Dodaj do ulubionych

"Michalkiewicz nie przeprasza", a gdzie artykuł w

12.04.06, 22:23
Gazecie, coby można było się nad Michalkiewiczem popastwić?
A może dlatego nie ma, że jak się okazało na Wirtualnej Polsce, dyskutanci
prawie w 100% są za Michalkiewiczem?
wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=1342&wid=8266258&rfbawp=1144873156.486&ticaid=116ae&_ticrsn=3
Obserwuj wątek
    • findzia Re: "Michalkiewicz nie przeprasza", a gdzie artyk 13.04.06, 06:36
      Artykul sie nie pojawi.Cala prawie Polonia w Kanadzie popiera wypowiedz
      p.Michalkiewicza.To jest intelektualista wysokiej klasy,patriota rowniez i nie
      jest klamczuchem.REM tylko sie wyglupila swoim protestem i nieznajomoscia
      literatury p.Filkensteina.Z opinii internautow wiem ,ze Polska tez popiera
      wypowiedz p.Michalkiewicza.Oczernianie tego felietonu przez gadzinowke to byl
      samoboj.Jak sie w Wyborczej nie uspokoja to zabraknie chetnych do kupowania
      tego brukowca.
      • gtw100 Gdańsk. Red Michalkiewicz zaproszony, będzie 22.04 13.04.06, 06:50
        Uwaga! Gdańsk. Red Michalkiewicz zaproszony 22.04. na spotkanie ze sluchaczami
        jego felietonów.
      • gtw100 Re: "Michalkiewicz nie przeprasza", a gdzie artyk 13.04.06, 07:16
        W Gdańsku Michalkiewicz cieszy się dużą sympatią. Na spotkania przychodzi wiele
        osób. "Na żywo" jest jeszcze lepszy niż w felietonach przekazywanych w radio.
        • eryk2 Re: "Michalkiewicz nie przeprasza", a gdzie artyk 15.04.06, 01:28
          gtw100 napisał:

          > W Gdańsku Michalkiewicz cieszy się dużą sympatią. Na spotkania przychodzi
          wiele
          >
          > osób.

          Na spotkania z Adolfem Hitlerem przybywało jeszcze więcej osób, niektóre nawet
          mdlały z rozkoszy...

          > "Na żywo" jest jeszcze lepszy niż w felietonach przekazywanych w radio.

          Nie zna życia, kto nie widział Adolfa na żywo - był świetny, jeszcze lepszy niż
          w "Mein Kampf", w transmisjach radiowych albo w "Triumfie woli" Leni
          Riefenstahl...
          • railman2 Re: "Michalkiewicz nie przeprasza", a gdzie artyk 15.04.06, 01:46
            typowy stalinowski sposob postepowania...

            nazwac faszysta i mozna sie pastwic
            • eryk2 Re: "Michalkiewicz nie przeprasza", a gdzie artyk 15.04.06, 02:40
              Typowo idiotyczna argumnetacja: ma rację, bo na spotkania z nim przychodzą
              tłumy i się podoba na żywca bardziej niż w radyjku. Może być bez faszystów: na
              spotkania z Tymińskim i Kaszpirowskim też ludzie walili drzwiami i oknami, a
              Kaszpir lepiej uzdrawiał w realu niż przez telewizor. Na spotkaniach z Kim
              Dzong Ilem też jest niezła frekwencja - tylko co z tego?
              • mazurek111 Re: "Michalkiewicz nie przeprasza", a gdzie artyk 15.04.06, 09:53
                eryk2 napisał:
                Typowo idiotyczna argumnetacja: ma rację, bo na spotkania z nim przychodzą
                tłumy i się podoba na żywca bardziej niż w radyjku. Może być bez faszystów: na
                spotkania z Tymińskim i Kaszpirowskim też ludzie walili drzwiami i oknami, a
                Kaszpir lepiej uzdrawiał w realu niż przez telewizor. Na spotkaniach z Kim
                Dzong Ilem też jest niezła frekwencja - tylko co z tego?


                Mialo to dotyczyc zlowrogiego Michalkiewicza, ktorego wczesniej nasz
                dzielny "eryk" porownuje do Hitlera. Michalkiewicz, najlepszy dla mnie
                aktualnie polski felietonista, jest erudyta i nastepca
                nieodzalowanego "Kisiela", z ktorym za zycia laczyla go przyjazn. Nie jest
                jednakowoz wielkim mowca i jego dzialalnosc opiera sie na slowie pisanym. Jak
                widac w przypadku eryka, posiadanie trudnej sztuki czytania (zakladam, ze nasz
                eryk jednak kilka felietonow SM przeczytal) nie zawsze jest nieodlacznie
                zwiazane ze zrozumieniem, a w takim wypadku praktyka "sil postepu" jest
                sieganie po maczuge faszyzmu i antysemityzmu.


                • eryk2 Re: "Michalkiewicz nie przeprasza", a gdzie artyk 15.04.06, 11:45
                  mazurek111 napisał:

                  > eryk2 napisał:
                  >
                  > Mialo to dotyczyc zlowrogiego Michalkiewicza, ktorego wczesniej nasz
                  > dzielny "eryk" porownuje do Hitlera.

                  A o kim ja piszę? O Glempie?

                  Jak
                  > widac w przypadku eryka, posiadanie trudnej sztuki czytania (zakladam, ze
                  nasz
                  > eryk jednak kilka felietonow SM przeczytal) nie zawsze jest nieodlacznie
                  > zwiazane ze zrozumieniem, a w takim wypadku praktyka "sil postepu" jest
                  > sieganie po maczuge faszyzmu i antysemityzmu.

                  Zanim wyslesz kogoś na powtórny kurs czytania i pisania ze zrozumieniem,
                  najpierw sam go odwiedź. Ja odnosiłem się do kretyńskiej argumentacji
                  zwolenników Michalkiewicza w tym wątku, przypisujących mu nieomylność i
                  wywodzących jego świetność z faktu, że tłumy sypią się na spotkania z nim.
                  Powtarzam: frekwencja nie świadczy o mądrości. Doszło teraz?

                  A co do merytorycznej zawartości "felietonów" Michalkiewicza: porównywany z
                  Prusem, Słonimskim, Boyem czy Kisielem nie wytrzymuje próby. Za 20 lat nikt nie
                  będzie się zaczytywał wyborami jego tekstów. Są oparte na jednej podstawowej
                  zasadzie: zawsze kontra, zawsze negatywnie, nawet wbrew zdrowemu rozsądkowi.
                  Dlatego p. antysemitnik Michalkiewicz będzie popierał terrorystę Arafata
                  przeciwko Izraelowi, rasistów z RPA przeciwko Mandeli, Hitlera przeciwko Żydom,
                  Kuczmę i Janukowycza przeciwko Juszczence, Łukaszenkę przeciwko
                  Milinkiewiczowi, Putina przeciwko Bushowi - bo chce być za wszelką cenę
                  ORYGINALNY. I wyłamuje sie z mainstreamu medialnego, to prawda. Niestety, także
                  z zasad zdrowego rozsądku. Widzi muchę (uwięzionych fundamentalistów w
                  Guantanamo), nie widzi słonia (rozdartych na strzępy ludzkich ciał w
                  supermarketach Izraela, na ulicach Bagdadu, zagazowanych Kurdów przez Husajna).
                  • mazurek111 Re: "Michalkiewicz nie przeprasza", a gdzie artyk 15.04.06, 12:25
                    eryk2 napisał:
                    A co do merytorycznej zawartości "felietonów" Michalkiewicza: porównywany z
                    Prusem, Słonimskim, Boyem czy Kisielem nie wytrzymuje próby. Za 20 lat nikt nie
                    będzie się zaczytywał wyborami jego tekstów. Są oparte na jednej podstawowej
                    zasadzie: zawsze kontra, zawsze negatywnie, nawet wbrew zdrowemu rozsądkowi.
                    Dlatego p. antysemitnik Michalkiewicz będzie popierał terrorystę Arafata
                    przeciwko Izraelowi, rasistów z RPA przeciwko Mandeli, Hitlera przeciwko
                    Żydom, Kuczmę i Janukowycza przeciwko Juszczence, Łukaszenkę przeciwko
                    Milinkiewiczowi, Putina przeciwko Bushowi - bo chce być za wszelką cenę
                    ORYGINALNY.


                    No i co, uczony kumie? Znowu siegasz po maczuge faszyzmu i antysemityzmu?
                    Oto "antysemitnik Michalkiewicz" w kompanii Hitlera, Putina, Lukaszenki i
                    jeszcze paru pomniejszych? No i autorytatywne stwierdzenie, ze "co do
                    merytorycznej zawartości "felietonów" Michalkiewicza: porównywany z Prusem,
                    Słonimskim, Boyem czy Kisielem nie wytrzymuje próby". Dziwne zestawienie
                    autorow (oportunista Slonimski obok Kisiela) i ciekawe autorytatywne
                    stwierdzenie, ze "za 20 lat nikt nie będzie się zaczytywał wyborami jego
                    tekstów".
                    Niewatpliwie, za dwadziescia lat pozostana tylko "wartosci ponadczasowe" i
                    zyjace w szczesciu i dobrobycie plemie lechitow siegac bedzie tylko po perly
                    zaangazowanej prozy, ktore wyszly spod piora wielkiego Adama Zajakliwego, albo
                    jego komilitonow.
                    Jezeli felietony Michalkiewcza przestana byc aktualne (co daj Bog) to bedzie
                    oznaczalo, ze "uklad" sie rozpadl, ze "salon" odszedl w niepamiec, ze Holocaust
                    Industry nie zagraza juz Polsce i ze wreszcie mozna sie bedzie cieszyc
                    rzeczywistoscia. Na razie sie na to wcale nie zanosi.
                    • eryk2 Re: "Michalkiewicz nie przeprasza", a gdzie artyk 15.04.06, 15:38
                      Dziwne zestawienie
                      > autorow (oportunista Slonimski obok Kisiela) i ciekawe autorytatywne
                      > stwierdzenie, ze "za 20 lat nikt nie będzie się zaczytywał wyborami jego
                      > tekstów".

                      Myślałem, mądralo, że ty masz rzeczywiście jakieś pojęcie o historii polskiej
                      felietonistyki (przemawiasz tak ex cathedra na rzecz Pierwszego Antysemitnika
                      IV Rzeszy Pospolitej), a ty nie znasz podstawowych faktów. Pisałem o "Kronikach
                      tygodniowych" Słonimskiego (tudzież jego recenzjach teatralnych), którymi
                      zasłynął w historii polskiego dziennikarstwa. Dla ciebie jednak Słonimski na
                      zawsze pozostanie żydowskim stalinowcem, z powodu epizodu l. 1945-55. Gdyby
                      tacy jak ty decydowali w swoim czasie, Szaweł nigdy by sie nie stał Pawłem, a
                      Piotr musiałby być potępiony na równi z Judaszem. Opamiętaj się w swoim
                      zaślepieniu i nienawiści, przynajmniej w święta albo zlustruj politruka
                      Rajmunda Kaczyńskiego, służącego komunistom dłużej i wierniej niż Antoni S...

                      > zyjace w szczesciu i dobrobycie plemie lechitow siegac bedzie tylko po perly
                      > zaangazowanej prozy, ktore wyszly spod piora wielkiego Adama Zajakliwego,
                      albo
                      > jego komilitonow.

                      Nigdzie nie twierdziłem, że cenię felietonistykę Michnika. Przeciwnie - uważam,
                      że ostatnio pisze coraz gorzej (zresztą nie felietony, tylko eseje, ale to
                      pewnie nie ma dla ciebie znaczenia, bo nie odróżniasz faktów z zakresu
                      dziennikarstwa). Jest tak samo żałosny, jak Michalkiewicz, i kudy mu tam do
                      Słonimskiego czy Prusa...

                      > Jezeli felietony Michalkiewcza przestana byc aktualne (co daj Bog) to bedzie
                      > oznaczalo, ze "uklad" sie rozpadl, ze "salon" odszedl w niepamiec, ze
                      Holocaust
                      >
                      > Industry nie zagraza juz Polsce i ze wreszcie mozna sie bedzie cieszyc
                      > rzeczywistoscia. Na razie sie na to wcale nie zanosi.

                      Polsce najbardziej zagraża głupota jej obywateli - i o tym pisał Prus 120 lat
                      temu i Słonimski 70 lat temu. Wybitne teksty nie starzeją sie nigdy - dziś z
                      przyjemnością sięga się po recenzje teatralne Boya, Słonimskiego, filmowe
                      Irzykowskiego, bo choć straciły dawno na aktualności (nie żyją aktorzy, nikt
                      tych spektakli nie zarejestrował), to jest to świetna proza. Natomiast obrona
                      Rosji przed Czeczeńcami, Arabów przed Żydami i Polaków przed rozumem, czyli
                      beznadziejnie prymitywne tekściki p. St. M. pójdą w zapomnienie już w pół roku
                      od ich napisania... I to jest różnica pomiędzy nim a Kisielem, koteczku...
                      • mazurek111 Re: "Michalkiewicz nie przeprasza", a gdzie artyk 15.04.06, 17:47
                        Widac, uczony kumie, zem zranil okrutnie twe delikatne uczucia, albowiem twoj
                        zaangazowany post az kipi oburzeniem:-)
                        W sumie twoj tekst reprezentuje pomieszanie z poplataniem, bo miesza
                        Michalkiewicza, publicyste polityczno-spolecznego ze Slonimskim lub Boyem. Boy
                        wprawdzie pisal w pewnym okresie zaangazowane teksty, nieraz o zabarwieniu
                        antyklerykalnym, niekiedy antyinstytucjonalnym (mozna powiedziec, ze jego
                        okreslenie "dziewice konsystorskie" pasowaloby dzisiaj jak ulal do wielu
                        dawnych wyznawcow sierpa i mlota paradujacych dzis dumnie z odrodzona blona
                        dziewicza), ale mimo wszystko nigdy sie nie zeszmacil, natomiast Slonimski, jak
                        mu to niegdys wypomnial kolega po fachu; "dzis sie obrzezal na komunizm".
                        Slonimski, przy niebagatelnym talencie, byl nie tyle "stalinowcem" co
                        oportunista.
                        Michalkiewicz, uczony kumie, nie broni "Rosji przed Czeczeńcami, Arabów przed
                        Żydami i Polaków przed rozumem"; broni rzeczywiscie tych ostatnich przed
                        bezmyslnym lykaniem przezutej papki medialnej serwowanej przez
                        salonowe "ministerstwo prawdy", ktore co poniektorych obywateli odzwyczailo
                        zupelnie od samodzielnego myslenia. Jak sie domyslam, sam ani chybi jestes
                        goracym zwolennikiem "wojny sprawiedliwej" i jestes szczesliwy, ze nasz orez
                        okrywa sie "niesmiertelna chwala" w Iraku, niejako za friko?

                        Napisales: "Polsce najbardziej zagraża głupota jej obywateli - i o tym pisał
                        Prus 120 lat temu i Słonimski 70 lat temu".
                        O tym rowniez pisze dzis Michalkiewicz, a przeczytanie twego postu utwierdzilo
                        mnie w przekonaniu, ze ma racje.

                        • eryk2 Re: "Michalkiewicz nie przeprasza", a gdzie artyk 15.04.06, 23:16
                          > dziewicza), ale mimo wszystko nigdy sie nie zeszmacil, natomiast Slonimski,
                          jak
                          >
                          > mu to niegdys wypomnial kolega po fachu; "dzis sie obrzezal na komunizm".
                          > Slonimski, przy niebagatelnym talencie, byl nie tyle "stalinowcem" co
                          > oportunista.

                          Jeszcze raz powtórzę, boś nie zrozumiał - jeżeli nt. Antoniego Słonimskiego
                          masz tylko tyle do powiedzenia, to lepiej nie trać okazji i siedź cicho, bo
                          gadasz bzdury. Dla ciebie św. Paweł to nadal Szaweł - morderca chrześcijan, a
                          św. Piotr - zdrajca, drugi Judasz. Celowo wybierasz epizody z życia człowieka
                          na 20 lat przed śmiercią, żeby udowodnić, że Żydzi to bandyci, beztalencia i
                          tchórze. Ciekawe, że nie był oportunistą w stosunku do sanacji oraz endeków, z
                          których jeden nawet go spoliczkował przed wojną. Nie był też oportunistą po
                          1955.

                          Michalkiewicz, uczony kumie, nie broni "Rosji przed Czeczeńcami, Arabów przed
                          > Żydami i Polaków przed rozumem";

                          To poczytaj jego teksty, bo, zdaje się, bronisz ich "na sucho", bez lektury!
                          Jeżeli Michalkiewicz zechce napisać felieton, że jest właśnie północ, a będzie
                          10.55, to zrobi to, bo on działa niezależnie od faktów i logiki. Broni
                          Janukowycza, Putina, arabskich terrorystów - dokładnie odwrotnie niż nakazuje
                          logika i fakty. Dlaczego? Bo choruje na bycie oryginalnym, podobnie jak jego
                          kumpel Kkorwin-Jąkkała-Bełkkot... Z faktu, że w czasie II wojny światowej były
                          niższe podatki w GG, będą wywodzić, że Polakom żyło się lepiej za Hitlera niż
                          po 1989 - kompletne świry! To dramat tych ludzi - nie są inteligentni, więc
                          starają się przynajmniej błaznować, żeby ich ktoś zauważył. I zauważa - bo jak
                          jeden z drugim antysemitnik mija się z prawdą o 100%, to jest doprawdy niezłym
                          przypadkiem medycznym... Albo, kto wie, ci panowie mogą być zakonspirowanymi
                          agentami carycy - ich rusofilstwo jest zdumiewające i w sporze polskiej racji
                          stanu z moskiewską zawsze biorą stronę tej drugiej (pomarańczowa rewolucja,
                          Łukaszenka etc.). Ich księżycowe teorie dobre są na zajęcia ze studentami II
                          roku politologii. Ale już np. na IV roku trzeba omawiać poważniejsze koncepcje,
                          a nie niszowy folklor nadwiślańskich oryginałów...
                          • mazurek111 Re: "Michalkiewicz nie przeprasza", a gdzie artyk 15.04.06, 23:45
                            Zacny eryku, powtarzasz sie.
                            Badz czlowiekiem i powiedz jak mam odpowiedziec na te powtorkowa retoryke
                            bez "gryzienia sie w ogon"?
                            Przypadkiem nie jestem wielbicielem Korwina, ktorego poglady zawsze dla mnie
                            byly "ksiezycowe "(do tej pory nawet uwazalem, ze to ja ukulem to okreslenie),
                            ale publikacji Michalkiewicza przeczytalem co najmniej kilkaset, co oznacza, ze
                            nie podchodze do tematu "na sucho".
                            A teraz, moj drogi, pozwole sobie niejako unilateralnie skonczyc te dyskusje,
                            bo od pewnego czasu zaczela ona byc dosc jalowa "powtorka z rozrywki".
    • gtw100 Re: "Michalkiewicz nie przeprasza", a gdzie artyk 13.04.06, 06:46
      nowytor2 napisał:

      Oto wypowiedż red Michalkiewicza - wszystko jasne
      "Dlugo sie do Panstwa nie odzywalem prawie póltora tygodnia, ale to dlatego,
      ze - jak sie Panstwo domyslacie, zostalem zaatakowany z najgrubszych armaty,
      mianowicie z "armaty antysemickiej" i zostalem zaklasyfikowany jako czolowy
      antysemita III albo i moze IV Rzeczypospolitej - po wygloszonym na falach Radia
      Maryja 29 marca przeze mnie felietonie. Poswiecilem go roszczeniom zydowskim
      wniesionym po raz kolejny przez pana Dawida Harrisa, który tym razem uzyskal 16
      marca od pana premiera Marcinkiewicza zapewnienie, ze ta sprawa "zostanie
      zalatwiona jeszcze w tym roku" - Stanislaw Michalkiewicz dzieli sie z naszymi
      odbiorcami opisem najglosniejszego medialnie w minionym tygodniu,
      zaprzatajacego az wyslannika Tronu Piotrowego, wydarzenia w kosciele na
      ziemiach Rzeczypospolitej.

      "Natychmiast rozpoczal sie klangor, zarzucono mi oczywiscie antysemityzm,
      zaczelo sie od tzw. rady Etyki Mediów, pózniej nieoceniona "Gazeta Wyborcza",
      jedna z redakcyj wypowiedziala mi umowa, zalegajac zreszta mi z zaplata za pól
      roku, ale - mnie jako antysemicie juz mozna nie placic, co jest oczywiste...
      Zaczalem ťbyc zalatwianyŤ na polu moralnym, jak i "ekonomicznym".
      Zaden z moich oskarzycieli nie zarzucil mi mówienia choc jednego slowa
      nieprawdy, wiedza, ze mam racje, dlatego wywolalo to taka furie. Najpierw
      chodzilo o ukaranie Radia Maryja przez KRRiTV na podobnej zasadzie jak stacje
      Polsat za wystapienie feministki Kazi Szczukówny, ale pózniej jacys bardziej
      wprawni dzentelmeni wzieli sprawy w swoje rece i uznali, ze szkoda tyle
      swietego zaru na tak nedzne pieczenie, ze mozna rozdmuchac ten zar dla
      wiekszego zwierza. Odezwal sie sam pan doktor Edelman, a pózniej doszlo az do
      JE abpa Kowalczyka, nuncjusza papieskiego.
      Otrzymalem bardzo duzo wyrazów wdziecznosci, wyrazów poparcia, nawet od ludzi,
      od których tego bym sie wcale nie spodziewal, za co - serdecznie dziekuje, gdyz
      to zawsze mila pociecha w czasie trudniejszym niz zwykle, choc i do tego jestem
      juz przyzwyczajony...
      Warto zwrócic uwage na to, ze wiekszosc dziennikarzy, którzy w telewizji
      wypowiadali sie na mój temat, wykazalo sie razacym brakiem umiejetnosci
      zawodowych, Najlepsza tego ilustracja bylo to, ze krytykujac mnie ťna pamiecŤ,
      powtarzali za oswiadczeniem REM, w którym wystepowal charakterystyczny blad:
      otóz wszyscy - z brukowcem "GW" na czele - oglaszali, ze felieton ten byl
      wyemitowany 27 MARCA, podczas gdy 27 marca ja jeszcze nie wiedzialem, ze pan
      Harris byl u pana premiera, a felieton zostal nagrany przeze mnie na CZTERY
      godziny przed emisja i wyemitowany 29 marca o godzinie 20.50. WSZYSTKIE media
      krytykujace mnie powtórzyly ten blad, oznacza to, ze ci dziennikarze nawet nie
      zajrzeli na witryne Radia Maryja i przepisywali notatke Rady Etyki Mediów" -
      wyjasnia Stanislaw Michalkiewicz.
      Tak naprawde chodzilo o znalezienie pretekstu do zaatakowania Radia Maryja, pan
      Marcin Przeciszewski juz zapobiegliwie zabiega, by "moze nie zamykac RM, a
      tylko dokonac zmian personalnych...".

      Nagranie trwa ponad 12 minut i jest dostepne w Sieci do 25 IV 2006 r. W Klubie
      TV ASME - pelna wersja o dobrej jakosci.
      • mazurek111 Re:"Michalkiewicz nie przeprasza", gdzie artykul? 14.04.06, 18:17
        Pelen tekst inkryminowanej wypowiedzi Stanislawa Michalkiewicza zamieszczony
        jest w ostatnim numerze Najwyzszego Czasu (www.nczas.com).
        Czytajac go, mozna sie przekonac jak perfidny i klamliwy byl caly ten
        oskarzycielski jazgot medialny podniesiony przez "Jasnogrod".
        • indris "antysemityzm bezalkoholowy" 14.04.06, 18:43
          Kiedyś reklamowano w TV i na bilbordach piwo bezalkoholowe. Wszyscy wiedzieli o
          co chodzi. Przytoczony tekst jest też antysemicki, tyle, że można go wybronić
          przed sądem, bo Michalkiwicz jest antysemitą inteligentnym a nie prostackim jak
          Bubel. Ale i tak wszyscy wiedzą o co chodzi, podobnie jak z tym piwem.
          Nazwanie zbrodni w Jedwabnem INCYDENTEM powinno chyba wystarczyć ? Podobnie jak
          nazwanie GW "żydowską piątą kolumną". Karalne to może nie jest, a w każdym
          razie NIE POWINNO BYĆ. Ale jest zrozumiałe.
          Edwarda Moskala nikt w USA po sadach nie ciągał. Ale do Białego Domu go nie
          wpuszczano i amerykańscy politycy woleli się z nim nie pokazywać.
          • mazurek111 Re: Quid est veritas? 15.04.06, 01:21
            indris napisał:

            Kiedyś reklamowano w TV i na bilbordach piwo bezalkoholowe. Wszyscy wiedzieli o
            co chodzi. Przytoczony tekst jest też antysemicki, tyle, że można go wybronić
            przed sądem, bo Michalkiwicz jest antysemitą inteligentnym a nie prostackim jak
            Bubel. Ale i tak wszyscy wiedzą o co chodzi, podobnie jak z tym piwem. Nazwanie
            zbrodni w Jedwabnem INCYDENTEM powinno chyba wystarczyć? Podobnie jak nazwanie
            GW "żydowską piątą kolumną". Karalne to może nie jest, a w każdym razie NIE
            POWINNO BYĆ. Ale jest zrozumiałe. Edwarda Moskala nikt w USA po sadach nie
            ciągał. Ale do Białego Domu go nie wpuszczano i amerykańscy politycy woleli
            się z nim nie pokazywać.




            W przeszlosci, indrisie, mialem parokrotnie okazje przeczytania Twoich
            wypowiedzi, ktore wydaly mi sie wowczas wywazone. Po Twojej drugiej z kolei w
            ciagu ostatnich kilku dni niemal identycznej reakcji na moj wpis, reakcji w
            ktorej znowu pijesz do uzycia przez niepoczciwego Michalkiewicza slowa INCYDENT
            w odniesieniu do zbrodni jedwabienskiej dochodze do wniosku, ze jednak nie
            docenilem Twego zaangazowania w obrone dobrego imienia "sil postepu"
            i "Jasnogrodu".
            Poniewaz, jak twierdzisz prawda jest Twa najlepsza przyjaciolka, postarajmy sie
            dociec gdzie tak naprawde ona mieszka i co zwyklismy nazywac prawda. Kisiel
            mawial, ze to Ona najbardziej boli...
            Ad rem, tedy. Wyciagniecie wyrwanego z kontekstu slowa "incydent" robi z
            niepoczciwego Michalkiewicza potwora nieczulego na cierpienia jakich doznaly
            biedne ofiary jedwabienskiej masakry. Wydaje mi sie, ze znacznie przyzwoiciej
            byloby zacytowac pelny tekst, dajac innym szanse na samodzielna ocene jego
            wymowy.
            Jedwabienska masakra nigdy nie zostala wyjasniona do konca i kiedy okazalo sie,
            ze znalezione szczatki ludzkie nie moga w zaden sposob reprezentowac 1600ofiar
            (do tej pory obowiazujaca oficjalna cyfra na zachodzie, powtarzana jak mantra
            kazdego 10go lipca) i ze "historyk" Gross zawyzyl liczbe ofiar
            dziesieciokrotnie, kiedy okazalo sie, ze w tym czasie stacjonowalo w Jedwabnym
            komando Schappera, kiedy znaleziono luski i pociski od wojskowych karabinow
            Mauser (Polacy z oczywistych wzgledow nie mogli posiadac broni) oznajmiono nam,
            ze strona zydowska nie zgadza sie na dalsze zaklocanie wiecznego odpoczynku
            ofiar, a nasz "prezydent wszystkich Polakow" wdzial pospiesznie jarmulke,
            przyklepal sprawe, przeprosil "za wszystko" i otworzyl droge do roszczen
            Holocaust Industry. Jest wiadoma sprawa, ze takie polityczne przeprosiny mialy
            na celu otwarcie furtki do roszczen.
            Owszem, w tragedii Jedwabnego uczestniczyli Polacy (czy zawsze z wlasnej woli
            to juz inna sprawa, bo Schapper odmowil zeznan, a nasze orly sledcze to
            uszanowaly), ale ksiazka Grossa jest pelna przeklaman i zostala napisana po to
            by podeprzec zadania "przedsiebiorstwa Holokaust", co zreszta zostalo jasno
            powiedziane przez Normana Finkelsteina. Gross oparl sie na relacji niejakiego
            Szmula Wassersztajna, ktorego wogole w tym czasie nie bylo na miejscu zbrodni,
            natomiast pomija skrzetnie wszelkie nie pasujace mu zeznania, jak chocby
            wspomnienia Rywki Fogiel.
            Ten "incydent" (mam tu na mysli cala burze medialna rozpetana wokol Jedwabnego)
            mial zmiekczyc Polakow wobec zadan Holocaust Industry, a jednoczesnie
            zobrzydzic ich w opinii swiatowej. Mysle, ze to wlasnie mial na mysli
            Michalkiewicz.
            Teraz czeka nas kolejna powtorka w zwiazku ze zblizajaca sie rocznica tak
            ewidentnej podpuchy ubeckiej jaka byl "pogrom kielecki". Juz wtedy chodzilo o
            to zohydzic imie Polski na tyle by przekonac swiat, ze nie ma co jej pomagac
            (zaden plan Marshalla) ani interesowac sie jej losem. Pogrom kielecki, jak
            przypuszczam doczeka sie swego Grossa i gigantycznej klaki, takiej jaka miala
            ksiazka "Sasiedzi" i film Agnieszki Arnold.
            "Polskie obozy koncentracyjne" i oskarzanie Polakow o Shoach staly sie juz
            czyms wrecz pospolitym. Uwazasz, ze to jedynie dzielo przypadku?
            Gorszy Cie, indrisie, okreslenie "zydowska piata kolumna" w odniesieniu do
            szlachetnego organu Michnikowego? A jak zachowala sie Wyborcza w przypadku
            afery Jedwabnego? A kto pisal o antysemityzmie bedacym rzekomo jednym z motywow
            Powstania Warszawskiego?

            Nie wiem jak sie skonczy sprawa "skoku na kase", wiem natomiast czego o Polsce
            i Polakach ucza mlodych Zydow w Stanach, Australii i Izraelu.
            Pozwole sobie zacytowac tu link podany przez "piotrka" na forum Wprost. Tu sa
            glosy Zydow z Izraela na temat Polski i Polakow z dyskusji w Haaretz:
            www.haaretz.com/hasen/spages/70163.html (wykasuj spacje)

            Oczywiscie, nie wszyscy Zydzi mysla w ten sposob, ale nie dostrzegac tego co
            sie wokol nas dzieje nie wolno.

            Napisales, indrisie:
            "Edwarda Moskala nikt w USA po sadach nie ciągał. Ale do Białego Domu go nie
            wpuszczano i amerykańscy politycy woleli się z nim nie pokazywać."

            Wiesz rownie dobrze jak ja, ze w Stanach oskarzenie kogos o antysemityzm
            oznacza smierc polityczna, a prawdziwej parady przed takimi zarzutami nie ma.
            Lobby zydowskie w USA jest zbyt silne, by jakikolwiek polityk (wyjatkiem tu byl
            Pat Buchannans) osmielil sie mu narazic.

            Mysle, ze dzieki naglosnieniu planow Holocaust Industry przez Finkelsteina,
            Michalkiewicza czy s.p. Moskala, ich realizacja bedzie nieco utrudniona. Im
            wiecej bedzie sie mowic o tych planach, tym trudniej bedzie je wcielic w zycie.
            • 1410_tenrok Re: Quid est veritas? 15.04.06, 15:32
              Panie Mazurek,
              czy 1600 - czy 160 - jakiez to ma znaczenie? Tych ludzi zamordowano w
              Jedwabnym, nawet jezeli to bylo jedynie 20. I nie o statystyke tu chodzi.
              Plwanie RM i innych, tudziez Panskie na Zydów - daje przeciwnej stronie takie
              argumenty - wszyscy Polacy to byli szmalcownicy, a z tymi obozami - to nie
              wiadomo jak bylo, moze byly polskie, a moze nie polskie.... Wiekszosc ludzi
              tutaj to antysemici. Moze Pan mowic, ze to nie prawda. Ale jezeli takich
              szlachetnych ludzi - jak Jan Karski i Władyslaw Bartoszewski - wyzywacie od
              szmat, antypolakow itp. Ludzie Ci stali w pierwszym szeregu walki o nasza
              godnosc narodowa w czasie II wojny swiatowej. Obecnie tacy ludzie, jak niejaki
              rydzyk albo niejaki michalkiewicz szerza jedynie nienawisc. W imie czego?
              A teraz taka historia - ukradzionyo mi kiedys samochod. Po paru latach zostal
              odnaleziony. I... Powiedziano mi, ze moge go odzyskac, jezeli zapłace za
              naprawy i inwestycje w autko. Dokładnie tak samo jest z majatkiem, ktory kiedys
              odebrano Zydom. Zrobili to hitlerowcy, ale po hitlerowcach objeli to nasi
              ludzie. To sa fakty panie Mazurek, to sa fakty.
              Niedlugo, zaloze sie, ze tak bedzie, kiedy Benedykt XVI wypowie mocna słowa w
              kierunku niejakiego rydzyka - znajda sie tu ludzie, ktorzy krzykna o
              przeszlosci papieza i o jego pochodzeniu. Zreszta, zrobil to juz ow marny
              profesorunie w radiu maryja.
              • mazurek111 Re: Quid est veritas? 15.04.06, 18:25
                Panie "tenrok", zastanawiam sie powaznie czy caly ten Panski karkolomny wywod,
                byl napisany na serio?
                Pisalem o instrumentalizacji sprawy Jedwabnego w kontekscie
                zadan "przedsiebiorstwa Holokaust" i trzeba byc slepym by tego nie dostrzegac.
                Czy to ma byc owo "plwanie"? Plany takich "przyjaciol Polski" jak panowie
                Singer, Harris, Bronfman czy Stern nie sa moim wymyslem, bo sami je odkrywali
                wielokrotnie.
                O Karskim czy Bartoszewskim nawet tu nie wspomnialem, totez prosze mi nie
                wkladac do ust czegos czego nie powiedzialem. Jezeli juz o Karskim mowa, to
                jego przejmujace raporty byly minimalizowane przez srodowiska zydowskie w USA,
                ktore baly sie zalewu zydowskiej biedoty (byl taki okres gdy Niemcy chcieli
                handlowac losem Zydow srodkowoeuropejskich), a dzis WJC usiluje przedstawiac
                sie w charakterze spadkobiercy tych biedakow. Zreszta wiadomo juz od ponad
                dziesieciu lat o co chodzi, a zaczelo sie to jeszcze dawniej, w latach
                siedemdziesiatych od filmu Lanzmana "Holocaust".

                Co do "majatku pozydowskiego", sam Norman Finkelstein powiedzial, ze to co
                nalezalo kiedys do jego rodzicow, dzis juz nie istnieje, a on sam nie mial
                zadnego udzialu w przebudowie czy transformacji. Napisal zreszta rowniez, ze
                wyciagniete przez HI pieniadze nie trafiaja (lub trafiaja w znikomym stopniu)
                do ostatnich zywych ofiar Holokaustu lub ich rodzin. To co Pan pisze o
                uogolnianiu postrzegania postaw antysemickich niektorych Polakow na reszte
                spoleczenstwa, ma rowniez przelozenie na uogolnianie pazernosci "Holocaust
                Industry" na reszte "starszych braci".
                • 1410_tenrok Re: Quid est veritas? 15.04.06, 19:34
                  Panie Mazurek, Pan sie wpisuje w ton ataków na ludzi, o ktorych wpsomnialem. A
                  jezeli Pan i inni nie rozumiecie pewnych bolesnych prawd. To tytułem angedoty
                  opowiem historie z Anatolii, gdzie swego czasu bylem. Kiedys ktos przy pomocy
                  kogos wymordowal tam Ormian. Ludzie mieszkajacy w poormianskich domach i
                  uzywajcy poormianskich sprzetow, mowili do mnie tak: "to nie nie nasze, to ich,
                  kiedys pewnie sie po to zglosza". W zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie
                  znajduja sie obrazy, kotre w 1945 roku dostaly sie do Polski przez pomylke.
                  Byly to zbiory skonfiskowane Zydom. Na prosbe o zwrot, Ministertwo Dziedzictwa
                  Narodowego, stwierdziło: "Nie mysmy zabierali, to nas nie interesuje". Tak to
                  jest, ze w dawnym ostblocku obowiazuje prawo kalego, lub mentalnosc mafii
                  pruszkowsko-wolomnskiej. I Bronfmann, Harris, czy inni nie maja nic do tego.
                  Zreszta, co tam Zydzi, skoro wlasnym obywatelom, kiedys tez okradzionym,
                  rowniez nie chce sie oddawac i zamiast tego "prywatyzuje sie". To jest sens
                  calej sprawy. Moje i nie oddam! To trochu glupie, panie Mazurek co? Prawo i
                  Sprawiedliwosc? Jak to mowili w "Samych Swoich"? "Sądy sądami, ale
                  sprawieldiowść musi być po naszej stronie!"
                  Zycze wszystkiego najlepszego!
                  • mazurek111 Re: Quid est veritas? 15.04.06, 20:54
                    Panie "tenrok",
                    Przeciez to pustoslowie. Po pierwsze, wbrew probie tworzenia z Shoah sui
                    generis religii, Zydzi nie byli jedynymi, ktorzy cierpieli. Tak sie sklada, ze
                    ja sam urodzilem sie w czasie wojny, prawie 9 miesiecy po smierci mego
                    niespelna dwudziestoczteroletniego Ojca, ktory zginal w akcji w Warszawie 11
                    dni po slubie. Mimo mlodego wieku, Ojciec zaliczyl kampanie wrzesniowa w
                    Polsce, potem uciekl z obozu w Mohaczu do Francji gdzie walczyl w I-szej
                    Dywizji Grenadierow, nastepnie znalazl sie w Anglii gdzie zostal wybrany
                    do "special forces", czyli tak zwanych "cichociemnych". Po zrzucie do Polski
                    dokonal bardzo wielu rzeczy (mam na ten temat cala biblioteczke), a zginal w
                    akcji w Warszawie w 1943, razem z przyjacielem Zydem (ale patriota i oficerem
                    polskim), z ktorym leza w jednym grobie. Z linii meskiej w mej rodzinie ocalal
                    jedynie moj dziadek, pulkownik WP, jeden z kilkudziesieciu oficerow uratowanych
                    z tranportu do Katynia, dzieki odczepieniu dwoch ostatnich wagonow na stacji w
                    Kozielsku. Mysle, ze historia mojej rodziny jest wystarczajaco tragiczna, bym
                    nie uwierzyl w to, ze tylko Zydzi maja parawo do martyrologii.
                    Rodzina tak od strony mojej Mamy jak i Ojca posiadala znaczne dobra na
                    terenach, ktore dzis sa poza Polska. Czy panowie Singer i Harris sie o nie
                    upomna?

                    Nie ma spoleczenstw bez marginesu zlozonego ze zdeklarowanej swoloczy i sami
                    Zydzi nie stanowia tu wyjatku. Krew Zydow polskich maja na rekach Judendraty,
                    zydowska policja w Getcie, zydowska finansjera w USA, ktora odrzucila
                    propozycje Hitlera wykupienia duzej czesci Zydow wschodnioeuropejskich (slawna
                    propozycja opisana w wielu zrodlach historycznych), albowiem nie zalezalo im
                    wcale na masowym zalewie zydowskiej biedoty w Stanach. Te same kola
                    zydowskie "nie dowierzaly" potem raportowi Karskiego, a dzisiaj ich potomkowie
                    jako "Holocaust Industry" domagaja sie haraczu za te same ofiary Holokaustu,
                    ktore zostaly odepchniete przez ich przodkow. Slyszales o "Exodus", doc?
                    Co do reszty, tez lepiej sie nie licytujmy. Mialem ciotke, ktora byla
                    zasluzonym zolnierzem ruchu oporu. Po wojnie znalazla sie w kazamatach UB,
                    gdzie przesluchiwal ja sam Goldberg-Rozanski.
                    Zydzi nie maja wylacznosci na cierpienie.
                    Mysle, ze zakoncze tu nasza dyskusje, bo najwyrazniej Pan pojmuje przedmiot
                    naszej dyskusji w kategoriach quasi religijnych, co wyklucza wzajemne
                    zrozumienie.
                    • 1410_tenrok Re: Quid est veritas? 15.04.06, 21:20
                      Facet po co to piszesz? Mam Ci opisac historie mojej rodziny? O ci Ci chodzi?
                      Myslisz, ze co, tylko Ty masz takich przodkow. doprawdy - to sa argumenty! Z
                      tego, co piszesz kolezko, jestes czlowiekiem w latach posunietym.
                      A argumenty o Zydach i o tym, ze swoich mordowali, sa tak samo dobre, jak
                      argumenty pana Sterna, o tym, ze to Polacy wybudowali Auschwitz. Jedno i drugie
                      to banialuki. Ty miales kolezko szczescie, ze nie byles tam - nie wiesz i nie
                      jestes w stanie powiedziec, co bys zrobil. Czy popelnilbys samobojstwo jak
                      Czerniakowski, czy walczylbyc bezsensownie jak Edelmann i jego koledzy, czy
                      zrobilbys jakis inny numer. Po co te wszystkie teksty wlasnie w Wielkanoc?
                      Pytam sie? Po co, po co w taki dzien - ktory nawet na mnie ma wpływ, choc
                      jestem agnostykiem - opluwac sie nawzajem? Podobno, tu zyje wiekszosc
                      katolikow. Ja osobiscie w to nie wierze. Chrzescijanstwo to nie sa pogromy i
                      swinstwa wygadywane przez maluczkich pokroju michalkiewicza, rydzyka czy
                      piaseckiego. Chrzescijanstwo - to kazanie na górze, to smierc Zbawiciela za
                      grzechy, to Bóg i jego milosc do czlowieka. Ala dla Was to sa wszystko slowa
                      balony, pelne smierdzących bąków. Kiedy patrze na ludzi z podkorowa
                      nienawiscia, po prostu nie dobrze mi sie robi.
                      A fakt pozostaje faktem. Wielu ludziom w czasie wojny i po wojnie ukradziono
                      majatki. To nie byli jedynie Zydzi, to byli tak samo Polacy i ludzie innej
                      narodowosci (nie mowie o tych, ktorzy byli winnie tej calej masakry). I nikt
                      nie zamierza im tego oddawac. W imie czego? Czy kazdy z nas jest na prawde
                      jedynie zlodziejem? Nie odpowiadaj mi facet wiecej. Usiadz w kacie i zastanow
                      sie nad tym, przy dobrym winie i muzyce. To warte jest przemyslenia.
                      • mazurek111 Re: Quid est veritas? 15.04.06, 23:27
                        Teraz, jak widze, to juz " Pana" awansowalem na "faceta". Zawszec jakby
                        bardziej swojsko.
                        To teraz moja kolej. Po pierwsze, jak mi sie wydaje, szlachetny kumie, to Ty
                        wpakowales sie w moja odpowiedz dla indrisa, epatujac z miejsca litania w duchu
                        daleko posunietej politycznej poprawnosci opartej na bazie religii Holokaustu.
                        To nie ja dalem poczatek tej, jak widac jalowej wymianie zdan. Moja
                        przypowiastka rodzinna (skadinad jak najbardziej prawdziwa) miala uswiadomic
                        Ci, ze "narod wybrany" nie byl jedynym, ktoremu przyszlo cierpiec. Biorac pod
                        uwage gwaltownosc Twej reakcji odebrales to jako bluznierstwo, co stawia mnie
                        przed prawdziwym dylematem, albowiem nie wiem czy mam Ci zyczyc Wesolych Swiat,
                        czy powiedziec Szalom. Tak czy owak, popisales sie zbitka nazwisk;
                        michalkiewicz, rydzyk i piasecki, a wszystko z malej litery. Boleslaw Piasecki
                        w tej triadzie znalazl sie jako element nietypowy, bo wraz ze swa
                        pseudokatolicka organizacja stanowil podpore PRLowskiego systemu. Co do
                        Michalkiewicza, zycze ci bys przeczytal kiedys pare jego felietonow ze
                        zrozumieniem. To wszystko. Odpowiedzi na nastepny Twoj post nie bedzie. Dixi.

                        • qoopa mów mi szalom, slalom, piasecki.... 16.04.06, 00:34
                          ....michałkiewicz (jakoś nie pasuje do rymu)...ale stary zakorzeniony
                          antysemityzm wiernie obrazuje....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka