Dodaj do ulubionych

Kobiety, seks i patriarchat

10.03.06, 20:38
Polska jeszce długo nie będzie normalna niestety...teraz mamy nawrót do
sredniowiecza
Obserwuj wątek
    • gekon1979 Re: Kobiety, seks i patriarchat 10.03.06, 21:00
      aferal.z.partii.demokratycznej napisał:

      > Polska jeszce długo nie będzie normalna niestety...teraz mamy nawrót do
      > sredniowiecza
      a to dobrze, bo to fajne czasy byly
      PRZYWROCIC PRZY OKAZJI TURNIEJE RYCERSKIE!!!!!!
      • ksiaze.ciemnogrodu średniowiecze to najlep.epoka w dziejach ludzkosci 10.03.06, 22:29
        dane słowo się liczyło..nikt cię nie oszukał..wszystko było na swoim miejscu a
        nie tak jak teraz wywrócone do góry nogami
        • nick3 miała sporo reliktów matriarchatu barbarzyńców:) 11.03.06, 21:59
          Nie wiem, co jest "do góry nogami":), a co nie, mam też pewne wątpliwości, co
          do idealnego obrazu, który kreślisz (poczytaj historię:).

          Ale rzeczywiście w średniowieczu sporo spraw było OK.

          M. in. pozycja kobiety stała na dość dobrym poziomie (dopóki chrystianizacja
          społeczeństw nie poczyniła postępów:(

          Kobieta zawdzięczała znośną pozycję temu, że społeczeństwa średniowieczne były
          społeczeństwami barbarzyńców, których silna dawna obyczajowość - dająca
          kobiecie wiele praw i swobody - jeszcze długo miała współistnieć lub wchodzić w
          kompromis z nową religią.

          Owocem tego kompromisu był np. romantyczny ideał miłości właściwy kulturze
          rycerskiej.

          Jednak miał on zaniknąć wskutek dalszej chrystianizacji zastąpiony kultem
          Madonny i... paleniem "czarownic".

          Podobnie zanikły w późniejszym średniowieczu liczne korzystne dla kobiet prawa,
          odziedziczone po tradycjach celtyckich, germańskich i słowiańskich.
          • pantera01 Re: miała sporo reliktów matriarchatu barbarzyńcó 12.03.06, 05:46
            Nikus
            Historyczna analiza na najwyzszym poziomie, prosto z Tworek (albo Kobierzyna)!
            • nick3 Re: miała sporo reliktów matriarchatu barbarzyńcó 14.03.06, 15:16
              Tworki pozdrawiają Kobierzyn:)

              Nie wiem, jak w waszym nobliwym pensjonacie, ale u nas na argumenty trzeba
              odpowiadać argumentami, a nie - trzaśnięciem drzwiami.
              • pantera01 Re: miała sporo reliktów matriarchatu barbarzyńcó 15.03.06, 02:09
                Bardzo chetnie odpowiedzialbym, gdyby byly. Majaczenia po psychotropach nie
                kwalifikuja sie jako argumenty.
          • joanna0001000 Re: miała sporo reliktów matriarchatu barbarzyńcó 12.03.06, 13:10
            Ojcze Bartosiu, Panie chcą pofiglować, a Ty o Chińczykach, Eskimosach, kodach,
            genach, kulturze w ujęciu historycznym itd....
          • joanna0001000 Re: miała sporo reliktów matriarchatu barbarzyńcó 12.03.06, 13:18
            Ojcze Bartosiu, dominikaninie, naczelny plebanie Wyborczej, kąsasz rękę, która
            Cię karmi.
            • joanna0001000 Re: miała sporo reliktów matriarchatu barbarzyńcó 12.03.06, 13:26
              Kąsasz rękę nie Wyborczej, oczywiście, lecz Kościoła,to gwoli jednoznaczności.
    • pantera01 Re: Kobiety, seks i patriarchat 10.03.06, 21:07
      Calkiem ciekawy artykul. Troche pomieszania z poplataniem, lewactwa z ewolucja,
      ale w miare strawne.
      • nick3 Re: Kobiety, seks i patriarchat 11.03.06, 22:08
        Wolności nie da się okrzyknąć "lewactwem":)

        Feminizm OK.
        • pantera01 Re: Kobiety, seks i patriarchat 12.03.06, 05:45
          Slusznie, Nikus! Dlatego wolnosc ma tyle wspolnego z lewactwem co krzeslo z
          krzeslem elektrycznym!
    • amoremio Re: Kobiety, seks i patriarchat 10.03.06, 22:07
      Ogólnie sie zgadzam.

      Ciekawe tylko, ze jak facet/mezczyzna/samiec w rozmowie na takie,
      powiedzmy: m.in.filantropijno-socjologiczne tematy "babsko-meskie",
      zaczyna mówic cos o np.malpach, to w 5 minut jest ZLINCZOWANY przez:

      a) baby z obozu konserwy, b) wyedukowane tzw. rozsadne babki [jak tez
      ta Autorka, nie, to chyba znowu nie politically correct - lepiej(?):
      Pani Autor, hehe - srdpzdr!], a takze c) oczywiscie zagryzlaki-emance.

      ------------------------

      Mialem kiedys taka (fajna+kochana) Dziewczyne,
      co nie chciala (tzw.normalnie)"od tylu"

      - "bo perwersyjne, bo to zwierzece". :)))

      Gdyby chocby znala lacine, to by wiedziala, ze per-vers, to wlasnie "od przodu".
      (Ale slodka i madra i fajna byla, choc naiwna i "ograniczona" konwenansami.)
      • amoremio Re: Kobiety, seks i patriarchat 10.03.06, 22:10
        Sorry, przepraszam :
        zapomnialem, ze mówienie jednym oddechem
        o kobietach i seksie tez juz dzisiaj jest nie w porzadku,
        a przynajmniej dyskwalifikuje mnie "akademicko"
        - co za biedne "nowoczesne" spoleczenstwo !,
        ale biedni "nowoczesni" mezczyzni,
        uwazam, ze przez to Kobiety równiez.
      • boski_odys łacina 12.03.06, 21:27
        amoremio napisała:
        > Gdyby chocby znala lacine, to by wiedziala, ze per-vers, to wlasnie "od
        przodu"

        Na ile udało mi się sprawdzić - per-versio oznacza literalnie "przez
        odwrócenie" czyli na odwrót. Ale moje źródła to tylko PWN i Kopaliński...
        • fyrlok Re: łacina 13.03.06, 02:35
          no wlasnie: "na odwrot"

          a poczatkowo bylo,
          jak wiadomo, >>od tylu<<
    • gildarius Re: Kobiety, seks i patriarchat 11.03.06, 00:03
      Ale jaka ładna babka z tej pani Magdaleny Tilszer ;-).
      • amoremio Re: Kobiety, seks i patriarchat 11.03.06, 00:14
        No, no, nie wiem, czy wolno cos takiego,
        myslec i powiedziec, ale no, no......
        • pantera01 Re: Kobiety, seks i patriarchat 11.03.06, 07:09
          Eee, przesadzacie panowie! Ladna to ona byla.
          • fyrlok Re: Kobiety, seks i patriarchat 11.03.06, 21:30
            ale ma cos........

            madre oczy np.
      • joanna0001000 Re: Kobiety, seks i patriarchat 12.03.06, 13:04
        Na zdjęciu.
    • y00rek Re: Kobiety, seks i patriarchat 11.03.06, 09:11
      Na początek...

      Widzę, że się biolog wypowiedział o płciach i wszystki dookoła. To jak rozumiem
      POCZĄTEK (żeby zachować zdrowe propocje, to jeszcze przed GW duuużo takich
      artykułów, żeby zrównoważyć podejście ala "szczuka" i inne reprezentantki i
      reprezentanci polonistyki, historii, teatrologii itp...)

      To ja mam jeszcze prośbę: może ktoś z redakcji wziałby płatny urlop i przeczytał
      "Tabularsa" Pinkera... Byłoby o czym DYSKUTOWAĆ z następnymi biologami,
      psychobiologami, socjobiologami itd. Tylko błagam, niech nie będzie to ten
      pseudodziennikarz z działu tzw. "nauka" (klawiatura stawia mi opór, gdy chcę go
      nazywać dziennikarzem) niejaki pan Wojciech Moskal - autor tekstu pt. "Strach ma
      szczurze oczy" (20.02.2006). Ten pan już udowodnił, że lepiej od NAUKI trzymać
      go z daleka.

      Do pana Moskala: czy przeprosił już pan panią Ewelinę Knapską i cały instytut za
      swój głupi i kłamliwy tekst, który pan o nich naskrobał?

      Może jednak pan to zrobi...
      • nick3 Re: Kobiety, seks i patriarchat 11.03.06, 21:44
        Dlaczego kulturoznawca ma twoim zdaniem mieć mniej do powiedzenia o naszym
        życiu w społeczeństwie niż biolog???

        Na relacje międzyludzkie składa się to, co nasze zachowania dla nas nawzajem
        ZNACZĄ.

        A tego DNA nie wyjaśnia.

        Chińczyk nie ma genów języka chińskiego, a Eskimos - eskimoskiego:). A to
        przecież od języka zależy czy ten sam dźwięk będzie np. wyrazem szacunku czy
        obrazy.

        Tym, czym wobec dźwięków jest kod językowy, tym wobec zachowań jest KULTURA (w
        tym znaczeniu, w którym jest tu użyte, słowo to oznacza co innego niż
        ustępowanie miejsca starszym paniom w tramwaju).

        Tak jak kod językowy, tak i kod kulturowy jest w różnych społeczeństwach
        zupełnie różny.

        Nie dziedziczy się go w DNA:)

        A przecież właśnie od tego co różne zachowania dla ludzi ZNACZĄ zależy to czy
        ludzie się w tych zachowaniach szanują czy obrażają, czy jest patriarchat czy
        matriarchat.

        (PS. Nie lekceważę - uczciwej! - psychologii ewolucyjnej czy socjobiologii.
        Myślę tylko, że nie można oczekiwać od nich całej wiedzy na temat ważnych
        kwestii społecznych zachowań człowieka.)
        • y00rek Re: Kobiety, seks i patriarchat 12.03.06, 13:56
          > Dlaczego kulturoznawca ma twoim zdaniem mieć mniej do powiedzenia o naszym
          > życiu w społeczeństwie niż biolog???
          >

          Mniej??? Bez żartów. Normą w GiWi jest pisanie o sprawach płci z punktu widzenia
          kulturoznawców różnej maści. Ten artykuł to jaskółka. Miejmy nadzieję, że nie
          skończy się na nim.

          > (PS. Nie lekceważę - uczciwej! - psychologii ewolucyjnej czy socjobiologii
          > Myślę tylko, że nie można oczekiwać od nich całej wiedzy na temat ważnych
          > kwestii społecznych zachowań człowieka.)

          To jednak postęp: humaniści nie nazywają już socjobiologów rasistami i
          faszystami (co było normą w latach 60 i 70). Kierunek zmian - "słuszny".

          Ja nie wkładam w głowy socjobiologów całej wiedzy o świecie. Ja tylko apeluję o
          zachowanie zdrowych proporcji: niech o człowieku wypowiadają się również
          pracownice IBLu, a jakże, ale niech to nie będzie chór kulturoznawczy z
          nieśmiałymi wtrętami naukowców-przyrodników.

          Oczekuję po prostu, że jeśli teraz w GiWi pojawi się artykuł o feminizmie,
          genderach, determinzmie płciowym itp. to będzie on prócz opinii wybitnego
          teatrologa czy polonistki komentowany RÓWNIEŻ przez psychobiologa czy
          socjobiologa. Tylko tyle.

          A do pana Wojciecha Moskala mam nieustające pytanie, kiedy mianowicie przeprosi
          pracowników Instytutu im. Nenckiego?

          Liczę na pana, panie Wojciechu...
    • wj_2000 Re: Kobiety, seks i patriarchat 11.03.06, 18:57
      Oprócz konsekwencji, jakie niósł dobór naturalny, trzeba jeszcze do zespołu
      pojęć pozwalających rozsądnie analizować problemy feminizmu, czy
      równouprawnienia, dodac koniecznie fakty z ostatnich, dosłownie dziesiątków lat.

      Nastąpiła niemal 100% przeżywalnośc niemowlat, a rosnący czas życia pozwala
      nawet przejściowo rodzić mniej niż 2 dzieci bez spadku liczby mieszkańców.

      Gdyby przetrwanie gatunku było nadal zależne od faktu, że każda kobieta całe
      życie chodzi w ciaży i rodzi tyle dzieci, ile tylko się da, to społeczeństwo,
      gdzie pojawiłyby sie "fanaberie" feminizmu zniknęłoby AUTOMATYCZNIE z mapy
      świata.
      • kamyk39 Re: Kobiety, seks i patriarchat 13.03.06, 01:51
        wj_2000 napisał:

        > Oprócz konsekwencji, jakie niósł dobór naturalny, trzeba jeszcze do zespołu
        > pojęć pozwalających rozsądnie analizować problemy feminizmu, czy
        > równouprawnienia, dodac koniecznie fakty z ostatnich, dosłownie dziesiątków lat
        > .
        >
        > Nastąpiła niemal 100% przeżywalnośc niemowlat, a rosnący czas życia pozwala
        > nawet przejściowo rodzić mniej niż 2 dzieci bez spadku liczby mieszkańców.
        >
        > Gdyby przetrwanie gatunku było nadal zależne od faktu, że każda kobieta całe
        > życie chodzi w ciaży i rodzi tyle dzieci, ile tylko się da, to społeczeństwo,
        > gdzie pojawiłyby sie "fanaberie" feminizmu zniknęłoby AUTOMATYCZNIE z mapy
        > świata.

        Kobieta w Rwandzie ma 9.5 z ha.

        Smiertelnosc niemowlat w Iraku to ponad 250 na tysiac. - zdaje sie rosnie przy
        pomocy roznych tam muzykantow (analogia do orkiestry grajajecej w obozach).
    • joanna0001000 Re: Kobiety, seks i patriarchat 12.03.06, 12:34
      Od czasów starożytnych po dzień dzisieszy nie znajdziemy kobiety, która zapisała
      się w dziejach świata jakimś dziełem filozoficznym nieprzemijającej wartości.

      Zwiedzając muzea malarskie sytuacja powtarza się. Zaznaczam przy tym,że nie
      chodzi mi o jakieś "malunki", ale o wartościowe obrazy.

      Do rozwoju nauki przyczyniła się Maria Curie-Skłodowska, ale z niej to nie
      jesteście feministki zadowolone, bo pracowała z mężem, a nie z partnerem.

      Jesteście jednak dume zapewne z Safony z greckiej wyspy Lesbos.

      Miłe Panie, chcąc w Sejmie zmienić ustawę aborcyjną, musicie posłużyć się
      głosami meżczyzn, więc dlaczego tak wojujecie... Jssteści dobre w sianiu zamętu
      i niepokoju.

      Promujecie wolne związki partnerskie, a 90 kilka procent (nie twierdzę,że
      100%)pobityzch i maltretowanych dzieci to dzieci wychowywane przez takie
      własnie partnerskie związki. Tak podaje prasa.


      Nie zgadzam się, aby prezentowano obraz kobiety, jako słodkiej idiotki od seksu,
      co nie oznacza, ,że nie doceniam tej sfery życia człowieka.

      Ponadto, chcę aby mążczyzna był dobry, szlachetny i mądry, a nie analogicznie
      "słodkim idiotą" na usługach feministek, o co Wam najwyraźniej chodzi.

      W dziedzinie równoprawnienia zapisała się złotymi zgłoskami Krystyna Janda,
      która w teatrze klnie jak pijany szewc, co swego czasu " pierwsze radio
      informacyjne" prezentowało klkakrotnie jak słodki śpiew słowika.




      • kamyk39 Re: Kobiety, seks i patriarchat 13.03.06, 01:48
        joanna0001000 napisała:
        > W dziedzinie równoprawnienia zapisała się złotymi zgłoskami Krystyna Janda,
        > która w teatrze klnie jak pijany szewc, co swego czasu " pierwsze radio
        > informacyjne" prezentowało klkakrotnie jak słodki śpiew słowika.

        Inni to widza, jako upadek kultury, te klecia ze sceny.
        Musisz zazanczyc, ze piszesz w swoim imeniu tak i poglady wlasne.
        (Ja sie z nimi nie zgadzam. Bo sa ogolne i nic z nich nie wynika. Ot tak sobie..)
        • joanna0001000 Re: Kobiety, seks i patriarchat 13.03.06, 16:06
          Oczywiście, kotku,że piszę w swoim imieniu i posługuję się swoim własnym
          niezmanipulowanym intelektem. Ty jednak ,słodziutki,tego nie zrozumiesz.

          Mężczyźni na pasku feministycznym są pozbawieni i męskości, i intelektu. A ja
          najbardziej cenię męskość i intelekt u mężczyzn, a w związku z tym świetnie
          współpracuje mi się z mężczyznami w różnych dziedzinach.

          Nudno byłoby bez mężczyzn.

          Przydają się również tacy jak Ty, urozmajcają krajobraz.

          Domeną niektórych starzejących się aktorek są skandale, choćby ongiś były
          świetnymi artystkami.
      • mal111 Re: Kobiety, seks i patriarchat 13.03.06, 14:27
        joanna0001000 - ty chyba niewiele czytasz? przejdź no sie do biblioteki, zanim
        wygłosisz autorytatywnie opinię nie zmącona znajomościa rzeczy...
    • boski_odys Re: Kobiety, seks i patriarchat 12.03.06, 21:14
      "Należy postrzegać go jako strategię, która służy osiąganiu pewnych celów w
      określonych warunkach, również kulturowych. Gdy te warunki się zmieniają ...
      strategia ta nie będzie już tak skuteczna. Widać to wyraźnie na przykładzie
      Szwedów.

      Hmm. "Pewne cele" - to przetrwanie i rozwój gatunku. Te kultury, które zmieniły
      warunki (a znamy z badań archeologicznych i antropologicznych kultury
      matryarchalne) przegrały z patriarchatem. Szwedzi to zły przykład, panie
      Maksiu, bo skalą czasową w której można mierzyć sukces STRATEGII dla kultury są
      wieki, a dla gatunku - tysiąclecia.

      Tu np. należy nadmienić, że wsteczna i szowinistyczna kultura
      judeochrześcijańska w skali 2tys. lat daje się oceniać jako ta, która podbiła
      świat, choć miała początek na "małym półwyspie na zachodzie", świeżo
      wyniszczonym zalewem barbarzyńców otoczonych przez bardziej zaawansowane
      kultury postrzymskie.

      Ale spokojnie. Jesteśmy na dobrej drodze do likwidacji naszej szowinistycznej
      kultury poprzez zmianę reguł. Pozostaną na ziemskim placu boju znane z
      równouprawnienia kultury islamu, hinduizmu, konfucjanizmu i szintoizmu.

      Ave. Morituri te salutant!
      • kamyk39 Re: Kobiety, seks i patriarchat 13.03.06, 01:37
        boski_odys napisał:

        > Ale spokojnie. Jesteśmy na dobrej drodze do likwidacji naszej szowinistycznej
        > kultury poprzez zmianę reguł. Pozostaną na ziemskim placu boju znane z
        > równouprawnienia kultury islamu, hinduizmu, konfucjanizmu i szintoizmu.
        >
        > Ave. Morituri te salutant!

        Tak z grubsza. Cholera wie kto zostanie (jesli).
        Wyglada, ze kazda gromada ludzka jak ma okazje, to robi komsim-komsim.
        Bo jakos tak jest, ze inna jest zagrozeniem bytu.
        (Mowimy w perspektywie wiekow, i wiecej).
    • dzienziobry Przez "Manifę" do matriarchatu ? 13.03.06, 02:07
      Magdalena Tilszer napisała:

      >To, że patriarchat ma swoje korzenie w naturze, nie oznacza, że mężczyźni
      >są "genetycznie zaprogramowani", aby wykorzystywać kobiety i narzucać im swą
      >wolę. Podobnie jak kobiety nie mają w genach skłonności do podporządkowywania
      >się mężczyznom. Wszyscy naukowcy badający człowieka podkreślają jedno: ludzkie
      >zachowanie jest niezwykle elastyczne. Aby coś wyegzekwować, możemy równie
      >dobrze użyć agresji, perswazji lub pójść na kompromis. To od naszej woli,
      >oceny moralnej i okoliczności, w jakich się znajdujemy, zależy, którą taktykę
      >wybierzemy. Dotyczy to także patriarchatu.

      Czy w epoce dość wyrafinowanych badań nad ośrodkowym układem nerwowym, np. z
      użyciem rezonansu magnetycznego (MRI) można twierdzić, że żywe organizmy nie
      są zaprogramowane? Zwłaszcza, że Magdalena Tilszer jednak dostrzega jakieś
      korzenie ukryte w naturze. Dostrzega i ignoruje.
      Czy w ogóle cokolwiek na tym padole radości i cierpienia nie wynika z praw
      rządzących całością? Czy struktura materii w każdej postaci nie
      odzwierciedla ciągłości tych praw. Autorka omawianego artykułu zdaje się
      wierzyć w abstrakcyjną wolność, kreowaną przez hominidów (a dokładnie tych
      zrodzonych z genu SRY), wyrażoną w postaci ludzkiej kultury. Specyfiką tej
      kultury, zdaniem autorki, jest odwieczny patriarchalizm. Można zrozumieć, że
      Redakcja GW nie rości sobie pretensji do poziomu tygodnika Nature, jednak
      zamieszczanie publikacji o pularnonaukowym charakterze wymaga chociażby
      logiki wywodu.

      Różnice zachowań obu płci to przede wszystkim efekt odmiennej budowy naszych
      mózgów i oddziaływania hormonów. Szczególnie te ostatnie modelują osobnicze
      zachowania decydując o fenotypie. Trafnie to ujął Johannes von Buttlar w
      swojej książce, pt. „ Niewidzialne siły” w 1991 roku:

      W historii rozwoju życia hormony zajmują zatem poczesne miejsce. Mają one swój
      udział we wszystkich procesach toczących się w naszym organizmie. Sterują
      bilionami komórek naszego ciała. Również nasze życie uczuciowe ciasno splata
      się ze sposobem działania hormonów. Wybuchy radości, ale również napady
      wściekłości i agresji wyzwalane są przez adrenalinę i jej bliźniaczą siostrę —
      noradrenalinę. W książce ,,Mężczyzna — wybryk natury" Reiner Knussman twierdzi,
      że u korzeni wszelkiego nieszczęścia i zła powodowanego przez mężczyznę leży
      testosteron: ,,Testosteron nie daje mężczyźnie nigdy spokoju. Musi pokazywać
      zęby, by wywalczyć sobie jak najwyższe miejsce w hierarchii. Wprawdzie jego
      nikłe kły nie robią już specjalnego wrażenia, jednak pokazywanie zębów należy
      traktować jako przenośnię. Jego dążenie nazywamy ambicją, a społeczeństwo
      zdominowane przez mężczyzn podniosły ją do rangi cnoty... Agresywność i
      struktura hierarchiczna są zjawiskami ciasno ze sobą związanymi. Obie są
      diabelskim pomiotem testosteronu i obie występują razem. Tam gdzie nie ma
      hierarchii,_nie ma również agresywności..."

      Dla Knusmanna agresywność jest zatem typowo męską cechą, wyzwalaną działaniem
      testosteronu. Czy jest to prawda, czy też ulegamy rozpowszechnianym przez
      mężczyzn na całym świecie schematom? Przecież właśnie wraz z emancypacją
      okazało się, że zaangażowane kobiety w polityce, a przede wszystkim na scenie
      terrorystycznej mogą wykazać się wyjątkową agresywnością. Czy takie kobiety
      cierpią na zaburzenia testosteronu? W końcu hormon ten występuje nie tylko w
      męskim organizmie, tyle że w kobiecym jego poziom jest dużo niższy. Czy też
      może w tym przypadku mamy do czynienia z przyczynami bardziej psychicznej
      natury?
      Historia wskazuje, że wiele kobiet będących u władzy bezlitośnie zabijało albo
      zlecało zabijanie. Przeszłość Chin dostarcza w tym względzie wielu przykładów:
      wiele władczyń ze starochińskich dynastii rozkoszy władzy mogło zakosztować
      dopiero po zgładzeniu małżonka lub niepełnoletnich synów, nie mówiąc już nic na
      temat niezliczonych poddanych, zamordowanych podczas krwawych rządów. Królowa
      angielska Elżbieta Pierwsza, rosyjska caryca Elżbieta Pietrowna i Katarzyna
      Wielka również nie należały do kobiet, którym ręka drgnęłaby przy podpisywaniu
      wyroków śmierci. Przypomnijmy sobie również Rewolucję Francuską, l w tym
      przypadku fanatycznie oddane rewolucji, krwiożercze kobiety w znacznym stopniu
      przyczyniły się do eskalacji terroru. Jakie siły motywowały ich postępowanie?
      Naukowcy zajmujący się ludzkimi zachowaniami w coraz większym stopniu skłaniają
      się do poglądu, że pomiędzy dziewczynkami i chłopcami już we wczesnej młodości
      uzewnętrzniają się zróżnicowane wzorce zachowań, których źródeł przynajmniej
      częściowo, należy szukać w różnicach biologicznych. Wydaje się, że chłopcy z
      natury są aktywniejsi i bardziej agresywni od dziewcząt. Z badań wynika, że
      dziewczynki, które w łonie matki — z różnych powodów — zetknęły się z wyższym
      poziomem testosteronu, wykazują ,,męskie" wzorce zachowań, przynajmniej w
      pewnym stopniu. Oznacza to na przykład, że wolały wraz z chłopcami uprawiać gry
      na wolnym powietrzu czy wdrapywać się na drzewa niż bawić się z innymi
      dziewczynkami w typowe ,,dziewczyńskie" gry i zabawy. Dopiero gdy zatroskani
      rodzice poddawali ,,nieudane" córki badaniom lekarskim, na jaw wychodził
      wcześniejszy wpływ testosteronu. W ostatecznej konsekwencji nie chodzi jednak o
      określenie, w jakim stopniu testosteron odpowiada za agresywność, warto raczej
      zadać sobie pytanie, czemu mężczyzna jest właśnie tak skonstruowany, że
      potrzebuje testosteronu jako siły napędowej? /Johannes von
      Buttlar, „Niewidzialne siły”, Oficyna Wydawnicza SPAR, s.44,45,46/

      Osoby odrzucające powyższą argumentację zachęcam do odpowiedzi na następujące
      pytanie:

      >Mając to wszystko w pamięci, tym trudniejsze jednak staje się pytanie: jak
      >mogło dojść do dominacji mężczyzn? Jeśli kobieta jest równie bezwzględna w
      >walce, co mężczyzna, pracowitsza, a wreszcie w każdej chwili potrafi
      >obezwładnić męskiego przeciwnika (lub sojusznika) swoją Wunderwaffe, jaką jest
      >jej zmysłowość – to w jaki sposób te leniwe samczyki, których do dziś można
      >znaleźć wśród plemion afrykańskich, jak czekają w cieniu na wytworzony i
      >sporządzony przez kobiety posiłek – przejęły władzę? Czy tylko przemocą
      >fizyczną? Ale po co właściwie, skoro w roli trutniów nie było im przecież
      źle?
      /Piotr Skórzyński, Feminokracja? (fragment)/
      www.opcja.pop.pl/numer15/15sko1.html
      • nick3 Determinizm hipnotyzuje jednostki mniejrefleksyjne 14.03.06, 15:37
        Z tytułem postu naprawdę nie piję do ciebie osobiście.

        Myślę jednak, że zapatrzenie w scjentyzm (redukcjonizm naukowy, nie - sama
        nauka) i związany z nim prostoduszny materializm jest efektem wykształcenia
        jednostronnego i braku namysłu nad "pytaniami ludzkimi" (humanistyka).

        To j e s t jakiś brak.

        dzienziobry napisał:

        >Czy w epoce dość wyrafinowanych badań nad ośrodkowym układem nerwowym, np. z
        >użyciem rezonansu magnetycznego (MRI) można twierdzić, że żywe organizmy nie
        >są zaprogramowane?

        Oto naiwność współczesnego, wielkomiejskiego umysłu technokratycznego, który
        przebywając wśród komputerów wszystko sobie zaczyna wyobrażać na ich obraz i
        podobieństwo.

        Człowieku, rozruszaj wyobraźnię!:) Bez obrazy, ale np. przeczytaj jaką
        powieść:)

        Z tego, że nasze naukowe modele przyrody są tworzone na wzór mechanizmów, nie
        wynika, że przyroda jest mechanizmem.

        W XVIII-wiecznej nauce przyroda była zegarem, w XIX-wiecznej maszyną parową
        lokomotywy, a obecnie - przypomina program komputerowy.

        Jest to kwestia ewolucji wyobraźni naukowców i rodzajów teorii, jakie w danej
        epoce wydają się przekonujące.

        Humanistyka ukazuje nam te historyczne uwarunkowania naukowych schematów
        rzeczywistości i broni nas przed wyobrażaniem sobie istoty człowieczeństwa w
        sposób zredukowany do obrazów panujących w naukach ścisłych danej epoki.
        • summertime3 Masz racje nick3 19.03.06, 22:18
      • nick3 Determinizm hipnotyzuje jednostki mniejrefleksyjne 14.03.06, 15:42
        Z tytułem postu nie piję do ciebie osobiście.

        Myślę jednak, że zapatrzenie w scjentyzm (redukcjonizm naukowy, nie - sama
        nauka) i związany z nim prostoduszny materializm jest efektem wykształcenia
        jednostronnego i braku namysłu nad "pytaniami ludzkimi" (humanistyka).

        To j e s t jakiś brak.

        dzienziobry napisał:

        >Czy w epoce dość wyrafinowanych badań nad ośrodkowym układem nerwowym, np. z
        >użyciem rezonansu magnetycznego (MRI) można twierdzić, że żywe organizmy nie
        >są zaprogramowane?

        Oto naiwność współczesnego, wielkomiejskiego umysłu technokratycznego, który
        przebywając wśród komputerów wszystko sobie zaczyna wyobrażać na ich obraz i
        podobieństwo.

        Człowieku, rozruszaj wyobraźnię!:) Bez obrazy, ale np. przeczytaj jaką
        powieść:)

        Z tego, że nasze naukowe modele przyrody są tworzone na wzór mechanizmów, nie
        wynika, że przyroda jest mechanizmem.

        W XVIII-wiecznej nauce przyroda była zegarem, w XIX-wiecznej maszyną parową
        lokomotywy, a obecnie - przypomina program komputerowy.

        Jest to kwestia ewolucji wyobraźni naukowców i rodzajów teorii, jakie w danej
        epoce wydają się przekonujące.

        Humanistyka ukazuje nam te historyczne uwarunkowania naukowych schematów
        rzeczywistości i broni nas przed wyobrażaniem sobie istoty człowieczeństwa w
        sposób zredukowany do obrazów panujących w naukach ścisłych danej epoki.
        • dzienziobry Re: Determinizm hipnotyzuje jednostki mniej reflek 15.03.06, 02:05
          nick3 napisał:
          > Z tego, że nasze naukowe modele przyrody są tworzone na wzór mechanizmów, nie
          > wynika, że przyroda jest mechanizmem.

          Pogląd, że przyroda jest mechanizmem na wzór średniowiecznego zegara mamy już
          dawno za sobą. Również komputer szeregowy czy równoległy stał się zabawką
          w porównaniu ze sztuczną siecią neuronową - naśladującą pracę prawdziwych
          neuronów. Od sławnej pracy I.Prigogine'a, rozciągającej prawa termodynamiki
          procesów nieodwracalnych na zjawiska biologiczne wiemy, że scenariusz życia
          wynika z przypadkowych zdarzeń - z chaosu wyłania się porządek rodzący
          specyficzne (żywe) systemy. Ich zasadniczą cechą, odróżniającą od
          samonaprawiających się i samoreprodukujących się (w niedalekiej przyszłości)
          robotów jest - NIEPODZIELNOŚĆ. Żywy system nie jest wynikiem sumujących się
          składników. Ta nadmiarowość zdumiewa i uczy pokory, chociaż nie każdego
          z gatunku homo sapiens.

          Jednak nie to miałem na myśli. W zamieszczonym na forum tekście wyraźnie
          zaznaczyłem, że chodzi mi o ciągłość podstawowych praw rządzących
          Wszechświatem, w sposób zdecydowany ograniczających naszą wolność. Tak jak siła
          grawitacji decyduje o stopniu katorgi mitycznego Syzyfa, tak wszystkie znane
          nam i jeszcze nie znane prawa określają granice naszych wyborów. Oczywiście
          podobno można ważąc kilkadziesiąt kg chodzić po wodzie i zamieniać ją w wino...
          ale to są wyjątkowe, nierozpoznane (w naukowym sensie) sytuacje.
          Zgadzam się, że, np. magia Harry'ego Pottera może rozruszać niejedną
          wyobraźnię. Chociaż za bardziej inspirujące uważam osobiste spotkanie
          J.K.Rowling.
          A od redukcji wolę dedukcję.
          P.S. myślałem, że już nikt nie zareaguje :-)
          • joanna0001000 Re: Determinizm hipnotyzuje jednostki mniej refle 18.03.06, 23:16
            Zgadza się, prawa przyrody determinują ludzką wolność. Stąd nie można mówić o
            bezwzglednej wolności człowieka jako organizmu biologicznego. Nie ma też jej w
            sferze wartości etycznych człowieka.
            Tekst autora wydaje mi się spójny, logiczny i przemyślany.

            Magia Potera potrafi rozruszać wyobrażnię bardziej niż Mefisto, ludzie
            inteligentni jednak czytają książki bardziej ambitne.
            • dzienziobry Re: Narkotyk indeterminizmu 19.03.06, 03:27
              joanna0001000 napisała:

              > Zgadza się, prawa przyrody determinują ludzką wolność. Stąd nie można mówić o
              > bezwzględnej wolności człowieka jako organizmu biologicznego. Nie ma też jej w
              > sferze wartości etycznych człowieka.
              > Tekst autora wydaje mi się spójny, logiczny i przemyślany.

              Miło mi, że tak oceniasz przedstawiony punkt widzenia. Zastanawiające, skąd
              bierze się u ludzi wiara w abstrakcyjną wolność? Przecież to właśnie pęd do
              bezgranicznej wolności (w której jedynym ograniczeniem jest wolność drugiej
              osoby) zawiera coś z hipnotycznego transu. Inna sprawa, że cały czas usiłujemy
              zwiększać naszą władzę nad przyrodą. Jednak każdy krok do przodu okupiony jest
              ciężką pracą jednostek badających zakodowaną w tej przyrodzie informację.
              Informację objaśniającą - jaki efekt w danym podsystemie wywoła kolejna
              ingerencja?

              Tymczasem przekonania wielu ideologów (różnych opcji), zrodzone wyłącznie fobii
              i kompleksów mogą służyć tylko do opisu ich psychicznego wnętrza (do poznania
              rodzaju i źródeł dewiacji). Nie da się na nich budować "nowego" świata
              bez "nowej tablicy Mendelejewa". Można oczywiście zakłócać istniejącą równowagę
              ale świat zawsze powraca w stare koleiny, szukając (naszym kosztem) równowagi.
              Właśnie w Gazecie Świątecznej pojawiło się tłumaczenie dość sensownego
              artykułu, którego autor (Phillip Longman, wykładowca z New America Fundation)
              kulturowe cykle ludzkiej cywilizacji wywodzi z prokreacyjnych zachowań:
              "Co najmniej od czasów starożytnych Greków i Rzymian wielu co bardziej
              cywilizowanych członków społeczeństwa dochodziło do wniosku, że inwestowanie w
              dzieci nic nie daje. Zaczęto uważać je za kosztowną przeszkodę na drodze do
              samorealizacji i życiowego sukcesu. Postawa ta oznaczała wygaśnięcie wielu
              poszczególnych rodzin, ale nie kres całego społeczeństwa. Procesy ewolucji
              kultury prowadziły do odradzania się wartości i norm, które można z grubsza
              określić jako patriarchalne."
              (...)
              "Społeczności patriarchalne występują w różnych odmianach i stadiach ewolucji.
              Jednak wspólne im są obyczaje i zachowania służące maksymalizacji zbiorowej
              płodności i inwestowaniu rodziców w następne pokolenie. Do najistotniejszych
              należy społeczne piętnowanie nieślubnych dzieci. Jednym z objawów zanikania
              patriarchatu w społeczeństwach rozwiniętych jest rosnąca akceptacja dzieci z
              nieprawego łoża, która na przykład w krajach skandynawskich stała się normą.

              Patriarchat nie toleruje bękartów ani samotnych matek, bo są zagrożeniem dla
              męskiej inwestycji w następne pokolenia. Nieślubne dzieci nie dziedziczą
              nazwiska ojca, więc ojciec, nawet znany, nie bierze za nie odpowiedzialności."

              Magdalena Tilszer nie dostrzega kwestii demografii . Być może jest urzeczona
              dewizą liberalnej gospodarki, głoszącą: swobodny przepływ osób, usług, towarów
              i pieniędzy. Pewnie sądzi, że niż demograficzny, np. w Europie, uzupełnią
              dzieci z bardziej zacofanych krajów i dlatego chwali uniseks w wydaniu ludów
              Skandynawii:

              "Gdy te warunki się zmieniają, np. na skutek rozpowszechnienia się przekonania,
              że prawa człowieka dotyczą również kobiet, strategia ta nie będzie już tak
              skuteczna. Widać to wyraźne na przykładzie Szwedów. Idea równouprawnienia obu
              płci należy tu do kanonu wartości podstawowych. Relacje między partnerami są
              więc bardziej egalitarne. Mężczyzna o patriarchalnym poglądzie na małżeństwo
              miałby po prostu problem ze znalezieniem żony. Szwedzi nie różnią się od
              pozostałych narodów genetycznie, a tylko kulturą i systemem wartości."
              • joanna0001000 Re: Narkotyk indeterminizmu 19.03.06, 22:18

                Wolność względem człowieka jest determinowana jego podmiotowością, a granice
                wyznaczane są przez uniwersalne normy etyczne.

                Wolność natomiast względem świata zewnętrznego ma inny charakter, jest
                ciągłym wezwaniem do pokonania „ oporu materii” , co skutkuje postępem
                cywilizacyjnym, wyznaczającym coraz to nowe szlaki. Otaczający nas świat
                jest jakby testem, sprawdzianem zdolności intelektualnych człowieka.
                Wydaje się, że człowiek test ten w dziedzinie nauk ścisłych zdaje świetnie.
                W dziedzinie nauk humanistycznych nastąpiła stagnacja, a nawet regres.
                Współczesna humanistyka rozwija się bowiem na zasadzie odbicia w krzywym
                zwierciadle. Odbicie to traktuje się jako super wierną fotografię.


                Niezależnie jednak od rozwoju czy stagnacji nauk humanistycznych i
                samokreacji, przyroda i człowiek podlegają niezależnym uwarunkowaniom
                przyczynowo – skutkowym. Co więcej, uwzględnienie tych związków jest
                człowiekowi bardzo potrzebne.


                Owe związki przyczynowo- skutkowe rozciągają się na całej przestrzeni
                świadomości ludzkiej, począwszy od porzekadeł ludowych, np.,, nie ma dymu bez
                ognia” po zainteresowania naukowców XXI w. , „ orędowników teorii inteligentnej
                siły sprawczej”. Są to: M Behe , W Dembski, J Wells, H Ross i inni.
                Teoria determinizmu to nie przeszłość, nie XVIII w., ale jak najbardziej
                współczesne dociekania z dziedziny nauk ścisłych i filozofii.
                Witka bakteryjna składa się z 50 białek, które pozostają ze sobą w związkach
                zależnych wzajemnie, wystarczy usunąć jedno białko i system przestaje działać.
                System wzajemnych relacji uzewnętrznia się w budowie całej przyrody ożywionej i
                nieożywionej.

                .


                Aby powstał żywy organizm potrzebna jest komórka kobiety i mężczyzny, stąd
                sądzę, że u dziecka już na samym początku zostaje zakodowane pragnienie ojca i
                matki.

                Problem wzajemnych stosunków kobiety i mężczyzny jest zdeterminowany
                genetycznie, etycznie i społecznie.



                Kadra pedagogiczna w oświacie jest bardzo sfeminizowana, a w szkołach im mniej
                mężczyzn, tym gorsze stosunki międzyludzkie. Stąd uważam, że dyskusja, która ma
                ustalić, kto lepszy, kobieta czy mężczyzna jest w założeniu beznadziejna.



                Zdarza się, że czytając to, co pisze „nick3”, zastanawiam się, czy się nie
                pomyliłam, odczytując, np., cytuję: „determinizm hipnotyzuje jednostki mało
                refleksyjne”. Po pierwsze determinizm nie może hipnotyzować , bowiem opiera się
                o aktywność umysłową, wyszukiwanie związków przyczynowo- skutkowych, a to jest
                podstawą logicznej refleksji. Hipnoza z kolei obezwładnia umysł, umożliwia
                manipulację procesami myślenia. Hipnozę połączyłabym raczej z magią, z tym co
                irracjonalne, ale irracjonalne w zupełnie negatywnym znaczeniu.
                • dzienziobry Re: Narkotyk indeterminizmu 27.03.06, 02:56
                  joanna0001000 napisała:

                  >Otaczający nas świat jest jakby testem, sprawdzianem zdolności intelektualnych
                  >człowieka. Wydaje się, że człowiek test ten w dziedzinie nauk ścisłych zdaje
                  >świetnie. W dziedzinie nauk humanistycznych nastąpiła stagnacja, a nawet
                  >regres. Współczesna humanistyka rozwija się bowiem na zasadzie odbicia w
                  >krzywym zwierciadle. Odbicie to traktuje się jako super wierną fotografię.


                  Wydaje się, że w naukach przyrodniczych, szczególnie w fizyce też nastąpił
                  regres.
                  Znajdujemy taki akcent w twórczości brytyjskiego fizyka Davida Bohma (1919-
                  1992), w jego "ukrytym porządku".
                  Jeszcze za życia udzielił wywiadu Renee Weber, w którym wyraźnie podkreśla
                  jedność istnienia rzeczy w czasie i przestrzeni:

                  "W tym sensie przyroda jest czymś więcej niż to, co pojawia się na powierzchni.
                  Jest to pewnego rodzaju poszerzony materializm.
                  Ale - i to jest problem - mogłoby to równie dobrze zostać nazwane idealizmem,
                  duchem, świadomością. Rozdzielenie tych
                  dwóch rzeczy - materii i ducha - jest abstrakcją.
                  (...)
                  Podstawa jest zawsze jedna." /Poszukiwanie Jedności, wyd. Pusty Obłok, Warszawa
                  1990 r., s.95/.

                  Niestety ten pogląd w dalszym ciągu jest ignorowany przez wielu fizyków,
                  uprawiających myślenie w ramach
                  filozofii kartezjańskiej - wspieranej wybiórczą percepcją naszych zmysłów.
                  Nic dziwnego, że oburza ich (z pewnością i humanistów) także
                  koncepcja "samolubnego genu" Richarda Dowkinsa
                  i w konsekwencji interdyscyplinarna dziedzina jaką jest memetyka.
                  Jeśli chodzi o memetykę, można mieć zastrzeżenia do radykalnego oddzielenia
                  ewolucji biologicznej (determinowanej przez geny) od kulturowej
                  (determinowanej przez jednostki informacji nazwane memami). W końcu środowisko
                  memów (ludzki mózg) - kształtują te same prawa.
                  Jednak znowu, co jest cenne, zwrócono uwagę na ograniczoność naszej "wolnej
                  woli".
                  Oto bowiem zaczynamy dostrzegać rolę wszechobecnego "naśladownictwa".
                  Owo "naśladownictwo" tylko częściowo podlega świadomej kontroli (są już
                  doświadczenia badające wielkość tego marginesu swobody).
                  Szczególnie intensywnie korzysta z niego współczesna reklama wymuszająca
                  zbiorowe zachowania, przenosząca w czasie ich standardy. Przyjmowane są
                  bezkrytycznie przez kompleksy ciągle replikujących się synaps naszych neuronów.
    • summertime3 patriarchat wynika wylacznie z wiekszej sily 19.03.06, 22:15
      fizycznej mezczyzn, co idzie w parze z uposledzeniem ich intelektu. Im wiecej
      testosteronu, tym samiec glupszy i brutalniejszy. Istenieje wiele teorii
      tlumaczacych przemoc brutalnych samcow nad innymi - samicami lub samcami. te
      same teorie tlumacza tez istnienie niewolnictwa, feudalizmu, kapitalizmu, i
      wszelkiej przemocy w ludzkich stadach. teoria pani Hrdy nie tlumaczy
      istniejacych w swicie spolecznosci matriarchalnych i egalitarnych, w ktorych
      biologiczne ojcostwo ma male znaczenie, wiec trudno sie z nia zgodzic.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka