Dodaj do ulubionych

Uczniowie zadowoleni z praw w szkołach

04.06.06, 09:45
Brakuje w badaniu sprawdzenia tego o jakich prawach mowia badani.
Uczniowie moga mowic, ze ich prawa sa przestrzegane, nie majac pojecia
o jakich prawach sie wypowiadaja.
No i - jezeli mamy prawa - to mamy oboowiazki. Warto pamietac i o tym
Obserwuj wątek
    • kasia_ia Re: Uczniowie zadowoleni z praw w szkołach 04.06.06, 10:37
      No właśnie, wymowne jest to, że uczniowie mają głównie prawa i często w
      skrajnie niegrzeczny sposób domagają się ich przestrzegania, szkoda, że tak
      niewiele praw mają nauczyciele...a rodzice ze swoich korzystają rzadko.
      Oglądałam program o elitarnej (prywatnej) szkole w Szwajcarii i tam dzieci,
      mają ...obowiązki, a to co u nas jest prawem tam jest przywilejem, to co u nas
      dobrą wolą (szczególnie nauka i kulturalne zachowanie wobec dorosłych) tam jest
      obowiązkiem i za to rodzice płacą kilkanaście tysięcy euro rocznie...
      Też zdecydowałam się na płatną szkołę dla swojego dziecka... ma tam mniej praw,
      a więcej obowiązków, a nauczyciele mają możliwość stosowania sankcji (włącznie
      z wyrzuceniem ze szkoły)...
      • fleshless [...] 04.06.06, 10:55
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • obywatelrp3 Re: Uczniowie zadowoleni z praw w szkołach 04.06.06, 11:37
          fleshless napisał:

          > Lać gó..arzy! Lać po mordach i patrzeć czy żyją! Lać póki nie dorosłe, bo jak
          > dorosną to zaczną oddawać...
          >
          > Dzieci, jeśli są złe, to tylko dlatego, że dorośli coś spieprzyli.
          _________________________________
          Teraz jest jasne skąd się biorą kibole, narkomani,nieletni przestępcy..etc Nic
          dziwnego, że nimi sie stają, mając TAKICH rodziców.
          • fleshless Re: Uczniowie zadowoleni z praw w szkołach 04.06.06, 16:06
            obywatelrp3 napisał:

            > _________________________________
            > Teraz jest jasne skąd się biorą kibole, narkomani,nieletni przestępcy..etc Nic
            > dziwnego, że nimi sie stają, mając TAKICH rodziców.

            Ano biorą się stąd, że dorośli nie mają dla dzieci czasu, uwagi, rady, wsparcia,
            za to mają przemoc i rozkazy.
            Premia idzie do tych, którzy się przede wszystkim podporządkują, wszelkie
            przejawy braku pokory są bezlitośnie zwalczane, a że dorośli są z reguły
            bardziej doświadczenim całkiem skutecznie te dzieciaki niszczą.

            Owszem, bywa, że młodzież bywa niebezpieczna, ale u źródła tych problemów zawsze
            leży jakaś porażka dorosłych...
            • krzysztofoledzki Pierwszym prawem jest prawo do odmowy nauki. 04.06.06, 18:00
              Jeśli akceptujemy przymus szkolny, to godzimy się na daleko posunięte łamanie
              godności i wolności dziecka i jego rodziców.

              Z przymusu nauki wynikają takie nieszczęścia jak postawienie szkoły na pozycji
              konfrontacji z rodzicami, czy niemożność usunięcia ze szkoły ucznia agresywnego
              wobec kolegów, a prawo do nie bycia bitym przez kolegę z ławki też jest prawem
              ucznia.

              inicjator
              Akcji Dobrowolna Edukacjia
              Krzysztof Olędzki
        • frant3 Re: Uczniowie zadowoleni z praw w szkołach 04.06.06, 15:57
          fleshless!
          Może lepiej nie bić, tylko głaskać, bo wtedy jak dorosną, to oddadzą "głaski", a nie razy w twarz!

          --
          Frant - humor, satyra, krytyka
          • fleshless Re: Uczniowie zadowoleni z praw w szkołach 04.06.06, 16:13
            frant3 napisał:

            > fleshless!
            > Może lepiej nie bić, tylko głaskać, bo wtedy jak dorosną, to oddadzą "głaski",
            > a nie razy w twarz!

            Ech! No przeca o tym mówię!
            To sarkastyczne było, ta pierwsza część... ;P
            • fleshless Re: Uczniowie zadowoleni z praw w szkołach 04.06.06, 16:30
              Napisałem tak, bo często pojawiają się takie posty w tonie: "ci wstrętni
              gó..arze wszystko mogą i w ogóle są rozpuszczeni"

              Sory, ale jeszcze całkiem niedawno chodziłem do szkoły i jeszcze trochę
              pamiętam. Zdarzały się sytuacje, w których ktoś był szykanowany tylko dlatego,
              że nie przepadał za nim nauczyciel. Pamiętam sposób, w jaki patrzyłem wtedy na
              nauczycieli, i dorosłych w ogóle - postrzegałem ich jako silniejszych, jako
              tych, którzy mogą ci coś zrobić...
              Trochę podrosłem, zobczyłem kawałek świata, poprzyglądałem się ludziom. I wiele
              rzeczy zrouzmiałem, także tych które zdarzyły się kiedyś, zrozumiałem, że to, że
              nauczyciel może łajać ucznia wcale nie za to, że źle rozwiązał zadanie, może to
              robić równie dobrze dlatego, że uważa, że uczeń jest brzydki, albo zna jego
              ojca, którego nie lubi, itd....

              Oczywiście jest wielu wspaniałych nauczycieli, to nie jest tak, że wszyscy są
              be. Jest wielu takich, którzy znakomicie spełniają swoją misję, którzy ją
              rozumieją, i którym potem ludzie, będąc już dorośli są wdzięczni, przede
              wszystkim za to co im dano - za mądrość, a nie za bat!

              Zasada jest zawsze ta sama: To dorośli są przede wszystkim odpowiedzialni za
              dzieci, jeśli całą winę zwalają na nie, to znaczy, że się nie chcą przyznać do
              tej odpowiedzialności. Oczywiście mamy prawo bronić się w przypadkach
              drastycznego łamania reguł, ale nie może polegać to na kanalizowaniu złości i
              zemście.
              Żeby czegokolwiek wymagać, trzeba najpierw tego nauczyć!
              • scher Re: Uczniowie zadowoleni z praw w szkołach 04.06.06, 18:25
                fleshless napisał:

                > Zasada jest zawsze ta sama: To dorośli są przede wszystkim odpowiedzialni za
                > dzieci

                W wychowaniu to bardzo niebezpieczna teza. W sensie ogólnym jest w tym
                oczywiście dużo racji, ale nie może to prowadzić do usprawiedliwiania złego
                zachowania dziecka, gdy jego wiek i osiągnięty poziom rozwoju upoważnia już do
                przypisania mu winy i oceny, że działało z pełnym rozeznaniem. Dziecku można
                wybaczyć błąd, ale nie celowe łamanie obowiązujących norm, nie świadome
                nieposłuszeństwo.

                > Żeby czegokolwiek wymagać, trzeba najpierw tego nauczyć!

                Dydaktycznie zgadzam się z tym w 100 procentach, w wychowaniu już nie bardzo.

                Sz.
                • fleshless Re: Uczniowie zadowoleni z praw w szkołach 04.06.06, 19:08
                  O ten ogólny sens właśnie mi chodziło, bo to, że człowiek musi się w swoim życiu
                  nauczyć, że nie wszystko mu wolno, że ponosi odpowiedzialność za to, co robi -
                  to jak najbardziej też.
                  Ale pamiętajmy, że dla młodego człowieka ten czas dorastania, kiedy wszystko się
                  bardzo szybko zmienia, też jest trudny - on się musi całego mnóstwa rzeczy o
                  świecie nauczyć, bardzo często błądząc - i tu mogą przydać się dorośli, którzy
                  (teoretycznie) są w stanie ogarnąć szerszy kontekst tego co się przydarza
                  młodyum ludziom i mogą w tym jakoś pomóc. Niestety, tych dorosłych, mądrych i
                  odpowiedzialnych, często brakuje. Za to często znajdują się tacy, którzy wdają
                  się z dzieckiem w walkę - a w przypadku takiej konfrontacji, dziecko, młody
                  człowiek, w zderzeniu ze społecznością, z obowiązującym systemem norm, z
                  instytucjami; małolat, który nie rozumie jeszcze swojego miejsca w tym
                  wszystkim, czasami go dopiero szuka, który nie dysponuje jeszcze żadnymi
                  argumentami (jest po prostu zwykłym głuptasem), jest skazany na porażkę.
                  Muszą znaleźć się tacy dorośli, którzy będą rzecznikiem tych, którzy jeszcze nie
                  potrafią walczyć samodzielnie. Bo to my, dorośli, mamy tą główną moc sprawczą
                  tworzenia środowiska, w którym wychowują się dzieci. Wiele kłopotów wynika z
                  niewydajności naszych metod. Oczywiście dziecko, człowiek staje się stopniowo
                  członkiem społecznośći, nabiera tej mocy sprawczej, coraz więcej rozumie, a
                  zatem stopniowo rośnie też zakres jego odpowiedzialności - ale ten proces trochę
                  trwa i jest złożony...

                  Tak na koniec dodam:
                  Mi nie chodzi o to, żeby uczyć ludzi nieodpowiedzialności, bezkarności czy
                  czegoś w tym stylu. Zdaję sobię sprawę z tego, że musimy dysponować jakimiś
                  środkami, dzięki którym możemy bronić się w skrajnych przypadkach. Mi chodzi o
                  proporcje, o to, co jest najważniejsze, a najważniejsze jest to, co można DAĆ, a
                  nie sytuacje awaryjne, gdzie represja bywa wyrazem bezradności albo po prostu
                  spacerem na skróty...
                  • danuta49 Po paru laniach od świra niezastopowanego w porę 04.06.06, 19:29
                    ci przejdzie!;-)
                    Czy tak trudno jest odróżnić systematyczne katowanie dziecka od ostrej reakcji
                    na przekroczenia ważnych norm?
                    • fleshless Ten świr leje dlatego, że go lano, albo olano... 04.06.06, 19:45
                      danuta49 napisała:

                      > ci przejdzie!;-)
                      Mam nadzieję, że nie ;P

                      > Czy tak trudno jest odróżnić systematyczne katowanie dziecka od ostrej reakcji
                      > na przekroczenia ważnych norm?
                      Nie, to nie jest aż tak trudne do rozróżnienia. Ale nigdzie, z mojej strony nie
                      padło takie stwierdzenie.

                      Jeszcze raz podkreślam:
                      Ja nie jestem za tym, żeby wykreślić coś takiego jak kara z systemu. Twierdzę
                      tylko, że system powinien być modelowany przez pryzmat tego, co jest pozytywne,
                      co jest dobre, co należy dziciom przekazać. Nie można koncetrować się na karze.
                      Nie można ograniczać praw wszystkich tylko dlatego, że np. 10 % to chuligani...
                      • frant3 Re: Ten świr leje dlatego, że go lano, albo olano 05.06.06, 09:39
                        fleshless!
                        Moherowe berety i tak Cię nie zrozumieją. Mądrzy ludzie często są niezrozumiali dla osób z klapkami na oczach.
                        A odnośnie wychowania dzieci, to jak źle wychowani dorośli mają dobrze wychować swoje dzieci, skoro sami ze sobą mają problemy?! Mogą nie rodzić dzieci, ale Polska jest krajem katolickim i stosowanie prezerwatyw traktowane jest jako aborcja. Pozostaje, więc pracą nad sobą, nad swoim rozwojem duchowym. Pracę tę można wykonać przy pomocy specjalisty np. psychologa. Tylko trzeba mieć szczęście, żeby trafić na odpowiedniego. Wyczytałem, że 90 % psychologów ma problemy ze swoją osobowością. Można też korzystać z terapii alternatywnych - ezoterycznych, ale tych zakazuje kościół (ile kontrowersji wzbudza cudzołożna joga). Najtrudniej jest pracować nad swoim rozwojem samemu...
                        Warto zrobić coś ze swoim życiem, mimo że niewielu osobom się to udaje.

                        --
                        Frant - humor, satyra, krytyka

      • amgo Re: Uczniowie zadowoleni z praw w szkołach 04.06.06, 12:37
        Prawa ucznia nie są jakieś szczególne. Nie wiem czemu niektórzy uważają, że
        jest w nich zapisana całkowita bezkarność. Nie sądzę, że dobrze by było gdyby
        np. prawo do poszanowania godności stało się przywilejem. Nauka i kulturalne
        zachowanie są w szkołach obowiązkiem (co nie znaczy że przestrzeganym). Nie
        widzę z resztą sprzeczności pomiędzy prawami ucznia a jego nauką. Sam chodzę do
        społecznej szkoły, gdzie uczniowie mają więcej praw niż gdzie indziej, i wcale
        nie wpływa to na źle na ich zachowanie czy procec nauczania.
      • jolkak11 Re: Uczniowie zadowoleni z praw w szkołach 04.06.06, 13:42
        Kasiu masz rację - tylko ilu rodziców myśli tak jak Ty ??? Niestety w naszym
        kraju zbyt mało, bo w końcu ktos te dzieci tak źle wychowuje( a raczej tylko
        utrzymuje a zapomina o elementarnym wychowaniu). Dodatkowo wyobraź sobie jaki
        szok przeżyje twoje dziecko w zetknięciu z rzeczywistością! A kiedys to nastąpi.
        • kasia_ia Re: Uczniowie zadowoleni z praw w szkołach 04.06.06, 15:04
          Moje dziecko ma stały kontakt z różnymi środowiskami (dziećmi i ludźmi
          dorosłymi), jest kochane, ściskane i rozpieszczane, ale zna zasady i
          konsekwencje, ma obowiązki
          W kontaktach z rówieśnikami musi radzić sobie samo, w zasadzie niezależnie od
          sytuacji
          Nie ma idealnych rozwiązań, ale ja chcę dla niej szkoły bezpiecznej, która
          koncentruje się na nauczaniu, rodzicom trudniej jest się uchylić od
          odpowiedzialności za swoje dzieci
      • kasia_ia Re: Uczniowie zadowoleni z praw w szkołach 04.06.06, 14:54
        Szkołę znam od podszewki, bo w szkole (publicznej) pracuję...
        gwarantuję Wam, że szkoła w wychowywaniu dzieci jest często osamotniona, jestem
        świadkiem naprawdę strasznych sytuacji, uczeń zachowuje się fatalnie (uwierzcie
        bez opisywnia szczegółów), nauczyciele próbują coś z tym zobić (czasem nawet
        całkiem profesjonalnie), przychodzi rodzic (np. po 10 wezwaniach telefonicznych
        i pisemnych) i kłóci się dlaczego szkoła nie radzi sobie z jego 16 letnim
        dzieckiem (wcześniej usprawiedliwia ucieczki, tłumaczy, ze jedynki dziecię ma,
        bo nauczyciele są niedobrzy, wyzwiska nauczyciele sobie wymyślają...)
        co można zrobić zgodnie z procedurami jeśli jest z rejonu - naprawdę bardzo
        niewiele...
        Czasem rodzice pytają się czemu nie ukarzemy ich własnego dziecka, odpowiadam,
        że... nie możemy
        Dziecku potrzebne są granice, jasnookreślone konsekwencje, zasady... prawo
        poszerza obszar swobód dzieci, a ogranicza możliwość sankcji!
        W szkole, o której pisałam, dzieci mają obowiązek sprzątania, pomagania w
        kuchni, ilość godzin wolnych zależy od wyników w nauce...
        • scher Re: Uczniowie zadowoleni z praw w szkołach 04.06.06, 17:58
          kasia_ia napisała:

          > Szkołę znam od podszewki, bo w szkole (publicznej) pracuję...
          > gwarantuję Wam, że szkoła w wychowywaniu dzieci jest często osamotniona,
          > jestem świadkiem naprawdę strasznych sytuacji, uczeń zachowuje się fatalnie
          > (uwierzcie bez opisywnia szczegółów), nauczyciele próbują coś z tym zobić
          > (czasem nawet całkiem profesjonalnie), przychodzi rodzic (np. po 10
          > wezwaniach telefonicznych i pisemnych) i kłóci się dlaczego szkoła nie radzi
          > sobie z jego 16 letnim dzieckiem (wcześniej usprawiedliwia ucieczki,
          > tłumaczy, ze jedynki dziecię ma, bo nauczyciele są niedobrzy, wyzwiska
          > nauczyciele sobie wymyślają...)

          To za skandaliczne zachowanie na terenie szkoły nauczyciele muszą uczniów
          karać. W uzasadnieniu nałożonej kary powinno się znaleźć to wszystko, o czym
          piszesz, także opis postawy rodziców. Szkoła jest uprawniona, żeby oceniać, czy
          rodzice prawidłowo wychowują jej ucznia, czy wspierają nauczycieli w ich
          wysiłkach dydaktycznych i wychowawczych. Szkoły po prostu nie korzystają ze
          swoich uprawnień.
          Przeświadczenie nauczycieli, ze nic nie można zrobić, jeśli rodzice nie
          współpracują, jest przeświadczeniem błędnym.

          > co można zrobić zgodnie z procedurami jeśli jest z rejonu - naprawdę bardzo
          > niewiele...

          Można rozmawiać, wymagać określonego postępowania, wreszcie karać. Kar i
          konsekwencji można stosować tysiące, tylko kary cielesne są nauczycielom
          niedostepne. Przykładowe kary to konieczność spędzenia przerwy w klasie, prace
          na rzecz szkoły, dodatkowe obowiązki, kary statutowe - do przeniesienia do
          innej klasy włącznie.

          > Czasem rodzice pytają się czemu nie ukarzemy ich własnego dziecka,
          > odpowiadam, że... nie możemy

          Jak to nie możecie? Skąd w was takie błędne przekonanie?

          > Dziecku potrzebne są granice, jasnookreślone konsekwencje, zasady... prawo
          > poszerza obszar swobód dzieci, a ogranicza możliwość sankcji!
          > W szkole, o której pisałam, dzieci mają obowiązek sprzątania, pomagania w
          > kuchni, ilość godzin wolnych zależy od wyników w nauce...

          W szkole publicznej też tak może być. Wszystko zależy od dyrektora i
          nauczycieli.

          Sz.
          • kasia_ia Re: Uczniowie zadowoleni z praw w szkołach 04.06.06, 18:06
            Zawsze bierzesz pod uwagę dobro dziecka, a wtedy nic nie jest już oczywiste.
            Uczniowie też wiedzą, że sądy głównie upominają, a oni nic sobie z tego robię...
            • scher Re: Uczniowie zadowoleni z praw w szkołach 04.06.06, 18:17
              kasia_ia napisała:

              > Zawsze bierzesz pod uwagę dobro dziecka

              Chyba nie oznacza to, że trzeba uczniom pozwalać na wszystko i nie karać ich za
              skandaliczne zachowania?

              Sz.
          • kasia_ia Re: Uczniowie zadowoleni z praw w szkołach 04.06.06, 19:07
            dopóki nie zaczęłam pracować w szkole myślałam dokładnie tak jak ty...
            nie wchodząc w szczegóły, możesz mi wierzyć, że za np. zwyzywanie naczyciela
            wobec klasy czy inną równie niedobrą rzecz nie można ukarać ucnzia np. ustną
            naganą wobec szkoły, bo spowodowałoby to niepotrzebne napięcie psychiczne
            (najzwyczajniej w świecie prawo zabrania takiej kary)
            • scher Re: Uczniowie zadowoleni z praw w szkołach 04.06.06, 19:43
              kasia_ia napisała:

              > dopóki nie zaczęłam pracować w szkole myślałam dokładnie tak jak ty...

              Kasiu, ja znam problem od podszewki, doskonale wiem, o jakim zjawisku piszesz
              Ty, wiem jednak też dobrze, o czym piszę ja. Jak większość nauczycieli dzisiaj,
              najprawdopodobniej ulegacie w waszej szkole bzdurnym interpretacjom przepisów
              dokonywanym głównie przez wizytatorów, którzy na prawie znają się tyle, co kura
              na pieprzu.

              > nie wchodząc w szczegóły, możesz mi wierzyć, że za np. zwyzywanie naczyciela
              > wobec klasy czy inną równie niedobrą rzecz nie można ukarać ucnzia np. ustną
              > naganą wobec szkoły, bo spowodowałoby to niepotrzebne napięcie psychiczne
              > (najzwyczajniej w świecie prawo zabrania takiej kary)

              Nie jest to prawdą, że prawo zabrania dorosłemu takiego zachowania. Jeśli
              następuje to bez obelg i wyzwisk, nie ma mowy o uszczerbku na godności i
              naruszeniu dóbr osobistych.

              Nie jest prawdą, że prawo zabrania wywoływania u ucznia "napięcia psychicznego"
              (bardzo mi się nie podoba ten termin, ale na razie przy nim zostanę).

              Nie jest prawdą, że stres z powodu zasłużonej kary jest u
              dziecka "niepotrzebnym" napięciem psychicznym. Przeciwnie, jest potrzebny jak
              najbardziej.

              Dziwne, że można w szkole uczniowi dać publicznie żółtą, czy czerwoną kartkę za
              niesportowe zachowanie w trakcie meczu międzyszkolnego, a nie można mu dać
              nagany na forum szkoły za zwyzywanie nauczyciela. Spytaj swojego wizytatora,
              czy nie widzi niekonsekwencji w swoim rozumowaniu i czy konsultował ten pogląd
              z jakimś dobrym prawnikiem.

              Sz.
              • kasia_ia Re: Uczniowie zadowoleni z praw w szkołach 04.06.06, 20:13
                W szkole pracuję, bo to lubię...
                nie jestem nauczycielem, a moje wykształcenie i doświadczenie zdobyte w
                poprzednich pracach pozwala mi na samodzielne odczytywanie przepisów.
                Dla mnie zapoznawanie się z prawem oświatowym i przepisami regulującymi
                sytuację w szkołach było szokiem, czasem wiele razy przeglądałam dany akt, żeby
                uwierzyć, że mnie oczy nie mylą...
                Kiedyś poproszono mnie o przygotowanie do nowelizacji statutu szkoły zapisów
                dotyczących kar i nagród, zabrałam się za pracę pełna pomysłów i okazało się,
                że naprawdę można niewiele.
                Na bieżąco współpracuję z kuratorami, policją, strażą miejską i są sytuacje,
                gdzie nawet oni mogą bardzo niewiele
                (czasem naprawdę, czasem działają w trybie olewackim:)

                Zgadzam się, że czasem nie robimy wszystkiego, ale niewiele jest sytuacji
                oczywistych (czasem wybiera się mniejsze zło)

                ... jeszcze 10 lat temu byłam uczniem
                • scher Re: Uczniowie zadowoleni z praw w szkołach 04.06.06, 21:00
                  kasia_ia napisała:

                  > Kiedyś poproszono mnie o przygotowanie do nowelizacji statutu szkoły zapisów
                  > dotyczących kar i nagród, zabrałam się za pracę pełna pomysłów i okazało się,
                  > że naprawdę można niewiele.

                  Kary i nagrody zapisane w statucie placówki, to są kary i nagrody, które mogą
                  stosować organy statutowe placówki. W szkole takimi organami są: dyrektor
                  szkoły i rada pedagogiczna.
                  Nauczyciel nie jest organem statutowym placówki, jest jej pracownikiem, który w
                  art. 12 ust. 2 kn. ma przyznaną niezawisłość w doborze metod wychowawczych.
                  Stosowane przez nauczyciela "kary" i "nagrody" nie są karami i nagrodami w
                  rozumieniu statutowym - to po prostu wzmocnienia negatywne i wzmocnienia
                  pozytywne.

                  Zasadą prawną jest, że opiekę nad cudzym dzieckiem sprawujemy z najwyższą
                  staranności, a więc tak jak nad swoim własnym, kochanym przez nas dzieckiem.
                  Wobec cudzego dziecka możemy zastosować analogiczne metody, jak wobec własnego,
                  analogicznie nagradzać i karać (prócz kar cielesnych). Nauczyciel nie jest tu
                  żadnym wyjątkiem. Ukarać ucznia wolno mu tak, jak by w podobnej sytuacji ukarał
                  własne dziecko (prócz kar cielesnych).

                  Nadal twierdzisz, że nauczycielowi nic nie wolno?

                  Nawet trzymając się tego statutu. Piszesz "okazało się, że można niewiele". Co
                  tam jeszcze chciałaś wpisać, a czego rzekomo wpisać nie można? Odnośnie nagan
                  na forum szkoły Twoi "zakazywacze" nie mieli racji, pewnie nie tylko w tym się
                  pomylili.

                  Sz
                  • kasia_ia Re: Uczniowie zadowoleni z praw w szkołach 04.06.06, 22:38
                    np. zakaz pójścia na wycieczkę (przeszedł chyba zakaz udziału w dyskotece),
                    szczerze mówiąc to nie pamiętam dokładnie co ja tam chciałam jeszcze powypisywać
                    Przypomniała mi się śmieszna historia ad. praw ucznia
                    Otóż jestem mała (15O w kapeluszu itd), drobna, jest jakiś konflikt pomiędzy
                    ochroniarzem a uczniem, uczeń nie chce się przedstawić, proszę o identyfikator,
                    on mówi, że mi nie pokaże, i wogóle to on wychodzi ze szkoły, więc stając w
                    drzwiach mówię, że nie może i próbując zwrócić na siebie uwagę tego człowieka,
                    dotykam jego rękę, a uczeń(190 cm , jakieś 85 kg) mówi, że nie mam prawa
                    naruszać jego nietykalności cielesnej :)))
                    \
                    • scher Re: Uczniowie zadowoleni z praw w szkołach 04.06.06, 22:57
                      kasia_ia napisała:

                      > np. zakaz pójścia na wycieczkę (przeszedł chyba zakaz udziału w dyskotece)

                      Zakaz pójścia na wycieczkę też jest możliwy przy odpowiednim uzasadnieniu
                      (np. "Zachowanie ucznia na lekcjach świadczy o tym, że świadomie łamie on
                      porządek prawny obowiązujący w czasie zajęć szkolnych. Wycieczka jest
                      specyficzną formą pracy, wymaga od uczniów zdyscyplinowania i wysokiego stopnia
                      poszanowania zasad współżycia społecznego. Bez spełnienia tych warunków rzeczą
                      problematyczną staje się zagwarantowanie bezpieczeństwa uczniom, nie mówiąc już
                      o osiąganiu zaplanowanych celów dydaktyczno-wychowawczych. Z uwagi na dalece
                      niewystarczający poziom rozwoju społecznego oraz poziom uwewnętrznienia norm
                      moralnych opanowaniem przewidzianych treści przez ucznia XY nauczyciel
                      pokieruje w odmienny sposób. Natomiast dnia ... uczeń ten jest zobowiązany
                      uczestniczyć w lekcjach na terenie szkoły, z klasą równoległą".

                      > Przypomniała mi się śmieszna historia ad. praw ucznia
                      > Otóż jestem mała (15O w kapeluszu itd), drobna, jest jakiś konflikt pomiędzy
                      > ochroniarzem a uczniem, uczeń nie chce się przedstawić, proszę o
                      > identyfikator, on mówi, że mi nie pokaże, i wogóle to on wychodzi ze szkoły,
                      > więc stając w drzwiach mówię, że nie może i próbując zwrócić na siebie uwagę
                      > tego człowieka, dotykam jego rękę, a uczeń(190 cm, jakieś 85 kg) mówi, że
                      > nie mam prawa naruszać jego nietykalności cielesnej :)))

                      Sama widzisz, że tego typu sytuacje są wynikiem nieznajomości przez uczniów
                      prawa, wynikiem ich chęci manipulowania dorosłymi.
                      Normalne dotknięcie, czy nawet lekkie przytrzymanie innego człowieka nie jest
                      zabronione przez prawo, dotyczy to również relacji nauczyciel-uczeń.
                      W przypadku demoralizacji nieletniego jest nawet obowiązek uniemożliwienia mu
                      ucieczki.

                      Sz.

                      PS. Notabene nauczyciel ma o wiele większe uprawnienia wobec ucznia niż
                      ochroniarz. To uczniom wydaje się inaczej.
    • zs3wadowice Re: Uczniowie zadowoleni z praw w szkołach 04.06.06, 10:57
      PARANOJA - w mojej budzie KSIĄDZ stawia na koniec LUFY za inne zdanie niz on
      wypowiada - a zarazem w tym samym przedmiocie czesto go nie ma na lekcjach, gada
      po 20 minut przez komórę. A kumpel z innej klasy ma fajnie - wieczorami jego
      klecha idzie spowiadać a oni z dwu godzin religii walą do domu. Ale Wadowice aja
      widać inne prawa dla księży niż cała Polska - a podobno bedzie matura z religii
      - i gdzie tu równe prawa ?
      • bitch.with.a.brain Re: Uczniowie zadowoleni z praw w szkołach 04.06.06, 14:18
        ale to przedmiot nieobowiazkowy,nie musisz chodzic
    • robertrobert2 Re: Uczniowie zadowoleni z praw w szkołach 04.06.06, 11:05
      jak to jakie prawa seks na przerwie, narkotyki, alkohol, papierosy, brak
      postępów w nauce, dokucznie młodszym, lenistwo, prymitywizm etc. ...
      • laaazy_boy Re: Uczniowie zadowoleni z praw w szkołach 04.06.06, 11:10
        robertrobert2 napisał:

        > jak to jakie prawa seks na przerwie, narkotyki, alkohol, papierosy, brak
        > postępów w nauce, dokucznie młodszym, lenistwo, prymitywizm etc. ...


        To produkt twojej bujnej fantazji robert ? Skrajności jak powyżej to margines, a
        nie norma.
        • janjas2 Normy 04.06.06, 11:22
          Jeśli wierzyć informacjom w tv i prasie to normą jest, że uczniowie handlują
          narkotykami, że są conajmniej niekulturalni wobec nauczyciela, że nauczyciel nie
          może wyegzekwować posłuszeństwa bo każdy klaps w pupę to molestowanie sexualne a
          wstawienie lufy to wielka niesprawiedliwość z którą idą rodzice do dyrektora!
          Coraz większe są naciski na nauczyciela jakoby to ON był odpowiedzialny za to,
          czy uczeń dostaje dobre lub złe noty podczas gdy sam uczeń coraz bardziej
          lekceważy swoje obowiązki i na dodatek słyszy o tym, że ma jakieś swoje prawa,
          których nauczyciel musi przestrzegać.

          Podobało mi się to, co napisała kasia_ia - taka szkoła powinna być normą.
          • megasceptyk Re: Normy 04.06.06, 11:36
            To prawda, otrzymałem informację od znajomej nauczycielki, że uczeń napluł na jej biurko po czym wyszedł z klasy. Po wezwaniu rodziców wszystkiemu zaprzeczył i sprawa jest zamknięta. Inny z uczniów kopnął nauczyciela na przerwie, zero działania ze strony dyrekcji. Czy to było do pomyślenia jeszcze kilka lat temu?
            Moim zdaniem faktycznie to margines i dzieci marginesu moralnego (nawet ludzi "po studiach").
          • gabrielafrancuz wg licealistki 04.06.06, 13:50
            Podobno ferie swiateczne mamy wolne - tylko teoretycznie - zawsze znajda sie
            jakies referaciki do napisania "zebysmy sie nie nudzili". :] Dziennie bywa ok. 4
            sprawdzianow. Podobno mozna mowic co sie chce - chcacy mowic, "co sie chce", nie
            sa dopuszczani do glosu. Niesprawiedliwe ocenianie - slyszalam o conajmniej 15
            takich przypadkach od moich znajomych. Tak wiec, nie wiem kto byl przepytywany w
            tym sondazu. Dzieci ze szkol prywatnych???
            A moze ten sondaz zostal zlecony przez kogos z ministerstwa, zeby uspokoic
            spoleczenstwo, ktore obserwuje strajki przeciwko Giertychowi- ministrowi?
    • arius5 Oj smieszne: "zadowoleni" 04.06.06, 11:16
      dzieciaki nawet nie zdaja sobie sprawy, jakie powinni miec prawa
      pies tez jest zadowolonym jak sie go bierze na smycz i wychodzi na spacer
      • paniam Re: Oj smieszne: "zadowoleni" 04.06.06, 11:23
        A czy zauważyłeś , że tylko 4% uczniów uważa poszanowanie godności za prawo
        najważniejsze? Wniosek: albo w szkole są bardziej szanowani niż w domu, albo im
        ta godność wisi.
      • janjas2 Dzieci mają prawo do... 04.06.06, 11:24
        Dzieci mają prawo:
        1. się słuchać
        2. dostać po tyłku gdy inne środki zaradcze nie skutkują
        3. chodzić do szkoły = uczyć się
        • gabrielafrancuz Re: Dzieci mają prawo do... 04.06.06, 13:51
          Mylisz prawa z obowiazkami, wspolczuje Twoim (przyszlym badz obecnym) dzieciom.
        • amgo Re: Dzieci mają prawo do... 04.06.06, 18:54
          A co jeśli w ramach swoich praw "dostaniesz po tyłku" (jeśli inne metody nie
          będą skuteczne)? Prawa ucznia wynikają z bardzo ogólnych dokumentów, takich jak
          Powszechna Deklaracja Praw Człowieka i Konwencja o Prawach Dziecka.
      • obywatelrp3 Re: Oj smieszne: "zadowoleni" 04.06.06, 11:27
        arius5 napisał:

        > dzieciaki nawet nie zdaja sobie sprawy, jakie powinni miec prawa
        > pies tez jest zadowolonym jak sie go bierze na smycz i wychodzi na spacer
        _______________________________________________________
        Przepraszam, a co Ty wiesz na ten temat, żeby rzucać takie głupie uwagi?
        1. Nie "dzieciaki", a raczej młodzież, bo tu mowa o licealistach.
        2. Szkoły mają obowiązek zapoznania młodzieży z ich prawami i zapoznają na
        lekcjach wychowawczych. Każda szkoła ma swój statut, który jest upubliczniony.
        3. Przyrównywać ic do psa na smyczy jest poniżej pasa. Chyba że jesteś hyclem i
        mówisz o własnych "dzieciakach"
        • jarus16 Re: Oj smieszne: "zadowoleni" 04.06.06, 12:03
          A co z prawami nauczycieli, czy dalej będą bici?. Czy dzisiejsi emeryci mają
          mówić, że nie mieli praw ucznia bo nie mogli bić nauczycieli i nie byli
          pozbawieni odpowiedzialności za swoje czyny?.Dość tych bredni, za mordę
          młodocianych przestępców.
        • 12x1 Re: Oj smieszne: "zadowoleni" 04.06.06, 12:05
          uczniowie doskonale znaja swoje prawa
          1 nie wolno odpytywac w poniedzialki....czyli dorosli w poniedzialki nie
          pracuja hihi
          2 kazda kartkowka klasowka zapowiedziane....u doroslych szef wpada kiedy chce
          3 ocena koncowa przynajmniej 3 tygodnie wczesniej by len mogl by sobie poprawic
          ----dorosli po rozmowie kwalifikacyjnej...zadzwonimy ....i nic wiecej
          itd
          nie mowi sie wogole o obowiazkach
          czyli jak przygotowujemy ich do doroslego zycia hahahaha
          spora grupa mlodziezy zachowuje sie na przerwach czasami na lekcjach tak jak
          pseudokibice
          wystarczy wejsc do szkoly na przerwach
          albo jak wracaja ze szkoly....

          i niech mi ktos nie opowiada ze w ich szkolach jest lepiej
          szczegolnie tam gdzie zalozono kamery ..smiechu warte

          najsmutniejsze jest to ze oni biora z nas przyklad....np wulgaryzmy
          obrzucanie przezwiskami na forum itd
          • ally Re: Oj smieszne: "zadowoleni" 04.06.06, 14:06
            takie sprawy reguluje statut szkoły. poza tym muszę Cię zmartwić - nie
            rozumiesz pojęcia "prawa ucznia" - bo niezapowiedziana kartkówka czy
            odpytywanie nie stoi z nimi w sprzeczności ;-)
    • sventozyc Re: Uczniowie zadowoleni z praw w szkołach 04.06.06, 12:34
      Jako uczeń muszę przyznać, że większość praw jest przestrzeganych, jednak
      brakuje obiektywizmu w nauczaniu. W wielu szkołach(np. moim liceum) ocenia się
      nie tyle wiedzę, co stosunek do przedmiotu i sposób wyrażania swoich wiadomości.
      Często też nauczyciele stawiają absurdalne wymagania, często nawet nie
      sprecyzowane(na sprawdzianach trzeba odpowiadać tak, żeby się to spodobało).
      Jestem skłonny przyjąć na siebie wszelkie obowiązki, jakie ludzie(i MEN) może
      wymyślić pod warunkiem, że będą one sprawiedliwie stosowane, autorytet
      nauczyciela nie będzie z urzędu stawiany ponad rodzicami, a uczniowie liczyć
      będą mogli na prawa takie jak każdy inny obywatel
    • linnia Re: Uczniowie zadowoleni z praw w szkołach 04.06.06, 14:04
      ludzie, popadacie w skrajności.
      wyrażacie sie tutaj tak, jakby cała młodzież to był margines, ktory pluje, klnie, pije, ćpa i nic go nie ochodzi to co sie dzieje. noe uogólniajcie tak drastycznie. pzypadków kiedy w szkołach uczen pluje, wyzywa, itd, jest naprawde nie tak duzo. sa to pojedyncze przypadki.
      mowił ktos, ze uczniowie nie maja autorytetu w nauczycielach. wybaczcie, ciezko jest miec autorytet w nauczycielce angielskiego, ktora myli sie w tym co mowi, co pisze i nie zna zasad tego jezyka. a jednak uczy w szkole sredniej w klasach ktore za rok maja mature.
      zauwazyłam, ze ludzie majacy dawno za soba szkołe srednia, czesto maja taka obsesję porownywania szkoły do pracy. w kolko sie słyszy, ze jak wyjdziemy ze szkoły, pojdziemy do pracu to dostaniemy po d..., bo teraz to jest pestka, nie uczymy sie, itd. jezeli ktos mi udowodni, ze w dorosłym zyciu wszytsko czego sie ucze bedzie mi sie przydawało, to ok, podejde do wielu przedmiotow o wiele powazniej. ale nie widze sensu uczenia sie niektorych rzeczy na najlepsze stopnie. juz i tak szkoła i sprawy nawiazujace do niej zajmuja uczniom mnostwo czasu. czasem cały dzien... troszke realnego spojzenia sie przydaje.
      • kasia_ia Re: Uczniowie zadowoleni z praw w szkołach 04.06.06, 15:19
        zobaczysz ile wiedzy kompletnie bezużytecznej przyjdzie Ci przyswoić na
        studiach:)
        jeśli w szkole nie nabędziesz pewnych mawyków, nie nauczysz się uczyć, to
        będzie Ci b. ciężko na studiach, a tam nie ma poprawek w nieskończoność,
        znosisz dziwne zwyczaje profesorów, które mają się nijak do prawa i regulaminów
        i jesteś wdzięczna, że jesteś
        pracodawcy też się nie cackają...
        • linnia Re: Uczniowie zadowoleni z praw w szkołach 04.06.06, 15:28
          no dobra, ale zauwaz, ze studia to nie to samo co liceum. tam uczy sie człowiek czegos mocniej ukierunkowanego i idac tam, jest przygotowany na to czego bedzie sie uczył i prawdopodobnie zdaje sobie sprawe z tego jakie beda tego konsekwencje.
          sama chodze do szkoły technicznej, i idac do niej byłam przygotowana na to, ze bede tam miała przedmioty nastawione na przyszły zawod. wiec nie narzekam na to ze mam pracownie chemiczne, praktyki i koniecznośc siedzenia w kuwetach z wywyoływaczami, bo sama tego chciałam i byłam przygotowana na to.
          wiesz, jesli ktos ma jakies cele, to bedzie do nich szedł. osobiscie poki co sama oceniam co mi sie przyda a co nie, i do jednych rzeczy sie przykładam a do innych mam lzejszy stosunek.

          P.S. u szkołach srednich nauczyciele maja rowniez dziwne zwyczaje. juz przywykłam do roznych dziwactw ludzi. chyba nic mnie nie zrazi... :)
          • danuta49 Pójdziesz do pracy to zobaczysz swoje prawa!;-) 04.06.06, 15:44
            Szkoła jest, poza tym ,że wiele rzeczy Ci się może przydać sama nie wiesz
            kiedy, dobrą gimnastyką umysłu i treningiem uczenia się nowych rzeczy.W życiu
            też będziesz się musiała wielu rzeczy nauczyć w jednej pracy po to żeby o nich
            zapomnieć w kolejnej!
    • boy808 Re: Uczniowie zadowoleni z praw w szkołach 04.06.06, 15:43
      Jednym z praw uczniów powinna być możliwośc dostawania od nauczyciela w pysk za
      jakieś głupie teksty czy zachownia (dotyczy to głównie gimnazjów). Jestem za
      tym, aby ukrócić wkońcu te rozwydrzoną gó..arzerię !!
      • xdominicx Re: Uczniowie zadowoleni z praw w szkołach 04.06.06, 15:59
        Uczen stanowczo ma za mało praw mówie tu o normalnych uczniach nie o tych
        rozwydrzonych. Zresztą w liceum np w klasie humanistycznej matematyki powinno
        być naprawde mało - jezeli juz to podstawy a tymczasem czesto uczen znakomity
        humanista nie zdaje z klasy do klasy gdyz nieopanował trygonometri. Pokazcie mi
        w ktorym momencie zycia np ta trygonometria przyda sie w zyciu humaniscie?
        Paranoja! Potrzebna jest głęboka reforma oświaty. Aby uczen skupił sie na
        rzeczach naprawdę ważnych. Moj syn znajduje sie w maturalnej klasie o profilu
        pol-his-wos i zamiast pracować nad nimi trafił na naprawdę surową i wymagającą
        nauczycielke matematyki i mimo iż nie ma zamiaru zdawać matematyke to ona
        zajmuje mu najwiecej czasu...
    • amgo Re: Uczniowie zadowoleni z praw w szkołach 04.06.06, 16:11
      Ankieta zamieszczona razem z artykułem pokazuje, że prawie 50% głosujących
      uważa, że uczniowie mają za dużo praw. Podobne opinie pojawiają się również na
      tym forum. Chciałbym się więc zapytać ludzi którzy tak uważają, jakich praw
      powinno się uczniów pozbawić?
    • zofeyus Re: Uczniowie zadowoleni z praw w szkołach 04.06.06, 17:45
      z sondy na stronie wynika że większość popiera opcję Wszechpolaków?
    • scher Re: Uczniowie zadowoleni z praw w szkołach 04.06.06, 18:16
      > 22 proc. uczniów uważa, że najważniejszym z ich praw jest prawo do wyrażenia
      > opinii.

      Oczywiście, ale nie w każdym momencie i w każdy sposób. Po pierwsze opinia
      ucznia powinna mieć związek z tematyką lekcji, po drugie musi być wyrażona
      kulturalnie i zgodnie z obowiązującym w szkole porządkiem prawnym oraz z
      zasadami współżycia społecznego; uczeń powinien poprosić o głos zgodnie z
      zasadami ustalonymi przez nauczyciela (licząc się z tym, że lekcja ma swoją
      dynamikę i ograniczony czas - nawet zaplanowaną dyskusję nauczyciel musi
      moderować, więc nie tylko nie każdy zdąży powiedzieć wszystko, co zapragnie,
      ale nie każdy w ogóle może zdążyć zabrać głos).

      Za korzystanie z prawa do wyrażenia opinii w sposób skrajnie nieodpowiedzialny
      i niekulturalny uczeń powinien być źle oceniany, powinien też ponosić
      konsekwencje wychowawcze.

      > prawo do bycia nieprzygotowanym (8 proc.)

      Pierwsze słyszę, że uczeń ma takie prawo. Ciekawe, w której ustawie lub
      konwencji międzynarodowej jest ono zapisane...

      Owszem, niektórzy nauczyciele dają uczniom taki _przywilej_ na swoich lekcjach,
      ale nazywanie tego prawem jest już grubą przesadą.

      Sz.
    • xxx82xxx A co z prawami nauczyciela????? 04.06.06, 18:37
      Prawa ucznia - to patologia polskiej szkoły, jedna z patologii wymyślona przez
      lewactwo.
      • amgo Re: A co z prawami nauczyciela????? 04.06.06, 18:47
        Prawa ucznia i prawa nauczyciela nie stoją w sprzeczności. To tak jakby
        powiedzieć, że jesteś albo katolikiem, albo komunistą. Poza tym, których praw
        chciałbyś uczniów pozbawić? Prawa do poszanowania godności?

        --
        "Dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota. Co do wszechświata
        nie jestem do końca pewien" - A. Einstein
        • xxx82xxx Których praw? 05.06.06, 11:17
          Prawa np. do wyzywania nauczyciela, w ekstremalnych przypadkach nakładania
          kubła na głowę, i prawa pewności, że i tak im za to nic nie grozi
    • widelcor Propagandowa ściema MEiN 05.06.06, 15:27
      Nie brałem udziału w takiej ankiecie, nie znam też nikogo kto brał w tym udział.
      Powypytywałem znajomych z całej Polski. Nikt nie wiedział o jakich badaniach
      jest mowa.

      Wygląda mi to na propagandową ściemę przygotowaną przez MEiN.
      • gabrielafrancuz Re: Propagandowa ściema MEiN 05.06.06, 16:36
        popieram

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka