Dodaj do ulubionych

Prezydent: Dziś bylibyśmy po wyborach

23.03.06, 08:15
Prezydent wszystkich Pisiaków !!
Co Wielki brat powie to realizujemy - panie prezesie melduje wykonanie
kolejnego zadania
LOL
Obserwuj wątek
    • galba A nie mówiłem? 23.03.06, 08:15
      Szkoda, że w lutym Pan Prezydent wolał słuchać kiepskich rad. Trzeba było
      pogonić tę sforę darmozjadów gdy była taka możliwość.

      Może teraz uda się naprawić tamten błąd? Żebyśmy w maju nie mówili,
      że "mogliśmy już być po wyborach"...
      • steve69 Re: A nie mówiłem? 23.03.06, 08:17
        galba napisał:

        > Szkoda, że w lutym Pan Prezydent wolał słuchać kiepskich rad. Trzeba było
        > pogonić tę sforę darmozjadów gdy była taka możliwość.
        ...

        Masz oczywiście na myśli PISiorków?
        • sycophant Re: A nie mówiłem? 23.03.06, 11:32
          Im dłużej ten meczyk trwa tym bardziej trafia do mnie powiedzenie mojego office
          mate:

          "SLD było jak pasożyt, pasożyt żeruje ale nie zabija bo wie że sam zginąłby z
          żywicielem. PiS jest jak rak."
          • jed67 Całe szczęście to nie mój Prezio 23.03.06, 12:12
            tylko Prezio PiS-u.Nie muszę się wstydzić. Zresztą mam ten komfort od 10
            lat.Czemu w duży kraju w środku Europy Najjaśniejszemu Panu słoma z butów
            wychodzi?
            • kryptoreklama Galba jest PiSo-botem 23.03.06, 13:00
              ktory raz zaprogramowany reaguje na pewne wyrazy pojawiające się na tym forum i
              częstuje wszystkich wypowiedziami (również z gory zaprogramowanymi) mającymi
              losowy charakter.
      • wiedmak [...] 23.03.06, 09:19
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • wojtekmt Re: A nie mówiłem? 23.03.06, 09:46
        "Spieprzaj dziadu" zrobił to co mu kazał braciszek.
        Jak zwykle zresztą.
      • jimmyjazz Jak ty brzydko mówisz 23.03.06, 10:57
        galba napisał:

        > Szkoda, że w lutym Pan Prezydent wolał słuchać kiepskich rad.

        Galba!! Jak ty brzydko mówisz o Prezesie. Co to ma byc? Pensji nie dostaniesz.

        Prezes PIS i kiepskie rady? Przecież wiadomo że to wina PO i braku wolnych
        mediów. Jeszcze raz tak napiszesz i zostaniesz przeniesiony.
      • emenefix No szkoda Lechu. Potrzeba Ci stanowczosci 23.03.06, 11:03
        na kundle i bure suki ;) trzeba twardego hycla. Byc moze PiS miałoby teraz na
        tyle głósow aby mogło rzadzic bez ogladania sie na kogokolwiek.
        --
        Wszystkie odcienie polityki pokazuje KOLOROWY.BLOX.PL
      • bronimir Re: A nie mówiłem? 23.03.06, 12:04
        galba, galba
      • idiotyzmy-kacze Słuchać kiepskich rad ? Galba, nie rozśmieszaj 23.03.06, 12:31
        mnie. Prezydent PiSu zrobił to co chciał brat
    • der.die.das Czekam na to jak na zbawienie. 23.03.06, 08:16

      ...bo na to co się dzieje już powoli nie da się patrzeć...
      Tracimy cenny czas, a tymczasem Czesi i Węgrzy, a nawet Rumuni i Bułgarzy
      zostawiają nas gospodarczo z tyłu...
      • moroux Re: Czekam na to jak na zbawienie. 23.03.06, 08:34
        Gospodarczo, społeczenie, światopoglądowo... Pod każdym względem stajemy się
        zaściankiem Europy. Ale dla naszych pseudopatriotycznych nacjonalkatolików to
        nie ma znaczenia.

        --
        Społeczeństwo Blog
        • basiahm Re: Czekam na to jak na zbawienie. 23.03.06, 17:53
          Bo polscy rydzykowi katolicy to mysla, ze im Pan Bog da za poparcie dla PISu.
          Zapomnieli, ze Bog mowil "Modl sie i PRACUJ" ! A kto Kaczorow widzi przy pracy?
          Oni bawia sie w Ameryke, westerny i szeryfow. Niedlugo wprowadza kare smierci,
          zeby bylo im weselej...
    • signal co będzie 23.03.06, 08:16
      co będzie, to jest pytanie !. Czas zrobić porządek z tym bałaganem.
    • buj_w_chutach Ten człowiek w życiu słowa prawdy nie powiedział, 23.03.06, 08:18
      więc niech tak sie nie zaklina.Kłamstwo jest grzechem śmiertelnym, dlatego mam
      pewną satysfakcję patrząc jak członkowie tego rządu zapewniaja sobie miejsce w
      najniższych kręgach piekła
      • buj_w_chutach Re: Ten człowiek w życiu słowa prawdy nie powiedz 23.03.06, 08:21
        Z Lesiem Kaczorem jako "pierwszym" na czele, oczywiście
    • kiks8 hitler i stalin 23.03.06, 08:21
      tez byli za jedną silną partią,pzpr równiez
    • jb777 Prezydent rzecznikiem PiSu. 23.03.06, 08:24
      Wywiad którego udzielił w programie Linia Specjalna dowodzi których Polaków
      czuje się Prezydentem głowa państwa.
    • mechowa Prezydent: Dziś bylibyśmy po wyborach 23.03.06, 08:34
      gdyby Pan nie startował to nie musiałby sie Pana Brat tak męczyć,bo albo
      musiałby zostać premierem albo cicho siedzieć ,a rządy tego łżepisowca ,co jest
      oczywiste, łatwo przewidzieć
    • kalapitek [...] 23.03.06, 08:35
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • ws21 Re: Prezydent: Dziś bylibyśmy po wyborach .... 23.03.06, 08:43
      i w takim samym szambie jak obecnie. Bo problemem są wybrane partie a nie sam
      akt wyborczy.
      Najpierw scena polityczna musi się skrystalizowac a następnie mogą być wybory.
      Wogóle uważam, że konstytucja winna zabraniać wcześniejszych wyborów. Wybrańcy
      mają 4 lata a jak się nie sprawdzą zostają śmieciami w historii o których
      opowiadfa się niegrzecznym dzieciom. Z drugiej strony ich zwolennicy muszą
      zrozumieć swój błąd.
      • kronopio77 JOW 23.03.06, 11:20
        Przyczyny, dla których posłowie na Sejm RP obawiają się wprowadzenia
        jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW) są już dzisiaj dla każdego zrozumiałe
        i oczywiste: wybory w JOW to konkurs, w jakim ich szanse stanięcia na podium są
        przeraźliwie małe. Praktyka wyborów w JOW w innych krajach świata pokazuje, że
        aby wygrać trzeba zdobyć minimum ok. 30% głosów wyborców w okręgu wyborczym.
        Tymczasem nawet Jarosław Kaczyński, który uzyskał w ostatnich wyborach
        rekordowe poparcie 171129 wyborców nie może spać spokojnie. Gigantyczny okręg
        wyborczy, Warszawa I, jest równy 19 JOW. Jeśli podzielimy 171129 przez 19
        wypadnie nam 9006. Na taki JOW przypada ok. 65700 wyborców, a więc wynik
        Jarosława Kaczyńskiego to zaledwie 13,7%. Nawet, jeśli weźmiemy pod uwagę niską
        frekwencję wyborczą to wynik lidera PiS ląduje w okolicach 30%. A przecież był
        to rekord. Jeśli weźmiemy wynik wyborczy, startującego w tym samym okręgu, tak
        wybitnego polityka PiS jak Mariusz Kamiński, to uzyskane przez niego po parcie
        9142 głosów, podzielone przez 19 daje 481, czyli 0,7% uprawnionych do
        głosowania. I tak dalej. 297 posłów obecnego składu sejmowego nie przekroczyło
        1% głosów w ich (wielkich) okręgach wyborczych. Gdyby więc Jarosław Kaczyński,
        jak emfatycznie głosi, rzeczywiście chciał się odwołać do tego najbardziej
        demokratycznego rozstrzygnięcia, jakim są uczciwe wybory, to z pewnością nasza
        scena polityczna wyglądałaby inaczej. Z tego powodu politycy polscy wolą
        zajmować się wyborami na Białorusi niż zadbaniem o to, żeby wybory do Sejmu w
        Polsce były rzeczywiście demokratyczne, a więc równe, bezpośrednie, a nawet
        proporcjonalne i gwarantowały obywatelom RP ich konstytucyjne bierne prawo
        wyborcze.
        Aby ukryć przed opinią publiczną prawdziwe powody strachu przed uczciwym
        konkursem wyborczym, nasi politycy zasłaniają się Konstytucją i twierdzą, że
        zapisy konstytucyjne zabraniają wprowadzenia JOW. Ten sam argument powtarzają
        uparcie wszyscy komentatorzy telewizyjni i radiowy. Wspiera ich w tym Jarosław
        Kaczyński, który twierdzi, że wprowadzenie JOW jest niemożliwe, bo do tego
        potrzeba zgody co najmniej 307 posłów. Jest ciekawe, że wcale mu to nie
        przeszkadza, żeby nawoływać do samorozwiązania Sejmu, gdzie także potrzeba
        poparcia 2/3 Sejmu. Więc jak to jest: poważny polityk nawołuje do czegoś, o
        czym wie, że PO tego nie przyjmie, natomiast nie widzi możliwości wprowadzenia
        czegoś, do czego ta sama PO nawołuje?
        Nie jest prawdą, że zapisy konstytucyjne uniemożliwiają wprowadzenie JOW. W
        rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie: to wybory takie, jakie nam się od roku
        1989 urządza są jak najbardziej sprzeczne nie tylko z zasadami ujętymi w
        Konstytucji, ale nawet w Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela. W interesie UE,
        OBWE, USA itd. jest obalenie Łukaszenki i urządzenie tam kolejnego majdanu,
        wszyscy więc niezależni obserwatorzy głoszą, że tam narusza się prawa
        człowieka, fałszuje wybory itp. Nie jestem takim wielkim altruistą, żeby
        przejmować się nadmiernie losem Białorusi i nie będę się z nimi spierał. Mnie
        interesuje Polska i to, co się w niej dziej, a kiedy w Polsce gwałci się prawa
        obywatelskie, to hipokryzją jest rozdzieranie szat nad Białorusią. Gdyby
        rzeczywiście niezależni obserwatorzy zechcieli przyjrzeć się wyborom w Polsce,
        to właśnie tutaj powinni podnosić larum. Tak jednak się nie dzieje, ponieważ od
        roku 1989 ustalono, że Polska będzie czempionem demokracji, a więc inni m ogą
        się od nas co najwyżej uczyć, a w żadnym wypadku nie można nas krytykować.
        Żeby zrozumieć, że wybory w Polsce systematycznie gwałcą konstytucyjne zasady
        równości i proporcjonalności, nie potrzeba ani być wybitnym prawnikiem, ani
        kończyć studiów wyższych. Wystarczy przeanalizować wyniki.
        Na przykład: w roku 1993 Katolicki Komitet Wyborczy „Ojczyzna” zdobył ponad 878
        tysięcy głosów poparcia i nie uzyskał ani jednego mandatu poselskiego. W tych
        samych wyborach Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem uzyskał tylko 746 tysiące
        głosów i wprowadził do Sejmu 16 posłów. Komitet Mniejszości Niemieckiej zdobył
        niecałe 50 tysięcy i dostał w nagrodę 2 mandaty.
        Inny przykład: w roku 2001 AWS zdobyła ok. 730 tysięcy głosów i ani jednego
        mandatu, Mniejszość Niemiecka, podobnie jak poprzednio, mniej niż 50 tysięcy i
        2 mandaty.
        O jakiej równości albo proporcjonalności można tu mówić? Z pomocą przychodzą tu
        Bracia Kaczyńscy, Ludwik Dorn i inni. Czując pismo nosem i obawiając się, że
        czeka ich wyeliminowanie z parlamentu, składają (w kwietniu 2001) wniosek do
        Trybunału Konstytucyjnego o uznanie ordynacji za sprzecznej z Konstytucją!
        Szczęśliwie Aleksander Kwaśniewski godzi się na zmianę metody rozdziału
        mandatów i PiS wprowadza 44 posłów. Skarga konstytucyjna ląduje w koszu.
        Polscy wyborcy, przede wszystkimi polscy inteligenci, którzy bez przerwy
        martwią się problemem zgodności ordynacji wyborczej z konstytucją, powinni
        zrozumieć kilka prostych faktów.
        Po pierwsze: nie istnieje żadna definicja prawna pojęcia proporcjonalnych
        wyborów. Jest to więc wyłącznie sprawa INTERPRETACJI. Jak tego dowodzi praktyka
        pięciu już kadencji Sejmu i pięciu różnych ordynacji wyborczych, politycy cały
        czas interpretują to pojęcie, tak jak im się podoba, zależnie od chwilowej
        konstelacji politycznej i wyników sondaży.
        Po drugie: istnienie tzw. klauzul zaporowych, a więc progów wyborczych,
        powoduje, że słowo proporcjonalne traci sens. Politolodzy na świecie (ale także
        w Polsce) piszą o indeksie dysproporcjonalności i, obliczając wartości tego
        indeksu dla różnych wyborów, porównują wyniki ze sobą. Wtedy wybory są jedynie
        mniej albo bardziej proporcjonalne. Przy porównaniach tego rodzaju okazuje się,
        że wybory w JOW wcale nie muszą być mniej proporcjonalne od wyborów w Polsce.
        Przeciwnie, i na tym właśnie argumencie opierała się skarga konstytucyjna Dorna
        i S-ki z 2001 roku. Wymieniali tam szereg krajów z JOW, w których ten indeks
        dysproporcjonalności był znacznie mniejszy niż dla wyborów proporcjonalnych w
        Polsce.
        Podczas konferencji międzynarodowej 15 Lat Praktyki Konstytucyjnej w Krajach
        Europy Środkowo-Wschodnie, jaka odbyła się na Zamku Królewskim w Warszawie w
        listopadzie 2004, politolodzy zachodni mówili o tym, że pojęcie wybory
        proporcjonalne należy rozumieć, jako zachowanie odpowiedniej normy
        przedstawicielskiej, a więc przydział mandatów poszczególnym regionom w
        proporcji do liczby wyborców. W tym sensie np. wybory do Kongresu USA mogą być
        uważane za proporcjonalne, bo każdy stan wybiera tylu kongresmenów ilu wynika z
        proporcjonalnego podziału, a na przykład wybory do Senatu USA nie są
        proporcjonalne, ponieważ każdy stan, bez względu na liczbę mieszkańców, wybiera
        2 senatorów. I tak np. dwu przedstawicieli w Senacie ma stan Wyoming, który
        zamieszkuje ok. 300000 mieszkańców, i dwu senatorów ma stan Kalifornia, gdzie
        mieszka ponad 60 milionów.
        Aby wprowadzić w Polsce wybory w 460 JOW, przy zachowaniu warunku, że okręgi
        wyborcze będą w dobrym przybliżeniu równe (ok. 62 tysiące wyborców), nie
        potrzeba zmieniać konstytucji. Wyniki takich wyborów będą w podobny sposób jak
        do tej pory odbiegać od proporcjonalności, a indeks dysproporcjonalności będzie
        raz mniejszy, a raz większy, w zależności od mnóstwa czynników. Konstytucję
        trzeba by zmieniać, gdyby się chciało zmniejszyć liczbę posłów, np. do 230 jak
        proponowała Platforma Obywatelska, albowiem w Konstytucji zapisano, że Sejm
        liczy 460 posłów.
        Problemy z konstytucyjnymi zasadami mają wszystkie ordynacje, jakie
        obowiązywały w Polsce od 1989 roku. Jest rzeczą godną najwyższego ubolewania,
        że polscy miłośnicy demokracji na to się godzą i przeciwko temu nie wychodzą
        protestować na majdany. Ufam, że jest to tylko kwestia niewiedzy i
        niezrozumienia. [prof. Jerzy Przystawa]
        • 2stan13 Re: JOW 23.03.06, 12:01
          "pojęcie wybory proporcjonalne należy rozumieć, jako zachowanie odpowiedniej
          normy przedstawicielskiej, a więc przydział mandatów poszczególnym regionom w
          proporcji do liczby wyborców"
          Tak właśnie. Przeytoczyłem ten cytat, gdyz uważam, że
          pojęcie "proporcjonalności" jest nadinterpretowane przez przeciwników JOW.
          Smutne jest, ze i zwolennicy JOW nie za bardzo sobie radzą z interpretacją tego
          zapisu konstytucyjnego.
          Sadzę, że winą za taki stan rzeczy jest wiele przyczyn, a biorąc pod uwagę
          szerzej stan prawny w naszym kraju, to:
          1)zły system tworzenia i stanowienia prawa w naszym kraju przez parlament;
          2)zbyt duża dowolność w uprawnieniach co do wnoszenia projektów ustaw;
          3)zbyt duża możliwość zmiany projetu ustawy poprzez wnoszenie dowolnej ilości
          poprawek - kuriozalny przykład "poseł mamiński" ze swoimi poprawkami za rządów
          aws;
          4)bardzo niska kultura i świadomość zagadnień prawnych, ekonomicznych i
          gospodarczych przez osoby sprawujące mandaty wszystkich kadencji parlamentu po
          roku 90;
          5)znikomy, a czasami wręcz brak udziału prawników w tworzeniu tekstów ustaw;
          6) brak zasady konieczności ujednolicania tekstów ustaw po wniesieniu którejś
          kolejnej poprawki - np po wniesieniu 5 poprawki konieczność ujednolicenia
          tekkstu tej ustawy;
          7)tworzenie zbyt wiele przepisów, które maja regulowac zasady postępowania i
          działania w naszym kraju;
          Wracając do JOW, to uważam, ze wbrew temu co twierdzi większość
          tzw. "polityków" to właśnie JOW są bardziej demokratyczną formą wybierania
          naszych przedstawicieli do parlamwentu niż obecnie funkcjonująca ordynacja
          wyborcza.
          Dla przypomnienia. Likwidacja tzw. list krajowych kandydatów na posłów i
          senatorów, też napotykała na duże opory i sprzeciwy, ale w końcu zniknęła. Może
          uda sie teraz wprowadzic jak najszybciej JOW i zlikwidować partyjne listy
          kandydatów do sejmu i senatu.
          Musimy my wyborcy domagać się tego głośno, bo partie będą temu przeciwne, gdyż
          ich kierownictwa straca możliwość rozdzielania miejsc na listach kandydatów i
          tym samym stracą wpływ na to kto uzyska mandat posła, czy senatora.
          Dla mnie jeszcze jeden element związany z funkcjonowaniem JOW jest bardzo
          istotny. A mianowicie:
          Teoretyczna możliwość odwołania z funkcji danego posła przez wyborców w swoim
          okręgu wyborczym. Teraz tego prawa nie posiadamy. A jest to jedno z
          podstawowych praw w demokratycznym systemie wyborczym. Albowiem jeżeli mam
          prawo do wyboru, to również muszę mieć prawo do cofnięcia swojego poparcia.
          Oczywiście, to prawo do odwołania posła, musi byc odpowiednio uwarunkowane, ale
          to już inna melodia.
    • galba JOW w praktyce 23.03.06, 08:46
      Wystraczy spojrzeć na USA lub UK by zobaczyć jak funkcjonują JOWy:

      - szansa, że raz wybrany poseł straci mandat wynosi mniej niż 5 % (USA mają
      najwyższy po Korei Pn. odsetek posłów wybieranych na drugą kadencję).

      - w tej chwili sondaże w USA dają Demokratom średnią przewagę nad republikanami
      20 proc. Komentatorzy zastanawiają się czy... to wystarczy by Dem. zdobyli
      więcej mandatów niż Rep... Ot, taka ciekawostka JOWów.

      - w W.Brytanii Konserwatyści by zdobyć większośc w Izbie Gmin musieliby mieć
      nad Labour przewagę większą niż... 12 %. A by zdobyć więcej mandatów niż Labour
      ale bez większości bezwzględnej (są jeszcze Lib-Dem) muszą mieć przewagę
      conajmniej 4 %... (dane za the Economist).

      > Przyczyny, dla których posłowie na Sejm RP obawiają się wprowadzenia
      > jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW) są już dzisiaj dla każdego
      zrozumiałe
      >
      > i oczywiste: wybory w JOW to konkurs, w jakim ich szanse stanięcia na podium

      >
      > przeraźliwie małe. Praktyka wyborów w JOW w innych krajach świata pokazuje,
      że
      > aby wygrać trzeba zdobyć minimum ok. 30% głosów wyborców w okręgu wyborczym.
      > Tymczasem nawet Jarosław Kaczyński, który uzyskał w ostatnich wyborach
      > rekordowe poparcie 171129 wyborców nie może spać spokojnie. Gigantyczny okręg
      > wyborczy, Warszawa I, jest równy 19 JOW. Jeśli podzielimy 171129 przez 19
      > wypadnie nam 9006. Na taki JOW przypada ok. 65700 wyborców, a więc wynik
      > Jarosława Kaczyńskiego to zaledwie 13,7%. Nawet, jeśli weźmiemy pod uwagę
      niską
      >
      > frekwencję wyborczą to wynik lidera PiS ląduje w okolicach 30%. A przecież
      był
      > to rekord. Jeśli weźmiemy wynik wyborczy, startującego w tym samym okręgu,
      tak
      > wybitnego polityka PiS jak Mariusz Kamiński, to uzyskane przez niego po
      parcie
      >
      > 9142 głosów, podzielone przez 19 daje 481, czyli 0,7% uprawnionych do
      > głosowania. I tak dalej. 297 posłów obecnego składu sejmowego nie
      przekroczyło
      > 1% głosów w ich (wielkich) okręgach wyborczych. Gdyby więc Jarosław
      Kaczyński,
      > jak emfatycznie głosi, rzeczywiście chciał się odwołać do tego najbardziej
      > demokratycznego rozstrzygnięcia, jakim są uczciwe wybory, to z pewnością
      nasza
      > scena polityczna wyglądałaby inaczej. Z tego powodu politycy polscy wolą
      > zajmować się wyborami na Białorusi niż zadbaniem o to, żeby wybory do Sejmu w
      > Polsce były rzeczywiście demokratyczne, a więc równe, bezpośrednie, a nawet
      > proporcjonalne i gwarantowały obywatelom RP ich konstytucyjne bierne prawo
      > wyborcze.
      > Aby ukryć przed opinią publiczną prawdziwe powody strachu przed uczciwym
      > konkursem wyborczym, nasi politycy zasłaniają się Konstytucją i twierdzą, że
      > zapisy konstytucyjne zabraniają wprowadzenia JOW. Ten sam argument powtarzają
      > uparcie wszyscy komentatorzy telewizyjni i radiowy. Wspiera ich w tym
      Jarosław
      > Kaczyński, który twierdzi, że wprowadzenie JOW jest niemożliwe, bo do tego
      > potrzeba zgody co najmniej 307 posłów. Jest ciekawe, że wcale mu to nie
      > przeszkadza, żeby nawoływać do samorozwiązania Sejmu, gdzie także potrzeba
      > poparcia 2/3 Sejmu. Więc jak to jest: poważny polityk nawołuje do czegoś, o
      > czym wie, że PO tego nie przyjmie, natomiast nie widzi możliwości
      wprowadzenia
      > czegoś, do czego ta sama PO nawołuje?
      >
      > Nie jest prawdą, że zapisy konstytucyjne uniemożliwiają wprowadzenie JOW. W
      > rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie: to wybory takie, jakie nam się od
      roku
      >
      > 1989 urządza są jak najbardziej sprzeczne nie tylko z zasadami ujętymi w
      > Konstytucji, ale nawet w Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela. W interesie
      UE,
      >
      > OBWE, USA itd. jest obalenie Łukaszenki i urządzenie tam kolejnego majdanu,
      > wszyscy więc niezależni obserwatorzy głoszą, że tam narusza się prawa
      > człowieka, fałszuje wybory itp. Nie jestem takim wielkim altruistą, żeby
      > przejmować się nadmiernie losem Białorusi i nie będę się z nimi spierał. Mnie
      > interesuje Polska i to, co się w niej dziej, a kiedy w Polsce gwałci się
      prawa
      > obywatelskie, to hipokryzją jest rozdzieranie szat nad Białorusią. Gdyby
      > rzeczywiście niezależni obserwatorzy zechcieli przyjrzeć się wyborom w
      Polsce,
      > to właśnie tutaj powinni podnosić larum. Tak jednak się nie dzieje, ponieważ
      od
      >
      > roku 1989 ustalono, że Polska będzie czempionem demokracji, a więc inni m
      ogą
      > się od nas co najwyżej uczyć, a w żadnym wypadku nie można nas krytykować.
      >
      > Żeby zrozumieć, że wybory w Polsce systematycznie gwałcą konstytucyjne zasady
      > równości i proporcjonalności, nie potrzeba ani być wybitnym prawnikiem, ani
      > kończyć studiów wyższych. Wystarczy przeanalizować wyniki.
      >
      > Na przykład: w roku 1993 Katolicki Komitet Wyborczy „Ojczyzna” zdob
      > ył ponad 878
      > tysięcy głosów poparcia i nie uzyskał ani jednego mandatu poselskiego. W tych
      > samych wyborach Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem uzyskał tylko 746
      tysiące
      > głosów i wprowadził do Sejmu 16 posłów. Komitet Mniejszości Niemieckiej
      zdobył
      > niecałe 50 tysięcy i dostał w nagrodę 2 mandaty.
      > Inny przykład: w roku 2001 AWS zdobyła ok. 730 tysięcy głosów i ani jednego
      > mandatu, Mniejszość Niemiecka, podobnie jak poprzednio, mniej niż 50 tysięcy
      i
      > 2 mandaty.
      > O jakiej równości albo proporcjonalności można tu mówić? Z pomocą przychodzą
      tu
      >
      > Bracia Kaczyńscy, Ludwik Dorn i inni. Czując pismo nosem i obawiając się, że
      > czeka ich wyeliminowanie z parlamentu, składają (w kwietniu 2001) wniosek do
      > Trybunału Konstytucyjnego o uznanie ordynacji za sprzecznej z Konstytucją!
      > Szczęśliwie Aleksander Kwaśniewski godzi się na zmianę metody rozdziału
      > mandatów i PiS wprowadza 44 posłów. Skarga konstytucyjna ląduje w koszu.
      >
      > Polscy wyborcy, przede wszystkimi polscy inteligenci, którzy bez przerwy
      > martwią się problemem zgodności ordynacji wyborczej z konstytucją, powinni
      > zrozumieć kilka prostych faktów.
      > Po pierwsze: nie istnieje żadna definicja prawna pojęcia proporcjonalnych
      > wyborów. Jest to więc wyłącznie sprawa INTERPRETACJI. Jak tego dowodzi
      praktyka
      >
      > pięciu już kadencji Sejmu i pięciu różnych ordynacji wyborczych, politycy
      cały
      > czas interpretują to pojęcie, tak jak im się podoba, zależnie od chwilowej
      > konstelacji politycznej i wyników sondaży.
      > Po drugie: istnienie tzw. klauzul zaporowych, a więc progów wyborczych,
      > powoduje, że słowo proporcjonalne traci sens. Politolodzy na świecie (ale
      także
      >
      > w Polsce) piszą o indeksie dysproporcjonalności i, obliczając wartości tego
      > indeksu dla różnych wyborów, porównują wyniki ze sobą. Wtedy wybory są
      jedynie
      > mniej albo bardziej proporcjonalne. Przy porównaniach tego rodzaju okazuje
      się,
      >
      > że wybory w JOW wcale nie muszą być mniej proporcjonalne od wyborów w Polsce.
      > Przeciwnie, i na tym właśnie argumencie opierała się skarga konstytucyjna
      Dorna
      >
      > i S-ki z 2001 roku. Wymieniali tam szereg krajów z JOW, w których ten indeks
      > dysproporcjonalności był znacznie mniejszy niż dla wyborów proporcjonalnych w
      > Polsce.
      > Podczas konferencji międzynarodowej 15 Lat Praktyki Konstytucyjnej w Krajach
      > Europy Środkowo-Wschodnie, jaka odbyła się na Zamku Królewskim w Warszawie w
      > listopadzie 2004, politolodzy zachodni mówili o tym, że pojęcie wybory
      > proporcjonalne należy rozumieć, jako zachowanie odpowiedniej normy
      > przedstawicielskiej, a więc przydział mandatów poszczególnym regionom w
      > proporcji do liczby wyborców. W tym sensie np. wybory do Kongresu USA mogą
      być
      >
      • zielonka443 Re: JOW w praktyce 23.03.06, 09:45
        Z tego co piszesz nie niewnika. Co z tego, ze posel/kongresmen jest wybierany
        czesto? Jesli jest dobry i sie sprawdza to ludzie za nim glosuja. Sugerujesz,
        ze poslowie powinni byc wymieniani w calosci po kazdej kadencji:-))

        Dajesz pezyklad USA. Ja mialem tam okazje mieszkac przez kilka lat i
        obserwowalem wybory do kongresu. ´To ze glosujesz na konkretnego czlowieka
        zmienia wszystko tzn. aktywnosc wyborcow, kandydata, co on soba reprezentuje
        itp. a co najwazniejsze jago aktywnosc po wyborach juz jako kongresmen. On/ona
        wie, ze jesli nie bedzie dobrze pracowal to w nastepnych wyborach do widzenia.

        Nie zapominaj, ze kadydaci w wiekszosci sa czlonkami parti i ja reprezentuja.

        Piszesz o UK ze konserwatysci potrzebuja tyle i tyle glosow aby uzyskac
        przewage. I co z tego? Najwidoczniej ludzia odpowiada sytuacja gospodarcza jak
        jest (super w porownaniu z Polska) i nie chca tego zmieniac. Ordynacja JOW nie
        przeszakdzala odsunieciu konserwatystow od wladzy przez partej pracy jesli
        pamietasz.

        Tak naprawde to wole poslow, ktorzy maja doswiadczenie w pracy parlamentarnej
        niz zmiana dla smej zmiany.

        Mysle, ze przemawia przez ciebie strach reprezentowany przez PIS in inne partie
        moze z wyjatkiem PO, co bedzie jesli niedostaniemy sie do parlamanetu i wladze
        przejmie ktos inny? Ja tez sie boje, ze PIS lub SO luu LPR moze dostac duzo
        wjecej glosow niz teraz ale jesli nie mozemy wprowadzic systemu referendow
        (Szwajcaria) to wprowadzmy JOW mysle, ze najbardziej objektywny system oceny
        kandaydatow.
    • wiren Re: on taki maleńki 23.03.06, 08:49
      wybaczcie prezikowi, on taki maleńki i nie bardzo wie co robić, ten stołek tak
      jak klamki w pałacu jest dla niego za wysoki, a widać brak mu codziennych
      konsultacji z bliźniakiem i codziennych meldunków, tak że jak sam coś powie to
      potem tylko śmiech, jemu maleńkiemu wydaje się, że wybory coś rozwiążą, a na
      teraz to widać czyim prezydentem jest prezydent wszystkich pisowców, mam
      nadzieję że kiedyś trafi do Trubunału
    • premier_pacynka I bylaby komisja ds. inwigilacji dziennikarzy prze 23.03.06, 08:49
      z Kaczorenke:)
    • bereciara Prezydencie Lechu 23.03.06, 09:07
      Nie wiem czy Ty to czytasz czy Ci czytaja i opowiadaja,ja Ci podpowiadam Twoi
      poddani z otoczenia wraz z calym rzadem stwarzaja wrazenie ze sa DEBILAMI,wezmy
      wczorajszy dzien.Marcinkiewicz u Moniki Olejnik kobitka sie pyta w czym PO wam
      przeszkadza a ten odpowiada ze ci z PO sie przezywaja i powtarza to jak
      mantre,kobitka sie dopytuje o przyklady a on dalej ze tylko sie
      przezywaja.Wieczorem w programie 4 orzel z pisu Pani Pitera,Piekarska i jakis
      malolat z lpr tlumacza waszemu na temat wyboru przewodniczacego urzedu
      antykorupcyjnego przez Sejm a on ze juz maja i ma byc Kaminski bo
      ideowiec,zadne argumenty nie przekonuja bo co to demokracja dla Twoich.W
      poludnie Ziobro rewelacja na temat Twojego poprzednika,ktory opuszczajac palac
      dobrze Ci zyczyl nawet wasze Baby sie calowaly piepszy o sprawie z przed 18 lat
      ktora moze obchodzi Gazete Polska ale tylko dlatego ze naklad spada i chca
      darmowej reklamy.Prokurator w 24 godz.watpi w prawdziwosc zarzutow.Powolanie
      komisji sledczej debata w Sejmie porazka waszych,nie macie lepszych mowcow niz
      Zawisza z czarnym wasikiem.O Przemku Gosiewskim nie wspomiam kompromitacja na
      calej lini.Rano slucham jedynki Marcinkiewicz znowu jeczy ze ci z PO sie
      przezywaja.Nawet wasz resor Jedrus od Leperow ma was dosc a Romek juz dawno ma
      was w dupie.Pogon swojego brachola niech wezmie sie do roboty i niech nie
      wymienia kadr bo widac jakich orlow macie.
    • kimkiduk Re: Prezydent: Dziś bylibyśmy po wyborach 23.03.06, 09:10
      wyniku 2:0 ?? co to jest, do cholery- mecz piłkarski? rozgrywki o kraj sobie
      będą urządzać.
    • jaruga2 kaczy syfilis jest groźniejszy od ptasiej grypy 23.03.06, 09:11
      Kaczy syfilis polityczny zagraża przyszłości Polski
      • emenefix Re: kaczy syfilis jest groźniejszy od ptasiej gry 23.03.06, 11:05
        Czerwone robactwo jest gorsze od faszyzmu
    • p_iki Szanowny Panie Prezydencie 23.03.06, 09:15
      chcialbym Panu przypomniec ze juz JESTESMY PO WYBORACH. a ze partia rzadzaca i
      majaca wiekszosc w Sejmie i Senacie nie moze stworzyc zadnej konstruktywnej
      koalicji od paru miesiecy to juz zupelnie inna sprawa. moze czas przypomniec tej
      partii (jako Prezydent wszystkich Polakow) ze czas sie w koncu wziac do powaznej
      pracy??
    • wrocek01 Re: Prezydent: Dziś bylibyśmy po wyborach 23.03.06, 09:18
      jestesmy bardzo bogatym panstwem , ktore to co pol roku urzadza nam wybory
      zamiast przerwac wszelkie klutnie o kase i wziasc sie do roboty.Moze to taki
      program partyjny aby nie obnizac podatkow tylko z nich czerpac kase na wybory i
      interes sie krenci tylko ze w kieszeniach wybranych a nie podatnikow.Moze pod
      sejmem zalozyc nowe miasteczko namiotowe,ktore by bylo zywione przez
      wladze[ostatnio modne sa takie miasteczka].Latwo czyjas kase wydawac nizli
      wziasc sie do roboty i zarabiac.
    • tadeusz_ja Nie wchodzić w układy z pissuarem 23.03.06, 09:19
      Wybory jesienią!!
    • milena.rl No i co z tego wynika? 23.03.06, 09:24
      To jakaś próba przerzucania odpowiedzialności? "Patrzcie co zrobiłem? Dziś
      byłoby po wyborach, a nie jest :( Widzicie co zrobiłem? I co wy na to? No co?
      no co, no co, no co? Kto temu winien?"
    • mielis Re: Prezydent: Dziś bylibyśmy po wyborach 23.03.06, 09:25
      Jak śmiecie umieszczać takie nieretuszowane fotki?????
    • brokowisko Prezydent PiS-u i TV Trwam 23.03.06, 09:32
      Co pan wygaduje! To pan nie rozwiazal tej PiSowskiej zgraji!
      Usluchal pan swojego przelozonego -oj. Rydzyka -co stworzyl to haniebne
      porozumienie z samoobrona aby tylko utrzymac wladze dla PiSu!
    • tersta To po coś niziołku wygłaszał "orędzie" ??? 23.03.06, 09:33
    • xarp Niech prezydent nie zalewa, dziś nie my bylibyśmy 23.03.06, 09:33
      po wyborach, tylko on przed Trybunałem Stanu, za nadużycie Konstytucji dla
      zaspokojenia potrzeb swego brata.
    • ryhor Tak dla wyborów w maju... 23.03.06, 09:38
      ... prezydenckich!!!
      • nicalek Re: Tak dla wyborów w maju... 23.03.06, 09:53
        Wczoraj w TV jakiś przytomny polityk z PO zauważył, że w PO nie ma zwolenników
        eutanazji i oni nie będą skracać męczarni pisiorków. Niech PiS dogorywa na
        oczach swojego elektoratu, skoro "ciemny lud" tak wybrał.
        Tak trzymać!
      • mamymalegoprezydenta Re: Tak dla wyborów w maju... 23.03.06, 10:42
        BRAWO!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka