not to permit any other foreign
              state to interfere with the territory or internal administration of Tibet.

              Czyli jak widzisz Wlk. Brytania uznała zwierzchnictwo Chin nad Tybetem.
              "Fakty są proste: Tybetańczycy nie chcą i nigdy nie chcieli być "częścia Chin
              ". Chińczycy krawo niszczą ich tradycję, kulturę i dziedzictwo."
              Bzdura-Tybetańczycy mają uprzywilejowaną pozycję w ChRL jako mniejszość
              narodowa, a o tradycje bardzo się dba jako że przynosi pieniądze z turystyki.
              Sam Tybet zaś wręcz opływa w inwestycje w infrastrukturę i rozwój. Myślę że
              zdziwiłbyś się gdyby Tybetańczyków zapytać czy wolą powrócić do stanu z Wojny
              Domowej Chin gdy rejon był opanowany przez feudałów i mnichów(i obcinanie
              kończyń za nieposłuszeństwo było na porządku dziennym) czy też wolą obecny stan.

              "Moje porównanie
              do sytuacji POlski i ZSRR było całkiem świadome: sytuacja jest bardzo podobna.
              Przez całe wieki Rosja, a potem ZSRR usiłowały "poszerzać na zachód" swoje wpł
              ywy i terytorium. I także głoszono różne bajki o tym, że "to odwiecznie ruskie
              ziemie"."
              Absurdalne porównanie-Tybet od ponad 700 lat był częścią Chin, nikt we
              współczesnej erze stosunków międzynarodowych nie uznawał go za państwo(poza tą
              nieszczęsną Mongolią z czasów wojny domowej gdy oba rejony probowały oderwać się
              od Chin).


              "Uczmy się historii, propaganda to trochę za mało."
              Dokładnie-gdy nauczymy się historii, propaganda o rzekomej państwowości Tybetu
              rzednie momentalnie.
              Zresztą sam Dalaj Lama nie mówi o niepodległóci Tybetu-choć spotkałem się tu z
              opinią że kłamie-co pozwala zrozumieć dlaczego rząd ChRL nieufnie do niego
              podchodzi.

              • puuchatek Re: Zmanipulowany człowiek 08.03.06, 15:47
                wj1980x napisał:

                > "Za to np. w 1904 r. ustanowiono oficjalne kontakty dyplowmatyczne i handlowe z
                > > Wielką Brytanią (więc jednak nie "tylko MOngolia"). I dopiero w 1950 r. w
                > ojksa"
                > Tak Wielka Brytania konkurowała z Rosją w kwestii kolonialnego rozbicia Chin.

                > Ale radzę czytać mniej propagandy-nie było żadnych kontaktów dyplomatycznych an
                > i
                > handlowych na skalę kontaktów między państwami-Wlk Brytania uznawała władzę Chi
                > n
                > nad tym obszarem (...)

                Ja rozumiem, że opracowaia historyczne są nieco trudniej dostępne i trzeba się powysilać, żeby je czytać, ale proponuję zajrzeć do najbardziej dostępnego źródła: Wielkiej ENcyklopedii POwszechnej PWN. Nawet tam stoi jednoznacznie, że w 1904 Wielka BNrytania nawiązała z Tybetem "kontakty handlowe i dyplomatyczne".

                Ja nie twierdzę, że w roku 1950 Tybet miał status państwa (w rozumieniu prawa międzynarodowego). Ale twierdzenie, że "zawsze był częścią Chin" jest równie sensowne, jak tworedzenie, że POlska zawsze był częścią Austrii, Rosji i Prus albo że Węgry zawsze były częscią Turcjii, czy Irlandia - częścią Wielkiej Brytanii.

                > Bzdura-Tybetańczycy mają uprzywilejowaną pozycję w ChRL jako mniejszość
                > narodowa, a o tradycje bardzo się dba jako że przynosi pieniądze z turystyki.

                :)))
                Czy Ty wierzysz w te brednie, czy Ci płacą za ich pisanie? Jakbym czytał oficjalną chińska prasę...

                Rozumiem, że w ramach tej "uprzywilejowanej pozycji" pakuje się ludzi bez sądów do więzienia za to, że publicznie ogłaszają wierność Dalaj-Lamie? Że w ramach "specjalnego uprzywilejowania mniejszości narodowej" wyburzono znakomitą większość najstarszych zabytków Lhasy, rozpędza się klasztory i torturuje mnichów?

                No właśnie, pieniądze z turystyki... Tybetańczyków traktuje się jako atrakcję turystyczna, lokalną faunę - ale dochody z tej turystyki czerpią wyłącznie Chińczycy.

                A znasz Ty, człowieku, jakiegoś Tybetańczyka? Nie sądzę. Tak się składa, że ja znam kilku. Chętnie bym Cię z nimi poznał, może by Ci opowiedzieli, jak bardzo są uprzywilejowani we własnym kraju...

                Od 1950 według ostrożnych szacunków na skutek czystek, tortur, a także nędzy i głodu wywołanych tym "rozwojem cywilizacyjnym", o którym piszesz, zmarło 1,2 mln Tybetańczyków (20 proc. populacji). Więc nie opowiadaj bajek o tym, jak bardzi szczęśliwi są Tybetańczycy pod chińskim butem. Okupacja jest okupacją, terropr terrorem, dyktatura dyktaturą, morderstwo morderstwem - niezależnie od tego, jakimi światłymi argumentami się ją usprawiedliwia.
              • masaladosa Re: Zmanipulowany człowiek 08.03.06, 18:13
                tybetanczykom zyje sie w swojej ojczyznie tak wspaniale ze dla dodatkowej
                przyjemnosci wielu z nich podejmuje wielodniowe-choc powinienem raczej napisac
                wielonocne-wycieczki po gorach aby podziwiac fantastyczne panoramy jakie spotyka
                sie po drodze do dharamsali w indiach-i to mimo ze w praktyce idzie sie tylko
                noca bo w dzien mozna sie narazic na dodatkowa atrakcje napotkania niezwykle
                przyjaznych i pomocnych patroli chinskiej armii ktore w trosce o bezpieczenstwo
                i wygode trekkerow odsylaja ich do luksusowych osrodkow odosobnienia aby tam
                przyjemnie gawedzac z zatroskanymi przedstawicielami wladz i spozywajac
                wykwintne dania odpoczeli po trudach gorskich wedrowek

                mialem okazje rozmawiac z kilkoma co najmniej wedrowcami ktorzy dotarli do celu
                do dharamsali i wszyscy byli jednakowo zachwyceni poziomem zycia swobodami
                obywatelskimi mozliwosciami osobistego rozwoju i stopniem ogolnej troski wladz
                chinskich nad zabytkami kultura i religia tybetu-troska ta jest tak wielka a
                wspanialomyslnosc wladz chinskich tak ogromna ze postanowily one spalic duza
                ilosc ksiag i innych artefaktow bedacych reliktami tybetanskiej historii oraz
                zburzyc wiele klasztorow tak by tybetanczycy nie musieli sie juz wiecej martwic
                o ich utrzymanie czy konserwacje
                zdejmuje sie im tez z glowy klopot zwiazany z wyznawaniem religii czy uczeniem
                sie we wlasnym jezyku po prostu tego zabraniajac a-jakby malo bylo tej
                wzruszajacej troskliwosci-zapewnia sie tybetanczykom mile towarzystwo
                sprowadzanych do tybetu coraz liczniej chinczykow tak aby ci pierwsi nie czuli
                sie samotni-coz niewiele jest rzadow ktore tak cudownie opiekowalyby sie swoimi
                obywatelami-zreszta osiagniecia rzadu chin w tej mierze sa niebywale nie tylko w
                odniesieniu do mieszkancow tybetu-dosc wspomniec o ogromnym wsparciu jakie
                otrzymuja chinscy chlopi gdy fabrykanci chca wydrzec od nich ziemie lub sa
                szykanowani przez wladze lokalne albo o pelnej oslonie socjalnej jaka chinskie
                panstwo oferuje coraz liczniejszym pracownikom rosnacych jak grzyby po deszczu
                fabryk-to przeciez chiny moga byc dla swiata przykladem poszanowania praw
                robotniczych
                coz mysle ze to wystarczy aby przekonac niedowiarkow i malkontentow ktorzy
                kierowani ignorancja propaganda i zaslepieniem ideologicznym watpia w sluszna
                linie chinskich wladz

                mdosa
              • rk111 Re: Zmanipulowany człowiek 09.03.06, 11:37
                Ty komunistyczny prostaku .
    • critto kwestie chińskie 08.03.06, 12:53
      Witam,
      podziwiam odwage tego czlowieka i popieram wszystkich, ktorzy protestuja przeciw
      lamaniu praw czlowieka w Chinach. Nie moze byc tak, aby w panstwie liczacym 1,6
      mld ludzi nie bylo podstawowej wolnosci slowa. Zarowno dlatego, ze jest to
      podstawowe prawo czlowieka, jak i dlatego, ze tlumienie wolnosci ekspresji
      zawsze prowadzi do wzrostu napiec spolecznych i uniemozliwia ich pokojowe
      rozladowanie poprzez debate ("Kto czyni rewolucje pokojowa niemozliwa, sprawia,
      ze rewolucja zbrojna staje sie nieunikniona" - JF Kennedy), co na pewno nie
      wyjdzie Chinom na dobre.
      Z drugiej strony, NIE WARTO sie obrazac na Chiny, bojkotowac ich itd

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka